PDA

View Full Version : Ile w nas zakłamania ?


destiny
09-02-2007, 15:47
Może to dziwne, ale z wiekiem wydaje mi się, że mimo powszechnej dobrej opinii o mojej osobie, odkrywam w sobie
to, co nie zawsze jest pozytywne.
Myślę tu o snobiźmie, próżności, a czasem pozerstwie.
Trudno te cechy zaakceptować, które zdarzają się nam od czasu do czasu.
Czy czasem i Wy dostrzegacie w sobie te cechy ?
Czy jest coś , co nas usprawiedliwia :confused:
Zapraszam do dyskusji :)

POLA
09-02-2007, 16:12
Witaj. W jakimś stopniu pewno każdy z nas jest trochę zakłamany, w niektórych sytuacjach; nie sądzę, aby ta przypadłość wiązała się z wiekiem. Ten raczej skłania do refleksji, być może częściej zastanawiamy się nad światem i sobą i odkrywamy w sobie coś, na co wcześniej nie zwracaliśmy uwagi np. z pododu nieśmiertelnego "braku czasu".
Nie wiem, czy zakłamanie można akceptować, usprawiedliwiać, tak w ciemno? bez konkretów - nie zaryzykuję.

Lila
09-02-2007, 17:33
No mojaś Ty Destii.Nie pleć mi tu o zakłamaniu,boś taka nie jest.Na tyle już Cię poznałam.

No,chyba ....że mnie,niewinną jak owieczka na hali,wyprowadziłaś w pole.
I jaki wiek ?
Co Ty mi tu mówisz ? A co to niby ma do rzeczy ?

A co powiesz o takim seksie ,na ten przykład.Znamy osoby,które udają iż tego problemu nie ma..

Tak ,wiem że jest już wątek na ten temat.Ale mnie nie chodzi o seks,tylko o udawanie,że nas to nie interesuje..
A fora netowe pełne są osób starszych obojga płci,które wcielają się w osoby młode,bo im wstyd rozmawiać o tym z równolatkami...Czyż to nie zakłamanie ???
Ja mam z kim pogadać...hmmm ...poniekąd....
Ale problem jest.Czyż nie ?

Co Ty na to ,droga Desti- ny ?

Lila
09-02-2007, 17:36
No Gdzie Moja Odpowieź?

Lila
09-02-2007, 17:37
odpowiedź ,znaczy się?

Lila
09-02-2007, 17:38
Zmienię awatar na bardziej stosowny....niebawem.
Pozdrawiam...

Eufrozyna
09-02-2007, 17:41
Bardzo interesujący wątek. I trudny, bo jak mówić o sobie krytycznie? Zakłamanie, chyba nie. Masz rację Pola, to nie ma związku z wiekiem. Wydaje mi się, że zawsze widzimy sami siebie w lepszym świetle i chyba tak bym postawiła pytanie: Czy potrafisz dostrzec swoje wady, czy potrafisz się do nich przyznać i spróbować coś z tym zrobić. Potrzeba samooceny często zaprząta moje myśli. Szczególnie w kontaktach z dorosłymi dziećmi. Bywa, że w rozmowie z córką dowiaduję się zaskakujących o sobie opinii. A to, że nie wspierałam, że krytykowałam publicznie itd i tp. Moja opinia o tych faktach była zupełnie inna, uważałam, że byłam taktowna, wspierająca, kochałam bezwarunkowo. Nie dostrzegam w sobie zmiany poglądów, innych niż dawniej ocen spraw czy rzeczy. Może teraz mniej zabiegam o uznanie innych ludzi /może to próżność?/, może mniej się liczę z cudzymi opiniami, może to snobizm? Bardzo się staram nie powtarzać zachowań mojej mamy, często mówię do siebie - uważaj, nie złość się, nie wrzeszcz, nie oceniaj. Wiem na pewno, nie jestem hipokrytką, staram się zachowywać wobec innych tak jak bym chciała, żeby mnie traktowali. Zakłamanie jest obrzydliwą cechą i nie ma dla niej wytłumaczenia, błędy i głupoty są ludzką domeną, wszyscy je popełniamy. Ciekawa jestem, co Wy myślicie. Destiny, dzięki za fajny temat.

destiny
09-02-2007, 17:58
Kochana moja Lilu:)
Zakłamanie - to temat pod dyskusje !!!
Czemu podkreśliłam wiek ? Bo nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Tak jakby to nie był mój problem.
Ale słusznie zauważyłaś to zakłamanie, jeśli chodzi o sprawy seksu i brak odwagi u osób starszych.
Ja się łapię w tym temacie, że oczekuje ino igraszek słownych,
ale jak myślę, to o seksie jest inny wątek - seks w każdym wieku, czy coś podobnego ? (bo nie znam jeszcze tego Forum)

Pola dziękuję za wypowiedź - czekasz na jakieś konkrety, być może później coś podam ewentualnie temat się rozwinie w pożądanym kierunku;)

Cieplutko pozdrawiam i zapraszam do dyskusji:)

Lila
09-02-2007, 17:59
Destiny...:D Ty to masz talent do wątków...:)

Pozdrówka..

Sunshine
09-02-2007, 18:01
Myślę że z wiekiem nie przybywa nam cech negatywnych.Jeśli je ktoś miał wcześniej to ma je i póżniej.Rzecz polega według mnie na tym,że z wiekiem mamy mniejszą kontrolę nad swoimi poczynaniami i emocjami,bardziej się odsłaniamy.
Jak ktoś był np. pazerny to z wiekiem ta cecha się uwydatni/a nie dopiero pojawi/

FeliksG
09-02-2007, 18:05
Witam, pozdrawiam i gratuluję podpisu. Podoba mi się, zawarty w nim, ładunek emocjonalny.
Myślę, że zakłamanie jest jedną z cech tzw. przyrodzonych człowieka. Widzę, tę cechę dwojako – zakłamanie wobec otoczenia, innych ludzi, faktów, wydarzeń oraz – wobec siebie samego.
Nie łączę tego z wiekiem, ewentualnie tylko jako wyrazistrze postrzeganie. Sądzę, natomiast, że okoliczności, warunki w jakich, aktualnie, egzystujemy, a szczególnie presja otoczenia, mają olbrzymi wpływ na wielkość i siłę tej cechy.
Mam, trochę wątpliwości czy odrobina snobizmu, próżności, pozerstwa a nawet egoizmu, nie jest nam potrzebna,
czy nie pomaga nam w samookreśleniu i ustalaniu naszej pozycji w otoczeniu?
Pozdrowienia i dzięki za tak ciekawy temat

jolita
09-02-2007, 18:21
Księdza Kordeckiego tu brakuje...

Lila
09-02-2007, 18:22
:) Ja też uważam,że nie przybywa nam złych ani dobrych cech,tylko umacniają się te ,które mamy.

To znaczy ,jeżeli byłaś dobra- będziesz jeszcze lepsza..
Jeżeli byłaś złośliwa - zostaniesz starą czarownicą...:D

A poza tym,Desiii...co mnie przekierowujesz na wątek o seksie ???
Głodnemu chleb na myśli,hę ?
Ja tylko dałam przykład.A seks jest bardzo dobrym przykładem,no nie ?:D

Pozdrawiam wszystkich na tym wątku...

A nie ma buźki ,aby przesłać ? - Lila

Lila
09-02-2007, 18:25
:D Jolitko,dlaczego księdza Ci potrzeba ?

I akurat Kordeckiego,jak on już martwy ,poniekąd ?
Chyba,że to Częstochowa jest miejscem zamieszkania autorki ...

Pozdrawiam cieplutko...:)

baburka
09-02-2007, 18:31
Na pierwszy rzut oka pomyślałam: Skd się tutaj wzięłam?

baburka
09-02-2007, 18:35
:) Ja też uważam,że nie przybywa nam złych ani dobrych cech,tylko umacniają się te ,które mamy.

To znaczy ,jeżeli byłaś dobra- będziesz jeszcze lepsza..
Jeżeli byłaś złośliwa - zostaniesz starą czarownicą...:D
Czytalałaś gdzieś o tym, czy tak sądzisz na podstawie życiowego doświadczenia?

Rudeńka
09-02-2007, 18:37
Skarby Ty nasze czestochowskie, kazda z nas w pewien sposob jest pozerem i ...nieco zakłamana..?
Chociaz chyba Rudenka w stosunku do przyjaciół z Forum to chyba nie, raczej napewno nie!!!!!!!!!!
Szybciej dla rodziny , ale nie tej najblizszej tylko do odziedziczonych kuzynek, kuzynow i takich tam....
Nie zawsze chce sie prawde mowic, z wygodnictwa , ze zwykłego (uf)lekcewazenia i wogóle z olewactwa.........
Bo co z tego ze wygarne jednej z drugą , że to co robia to wyscig szczurów.........
Im to wisi i mnie tez............
Jesli spotykamy sie raz do roku w świeto Zmarłych, lub przy okazjii(!) pogrzebów , to jak tu wygarnac prawde w oczy?
Pisze pogrzebów , bo o tym powiadamiaja, a na wesele zapraszaja............
Nas niekoniecznie...............
Niestety tak jest i inaczej nie bedzie...........
Hipokryta kazdy z nas jest , tak jaqk ja to mowie..........
Wszyscy jestesmy psychiczni , tylko nie wszyscy zdiagnozowani..........
Do 13 womanko droga...........
Ukłony od Iwony

Lila
09-02-2007, 18:46
Na podstawie własnego doświadczenia ,serce - baburko.

Zła kobieta staje się złym babiszczem:mad:
Tak było,jest i będzie...

A mój pogląd na potęgowanie cech młodości,bierze się stąd,że jako młoda kobieta posiadałam jednego psa i jednego kota..

Teraz mam 6 psów i 9 kotów ?

Czyż to nie żywy przykład na wzrot mego miłosierdzia ?:)

Lila
09-02-2007, 18:47
wzrost ....miało być....o le !!!

Lila
09-02-2007, 18:50
:D hejka ,a czemu to mnie nie pozdrawiasz ,co ?

Całusy- 59...:)

Ditta
21-02-2007, 09:52
Ja uwazam, że z upływem lat człowiek uczy sie siebie, swoich odczuc, oraz widzi swoje błędy jakie popełniał gdy był znacznie młodszy. Ja przynajmniej to widzę u siebie, postrzegam jakie błędy popełniałam wychowując moje dzieci - nasladujac z kolei bezwiednie moich rodziców. Obecnie staram sie takich zachowań unikać.
A co do zakłamania i maski? Nigdy jej nie nosiłam, zawsze uważałam ze najszcześliwszy człowiek jest wtedy gdy jest sobą i nie naśladuje nikogo, nie musi grac zadnej roli , przywdziewać zadnej maski, która zawsze jakoś uwiera. Naprawde wtedy człowiek czuje sie wolny i w jakims stopniu szczesliwy.Mówię to co czuję i myślę, a gdy to ma kogoś urazic, po prostu milczę, albo mowie w możliwie grzeczny sposób.
To naprawdę daje efekty. A osoby, które chcą mnie "urobić" na "własną modłę" niestety oddalają się, ale mi tego nie szkoda.

Nika
21-02-2007, 14:52
Poza, maska - treminy,które kojarzą mi się z fałszem i obłudą, a przecież najbardziej cenimy szczerość...a poza tym udawanie chyba bardzo męczy, bo wciąż trzeba się kontrolować, żeby sprawa się nie wydała.Nie, stanowczo nie lubię ludzi, którzy starają się ukryć swą tożsamość, udając kogoś innego, niż są.

bogda
21-02-2007, 18:30
Witam wszystkich cieplutko :)

Lila... trafiłaś w sedno. Jak ktoś jest dobry - to staje się lepszy, a zły ... nie będzie nigdy dobry... Zakłamanie...hm? to jest chyba trudne do określenia, bo kłamstwo nie może być zakłamaniem, nieraz musimy skłamać w dobrej wierze, żeby komuś nie zrobić przykrości. Ja staram się być zawsze sobą, każdy kto mnie zna wie czego się może po mnie spodziewać. Staram się nie wchodzić nikomu w drogę ( co nieraz obraca się przeciwko mnie), nieraz udaje że czegoś nie słyszę albo nie rozumiem (czy to już jest zakłamanie) , ale póżniej to we mnie tkwi. Ogólnie jestem niespotykanie spokojny człowiek, dopóki mnie ktoś na maksa nie wkurzy...hahaha... Chyba nie jestem zakłamana, może nie zawsze mówie prawdę....:)

Pozdrawiam wszystkich :) buziaki :)

jolita
21-02-2007, 18:55
mnie zdarza się, że zanim pomyślę o ewent. konsekwencjach walę prawdę "niekontrolowaną". Gdy spotkam się z wyrzutem podpartym zarzutem, że jestem niedobra tłumaczę, że otyli (oj jestem, jestem) są dobrotliwi więc niech się mój rozmówca cieszy, że nie jestem szczupła. Rozmówca albo się cieszy albo następnej rozmowy unika, ale to już jego wybór...
http://img53.imageshack.us/img53/520/blogys7.gif (http://imageshack.us)

Nika
22-02-2007, 09:59
Jolitko, mam taki sam charakter i....figurę.Ludzie nie lubią prawdy o sobie, ale o innych chętnie ją wypowiadają.Prawda nie popłaca.I tu paradoks-najpierw jako matki uczymy swoje pociechy, jak ważna jest w zyciu prawdomówność, a potem one dorastają i okazuje się, że najlepiej nie widzieć, nie słyszeć, nie reagować-bo tylko wrogów mozna sobie narobić.Niestety, nie potrafię tak.Oto prosty przykład z życia- nasza pani sprzatająca blok nie nalezy do zbyt pracowitych osób i moje 2 sąsiadki często komentują ten fakt w rozmowach ze mną, gdyż mierzi nas brud na klatce, zwłaszcza gdy świeta lub niedziela.Proponuję im-to napiszmy do spółdzielni ,albo zwróćmy babie uwagę.W odpowiedzi słyszę-no, coś ty,po co będę się wychylać.Idę do baby i mówię, żeby miotły uzywała do zamiatania, a nie do podpierania się, gdy godzinami plotkuje ,stojąc przed blokiem.Baba się obraża, nie odpowiada na moje -dzień dobry, a sąsiadki mówią: i po co ci to było?No właśnie....

Jadka.Z
22-02-2007, 10:06
Może to mój błąd ale nie walę prosto z mostu. Uważam że trzeba widzieć drugiego człowieka i to jakie skutki przyniesie moja szczerość, a może to ja jestem w błędzie, może zranię. Co do zakłamania to myślę żę człowiek nie zawsze świadomie jest zakłamany, czasem naprawdę wyobraża sobie że jest lepszy niż jest. W młodopści bardziej kierowałam się odczuciami a z wiekiem bardziej przyglądam się sobie i swoim relacjom z bliskimi.

Jadka.Z
22-02-2007, 10:12
Przeczytałam wypowiedź Niki i w tym wypadku popieram .Są sytuacje kiedy niemówienie wprost jest złem. Czasem trzeba mówić nawet godząc się na konsekwencje tylko nie na zasadzie reakcji a przemyślanej wypowiedzi. Tylko czy ja tak zawsze potrafię.

Basia.
24-03-2007, 22:22
Przeczytałam wypowiedź Niki i w tym wypadku popieram .Są sytuacje kiedy niemówienie wprost jest złem. Czasem trzeba mówić nawet godząc się na konsekwencje tylko nie na zasadzie reakcji a przemyślanej wypowiedzi. Tylko czy ja tak zawsze potrafię.
Ja też mówię zawsze wprost i w związku z tym wzbudzam skrajne emocje u ludzi, albo jestem znienawidzona albo prawie uwielbiana. Zawsze taka byłam i będę, sama również proszę żeby mówiono do mnie bez ogródek. Wolę najgorszą prawdę od najcudowniejszego kłamstwa. Ludzie nie lubią prawdy, nie wiem czemu.

jolita
24-03-2007, 22:58
Basiu - dobrze, że otworzyłaś ponownie ten wątek, bo widzę, że winnam sprostowania trochę źle zrozumianej mojej wypowiedzi z 22 lutego. Otóz ja jestem szczera jak to mówią "do bólu", ale wobec osób równych statusem bądź wyżej "ustawionych" natomiast wobec tych, którzy w mojej ocenie reprezentują niższy poziom staram się być bardziej układna. Za długo by tłumaczyć przyczynę, albo w ogóle zabrakłoby mi argumentów, ale poprostu ta jest...390

Basia.
24-03-2007, 23:02
Basiu - dobrze, że otworzyłaś ponownie ten wątek, bo widzę, że winnam sprostowania trochę źle zrozumianej mojej wypowiedzi z 22 lutego. Otóz ja jestem szczera jak to mówią "do bólu", ale wobec osób równych statusem bądź wyżej "ustawionych" natomiast wobec tych, którzy w mojej ocenie reprezentują niższy poziom staram się być bardziej układna. Za długo by tłumaczyć przyczynę, albo w ogóle zabrakłoby mi argumentów, ale poprostu ta jest...390
Rozumiem i przyznaję rację, nie pomyśłam o tym.

POLA
25-03-2007, 00:22
Oleksy, były poseł i to jest bardzo delikatne określenie (poświęciłam 3 h, ale przesłuchałam taśmy Gudzowatego w całości! Męcząca lektura ze względu na treść).
Gadzinowski, nadal poseł, powiedział o Oleksym, że popełnił on samobójstwo, bo powiesił się na własnym języku:D
Szczerość nie popłaca, to prawda, ponadto wymaga odwagi cywilnej, a o ten towar coraz trudniej.
Pozdrawiam i życzę miłych, acz krótszych niż zwykle snów.

Basia.
25-03-2007, 15:20
Masz rację, Oleksy gdyby miał odwagę cywilną powinien wcześniej ujawnić brudne interesy i poczynania swoich kolesi. Bo w tym co powiedział moim zdaniem jest sporo prawdy i na jego kolesi padł blady strach, polityka jest była i będzie zakłamana i brudna. Ale to nie znaczy, że w innych sferach naszego życia musi tak być. Nie jesteśmy idealni i z pewnością nie będziemy /życie z samymi ideałami stałoby się nie do zniesienia/ ja osobiście bardzo cenię ludzi o dużej odwadze cywilnej. Gdyby ludzie nie byli aż tak bierni i reagowali na wiele negatywnych faktów nasze życie wyglądałoby inaczej.

bogda
25-03-2007, 17:42
Oleksy, gdyby wiedział że jest nagrywany, napewno nie puściłby pary z ust, teraz ma przerąbane, że zdradził swoich kolesi. Ciekawe jak się to zakończy...

Basia.
25-03-2007, 19:07
Oleksy, gdyby wiedział że jest nagrywany, napewno nie puściłby pary z ust, teraz ma przerąbane, że zdradził swoich kolesi. Ciekawe jak się to zakończy...
Prawda, myślę że będzie wiele nowych śledztw. Są jeszcze inne taśmy Gudzowatego z innymi baronami z SLD.

POLA
25-03-2007, 19:31
Oleksy, gdyby wiedział że jest nagrywany, napewno nie puściłby pary z ust, teraz ma przerąbane, że zdradził swoich kolesi. Ciekawe jak się to zakończy...

rozmyciem sprawy, bo zbyt wiele jest świństw, przekrętów itp. żeby mogło cokolwiek ujrzeć światło dzienne w postaci tzw. dowodów materialnych. Oleksy powiedział zresztą, że sam na dno nie pójdzie, zatem o czymś to świadczy, ma haki, ale jego kolesie nie wiedzą dokładnie ani jakie, ani na kogo i to jest dla nich wielki kłopot. Nie mój pies, nie moje pchły.
Gdzie Oleksy aktualnie pracuje? Wykłada na jakiejś uczelni? Tak słyszałam, a jeśli to prawda, powinno się go stamtąd wyrzucić, bo to egzemplarz wątpliwej jakości moralnej, więc ręce precz od młodych.
Tak na marginesie: idąc do jakiegoś urzędnika zabierzcie ze sobą zestaw "małego Michnika" (np. dyktafon), włączony połóżcie na biurku i wytłumaczcie, że z powodu kiepskiej pamięci musicie nagrać przebieg rozmowy.
To działa, sprawdzone! Jeśli nie od razu załatwicie sprawę, to przynajmniej grzeczniej będziecie obsłużeni, a to już coś.

POLA
25-03-2007, 19:45
Prawda, myślę że będzie wiele nowych śledztw. Są jeszcze inne taśmy Gudzowatego z innymi baronami z SLD.

Gudzowaty ma podobno 300h nagrań, zresztą nie tylko on. Po co? Do szachowania i do ułatwiania w "załatwianiu".
Polecam prześledzenie kolejnej taśmy z nagraną rozmową G.-O., wisi w necie, można posłuchać, choć polecam dla mniej cierpliwych (kiepska jakość nagrania) wersję pisaną.
Basiu, nadzieja w I szeryfie RP, materiał aż się prosi, żeby wszcząć śledztwa, choć nie będzie to łatwe, bo niektórzy pójdą w zaparte w obronie własnej skóry.

Basia.
25-03-2007, 20:13
Tak Polu masz rację, to wszystko to jest straszne bagno. Rzeczywiście I Szeryf RP powinien dobrać im się to tyłków.

emka46
25-03-2007, 20:48
Ja jeszcze nie wpadlam na zestaw małego Michnika,ale zawsze proszę urzędnika o napisanie mi na kartce,gdzie mogę znaleźć odpowiednie przepisy,nr dziennika ustaw itp.,bo może cos źle zrozumiem,też skutkuje:)

POLA
25-03-2007, 23:27
Ja jeszcze nie wpadlam na zestaw małego Michnika,ale zawsze proszę urzędnika o napisanie mi na kartce,gdzie mogę znaleźć odpowiednie przepisy,nr dziennika ustaw itp.,bo może cos źle zrozumiem,też skutkuje:)

to nie o to szło, zestaw "małego Michnika" powstrzymuje nieuczciwych przed czynieniem nieprzyzwoitych sugestii w stylu: "jak się da, to się załatwi", potraktuj to wyrażenie umownie, wiesz, o co chodzi.
Przepisy - jak najbardziej, jeśli mówią, że nie można czegoś tam załatwić albo wyrazić na coś zgody, koniecznie trzeba żądać podstawy prawnej i z uporem dochodzić swoich racji. To często droga przez mękę, ale innego wyjścia nie ma.
Pozdrawiam wszystkich wytrwałych

kufa86
21-11-2007, 01:36
Ja też mówię zawsze wprost i w związku z tym wzbudzam skrajne emocje u ludzi, albo jestem znienawidzona albo prawie uwielbiana. Zawsze taka byłam i będę, sama również proszę żeby mówiono do mnie bez ogródek. Wolę najgorszą prawdę od najcudowniejszego kłamstwa. Ludzie nie lubią prawdy, nie wiem czemu.
Jestem perwersyjnie szczery.
Potrafię złośliwie z siebie żartować.
Emocje - jak wyżej i jak to widać na forum.

Lila
21-11-2007, 09:58
A tak w ogóle,to gdzie jest Pola ???

ps.Jak wygląda złośliwy żart z siebie w wykonaniu Kufy ?

Lila
21-11-2007, 10:35
Acha ..zakłamaniem dla mnie jest nagroda w postaci dużych pieniędzy dla kierownictwa Halemby.No i dlaczego się nie mówi głośno,że nakłady na bezpieczeństwo pracy na Śląsku ,mają być obcięte ?
No bo z czegoś muszą być wzięte obiecane podwyżki dla budżetówki.Zawsze jest coś za coś...

Pani Slowikowa
21-11-2007, 12:29
A tak w ogóle,to gdzie jest Pola ???

ps.Jak wygląda złośliwy żart z siebie w wykonaniu Kufy ?



Jestem bardzo tego ciekawa... Kufo daj jakis przyklad..:rolleyes:

Pani Slowikowa
21-11-2007, 13:01
najwiekszym zaklamaniem jest tzw: " Democracy at a gun point" Czyli w tlumaczeniu : Demokracja pod grozba karabinu przy skroni"

kufa86
22-11-2007, 11:53
Jestem bardzo tego ciekawa... Kufo daj jakis przyklad..:rolleyes:
Jest w temacie "Wiek serca" i poście 30 o spizdowaciałych facetach.

destiny
25-11-2007, 15:03
Zajrzałam dzisiaj do tego wątku, który miał fajne założenia.
Poczytałam stare posty. Wiele tu ciekawych wypowiedzi.
Pomyślałam sobie, że temat wiecznie żywy i licuje z ostatnimi wątkami będącymi na topie.
Zakłamanie...czy, co ?
A może brak odwagi ?

kufa86
25-11-2007, 16:03
Ciekawy temat
Dlatego go wyciągnąłem.

destiny
25-11-2007, 16:15
Ciekawy temat
Dlatego go wyciągnąłem.

No to przyznaj się, że troszkę się kreujesz ? :D
A reszta to już sama z siebie wynika, hi,hi,hi..

kufa86
25-11-2007, 16:36
Nie troszkę, totalnie.
Napisałem w innym temacie:
Co do bansu i lansu.
Oczywiste jest, ze userzy lansują/kreują swoje image.
Przecież w rzeczywistości ja jestem poczciwym, prymitywnym pantoflarzem, głąbem ze wsi i na dodatek abstynentem.
A kreuję się na oczytanego ynteligenta.

destiny
26-11-2007, 13:03
Obawiam się, że z takim podejściem grozi Ci nokaut.
Nie lepiej być po prostu sobą ???

destiny
26-11-2007, 14:12
Tak, czasami musimy budować swój świat od nowa, by być w nim szczęśliwym.
Tak, czasami czujemy się nieszczęśliwi i odrzuceni, ale mimo tego warto pozostać sobą.
Jesteś normalnym człowiekiem, jak inni.
Chcesz być kochanym i potrzebnym.Żyć dla kogoś i mieć jakiś cel.
Szukasz tylko ciepła które rozpali w Tobie ogień.
Przecież można żyć pięknie. Bez złości, bez złośliwości i obłudy. Nie żyjesz tylko dla siebie.
Jeśli tylko zechcesz to w tym świecie, (który mozolnie budujesz na nowo)
znajdziesz przyjaciół, prawdziwych przyjaciół, którzy będą Cię akceptować bez żadnych warunków.
Dlatego warto być sobą :)

destiny
26-11-2007, 14:42
Moze to i piekne co napisalas ,ale to sa banaly i truizmy.

Masz racje. Banały.
Cały świat, całe to życie jest jednym wielkim banałem.
Tylko, że nie wymyślono nic innego.
A truizm ?
Ten jest w wykonaniu kobiety.Ona inaczej nie umie :)
Pozdrawiam ;)

Sunshine
26-11-2007, 14:45
Co tak naprawde znacy byc soba?Jezeli nie mielismy szczescia urodzic sie ze srebrna lyzeczka to co ?
no,Danmal,jestem pod wrażeniem,myślę na ten temat podobnie.

Malgorzata 50
26-11-2007, 14:48
Nie rozumiem, trzeba by c soba i już

Anielka
26-11-2007, 14:53
Okazuje sie,ze nie zawsze mozna,bo jak sie przyznasz do swoich czasami slabszych dnie to co?dostajesz erprymende,nie wolno Ci,a dlaczego?Ludzmi tylko jestesmy i czasami jest nam żle i cos nam sie wypsnie,sa tacy co zrozumieja,a inni nie .Bo jak to niektorzy mowia trzeba twardym byc nie "mietkim".Pozdrawiam cieplutko.Zawsze taka sama .10140

y-ula
26-11-2007, 15:08
Wielu ludzi nie chce byc soba,zmienia sie,pracuje nad soba,doskonali swoja osobowosc,
Ludzie chcą się rozwijać, zmieniać, ale na każdym etapie takiego rozwoju jeśli się chce być sobą, to sie nie udaje kogoś innego niż się jest. I może to jest jaksą definicja bycia sobą: nie udawać, że się jest innym niż aktualnie jest.


byc soba ,to pusty slogan ,a zalkamania w nas ogromne poklady
Może to nie slogan, a pojęcie trudne do zdefiniowania. Każdy ma określony system wartości, róznimy się między sobą, czasem bardzo, ale.. żyjemy w społeczeństwie i ono wymusza na nas pewne ograniczenia. Nie zawsze zachowanie dla siebie opinii o kimś jest wyrazem zakłamania. To raczej zaniechanie.
Nie zawsze mamy odwagę stracić pracę, bo powinniśmy szefowi powiedzieć, że jest nieudolny. Jeśli jednak nie będziemy mu kadzić, to zostajemy sobą i zakłamani wg mnie nie jesteśmy.

ale zwyklego falszu tez mamy w sobie cale zloza.
Zwykły fałsz to mówienie czegoś innego w oczy, czegoś innego za czyimiś oczami. To wyrazy, np. przesłodzonej sympatii, gdy się kogoś zdecydowanie nie lubi. Spotykałam i takich ludzi, ale na szczęście naprawdę nie było ich wiele.

Alsko
26-11-2007, 15:10
Najbardziej mnie śmieszyło w ustach uczestników pierwszej edycji Dużego Brata, którą z ciekawości podglądałam.

Ja bardzo często nie bywam sobą. Nie potrafię się odkryć, pokazać, że coś mnie ubodło, obraziło itp. Nie wiem nawet, jak wtedy wyglądam, pewnie mam kamienną twarz.
W ogóle z trudem okazuję uczucia. Taki feler mi się trafił.

Co to w ogóle znaczy: być sobą? Czy to nie jest slogan?

Malgorzata 50
26-11-2007, 15:13
Jest Alsko ,ale wiesz soba należy byc, ino w pewnych granicach rozsadku .Kiedy Ja nie zaczyna przygniatac TY,w ramach hasla takims minie Panie Boże stworzyl i takim mnie masz.Ja mialam na mysli pryncypia a nie uwierające innych szczególy .Bo jesli bedąć sobą jest się znaną odzywka z szamponem to ja już wole zakłamanie

destiny
26-11-2007, 15:18
[SIZE=3]W ogóle z trudem okazuję uczucia. Taki feler mi się trafił.

Co to w ogóle znaczy: być sobą? Czy to nie jest slogan?


To właśnie jest być sobą !!!
Taka jestem - inna nie będę.
Czy to feler ?
Raczej nie...
Buziaczek :D

Anielka
26-11-2007, 15:18
Nie Alusiu ,to nie jest slogan.Pewnie,ze nie mowimy garbatemu,ze jest garbaty,bo on doskonale o tym wie.Ale kiedy jest nam zle to mowmy o tym,kiedy nam sie czyjes zachowanie nie podoba to tez o tym mowmy.Mnie jak ktos obrazi to mu o tym mowie ,jak kogos nie lubie to go omujam konsekwentnie,a jak kogos lubie to jestem w sytanie mu wybaczyć.I to wszystko.Proste jak "świński ogon".Pozdrawiam.10142

Lila
26-11-2007, 15:21
Niniejszym ogłaszam iż opatentowałam ...KWA...Klub Wzajemnej Adoracji


TWA może sobie być ...dla niektórych jako Towarzystwo Walniętych Agresorów...:rolleyes: :rolleyes:

destiny
26-11-2007, 15:26
Niniejszym ogłaszam iż opatentowałam ...KWA...Klub Wzajemnej Adoracji


TWA może sobie być ...dla niektórych jako Towarzystwo Walniętych Agresorów...:rolleyes: :rolleyes:

Hmm..obawiam się że KWA może źle się kojarzyć (niektórym)...:mad:
Ale skoro patent, mówisz ?

A TWA...to my już dobrze znamy z innych stronek internetowych :D

Basia.
26-11-2007, 15:26
Niniejszym ogłaszam iż opatentowałam ...KWA...Klub Wzajemnej Adoracji


TWA może sobie być ...dla niektórych jako Towarzystwo Walniętych Agresorów...:rolleyes: :rolleyes:

http://img409.imageshack.us/img409/8783/01e214119ui1.gif (http://imageshack.us)

Alsko
26-11-2007, 15:34
Jeśli nie potrafię powiedzieć, co czuję - nie jestem sobą. A więc udaję kogoś innego. Nie dla szpanu, fasonu, z powodu obłudy - tylko z powodu usterki psychicznej. O to mi chodzi.

Tyle tylko, że ja o tym wiem i staram się zmienić. A i tak całe życie ucząc się - głupia umrę.

Lilu, w sprawie TWA jest rozkaz kapitana. Wez i odbierz, wszak Tyś też szarża :D

Anielka
26-11-2007, 15:36
O tym samaym Alusiu mowimy.Pozdrawiam cieplutko.

y-ula
26-11-2007, 15:45
profesora ,ktory mowil jak w jego rodzinnej wsi ;fizyku i chemiu su nauku scislu,-niewatpliwie byl soba.
Jesli zmiany w człowieku sa powierzchowne, narzucone przez okoliczności i otoczenie, a w głębi duszy nadal jest na poprzednim etapie, zgoda, ten ktos nie jest sobą. Opisywany, kiedy zostanie sam w domu je palcami nadal, wyciera nos w rękaw itd. Ale jeśli się sam zmienia sam w sposób naturalny, jest inaczej, nie udaje.

Pani Slowikowa
26-11-2007, 15:49
Urodzony w kurnej chacie,ktoremu los w jakis sposob sprzyjal,zdobyl wyksztalcenie,oglade,nie je palcami a jadl,nie smarka w mankiet koszuli ,a smarkal,umie porawnie i dosc elegancko prowadzic konwersacje,nie jest soba,on udaje,bo to nie on ,to jego dopracowana wersja ,wiec jak to jest z tym byciem soba,znalem profesora ,ktory mowil jak w jego rodzinnej wsi ;fizyku i chemiu su nauku scislu,-niewatpliwie byl soba.


a co jak ktos nigdy nie jadl palcami i nie smarkal w mankiet ani nie mieszkal w kurnej chacie??? Czy koniecznie twoim zdaniem trzeba pokazywac wszem wobec swoje pochodzenie aby nie byc zaklamanym.. Czy to pochodzenie wogole jest takie wazne??
Kultura osobista polega wlasnie na tym dopracowaniu.. i to wcale nie jest zadnym zaklamaniem..To jest "cywilizacja"
Mowienie w dialekcie czy z akcentem wcale nie swiadczy o niezaklamaniu..

Pani Slowikowa
26-11-2007, 15:58
Czyli przestje byc soba?


Nie.. dopiero pokazuje w pelni JAKIM naprawde jest..Bo zycie w warunkach zwierzecych nie jest godnym zyciem dla czlowieka.. Czlowiek ma olbrzymi potencjal i dopiero w godziwych warunkach moze "rozwinac skrzydla"

Czy wiesz ze Einstein nie zdal matury z matematyki??

destiny
26-11-2007, 15:58
Myślę, ze to jest kwestia charakteru.
Ja mam podobnie. Nie umiem powiedzieć wprost, co mnie boli, co się mi nie podoba.
Będę trawić w samotności, niekiedy zalewając się łzami, jeśli strzał był w moją stronę.
Często unikam czy omijam takie sytuacje.
Czasem zamilknę...by czas zatarł rany.
Chciałabym być bardziej asertywna...i umieć to przekazać.
Ale nie uważam tego za zakłamanie.
Chyba mam kompleksy.

Benigna
26-11-2007, 16:03
to nie jest slogan. To znaczy nie udawać kogos innego. To nie
musi oznaczać "odkrywania się" przed wszystkimi bo nie
wszyscy na to zasługują. Nie mamy zaufania do każdego
i to jest naturalne, nie świadczy o zakłamaniu. Jest różnica
pomiędzy kłamstwem a milczeniem. Nikogo w ten sposób nie
wprowadzamy w błąd.
Myślę, że w kontaktach wirtualnych jest szczególnie duże pole
do kreowania się na kogoś innego. Zaspokajanie niespełnionych ambicji?:)

Pani Slowikowa
26-11-2007, 16:03
Myślę, ze to jest kwestia charakteru.
Ja mam podobnie. Nie umiem powiedzieć wprost, co mnie boli, co się mi nie podoba.
Będę trawić w samotności, niekiedy zalewając się łzami, jeśli strzał był w moją stronę.
Często unikam czy omijam takie sytuacje.
Czasem zamilknę...by czas zatarł rany.
Chciałabym być bardziej asertywna...i umieć to przekazać.
Ale nie uważam tego za zakłamanie.
Chyba mam kompleksy.

Basiu to nie kompleksy ani zaklamanie.. To jest wrazliwosc i dobroc serca. Nie chcesz ranic nikogo mimo tego ze ktos cie zranil.. i cierpisz przez to. Nieraz mozna nie wytrzymac i wybuchnac..

Alsko
26-11-2007, 16:04
człowiek nie rodzi się nacechowany raz na zawsze: jesteś kategorii X lub Y. Rodzi się z potencjałem, który wykorzysta lub nie.

Jeśli wykorzysta - nie znaczy, że nie jest już sobą. To nie jest zakłamanie.

Benigna
26-11-2007, 16:08
Myślę, ze to jest kwestia charakteru.
Ja mam podobnie. Nie umiem powiedzieć wprost, co mnie boli, co się mi nie podoba.
Będę trawić w samotności, niekiedy zalewając się łzami, jeśli strzał był w moją stronę.
Często unikam czy omijam takie sytuacje.
Czasem zamilknę...by czas zatarł rany.
Chciałabym być bardziej asertywna...i umieć to przekazać.
Ale nie uważam tego za zakłamanie.
Chyba mam kompleksy.
...tylko,że czas niekoniecznie je zaciera. To nie jest zakłamanie! Absolutnie!
Można z tym walczyć, można się tego nauczyć:)

baburka
26-11-2007, 16:13
Obawiam się, że z takim podejściem grozi Ci nokaut.
Nie lepiej być po prostu sobą ???
Może nie lepiej, ale z całą pewnością zdrowiej.

Malgorzata 50
26-11-2007, 16:59
Jakże uroczy są ludzie ,ktorzy zachowują w mowie slady swego pochodzenia ,zaśpiewy ,akcenty ,powiedzonka .Oni są sobą......
A desti to o czym pioszesz to nie zaklamanie -to nadwrażliwosc ,wychowanie ,nieumiejetnosc eksplodowania swymi frustracjami po to by nie urażac innych .Pewnie ,ze łatwiej tym ,ktorzy potrafią cisnac talerzem -ale czy z nimi latwiej????

Alsko
26-11-2007, 17:05
z takim, co ciśnie talerzem :D Szybciej jest po sprawie, bo po ciśnięciu można pogadać :)

Malgorzata 50
26-11-2007, 17:11
Ja ciskam namietnie slowem lub talerzem ,ale czasem nie jest wcale łatwiej....bo w niektorych sprawach nie ciskam i trudno mi jest wyeksplikowac o co mi wlasciwie chodzi bo zawsze mam z tylu glowy mysl ,ze moze to glupie ,niepotrzebne, za duzo chcę od ludzi itd.....

Bianka
26-11-2007, 17:34
Z powyższej dyskusji wynika, że jeżeli człowiekowi udało się rozwinąć skrzydła, czyli zrealizować swój potencjał - cokolwiek by to miało znaczyć - to jest sobą. Jeżeli jest bezkompromisowy, albo szlachetny, gotów do niesienia pomocy innym - to jest sobą.
A co jeżeli jest pijakiem, plotkarą, konformistą, złodziejem - wtedy nie jest sobą? A kim jest?
Myślę, że każdy zawsze jest sobą. Każdy niesie w sobie światło i cień. Czasem ich proporcje są naruszone. Ale nigdy nie przestaje sie być sobą. Nawet jeżeli otoczenie potępia czyjeś postępowanie, ten ktoś dalej jest sobą. Po prostu do głosu doszły z jakichś powodów niezbyt piękne aspekty jego "ja".