PDA

View Full Version : Szkolnictwo


wuere'le
09-02-2007, 21:44
Sprawa dotyczy edukacji, ale nie naszej, a dzieci.
Bulwersuje mnie i chyba nie tylko mnie, postawa ministra edukacji, człowieka pozbawinego wszelkich kompetencji związanych z oświatą. Człowiek ów wyłącznie dba o swój wizerunek polityczny a dobro dziecka gdzieś mu po drodze zaginęło. Ostatnia, dzisiejsza sprawa, mundurki. Problem w tym, że minister nie zna rzeczywistości. Większość rodziców dzieci upośleedzonych umysłowo jest biedna( uposledzenie ok. 60-70 % dzieci jest wynikiem deficytu uczuciowego, biedy, braku zainteresowania się dziećmi) i ci rodzice po prostu nie kupią żadnych mundurków, bo ich po prostu na to nie stać.To są rodziny w większości patologiczne, kryminogenne itp.Pracuję z nimi i tę biedę widzę na codzień.
Niech mi ktoś powie, co dalej z programem "0 agresji"czy jak on tam się nazywa. Nic, po prostu dużo pustych słów i tyle. Agresja tam gdzie była, tam jest, a tam gdzie nauczyciele potrafili zadbać żeby jej nie było, tam jej nadal nie ma i nic tu nie zmieni żaden minister. Z drugiejm strony pominę tu fakt, że (tę liczbę pozostawię dla siebie)% nauczycieli nie nadaje się do tego zawodu. Zadaniem ministra jest jednak wprowadzenie takiego systemu, żeby w szkole pracowali najlepsi. Tego jednak nie da się uzyskać odgórnymi kontrolami, awansami, tu trzeba mądrych dyrektorów ( nie z klucza politycznego), mądrych kuratorów oświaty i mądrych kierowników lokalnych organów założycielskich.
Na tym skończę, mógłbym tu jeszcze długo, tylko po co?Kogo to obchodzi, kogo obchodzi głos doświadczonych nauczycieli?

POLA
10-02-2007, 00:04
Tyle się napracować, tyle napisać i para w gwizdek. Co mnie wylogowało? Ponowię próbę, jeśli znowu coś mnie wyłączy ....
Min. G.nie lubię, ale:
1. Mundurki nie poprawią wiele, ale przykryją to, co w szkole powinno być zakryte.
2.Mundurki (strój szkolny!!) - nie aż tak wielki wydatek, jak się mądrze zaprojektuje, wystarczy na parę lat. Służę pomysłami. Głownie chodzi o to, aby szkoła nie zamieniała się w targowisko próżności i wybieg dla modelek. Chodzi też o tych biedniejszych właśnie, bo to oni popadaja w kompleksy z powodu gorszej garderoby.
3.Żaden min. nie załatwi pewnych spraw, a dyrektorów wyłaniają komisje w drodze konkursu. Komisje muszą być mądre. Ma ktoś probierz mądrości?
4.Kadra - podstawowa sprawa, jej jakość w wielu wypadkach pozostawia wiele do życzenia. System kształcenia nauczycieli jest kiepski.
5.Temat rzeka, ale zainteresowanie Polaków tym problemem - raczej szczątkowe, a szkoda, bo za stan obecny naszych latorośli odpowiedzialni jesteśmy wszyscy, wszyscy przyłożyliśmy rekę do tego, że jest, jak jest, więc wszystkim powinno zależeć na uzdrowieniu polskiej oświaty. Nie zależy, niestety.
6.Kończę, bo znowu coś mi zeżre tekst. Życzę wytrwałości w naprawianiu oraz życzę mądrych przełożonych, niech przynajmniej nie przeszkadzają w pracy i nie wymyślają coraz to nowych papierków do wypełniania.

Nika
10-02-2007, 11:14
Niestety, z własnych obserwacji wiem, że mądry nauczyciel, z powołani a nie z przypadku, może zdziałać wiele i poradzi sobie z najbardziej problematycznym uczniem.Trzeba jednak poświęcić na to sporo czasu, serca, inwencji.Trzeba zrozumieć, że sytuacja bardzo się zmieniła i stare metody nie zawsze się sprawdzają, gdyż po prostu mamy inną młodzież.Trzeba nieustannie się rozwijać, kształcić, a przede wszystkim być człowiekiem pełnym życzliwości, poczucia humoru, cierpliwym.Uczniowie doskonale wyczuwają, przy kim mozna lekceważyć regulamin szkolny i obowiązki -a przy kim nie.

POLA
10-02-2007, 17:25
Masz rację, bardzo dużo zależy od kadry, tylko powiedz, proszę, dlaczego w polskiej szkole jest tak źle? Dlaczego nauczyciele nie radzą sobie z problemami? Dlaczego zaledwie pojedyncze "egzemplarze" potrafią zapanować nad sytuacją, a reszta nie? Gdzieś tkwi błąd, wiesz gdzie?
Popatrz, jakoś ten wątek, w końcu bardzo ważny, nie zyskał zainteresowania forumowiczów. Jak myślisz, dlaczego?Pozdrawiam

FeliksG
10-02-2007, 21:01
Jest rok 1946, jestem uczniem IV klasy z programem: dwa lata w jednym roku szkolnym ponieważ trzeba nadrobić stracony czas pod okupacją niemiecką. Uczniowie w klasie to kilka roczników razem. Sporo z nich ma za sobą ciężkie doświadczenia i jest, mówiąc wprost, zdemoralizowana wojną.
Wychowawczyni, pani w wieku ~ 60 lat, musi sobie poradzić.
Ona potrafi, nie tylko utrzymać ład i prządek w klasie, ale umie wciągnąć, tych prawie wykolejeńców, do nauki.
Jest rok 2005, mja wnuczka uczęszcza do IV klasy, nomen omen tej samej szkoły. Nieobecna w szkole, przez kilka dni, z powodu choroby, wykonuje zadanie z lekcji plastyki, nieco inaczej niż pani wskazała /różnica w metodzie a nie w temacie/.Nauczycielka odrzuca pracę, bez motywacji a po interwencji, rodziców, uzasadnia, brakiem ścisłego przestrzegania, ustalonych przez nią, zasad. To wszystko dzieje się na lekcji plastyki gdzie inność, odrębność, powinna być zaletą a nie wadą. Bliższe rozpoznanie wykazało, że pani ta, bo chyba nie nauczycielka, jest po studiach muzycznych. Kto i w czym tutaj zawinił?
W moim mieście nie ma, od roku, kuratora oświaty. Zgodnie z prawem, stanowisko to jest obsadzane w drodze konkursu. Dyrektorka, jednej ze szkół w mieście, już trzykrotnie wygrywała konkurs ale kuratorem nie została. Albo unieważniano konkurs albo nie dostawała nominacji z ministerstwa. Czy to mieści się w głowie?
Poddaję te trzy wydażenia pod rozwagę i ocenę w intencji: jakie będą te Rzeczpospolite?

emka46
10-02-2007, 21:30
jakie będą te Rzeczpospolite?
Odpowiedź jest tylko jedna: takie,jakie młodzieży chowanie.U mojej wnuczki w szkole sytacja podobna,tylko w matematyce.Nie można dojść do końcowego wyniku trochę innym sposobem/V kl/

Basinek
11-02-2007, 09:00
A mnie bardzo zabolała wypowiedź Pana Wuere'le. Pisze Pan o rodzicach dzieci upośledzonych umysłowo z taka pogardą, że zrobiło mi się wstyd za Pana, bądź co bądź nauczyciela właśnie takich dzieci. Jestem matką dziecka upośledzonego, kocham go od pierwszych chwil jego życia (a to już teraz dorosły mężczyzna). Nie uważam się za rodzinę patologiczną, a takich rodzin jak moja jest cały nasz Ośrodek, do którego jeszcze uczęszcza mój syn. Dlaczego nas Pan obraża? Rozumiem tych, którzy nie znają naszych dzieci tak zwyczajnie, bo wtedy mają prawo nie wiedzieć, jaką radość potrafią one sprawiać i rodzicom i wychowawcom. Ale Pan? Współczuję pańskim wychowankom!
A co do mundurków. Niby czasy się zmieniły. Ja, za moich młodych lat, uczęszczałam do renomowanego Liceum Ogólnokształcącego, w którym obowiązywały sztywne normy dotyczące ubioru i zachowania. Nie było wyjątków, bez względu na sytuację materialną rodziny ucznia. Wszyscy musieli mieć stroje szkolne obowiązkowo. Ale my, uczniowie, byliśmy dumni, że możemy chwalić się tym, ze akurat uczęszczamy do tej szkoły. Pamiętam z jaką dumą nosiłam beret z amarantową wypustką! Bo kolor wypustki w tych beretach określał. którego liceum było się uczennicą. Chłopcy nosili czapki z odpowiedniego koloru wypustką. Czy tak bardzo czasy sie zmieniły, że mundurek szkolny nie może nobilitować?

wuere'le
11-02-2007, 15:42
Basinek, o ile się zorientowałem, to na forum nie ma panów, pań, zwracamy się do siebie używając nicka, przepraszam za tą uwagę.
Cytuję stosowny fragment mojej wypowiedzi: Większość rodziców dzieci upośledzonych umysłowo jest biedna( uposledzenie ok. 60-70 % dzieci jest wynikiem deficytu uczuciowego, biedy, braku zainteresowania się dziećmi) i ci rodzice po prostu nie kupią żadnych mundurków, bo ich po prostu na to nie stać.To są rodziny w większości patologiczne, kryminogenne itp.Pracuję z nimi i tę biedę widzę na codzień.
Zupełnie nie rozumiem skąd przekonanie, że piszę o rodzicach dzieci uposledzonych umysłowo z pogardą, nigdy nikim nie gardziłem, a tym bardziej rodzicami dzieci, które uczę. Ludziom tym bardzo współczuję i staram się im pomóc. Za wstyd w moim imieniu dziękuję, ale jest on niepotrzebny, bo nikogo nie skrzywdziłem. Na temat przyczyn upośledzenia innych jak spowodowane uszkodzeniem centralnego układu nerwowego można przeczytać w literaturze pedagogicznej.
Poza tym napisałem o większości rodziców dzieci upośledzonych umysłowo, a nie o wszystkich (proponuję uważnie przeczytać mój tekst), W ośrodku, w kórym pracuję jest właśnie taka sytuacja, o której wyżej napisałem, znam wiele szkół specjalnych
i niestety sytuacja jest tam podobna.
Twoje dziecko uczy się w jakimś bardzo wyjątkowym ośrodku, skoro są tam tylko dzieci z rodzin normalnie funkcjonujących.
Jeżeli czujesz się obrażona, to oczywiście przepraszam. Moi wspaniali uczniowie dziękują za współczucie, ale zupełnie nie widzą powodu. W tym zawodzie z powodzeniem pracuję 41 lat i jak do tej pory mogę głowę nosić wysoko podniesioną.
Przy okazj iserdecznie pozdrawiam Ciebie i Twego syna.

wuere'le
11-02-2007, 15:44
Basinek, o ile się zorientowałem, to na forum nie ma panów, pań, zwracamy się do siebie używając nicka, przepraszam za tą uwagę.
Cytuję stosowny fragment mojej wypowiedzi: Większość rodziców dzieci upośledzonych umysłowo jest biedna( uposledzenie ok. 60-70 % dzieci jest wynikiem deficytu uczuciowego, biedy, braku zainteresowania się dziećmi) i ci rodzice po prostu nie kupią żadnych mundurków, bo ich po prostu na to nie stać.To są rodziny w większości patologiczne, kryminogenne itp.Pracuję z nimi i tę biedę widzę na codzień.
Zupełnie nie rozumiem skąd przekonanie, że piszę o rodzicach dzieci uposledzonych umysłowo z pogardą, nigdy nikim nie gardziłem, a tym bardziej rodzicami dzieci, które uczę. Ludziom tym bardzo współczuję i staram się im pomóc. Za wstyd w moim imieniu dziękuję, ale jest on niepotrzebny, bo nikogo nie skrzywdziłem. Na temat przyczyn upośledzenia innych jak spowodowane uszkodzeniem centralnego układu nerwowego można przeczytać w literaturze pedagogicznej.
Poza tym napisałem o większości rodziców dzieci upośledzonych umysłowo, a nie o wszystkich (proponuję uważnie przeczytać mój tekst), W ośrodku, w kórym pracuję jest właśnie taka sytuacja, o której wyżej napisałem, znam wiele szkół specjalnych
i niestety sytuacja jest tam podobna.
Twoje dziecko uczy się w jakimś bardzo wyjątkowym ośrodku, skoro są tam tylko dzieci z rodzin normalnie funkcjonujących.
Jeżeli czujesz się obrażona, to oczywiście przepraszam. Moi wspaniali uczniowie dziękują za współczucie, ale zupełnie nie widzą powodu. W tym zawodzie z powodzeniem pracuję 41 lat i jak do tej pory mogę głowę nosić wysoko podniesioną.
Przy okazj serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twego syna.

POLA
11-02-2007, 18:41
chyba już nie ma, problem pozostał.
Sytuacja w szkolnictwie specjalnym wygląda nieco inaczej, nie podejrzewam w nim przypadków agresji, używania komórek na lekcjach, strojów damskich ledwo zakrywających biust, pępek czy pupę, wałęsania się po godzinie 22:00 w dyskotekach itp. Nie widzę potrzeby stosowania dyrektyw min. G., mam taką nadzieję, że szkoły te zostaną wyłączone z programu "zero tolerancji" (lepsza jest nazwa autorstwa p. Radziwiłł "zero obojętności". Gdyby jednak p. min. nie pomyslał o tym, że szkoły mamy różne, czas najwyższy mu to uświadomić, bo skąd ten młody chłopczyna miałby to wiedzieć?

Basinek
11-02-2007, 20:58
Nasz Ośrodek jest rzeczywiście wyjątkowy, bo dla dzieci i młodzieży głęboko upośledzonej. I masz Polu rację, zalecenia ministra maja się nijak do naszych dzieci. Dopiero wróciłam z balu karnawałowego naszej młodzieży. Naprawdę tyle spontanicznej radości, tyle humoru, tyle przetańczonych kawałków, takiej szarmancji w zachowaniu nie spotyka się w zwykłych szkołach. Może dlatego, ze bardzo się staramy zintegrować nasze środowisko. Im bardziej ktoś jest smutny czy samotny, tym bardziej staramy się być blisko.
A Ciebie, Wuere'lu Bardzo przepraszam, trochę jestem przeczulona na tym jednym punkcie. Obecnie społeczeństwo trochę inaczej reaguje na nas, ale w czasie, gdy syn był maleńki, nie raz słyszeliśmy pytanie, co takiego mamy na sumieniu, że nam się "taki" urodził.

POLA
11-02-2007, 23:01
niektórzy ludzie zachowują się jak słonie w składzie porcelany (przepraszam wszystkie słonie), zero w nich taktu, delikatności, wyczucia, dobrych manier. Miejmy nadzieję, że w tej dziedzinie nastąpi z czasem pozytywna zmiana.

Zastawny
14-02-2007, 21:48
Cytat: "niektórzy ludzie zachowują się jak słonie w składzie porcelany (przepraszam wszystkie słonie), zero w nich taktu, delikatności, wyczucia, dobrych manier. Miejmy nadzieję, że w tej dziedzinie nastąpi z czasem pozytywna zmiana."
Całkowicie się zgadzam z opinia wyżej zacytowaną. Niestety nie wiem, dlaczego jako Naród, nie mamy szczęścia do elit i ich przywódców. Trwa to przez cała naszą historię. O ile ktoś miał jakieś czyny godne i szlachetne to innymi czynami to przekreślał. Pocieszam się tym, że ideałów na świecie nie ma, również i idealnych ludzi. Biorąc pod uwagę ostatni okres naszej historii tj. od dziewięćdziesiątego roku ubiegłego stulecia, to wszyscy dużo obiecywali a mało robili. Ustalali różne terminy realizacji. Byli tacy, co budowali drugą Japonię (widocznie aluzja do drugiej Polski?). Wszyscy jednak robili dużo zła. Najwięcej zrobiono w szkolnictwie. Ile to już było reform. Konia z rzędem temu, co utworzył gimnazja i zebrał młodzież w najgorszym okresie dojrzewania w jednej szkole i z tym teraz mamy problemy. Najgorsze jednak w szkolnictwie jest to, że niestety, kierują nim laicy, którzy o wychowaniu nie mają pojęcia. Nauczycieli z dużym doświadczeniem zawodowym odsunięto na boczny tor. Niestety, teraz za to płacimy. Pocieszam się tylko tym, ze to nie potrwa długo. Fachowcy muszą wrócić na stanowiska. Polityka nie może rządzić wychowaniem młodzieży i obywateli, służbą zdrowia, bezpieczeństwem kraju i jego obywateli itd. Całość założeń tych resortów jest rozłożona na elementy pierwsze i trudno tym kierować. Widzę jak ten domek z kart w niedługim czasie się rozpadnie. Najlepiej by było, aby pedagodzy zajęli się wychowaniem, policjanci bezpieczeństwem, wojsko pilnowaniem granic, lekarze leczeniem chorych. Czy tak będzie, nie wiem czy tego doczekam?

Nika
15-02-2007, 13:18
Chciałabym podzielac Twój optymizm, ale niestety...reformy robią ludzie, którzy nigdy przy tablicy przed uczniami nie stali, a konsekwencje tych poronionych pomysłow są tragiczne. Uczyłam w gimnazjum 7 lat i znam z autopsji zgubne skutki utworzenia tego typu szkół.Najgorsze jest to, że tak naprawdę nikt nie chce słuchać nauczycieli zaangażowanych w swoją pracę, mających propozycje innych rozwiazań. Widziałam w swojej szkole wiele działań pozorowanych, które ujmowano w sprawozdaniach, a w rzeczywistości nic nie zmieniały.

POLA
15-02-2007, 13:21
Racja jest po stronie większości, choć większość niekoniecznie musi mieć rację.
1.Piszesz, że nie mamy jako naród szczęścia do elit. Istotnie, tę ostatnią "wycięto" nam w czasie II wojny światowej, "niedobitki" mają zbyt małą siłę przebicia, by zaistnieć z głosem rozsądku w tłumie krzykaczy przeróżnej maści. Tak było, tak jest i tak będzie przez najbliższy czas, jak długi - nie wiem i to nie jest optymistyczne.
Pozwolę sobie zauważyć, że elity w ogóle stanowią znikomy procent społeczeństwa nie tylko u nas, problem polega nie na ilości, a na sile oddziaływania na pozostałą część populacji, na stworzeniu warunków do takiego oddziaływania. Tu byłoby wiele do zrobienia.
2.Najwięcej szkód w oświacie? Hmm, a może jednak w mentalności naszego narodu, bo okres od 1944 sporo napsocił w umysłach Polaków i zburzył skutecznie pewne tradycje. Celowo nie rozwijam tego wątku.
3.Psucie oświaty zaczęło się - na moje oko - 50 lat temu i potem było już coraz gorzej.
4.Gimnazja były także przed wojną i jakoś całkiem dobrze funkcjonowały, ale nie każdy wtedy mógł zostać gimnazjalistą i może należy powrócić do tej niezłej tradycji.
5.Kadra - fundament, dobry nauczyciel poradzi sobie z najgłupszym programem i nadzorem, ale będzie miał ciężki żywot, a jego praca nosić będzie znamiona trudu Syzyfa.
To tyle na teraz w tym wątku.
Pozdrawiam wszystkich, którzy potrafią i jeszcze chcą płynąć pod prąd.

POLA
15-02-2007, 13:37
Chciałabym podzielac Twój optymizm, ale niestety...reformy robią ludzie, którzy nigdy przy tablicy przed uczniami nie stali, a konsekwencje tych poronionych pomysłow są tragiczne. Uczyłam w gimnazjum 7 lat i znam z autopsji zgubne skutki utworzenia tego typu szkół.Najgorsze jest to, że tak naprawdę nikt nie chce słuchać nauczycieli zaangażowanych w swoją pracę, mających propozycje innych rozwiazań. Widziałam w swojej szkole wiele działań pozorowanych, które ujmowano w sprawozdaniach, a w rzeczywistości nic nie zmieniały.
NIKO,
masz 100% racji, pozorowane działania dotyczą wszelkich typów szkół, od najwyższych po najniższe w drabinie edukacji i to jest straszne!!
Teraz w sejmie mówi Tusk, gadanie o Lepperze, czyli para w gwizdek, bicie piany, strata czasu, PiS i tak będzie ZA. Taką mamy "elitę" w postaci dwóch panów K. , jeden z tytułem profesora, drugi doktora. Nieźle, prawda? To dlaczego w oświacie ma być mądrzej? Tak samo będzie głupio i tyle.

Nika
16-02-2007, 11:03
Ostatnio przeczytałam artykuł o tym, ze rodzice coraz rzadziej chodzą na wywiadówki, bo się na nich nudzą. Wychowawcy czytają nudne statystyki albo narzekają na uczniów i koniec. Wcale się rodzicom nie dziwię, ja też bym nie chodziła na takie zebrania.W czasie swej długoletniej pracy pedagogicznej zawsze miałam prawie 100 % frekwencji-z mety wprowadziłam zwyczaj, ze rodzic musiał telefonicznie dać znać, że z ważnych przyczyn nie może przyjść, a do zebrań przygotowywałam się długo i starannie. Tłumaczyłam, jak ważne są nasze wspólne działania ,abyśmy nie mieli problemów z nastolatkami.Czytałam fragmenty ciekawych artykułów, zapraszałam psychologa i pedagoga , aby mówili o zagrożeniach, radzili, jak postąpić w trudnej sytuacji, a przed świętami dzieliłam się z nimi jajkiem lub opłatkiem, aby stworzyć przyjazną atmosferę. Wiem, ze to wymaga pracy i zaangażowania, ale owocuje!

wuere'le
22-02-2007, 20:44
Mundurki jak bumerang wracają. Nie dość, że uczniowie, to jeszcze dziś w telewizorni jakaś Bardzo Mądra Pani od menistra zapowiedział, że coś trzeba zrobić z wyglądem nauczycieli. Jak długo żyję nie widziałem skapo ubranej nauczycielki, czy nauczyciela, a jeśli to się zdarzyło to był to incydent, który dyrektor od razu ukrócił. No projektanci odzieży do roboty, trzeba zaprojektować mundurki dla nauczycieli, jak ogłoszą przetarg, jest szansa się dorobić.Mnie by się podobał taki kolejarski, z czapką i pagonami i jakimiś gwiazdkami na nich.
Cholera, co za oszołomstwo.

POLA
22-02-2007, 21:20
Nie wściekaj się ;), mundurki dla nauczycieli (Mao pęka ze śmiechu) to incydentalny wybryk jakiegoś nawiedzonego urzędnika, który za pomocą "ukazów" zamierza naprawiać świat.
Do proponowanego przez Ciebie uniformu warto dodać jeszcze gwizdek dla odgwizdania naszego odjazdu z Europy.
Mundurkom - NIE, przyzwoitemu odzieniu - TAK.

Nika
23-02-2007, 13:21
:D Jestem w stanie z różnych względów zaakceptować pomysł ujednolicenia stroju szkolnego-nosiłam taki w podstawówce i w liceum,przez co unikalismy rewii mody lub co gorsza-niestosownych ubiorów/ dziś to normalka/,ale mundurek dla nauczycieli to jakaś paranoja.Przedstawicielki tegoż zawodu, bo jest on wybitnie sfeminizowany/ chodzą w klasycznych,skromnych zestawach-kostium lub spódniczka,bluzka, sweterek bo :po pierwsze maja za mało pieniędzy na ekskluzywne kreacje,po drugie wiedzą doskonale,że to wiedza i umiejętność jej przekazywania oraz cechy osobowości wyróżniają je w tłumie.My jak idziemy-to na całość-z sensem lub bez..Mnóstwo działań pozorowanych, a konkretnych pomysłow na uzdrowienie polskiego szkolnictwa jak nie było,tak nie ma.:mad:

POLA
23-02-2007, 15:15
:D Jestem w stanie z różnych względów zaakceptować pomysł ujednolicenia stroju szkolnego-nosiłam taki w podstawówce i w liceum,przez co unikalismy rewii mody lub co gorsza-niestosownych ubiorów/ dziś to normalka/,ale mundurek dla nauczycieli to jakaś paranoja.Przedstawicielki tegoż zawodu, bo jest on wybitnie sfeminizowany/ chodzą w klasycznych,skromnych zestawach-kostium lub spódniczka,bluzka, sweterek bo :po pierwsze maja za mało pieniędzy na ekskluzywne kreacje,po drugie wiedzą doskonale,że to wiedza i umiejętność jej przekazywania oraz cechy osobowości wyróżniają je w tłumie.My jak idziemy-to na całość-z sensem lub bez..Mnóstwo działań pozorowanych, a konkretnych pomysłow na uzdrowienie polskiego szkolnictwa jak nie było,tak nie ma.:mad:
Pozwolę sobie nie zgodzic się z Tobą w paru punktach:
1. Niektóre nauczycielki ubierają się właściwie (te dobrze wychowane przez swoich rodziców), inne - niekoniecznie. Podam przykład: młoda koza, germanistka, przykicała kiedyś w spodniach dość przejrzystych. Jej pupę i brak bielizny podziwiali nie tylko koledzy nauczyciele.
Miało to miejsce 27 lat temu, podaję jeden przykład, mam ich dziesiątki, nie o to chodzi, aby je tu wymieniać. Bywa różnie w różnych szkołach, naprawdę, problem - do rozwiązania przez dyrektora, nie przez ministerialne zapisy.
2. Sprawa lichej kasy: dzisiaj można się ubrać gustownie nie wydając na to majątku, właśnie dzisiaj, 27 lat temu było znacznie trudniej. Ponadto popatrz na niektóre autka zaparkowane przed szkołą, chyba nie jest tak źle, na domki, wyposażenie mieszkań itd. Jest inaczej, generalnie tej kiepskiej kasy jakoś nie widać.
3. Z tą wiedzą na temat pewnych wartości i priorytetów, tego że nie szata zdobi człowieka też bym nie przesadzała. Niektórzy nadal wierzą, że "jak cię widzą, tak cię piszą" ograniczając tę mądrość jedynie do garderoby.
Tu mam taką małą propozycję: wejdź, proszę, do pokoju nauczycielskiego i popatrz na leżące na stolikach gazetki, nie gazety, prasę, ale właśnie gazetki. Ta "wystawka" wiele mówi o ich właścicielach.
4. Wszelkie uogólnienia są ani prawdziwe, ani sprawiedliwe, ale gdyby było w polskich szkołach dobrze, gdybyśmy mieli kadrę taką, jaką starasz się nakreślić, nie byłoby tylu problemów, ile jest, bo w gruncie rzeczy to właśnie od nauczycieli zależy kształt polskiej oświaty. Jeśli jest, jak jest, czyli niedobrze, to oznacza, że tej właściwej kadry mamy za mało i tu pole do popisu (przepraszam za wyrażenie) ma minister.
Pozdrawiam.

wuere'le
25-02-2007, 11:50
Myślę Pola, że to, że ktoś czyta "gazetki", to o niczym nie świadczy, czasem można przeczytać "byle co", aby potem mieć ochotę na lekturę bardziej wartościową. Tak, jak powiedzenie, że nie szata zdobi... , tak samo można powiedzieć, że to, co czytasz nie świadczy o tobie. Jestem humanistą i nie widzę nic złego w tym, że dla rozrywki czytam i to nie mało, książki sensacyjne. Czytam jednak też rzeczy poważne, lubię operę, muzykę klasyczną. Pewnie, jeśli ktoś swoje zainteresowania ogranicza tylko do tabloidów, no to już jest źle.
Druga sprawa, którą poruszasz to nauczyciele. Pracuję w tym zawodzie już tak długo, że śmiało mogę powiedzieć, że połowa nauczycieli nie nadaje się do tego zawodu, ta połowa, to ludzie, którzy nie wiedzą, po co do szkoły przyszli. Wystarczy w czasie lekcji przejść się kilka razy po korytarzu i zaraz widać, gdzie w klasie jest spokój lub twórcza, niekiedy zażarta, dyskusja. Tam jest -nauczyciel-, w innych jednak klasach usłyszymy jak
nauczyciel krzyczy, aby był spokój, albo hałasują uczniowie, tam jest tylko- osoba ucząca-.
No może na tym poprzestanę.

Nika
25-02-2007, 13:54
Oboje macie rację.Już kiedyś pisałam na tym forum,że nauczyciel to powołanie a nie zawód i wymaga ogromnej ofiarności.O tym, że wielu nauczycieli nie powinno w szkole pracować,też wiem.Niektórzy mają wręcz alergię na uczniów...nigdy nie zrozumiem, dlaczego podjęli pracę w szkole, skoro potem mają problemy z wychowankami.Ale te uwagi dotyczą każdej niemalże profesji-lekarzy,sprzedawców etc.Jeli w człowieku nie ma miłości do pracy, którą wykonuje- skutki bywają opłakane.

Nika
25-02-2007, 14:15
[img]http://www.klub.senior.pl/galeria/images/369/medium/1_ciasto.jpg[/im/IMG]

Nika
25-02-2007, 14:15
Sorry,próbowałam wkleić obrazek i nie wyszło

iwo1111
25-02-2007, 14:16
Nie chcę się wymądrzać, ani tym bardziej kogokolwiek obrazić, ale z własnych obserwacji wiem, że w naszym kraju przez dłuższy czas było tak, że jak ktoś nie dostał się na wybrane studia, to szedł na WSP. Przynajmniej tak było w moim województwie, a myślę, że nie tylko. Stąd pewnie w tym zawodzie tyle przypadkowych i sfrustrowanych osób. Nie mam już z oświatą do czynienia, bo dzieci wyrosły z okresu szkolnego. Różnie to bywało, ale ogólnie oboje skończyli liceum jako prymusi, a prawie wszystkie świadectwa mieli z tzw.czerwonym paskiem. W sytuacji kiedy nauczyciel był "do niczego" trzeba było popracować z dzieckiem w domu. Wiadomo, że sama szkoła niczego nie jest w stanie załatwić. Dzieci wychowują rodzice, a szkoła może jedynie w tym pomóc, w większym lub mniejszym stopniu. Między moim dziećmi jest duża różnica wieku, więc miałam z różnymi szkołami do czynienia przez ponad 20 lat. W tym okresie spotkałam tylko dwóch nauczycieli z prawdziwego zdarzenia. Natomiast ze swoich szkolnych lat, wieki temu, do dziś pamiętam conajmniej pięciu :) Chyba im dalej, tym gorzej z tym naszym, polskim szkolnictwem.

POLA
25-02-2007, 22:19
Myślę Pola, że to, że ktoś czyta "gazetki", to o niczym nie świadczy, czasem można przeczytać "byle co", aby potem mieć ochotę na lekturę bardziej wartościową. Tak, jak powiedzenie, że nie szata zdobi... , tak samo można powiedzieć, że to, co czytasz nie świadczy o tobie. Jestem humanistą i nie widzę nic złego w tym, że dla rozrywki czytam i to nie mało, książki sensacyjne. Czytam jednak też rzeczy poważne, lubię operę, muzykę klasyczną. Pewnie, jeśli ktoś swoje zainteresowania ogranicza tylko do tabloidów, no to już jest źle.
Druga sprawa, którą poruszasz to nauczyciele. Pracuję w tym zawodzie już tak długo, że śmiało mogę powiedzieć, że połowa nauczycieli nie nadaje się do tego zawodu, ta połowa, to ludzie, którzy nie wiedzą, po co do szkoły przyszli. Wystarczy w czasie lekcji przejść się kilka razy po korytarzu i zaraz widać, gdzie w klasie jest spokój lub twórcza, niekiedy zażarta, dyskusja. Tam jest -nauczyciel-, w innych jednak klasach usłyszymy jak
nauczyciel krzyczy, aby był spokój, albo hałasują uczniowie, tam jest tylko- osoba ucząca-.
No może na tym poprzestanę.

No właśnie, chodziło o to, że tabloidy czy inne takie dość nieskomplikowane publikacje dla niektórych są podstawowym źródłem informacji tylko o czym? Nauczyciel, tak sądzę, człowiek światły, musi mieć orientację także w tym, co się ukazuje na rynku prasowym, ale trudno uwierzyć w to, że co tydzień sprawdza, na ile podniósł się poziom tychże "gazetek". Nie uogólniam, nie twierdzę, że wszyscy n-le są do niczego, także nie wiem, czy 50% jest dobrych czy może złych, ale tych drugich musi być niemało, skoro jest, jak jest, czyli nie najlepiej, prawda? A jeśli stwierdziliśmy już skutek, czas najwyższy znależć przyczynę.

FeliksG
11-03-2007, 14:52
Zaczynam ten post wewnętrzną rozterką a nawet wątpliwościami pt. czy należy? – czy mam podstawy? – czy warto?
Do wystąpienia zainspirowała mnie informacja prasowa, o tym, że ponad 11 tyś. uczennic, szkół różnego typu, jest w ciąży.
Nie jestem pedagogiem, nie znam się na socjologii wychowania młodzieży i dlatego jest mi trudno, wyciągać jakiekolwiek wnioski. Daleki jestem od oczekiwania, że takich przypadków nie powinno być w ogóle. Przecież to dotyczy młodzieży dojrzałej płciowo wobec której natura, jest tak samo a może nawet silnej, wymagająca jak wobec osób starszych.
Przy rozważaniu tej sprawy pojawiło się szereg pytań i wątpliwości w obszarze moralności, wychowania, kultury, ekonomii, praworządności itp.
Oto niektóre z nich:
 czy można przyjąć, że hamulce moralne „zużyły” się np. wskutek postaw i zachowań polityków?
 czy nastąpiło tzw. odpuszczenie w wychowawczym oddziaływaniu rodziny?
 Czy wpływ religii, silnej i doświadczonej, strażniczki moralności, przestaje działać?
 Czy w procesie wychowania – przygotowania do życia – nie brakuje wiedzy o zabezpieczeniach przed tym czego natura tak silnie się domaga?
 Czy i jaki wpływ na osłabienie woli i hamulców mają różnice ekonomiczne wyrażające się w strojach, posiadanym sprzęcie, formach wypoczynku itd.?
 Czy ogólnie widoczny spadek poszanowania prawa, podawany przed media w formie sensacji, przenosi się na zachowania młodzieży?
Powie ktoś, że temat i zdarzenia nie są nowe a już na pewno nie do uniknięcia, bowiem, składa się na to wiele czynników. Społeczeństwa lepiej zorganizowane, niż my, też nie uporały się z tym całkowicie.
Myślę, że zakres i przyczyny, tego zjawiska, warte są podjęcia rozważań, dyskusji i działań. Pod koniec, tych przemyśleń, naszły mnie wątpliwości czy to jest temat dla nas seniorów. Nasze możliwości oddziaływania..... no cóż, może przeczyta to ktoś i może nie powie „starzy znów tylko narzekają”
Kończę tym „optymistycznym” akcentem i zapraszam do wypowiedzi.

Rom
11-03-2007, 16:09
Zacznę od tego, że jestem wuere'le. Coś się stało z tym loginem i nie mogłem się zalogować, więc założyłem nowy.
Wracając jednak do tematu. Wypowiem się w odniesieniu do dzieci upośledzonych umysłowo, bo temat jest mi dobrze znany.
Jeszcze niedawno był w szkołach przedmiot "Przysposobienie do życia w rodzinie", ale ktoś uznał go za zbędny i już go nie ma. W ramach tego programu uczono o miłości, seksie, zapobieganiu ciąży, higienie, gospodarowaniu pieniędzmi, pielęgnowaniu niemowląt. Taki zestaw zagadnień wynikał z faktu, że wiele dzieci uposledzonych pochodzi z rodzin ..., no powiedzmy nie spełniających oczekiwń pedagogów. Świadomość nastolatków w zakresie wiedzy związanej z seksualnością bywa często żadna, o czym świadczyły pytania dotyczące tych spraw.
Młodzież upośledzona umysłowo jest fizycznie rowinięta bardzo dobrze i przy braku świadomości w omawianym zakresie, przy braku lub niedostatecznej wiedzy na temat zapobiegania ciąży, przy braku świadomosci,że seks to nie to samo co jedzenie, czy inne potrzeby fizjologiczne, że wreszcie seks bez miłości to nie to, a jeżeli miłość, to co to jest?Tych i innych problemów jest bardzo dużo, a efekt? No cóż w szkołach specjalnych zawodowych zwykle rocznie 1-2 uczennice są w ciąży.Szkoła oczywiście idzie im na rękę, w miare możliwości pomaga. Znam szkołę, gdzie 4, 5 uczennic jest już matkami.

POLA
11-03-2007, 23:22
 czy można przyjąć, że hamulce moralne „zużyły” się np. wskutek postaw i zachowań polityków?
 czy nastąpiło tzw. odpuszczenie w wychowawczym oddziaływaniu rodziny?
 Czy wpływ religii, silnej i doświadczonej, strażniczki moralności, przestaje działać?
 Czy w procesie wychowania – przygotowania do życia – nie brakuje wiedzy o zabezpieczeniach przed tym czego natura tak silnie się domaga?
 Czy i jaki wpływ na osłabienie woli i hamulców mają różnice ekonomiczne wyrażające się w strojach, posiadanym sprzęcie, formach wypoczynku itd.?
 Czy ogólnie widoczny spadek poszanowania prawa, podawany przed media w formie sensacji, przenosi się na zachowania młodzieży?
Powie ktoś, że temat i zdarzenia nie są nowe a już na pewno nie do uniknięcia, bowiem, składa się na to wiele czynników. Społeczeństwa lepiej zorganizowane, niż my, też nie uporały się z tym całkowicie.
Myślę, że zakres i przyczyny, tego zjawiska, warte są podjęcia rozważań, dyskusji i działań. Pod koniec, tych przemyśleń, naszły mnie wątpliwości czy to jest temat dla nas seniorów. Nasze możliwości oddziaływania..... no cóż, może przeczyta to ktoś i może nie powie „starzy znów tylko narzekają”
Kończę tym „optymistycznym” akcentem i zapraszam do wypowiedzi.[/quote]

Spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytania tak, jak to widzę:
1. hamulce moralne - luzy i to duże, politycy mają w ich zużyciu najmniejszy udział, bo nie oni zajmują się kształtowaniem osobowości i kośćca moralnego naszych dzieci; decydujący wpływ ma dom rodzinny, który musi na bieżąco wychwytywać wszelkie odstępstwa od normy i przedsiębrać środki zaradcze, aby choroba nie dokonała spustoszenia;
2. tak, rodzina odpuściła sobie sprawy wychowawcze, zwykle ogranicza się do ubrania i wyżywienia swoich pociech; nawet pamiętam kto i kiedy trąbił, że zastąpi rodziców w tych funkcjach wychowawczych
3. religia - istotnie, jej siła oddziaływania osłabła, została niejako wyparta przez zgoła inną filozofię, filozofię "mieć, nie być"; te "wzorce" młodzież, ba, dzieci nawet przejmują od nas dorosłych,;
4.myślę, że na brak informacji młodzież narzekać nie może, (np.13-latka korzysta ze środków antykoncepcyjnch), problem polega na tym, że te młode istoty fizycznie są dojrzałe, emocjonalnie - nie; niestety w polskich szkołach nie uczy się dzieci a potem młodzieży podstaw wiedzy psychologicznej i filozoficznej, takich wybranych elementów, które pomogłyby zrozumieć siebie, własne reakcje, zachowania;
5. czynniki ekonomiczne i te inne przez Ciebie podane: zawsze były, są i będą różnice ekonomiczne, podziały, różny dostęp do różnych rzeczy, tego się nie zmieni;
6. zalew informacji negatywnych na pewno nie wpływa korzystnie na kształtowanie postaw młodych ludzi, ale ukrywanie tego zła do niczego dobrego też nie prowadzi.
Feliksie, gdyby wszyscy rodzice tak dalece przejmowali się sprawami wychowania młodego pokolenia jak Ty, mielibyśmy wszyscy mniej problemów.
Pozdrawiam wszystkich, kórzy pamiętają, że takie będą losy Rzeczpospolitej, jakie jej młodzieży chowanie.

wuere'le
29-03-2007, 20:11
Stał się cud.
Otórz kilka dni temu dyrekcja poinformowała mnie, że zamierza wystąpić o Medal KEN dla mnie w uznaniu itd.
Po przeczytaniu dzisiejszych wiadomości dotyczących przyznania tego odznaczenia znanemu prałatowi, natychmiast poinformowałem dyrekcję, że nie życzę sobie takiego odznaczenia. Bogu dzięki, że jeszcze go nie miałem, bo musiałbym go odesłać naszym światłym MENistrom.
Nawet Gdański acb Gocłowski miał poważne wątploiwości co do zasług wychowawczych prałata. Jak sobie pomyslę, że miłabym być odznaczony tym samym medalem, co człowiek podejrzewany o pedofilię ( brr, fe), pełen pychy, buty, zarozumialstwa, bez cienia pokory, to aż mnie ciarki przechodzą.
Współczuję tym, którzy taki medal za swoje, bez wątpienia zasługi, otrzymali i medal ów tak został zdeprecjonowany.
Inna rzecz, że na miejscu prałata, taż bym go nie przyjął. Przecież dostało go wielu byłych komuchów, co z tego, że to ludzie wielce dla polskiej oświaty zasłużeni, ale kształcili się i działali w czasach naszym MENistrom wrogim.
Wrednych czasów doczekaliśmy, pfeee! (to oczywiście wyraz obrzydzenia)

FeliksG
30-03-2007, 12:21
wuere'le - zbiłeś mnine z pantałyku, tą swoją, odmową przyjęcia medalu.Zakłóciłeś, kompletnie, moje pojmowanie celu i sensu odznaczania - wyróżniania ludzi. Honoruje się ludzi za ich zasługi i jeśli takie wyróżnienie otrzyma osoba bez zasług to jest to świadectwem poniżającym nadającego a nie otrzymującego. Żadne odznaczenie nie traci swej wartości tylko dlatego,że otrzymała je niewłaściwa osoba, ponieważ honoruje ono, przede wszyskim, dorobek a potem dopiero osobę. Podzielam Twoje oburzenie w związku z uhonorowaniem ks. Jankowskiego ale jakaż to nowość, że wyróżnia się kolesiów?
Pozdrawiam.

POLA
30-03-2007, 16:06
Stał się cud.
Otórz kilka dni temu dyrekcja poinformowała mnie, że zamierza wystąpić o Medal KEN dla mnie w uznaniu itd.
Po przeczytaniu dzisiejszych wiadomości dotyczących przyznania tego odznaczenia znanemu prałatowi, natychmiast poinformowałem dyrekcję, że nie życzę sobie takiego odznaczenia. Bogu dzięki, że jeszcze go nie miałem, bo musiałbym go odesłać naszym światłym MENistrom.
Nawet Gdański acb Gocłowski miał poważne wątploiwości co do zasług wychowawczych prałata. Jak sobie pomyslę, że miłabym być odznaczony tym samym medalem, co człowiek podejrzewany o pedofilię ( brr, fe), pełen pychy, buty, zarozumialstwa, bez cienia pokory, to aż mnie ciarki przechodzą.
Współczuję tym, którzy taki medal za swoje, bez wątpienia zasługi, otrzymali i medal ów tak został zdeprecjonowany.
Inna rzecz, że na miejscu prałata, taż bym go nie przyjął. Przecież dostało go wielu byłych komuchów, co z tego, że to ludzie wielce dla polskiej oświaty zasłużeni, ale kształcili się i działali w czasach naszym MENistrom wrogim.
Wrednych czasów doczekaliśmy, pfeee! (to oczywiście wyraz obrzydzenia)

jak zareagowała na Twoją decyzję?
Swoją drogą jakby to było pięknie, gdybyś na oficjalnej uroczystości ogłosił swoje stanowisko albo z odpowiednim komentarzem odesłał ten medal ministrowi. To byłby dopiero akt odwagi (a może desperacji?)

wuere'le
01-04-2007, 19:57
Mój dyrektor, to człowiek dość mądry, mją rezygnację przyjął ze zrozumieniem. O mojej decyzji było w całej placówce głośno.
Co z tego Naszych MENistrów to jednak nie uzdrowi.
Ja jednak w jednym szeregu z kimś takim stać nie będę, zbyt długo pracowałem z młodzieżą i dla młodzieży.

jolita
01-04-2007, 20:21
Brawo - tak trzymaj !

urszula-kol
02-04-2007, 06:58
wuere'le podziwiam Cię za poczucie własnej godności. Honor i odwaga- to jest to.

Kundzia
11-04-2007, 18:39
Nauczylam sie troche poruszac po forum i znajduje co rusz cos co sama chcialabym poruszyc.Przez jakis czas pracowalam z mlodzieza jako instruktor terapii zajeciowej w zamknietym zakladzi opieki gdzie byly dzieci i dorosli/ale dalej dzieci/ oraz pare lat jako katechetka.A dzis gdy zachodze do szkoly na zebrania czy wywiadowki mam zamiar potrzasnac wiekszoscia tz.nauczycieli.Sama mamdzieci ktore w jakis sposob naleza do"nienormalnych"dysleksja,dysgafia i cos tam jeszcze dys...a takze wrodzone dysfunkcj rozwoju kosci.Z tego tez powodu bylo wiele problemow,szczegolnie ze strony kolegow i kolezanek-jedyna reakcja nauczycieli bylo bezradne rozlozenie ramion.W koncu zaczely chodzic do szkoly niemal na drugim koncu miasta gdzie o dziwo wiekszosc uczniow to byly dzieci z tz.patologicznych rodzin.gdzie na wywiadowki przychodzilo tylko kilkoro rodzicow a klasy szczycily sie wysoka frekfencja,dobrymi wynikami w nauce,a srednia z egzaminow na koniec gimnazjum byla wyzsza od niejednej "lepszej"szkoly.Dlaczego?-bo tam pracowali w wiekszosci nauczyciele,ktorzy naprawde interesowali sie nie tylko odbebnieniem lekcji,organizowali drobne wycieczki zachecali do pomocy slabszym,odwiedzali dzieci w domach.I to nie ministrowie moga uzdrowic szkolnictwo tylko tacy nauczyciele.Pozdrawiam wszystkich nauczycieli z prawdziwego powolania!

qrystyna216
11-04-2007, 19:07
Oj Kundziu, masz rację.
Odnoszę wrażenie, że teraz nauczyciele są strasznie interesowni, brak im serca i powołania. Napewno nie wszyscy ale chyba większość tych młodych. Nie potrafią wypracowaś sobie szacunku u uczniów i dlatego ta arogancja i agresja u młodzieży. Ja swoich nauczycieli wspominam z szacunkiem.

Kundzia
12-04-2007, 20:23
córka kunegundy.Dzis w szkolach jest wychowanie do życia w rodzinie ale na tym mówi się o definicjach uczuc a nie o ważnych sprawach.W gimnazjum na tych lekcjach bylismy uswiadamiani o antykoncepcji,kiedy powinno sie rozpocząc współżycie itp.Wiele osób mówiło po co to.Wracając do stroju nauczycieli w szczególnosci młodych to czasami jest dający nam zły przykład,np. nauczycielka w przezroczystych bluzkach,wystających stringach....Nauczyciele nie potrafią zainteresowac ucznia prowadzona lekcja,temat wydukany lelawym głosem,raczej chce się spac niż słuchac.chciałabym wrócic do gimnazjum bo tam nauczyciele byli otwarci na ucznia.

Kundzia
13-04-2007, 15:43
Autorzy testu zasiadający w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, podległej ministrowi Romanowi Giertychowi, być może chcieli przypodobać się szefowi, bo umieścili w teście pytanie o wiek, w którym powstało pierwsze w Polsce ministerstwo oświaty. Pomylili się w treści pytania. Podali, że Komisję Edukacji Narodowej powołał w 1773 roku Sejm Czteroletni. Data się zgadza, ale sejm już nie. Czteroletni obradował dopiero od roku 1788.- a wiec uczen zda czy nie zda?-oto jest pytanie!Jeśli tak ma wygłądac nauczanie to co będzie dalej,znów amnestia?????

senior A.P.
06-04-2008, 23:06
Wiec nie macie juz dzisiaj Ministra R.Giertycha i co szkolnictwo poprawilo sie ?
Ale ten Romek namieszal w tym MEN .
Widocznie jest lepiej za nowego ministra,bo przez rok w tym temacie i na tym forum juz nie pojawil sie zaden post krytyczny.
To chyba sukces w szkolnictwie zostal osiagniety ???

Lila
06-04-2008, 23:07
Sukces ? Nieprędko będzie...

Malgorzata 50
06-04-2008, 23:10
Idzie ku lepszemu .....pracuję od kilku mies w 2 gimnazjach i LO -powiem Wam ,że mam b. dobre wrażenia....naprawdę ,a spodziewalam się masakry

senior A.P.
06-04-2008, 23:10
Oooooooooooooo !
A co to zlego sie tym razem stalo,pomylka na lekcji historii ?

Malgorzata 50
06-04-2008, 23:13
Przecież pisze ,że mam pozytywne odczucia ,jesli chodzi o mlodzież ,kolegów ,szkolę itd.Nie uczę historii tylko angielskiego

POLA
06-04-2008, 23:14
Idzie ku lepszemu .....
tę "lepszość" widzisz?

Malgorzata 50
06-04-2008, 23:17
Wiesz co .....Pola nie widzę lepszosci czy gorszości .Porównuję gimnazjum horror w którym pracowalam przed wyjazdem i te dwa w których pracuję teraz .Byc moze jest to po prostu sprawa lepszej organizacji ,rozsadniejszej dyrekcji...bo młodzież jest normalna z Woli i Ochoty czyli bynajmniej nie z ekskluzywnych dzielnic .A w obu szkołach sporo się dzieje .Są dobrze wyposazone i naprawdę jestem zadowolona .O zarobkach nie bedę rozmawiac bo wiadomo...zresztą mam w tej sprawie niepopularne poglady.

POLA
06-04-2008, 23:27
Wiesz co .....Pola nie widzę lepszosci czy gorszości .Porównuję gimnazjum horror w którym pracowalam przed wyjazdem i te dwa w których pracuję teraz .Byc moze jest to po prostu sprawa lepszej organizacji ,rozsadniejszej dyrekcji...bo młodzież jest normalna z Woli i Ochoty czyli bynajmniej nie z ekskluzywnych dzielnic .A w obu szkołach sporo się dzieje .Są dobrze wyposazone i naprawdę jestem zadowolona .O zarobkach nie bedę rozmawiac bo wiadomo...zresztą mam w tej sprawie niepopularne poglady.
powiadasz? czyli za dużo dostajecie?:D

Prawda, nawet najgorszy minister/kurator nie straszny jest przy dobrej organizacji, mądrym dyrektorze i nauczycielu. Takie mam obserwacje:D
Miłego dnia na jutro, idę złożyć kości.

Malgorzata 50
06-04-2008, 23:33
Nie nie za dużo ..za malo ...ale...tydzien pracy nauczyciela to 18 godz........jednak

POLA
06-04-2008, 23:47
napisałaś, że masz niepopularne poglądy, więc wyciągnęłam taki wniosek, bo popularne to te, że mało, wiem, mam przyjaciół z tego kręgu.
A co z tym pensum 18h?

Malgorzata 50
07-04-2008, 01:23
Policz Pola 18 h tyg.za 1892 PLN mies (nauczyciel mianowany) to znaczy ,że w normalnym wymiarze to jest ok. 3700 -nauczyciel ma mozliwosc wziecia sobie drugiej pracy bez nadmiernego narazania swojej szacownej osoby na szwank i uszczerbek na zdrowiu.Tak czynie od lat i tak robi wiekszość nauczycieli.
Oczywiscie ze to nie jest tylko te 18 godz .Bo zebrania ,ktore powinny byc zredukowane do polowy -klasowki ,przygotowanie do lekcji itd...tym niemniej spokojnie mozna pracować przy tablicy 25-30 godz. i miec czas na to wszystko.
Moim zdaniem nauczycielska pensja powinna wynosic ok.3500PLN z OBOWIĄZKIEM przebywania w szkole do przynajmniej 15.00 -16.00-zeby wlasnie zalatwić wszystkie sprawdzanka ,biurokratyczne obowiazki zwi.azane z dziennikiem ,mieć czas na pogadanie z uczniem ,być do dyspozycji rodziców nie tylko na wywiadówkach.itd itd

senior A.P.
07-04-2008, 11:07
Co nam powiedza pedagodzy na wzrost agresji uczniow do nauczycieli,skad to wynika ?
Media donosza (dziennik "Polska") o sytuacji w polskich szkolach . Dochodzi do rekoczynow z obu stron.

POLA
07-04-2008, 12:54
to jest teoria, w praktyce się nie sprawdzi, bo:
1. Niektórzy siedzą w szkole i tak dłużej, bo mają taki plan tygodniowy, dolicz jeszcze okienka
2. Dodatkowa praca: może w Warszawie jest to możliwe, ale nie wszędzie, nauczycieli sporo, godzin mało. Chyba, że masz na myśli pozazawodowe zajęcia, np. mycie okien u sąsiada?
3. Sprawdzałaś kiedyś prace z jp (wypracowania!, nie testy, na kilka stron A4, gdzie nie wiadomo, z której strony to ugryźć, żeby miało sens, gdzie roi się od wszelakich błędów, wyobrażasz sobie taką "robótkę" w szkole, gdzie ktoś się kręci, przeszkadza, o coś pyta, czegoś chce. Zerowe warunki, trzeba dłubać w domu, niestety, osobistego gabinetu nikt nie zagwarantuje jak na wyższej uczelni.
Być może w szkole, w której pracujesz, masz takie warunki, ale nie wszędzie one są.
4. Pensje powinny być zależne od tego, czego się uczy albo inne powinno być pensum dla polonisty, matematyka, biologa itd.
5. Nie wszyscy mają wychowawstwo stąd obciążenie też różne, mają też jakieś samorządy i inne dodatkowe prace za friko, a pensja ta sama, prawda?
I co Ty na to?:D

Chyba nie jest to takie proste, jeśli do tej pory problemu nawet nie tknięto. Myślę też, że rządzącym brak woli i odwagi jak ze służbą zdrowia.

senior A.P.
07-04-2008, 14:45
W Polsce rzadzacy maja nie tylko odwage ale i ............ .
Mamy juz tego skutki.

Malgorzata 50
07-04-2008, 18:37
Co nam powiedza pedagodzy na wzrost agresji uczniow do nauczycieli,skad to wynika ?
Media donosza (dziennik "Polska") o sytuacji w polskich szkolach . Dochodzi do rekoczynow z obu stron.
Nic na razie jestem cala i zdrowa i objawów agresji nie zauważylam. Dajcie spokój już mi się nie chce gadać o niczym ,jak ten facet się wcina z tą schizą

senior A.P.
07-04-2008, 20:45
Wczoraj spotkalem faceta ,ktory mi opowiadal jak kobiety potrafia byc ograniczone ,tylko do widzenia chorob.
Trudno sie dziwic ,ze potem na nie zapadaja.

Malgorzata 50
07-04-2008, 20:47
JA JESTEM ZDROWA......a ty sam wiesz ...zacznij rozmawiać o czym a nie strasz zza kazdego wegła .Koniec już sobie idę bo nie zdzierzę .Warto pogadać o oswiacie i szkole ,ale sorry nie na tym poziomie!!! Szczególnie ze nie masz o tym zielonego pojecia ,jakies wspomnienia ze szkoły janczarów odległe ...byc moze

senior A.P.
07-04-2008, 20:50
Ciekawie mi wyglad poziom dzisiejszych pedagogow.
Domyslam sie wiec dlaczego sa takie trudnosci w szkole.

Malgorzata 50
07-04-2008, 20:53
Jeszcze jedno i ostatnie ale trudno ,nie wytrzymam.Powiem ci Augustynie postanowilam być grzeczna ,mila i ukladna ,nie robic osobistych wycieczek ,nie wyzłosliwiać się i w ogóle cud miod malina .Ale niestety...nie da się .Wlazisz na wszystkie watki -ok masz prawo .Ale chlopie przestań do diabła sączyć ten jad i wyglaszać ten stek bzdur.O co ci chodzi o to zeby w Polsce zapanowal ultra-katolicki ciemnogrod polany PRL-owską galaretą .Chcesz wywołać ogolny szloch ,że żyjemy w kraju zniewolonym,opanowanym przez siatke "obcych" zaludniony przez biednych idiotow ,ktorzy nie zdają sobie z tego sprawy ,chcesz zebysmy palali nienawiscią do wszystkich i wszystkiego ...o co ci własciwie chodzi .Odpusc sobie i porozmawiaj o czyms normalnym....

Malgorzata 50
07-04-2008, 20:55
Ciekawie mi wyglad poziom dzisiejszych pedagogow.
Domyslam sie wiec dlaczego sa takie trudnosci w szkole.
No comments

wuere'le
07-04-2008, 21:01
Problem w tym, że w żadnej szkole nie ma warunków, aby wszyscy n-le równocześnie w niej siedzieli. Nasz p. naucz. mieści 12 osób, a jest nas 40, lekcje w klasdach do 16:40.
Pola pisze o sprawdzaniu prac z j.polskiego. Mogę sobie to doskonale wyobrazić. Wyobraźcie sobie jednak poprawianie prac dzieci upośledzonych umysłowo, gdzie w jednej linijce wyraz żołnierz może być napisany na wiele sposobów. Po sprawdzweniu 2-3 prac bierze się słownik do ręki, bo człowiek zaczyna już wątpić w swoje umiejętności. Gdzieś mam zeskanowane teksty takich uczniów, jak znajdę, to je pokażę.
18 godzin, to faktycznie fikcja. Pracuję już 43 rok i w tym pensum się nigdy nie zmieściłem. Do lekcji, po mimo rutyny, trzeba się jednak przygotować, a pracując z upośledzonymi umysłowo tym bardziej, trzeba jeszcze ciągle szukać nowości terapeutycznych, bo wszytko się zmiania.
Jeśli duskusja się rozwinie chętnie wezmę w niej udział, dziś mam trochę mało czasu.

POLA
08-04-2008, 01:18
Dopiero teraz mam chwilkę, sądziłam, że Małgosia odpisze, ale ona wdała sie w inną polemikę.
Wuere'le,
moi znajomi nie pracują z dziećmi specjalnej troski, ale kiedy pokazali mi prace, włosy stanęły mi dęba, nie wierzyłam, że tak można pisać, w gimnazjum i LO, koszmar. Toż to nadawało się do wyrzucenia, a nie do oceny.
Pismo klinowe, często nieczytelne, stylu żadnego, żadnej logiki wypowiedzi. Spytałam, ile czasu zajmuje poprawianie czegoś takiego i przemnożyłam przez ilość uczniów.
Czapki z głów, przypomniał mi się wiersz Waligórskiego o polonistach.
Znajomy matematyk został wrobiony na kilka tygodni w buciki polonisty. To było dość dawno, ale stwierdził, że wolałby bruk układać, niż uczyć polskiego. Od tamtego czasu szanuje polonistów i podobno bardzo ich broni na wszelikich naradach.
Napisz coś o swojej pracy, chętnie poczytam.

Malgorzata 50
08-04-2008, 03:33
Nie zabierałam glosu bo zajmowalam się do tej pory przygotowaniem lekcji na jutro (czyli dzisiaj) -teraz ledwo zyje i musze przespać się trochę .Więc jutro pogadamy.

Gadacz
08-04-2008, 10:59
Za kilka tygodni skończy Szkołę Podstawową, którą właściwie już skończyła bowiem zdała egzamin do Gimnazjum. Będzie uczennicą w klasie o poszerzonym kursie języka angielskiego / 6 godz. w tygodniu/ do której było po troje chętnych, na jedno miejsce.
Szkołę Podstawową opuści jako druga wśród prymusów ponieważ, do utraty pierwszej lokaty przyczyniła się obniżona ocena z religii. Katechetka, jednoznacznie oświadczyła, że obniży stopień z religii każdemu kto nie chodzi do kościoła na niedzielną mszę.
No cóż? Może forumowi pedagodzy znajdą na to jakieś wyjaśnienie, bo uzasadnienia to, chyba, nikt nie znajdzie.
Jakie będą Rzeczpospolite......?
Ps. Dla jasności. Ta dziewczynka, to moja wnuczka.

senior A.P.
08-04-2008, 11:29
Zdolna wnuczka do sobie rade mimo slabszaej oceny z religii.
Prosze sie tym nie przejmowac.Gdy dorosnie potejmie decyzje zyciowe i uksztaltuje swoj swiatopoglad.
Prymusami nie wszyscy zostaja.
Co do obnizania ocen za nieuczeszczanie do kosciola mozna przeciez porozmawiac z katechetka ,forumowicze nie znaja ustalen w tym zakresie.

tadeusz50
08-04-2008, 11:30
Gratuluję Gadacz tak wspaniałej wnuczki, jest tylko jedno ale, to właśnie dziś są testy kończące szkołę podstawową. Wyniki znacznie póżniej, a listy przyjęć to daleka przyszłość. Postępowanie katechetki pozostawiam bez komentarza.

senior A.P.
08-04-2008, 13:41
Mozna by i o katechetkach podyskutowac - czemu nie - potrzebne czy nie ?
Religia w szkolach w Polsce jest obowiazkowa dla wszystkich ???
Dziecko z rodziny katolickiej chodzi na lekcje religi a na msze w niedziele nie , to cos mi tu nie gra .

POLA
08-04-2008, 14:16
Niektóre szkoły, z powodu nadmiaru kandydatów, ustalają własne kryteria naboru, tak jest pewno i w gimnazjum, do którego wybiera się Twoja wnuczka. Kryteria są jawne i dowiesz się o nich w szkole.
Świadectw jeszcze nie rozdano, chyba że brano pod uwagę oceny z półrocza. Istnieje jeszcze możliwość odwołania się od decyzji lub polowania na nagle zwolnione miejsce, bo zdarzają się różne sytuacje. Radzę się dowiedzieć.

wuere'le
08-04-2008, 17:38
Od czasu, gdy wprowadzono w szkołach religię jest problem wliczania jej do średniej. Uważam, że nie wolno wliczać oceny z religii do średniej, ponieważ religia nie jest przedmiotem obowiązkowym, poza tym podany przed chwilą przykład jest wystarczająco dosadny. Katecheci oceniają udział dzieci w religijnych zajęciach, w mszy itp.Czy za to powinna być ocena, komuś się coś porąbało.Przedmiot powinien nazywać się "Religioznawstwo" i wtedy ocena jak najbardziej i do średniej itp.
Wracając do pracy z uposledzonymi, to praca trudna, ale nie wyobrażam sobie innej. Na przykład, mówiąc do dziecka w szkole zawodowej specjalnej, trzeba mówić jak do dorosłego, ale językiem dziecka z klasy 4-5 podstawowej. Codziennie jest wiele problemów życiowych. Co roku np. co najmniej 2 uczennice są w ciąży i kontynuują naukę, po porodzie wracają i uczą się dalej. Bardzo często dostrzegamy problemy, których rodzice nie widzą lub widzieć nie chcą. Trzeba tu zdać sobie sprawę, że 60-70% uposledzonych jest upośledzona z powodu uwarunkowań społecznych, z powodu deficytu uczuciowego, pozostali zaś upośledzeni są z powodu uszkodzenia centralnego układu nerwowego. To dotyczy uposledzenia umysłowego w stopniu lekkim, uposledzeni bardziej, czyli w stopniu umiarkowanym wszyscy mają uszkodzony układ nerwowy i często do tego uwarunkowania społeczne.
Gdyby przeanalizować cechy uposledzenia, to łatwo można by zauważyć, że przyjmowanie, przetrzymywanie dzieci upośledzonych umysłowo w szkole masowej jest działaniem na szkodę tego dziecka i powinno być karane.

Jadzia P.
08-04-2008, 18:18
Też przez pewien okres w moim życiu pracowałam z dziećmi upośledzonymi. Może nie tak bezpośrednio jak Ty, ponieważ ja pracowałam w administracji wPaństowym Zakładzie Wychowawczym dla dzieci upośledzonych w stopniu lekkim.

ignesja
08-04-2008, 19:16
Też tak uważam odnośnie pracy nauczyciela,tylko miła Małgosiu gdzie ten nauczyciel miałby wykonywać tę pracę ? W klasach non stop lekcje, w pokoju nauczycielskim ruch i ciągły przepływ ludzi.Co 45 min. dzwonek i nadmierny hałas.Czy w takich warunkach można przygotować następne lekcje ?Dlatego nauczycielowi przyznano kiedyś dodatkową powierzchnię mieszkalną.Ale sama powierzchnia nie wystarczy !A co z podręcznikami,opracowaniami metodycznymi,innymi książkami,biurkiem regałami,odpowiednim ubiorem /nie może być byle jaki/

tadeusz50
08-04-2008, 19:51
Seniorze A.P. zmieniasz swój pogląd w kilka minut. W poście 65 piszesz "Co do obniżania ocen za nieuczęszczanie do kościoła można przecież porozmawiać z katechetką." Następnie w poście 67 "dziecko z rodziny katolickiej chodzi na lekcje religi a na msze w niedzielę nie, to coś tu nie gra" Postaram się ci odpowiedzieć na te pytania. Niektóre katechetki są jak beton i żadne argumenty do nich nie docierają trudniej usprawiedliwić nieobecność na mszy niż nieobecność w szkole. Co do drugiego postu Bóg jest wszędzie i jeśli rodzic wybierze się na niedzielę poza miasto i tam pójdzie do kościoła. Spełni obowiązek wobec Boga ale nie wobec katechetki. Kwadratura koła znam to z autopsji.

senior A.P.
08-04-2008, 20:42
Ja tylko prosze o dokladne czytanie moich postow i to juz wystarczy do wyciagniecia wnioskow indywidualnie .
Bogu Dzieki,ze jeszcze polski jezyk nie zapomnialem po 19 wiosnach na obczyznie ,gdy inni zapominaja po pieciu latach.
Byc moze tylko udaja,ze oni juz nie sa Polakami.

tadeusz50
08-04-2008, 20:54
Ja tylko prosze o dokladne czytanie moich postow i to juz wystarczy do wyciagniecia wnioskow indywidualnie .
Bogu Dzieki,ze jeszcze polski jezyk nie zapomnialem po 19 wiosnach na obczyznie ,gdy inni zapominaja po pieciu latach.
Byc moze tylko udaja,ze oni juz nie sa Polakami.
Seniorze chwała ci za to, że nie zapomniałeś języka polskiego, gdy słyszę "emigranta" dwu -trzy miesięcznego z naleciałością akcentową innego języka to po prostu szlag mnie trafia. Posty staram się czytać dokładnie, ale czasami to co jest między wierszami trudne jest do rozszyfrowania. Nie znam toku twojego myślenia.

wuere'le
08-04-2008, 21:06
Gadacz pisał o egzaminie swojej wnuczki.
Chciałbym zapytać władze oświatowe, po co komu egzamin po 6 klasie? A po co komu egzamin po 6 klasie szkoły specjalnej?
Ustawa zakładała początkowo, i to byl wyśmienity pomysł, aby egzamin po gimnazjum kwalifikował uczniów do dalszego kształcenia, tzn. informował do jakiego rodzaju szkoły dziecko powinno się udać, do zawodowej, liceum, liceum profilowanego, technikum itp. Dziś jest tak, że uczeń może nie zdać egzaminu i tak do każdego gimnazjum może być przyjęty. Jeśli chodzi o dzieci specjalnej troski, to czy one zdadzą, czy nie to i tak nie ma znaczenia, bo do każdej szkoły zawodowej ich przyjmą. Po jaką cholerę więc te egzaminy?
A teraz przypatrzmy się egzaminom dzieci upośledzonych umysłowo. Teoretyzując, w klasie z 15 uczniami, 5 czyta i rozumie, 5 czyta i nie bardzo rozumie, 5 prawie nie lub wogóle nie czyta i nie rozumie. Skore nie czyta, to i nie pisze. Jak takie dziecko ma rozwiązać test eggzaminacyjny, nawet jeśli dostanie lektora? Przecież to woła o pomstę do nieba. Takie dzieci zwykle, w wyniku ciężkiej pracy n-la mają dużą ( na swoje możliwości) wiedzę, tyle, że nie potrafią jej zapisać. Zapisać i ze względów gramatycznych, i stylistycznych, i słowotwórczych.
Gdybyście zobaczyli jakie ćwiczenia słowotwórcze są robine przy każdej okazji, to Wasze zdziwienie sięgnęło by zenitu. Krótko pisząc, te egzaminy to wielka lipa, nikomu nie potrzebna, powodująca dodatkowy, niepotrzebny stres. I komu to służy???
O egzaminach kwalifikacyjnych, to może innym razem napiszę, bo to jeszcze większa złośliwość skierowana do upośledzonych umysłowo.
Wiecie, te dzieci los już pokarał, nie wiadomo za co, brakami w intelekcie, kiepską rodziną. i jeszcze robi się wszystko, aby im życie utrudnić.
Nie mogę się z tym zgodzić.

senior A.P.
08-04-2008, 21:11
Masz calkowita racje ,ze te praktyki sa psu na bude potrzebne .
Ktos kto te programy ukladal chcial sie wykazac ,ci zas co uchwalali wcale tego nie czytali.
Szkoda,ze nikt o zdanie rodzicow nie pyta.

senior A.P.
08-04-2008, 21:15
To dobrze Tadeuszu,ze sie starasz ,po pewnym czasie bedziesz napewno rozumial,niektorzy juz zrozumieli.
Gdy pisalem jasniej i dosadniej bylem zablokowany na forum.
Teraz pisze inaczej jak widzisz.

tadeusz50
08-04-2008, 21:22
Co nie znaczy, że sie zgadzam z twoimi poglądami, nawet wręcz przeciwnie.

senior A.P.
09-04-2008, 14:46
Przeciez ja o to nie prosze aby sie zgadzac z pogladami,ktore wyrazam,kazdy ma prawo do swoich - dlaczego sie usprawiedliwiasz,obawiasz sie czegos.
Kiedys bylo takie haslo:
"Kto nie z nami ten przeciwko nam" - pamietasz je ?
Swiat poszedl z postepem czasu i internet pozwala nam dyskutowac i przedstawiac wlasny punkt widzenia - w tv,radiu,gazecie jest to niemozliwe.
Chwala wynalzcom internetu !

tadeusz50
09-04-2008, 16:18
Nie obawiałem się za komuny to teraz tym bardziej nie mam czego się bać.

senior A.P.
09-04-2008, 16:31
Takich Polakow Polska potrzebuje,co to nie daja sobie w...... .

wuere'le
09-04-2008, 20:31
Ponieważ temat egzaminów kwalifikacyjnych, dających młodemu człowiekowi tytuł „robotnika wykwalifikowanego”, jest dla mnie bardzo gorący, więc jak obiecałem piszę o nim, wnioski wyciągnijcie sami, choć wolałbym, aby takie wnioski wyciągnęli włodarze.
Egzamin odbywa się w 3 etapach, testowy i praktyczny. Ta pierwsza część to test z wiadomości, zawierająca też wiedzę o przedsiębiorczości, kilkugodzinny egzamin praktyczny i prezentacja.
I teraz pytanie: jak uczeń, który prawie nie czyta ma odpowiedzieć na pytania testowe, uczniom, którzy nie czytają można zorganizować lektora, ale co z tego, skoro dziecko nie zrozumie pytania. W szczególnych przypadkach można przedłużyć egzamin o 30 minut, tylko co to da?
Dalej przez 4 godziny uczeń ma wykonać zadanie praktyczne, co przez taki czas można zobaczyć, jakie umiejętności można w tym czasie stwierdzić?
No i w końcu prezentacja, w ramach której uczeń musi opowiedzieć, co i jak zrobił, czego nie zrobił, jak mu się to udało itp. Pytanie więc: jak upośledzone dziecko, które nie potrafi sklecić kilku poprawnych zdań na dowolny temat, ma sprzedać swoją pracę i siebie, tak, aby komisja uznała jego pracę i przyznała mu w/w tytuł.
Pragnę tu podkreślić, że nasi uczniowie i zapewne w innych szkołach zawodowych specjalnych jest tak samo, są najczęściej bardzo dobrymi rzemieślnikami w swoim zawodzie, tyle, że nie zawsze potrafią to słowami nazwać.
Dodam jednak, że dzięki ogromnej pracy n-li zawodu, polonistów i innych oraz 3-letniemu cyklowi kształcenia uczniowie, w porównaniu ze szkołami zawodowymi masowymi, wypadają bardzo dobrze.
Na koniec jeszcze uwaga na temat publikowania wyników przez CKE. Otóż oni podają fałszywe wyniki. Oto przykład:
Jeżeli do klasy chodzi 10 stolarzy, do egzaminu zgłosił się 1, i nie zdał, to komisja informuje, że nie zdało 100%, co jest bzdurą, bo nie zdało 10% i odwrotnie, jeśli zdał 1, to informuje się, że zdało 100%, co też jest kłamstwem, bo zdało 10 % absolwentów.

Piszę o tym, bo nie można się pogodzić z tym, że na tak trudnym rynku pracy, brak dyplomu robotnika, dodatkowo utrudnia znalezienie pracy, co przy i tak słabym społecznym przebiciu tych ludzi, jest dodatkowym elementem ograniczającym możliwości normalnego życia, a co za tym idzie dalszej rewalidacji. Pozostaje bezczynność większości upośledzonych umysłowo, a więc regres, a więc budka z piwem (to na początek), a więc armia tych, co plądrują śmietniki. Taka sytuacja sprawia też, że pracy w szkołach specjalnych nie zabraknie. Dziś to jest ok. 2% populacji.

senior A.P.
09-04-2008, 22:30
To bardzo smutne o czym wyzej opisal forumowicz.
Jak jest w normalnym szkolnictwie zawodowym zdrowych uczniow ?

POLA
10-04-2008, 15:10
przeczytałam post 480.
Jesteś praktykiem, masz o pracy z takimi uczniami pojęcie w przeciwieństwie do tych, którzy podejmują decyzje, więc co byś zmienił i jak?

POLA
10-04-2008, 15:18
Usłyszałam dzisiaj, że min. od oświaty zapowiedziała, że podręczniki dla uczniów zakupi szkoła (będą jej własnością). Nie uważam tego za dobry pomysł, wszystkim uczniom? A po co?
Mam nadzieję, że za zniszczone książki uczeń będzie musiał zapłacić, choć wątpię, żeby się to udało wyegzekwować.
Ponadto to już było i się nie sprawdziło.

senior A.P.
10-04-2008, 21:29
Kazdy nowy minister oswiaty musi sie czyms wykazac - jeden mundurkami,inny podrecznikami ,sa tez tacy co nic nie robia.

wuere'le
10-04-2008, 21:44
przeczytałam post 480.
Jesteś praktykiem, masz o pracy z takimi uczniami pojęcie w przeciwieństwie do tych, którzy podejmują decyzje, więc co byś zmienił i jak?

To trudne zadanie, nie da się tego tak po prostu, na forum opisać, bez znajomości realiów.

Powiem tylko, że jeśli chodzi o nauczanie specjalne, spowodowałbym, aby dzieci upośledzone umysłowo nie były przetrzymywane w szkołach masowych, bo niczego tam nie zyskają, a wiele stracą. W klasach szkoły specjalnej jest mnie jak 16 uczniów, nauczyciele są do tej pracy przygotowani, są szczególnie uczuleni na sytuację rodzinną tych dzieci, na problemy zdrowotne i inne. W szkole masowej często dzieci takie są wyśmiewane, poniżane, z czymś takim nie spotkają się w szkole specjalnej. Tam są wszystkie równe, przebywają w dobrej atmosferze. Realizowany jest najważniejszy postulat rewalidacji, mianowicie: budzenie wiary we własne siły. Poza tym, w szkole specjalnej dzieci spotykają się z serdecznością, z zainteresowaniem n-li, czego nie zaznają w szkole masowej, choćby z powodu dużej liczby uczniów. Nigdy szkoła masowa nie zagwarantuje upośledzonemu dziecku właściwych warunków rozwojowych.
Inną sprawą jest umieszczanie dzieci upośledzonych umysłowo w klasach integracyjnych. Jest to przede wszystkim niezgodne z założeniami pracy w takiej klasie. Do klasy integracyjnej mogą chodzić dzieci dotknięte różnymi dysfunkcjami rozwojowymi, jak niedosłuch, niedowidzenie, lekkie porażenie mózgowe, i wiele innych, ale z normą intelektualną. Program jest realizowany w tempie przewidzianym dla dzieci bez dysfunkcji intelektualnej, więc siłą rzeczy dziecko z niedorozwojem intelektualnym nie nadąży za pozostałymi, zauważy, ze jest inne, gorsze i gdzie tu budzenie wiary we własne siły?

To tylko garść uwag dotyczących funkcjonowania oświaty w zakresie szkolnictwa specjalnego.

wuere'le
10-04-2008, 21:50
przeczytałam post 480.
Jesteś praktykiem, masz o pracy z takimi uczniami pojęcie w przeciwieństwie do tych, którzy podejmują decyzje, więc co byś zmienił i jak?

To trudne zadanie, nie da się tego tak po prostu, na forum opisać, bez przedstawienia realiów i wielu innych spraw.

Powiem tylko, że jeśli chodzi o nauczanie specjalne, spowodowałbym, aby dzieci upośledzone umysłowo nie były przetrzymywane w szkołach masowych, bo niczego tam nie zyskają, a wiele stracą. W klasach szkoły specjalnej jest mnie jak 16 uczniów, nauczyciele są do tej pracy przygotowani, są szczególnie uczuleni na sytuację rodzinną tych dzieci, na problemy zdrowotne i inne. W szkole masowej często dzieci takie są wyśmiewane, poniżane, z czymś takim nie spotkają się w szkole specjalnej. Tam są wszystkie równe, przebywają w dobrej atmosferze. Realizowany jest najważniejszy postulat rewalidacji, mianowicie: budzenie wiary we własne siły. Poza tym, w szkole specjalnej dzieci spotykają się z serdecznością, z zainteresowaniem n-li, czego nie zaznają w szkole masowej, choćby z powodu dużej liczby uczniów. Nigdy szkoła masowa nie zagwarantuje upośledzonemu dziecku właściwych warunków rozwojowych.
Inną sprawą jest umieszczanie dzieci upośledzonych umysłowo w klasach integracyjnych. Jest to przede wszystkim niezgodne z założeniami pracy w takiej klasie. Do klasy integracyjnej mogą chodzić dzieci dotknięte różnymi dysfunkcjami rozwojowymi, jak niedosłuch, niedowidzenie, lekkie porażenie mózgowe, i wiele innych, ale z normą intelektualną. Program jest realizowany w tempie przewidzianym dla dzieci bez dysfunkcji intelektualnej, więc siłą rzeczy dziecko z niedorozwojem intelektualnym nie nadąży za pozostałymi, zauważy, ze jest inne, gorsze i gdzie tu budzenie wiary we własne siły?

To tylko garść uwag dotyczących funkcjonowania oświaty w zakresie szkolnictwa specjalnego.

wuere'le
10-04-2008, 21:54
Post 87 chciałem usunąć, ale mi się nie udało, tam jest drobna nieścisłość. Nigdy nie udaje mi się dokonać edycji lub usunięcia, ta opcja albo nie działa, albo ja czegoś nie umiem.

Bianka
11-04-2008, 08:26
Kontrowersyjny pomysł MEN: fragmenty lektur w programie
"Dziennik": liceum bez prozy Sienkiewicza. Gombrowicz i Słowacki tylko we fragmentach. Uczniowie w szkole podstawowej nie przeczytają Kubusia Puchatka, a w gimnazjum szekspirowskiego dramatu. Tak wygląda propozycja zmian w kanonie lektur opracowana przez MEN.
- Ma być fragmentarycznie, bo uczniowie i tak nie czytają - przekonuje prof. Jacek Żurek, który opracował nowy spis. Poza tym poloniści będą mieli większą możliwość wyboru tytułów do omówienia. "Zbrodnia i kara" nie będzie już lekturą obowiązkową, bo nauczyciel będzie miał obowiązek omówienia dowolnego tytułu Fiodora Dostojewskiego.

Propozycje przygotowane przez resort edukacji spotykają się z ostrą krytyką. Nauczyciele przekonują, że zezwalanie uczniom na to, by czytali jedynie fragmenty lektur, doprowadzi jedynie do tego, że przestaną czytać w ogóle. Projekt nowych podstaw programowych, w tym listy lektur, będzie teraz konsultowany - zapowiada "Dziennik".

Czy to nie jest posunięcie tyle radykalne, co bezsensowne?

Lila
11-04-2008, 13:28
Jasne,i tak nie czytają...wrr...
Już był taki jeden ,co twierdził ,że Polakowi wystarczy tylko umiejętność podpisania się..
Może teraz będzie to tylko podpis elektroniczny,zastępujący dawniejsze trzy krzyżyki...

ps.Noblistę chcą wyrzucić,co pisał ku pokrzepieniu serc ???

POLA
11-04-2008, 14:48
na razie majstruje w liście lektur, ale niczego nie narzuca, oby, nowa lista ma zostać poddana pod dyskusję, proponuję - narodową, to się dopiero będzie działo:D

Prawda jest taka, że coś z tą listą trzeba zrobić, bo rośnie jak na drożdżach i w końcu uczniowie nie mogliby robić nic innego tylko czytać i czytać te pokryte kurzem historycznym wiekopomne dzieła.

Kanon tzw. lektur podstawowych powinien być taki sam dla wszystkich szkół w poszczególnych cyklach kształcenia, ale należy sobie postawić zasadnicze pytanie: czemu on ma służyć, co się dzięki niemu chce uzyskać, a tego pytania jakoś do tej pory nie słychać, stąd działania poszczególnych "menistów" przypominają strzelanie ślepego do tarczy.

Bianko, co wiemy o prof. Żurku?

Malgorzata 50
11-04-2008, 17:28
Jaki jest sens żeby dzieci na pograniczu normy umyslowej czytaly Kochanowskiego i uczyły się np. angielskiego - pozwole sobie wsadzić kij w mrowisko...
Glownym grzechem oswiaty w Polsce moim skromnym zdaniem jest jej konserwatyzm,brak elastycznosci ,przywiązanie do utartych sciezek i niezauważanie rzeczywistosci.
I nie w kanonie lektur jest problem -bo to sztucznie rozdmuchiwany temat zastepczy ,a w tym jak umozliwi.c kazdemu ,bez wzgledu na jego możliwosci intelektualne poczucie SUKCESU -a nie nieustannej permanentnej kleski
Jaki jest sens trzymana uczniow po parę lat w tej samej klasie -jeśli niezbyt rozgarniety akademicko osobnik moze sporzytkowac znacznie lepiej swoją energię i zmysl praktyczny zajmując sie czyms co da jemu zadowolenie ,a szkolę uwolni od bezsensownego zmagania się z materią i gry pozorow .nie mowię o uczniach ,ktorymi zajmuje się wuer`ele tylko ioo normalnych matolkach.czesto zdolnych manualnie ,lub z duzym zmysłem praktycznym

wuere'le
11-04-2008, 18:01
Małgorzato, gdzieś już pisałem na ten temat, ale chętnie powtórzę, tym bardziej, że masz całkowitą rację.
Aby uczyć się języka obcego potrzebne jest między innymi myslenie logiczne i abstrakcyjne, a tego z samej definicji uposledzenia umysłowego, osoby te są pozbawinone, więc po co je uczyć języków obcych? Ja tego nie wim, tym bardziej, że z j. polskim mają ogromne kłopoty. Co z tego, że zapamietają kilkanaście wyrazów, skoro zdania z tego i tak nie sklecą? Czy nie lepij by było, aby te dzieci poswięciły więcej czasu na posługiwanie się językiem polskim w codziennych sprawach, czy nie lepiej by było, aby te dzieci nauczyły się poprawnie rozmawiać z innymi po polsku?

Malgorzata 50
11-04-2008, 19:08
Oczywiście ,że lepiej i zeby nabrały pewnosci siebie ,że krok po kroku MAJĄ osiągniecia .A uczenie czegoś czego i tak nie opanuja pogłebia tylko poczucie kleski i zniechęca kompletnie -obserwuje to u dzici mniej zdolnych np.i dla tego wydaje mi się ,że uczenie roznych przedmiotow na 2 albo 3 poziomach mialoby sens w zwykłych szkolach -bo zdolny matematyk nie musi być super polonistą i na odwrót a tak wszystkim po równo czyli zdolni nie rozwijają się tak jak powinni (lub robią to poza szkoła),a mniej zdolni z góry skazani są na klęskę.I zadne kółka zainteresowan w wymiarze 1 godz na 2 tyg czy dodatkowe zajecia na ktore pieniądze raz są raz ich nie ma tego nie rozwiążą .Są utalentowani nauczyciele ,ktorzy potrafią takie "poziomowanie" prowadzić w toku normalnych zajeć .Ale ilu jest takich???

wuere'le
11-04-2008, 22:40
Małgorzato, przepraszam za oficjalny ton, ale masz całkowitą rację.
NIC TU DODAĆ, NIC TU UJĄĆ!
Tylko, kto się przejmie naszym zdaniem, zdaniem prostaczków (z tym prostaczkiem, to mówię o sobie oczywiście),zdaniem tych, co to z dziećmi mają do czynienia na codzień.
To takie pytanie retoryczne, i na miły Bółg, nie spodziewam się odpowiedzi.

Malgorzata 50
12-04-2008, 00:02
Zdaniem nas szarych wyrobnikow oświaty NIKT się nie przejmie ,bo nie po to Panie z Ministerstwa biorą swoje niezle pensje ,żeby wprowadzać proste ,już dawno wymyslone rozwiązania ....muszą przecie wykonac jakąs robotę .Bez wzgl.edu na opcje poliytyczną .Hallowa ma niezle pomysly ,ale z tego co slysze też raczej na zasadzie pomyslów ..malych kroczków itd .A iluzja,że jesteśmy krajem ludzi wyksztalconych trwa!!!!
Dziś uslyszalam histori.e o chlopaku w pewnej wsi co się uczyć nie lubil okrutnie w zw z tym (a za PRL-a to bylo) do 18 roku życia przerabial podstawowkę ,jak go wreszcie uwolnili od konieczności zdobywania wiedzy o przewodzie pokarmowym zaby i wieszczach ,facet poamlu zaja się gospodarką , teraz ma wielohektarowe swietnie prosperujące gospodarstwao i super sobie radzi..a matka uslyszala od nauczycielki na jakimś etapie tej "edukacji"- "gdybym miala takiego syna jak Pani to bym sie wstydzila" no i jak tu opanowac cheć zalożenia takiej wiadra na głowę....

senior A.P.
12-04-2008, 10:24
W polskich szkolach podaja media dzieci i mlodziez nie toleruja homoseksualistow.

Gadacz
12-04-2008, 10:44
Przeraża mnie, to co piszecie o upadającym czytelnictwie książek. Uważam, że jest to najlepsza forma uczenia się, jak posługiwać się językiem polskim. Mówię to na podstawie własnego doświadczenia.Wszystko, co potrafię, w zakresie pisania jest efektem "podpatrywania"
Zachowując świadomość, żę w świecie mediów elektronicznych i kolorowych czasopism - prawie bez treści - uważam, że czytanie pozostaje najważniejszym i najdoskonalszym źródłem wiedzy i doskonalenia ojczystego języka.
Więc, jak to będzie?

tadeusz50
12-04-2008, 10:48
W polskich szkolach podaja media dzieci i mlodziez nie toleruja homoseksualistow.
Przecież jak twierdzisz to są łże-media. Jak im wierzyć. Wybiórczo?

senior A.P.
12-04-2008, 10:49
Bedzie rozwoj czytelnictwa w internecie,tradycyjna ksiazka zaniknie.

Malgorzata 50
12-04-2008, 16:39
W polskich szkolach podaja media dzieci i mlodziez nie toleruja homoseksualistow.
Amatorze Przepowiedni -czy ty masz za zadanie zalatwić kazdą dyskusję ,ktora jest o czymś?????
Tak w polskich szkolach nie toleruje się
jeszcze:
biednych
cyklistow
hodowcow papużek falistych
milosnikow scrabble
grubych
głupich
rudych
okularników
agentow specjalnych itd itd....

senior A.P.
12-04-2008, 16:48
To w polskich mediach pisza przepowiednie ?
Ktory to amtor przepowiedni zalatwia dyskusje na tym forum ???
To ja sie trudze i i odkurzam tematy z przed roku a "moja sympatnia" od prorokow mi tu.......
Ktora noga dzisiaj wstalas ?

Malgorzata 50
12-04-2008, 16:57
To zacznij rozmawiać na temat ...a nie wywoluj duchow....wstalam ok.Jak trzeba,po upojnej nocy....

senior A.P.
12-04-2008, 17:02
To faktycznie ,jezeli po upojnej to mozesz sie zle czuc .
Tak juz w zyciu bywa .
Zmywam sie i ja .
By,By !