PDA

View Full Version : Czasy straszne...i bolesne 2....


zdzislaw.bedrylo
26-06-2009, 14:23
Proponuję opisać czasy mojej służby wojskowej w Krakowie w 1952 roku....W koszarach na Mydlnikach...Tam były koszary
16 Pułku Piechoty,który walczył o Kołobrzeg....Bardzo bohaterski Pułk...Tam zginęło bardzo dużo żołnierzy..Chwała im za to......Wojna to straszna sprawa....W owym czasie sprzęt wojskowy pochodził z tego okresu i miało się wrażenie,że np. bagnet na karabinie mógł być używany do uśmiercania.......
Tego nikt nie był pewien a kadra podoficerska z owego okresu opowiadała nam,prostym żołnierzom ile i jak zabijała wrogów..Makabra..niestety wojna była okrutna......
Warunki życiowe żołnierzy w owym czasie były prymitywne,siermiężne i nie ciekawe....Umundurowanie przypominające chyba czasy wojny były okropne...Sławetne onuce zamiast skarpet,buty z gwożdziami,kalesony ze sznurkami (zima -lato) ,sienniki ze słomy,stale tylko zimna woda z wyjątkiem jednej kąpieli pod prysznicem (sobota), w każdej sali jeden ogromny piec na 12 łóżek i 3 lampy pod sufitem w sali i to ten luksus.....
Przede wszystkim stres i tęsknota za bliskimi.....Aby nie pozwalać na myślenie to wykłady...wykłady o wojsku (taktyka i inne oraz zajęcia polityczne ) oraz mycie podłóg i korytarzy oraz w.c. 2 razy dziennie..To był obowiązek...święty obowiązek aby żołnierz miał co robić..W większości pomieszczeń były parkiety,które założono jeszcze za czasów Austro-Węgier (lata 1884) takie wówczas budowano koszary austryjackie w Krakowie...
W tych czasach te parkiety nie były czyszczone tak jak to powinno się robić,lecz żołnierze przy pomocy kanta butelki przesuwali każdą klepkę aż do uzyskania połysku ( każdy rowek )...Nazywało się to "butelkowaniem"...To była straszna,syzyfowa praca...ale efekt był...Każda klepka świciła się jak woskowa podłoga i była bardzo trwała.....ale ile potu....
Trzeba przyznać,że było prymitywnie ale bardzo czysto tak jak w wojsku być powinno...
Oczkiem w głowie były w.c...To już osobny temat.. W tych koszarach były to podłogowe otwory (żeliwne) gdzie wszystko
wpadało bezpośrednio do kanalizacji...i tu pole do popisu dla kaprali...Kara to mycie tych sanitariatów...ale uciecha..Specjalnymi szczotkami i wężem wodnym płukano te urządzenia a następnie dodawono chlor aby zdezyfekować i utrudniać dłuższe posiedzenia na stolcu...Smród chloru był okropny.......
Mycie okien to osobny temat....mycie wodą bez szmat tylko gazetami....i połysk był i to jaki...
To narazie tyle... O reszcie w następnym wątku.....

tadeusz50
26-06-2009, 14:44
Zdzisławie czekam na dalszy ciąg.
z tego widać, że nie było tak sielsko i anielsko jak to pisze pewien major. Mam jeszcze pytanie. Czy żołnierze byli karnie przenoszeni do pracy w kopalniach czemu usiłuje zaprzeczyć tenże major. Z Krakowa na Śląsk dość blisko. Pozdrawiam

Pani Slowikowa
26-06-2009, 16:36
Proponuję opisać czasy mojej służby wojskowej w Krakowie w 1952 roku....W koszarach na Mydlnikach...Tam były koszary
16 Pułku Piechoty,który walczył o Kołobrzeg....Bardzo bohaterski Pułk...Tam zginęło bardzo dużo żołnierzy..Chwała im za to......Wojna to straszna sprawa....W owym czasie sprzęt wojskowy pochodził z tego okresu i miało się wrażenie,że np. bagnet na karabinie mógł być używany do uśmiercania.......
Tego nikt nie był pewien a kadra podoficerska z owego okresu opowiadała nam,prostym żołnierzom ile i jak zabijała wrogów..Makabra..niestety wojna była okrutna......
Warunki życiowe żołnierzy w owym czasie były prymitywne,siermiężne i nie ciekawe....Umundurowanie przypominające chyba czasy wojny były okropne...Sławetne onuce zamiast skarpet,buty z gwożdziami,kalesony ze sznurkami (zima -lato) ,sienniki ze słomy,stale tylko zimna woda z wyjątkiem jednej kąpieli pod prysznicem (sobota), w każdej sali jeden ogromny piec na 12 łóżek i 3 lampy pod sufitem w sali i to ten luksus.....
Przede wszystkim stres i tęsknota za bliskimi.....Aby nie pozwalać na myślenie to wykłady...wykłady o wojsku (taktyka i inne oraz zajęcia polityczne ) oraz mycie podłóg i korytarzy oraz w.c. 2 razy dziennie..To był obowiązek...święty obowiązek aby żołnierz miał co robić..W większości pomieszczeń były parkiety,które założono jeszcze za czasów Austro-Węgier (lata 1884) takie wówczas budowano koszary austryjackie w Krakowie...
W tych czasach te parkiety nie były czyszczone tak jak to powinno się robić,lecz żołnierze przy pomocy kanta butelki przesuwali każdą klepkę aż do uzyskania połysku ( każdy rowek )...Nazywało się to "butelkowaniem"...To była straszna,syzyfowa praca...ale efekt był...Każda klepka świciła się jak woskowa podłoga i była bardzo trwała.....ale ile potu....
Trzeba przyznać,że było prymitywnie ale bardzo czysto tak jak w wojsku być powinno...
Oczkiem w głowie były w.c...To już osobny temat.. W tych koszarach były to podłogowe otwory (żeliwne) gdzie wszystko
wpadało bezpośrednio do kanalizacji...i tu pole do popisu dla kaprali...Kara to mycie tych sanitariatów...ale uciecha..Specjalnymi szczotkami i wężem wodnym płukano te urządzenia a następnie dodawono chlor aby zdezyfekować i utrudniać dłuższe posiedzenia na stolcu...Smród chloru był okropny.......
Mycie okien to osobny temat....mycie wodą bez szmat tylko gazetami....i połysk był i to jaki...
To narazie tyle... O reszcie w następnym wątku.....

Z ciekawoscia czytam twoje opowiadania o wojsku.:)

Jedyna pociecha to to ze mieliscie chociaz czysto.... Przynajmniej nikt wiedzac ile to kosztuje was pracy,nie bawil sie w zanieczyszczanie pomieszczen jak to teraz bywa nieraz z mlodzieza...:rolleyes:
Kiedys mowilo sie ze mezczyzna ktory nie zaznal wojska jest ciamajda i brudasem. Moze jest w tym troche prawdy?
Czekam na dalszy ciag twoich opowiadan.

tadeusz50
26-06-2009, 17:08
Joasiu
Kiedys mowilo sie ze mezczyzna ktory nie zaznal wojska jest ciamajda i brudasem. Moze jest w tym troche prawdy?
To czemu ci po woju są ciamajdami i brudasami - oczywiście nie wszyscy.
Jak ja nie znoszę uogólnień!!

skamin1
26-06-2009, 17:32
Nic nowego nie odkryłeś.W latach 1972-74 były takie same warunki w koszarach wojskowych w Olsztynie.Lata 50-te to okres stalinizmu,ciekawy jestem co zwykli żołnierze sądzili o sytuacji społeczno-politycznej tego okresu.Znam oczywiście z opowiadań bardzo dramatyczne sytuacje.Dotyczyło tzw."żelaznej dyscypliny" oraz przekonań politycznych.Ile w tym było prawdy?Koniecznie opisz ten okres.

Karol X
26-06-2009, 18:19
Zdzislawie
Pelnilem sluzbe wojskowa w latach 1970 -1972.
Nie byl to okres,kiedy w wojsku panoszyli sie rosyjscy oficerowie w polskich mundurach,to byly juz czasy pozniejsze,jednakze sluzylem w jednostce(po szkole podoficerskiej)gdzie przed wojna miescil sie pulk ulanow.Czasy "zelaznego stalinizmu" byly juz za nami,ale wyposazenie jednostki w te "dobrodziejstwa"(brak goracej wody,kapiel tylko w soboty i to kapiel nie gwarantujaca wcale wykapania sie,gdyz pod prysznicem stalo po kilku "chlopa" i czesto bylo sie wypchnietym spod niego,nie mowiac juz,ze woda goraca raz byla,a innym razem jej brakowalo.
Te same sanitariaty(otwory w podlodze,sanitariaty bez drzwi,gdzie kazdy mogl zobaczyc,czy masz rozwolnienie,czy tez meczysz sie z zaparciem.Te same krany z zimna wiecznie woda,ktore mocno sie dawaly we znaki w porze zimowej,te zwariowane skrobania sanitariatow,tak,aby wojsku dac w dupe i ten niesamowity wrzask kaprali na zbiorki,wyzywanie sie na mlodym wojsku przez podoficerow,oficerow i starszych stazem zolnierzy.
To byla makabra.
Dowodca naszej kompanii byl oficer,ktory mial paranoje na punkcie dyscypliny,ktory za wszelka cene chcial sie "wykazac" przed sztabem jednostki i okregiem wojskowym.
Taki dupek karierowicz z kieleckiego.Gnebil nas zolnierzy niemilosiernie.Jego slynne nocne alarmy przeszly do historii jednostki.Czasem tak,aby zolnierzom dac w kosc,po czym kazal sie rozejsc kompanii na spoczynek.
Zartowal sobie,ze zolnierz spi od 22.00 do 6.00,a co jest w miedzyczasie,to sie nie liczy.Podejrzewalismy go,ze zona mu nie dawala,to sie wyzywal na nas.W mojej pamieci pozostanie jako skurwiel.
Byly tez przypadki znecania sie nad zolnierzami na placu alarmowym,np.czolganie w pelnym oporzadzeniu po slizkiej mazi po ulewnym deszczu i wiele innych,o ktorych nie chce mi sie pisac.
Zdzislawie
Kiedys opisywalismy z Wuerele takie rozne historie zwiazane z wojskiem w innym w watku,ktorego tytulu juz nie pamietam,ale chyba w watku o sanatorium.
Czekam na dalsze Twoje wspomnienia,ktore z pewnoscia sa dla Ciebie wspomnieniami bolesnymi,bo inaczej byc nie moglo.
Widzialem jako dziecko kilka pogrzebow zolnierzy.Nie moglem pojac jak to sie stalo,ze zgineli,skoro nie bylo wojny.Po latach zrozumialem wszystko.
Pozdrawiam serdecznie.

babciela
26-06-2009, 18:44
To, co ja biedna mam powiedziec , siedziałam w tym wojsku przez 5 lat- strzelalam panu Bogu w okna- bo mi sie omskiwał Kalasznikow- po przyjsciu do akademika leczylam rany po tymże Kałasznikowie. Miałam najdłuższy plaszcz w okolicy. bo na mnie rozmiary juz nie starczylo, a dla dzieci nie szyli. Niestety oficerowie znęcali sie nad nami- pewno, że nie tak jak nd Wami- ale to było straszne - chodzenie dookoła takiego dupka i godzinne salutowanie, potem ordynarne docinki przy strzelaniu na leżąc0- panienki nogi szerzej,brrrr.Byłam zbuntowana strasznie,czego nie kryłam - i opinie miałam taka,ze odczepiono sie ode mnie na wieki wieków. Moje koleżanki jeżdziły na poligony- dostawały stopnie wojskowe przy podwyższeniu kwalifikacji , a ja sie ostałam kapralem podchorązym- DO DZISIAJ. Och, jak ja nienawidziłam wojska.
Zrobiłam rzecz straszna po egzaminie koncowym- mogłam jak nic wylądowac w wiezieniu na dobrych pare lat- ale tego nie opisze- wybronił mnie dowódca kompanii.

Lila
26-06-2009, 19:08
Ela , to w razie konfliktu , pójdziesz w kamasze ....jak nic,kapralu podchorąży.

araad
26-06-2009, 19:26
Pomijam taki drobiazg ze w roku 1952 wszędzie było raczej biednie i ciepła woda w kranach to nie to co w roku 2009, to jestem pewien ze kolega opisuje rzeczywiste swoje przeżycia ,jezeli tak jęczałeś w jednostce jak czynisz to teraz to wierzę a wręcz jestem pewien ze było ciężko.W każdej kompanii zawsze jest tak zwana oferma kompanijna.

babciela
26-06-2009, 19:45
Jasne , jako markietanka , za wojskiem

tadeusz50
26-06-2009, 20:11
Pomijam taki drobiazg ze w roku 1952 wszędzie było raczej biednie i ciepła woda w kranach to nie to co w roku 2009, to jestem pewien ze kolega opisuje rzeczywiste swoje przeżycia ,jezeli tak jęczałeś w jednostce jak czynisz to teraz to wierzę a wręcz jestem pewien ze było ciężko.W każdej kompanii zawsze jest tak zwana oferma kompanijna.
Pewnie masz rację przecież tak łatwo doprowadzić kogoś do poniżenia, następnie do samobójstwa. Widać to teraz w szkołach "fala" istnieje już prawie w każdej szkole. Komuś trzeba dokopać, zagnębić go, jak łajza to niech spada. Ktoś musi rządzić. Oj wychodzę stąd. Wstyd.

ammi1952
26-06-2009, 20:15
Babcielu raczej do szpitala polowego Cie zaklepią i będziesz niczym Sokole Oko z Masha ;) a że humor Ci nie obcy to może tam być wesoło

Lila
26-06-2009, 20:25
Pewnie masz rację przecież tak łatwo doprowadzić kogoś do poniżenia, następnie do samobójstwa. Widać to teraz w szkołach "fala" istnieje już prawie w każdej szkole. Komuś trzeba dokopać, zagnębić go, jak łajza to niech spada. Ktoś musi rządzić. Oj wychodzę stąd. Wstyd.

Nie odchodź Tadek.
To tylko jedna durna wypowiedź.

skamin1
26-06-2009, 20:31
W Legi Cudzoziemskiej jest jeszcze bardziej straszno i durnowato.Zapominacie kochani Seniorzy do jakich działań wojsko przygotowuje.Do zabijania!!!!!!!!!.Cieplarniane warunki w koszarach to tragedia.Brak wojskowego szlifu może się dramatycznie zemścić w warunkach bojowych.

tadeusz50
26-06-2009, 20:37
W Legi Cudzoziemskiej jest jeszcze bardziej straszno i durnowato.Zapominacie kochani Seniorzy do jakich działań wojsko przygotowuje.Do zabijania!!!!!!!!!.Cieplarniane warunki w koszarach to tragedia.Brak wojskowego szlifu może się dramatycznie zemścić w warunkach bojowych.
Zgoda.
tylko do Legi Cudzioziemskiej idą chętni a nie z przymusowego poboru. To samo teraz gdy wprowadzane jest Wojsko Zawodowe. Komisje patrzyły tylko by jak najwięcej chłopa łw kamasze. Rusza się to mu mundur na grzbiet. Jest różnica ja ją widzę.

zdzislaw.bedrylo
26-06-2009, 20:50
Oj kolego..coś Ci się zdaje,że obrażanie człowieka jest Twoim powołaniem..Nie wiem czy Ty byłeś w wojsku,ale aluzja Twoja jest nie na miejscu...Wiadomo,że w każdej Kompanii i Plutonie są czy były ofermy ....ale to pod moim adresem jest raczej śmieszne i nie godne uwagi...zresztą myśl co chcesz..Twoja wola
W owych czasach było....durno...głodno ale każdy miał swój honor i ja nie wiem np.jak mogło być z Tobą...czy to może Ty
nie mam zamiaru dociekać....




n

zdzislaw.bedrylo
26-06-2009, 20:56
Dla kolegi araad-a...poczytaj sobie mój post odnośnie moich
wspomnień..może coś Ci się skojarzy.

skamin1
26-06-2009, 21:39
Jest różnica ja ją widzę.
__________________Oczywiście ja ją równierz widzę.Ale co do wojska zawodowego to mam odmienne zdanie.Chciałbym osobiście móc się bronić i swoich bliskich w razie zagrożenia.To odwieczny obowiązek męszczyzny.W każdym razie trzeba wiedźeć gdzie się naciska "cyngiel"Może jednak dożyjemy czasów że to płeć piękna będzie nas bronić?Tylko one nie mają lufy o kulkach nie wspomnę.......hehehhe!!!

Lila
26-06-2009, 21:45
Jest różnica ja ją widzę.
__________________Oczywiście ja ją równierz widzę.Ale co do wojska zawodowego to mam odmienne zdanie.Chciałbym osobiście móc się bronić i swoich bliskich w razie zagrożenia.To odwieczny obowiązek męszczyzny.W każdym razie trzeba wiedźeć gdzie się naciska "cyngiel"Może jednak dożyjemy czasów że to płeć piękna będzie nas bronić?Tylko one nie mają lufy o kulkach nie wspomnę.......hehehhe!!!


No faktycznie .
Ty byś się za kieckę schował i za kulki trzymał, aby Ci ich nie odstrzelili.
Bleee...

tadeusz50
26-06-2009, 22:12
skamin1
Chciałbym osobiście móc się bronić i swoich bliskich w razie zagrożenia.To odwieczny obowiązek męszczyzny.
A kto Ci tego broni, możesz to robić. Cóż jednak nie każdy rodzi się i wyrasta na chłopa 190 cm wzrostu i 100 kg. wagi. Niektórych natura takich możliwości pozbawiła i mają 155cm wzrostu i powiedzmy 45 kg wagi. W nagrodę za te skromne walory obdarzyła go świetnym umysłem zdolnym kierować dużą grupą ludzi. Pójdzie ten człowiek do wojska to go zgnoją i zniszczą Wybroni się od tego obowiązku skończy uczelnię i zostanie świetnym np dyrektorem. No chyba że wolisz tego człeka o słabej inteligencji (zastanawia się ile jest 2+2) na stanowisku szefa.

skamin1
26-06-2009, 22:13
No faktycznie .
Ty byś się za kieckę schował i za kulki trzymał, aby Ci ich nie odstrzelili.
Bleee...

Witam eksperta od wszelakich dziedzin życia.Liluś to TY na wojsku też się znasz?
PS.Za kieckę to nie ale "pod" to chętnie.Tylko tam zaduch być musi nie możebny!!!!! u takiej matrony.Mimo wszystko pozdrawiam cieplutko.

babciela
26-06-2009, 22:18
Eeeee, gdzie mnie stara kobite będą dręczyc w szpitalu- zreszta co ja tam robiłabym- rany zszyc nie umiem- bo już wszystko zapomnialam, chyba ,że na okretke, psycholog ze mnie żaden, jeszcze ta opinia-" negatywnie ustosunkowana do słuzby wojskowej kobiet- koniec cytatu...Chyba ,że to tej Legii Cudzoziemskiej

babciela
26-06-2009, 22:19
Matko Boska, co Ty Skaminie za głupstwa piszesz?

Lila
26-06-2009, 22:19
No faktycznie .
Ty byś się za kieckę schował i za kulki trzymał, aby Ci ich nie odstrzelili.
Bleee...

Witam eksperta od wszelakich dziedzin życia.Liluś to TY na wojsku też się znasz?
PS.Za kieckę to nie ale "pod" to chętnie.Tylko tam zaduch być musi nie możebny!!!!! u takiej matrony.Mimo wszystko pozdrawiam cieplutko.

Nie sądzę , serce.
Zaduch to niemożebny od tych spraw, o których tak szeroko pisałeś , licząc na współczucie.Pamiętasz ,meszczyzno ?:D
Z litości nie powtórzę.

O wojsku to wiem tylko tyle,że tam prawdziwi faceci są, co nie marzą o damskiej ochronie .


ps. z jakiego drzewa spadłeś ?

zdzislaw.bedrylo
26-06-2009, 22:45
Pragnę kontynuawać dalej wątek dotyczący moich wspomnień z okresu służby wojskowej w czasach stalinowskich.....
Oswiadczam,że choć było durno...biednie i głodno to znaczna większość moich kolegów nie dawała się zgnoić i miała swój honor....ale to było nie proste....Walka z sadystami w mundurach
kaprali i oficerków z nadania Moskwy,ponieważ ja miałem oficerów,którzy kończyli Akademię Feliksa z bródką w szpic....
Ja byłem w Ochronie Sztabu,gdzie niestety ludzi uważano za podmiot a nie za ludzi....
Teraz po latach pojmuję co to były za czasy..Nikomu nie życzę
tego co oni tam robili..Ja byłem tylko żołnierzem z poboru i do dzisiaj nie mogę tych czasów zapomnieć..Byłem tylko w ochronie Sztabu a do wewnątrz budynków nas żołnierzy nie dopuszczano..
można było tylko domniemywać,ale ciekawość to był wyrok...
Ja wiem,że każdy z Was będąc w wojsku przeżywał upokorzenia,tęsknotę za bliskimi,załamania nerwowe i inne,ale
jako ludzie wiemy,że z każdej sytuacji można wyjść z godnością i nie tak jak jeden z naszych forumowiczów raczylstwierdzić,że ja pisząc te refleksje musiałem być ofermą....
Chyba on sam miał problemy z tożsamością..
Ja w moich rozważaniach o owych ,strasznych czasach nie użalam się,nie złorzeczę na los...Stwierdzam z cała stanowczością,że wojsko choć jest zmarnowaniem 2 lat w życiu to jednak hartuje osobowość,charakter nie mówiąc o hartowaniu ciała ....
Napiszę jeszcze o weselszych stronach wojska,gdzie były i piękne dziewczyny i koszarowy humor podobny do Szwejka..

bogda
26-06-2009, 22:46
Przepraszam, po co drugi taki sam wątek jak tamten się rozwija.

tadeusz50
26-06-2009, 23:04
Nie sądzę , serce.
Zaduch to niemożebny od tych spraw, o których tak szeroko pisałeś , licząc na współczucie.Pamiętasz ,meszczyzno ?:D
Z litości nie powtórzę.

O wojsku to wiem tylko tyle,że tam prawdziwi faceci są, co nie marzą o damskiej ochronie .


ps. z jakiego drzewa spadłeś ?
Lila nie męcz karka miej litość nad nim.

skamin1
26-06-2009, 23:04
Babcielu
Jam człowiek spokojny i można mnie na język nadepnąć to też nic nie powiem.Ale nie lubię ludzi wścibskich i kłutliwych.A taką postrzegam osobę o nicku"Lila".Wiem że byłaś lekarzem i psychologia kobiety nie jest Ci obca.Może wykorzstaj swoją wiedzę w tym zakresie i uświadom naszą seniorkę że taka pisanina to "lufa w krzakach".Głupot nie piszę tylko odpowiadam na zaczepki mi dawane.
Pozdrawiam serdecznie.

Lila
26-06-2009, 23:09
Skamin, przyżekam że z Tobą nie będę się kłucić .
Tylko mi pszebacz.
Żegnaj....L.

babciela
26-06-2009, 23:14
JESTEM LEKARZEM- pracuje caly czas , bo lubie, a Ty nie pisz głupot i wez na milosc boska słownik ortograficzny....

araad
26-06-2009, 23:18
Ależ pisz Chłopie pisz dla potomnych niech mają tylko pamietaj ze to historia a historii nie poprawisz jak troki od tych Twoich wspominkowych kaleson..Tylko mnie martwi ze tyle czasu potrzebowałeś zeby wpaść na to jakie to czasy, ale dobre i to.

skamin1
26-06-2009, 23:39
Niech żyje "solidarność jajników"

babciela
27-06-2009, 00:13
I Twoich jąder....

Pani Slowikowa
27-06-2009, 00:47
Joasiu

To czemu ci po woju są ciamajdami i brudasami - oczywiście nie wszyscy.
Jak ja nie znoszę uogólnień!!


No wiesz uogolnienia stosuja prawie wszyscy... :)
Bo skad wzielyby sie przyslowia???

A propos przyslow.. tu male wojskowe:
"Wykonać! O trudnościach zameldować po wykonaniu zadania!" :D

zdzislaw.bedrylo
27-06-2009, 15:26
Tak się rozpisałem,że aż strach..Pisałem o czasach strasznych,biednych i beznadziejnych, ale zawsze czlowiek ma taką możliwość kiedy należało wówczas te sprawy odreagowywać
poprzez rubaszny,wojskowy humor.... Oj było ...było tego bardzo wiele......
W tym Pułku w Krakowie (1952r)...w pułkowej kuchni pracowała
piękna dziewoja o imieniu Zosia..Cud dziewczyna...gruba jak beczka,małe oczka ale...serce wielkie...Piersi miała jak arbuzy..
Tam w tej kuchni był stryszek a tam...wieczorową porą ustawiały się kolejki chętnych......Co niektórzy potem biegli do Ambulatorium po penicylinę...ale to już inny temat....Z calym szacunkiem dla kobiet,ale jej serce było takie dobre,że dawała wszystkim....
Znanym kawałem w wojsku był tzw."rowerek" , gdzie śpiącemu
żołnierzowi wkładano między palce nóg,skrawki gazet aby potem je podpalić...Taki biedak ruszał nogami tak jak by kręcił nogami rower..Kawał durny ale ponoć śmieszny.....
W 1953 roku Wojsko wyjechało do Katowic na defiladę 1-go Maja gdzie był wówczas Rokossowski...Tam też na Muchowcu w Katowicach było nasze zgrupowanie....Byliśmy w namiotach w warunkach polowych...Na każdym zgrupowaniu były zbudowane tzw.polowe latryny czyli doły głębokie na 2 m zabezpieczone
2 drewnianymi palikami...Jeden służył do oparcia a drugi do siedzenia....Był jeden wredny kapral,który znęcał się nad nami.
Ten osobnik,stale o jednej porze,w tym samym miejscu sprawę załatwiał...Wówczas postanowiono dać mu nauczkę...
W miejscu gdzie stale przesiadywał, podpiłowano mu te paliki i zamaskowano...On przyszedł...siadł i.....wpadł do doła...
W nocy musiano uruchmić polową łażnię a on kilka dni spał poza namiotem bo tak cuchnął......
W 1953 roku wysłano mnie do Zambrowa do Spec.Jednostki..
Tam było wspaniałe życie.....Carskie koszary...20 km od najbliższej stacji kolejowej,ale za to dziewczyny cudowne....
W tej miejscowości był zakład dziewiarski a tam Hotel Robotniczy ,zrobiony z jednego z budynków pokoszarowych...
Tam wówczas mieszkało około 120 dziewczyn z okolic..Dziewczyny piękne a chłopcy,żołnierze jak malowani..
Czego więcej potrzeba.....Miłość kwitła...Okoliczne zagajniki
w godzinach wieczornych parowały od...milości....Oj było cudownie....Piękne wspomnienia....Tak piękne,że jedna z nich
przyszła do Dowódcy Pułku aby szukać sprawcy jej miłości..
Ale był obciach...Cały Pułk na placu apelowym a ona poznawała
sprawcę.... i tak się stało...Znalazła go i biedak musiał się przyznać...Ile było strachu bo wielu było wystraszonych....
Tak to można wiele opowiadać.....Humor był i piękne chwile też..

Karol X
27-06-2009, 18:20
Piszesz,ze Zosia - cud dziewczyna,miala piersi jak arbuzy,ze dawala...
Moze jednak byla rezolutna dziewczyna i "kosila"zolnierzy z zoldu?
Bo tak gratis i to w hurcie,to malo prawdopodobne...,chyba,ze majac obfity biust,miala pusto w glowce?

araad
27-06-2009, 21:22
Karol jak bedziesz tak ciekawy to zepsujesz fabułę.

Pani Slowikowa
27-06-2009, 22:38
Piszesz,ze Zosia - cud dziewczyna,miala piersi jak arbuzy,ze dawala...
Moze jednak byla rezolutna dziewczyna i "kosila"zolnierzy z zoldu?
Bo tak gratis i to w hurcie,to malo prawdopodobne...,chyba,ze majac obfity biust,miala pusto w glowce?


A skad wiesz? Moze byla ninfomanka i to ona placila??

Z twojej wypowiedzi wynika ze prostytutki sa inteligentniejsze od darmowych doooopodajek amatorek??

Lila
28-06-2009, 00:05
Piszesz,ze Zosia - cud dziewczyna,miala piersi jak arbuzy,ze dawala...
Moze jednak byla rezolutna dziewczyna i "kosila"zolnierzy z zoldu?
Bo tak gratis i to w hurcie,to malo prawdopodobne...,chyba,ze majac obfity biust,miala pusto w glowce?

Niekoniecznie .
Patriotka być mogła.Pro publico bono .

Karol X
28-06-2009, 00:17
Niekoniecznie .
Patriotka być mogła.Pro publico bono .

Patriotka?
Eeee....taka by nie wysylala swoich po penicyline do ambulatorium.
Jesli juz to ruskich oficerow(w polskich mundurach).

babciela
28-06-2009, 10:35
A skąd ona mogła- biedniazka wiedziec- była patriotka- a zołnierze nie w porządku- w końcu mogli jej powiedziec o tej penicyllinie

zdzislaw.bedrylo
28-06-2009, 21:27
W pewnym sensie zostałem zobligowany do wyjaśnienia moich
wątków dotyczących mojej służby wojskowej w tzw." służbie wartowniczej spec. sztabu "....Ponownie stwierdzam,że nie jest mi przyjemnie mówić o tych czasach...To były czasy straszne...
ponure i można było za głupie słowo dostać kryminał...Ja za słowo
" o polski Lwów...miałem ogromne kłopoty"....
Ta służba nie była chlubą lecz obowiązkiem wynikającym z poboru wojskowego...Oni decydowali kogo...gdzie..i jak ...
To była służba wojskowa....gdzie człowiek był trybikiem..
Nie było to zaszczytem lecz zaufaniem ówczesnych dowódców do mojej skromnej osoby..Prawdą jest,że ja odmawiając wstąpienia do Spec.Szkoły Oficerskiej (1 rok) w Warszawie ,zostałem odkomedorowany do Ochrony Sztabu Informacji jako służby stricte wartowniczej...bez prawa dostepu do ich
czynności ...Tam wewnątrz budynków byli inni do ochrony..
Nam kazano pilnować strefy zewnętrzne....Wiadomo,że coś się tam można było dowiedzieć jak oni tam działają..ale każdy był zobowiązany do tajemnicy wojskowej a każde słowa tam wypowiedziane w sposób nie właściwy groziły pobytem tam w środku budynków ,ale już wiadomo co było by gdyby.......
To były ponure straszne czasy....Mnie strzegła Opatrznośc..
W 1953 r.odkomenderowano mnie do Jednostki w Zabrowie,gdzie potrzebowano oficerów a ich wówczas brakowało. I w taki to sposób zostałem dowódcą plutonu chłopaków z Warszawy (poborowych),gdzie szkolono ich na żołnierzy służb administracyjnych (pisarzy i innych)..
Tam był raj...spokój..mnóstwo dziewczyn (vide wątek o humorze w poprzednim wątku )....
Jak niektórzy mnie opisywali,że wylewałem łzy i inne brednie to
pragnę z pełnym naciskiem podkreślić,że tu chodziło o własną godność,nie poddanie się naporowi ówczesnej struktury nacisku i wykręcenie się od czerwonej zarazy a to nie było takie proste....Nie jeden poddał się i kończył Szkołę Oficerską
z pod znaku Felusia z bródką i teraz...co wyrzuty sumienia
i wredny charakter,gnębienie innych itd.....
Ja mam czyste sumienie....Mogę kazdemu spojrzeć w oczy...
Mogę stwierdzić,że Opatrzość mną kierowała tak aby być normalnym facetem a nie szują.......

senior A.P.
30-06-2009, 16:23
"Humor byl i piekne chwile tez ..." - dzisiaj na starosc torba i kij.
"A teraz dziadzio stary przezywa mekki ,bo wszystkie czlonki twarde a jeden miekki !" . To piosenka,ktora przypomni ci.... .
Dziadziu !
Zostala ci modlitwa:
"Panie Boze !
Jezeli zabrales mi sily ,to zabierz mi i checi !"
Bywaj !

senior A.P.
30-06-2009, 16:36
Wylewny jestes "wartownik" w dodatku d-ca plutonu -ho,ho !
Wysoko dostales "kopa w gore",ja juz cos na ten temat gdzies czytalem "jak hartowala sie stal politrukow".Mialem takiego wlasnie wykladowce na szkole oficerskiej,ktory tez byl "wartownikiem" i to tym zewnetrznym.
Normalnych w WSI/WSW/ZW to ja po dzis dzien nie dostrzegam ,tam caly czas widnieje nadgorliwosc ,a ta ponoc gorsza od faszyzmu.

zdzislaw.bedrylo
01-07-2009, 13:59
W naszym forum jest kolega rekin Senior AP...Pisze dużo i czasami z sensem ,ale tym razem to przypomniała mi się bajeczka o zajączku pt."coś mi się pop.....o...coś mi się popo...lo itp".I też w mojej sprawie, gdzie napisałem prawdę o mojej służbie wojskowej w Krakowie i Zambrowie. Otóż kolega raczy sugerować,że ja za " zasługi dla ówczesnych dowódców dostałem kopa w górę i za to byłem posłuszny i uległy " ...To bzdura i insynuacja drogi SeniorzeAP....W tych czasach oni sprawowali
pełną władzę i żołnierz musiał wykonywać wszystko jak mówił rozkaz a to,że nie było wobec mnie zastrzeżeń to inna sprawa.Ja byłem trybikiem w maszynie ...Odmówiłem pójścia do Szkoły Oficerskiej,odmówiłem też jeszcze przed Wojskiem wstąpienia do UB....a w tych czasach takie sprawy nie były mile widziane...dla władzy Drogi Seniorze AP...Dlatego sugestia,że.......jest dla mnie krzywdząca.....W moim okresie
zostałem dowódcą plutonu bo brakowało oficerów a ja miałem Kadrową Szkołę Podoficerską..(12 miesięczną z egzaminem)..
To nie było za......ale taka była ówczesna potrzeba.....
Moja służba wartownicza była jak najbardziej autentyczna i proszę nie doszukiwać się podtekstów o tej służbie..Wiadomo to nie było miłe,ale takie były realia....10 lat póżniej po Twojej służbie,nastąpiły zmiany i historia zmiotła te straszności...
Możesz tylko o tym wspominać jako epizod historii....
Wobec powyższego proszę o obiektywne spojrzenie na moje
przeżycia w sposób rzetelny......

senior A.P.
01-07-2009, 21:34
Ja caly czas rzetelnie czytam co tu pisza na tym forum.
W twoja sluzbe wojskowa bardzo wierze,w sienniki i onuce takze,zreszta cala reszte tez ,ktora opisujesz lacznie z ta "cichodajka".Przeciez to twoje a nie moje opowiesci i przezycia,gdzie mi tam do ciebie aby sluzbe wojskowa kompromitowac.
Takie wojsko jaki ustroj, to nie tylko w Polsce !

senior A.P.
02-07-2009, 14:16
Patrze,patrze i nadziwic sie nie moge,ze na stare lata ludzie dziecinnieja.

zdzislaw.bedrylo
02-07-2009, 16:53
Wylewny jestes "wartownik" w dodatku d-ca plutonu -ho,ho !
Wysoko dostales "kopa w gore",ja juz cos na ten temat gdzies czytalem "jak hartowala sie stal politrukow".Mialem takiego wlasnie wykladowce na szkole oficerskiej,ktory tez byl "wartownikiem" i to tym zewnetrznym.
Normalnych w WSI/WSW/ZW to ja po dzis dzien nie dostrzegam ,tam caly czas widnieje nadgorliwosc ,a ta ponoc gorsza od faszyzmu.
Kolego seniorze A.P. tak jak mówiłem, jest taka bajeczka o zajączku,któremu coś się pop....ło..To wspaniale odnosi się do Twoich sugestii...Otóż ja byłem w wojsku z poboru gdzie człowieka skierowano tam gdzie był rozkaz,a że zostałem przydzielony do służby wartowniczej przy sztabie informacji to chyba nie mój wybór....a tylko decyzja dowódcy pułku.....
Ja odmówiłem jeszcze przed wojskiem wstąpienia do UB a potem,będąc już w wojsku wstąpienia do Szkoły Oficerskiej...
A to,że uważano mnie za osobę ,która wg.ich mniemania była bez zarzutu to chyba nie moja wina.......
Będąc w Zambrowie w Jednostce Wojskowej ,zostałem dowódcą plutonu ,ponieważ brakowało oficerów a ja po Kadrowej Szkole Podoficerskiej zostałem kapralem pochorązym. nie za "zasługi" tylko z takiej konieczności jaka wówczas bywała..Dlatego to mnie obraża......
Kolega bywa uszczypliwy i stara się być dowcipny,ale to jest siermiężne....a jeszcze odniesienie do dziada i kija jest raczej nie chwalebne...Zdziwiłby się kolega,ale ja jeszcze.....i to jest
dla mnie wspaniałe....i chęci są i zamiary....i itd. Nie należy innych krytykować bo nie wiadomo co kolega ma ........
Przykro mnie,że w Klubie są zdarzenia,które pokazują,że można kogoś obrażać....Trudno....przeżyjemy i to.....

zdzislaw.bedrylo
02-07-2009, 17:20
Kolego Seniorze A.P...Ty się ukrywasz pod pseudonimem a ja pełnym imieniem i nazwiskiem bo mam czyste sumienie i mogę pisać co chcę....Powtarzam nie krytykuj innych bo to świadczy
o......(niepotrzebne skreślić)....a tam gdzie porównanie moich sytuacji da faszyzmu to chyba ......bajka o zajączku jak wyżej.
Coś się Tobie po.....lo.....

Pani Slowikowa
02-07-2009, 17:25
Ja caly czas rzetelnie czytam co tu pisza na tym forum.
W twoja sluzbe wojskowa bardzo wierze,w sienniki i onuce takze,zreszta cala reszte tez ,ktora opisujesz lacznie z ta "cichodajka".Przeciez to twoje a nie moje opowiesci i przezycia,gdzie mi tam do ciebie aby sluzbe wojskowa kompromitowac.
Takie wojsko jaki ustroj, to nie tylko w Polsce !


A moze seniorze ty tez cos poopowiadasz??

Lila
02-07-2009, 18:18
Patrze,patrze i nadziwic sie nie moge,ze na stare lata ludzie dziecinnieja.

Augustyn , a Ty nie zdziecinniałeś ?
Pamiętasz jak skubałeś papugę ( płci męskiej ) nad basenem ?

senior A.P.
02-07-2009, 23:33
Teraz dyskutuje na PoroPoloni,tam wiecej "katolikow",co to Madonny do Polski nie chca puscic.
Pani Slowikowa ! Czym sie tu chwalic podczas 21 lat sluzby w LWP kiedy to bezpartyjnemu zawsze byl wiatr w oczy.
Jak wspomne o jednym z porzadnych generalow Wojciechu Jaruzelskim to scigaja mnie na wszystkich forach jako komuniste ,na innych biora mnie za Zyda , a na katolickich za belzebuba - i jak tu zyc.
Czas chyba umierac i narodzic sie roslinka,ta przynajmniej kazdej wiosny odzywa,zieleni sie i kwitnie na chwale Boza i ludzka.
Co tam staremu po zyciu,czekac konca w hospicjum ?

zdzislaw.bedrylo
03-07-2009, 00:37
Ale się porobiło a tym moim wojsku.Kolega senior A.P coś tam napisał o dziadziu ,kiju i paciorku...Naturalnie w tym moim wieku to niestety prawda..... To jest nieuchronne..Zobaczymy jak kolega senior A.P. dożyje mojego wieku....życzę mu tylko
zdrowia....chęci do...( niepotrzebne skreślić)...i wszystkiego najlepszego.....oraz trochę zrozumienia dla innych,którzy w sposób może naiwny opisują sprawy ,wcale nie miłe.....
Trochę zrozumienia kolego ...i tolerancji......
Piszesz dużo,to prawda,masz uciechę,że masz zajęcie i spędzasz czas przy komputerze,ale troch umiaru by się przydało...kolego seniorze A.P.

senior A.P.
03-07-2009, 11:47
Umiar to trzeba stosowac w jedzeniu i piciu ale nie w edukowaniu wspolczesnych Polakow. Narod przez partie polityczne i Kosciol zostal oglupiony do konca , a mozni tego swiata robia z nim co chca .
Do tego wszystkiego ,jak jeszcze jakis profesor podpowie,ze trzeba sie modlic o nawrocenie Rosji,bo Matka Boska tak miala powiedziec w Fatimie ,to wierni objawieniom i cudom juz sa na kolanach przy glosnikach RM i tysiace rozancow na zamowienie leci do nieba, a Putin "sie poprawia i nawraca".
Panie kolego (juz faktycznie jak wyznales stary) ,ja dozyje tyle ile mi Pan Bog pozwoli ,a pisal bede to co w Polsce,na swiecie i wsrod ludzi obserwuje i widze. Prosze wiec ,nie zabraniaj mi tego. Dzisiaj ludziom jest ciezko zrozumiec co sie z nimi wyprawia, a wine za to ponosza wszyscy, bo brak rzetelnej informacji i prawdy.Media sa nie nasze ,oplacane duzymi pieniedzmi tych co chca rzadzic calym swiatem.Takze wdowi grosz,ktory plynie na RM i tv.TRWAM idzie na..... .... i chwale Boza a prostaczkowie juz dawno maja zgiete kregoslupy,dopiero im sie w trumnach wyprostuja.
Ja tylko dlatego weszlem ci w dyskusje o tych "strasznych i bolesnych " wojskowych sprawach,bo moje zycie wojskowe wiele mnie nauczylo,a szczegolnie patrzec na ludzi w roznych srodowiskach i profesji. Proponuje ci zakonczyc temat o tamtym ludowym wojsku ,ktore jakie bylo to bylo ,innego nam w niewoli bolszewickiej, nie stworzono,w takim sluzylismy wszyscy i stalismy na strazy wlasnych granic.Dzisiaj wojsko jest najemne i nie nasze w dodatku rozpedzone po swiecie na obce a nie nasze wojny - moze o tym cos napiszesz seniorze Z.B.
Chetnie tez podyskutuje jak to wy starsi lub mlodsi odemnie seniorzy dzialaliscie i dzialacie w partiach politycznych za PRL i obecnie - chetnie do tej dyskusji sie wlacze jako bezpartyjny przez cale zycie.
Prawdziwa cnota krytyk sie nie boii !

Lila
03-07-2009, 16:46
Chetnie tez podyskutuje jak to wy starsi lub mlodsi odemnie seniorzy dzialaliscie i dzialacie w partiach politycznych za PRL i obecnie - chetnie do tej dyskusji sie wlacze jako bezpartyjny przez cale zycie.
Prawdziwa cnota krytyk sie nie boii !


Po pierwsze to się nie chwal , bo znakomita większość była bezpartyjna.

Po drugie ....tyżeś ta cnota prawdziwa ???:):)

babciela
03-07-2009, 16:57
A mnie wojso nie nauczyło niczego- a patriotyzmu- o wręcz przeciwnie-na lekcje patriotyzmy to jeżdzilismy do Gliwic ,gdzie odbywały sie demonstracje antykomunistyczne. Do partii należeli nieliczni- dziesiejsi zreszta profesorowie , docenci

senior A.P.
03-07-2009, 17:02
A co ,bylas przy jej stracie ?
No tak ,rozumie gdy dwoje traci cnote,to ktos ,ten trzeci moze sie cieszyc,ze ja jeszcze posiada - co nie ???
Do tego jak jeszcze uparcie broni tej czy tamtej partii to przyzwoity/przyzwoita do do konca zycia..Najbardziej cnotliwi teraz to z PO bo ci z PiS-u juz dawno sie .... puscili w tlum i grzesza w terenie.
To nie tak jak w partii u Andrzeja Leppera,tam nie wszyscy mogli grzeszyc ,co najwyzej "wybrani" ale i tak bylo na przewodniczacego,ledwo sie wybronil ale partia przepadla w wyborach.
Piszesz,ze wiekszosc jest bezpartyjna,to ja sie pytam dlaczego tak malo poslow i senatorow bezpartyjnych ?
O rzadzie nie wspominam ,bo tam bez partii nawet kota nie uswiadczysz a co dopiero psa.

Lila
03-07-2009, 17:09
Augustyn , przy stracie nie byłam , bo to zdaje się za Rokossowskiego to było.
No i czasy dyskusji z Tobą ( choć cenię determinację ), mam za sobą .Jakoś mi nie po drodze .Ja , Ty i Endrju Lepper.

Miłego dzionka życzę .:)

senior A.P.
03-07-2009, 20:55
Nie tylko po drodze ale i po wodzie .
Woda ci u was teraz wielka , a bedzie jeszcze wieksza .
Radze kupowac pontony i inne lodzie.

tadeusz50
22-07-2009, 16:56
Czy kiedyś takie wiadomości będą miały inna treść
Szczątki zamordowanych Polaków odkryto w soborze w Głębokiem na Białorusi. Prokuratura nie zarządziła ekshumacji i mówi, że mordu dokonali naziści. Historycy: To zbrodnia NKWD

http://wyborcza.pl/1,75248,6846370,Mord_na_Polakach__Nieznane_groby_N KWD.html