PDA

View Full Version : 50 lat, wszystko mozliwe? Zdrowie, praca, milosc


Mar-Basia
09-07-2009, 14:36
Stuknelo 50 lat – pierwszy dzien reszty zycia, mimo, ze mysli sie, ze jestesmy niesmiertelni.

Naleze do generacji, ktora ma ten dzien za soba i wiem, ze go nie zmarnowalam. A Wy?

Czy potraficie odpowiedziec na pytanie: 50+ i co dalej?

Jestescie pierwszym pokoleniem, ktore naprawde rozumie, ze wiek ludzki sie wydluza co oznacza nastepne 30 lat przed Wami. Zdrowie, praca, milosc? Jak to widzicie? Czy naprawde wszystko jest mozliwe?

Mysle, ze macie wieksze mozliwosci niz Wasze matki, ciotki, nie mowiac o babciach. Jestescie pokoleniem, ktore wiekszosc zycia spedzilo w wolnym kraju, ktore zna „dawne” czasy z opowiadan, ksiazek.....Jestescie rowniez pokoleniem, ktore logicznie ma wieksze mozliwosci finansowe, wiekszosc z Was posiada wlasne mieszkanie, samochod, mala dzialke, domek letniskowy, wyjezdzaliscie na wczasy zagraniczne, chodzicie od czasu do czasu do dobrej restauracji, teatru, kina. Jestescie ogolnie w lepszej formie fizycznej i psychicznej niz poprzednie pokolenie.

Moze uznacie za sluszne podyskutowac i zastanowic sie 50 i co dalej?

adriana57
09-07-2009, 15:09
Miłość -może nie tak gorąca jak dawniej- ale jest,
-kondycja fizyczna i zdrowie -może nie jak dawniej -ale jest,
-pieniądze dużo mniesze jak dawniej - ale są,
-majątek nie taki istotny jak dawniej- ale jest,
entuzjazm,zapał taki sam ?jak dawniej-ale jest,
Życie upływa czybciej i czasu coraz to mniej.

Mar-Basia
09-07-2009, 15:18
Adriano, ale to nie wszystko - 30 lat przed Wami - jak je widzicie? Na przyklad jezeli stracicie prace, z takich czy innych powodow. Czy jestescie gotowe podjac rekawice.....robic cos innego, nie wypasc z obiegu ? Byc kreatywnym, potrzebnym, nie siedziec na pieknej pupci i liczyc przelatujace ptaszki nad glowa!

Jolina
09-07-2009, 15:33
Marbello....

50 lat ,a co potem.O TO TEMAT RZEKA - TAK MYŚLĘ.
Bo np. ileż rzeczymoże się wydażyć przez no...30 lat,ile możliwościwyzwzń,wzlotow i upadkow.ILE MOŻNA ZAPLANOWAĆ I WYKONAĆ,ALBO I NIE.
mYŚLĘ,ŻE BĘDZIE DUŻO DYSKUTANTEK.
A L E, dla kontrastu,tak obok siebie ,może drugi wątek...70 - i co dalej.Jak myślisz Marbelko i Wy
Koleżanki,czy taki wątek też miał by powodzenie.

sarna2
09-07-2009, 15:45
Nigdy nie mów" nigdy". Moje motto.
Po 50, po 60 i tak dalej. Cóż się zmienia. Chore bywają dzieci , dwudziestolatkowie, trzydziestolatkowie itd.
Mając 50 lat i w miarę zdrowie mozna wszystko. No , prawie wszystko. Mamy sporo wiedzy, doświadczenia i teoretycznie nic nie jest straszne.
Adriana napisała ,że prawie wszystko jest! Więc tylko działać.
Każde pole jest otwarte. Tylko inwencji i ............
Zycie może zacząć się o każdej porze po 50-ce itd!
Do życia marsz!:)

ewikomega
09-07-2009, 15:49
Życie zaczyna się po pięćdziesiątce , ponieważ:
mamy czas tylko dla siebie,
nie trzeba wstawać skoro świt,
jest nareszcie czas na hobby,
pewne pieniądze co miesiąc,
postrzegamy o wiele więcej niż dawniej,
poświęcamy więcej czasu na nasze zdrowie,
spełniamy swoje zachcianki, bo odchowaliśmy dzieci i nie mamy skrupułów,
dorośliśmy do wybaczania i tolerancji
za każdy nowy dzień w spokoju przeżyty dziękujemy-potrafimy docenić CUD ŻYCIA http://www.e-gify.strefa.pl/gify/emotikony/emotikony_duze/milosne/milosc33_(www.e-gify.pl).gifhttp://www.e-gify.strefa.pl/gify/emotikony/emotikony_duze/milosne/milosc29_(www.e-gify.pl).gif
POSIADAMY MĄDROŚĆ ŻYCIOWĄ

Pani Slowikowa
09-07-2009, 15:58
Życie zaczyna się po pięćdziesiątce , ponieważ:
mamy czas tylko dla siebie,
pewne pieniądze co miesiąc,
postrzegamy o wiele więcej niż dawniej,
poświęcamy więcej czasu na nasze zdrowie,
spełniamy swoje zachcianki, bo odchowaliśmy dzieci i nie mamy skrupułów,
dorośliśmy do wybaczania i tolerancji
za każdy nowy dzień w spokoju przeżyty dziękujemy-potrafimy docenić CUD ŻYCIA http://www.e-gify.strefa.pl/gify/emotikony/emotikony_duze/milosne/milosc33_(www.e-gify.pl).gifhttp://www.e-gify.strefa.pl/gify/emotikony/emotikony_duze/milosne/milosc29_(www.e-gify.pl).gif


Ewi, ja nie mam pewnych pieniedzy co miesiac.. musze je jeszcze sobie wypracowac.. tak jak to bylo gdy mialam lat 30..
Jedyne co z twojej listy to to ze odchowalam dzieci.. i mam wnuczki o ktore jest tyle samo troski i mysli jak o male dzieci.
W tym wszystkim nie widze wlasciwie specjalnej roznicy w moim zyciu odkad skonczylam lat 30.. Moze tylko duzo wieksze doswiadczenie co pozwala mi popelniac mniej bledow i .........10 cm wiecej w pasie:D ;)

Jolina
09-07-2009, 16:01
LUCY4NA

własciwie ,masz racje,nie wiek jest ważny,tylko chec zycia i coś robienia,dla siebie,dla innych,coś co by sprawiało uciechę komuś i sobie.
Napisa łam,tak odruchowo,ze czasu mało,a tak dużo jeszcze chciało by się zrobić,zobaczyć,przeczytać.Jednym słowem trzeba się śpieszyć,nie marnować dnia ,ani godziny.
O...To, może być motto..nocnych markow.
ŻYCZĘ FAJNEJ DYSKUSJI...BO TEMAT JEST DOBRY.

Jolina
09-07-2009, 16:12
Pani Słowikowa

Piszesz,że jeszcze musisz trochę popracować, by mieć pewne pieniądze.To nic,tylko się cieszyć,bo to znaczy że jeszcze
wszystko,no prawie wszystko przed Tobą.
Życzę,by Ci zdrowko dalo się nacieszyć dłuuuuugo,gdy już bedzież na zasłużonej emeryturce.Pozdrawiam.

adriana57
09-07-2009, 16:18
Marbello...
Byłam keratywna przez 35 lat pracy zawodowej,teraz zasłużona
emerytura,cieszę się,że wypadłam z obiegu zawodowo,że wnuki są odchowane/a pomoc była konieczna/.Nie odmawiam
pomocy potrzebującym.Teraz czas pomysleć o sobie,przeczytać
co nieprzeczytane,obejżeć co nie oglądane,poleniuchować trochę no i zadbać o zdrowie i kondycję nigdzie się nie spieszyc i nie stresować .
Robić wszystko aby nie być "potrzebującym" a w miarę możliwości pomagać.Zyczę tego sobie i wszystkim ,którzy
zgadzają się z miom zdaniem.

ewikomega
09-07-2009, 16:37
Ewi, ja nie mam pewnych pieniedzy co miesiac.. musze je jeszcze sobie wypracowac.. tak jak to bylo gdy mialam lat 30..
Jedyne co z twojej listy to to ze odchowalam dzieci.. i mam wnuczki o ktore jest tyle samo troski i mysli jak o male dzieci.
W tym wszystkim nie widze wlasciwie specjalnej roznicy w moim zyciu odkad skonczylam lat 30.. Moze tylko duzo wieksze doswiadczenie co pozwala mi popelniac mniej bledow i .........10 cm wiecej w pasie:D ;)
Droga Pani Słowikowa ja już jestem na zasłużonej emeryturze /przepracowałam swoje- nie muszę obawiać się bezrobocia, ale nawet jakbym nie przeszła na emeryturę jestem osobą kreatywną i bym coś wymyśliła:) .Dzieci odchowałam, a wnuki , którym poświęcam czas to tylko przyjemność i robię to nie z obowiązku. Jestem śpioch i dlatego piszę o tym, że nie muszę już wstawać skoro świt. A też podobnie jak Ty noszę ubrani o ... numery większe. Jaki wniosek 50+ jest górą:D

Babcia Iwa
09-07-2009, 16:39
Ja przeszłam na emeryturę mając 55 lat życia po przepracowaniu 37 lat. Przez pierwszy miesiąc odpoczywałam było mi świetnie, ale następne miesiące stały się utrapieniem. Nie widziałam sensu wstawać rano. Pewnego dnia zerwałam sie na równe nogi i popędziłam do znajomej która prowadzi biuro opiekunek. Załatwiła mi na 1/2 et. po 4 godz. dziennie pilnowania chłopczyka 1 1/2 rocznego. Pokochałam go jak swojego wnuka / w tym czasie z wnukami moimi nie miałam kontaktu/. Do dzisiaj jesteśmy w ogromnej przyjaźni, a mnie właściciele bloku w którym mieszkam zaproponowali pracę we Wspólnocie Mieszkaniowej. Trwa to już ponad 5 lat i jak do tej chwili nie mam zamiaru niczego zmieniać. Jest super. Czas mam wypełniony i grosza więcej.Z wnukami też już mam kontakt. Oby tak dalej.

Pani Slowikowa
09-07-2009, 16:48
Droga Pani Słowikowa ja już jestem na zasłużonej emeryturze /przepracowałam swoje- nie muszę obawiać się bezrobocia, ale nawet jakbym nie przeszła na emeryturę jestem osobą kreatywną i bym coś wymyśliła:) .Dzieci odchowałam, a wnuki , którym poświęcam czas to tylko przyjemność i robię to nie z obowiązku. Jestem śpioch i dlatego piszę o tym, że nie muszę już wstawać skoro świt. A też podobnie jak Ty noszę ubrani o ... numery większe. Jaki wniosek 50+ jest górą

No to mamy podobnie:) ..Jedyne co to, ze mnie do emerytury zostalo jeszcze 8 lat:confused:
Ale nawet jakbym juz ja miala to i tak malo zmieniloby sie w moim zyciu.. wlasciwie prawie nic jako ze dalej pewnie udzielalabym sie . ( mam wlasna firme)
Podejrzewam ze moja praca nigdy sie nie skonczy:) tak jak wszystkich tych co maja jakis biznes.

Maz racje viva 50!!! ( z hakiem)

Mar-Basia
09-07-2009, 16:55
Bylam sama kobieta 50+. Dzien kiedy mi nabilo to "ZERO" za piatka....pamietam do dzisiaj. Bylam w samolocie nad Atlantykiem i pomyslalam sobie czy dolece, bowiem pare dni temu ten sam lot Swissaira rozbil sie na tej samej trasie. Dolecialam i nawet jestem z Wami na Forum.

Dzien ten zmusil mnie do przemyslenia co dalej. Zrobilam liste w jaki sposob zaatakuje nastepne 30 lat (symboliczna cyfra) i systematycznie sie jej trzymalam. Lubilam swoja prace, wlasciwie nie dla pieniedzy - dla samej satysfakcji, ze jeszcze moge cos osiagnac, ze nie wypadlam z rynku. Pracowalam nastepne 10 lat, przygotowalam sie starannie do okresu "po" i w zaplanowanym dniu powiedzialam STOP....dalsze lata naleza do mnie, zadnej pracy....zadnego rannego wstawania, gonienia po lotniskach, pakowania walizki. Chcialam zyc we dwojke z kochanym mezczyzna, poprostu odrobic czas, ktory w pewnym sensie zgubilismy ciezko pracujac. Udalo sie. Jedno moge powiedziec, ze stalam sie osoba bardzo wymagajaca. Nie wyobrazam sobie pracujacej po 60+ i zaluje, ze nie mialam odwagi powiedziec stop wczesniej , to jest w wieku 50+.

W dniu dzisiejszym mimo 60+ nie czuje sie stara osoba, mozg mi dobrze pracuje, jestem kreatywna osoba, nie potrafie siedziec z zalozonymi rekoma. Tysiace projektow mi przelatuje po glowie. Poprostu dobrze zaplanowalam lata 50+.

Mar-Basia
09-07-2009, 17:01
Marbello....

50 lat ,a co potem.O TO TEMAT RZEKA - TAK MYŚLĘ.
Bo np. ileż rzeczymoże się wydażyć przez no...30 lat,ile możliwościwyzwzń,wzlotow i upadkow.ILE MOŻNA ZAPLANOWAĆ I WYKONAĆ,ALBO I NIE.
mYŚLĘ,ŻE BĘDZIE DUŻO DYSKUTANTEK.
A L E, dla kontrastu,tak obok siebie ,może drugi wątek...70 - i co dalej.Jak myślisz Marbelko i Wy
Koleżanki,czy taki wątek też miał by powodzenie.

Jollino-Halinko, jasne, ze po 70° tez mialby powodzenie. Wlasnie zastanawiam sie jak bede sie czula jak mi stuknie 7 plus ZERO. Nawet mam pewna mysl, co zrobie. Hihihihi....pewnie cos super smiesznego.:D Jak dozyje to sie dowiecie i bedziemy sie smiac razem, moze nie wszyscy - ale bedziemy.

Mar-Basia
09-07-2009, 17:17
Nie bardzo sie zgadzam, ze Ci co maja wlasny business - praca ich nigdy sie nie skonczy. Bylam patronka dosc duzego businessu - przekazalam go dzieciom w odpowiednim momencie, bo tak byc powinno. Nie moge sie uwolnic - to tylko pretekst! To jest moja opinia. Sa kraje, gdzie ludzie pracuja nawet do 80-tki, wezcie przyklad USA, praca starszych ludzi w supermarketach - kazdy widzi swoje szczescie w inny sposob. ;)

maja59
09-07-2009, 19:31
Ja przeszłam na emeryturę mając 55 lat życia po przepracowaniu 37 lat. Przez pierwszy miesiąc odpoczywałam było mi świetnie, ale następne miesiące stały się utrapieniem. Nie widziałam sensu wstawać rano. Pewnego dnia zerwałam sie na równe nogi i popędziłam do znajomej która prowadzi biuro opiekunek. Załatwiła mi na 1/2 et. po 4 godz. dziennie pilnowania chłopczyka 1 1/2 rocznego. Pokochałam go jak swojego wnuka / w tym czasie z wnukami moimi nie miałam kontaktu/. Do dzisiaj jesteśmy w ogromnej przyjaźni, a mnie właściciele bloku w którym mieszkam zaproponowali pracę we Wspólnocie Mieszkaniowej. Trwa to już ponad 5 lat i jak do tej chwili nie mam zamiaru niczego zmieniać. Jest super. Czas mam wypełniony i grosza więcej.Z wnukami też już mam kontakt. Oby tak dalej.
Iwonko, oboma rękami i nogami podpisuję się pod Twoim wpisem, tak trzymaj, ja też marzę o tym żeby na emeryturze zyć dalej, radośnie patrzeć w przyszlość i znależć sobie nieabsorbujące zajęcie, które pozwoli wyjść do ludzi, ubrać ładną kieckę, iść do fryzjera i mieć parę groszy na wariactwo z wnukami. Oby tylko zdrowie nam dopisywało, ale tak sobie myślę, że podstawą dobrego zdrowia jest pogodne usposobienie.

Mar-Basia
11-07-2009, 19:10
Dzisiaj w hiszpanskiej telewizji byla ciekawa dyskusja, jak kobieta 50+ przygotowuje sie do wieku seniora. Musze przyznac, ze dyskusja bardzo mnie wciagnela. Jedna pani, wdowa, 52 lata wlasciwielka duzego gospodarstwa rolniczego zdecydowala sie przepisac gospodarstwo na najstarszego syna i sama otworzyc tzw "posade" - dom dla gosci. Wydzielono teren pol hektara dla tej Pani, z pomoca kooperatywy kobiecej wybudowala ladna fince z basenem, ogrodem - wszystko to zostalo wpisane to rejestru "turystyki ruralnej". Pracuje ciezko, gotuje wspaniale dania, i karnet wizyt gosci ma zapelniony. Kobieta jest super zadowolona i zarabia dobre pieniadze. Takich przykladow jest tysiace w Hiszpanii. Poprostu dla Hiszpanek, wiek 50+ nie jest fatalizmem.

Co Wy na to?

Mar-Basia
12-07-2009, 14:26
Temat niechodliwy....a moze wstydliwy?

Polecam bardzo wypowiedz nr.6 naszej kolezanki Skrystyna. Jest to egzemplarny przyklad kobiety 50+, ktora potrafila wziasc "byka" za rogi, dotrzec do emerytury i poukladac swoje zycie. W dniu dziesiejszym jako 50+ jest pelna optymizmu i wiary w siebie....i 50+ nie jest balastem.

Serdecznie polecam uwaznie przeczytac jej wypowiedz.:D

http://www.klub.senior.pl/ogolny/t-uzaleznienie-od-lekow-moze-zagrazac-zyciu-komentarze-4923.html

Basia.
12-07-2009, 14:44
Dzisiaj w hiszpanskiej telewizji byla ciekawa dyskusja, jak kobieta 50+ przygotowuje sie do wieku seniora. Musze przyznac, ze dyskusja bardzo mnie wciagnela. Jedna pani, wdowa, 52 lata wlasciwielka duzego gospodarstwa rolniczego zdecydowala sie przepisac gospodarstwo na najstarszego syna i sama otworzyc tzw "posade" - dom dla gosci. Wydzielono teren pol hektara dla tej Pani, z pomoca kooperatywy kobiecej wybudowala ladna fince z basenem, ogrodem - wszystko to zostalo wpisane to rejestru "turystyki ruralnej". Pracuje ciezko, gotuje wspaniale dania, i karnet wizyt gosci ma zapelniony. Kobieta jest super zadowolona i zarabia dobre pieniadze. Takich przykladow jest tysiace w Hiszpanii. Poprostu dla Hiszpanek, wiek 50+ nie jest fatalizmem.

Co Wy na to?
wiek 50+ nie powinien być fatalizmem, w tym wieku można bardzo dużo zdziałać, można zacząć wszystko od nowa, można wreszcie realizować swoje marzenia. Potrzebna jest tylko chęć i wiara w siebie no i oczywiście zdrowie, reszta pójdzie jak po maśle. Przerobiłam to kiedyś i gdyby nie moje nadszarpnięte mocno zdrówko z wielką radością bym jeszcze pracowała.

Pani Slowikowa
12-07-2009, 14:50
wiek 50+ nie powinien być fatalizmem, w tym wieku można bardzo dużo zdziałać, można zacząć wszystko od nowa, można wreszcie realizować swoje marzenia. Potrzebna jest tylko chęć i wiara w siebie no i oczywiście zdrowie, reszta pójdzie jak po maśle. Przerobiłam to kiedyś i gdyby nie moje nadszarpnięte mocno zdrówko z wielką radością bym jeszcze pracowała.


W Polsce czy gdziekolwiek w cywilizowanym panstwie wiek 50 nie jest zadnym "tabu"..
Nalezaloby raczej zapytac sie 70.. i co dalej? Bo do 65 lat wszyscy pracuja z zalozenia. Chyba ze maja tzw. wczesniejsza emeryture czyli rente.. a to zwiazane jest ze stanem zdrowia.
Czlowiek w wieku lat 50 jest po prostu za mlody na to zeby zadawac sobie takie pytanie.

Basia.
12-07-2009, 15:06
W Polsce czy gdziekolwiek w cywilizowanym panstwie wiek 50 nie jest zadnym "tabu"..
Nalezaloby raczej zapytac sie 70.. i co dalej? Bo do 65 lat wszyscy pracuja z zalozenia. Chyba ze maja tzw. wczesniejsza emeryture czyli rente.. a to zwiazane jest ze stanem zdrowia.
Czlowiek w wieku lat 50 jest po prostu za mlody na to zeby zadawac sobie takie pytanie.
różnie bywa z ludźmi w wieku 50+, mam koleżankę, która niedługo straci pracę z powodu likwidacji firmy. Moja koleżanka nie ma uprawnień do przejścia na wczesniejszą emeryturę, jest za młoda i będzie musiała zaczynać wszystko "od nowa". W swojej firmie pracowała przez całe swoje "zawodowe życie", z pracą dla osób po piećdziesiątce nie było łatwo a teraz w czasie kryzysu jest jeszcze trudniej. Kombinujemy obie co ma robić żeby to wypaliło, żeby znowu nie znalazła się na lodzie. W sferze uczuć :D zaczęła niedawno wszystko od nowa i odniosła sukces. Swojego ukochanego poznała za pośrednictwem i nternetu, jest to Polak mieszkający w Szwecji, są ze sobą od ponad roku wirtualnie i realnie z czego bardzo się cieszę, bo małżeństwo miała bardzo nieudane, żyła dwadzieścia kilka lat w związku toksycznym.

Mar-Basia
12-07-2009, 15:07
Czlowiek w wieku lat 50 jest po prostu za mlody na to zeby zadawac sobie takie pytanie.

I tu lezy BLAD. Wlasnie w dniu kiedy stuknie 5 plus zero na koncu nalezy sie zastanowic co dalej, jak spedzimy nastepne 30 lat (teoretycznie). Nalezy sie systematycznie przygotowywac do od 50+ do 60+ i 70+.

Ola, ola, ze jak mam 50, to wogole nie powinno sie myslec , bo jest sie mlodym - to nie w dzisiejszych czasach. Starsze lata sie przygotowuje starannie we wszystkich cywilzowanych krajach. Eternelna mlodosc nie istnieje, czasami 50+ sa duzo starsi niz 60+.......ale ciagle mysla, ze jest inaczej, ze wiek ich nie dogoni. Poprostu oszukuja siebie, nie potrafia obiektywnie patrzec we wlasne lustro.

Mar-Basia
12-07-2009, 15:12
różnie bywa z ludźmi w wieku 50+, mam koleżankę, która niedługo straci pracę z powodu likwidacji firmy. Moja koleżanka nie ma uprawnień do przejścia na wczesniejszą emeryturę, jest za młoda i będzie musiała zaczynać wszystko "od nowa". W swojej firmie pracowała przez całe swoje "zawodowe życie", z pracą dla osób po piećdziesiątce nie było łatwo a teraz w czasie kryzysu jest jeszcze trudniej. Kombinujemy obie co ma robić żeby to wypaliło, żeby znowu nie znalazła się na lodzie.

No i tu siedzi problem. Co dalej. Jak przeleciec nastepna 30-tke? W koncu strata pracy nie jest koncem swiata. Mozna zrobic wiele. Zalozyc mala prywatana firme, np otworzyc "wypozyczalnie" modnych ciuchow, toreb .....jak to robia poza Polska, przebranzowac sie, zalozyc maly gabinet kosmetyczny......dawac lekcje informatyki, kursy jak gotowac.....Mysle, ze jest dziesiatki mozliwosci - tylko trzeba sie zmotywowac. Nie zrobia tego za nas przyjaciele.

Basia.
12-07-2009, 15:42
i znaleźć najlepsze wyjście. Osobiście doradziłam małżenśtwu w wieku 50 + żeby założyli firmę sprzątającą /inne małżeństwo taką propozycją obraziłam śmiertelnie i stałam się ich osobistym wrogiem z powodu złożonej im propozycji/, posłuchali mnie, zaczęli działać na terenie naszej wspólnoty mieszkaniowej, pracowali znakomicie bo nie nosili korony na głowie. Po pewnym czasie zaproponowałam im rozszerzenie dzialałności o 24 godzinny nadzór w budynku, przystali na moją propozycję, dali miejsca pracy innym potrzebującym bo musieli zatrudnić pracowników. Wszyscy są zadowoleni, do naszej wspólnoty zaczęli się zglaszać przedstawiciele innych wspólnot i na dzień dzisiejszy w czasach kryzysu firma małżonków kwitnie. Mają dużo pracy, ponieważ są ludźmi solidnymi i takich samych ludzi zatrudniają u siebie, są polecani innym wspólnotom.

marion
12-07-2009, 15:59
i bez kompleksów.Właściwie to nawet "zaplanowałam" swoje 50+:)
Życie jednak ,jak to życie... ;)
Świat stanął do góry nogami z powodu choroby córki i choć na początku było mi bardzo trudno "ogarnąć" wszystko (dom ,firma),a jednak daje radę jakoś (?)

Plany zmodyfikowałam.Absolutnie nie zrezygnowałam.
Do córki żartuję,że muszę ją "urodzić" po raz drugi i...
życie potoczy się dalej.
Marbello-bardzo fajny wątek-pozdrawiam:)

Malwina
12-07-2009, 16:05
Marion....jesteś na innym wątku.....żyjesz....cudnie...cieszę sie bardzo.....
Macie Dziewczyny ogromną rację we wszytkim co piszecie..nie bac się, chcieć i do przodu....

Basia.
12-07-2009, 16:06
i bez kompleksów.Właściwie to nawet "zaplanowałam" swoje 50+:)
Życie jednak ,jak to życie... ;)
Świat stanął do góry nogami z powodu choroby córki i choć na początku było mi bardzo trudno "ogarnąć" wszystko (dom ,firma),a jednak daje radę jakoś (?)

Plany zmodyfikowałam.Absolutnie nie zrezygnowałam.
Do córki żartuję,że muszę ją "urodzić" po raz drugi i...
życie potoczy się dalej.
Marbello-bardzo fajny wątek-pozdrawiam:)
miło Ciebie widzieć i tak trzymaj. :D

marion
12-07-2009, 16:12
Miło mi kochane,że tak mnie ciepło przyjełyście :)
A tak szczerze,to sama się zdziwiłam ,bo tak nagle poczulam ,że chcę coś inaczej i nie "u siebie".
No i sie cieszę,bo to chyba przełom jakiś :confused:

Basia.
12-07-2009, 16:25
Miło mi kochane,że tak mnie ciepło przyjełyście :)
A tak szczerze,to sama się zdziwiłam ,bo tak nagle poczulam ,że chcę coś inaczej i nie "u siebie".
No i sie cieszę,bo to chyba przełom jakiś :confused:
idzie ku dobremu, nie ma innej opcji a wiek 50+ to piękny wiek. :D

Mar-Basia
12-07-2009, 16:27
i znaleźć najlepsze wyjście. Osobiście doradziłam małżenśtwu w wieku 50 + żeby założyli firmę sprzątającą /inne małżeństwo taką propozycją obraziłam śmiertelnie i stałam się ich osobistym wrogiem z powodu złożonej im propozycji/, posłuchali mnie, zaczęli działać na terenie naszej wspólnoty mieszkaniowej, pracowali znakomicie bo nie nosili korony na głowie. Po pewnym czasie zaproponowałam im rozszerzenie dzialałności o 24 godzinny nadzór w budynku, przystali na moją propozycję, dali miejsca pracy innym potrzebującym bo musieli zatrudnić pracowników. Wszyscy są zadowoleni, do naszej wspólnoty zaczęli się zglaszać przedstawiciele innych wspólnot i na dzień dzisiejszy w czasach kryzysu firma małżonków kwitnie. Mają dużo pracy, ponieważ są ludźmi solidnymi i takich samych ludzi zatrudniają u siebie, są polecani innym wspólnotom.

No i wlasnie tak trzeba. 50+, dzien w ktorym sie je przekroczy - rozsadny czlowiek zastanawia sie nad przyszloscia, bo taka jest normalna kolej rzeczy.
Strata pracy po 50 tez nie jest fatalizmem....nie nalezy nosic korony na glowie i poprostu posuwac sie do przodu - aby uczciwie, a reszta powolutku przyjdzie. Powyzszy przyklad, wziety z zycia jest najlepszeym sprawdzianem, ze mozna.

A bohaterski przyklad Marion.....zaparla sie rekami i nogami....miala cel, uratowac dziecko. Teraz powoli wszystko sie u nich pouklada i beda zyly w rownowadze, czego im zycze z calego serca.

Oworzylam ten watek nie majac na celu zadnej propagandy ani prawienia komukolwiek moralu. Poprostu chce Wam zwrocic uwage, ze jak od 50+ nie zaczniecie myslec "co dalej" - nikt na swiecie tego za Was nie zrobi....i nie nalezy liczyc na panstwo i spoleczenstwo. Bledne zalozenie.

Pamietacie rok przed matura - trudny wybor - "co bede robil, kim chce zostac"?. Obie sprawy mozna porownac.

marion
12-07-2009, 16:38
" Poprostu chce Wam zwrocic uwage, ze jak od 50+ nie zaczniecie myslec "co dalej" - nikt na swiecie tego za Was nie zrobi....i nie nalezy liczyc na panstwo i spoleczenstwo. Bledne zalozenie."
dokładnie tak :)
Marbello-do bohaterstwa to mi daleko ,ale faktycznie"zaparlam się" . Wiem,że to jeszcze nie koniec.
No i jeszcze chce dodać,że cokolwiek robię,jakąkolwiek decyzje podejmuję , to podświadomie chcę dać przyklad moim dziewczynom(chcę aby byly silnymi kobietami)
Czasami serce płacze,ale one nie mają prawa wiedzieć.
Nie ma ,że nie ma:D (takie moje haselko)

Malwina
12-07-2009, 17:07
Znam to uzcucie Marion (nie ma ,że nie ma)ale...my silne, ambitne, chcac pokazać, dać przykład płacimy wysoką cenę.....trochę zabieramy sobie kobiecosci....moja mama taka była i ja też, ale nie jestem pzrekonana do końca ,ze to jest w 100% dobre....tak,że myślę, ze ostrożnie z tym "nie ma ze nie ma, albo nie ma ,ze boli)-to jest moja refleksja

Anna G
12-07-2009, 17:07
Marion, podziwiam Cie, naprawde jestes w naszych oczach BOHATERKA, bardzo dzielna kobieta! Wogole to brakuje slow, zeby wyrazic to, co Ty dzwigasz na swoich barkach!!! Jestes wielka matka!!!

Mar-Basia
12-07-2009, 17:22
Znam to uzcucie Marion (nie ma ,że nie ma)ale...my silne, ambitne, chcac pokazać, dać przykład płacimy wysoką cenę.....trochę zabieramy sobie kobiecosci....moja mama taka była i ja też, ale nie jestem pzrekonana do końca ,ze to jest w 100% dobre....tak,że myślę, ze ostrożnie z tym "nie ma ze nie ma, albo nie ma ,ze boli)-to jest moja refleksja

Doskonale rozumiem Marion, poprostu jestem z tej samej "rasy" - "nie ma, ze nie ma"!!!! Ile razy w z zyciu zaciskalam piesci, gryzlam mury aby byli, ze jest! Jedynie Bog wie ile mnie to kosztowalo.
Masz racje Malwinko, ze wielokrotnie placi sie wysoka cene, moze nawet kosztem kobiecosci - ale mamy satysfakcje i to jest najwazniejsze.:D

Cos o 50+. 33 lata temu poslubilam genialnego faceta, dokladnie 50+ pare dni, hihihi. Mezczyzne, ktory starannie planowal i myslal.... co pozniej. Zmusil go do tego jego zawod, wiedzial, ze jednego dnia stanie, kregoslup nie wytrzyma godzinnego stania na nogach i "machania" skalpelem.
Nie zmarnowal zycia, mial tysiace pomyslow na minute, ktore starannie realizowal....i do dnia dzisiejszego niczego nie zaluje...i jak Pan Bog pozwoli jest przygotowany na nastepne......pare lat zycia na tej ziemi.

marion
12-07-2009, 17:53
Znam to uzcucie Marion (nie ma ,że nie ma)ale...my silne, ambitne, chcac pokazać, dać przykład płacimy wysoką cenę.....trochę zabieramy sobie kobiecosci....moja mama taka była i ja też, ale nie jestem pzrekonana do końca ,ze to jest w 100% dobre....tak,że myślę, ze ostrożnie z tym "nie ma ze nie ma, albo nie ma ,ze boli)-to jest moja refleksja

Zgadzam sie z Toba Malwinko ,dlatego próbuję w tym wszystkim (może mi sie uda?)zachować jakis margines tylko dla siebie.I to też ma być wskazowką na przyszlość dla moich dziewczyn.Nie boję się być "posądzona " o egoizm.
Zdrowy egoizm:)
Oczywiście w granicach rozsądku i stosownie do okoliczności.

babciaela
12-07-2009, 20:03
O matko -jak tu miło...takie SUPER dziewczyny tu są...ciesze się że WAS poznałam należy przykład brać i do przodu...kocham pozytywną adrenalinę,to daje kopa do życia,ja też się nie daję...Marion-daj sobie powiedzieć- jesteś cudowną i dzielną KOBIETĄ!!!!!

babciaela
12-07-2009, 20:04
Basieńko moja dzięki za ten wątek...

Basia.
12-07-2009, 20:07
Bardzo się cieszę, :D :D że Grażynka-Marion zaczęła się udzielać w innych wątkach bo to znaczy, że wszystko jest już ok.

bronczyk
12-07-2009, 22:17
Bardzo mnie ucieszył wasz stosunek do życia. W innym wątku czytałam jak to źle po menopauzie. Jak to kobiecość ginie i ogólnie bardzo to było płaczliwe. A tu proszę są ludzie, którzy chcą normalnie żyć w każdym wieku. I to jest to żeby nam się chciało chcieć. Prawda. A wtedy i dziewięćdziesiąt + nie będzie wcale szykowaniem się do najdłuższej podróży.

Malgorzata 50
12-07-2009, 23:48
Bardzo fajny watek .Ja też jak Asia ,uważałam ,że jestem za młoda ,żeby planować starośc ...ale policzyłam i pomyślałam ,że może jednak jakiś ruch zrobic.Pracuję i będę pracowała póki utrzymam w ręku pisaka do tablicy i nie zacznę mylić angielskiego z rosyjskim,póki będę miała dystans i poczucie humoru ,żeby stawiać czoła emocjom nastolatków .Wcześniejsza emerytura jawi mi się jako koszmar(bo jestem zdrowa)...miłość jak najbardziej -w życiu nie miałlam takiego powodzenia jak po 50 -tce .Widocznie ten typ tak ma ,że z wiekiem atrakcyjnieje -nigdy nie byłam jakąś super-laską ,a cm w pasie mi ubyło.Ale finanse i myśl o nich zmusiła mnie do kolejnej zmiany mieszkania z czego się ciesze bo lubię jak się coś dzieje .To fajny wiek ...człowiek ma parę ,ale i dystans do siebie i problemów .Byle co go nie wpędza w desperację .I póki nam się chce chcieć ,wszystko jest ok.Pewnie ,że są sprawy trudne ,o których pisze Basia czy Marion (świetnie ,że jesteś z nami -Marion podziwiam cię od początku),ale ważne jest żeby mieć ludzi wokół bo wtedy" nie ma ,ze nie można"