PDA

View Full Version : Odkryli sekret udanego małżeństwa - komentarze


Rayton
24-08-2009, 11:11
Komentarz do artykułu: Odkryli sekret udanego małżeństwa (http://www.senior.pl/92,0,Odkryli-sekret-udanego-malzenstwa,6892.html)
--------------------
Zwabiony tytulem przeczytalem artykul, ale nie doszukalem sie odpowiedzi jaki to sekret czyni malzenstwo udanym. Sekretem natomiast jest jak zwabic czytelnika banalna opowiastka o dwojgu kochajacych sie ludzi.

krystynacz46
24-08-2009, 13:11
Na udane małżeństwo nie ma przepisu,to jest układ dwóch osób ,ustępstwa ,zrozumienie ,nie ma wyjścia trzeba chcieć ciągnąć wspólnie ten "wózek".

baburka
24-08-2009, 13:14
Zwabiony tytulem przeczytalem artykul, ale nie doszukalem sie odpowiedzi jaki to sekret czyni malzenstwo udanym.
Moje malżeństwo rozpadło się z hukiem po 27 latach, stąd nie wiem, czy wypada mi zabierać głos w temacie udanych związków.:D
Mam jednak receptę równie prostą jak w artykule: trzeba lubić partnera i pozwolić mu, aby i nas lubił. Lubią się podobni, trzeba więc jeszcze dorzucić odrobinę fascynacji innością, aby mogli za sobą szaleć do późnej starości.

eledand
24-08-2009, 13:17
Na udane małżeństwo nie ma przepisu,to jest układ dwóch osób ,ustępstwa ,zrozumienie ,nie ma wyjścia trzeba chcieć ciągnąć wspólnie ten "wózek".
I dodam od siebie Krysiu głęboka Tolerancja.
Te trzy słowa: ustępstwa,zrozumienie i tolerancja dają pewny
efekt udanego małżeństwa.Pozdrawiam.
Dodaję tak od siebie: Mój mąż robi mi dziennie kawe,kiedyś w szklance a teraz w kubeczku i na około kubeczka kawy,krążą same serduszka.

destiny
24-08-2009, 13:24
To może i ja dodam coś.

Zaufanie !!!

Do tego pewne zasady moralne...;)

baburka
24-08-2009, 13:28
Na udane małżeństwo nie ma przepisu,to jest układ dwóch osób ,ustępstwa ,zrozumienie ,nie ma wyjścia trzeba chcieć ciągnąć wspólnie ten "wózek".
We "wspólnym ciągnięciu wózka" zawiera się przymus i rezygnacja, dalsze skojarzenie to małżeńskie okowy.:)
Nie tak; małżeństwo to wolny związek dwojga wolnych ludzi.
Tworzyliśmy z ex wyjątkowo dobraną parę mułów w jednym zaprzęgu, a wóz się wywalił. :)

baburka
24-08-2009, 13:29
To może i ja dodam coś.

Zaufanie !!!

Do tego pewne zasady moralne...;)
Jasne, udane związki tworzą przyzwoici ludzie.

bronczyk
24-08-2009, 21:13
Myślę, że gotowego przepisu nie ma. Każdy musi sam dochodzić do udanego małżeństwa. Nie wierzę w idealne. Ale znośne to są. Ot, moje raz jest wspaniale innym razem męża posiekałabym na kawałki. On mnie pewnie też. Tylko taki nastrój szybko mija i chyba dlatego jeszcze ze sobą jesteśmy.

jakempa
24-08-2009, 21:37
Udane małżeństwo, czy związek jest napewno wtedy, kiedy oprócz ciagłej fascynacji sobą jest przyjażń, wspólne zainteresowania,zawsze miłość, chociaż nie musi być zawsze szalona i gorąca jak na początku, chęć spędzania wspólnie czasu, no i zawsze wzajemne podobanie się sobie. Jestem z drugim mężczyzną w długoletnim zwiazku /ponad 20 lat/ i z pierwszym mężem byłam 22 lata /do jego śmierci/ naprawdę nie ma dnia, którego nie chcialabym powtórzyć, zawsze było cudownie, nawet kiedy lekki kwas dodawał smaku słodyczy.

Jadzia P.
24-08-2009, 21:49
Myślę, że gotowego przepisu nie ma. Każdy musi sam dochodzić do udanego małżeństwa. Nie wierzę w idealne. Ale znośne to są. Ot, moje raz jest wspaniale innym razem męża posiekałabym na kawałki. On mnie pewnie też. Tylko taki nastrój szybko mija i chyba dlatego jeszcze ze sobą jesteśmy.

Myślę, że mogłabym się pod tym podpisać...;)

Elżbieta V
24-08-2009, 21:59
Życie jest piękniejsze gdy przeżywa się je razem....

http://img5.imagebanana.com/img/y7clhcek/poradydlaseniorowpanorama1.jpg (http://img5.imagebanana.com/)

Basia.
24-08-2009, 22:02
Życie jest piękniejsze gdy przeżywa się je razem....

z osobą, z którą chcemy być :D naprawdę być, na dobre i na złe.

tadeusz50
24-08-2009, 22:05
z osobą, z którą chcemy być :D naprawdę być, na dobre i na złe.
Właśnie o to chodzi.

krystynas53
24-08-2009, 23:09
Przyjaźń, szacunek,spokojny dom, no i lubimy swoje towarzystwo ( nawet milczy nam się fajnie). Piwo i pizzę też obydwoje lubimy.

BarbaraK
24-08-2009, 23:35
Myślę, że gotowego przepisu nie ma. Każdy musi sam dochodzić do udanego małżeństwa. Nie wierzę w idealne. Ale znośne to są. Ot, moje raz jest wspaniale innym razem męża posiekałabym na kawałki. On mnie pewnie też. Tylko taki nastrój szybko mija i chyba dlatego jeszcze ze sobą jesteśmy.
Halinko ja również się pod tym podpisuję.

sarna2
25-08-2009, 07:24
[QUOTE=baburka]We "wspólnym ciągnięciu wózka" zawiera się przymus i rezygnacja, dalsze skojarzenie to małżeńskie okowy.:)
Nie tak; małżeństwo to wolny związek dwojga wolnych ludzi.
Tworzyliśmy z ex wyjątkowo dobraną parę mułów w jednym zaprzęgu, a wóz się wywalił. :)[/QUOTE
Znalezienie przyjemności i radości we wspólnym "ciągnięciu",zamienienie bólu z zaciskających oków w przyjemność to według mnie podstawa do udanego związku.

baburka
25-08-2009, 07:44
na
Znalezienie przyjemności i radości we wspólnym "ciągnięciu",zamienienie bólu z zaciskających oków w przyjemność to według mnie podstawa do udanego związku.
Trzeba by cudotwórcy.:)

baburka
25-08-2009, 07:46
Każdy musi sam dochodzić do udanego małżeństwa. Nie wierzę w idealne. Ale znośne to są.
Znosić małżeństwo toż to męczeństwo!

mama2
25-08-2009, 08:01
dzis mija 25 - lecie mojego malzenstwa. Nie jestesmy razem. ALe to przejsciowe. Samo zycie. Tak to szybko minelo. Dzieci, trudy zycia... Nie zamienilabym mego Meza na innego mezczyzne. Nigdy o tym nie myslalam. Nie dlatego, ze jest idealem. Bo nie jest. Ostatnio cos innego zaprzata moje mysli. Jak dlugo jeszcze bedziemy razem? Pozdrawiam :)

tadeusz50
25-08-2009, 08:06
mama2
Gratuluję Srebrnych Godów

29269

zen
25-08-2009, 09:19
Jasne, udane związki tworzą przyzwoici ludzie.
Znam wiele przyzwoitych ludzi, ale związki nie bardzo udane. To nie wystarczy.

baburka
25-08-2009, 09:38
Znam wiele przyzwoitych ludzi, ale związki nie bardzo udane. To nie wystarczy.
Jasne, że nie wystarczy, ale jeśli już - rozwodzą się pięknie.:)

Lila
25-08-2009, 09:54
Jasne, że nie wystarczy, ale jeśli już - rozwodzą się pięknie.:)
Baburko, nie widziałam pięknego rozwodu wśród ludzi z dużym stażem.
U młodych yuppies, to co innego.

Mar-Basia
25-08-2009, 10:34
Baburko, nie widziałam pięknego rozwodu wśród ludzi z dużym stażem.U młodych yuppies, to co innego.

Nie jest tak zle, jest sporo kulturalnych rozwodow, nawet u ludzi z duzym stazem. :)

tadeusz50
25-08-2009, 10:40
Jak we wszystkim trudno uogólniać, ze względu na wiek, wykształcenie, staż małżeński itd. Można walczyć o przysłowiową łyżeczkę lub rozejść się w zgodzie bez wyciągania wszelkich brudów małżeńskich.

Mar-Basia
25-08-2009, 10:47
Jak we wszystkim trudno uogólniać, ze względu na wiek, wykształcenie, staż małżeński itd. Można walczyć o przysłowiową łyżeczkę lub rozejść się w zgodzie bez wyciągania wszelkich brudów małżeńskich.

Wyksztalcenie nie powiem, powiedzialabym kultura dwoch osob. W koncu jestesmy wszyscy ludzmi myslacymi i to nas rozni od malp!!!! :D

Lila
25-08-2009, 12:06
Jednakże, emocje na ogół biorą górę.
Myślę,że inaczej jest na Zachodzie. U nas jednak wchodzą w grę warunki ekonomiczne, które pogarszają sytuację głównie kobiety. Choć nie jest to regułą.
Tylko zmiana prawa jest konieczna.

smoczek
25-08-2009, 13:26
Jestem samotnym czlowiekiem morza. Ominely mnie te slodkie problemy. Pozdrawiam.

baburka
26-08-2009, 08:51
Baburko, nie widziałam pięknego rozwodu wśród ludzi z dużym stażem.

Prawda, częściej się zdarza parszywe życie.

qrystyna216
27-08-2009, 08:45
Z pierwszym mężem wytrzymałam 5 lat - picie, bicie.
Z drugim jesteśmy prawie 30, i tak już zostanie.
Jest nie tylko mężem ale i przyjacielem.

Mar-Basia
27-08-2009, 09:54
Myślę,że inaczej jest na Zachodzie. U nas jednak wchodzą w grę warunki ekonomiczne, które pogarszają sytuację głównie kobiety. Choć nie jest to regułą. Tylko zmiana prawa jest konieczna.

Na calym swiecie za tzw "eleganckie" i "pomyjowe" rozwody. Gdyby nie bylo tych drugich - z czego zyliby adwokaci? Czym zywilaby sie publiczka?
Zachod, niczym sie nie rozni od naszego kraju. Ot, ludzie i kultura osobista jest waznym czynnikielm w rozwodzie.

tadeusz50
27-08-2009, 10:34
z czego zyliby adwokaci?
Mało to jest innych dziedzin gdzie są potrzebni! Takie biedaki muszą złupić któregoś rozwodnika, a właściwie oboje. Biedni ci adwokaci oj biedni.

Mar-Basia
27-08-2009, 11:40
Mało to jest innych dziedzin gdzie są potrzebni! Takie biedaki muszą złupić któregoś rozwodnika, a właściwie oboje. Biedni ci adwokaci oj biedni.

Moj drogi Tadeuszu, adwokat nikogo nie lupi, to sie nazywa honorarium i z tego placi sie podatki. Tym razem rzeczywiscie zafundowales nam madrosc. ;)

tadeusz50
27-08-2009, 12:11
Moj drogi Tadeuszu, adwokat nikogo nie lupi, to sie nazywa honorarium i z tego placi sie podatki. Tym razem rzeczywiscie zafundowales nam madrosc. ;)
Taaaak masz rację. Tak jak gdy przyjdzie "fachowiec" np. od telewizora, wymieni coś tam za grosze al "honorarium" weźmie bardzo wysokie za co? a za te, ż wie co wymienić. To samo dotyczy prawie wszystkiego samochodu, pralki czy innych urządzeń i nie tylko. Też pobierają honorarium.!!!

Arti
03-11-2009, 08:09
Taaaak masz rację. Tak jak gdy przyjdzie "fachowiec" np. od telewizora, wymieni coś tam za grosze al "honorarium" weźmie bardzo wysokie za co? a za te, ż wie co wymienić. To samo dotyczy prawie wszystkiego samochodu, pralki czy innych urządzeń i nie tylko. Też pobierają honorarium.!!!

no no fachowiec coś tam wymieni za grosze a płaci się za wiedzę jego.

a w temacie sekret udanego małżeństwa to rozmowa..zawsze jest o czym pogadać.

Kontousuniete
04-11-2009, 11:05
no no fachowiec coś tam wymieni za grosze a płaci się za wiedzę jego.

a w temacie sekret udanego małżeństwa to rozmowa..zawsze jest o czym pogadać.

tak tak. Płaci sie płaci! Nie za wiedzę co wymienić, ale za czas pracy, bo to jego praca, za przyjazd i benzynkę, bo to jego paliwko.

Jesli chodzi o małżeństwa, to tak naprawdę udanych i szczęśliwych, jest chyba baaaardzo mało. Te określane mianem "szczęśliwych", sa często kalkulacją zysków i strat, sztuką kompromisu i ustępstw często dla świętego spokoju.
.... i świadomość, że gdybyśmy chcieli rozpoczynać coś od nowa, moglibyśmy trafić gorzej, niż myślimy.

Mar-Basia
04-11-2009, 13:28
Jesli chodzi o małżeństwa, to tak naprawdę udanych i szczęśliwych, jest chyba baaaardzo mało. Te określane mianem "szczęśliwych", sa często kalkulacją zysków i strat, sztuką kompromisu i ustępstw często dla świętego spokoju.
.... i świadomość, że gdybyśmy chcieli rozpoczynać coś od nowa, moglibyśmy trafić gorzej, niż myślimy.

E tam. Nie jest az tak zle. Faktycznie malzenstwo to kompromis i jak ktos nie zna tej sztuki lepiej niech zostanie samotny i gryzie sciany. Zapewniam Cie, ze sa baaaardzo szczesliwe malzenstwa - pewnie wygraly los na loterii.;)

weronika1
04-11-2009, 13:32
Baburko, nie widziałam pięknego rozwodu wśród ludzi z dużym stażem.
U młodych yuppies, to co innego.

Lilu to ja Cię zaskoczę. Mój rozwód po 20 latach małżeństwa nie był gorszy od ślubu. Moja adwokat była zaskoczona zaproszeniem przez męża, po sprawie, na efektowne pożegnanie w restauracji przy koniaczku. Cieszyłam się wolnością, mąż odwrotnie, ale nie okazywał tego. W naszym związku nie było zazdrości, mściwości ani kłótni, bo mąż był "najspokojniejszym w świecie człowiekiem". Dzieciom nic nie mówiliśmy, dowiedziały się póżniej. Rozstaliśmy się w zgodzie i poszanowaniu, pomimo wielu życiowych konfliktów.

Mar-Basia
04-11-2009, 13:41
Lilu to ja Cię zaskoczę. Mój rozwód po 20 latach małżeństwa nie był gorszy od ślubu. Moja adwokat była zaskoczona zaproszeniem przez męża, po sprawie, na efektowne pożegnanie w restauracji przy koniaczku. Cieszyłam się wolnością, mąż odwrotnie, ale nie okazywał tego. W naszym związku nie było zazdrości, mściwości ani kłótni, bo mąż był "najspokojniejszym w świecie człowiekiem". Dzieciom nic nie mówiliśmy, dowiedziały się póżniej. Rozstaliśmy się w zgodzie i poszanowaniu, pomimo wielu życiowych konfliktów.

Nic dodac, nic ujac - maz z klasa....czy przypadkowo nie zalujesz, ze rozstaliscie sie?:)

Pani Slowikowa
04-11-2009, 15:22
To może i ja dodam coś.

Zaufanie !!!

Do tego pewne zasady moralne...;)

Tak, to chyba jest najwazniejsze Basiu:)


Dodam jeszcze szacunek wzgledem siebie..

weronika1
04-11-2009, 17:42
Nic dodac, nic ujac - maz z klasa....czy przypadkowo nie zalujesz, ze rozstaliscie sie?:)

Nigdy nie żałowałam i nadal nie żałuję. Lubię wolność i swoją samotność. Mam czas na czytanie i rozmyślanie. Towarzystwo owszem, ale nie za często.:D