PDA

View Full Version : Sos !!! żmija !!!!


Lila
27-08-2009, 10:56
Na własnym tarasie znalazłam żmiję.:mad: Przed chwilą.
Na razie zwiała, chowając się w okolicy oczka wodnego.

Co robić?????

Mam psy i koty!!

Litości, miał kto jakie doświadczenie?
Zabić ją? Ale jak?
I co robić ze zwierzakiem po ukąszeniu?

ps.kolor jednolity, ale nie zauważyłam żółtych uszu, jakie ma zaskroniec.:mad: Leśnicy ostrzegają przed plagą żmij, ale w mojej okolicy ich nie było.:mad:

Alsko
27-08-2009, 11:08
A nie padalec to był? Czyli beznoga jaszczurka. Lubią wilgoć.
Taki? 29344

A tu o żmijach
http://www.google.com/search?ie=UTF-8&oe=UTF-8&sourceid=navclient&gfns=1&q=%C5%BCmije
Byłam świadkiem ukąszenia oswojonej łani. Ponieważ stratowała weterynarza, nie dostała surowicy. Wyżyła, sama sobie wyszukała jakieś roślinki. Ale to nie to samo, co domowe zwierzęta.

Ale dlaczego zabić? Za co?

tadeusz50
27-08-2009, 11:16
Kilka dni temu było w telewizorni o pladze żmij w Jurze Krakowskiej. Ludzie zwierzaki domowe wynoszą na rękach w wiadomych celach. Boisko sportowe zarasta trawą bo tam się żmije wygrzewają.

Lila
27-08-2009, 11:20
Kurczę...

Żmija chyba, bo łeb miała trójkątny.
No i jest ogłoszona plaga,tylko trochę dalej. W rejonie Myszkowa i Żarek. Też w lasach tylko sosnowych.

ps.mnie tam żmija nie straszna. Swój swego nie ruszy.:)
Ale kompletnie nie wiem, jak poznać,że zwierzak jest ukąszony.

jasinek123
27-08-2009, 11:32
LILA
Samokrytyka dobrze robi
ale nie przesadzaj -żmija w twoim przypadku -to przesada

miłego dnia

jip
27-08-2009, 12:02
Kurczę...

Żmija chyba, bo łeb miała trójkątny.
No i jest ogłoszona plaga,tylko trochę dalej. W rejonie Myszkowa i Żarek. Też w lasach tylko sosnowych.

ps.mnie tam żmija nie straszna. Swój swego nie ruszy.:)
Ale kompletnie nie wiem, jak poznać,że zwierzak jest ukąszony.
Teściową kiedyś żmije pogryzły, ale żyje a żmije pozdychały, musisz na żmije uważać, bo to chronione zwierzę..... więc nie daj się pogryźć. Jak nie zostanie przyparta do muru, nadepnięta, przyciśnięta - to sama ucieknie, ugryzie gdy się broni.

Lila
27-08-2009, 12:10
Teściową kiedyś żmije pogryzły, ale żyje a żmije pozdychały, musisz na żmije uważać, bo to chronione zwierzę..... więc nie daj się pogryźć. Jak nie zostanie przyparta do muru, nadepnięta, przyciśnięta - to sama ucieknie, ugryzie gdy się broni.

No tak, niejako cię zawiodły.:D Albo jad teściowej był mocniejszy.

Ale mnie nie chodzi o siebie, bo zawsze się dowlokę do szczepionki.
Chodzi mi o psy i koty.
Łazi to po całym terenie. Czy może ktoś wie, jak się zachowuje ukąszone zwierzę, abym zdążyła dowieźć do szczepienia.?

tadeusz50
27-08-2009, 12:15
Lilu a próbowałaś szukać w google? Może coś się znajdzie? Przypuszczam jednak, że czas pomiędzy ukąszeniem a szczepieniem jest zbyt krótki na możliwą reakcję. Tak mnie się wydaje.

Scarlett
27-08-2009, 12:18
Lila poczytaj proszę, to może być żmija zygzagowata.
http://zdrowie.flink.pl/ukaszenie_zmii.php

POLA
27-08-2009, 12:30
Chodzi mi o psy i koty.
Łazi to po całym terenie...
Nie mam doświadczenia, ale może transparencik treści następującej:
"My, zwierzęta Lili, jesteśmy zwolennikami PO, więc wszelkim żmijom wstęp wzbroniony!".

Może zadziała?:D :D Wszak żmija lękliwa bywa.
W Wielkopolsce spokój.;)

Lila
27-08-2009, 12:31
Lilu a próbowałaś szukać w google? Może coś się znajdzie? Przypuszczam jednak, że czas pomiędzy ukąszeniem a szczepieniem jest zbyt krótki na możliwą reakcję. Tak mnie się wydaje.

Oczywiście. Z tematu 'polska żmija' mogę już zdawać egzamin.
Już wiem , gdzie mają szczepionki. I ile czasu potrzeba.
Uspokoiłam się, bo te opowieści to przesadzone są. Czasu jest do 8 godzin. Podobno.

Poza tym zakładam, że żmija mnie polubi. I moje zwierzaki. Bo to że ja ją dzisiaj zobaczyłam, nie świadczy o niczym. Może sobie od dawna pomieszkiwać, nawet z mężem i kochankiem.
Nie zamierzam na nią polować, jakby co.

Lila
27-08-2009, 12:35
Nie mam doświadczenia, ale może transparencik treści następującej:
"My, zwierzęta Lili, jesteśmy zwolennikami PO, więc wszelkim żmijom wstęp wzbroniony!".

Może zadziała?:D Wszak żmija lękliwa bywa.
W Wielkopolsce spokój.;)

Pola, jaka ona lękliwa, jak owczarka niemieckiego się nie boi?
Poza tym głucha jak pień, nawet nie warto głosu podnosić na nią.

Hmm...chyba żmij nie dotyka wścieklizna? :cool:

ps. na moim terenie przebywają tylko zwolennicy PiS-u.:D
Zwolennicy PO swoje poglądy mogą wyrażać jedynie szeptem.

tadeusz50
27-08-2009, 12:41
Lilu
ps. na moim terenie przebywają tylko zwolennicy PiS-u.
Zwolennicy PO swoje poglądy mogą wyrażać jedynie szeptem.


To muszę te terytoria omijać szerokim łukiem:) :) :)

POLA
27-08-2009, 12:51
ps. na moim terenie przebywają tylko zwolennicy PiS-u.:D
Zwolennicy PO swoje poglądy mogą wyrażać jedynie szeptem.
Aaa tam, nie o poglądy chodzi, ale o ten strach...przed PO, może i żmijom się udzieli?:D

gratka
27-08-2009, 13:10
Lilu ja bym sprawy nie lekceważyła. Pies może zapolować na coś, co się w trawie rusza i nieszczęście gotowe. A pies ma mniejszą masę od człowieka, toteż przypuszczam, że czas reakcji po ukąszeniu będzie krótszy. Koty wydają mi się bezpieczne, bo to asekuranty i pięć razy pomyślą nim zaatakują. Weź ekipę w kozakach lub gumowcach i przeszukaj teren.

Lila
27-08-2009, 13:17
W tej chwili się dowiedziałam, że niedaleko mnie , żmija wlazła do domu.
Wezwali straż i ...........nic. Nie znaleźli. Tydzień temu to było.Sama założę kalosze i poszukam jędzy.:)

Scarlett
27-08-2009, 13:23
Lila uważaj. Załóż jeszcze rękawice długie jakbyś chciała ją poddusić hihihihi

tadeusz50
27-08-2009, 13:30
Ubiór to raczej taki zimowy, wszędzie grubo. Z pewnością kijek rozwidlony na końcu. Tak mi się wydaje.

Basia.
27-08-2009, 13:34
no to Ci się trafiło koleżanko miła, tylko czasem nie adoptuj tej nowej lokatorki, znam Twoją miłość do wszelakiej zwierzyny. :) Teraz poważnie, chyba trzeba ją jakoś złapac i wynieść z posesji, współczuję całą sobą.

largetto
27-08-2009, 13:44
Lilu ze żmiją nie ma żartów.... mojego psa ukąsiła dwa lata temu na spacerze....wiemy, że to żmija bo podniosła się do drugiego ataku... miała około metra,
pies został ukąszony w nos.....ledwie doszedł do domu / 5 min drogi/ , po 20 minutach był u weterynarza, już nieprzytomny, opuchnięty z temperaturą 40 stopni, dostał zaraz surowicę / na szczęście weterynarz miał ją w lodówce / ale i tak był reanimowany ponad godzinę :mad:
weterynarz stwierdził, że rasowy pies nie przeżyłby...ale mój , to psiak z bidula więc geny miał mieszane.....
a opuchlizna z szyi / miał olbrzymie wole/ schodziła prawie dwa tygodnie.....
do dziś dnia ma na nosie bliznę po dwóch kłach żmijowych...

uważaj więc na domowników i może upewnij się u najbliższego weterynarza czy posiada surowicę przeciwko jadowi... w razie czego.....

hannabarbara
27-08-2009, 14:12
A to Ci dopiero! Rzeczywiście strach się po lesie poruszać. Człowiek, jak wie, że "jadowitość" może czyhać w zaroślach, to w kaloszach może się poczuć bezpiecznie, ale zwierzaki domowe trzymałabym w bezpiecznej odległości.
Jeśli już żmije wchodzą do domów, znaczy ich populacja nadmiernie się rozmnożyła. Brak naturalnych wrogów w usuwaniu intruzów, moim zdaniem zrzuca ciężar tępienia tych niebezpiecznych gadów na człowieka. Rzeczywiście dylemat, tępić, czy przenosić. Myślę, że jednak to pierwsze, zagrożenie jest zbyt duże, by kierować się miłością do wszystkiego, co żyje. A małe dzieci?Te 8 godzin bezpieczeństwa, to tylko liczba statystyczna. Dla maleńkiego dziecka, czy niewielkiego psiaka, to znacznie krócej. Ratunek jest dotąd, dokąd jad żmii nie dostanie się do układu nerwowego.

Malwina
27-08-2009, 20:06
wyprowadzaj psy poza teren swój i tylko na siusiu,bez spaceru, myśle, ze jesli psa by ugryzła, to napewno bezdie wył , krecił się w kółko chcąc dosiegnąć miejsce bólu, wtedy prędko do weterynarza..no co innego można radzić....albo poradz się weterynarza, co zrobic na miejscu, zaraz.....

Lila
27-08-2009, 20:16
Kochani...
Poszukiwania żmii, spełzły ( nomen omen ) na niczym.
Nie dam rady wyprowadzać 5-ciu psów poza teren posesji, bo las jest wokół i to wszystko jedno.
I jeszcze koty są. Rezydenci oraz goście na stołówce.
Nie dam rady tego psiewia i kociewia pochować w domu, bo żre się ze sobą.
Rozmawiałam z zaprzyjaźnioną kliniką weta; mają masę ukąszeń- są przygotowani.
Jeśli chodzi o miasto, to ma ono 4 ( słownie cztery szczepionki) dla ludzi. A wysyp żmij jest ponoć ogromny i masa turystów.
Mogłabym przynieść ze 4 jeże i spokojnie bym spała, gdyby nie to iż moje psie badziewie jest chore całe na widok jeża. Sajgon, jednym słowem.

Acha, dopiero teraz zobaczyłam, że z oczka zniknęły żaby.A było ich zatrzęsienie. Czyli zostały wyżarte.

Hmm..kolej na nas? :)

tadeusz50
27-08-2009, 20:19
wyprowadzaj psy poza teren swój i tylko na siusiu,bez spaceru, myśle, ze jesli psa by ugryzła, to napewno bezdie wył , krecił się w kółko chcąc dosiegnąć miejsce bólu, wtedy prędko do weterynarza..no co innego można radzić....albo poradz się weterynarza, co zrobic na miejscu, zaraz.....
Z tego co się orientuję to Lila ma stadko psów i kotów i teren do biegania. Pewnie trudno wszystkie schować w domu, poza tym skoro była na tarasie to i może być w domu.

Karol X
27-08-2009, 20:25
Psy reaguja na widok zmii zupelnie inaczej niz ludzie.
Ich naturalnym zachowaniem jest podbiegniecie do gada i obwachanie go.Podobnie reaguja koty,choc te skradajac sie zachowuja wiekszy dystans i sa zwinniejsze jesli chodzi o odskok w przypadku ataku gada.
Niemniej i one moga pasc ofiara ukaszenia.
To,ze zmija znalazla sie na Twoim tarasie nalezy tlumaczyc tym,ze tarasy sa miejscem naslonecznionym i tam tez szukala miejsca do nagrzewania.
Dom stojacy w lesie....hmmm mozna sie wszystkiego spodziewac,nawet odwiedzin czarownic czy nadwarcianskich topielic.

Lila
Wieczorem uwazaj na pokoj sypialny.
Tam pod kolderka moze sie czaic wyprezony gad,gotowy do ataku.:)

Malwina
27-08-2009, 20:26
nic tylko cholera jasna.....

Scarlett
27-08-2009, 20:34
Karol o matko, nie strasz Lili.

tadeusz50
27-08-2009, 20:39
Karol o matko, nie strasz Lili.
Elu, czy ostrzeżenie jest straszeniem? Ja widzę logiczne ostrzeżenie a nie straszenie.

Scarlett
27-08-2009, 20:41
ja tylko o tą sypialnie Tadziu;)

Lila
27-08-2009, 21:13
Aaaaa.. w sypialni to nie mam nic przeciwko.:):)
Tylko bez tego paskudnego zygzaka.

jasinek123
27-08-2009, 21:29
LILA
do czego zmierzasz????

Karol X
27-08-2009, 21:31
...i jak ma sie prezyc,to sie ma prezyc,a nie udawac,ze sie napreza.
I niech w koncu pluje juz tym jadem jak musi...

babciela
27-08-2009, 21:37
A niech pluje...Ale poza sypialnia- moja corka weterynarz mowi, że tylko szczepienie-ale ja bym pokusiła o wytrucie tego badziewia- mimo, że pod ochrona- może nadziej jakąś atrape zabia arszenikien- tylko skąd arszenik( bez starych koronek- rzecz jasna)

jasinek123
27-08-2009, 21:37
Karol x
co godocie- co godocie????

babciela
27-08-2009, 21:41
Lila - jedyna trucizną jaka przychodzi mi do glowy to insulina- może one - te zmije ja polubia- zdechna wskutek niedocukrzenia. To jedynie moge Ci zaoferowac. A może inny lek, albo dynamit?= no nie wiem...naprawde. A te Zmijska sa pod ochrona?

jip
27-08-2009, 22:06
Lila a może spróbuj ją ugryźć, jak teściowa, albo jako teściowa...

eledand
27-08-2009, 23:25
MóJ komentarz jutro bedzie na temat zmijowisk.

Lila
28-08-2009, 13:21
Żmijska nie widać.

Jest psychoza. Żałuję, że się odezwałam, bo rejwach się zrobił nie na moje nadwątlone nerwy.:)
Chodzą kosiarki, wycina się dziczki akacji i innego badziewia.

ps. przyznam się - ale tylko tutaj, że wieczorem w okolice sadzawki wyniosłam miseczki z mlekiem i psią karmą.
Może sobie pojadła i nie ciątała w okolicach psich rejonów?:)
Hmm, czy żmije piją mleko???

ps. Jak się nie odezwę, to będzie oznaczać iż na świecie nie ma wdzięczności.:):)

destiny
28-08-2009, 13:27
Lilu, a jak zachowują się turyści ?
Przecież ruiny zamku też są chyba niebezpieczne ?
Zestraszyłaś mnie - dobrze, ze nie ma już Marcina. On tam lubiał łazić po stokach i brać wszystkie żywe stworzonka do ręki...

Lila
28-08-2009, 13:32
Lilu, a jak zachowują się turyści ?
Przecież ruiny zamku też są chyba niebezpieczne ?
Zestraszyłaś mnie - dobrze, ze nie ma już Marcina. On tam lubiał łazić po stokach i brać wszystkie żywe stworzonka do ręki...

Basia, nie wiem.
Plaga jest w Żarkach i Myszkowie.Oraz w Poraju.
Ale co to za odległość, jak lasami dobrze się pełznie.:D

destiny
28-08-2009, 13:38
Nie możesz się przeprowadzić bliżej mnie ? :D :D
Czasowo, nim zniknie ta plaga...;)

Ściskam, bo dawno nie widziałyśmy się :)

Lila
28-08-2009, 14:44
Mogłabym Desti..:)
Ale za dużo ambarasu z moją fauną.:)

Całuski..:)

Mar-Basia
28-08-2009, 14:52
A moze znalesc zmijom zajecie?

http://img5.imagebanana.com/img/o8lev4l/serpents2029.gif (http://img5.imagebanana.com/)

eledand
28-08-2009, 14:55
Liluś!.

Ale napędziłaś mi strachu.W tylnej części naszego ogromnego ogrodu,wiele lat temu posadziliśmy drzewa,świerki i różnego rodzaju krzaki.Teraz tam jest prawdziwy Busz.I być może miejsce dla żmij.
Już na opolszczyznie była akcja "Pumy".Ja te Pumy wszędzie widziałam taki jakiś ogarnął mnie już wtedy strach.W tamtym tygodniu przy drzwiach wejściowych zauważyłam zaskrońca.
Szybko się w iglakach schował.
Na podwórzu wszędzie się rozglądam,czy jakiego gada nie zobaczę.Jeszcze żmiji nie widziałam tylko w ZOO.
Moja ciocia mieszka w mieście i przy blokach spotykaja wieczorem te stwory.Administracja bloków wokół nic nie wykasza i dlatego maja ciepłe i spokojne miejsce sie wylegiwać. I straszyć ludzi .

largetto
28-08-2009, 15:31
ja niestety mieszkam w okolicy gdzie tej "gadziny" jest pod dostatkiem
kiedy na działce żmija ukąsiła kobietę wywieszono takie tabliczki....

http://img10.imageshack.us/img10/4416/p1000750m.jpg (http://img10.imageshack.us/i/p1000750m.jpg/)



no ale przecież nie da rady przeczesać wszystkich krzaków i zakamarków...:rolleyes:
ja z przezorności chodzę w kaloszach i łudzę się nadzieją, że psa drugi raz nie dopadnie żmija, choć prawdę mówiąc to on ją pierwszy wtedy zaatakował....

Karol X
28-08-2009, 22:03
Largetto
Nie trzeba przeczesywac wszystkich krzakow i zakamarkow.To nic nie da.Trzeba zlikwidowac przyczyne,dla ktorej podpelzaja te gady.
Dzialki sa wysmienitym miejscem dla zmij,gdyz jest tam duzo nornic,kretow,czasem tez i szczurow.
Na dzialkach sa tez budowane roznego rodzaju skalniaki,oczka wodne,sa sklady na narzedzia ogrodnicze,kompost(tu uwaga),a przede wszystkim jest to doskonale miejsce do polowan dla zmij,gdyz jest tam duzo krzewow,warzyw,kwiatow,wiec maja i slonce i cien.Wystarczy im lezec i czekac na przebiegajace gryzonie.
Tez mam dzialke i cholernie nie lubie gdy sasiad robi na swojej dzialce sklady obornika.Raz,ze smierdzi,a dwa,ze przyciaga tym szczury,myszy gdyz one tam zimuja,ryjac w stertach nory.
No a jak sa gryzonie oraz zaby w oczkach wodnych,to niestety ale i "nieproszony gosc"(zmija) tez zawita na dzialke.
Warunkiem jest niezbyt duza odleglosc od lasu,gdyz przy wiekszej odleglosci przemieszczania sie,moze zmija pasc ofiara jastrzebia lub innego drapieznego ptaka.
Pisalas o psie.
Pies zblizajac sie do gada juz sie naraza na atak,gdyz zostala przerwana tzw."bezpieczna odleglosc" dla gada.
Gdy pies nadepnie lapa gada,jak ma to zwyczaj robic,to atak jest nieunikniony.
Trzeba miec respekt dla zmii,ale nie nalezy jej zabijac.
To tez jest stworzenie naszych lasow.

Kiedys przed laty rozlozylismy koc w brzozowym zagajniku,na malej polanie.
Mielismy kawe w termosach,kanapki,czasopisma do poczytania itd.
Slonce przygrzewalo dosc intensywnie,choc bylo to w maju.
Przelezelismy tam na kocu 2-3 godziny,malo sie poruszajac nie wiedzac,ze kilka metrow obok lezalo kilka duzych zmij wygrzewajacych sie w sloncu.
Bylo cichutko,wiec lezaly sobie spokojnie.
Mogly przeciez zaatakowac,ale nie mialy takiej potrzeby.
Zauwazylismy je,gdy skladalismy koc,szykujac sie do odejscia.

smoczek
28-08-2009, 22:09
Zmije to nie moj teren.

babciela
28-08-2009, 23:01
istotnie , jezdżąc w Złote Góry spotkałam mnóstwo żmij- nie zaczepione spokojnie sobie leża albo uciekaja. Znajomy Czech, z którym wędrowałam górkami, kazał bardzo mocno stawiac stopy,i w miarę głosno. żmije wyczuwaja z daleka ruch i hałas i uciekaja, nie spotkałam sie z tym aby zaatakowały nie zaatakowane...Ale koty i psy to nie mam pojęcia jak ustrzec

tadeusz50
28-08-2009, 23:04
Zmije to nie moj teren.
Stachu a węże morskie to Twój rejon.?

Gabi K.
29-08-2009, 17:12
Zmije to nie moj teren.
Dwadzieścia kilka lat jeździłam do Wisełki koło Międzyzdrojów.
W ubiegłym roku wnuczka zauważyła wylegującego się na pomoście węża:(
Okazało się że od zawsze są tu gady -gniewosz plamisty, żmija zygzakowata.
Miałam szczęście, że przez tyle lat udało mi się...
W tym roku zmieniłyśmy trasę urlopową,ale na jak długo uda mi się uciec przed fobią?
Naukowo nazywa się to ofidofobia.
Na jej temat przeczytałam wszystko.
I dalej boję się jak cholera.
Nic nie pomaga.
Odrzuciło mnie już na początku wątku, gdy zobaczyłam na zdjęciu żmiję:(
Komputer udało mi się wyłączyć , szarpiąc sznur z kontaktu!
Brrr.

Lila
29-08-2009, 17:57
No tak,ale ja nie mogę się wyprowadzić.
A żmija jest na pewno. Wczoraj koty okupowały teren sadzawki, jak nigdy. Bardzo zaaferowane.
Mam nadzieję, że jest jedna, choć to irracjonalne jest, bo zęby ma i tak dwa.:)

ps.kiedyś mieszkałam z gniazdem os na strychu.
Nigdy mnie żadna nie ukąsiła. Mieszkały dopóki chciały.:)

Karol X
29-08-2009, 21:36
Dwadzieścia kilka lat jeździłam do Wisełki koło Międzyzdrojów.
W ubiegłym roku wnuczka zauważyła wylegującego się na pomoście węża:(
Okazało się że od zawsze są tu gady -gniewosz plamisty, żmija zygzakowata.
Miałam szczęście, że przez tyle lat udało mi się...
W tym roku zmieniłyśmy trasę urlopową,ale na jak długo uda mi się uciec przed fobią?
Naukowo nazywa się to ofidofobia.
Na jej temat przeczytałam wszystko.
I dalej boję się jak cholera.
Nic nie pomaga.
Odrzuciło mnie już na początku wątku, gdy zobaczyłam na zdjęciu żmiję:(
Komputer udało mi się wyłączyć , szarpiąc sznur z kontaktu!
Brrr.

Gabi w zmijach!:)
Koniec Swiata!

Gabi K.
29-08-2009, 22:09
to nie koniec świata!
To mój koniec:(
Sam wyraz "żmija"przyprawia mnie o gęsią skórkę.
W miasteczku ,w którym mieszkam też pojawiły się żmije.
Do pracy jeżdżę rowerem i wszędzie je widzę ( na szczęście dla mnie oczami wyobraźni) ale i to już nadto.
Marzę więc o zimie:cool: