PDA

View Full Version : podziwiam kobiety, ktore nie chca zalozyc rodziny


mama2
06-09-2009, 11:50
nie to zebym im zazdroscila. Co to to nie :). Jestem stworzeniem stadnym. Lubie byc z rodzinka. Bez niej czegos mi brakuje. Milo jest dbac o dom, dzieci, meza. Czasami ma sie tego dosc. Czlowiek bywa zmeczony :). Mam kolezanke, ktora rozstala sie z mezem i powiedziala, ze nigdy wiecej.

Basia.
06-09-2009, 12:31
Koleżanka musiala mieć "nieźle" w małżeństwie skoro podjęła taką decyzję. :)Rozumiem doskonale kobiety, które chcą być same, nie wszystkie jesteśmy stworzone do życia w rodzinie.

Kazimierz
06-09-2009, 12:46
nie to zebym im zazdroscila. Co to to nie :). Jestem stworzeniem stadnym. Lubie byc z rodzinka. Bez niej czegos mi brakuje. Milo jest dbac o dom, dzieci, meza. Czasami ma sie tego dosc. Czlowiek bywa zmeczony :). Mam kolezanke, ktora rozstala sie z mezem i powiedziala, ze nigdy wiecej.

Nie masz co jej podziwiać, a raczej powinnaś jej współczuć.. Nie to,że rozeszła się z mężem, ale tego, że nie chce mieć potomstwa. Wyrzeka się zatem kontunuacji siebie, swojej "nieśmiertelności". Powiedz koleżance:"NIGDY NIE MOW NIGDY'. Czas leczy rany. Kontynuować swoje życie można nawet bez znanego sobie mężczyzny. Kontynuacja życia jest sensem życia. Nawet jeśli nasze życie jest ciężkie i przynosi nam zmęczenie. Mnie wystarczy błysk szczęścia,uśmiech wnucząt i ich wesołe i zadowolone minki, chociaż wiem,że przeżyją jeszcze wiele chwil smutnych.
Trzeba sobie powiedzieć,nic to,głowa do góry i naprzód w życie z uśmiechem.

basia1247
06-09-2009, 12:57
Ja to nazwę po swojemu. Porażające jest to że młodzi ludzie nie chcą słyszeć o zakładaniu rodzin. Ja uważam że po wojnie nie było lekko, w czasach kiedy ja zakładałam rodzinę też nie było lekko a teraz??? po co jeżeli mężczyzna nie potrafi być męzczyzną a kobiety nie potrafią tego udzwignąć.W naszym kraju /mój punkt widzenia/ właśnie podjęcie takiej decyzji dowodzi o odpowiedzialności co powinno być podstawą.

tadeusz50
06-09-2009, 13:35
Kazimierz chce przymuszać kobietę do rodzenia dzieci -czasem z przyczyn biologicznych nie mogą ich mieć, czasem spełniają się w innej roli.
Basiu1247 czy wcześniej nie było bezdzietnych kobiet, też tak wybierały a takich czy innych powodów. Dla mnie jest porażające przypisywanie obecnym młodym tego co jest od wieków swobody wyboru w tej dziedzinie.
Jedna rodzina chce i ma jedno dwoje dzieci, inna kilkanaście i tym się spełniają.

Basia.
06-09-2009, 14:07
Uważam, że każdy powinien układać sobie życie zgodnie ze swoimi pragnieniami. Są kobiety, które czują się spełnione tylko wtedy kiedy mają liczną rodzinę, są również takie, które taką perspektywą nie są zachwycone. Nie wszyscy kochają dzieci i nie wszyscy muszą być rodzicami, dorosły człowiek powinien być odpowiedzialny.

ewelina55
06-09-2009, 14:47
Ja mam dwie sąsiadki.
Pierwsza nazwijmy ją X z przyczyn biologicznych dzieci nie ma i czuje się bardzo samotna. Mąż jej zmarł, bliższa i dalsza rodzina nie kontaktuje się z nią. Na adopcję nie miała odwagi. Kobieta ma lęki o swoją przyszłość. Co ją czeka np w razie choroby, niedołęstwa?
Drugą sąsiadkę nazwijmy Y, wychowała, wykształciła, wyposażyła dwójkę swoich dzieci i pomogła w wychowaniu wnucząt. Teraz dzieci i dorosłe wnuki mają swoje życie, w którym zabrakło miejsca dla mamy i babci. Nie odwiedzają, nawet nie dzwonią. Jeżeli sąsiadka próbuje z nimi nawiązać kontakt tel., to słyszy tylko "co słychać? jesteś zdrowa?" i kończą bo każdy gdzieś się śpieszy, lub ma inne zajęcie.
Obie kobiety są samotne i jedna ma żal do losu, że ją pozbawił potomstwa. Druga ma żal do potomstwa, że ją izolują.
Takich przypadków jest wiele.

Kazimierz
06-09-2009, 14:59
Tadeuszu ! Nikogo nie przymuszam do rodzenia dzieci, chociaż dla mnie jest to jeden z celow godnych do życia na tej Ziemi. Podziwiam te małżeństwa, które robią wszystko aby je mieć, kobiety leczą się jeśli nie mogą ich mieć, mężczyźni godzą się na to,żeby ich żony były sztucznie zapłodnione przez anonimowe plemniki.
Basiu ! Oprócz pragnień, człowiek powinien też mieć obowiązki. Naszym obowiązkiem jest kochać wszystkie dzieci i pomagać im materialnie, nawet ograniczając swoje zachcianki czy przyjemności. Brak odpowiedzialności rodziców nie powinien odbijać na ich dzieciach.
Dlatego chętnie biorę udział w akcjach podobnych do WOŚP Owsiaka, czy 1% na fundusze dziecięce.
Hasło: " Wszystkie dzieci są nasze" nie jest dla mnie hasłem propagandowym. Nie popieram natomiast żebractwa u dzieci, w imieniu dzieci itp. Popieram tylko z instytucjonalizowaną charytatywną działalność na rzecz dzieci.

rossa
06-09-2009, 15:10
Myślę, że po trosze odniosę się do wszystkich poprzednich wypowiedzi. Otóż jestem singlem i wcale tak nie do końca z wyboru. Dzisiaj z perspektywy czasu oceniam, że tak musiało być. Nie jestem biologiczną matką, ale wychowywałam tak to nazwę niby-córkę. Byłam dla niej rodziną zastępczą. Sama podejmowałam decyzje o jej wychowaniu i uczyłam tego co w życiu najważniejsze, co dobre a co złe. Była i jest nadal między nami silna więź uczuciowa i emocjonalna. Przed pięciu laty wydałam ją za mąż tak normalnie "po Bożemu". Byłam na sali porodowej przy narodzinach dwojga niby-wnucząt. Jestem dla nich tzw. ciocio-babcią. Starsza, Magdalenka w tym roku poszła do przedszkola na co bardzo nalegałam. Dyskretnie śledzę życie rodzinne mojej Kasi, służę radą. Jej rodzina jest dla mnie czymś bardzo ważnym, czymś za co czuję się nadal odpowiedzialna. Dzisiaj mieszkam z chorą mamą i jej też muszę poświęcić dużo uwagi. Czasem jest mi bardzo ciężko. Przez pewien czas byłam bez pracy, ale zawsze miałam oparcie w najbliższych. I tak sobie myślę, że odbieram tyle, a nawet więcej niż sama dałam. Pewnie, że są chwile kiedy dotkliwie odczuwam samotność, kiedy czuję się bezradna w starciu z jakimś problemem i wszystkim, którzy zazdroszczą "beztroski wolności" samotnym powiem tak: muszę sama sprostać problemom, które oni rozwiązują we dwoje. I to stanowi o mojej sile.
Nie lubię mówić o sobie, ale dzisiaj to puszczę na forum bo jak gdyby poczułam się sprowokowana.
Nie oceniajmy pochopnie ludzkich wyborów i przeznaczeń

leluri
06-09-2009, 15:28
problem odpowiedzialności poruszony przez Kazimierza i Basię uważam za bardzo ważny aczkolwiek totalnie pomijany w wychowywaniu dzieci, zarówno przez zaganianych rodziców, szkołę i Kościół. stąd też moim zdaniem tyle nieszczęść z dziećmi w roli głównej.
pijani opiekunowie, bo nie tylko rodzice ale i dziadkom się zdarza, znęcanie się nad dziećmi, coraz częściej słyszymy o molestowaniu seksualnym.
to straszne. przecież to nasze przyszłe społeczeństwo, a kiedys te dzieci dorosną.
nastawienie na konsumpcjonizm, unikanie obowiązków są przyczyną coraz niższego przyrostu naturalnego, a także brak stabilizacji gospodarczej.
trochę odbiegłam od tematu- dzieci powinini mieć ludzie, którzy je lubią. ostatnio rozmawiałam z koleżnką- osobą samotną z wyboru. ktoś ją poprosił o kilkugodzinną opiekę nad dwulatkiem. dziecko płakało cały czas, a ona się wściekała, bo nie wiedziała jak je uspokoić. stwierdziła,że nigdy więcej się nie podejmie pilnowania maluchów.

mama2
06-09-2009, 15:30
madrzy , odpowiedzialni ludzie:)

Basia.
06-09-2009, 15:41
Tadeuszu ! Nikogo nie przymuszam do rodzenia dzieci, chociaż dla mnie jest to jeden z celow godnych do życia na tej Ziemi. Podziwiam te małżeństwa, które robią wszystko aby je mieć, kobiety leczą się jeśli nie mogą ich mieć, mężczyźni godzą się na to,żeby ich żony były sztucznie zapłodnione przez anonimowe plemniki.
Basiu ! Oprócz pragnień, człowiek powinien też mieć obowiązki. Naszym obowiązkiem jest kochać wszystkie dzieci i pomagać im materialnie, nawet ograniczając swoje zachcianki czy przyjemności. Brak odpowiedzialności rodziców nie powinien odbijać na ich dzieciach.
Dlatego chętnie biorę udział w akcjach podobnych do WOŚP Owsiaka, czy 1% na fundusze dziecięce.
Hasło: " Wszystkie dzieci są nasze" nie jest dla mnie hasłem propagandowym. Nie popieram natomiast żebractwa u dzieci, w imieniu dzieci itp. Popieram tylko z instytucjonalizowaną charytatywną działalność na rzecz dzieci.
i pomagać im materialnie w granicach naszych możliwości ale w życiu różnie bywa, nie wszyscy niestety kochają dzieci. Gdyby "wszystkie dzieci były nasze" domy dziecka świeciłyby pustkami a tak nie jest. Do roli rodzica trzeba dorosnąć, dziecko nie może być owocem chwilowej nieodpowiedzialności rodziców bo się na świat nie prosiło. Dlatego szanuję ludzi, którzy mają odwagę publicznie się przyznać, że nie marzą o posiadaniu potomstwa i w związku z tym dzieci nie mają.

Basia.
06-09-2009, 15:55
Myślę, że po trosze odniosę się do wszystkich poprzednich wypowiedzi. Otóż jestem singlem i wcale tak nie do końca z wyboru. Dzisiaj z perspektywy czasu oceniam, że tak musiało być. Nie jestem biologiczną matką, ale wychowywałam tak to nazwę niby-córkę. Byłam dla niej rodziną zastępczą. Sama podejmowałam decyzje o jej wychowaniu i uczyłam tego co w życiu najważniejsze, co dobre a co złe. Była i jest nadal między nami silna więź uczuciowa i emocjonalna. Przed pięciu laty wydałam ją za mąż tak normalnie "po Bożemu". Byłam na sali porodowej przy narodzinach dwojga niby-wnucząt. Jestem dla nich tzw. ciocio-babcią. Starsza, Magdalenka w tym roku poszła do przedszkola na co bardzo nalegałam. Dyskretnie śledzę życie rodzinne mojej Kasi, służę radą. Jej rodzina jest dla mnie czymś bardzo ważnym, czymś za co czuję się nadal odpowiedzialna. Dzisiaj mieszkam z chorą mamą i jej też muszę poświęcić dużo uwagi. Czasem jest mi bardzo ciężko. Przez pewien czas byłam bez pracy, ale zawsze miałam oparcie w najbliższych. I tak sobie myślę, że odbieram tyle, a nawet więcej niż sama dałam. Pewnie, że są chwile kiedy dotkliwie odczuwam samotność, kiedy czuję się bezradna w starciu z jakimś problemem i wszystkim, którzy zazdroszczą "beztroski wolności" samotnym powiem tak: muszę sama sprostać problemom, które oni rozwiązują we dwoje. I to stanowi o mojej sile.
Nie lubię mówić o sobie, ale dzisiaj to puszczę na forum bo jak gdyby poczułam się sprowokowana.
Nie oceniajmy pochopnie ludzkich wyborów i przeznaczeń
cudownie wiedzieć, że są wśród nas ludzie tak mądrzy i wspaniali jak TY.:D

rossa
06-09-2009, 15:58
cudownie wiedzieć, że są wśród nas ludzie tak mądrzy i wspaniali jak TY.:D
Basiu - dziękuję, czuję się zażenowana. Przesyłam całusy.:)

tadeusz50
06-09-2009, 16:10
leluri
problem odpowiedzialności poruszony przez Kazimierza i Basię uważam za bardzo ważny aczkolwiek totalnie pomijany w wychowywaniu dzieci, zarówno przez zaganianych rodziców, szkołę i Kościół. stąd też moim zdaniem tyle nieszczęść z dziećmi w roli głównej.
pijani opiekunowie, bo nie tylko rodzice ale i dziadkom się zdarza, znęcanie się nad dziećmi, coraz częściej słyszymy o molestowaniu seksualnym.
to straszne. przecież to nasze przyszłe społeczeństwo, a kiedys te dzieci dorosną.
nastawienie na konsumpcjonizm, unikanie obowiązków są przyczyną coraz niższego przyrostu naturalnego, a także brak stabilizacji gospodarczej.

Zaganiani rodzice, przecież i my byliśmy zaganiani bo i praca i zdobycie dóbr materialnych w tym spożywczych. Czyż nasze dzieci nie stały w kolejkach bo coś dowieżli.

Dalej brak stabilizacji gospodarczej, przecież wtedy najwięcej się rodzi dzieci, wystarczy porównać przyrost naturalny z zawirowaniami gospodarczymi.

Znęcanie się molestowanie było zawsze, tylko nie był nagłaśniane przez media. Teraz trochę przesadzę ale dziecko jeszcze nie skończy płakać po batach a już jest szum medialny. Jaki jest mój pogląd na te sprawy widać w założonych przeze mnie wątkach.

Lila
06-09-2009, 16:10
Podziwiam kobiety, które nie chcą założyć rodziny..

Ja nie podziwiam. Tych co chcą, też nie. Ich sprawa.
Natomiast podziwiam te,które coś osiągnęły w swoim życiu. Te, które realizują swoje pasje,bez oglądania się na fakt posiadania potomstwa, lub ich nie posiadania.
Ale to tylko mój punkt widzenia.

ps.sama jestem tak ...pośrodku.:)
Ni pies, ni wydra.:)

bronczyk
07-09-2009, 21:23
Ani nie podziwiam, ani nie potępiam. Jeśli ktoś chce być sam niech będzie. Jeśli chce mieć dużo dzieci też mnie nic do tego. Do momentu kiedy za urodzenie większej ilości potomstwa nie domaga się różnych dotacji. Żyjcie sobie ludzie jak chcecie.Tylko niech wasze wybory nie krzywdzą nikogo.

Arti
07-09-2009, 21:34
Ani nie podziwiam, ani nie potępiam. Jeśli ktoś chce być sam niech będzie. Jeśli chce mieć dużo dzieci też mnie nic do tego. Do momentu kiedy za urodzenie większej ilości potomstwa nie domaga się różnych dotacji. Żyjcie sobie ludzie jak chcecie.Tylko niech wasze wybory nie krzywdzą nikogo.

i o to chodzi :)

a oczekiwanie wdzięczności to nieporozumienie (od dzieci czy wnuków) Relacje trzeba podtrzymywać i zadbać o nie.

ja-ninka
08-09-2009, 12:58
A moim zdaniem, to godne podziwu. Szczególnie w naszym społeczeństwie. Zewsząd słychać pytania o męża, dzieci, etc. Moja znajoma zrobila karierę, miała rodzinę, Dziś jest po rozwodzie, dzieci dorosły,a jej matka i dalsza rodzina ciągle jej "współczują", ze została sama. Pozostają głusi na to, ze dobrze jej się żyje - ma przyjaciół, ciekawą pracę, hobby i po prostu czuje się szczęśliwa. To nic nie znaczy, bo jako kobieta poniosła porażkę, skoro mąż odszedł...

Lila
08-09-2009, 13:18
A moim zdaniem, to godne podziwu. Szczególnie w naszym społeczeństwie. Zewsząd słychać pytania o męża, dzieci, etc. Moja znajoma zrobila karierę, miała rodzinę, Dziś jest po rozwodzie, dzieci dorosły,a jej matka i dalsza rodzina ciągle jej "współczują", ze została sama. Pozostają głusi na to, ze dobrze jej się żyje - ma przyjaciół, ciekawą pracę, hobby i po prostu czuje się szczęśliwa. To nic nie znaczy, bo jako kobieta poniosła porażkę, skoro mąż odszedł...

Ba,Boy się kłania.
Zazdroszczą kobiecie i tyle.

wankabor
08-09-2009, 13:43
współczuć.., że nie chce mieć potomstwa. Wyrzeka się zatem kontunuacji siebie, swojej "nieśmiertelności". Kontynuować swoje życie można nawet bez znanego sobie mężczyzny. Kontynuacja życia jest sensem życia. Problem dotyczy na równi kobiet jak i mężczyzn.
Niski przyrost naturalny ma także duże znaczenia społeczne i gospodarcze. A przyczynia się do tego również armia ludzi konsekrowanych (w Polce ta armia liczy około 30.000).Czyżby oni pozbawieni byli naturalnego instynktu posiadania potomstwa? nie sądzę, być może cenią bardziej inne wartości, ale wolność to prawo wyboru, szanujmy więc wolność.

ja-ninka
08-09-2009, 14:17
Może i zazdroszczą, przy okazji są męczący. To tylko przykład - ile takich opinii o kobietach singielkach codziennie słyszę w warzywniaku i osiedlowym społem. Co do opinii o sensie życia - to śmieszne są takie, które chca to absolutyzować. dla jednych to jest potomstwo, dla innych nie. i już.

Basia.
08-09-2009, 15:11
Może i zazdroszczą, przy okazji są męczący. To tylko przykład - ile takich opinii o kobietach singielkach codziennie słyszę w warzywniaku i osiedlowym społem. Co do opinii o sensie życia - to śmieszne są takie, które chca to absolutyzować. dla jednych to jest potomstwo, dla innych nie. i już.
widocznie sami nie czują się na siłach /z przeróżnych względów/ żeby żyć solo. Nie uważam żeby małżeństwo było awansem społecznym dla kobiety.

Alunia
08-09-2009, 15:15
Patriarchat, Basiu króluje wciąż...

Basia.
08-09-2009, 15:19
Patriarchat, Basiu króluje wciąż...
jest coś na rzeczy ale należy to ignorować i iść do przodu.

Alunia
08-09-2009, 15:24
Ciekawi mnie, jak postąpilibyśmy dziś gdyby można było cofnąć czas do stanu bezżennego?
Kto wie...

ja-ninka
08-09-2009, 15:50
U nas nie ma wielu możliwości - stan bezżenny zwykle oznacza zakon... w ogromne zdziwienie wprawia ktoś, kto twierdzi, że nie chce małżeństwa, o pociechach nie wspominając... :)

Basia.
08-09-2009, 16:13
Ciekawi mnie, jak postąpilibyśmy dziś gdyby można było cofnąć czas do stanu bezżennego?
Kto wie...
Gdybym mogła się cofnąć do stanu bezzżennego mając obecne doświadczenia to zdecydowanie zostałabym panienką. :) Moje małżeństwo nie było udane, od ponad 27 lat żyję w związku partnerskim, mogłam wyjść za mąż ale już nie chciałam.

inka-ni
08-09-2009, 17:25
Basiu popieram,też bym chętnie cofnęla czas...

rossa
08-09-2009, 17:49
Basiu popieram,też bym chętnie cofnęla czas...

Gdybym mogła cofnąć czas to jednak nic bym w moim życiu nie zmieniała. Chciałabym jedynie ustrzec się kilku potknięć życiowych. Ale kto ich nie doświadcza? :)

Ania o.
20-09-2009, 22:39
Rossa - w moim odczuciu jesteś mądrą i wrażliwą osobą. Masz rację, że przeciwności losu w większości nie da się ustrzec a drogi życia w 100% zaprogramować. W życiu potrzeba nie lada ekwilibrystyki aby uczyć się wiele z tych przeciwności omijać. Nie wszystkie można i na to nie ma żadnej mądrości. Sztuką jest umieć czerpać radość z tego co udało się w życiu osiągnąć nie krzywdząc po drodze nikogo.

Ania o.
20-09-2009, 22:53
W ocenie człowieka nie ma dla mnie znaczenia czy żyje on w związku czy samotnie, czy jest singlem z wyboru czy z konieczności, czy tworzy związek sakramentalny czy nieformalny, ma dzieci czy ich nie ma. Ważne czy żyje w taki sposób żeby nikogo wokół nie krzywdzić. Nie jest też istotne czy ma na swoim koncie jakieś osiągnięcia czy tylko borykając się ze swoimi trudnościami czy problemami potrafi zachować uczciwość i radość życia. Jeżeli - pomimo wszystko - potrafi jeszcze w cudze życie wnieść pomoc, okazać wrażliwość a wszystko to robić z klasą (czyt. nie oczekując rewanżu, rozgłosu, z delikatnością, subtelnie) - to właśnie to jest dla mnie jedynym miernikiem wartości człowieka. Tej pozytywnej wartości.

Ania o.
20-09-2009, 23:10
Wszystkie komórki mojego organizmu wściekają się i buntują gdy trafiam (niestety dosyć często) na przypadki młodych ludzi, którzy kończą edukację w większości na szkole podstawowej lub zawodowej, fundują sobie potomstwo w chwilach uniesień, nie mają zamiaru łączyć się w związki formalne ani podejmować legalnej pracy (bo przy braku kwalifikacji i stażu zarobki nieciekawe). Taka filozofia życiowa (rzekomo samotne matki) aby państwo (czyt. my wszyscy) utrzymywało ich oraz ich potomstwo. Brak stażu pracy z kolei czyni ich biorcami świadczeń socjalnych (czyt. zasiłków) do końca życia. Od pełnoletności do końca życia ciągle postawa roszczeniowa typu "mnie się należy ..." I tak "wyedukowane" pokolenie rośnie pod ich "opiekuńczymi" skrzydłami.