PDA

View Full Version : Jacy jesteśmy naprawdę ? Jak widzisz siebie?


basialwica
10-10-2009, 13:39
Jacy jesteśmy naprawdę? :)
Czy lubimy siebie i co lubimy najbardziej. Czego oczekujemy od siebie i najbliższych. A może chcesz coś zmienić- napisz.

Napisz o swoich marzeniach, co byście zmienili, gdzie pojechali i najchetniej bywali.

Czy potrafimy bawić się jak dawniej, czy perpektywa ciepłych kapci, wygodnego fotela i TV nie przeraża Cię...:rolleyes:

http://www.humor.logocjoner.pl/gify/b1149506007448411d78eec2.gif

basialwica
10-10-2009, 13:48
Ja swoje życie podzieliłam na dwa. To przed i to po. Dzisiaj wiem, że należy cenić kazdy dzień, który dano mi w prezencie. Dużo zmieniam wokół siebie. Jestem bardziej radosna i uśmiecham się do ludzi. Jestem bardzo nieufna. Kocham ludzi, kwiaty i nastrojową muzykę...Unikam konmfliktów i zwad. Nie należę do ludzi wojowniczych choć cały czas walczę...Walcze o siebie, dzieci szczęście.

http://www.gify.liq.pl/gify_2/rosliny/kwiatki/kwiatki_www_gify_liq_pl%20(169).gif

Jestem bardzo zadowolona, przynajmniej z tego, że potrafie poruszać się w necie. Przy pomocy takich ludzi jak na tym poprtalu, dzieki przyjaźni i znajomoch, można osiągnąć wiele. To juz wiem.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

Zdzisia
21-10-2009, 06:10
To trudne pytanie Basiulwico. Swoje pragnienia (jak zresztą przez całe życie) trzeba redukować do możliwości zdrowotnych,finansowych itp. Najważniejsze to dbać o pogodę ducha i uśmiech najbliższych. Nauczyć się cieszyć z tego co się ma (jak się nie ma tego co się lubi to się lubi co się ma). Ja staram się być zawsze pogodna (jak mi smutno chowam się w kąt) i z tzw.frontem do ludzi.Masz rację nasze,seniorów, życie dzieli się przeważnie na przed i po.Ale przecież ciągle uczymy się jak żyć,jak przystosować do nocy warunków i usmiechać się. Dodam jeszcze,że myślę - właściwie życie każdego człowieka ma jakieś "przed " i jakieś "po".Pozdrawiam cieplutko.:) ;)

Nika
21-10-2009, 07:57
Zadałaś sporo ciekawych pytań, może zbyt wiele na raz. Trudno o obiektywną ocenę samego siebie...wiadomo.Poza tym jestem zwolenniczką teorii-nie słowa lecz czyny świadczą o nas.
Na pewno nie jestem fotelowcem w ciepłych kapciach, wciąż drzemie we mnie pasja poznawania życia i ludzi.Bardzo jestem jednak związana z domowym ogniskiem.Marzę o podróży do słonecznej Toskanii i na Sardynię.Chciałabym dożyć chwili,gdy wezmę w ramiona wnuczkę.Na co dzień staram się cieszyć każdym drobiazgiem.Pozdrawiam.

jakempa
21-10-2009, 10:19
Hm, trudne, zastanawiające pytanie, kiedyś przywiązywalam wagę do drobiazgów, byłam chyba zbyt wymagająca w stosunku do siebie i najblizszych, często martwiłam się na zapas. Dzisiaj jestem pełna radości, nie zwracam uwagi na głupstwa, nie przejmuję się tym na co nie mam wpływu, widzę urodę życia na codzień, marzę wciąż o podróżach, cieszę się ze jestem na seniorku /przypadek/ i poznaję w realu takich wspanialych ludzi od których tutaj wiele się nauczyłam, A wogóle staram się być szczęśliwa na codzień MIMO WSZYSTKO

Kazimierz
21-10-2009, 13:00
Jej Portret
Słowa: J. Kofta, Muzyka: W. Nohorny

Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty
W tańczących wokół szarych lustrach dni
Rozbłyska Twój złoty śmiech
Przerwany w pół czuły gest
W pamięci składam wciąż
Pasjans z samych serc

Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
To prawda nie potrzebna wcale mi
Gdy nie po drodze będzie razem iść
Uniosę Twój zapach snu
Rysunek ust, barwę słów
Niedokończony, jasny portret Twój

Uniosę go ocalę wszędzie
Czy będziesz przy mnie, czy nie będziesz
Talizman mój, zamyśleń nagłych Twych i rzęs
Obdarowany Tobą miła
Gdy powiesz do mnie kiedyś: wybacz
Przez życie pójdę oglądając się wstecz

Wokaliza

Uniosę go ocalę wszędzie..

Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
To prawda nie potrzebna wcale mi
Gdy nie po drodze będzie razem iść
Uniosę Twój zapach snu
Rysunek ust, barwę słów
Niedokończony, jasny portret Twój



http://www.youtube.com/watch?v=pcwpwhPkUsE

Mavronka Freydis
21-10-2009, 13:47
Ja jestem osoba, ktora mozna okreslic "easy going". Staram sie bezstresowo realizowac swoje zapotrzebowania. Nie ograniczam sie w niczym co sprawia mi przyjemnosc. Od dziecka lubialam turystyke i poznawanie nowych ludzi. Uwielbiam wielkie metropolie, gdzie jest wiele do zobaczenia i przezycia. Niezbyt dobrze czuje sie na wsi. To co innych wycisza mnie raczej meczy. W kompletnej ciszy zaczyna "dzwonic mi w uszach". Ale potrafie leniuchowac i nic nie robic. Wtedy nawet obiad potrafie zamowic przez telefon.
Patrzac na siebie z boku moge powiedziec, ze lubie siebie i nie mam sobie zbyt wiele do zarzucenia. Z wad najbardziej dokucza mi latwowiernosc, niecierpliwosc i brak tzw. zyciowej dyplomacji. Z zalet? Olala... same zalety...

Mag
21-10-2009, 13:55
Mavronka ? Same zalety? No...no...gratuluję. Chciałabym z taką osobą wypić dobrą kawę w jakiejś metropolii. I do tego "easy going". To chyba dobra filozofia życiowa. :) Ja jestem typem ascetki - nader surowa dla siebie i własnych potrzeb. Więc naturalnie, przydałby się ktoś... na kawę, z takim świetnym charakterem :)

Pani Slowikowa
21-10-2009, 14:12
Hmmm... ja ?? Uwielbiam zwiedzac nowe miejsca ale nie cierpie podrozy. Samo podrozowanie, samolot, hotele, walizki etc.. psuja mi nawet najpiekniejsze wakacje. Dlatego jak juz gdzies jade to chcialabym tam posiedziec co najmniej miesiac..

Urodzona w duzym miescie.. czuje sie w nim jak ryba w wodzie ale.. uwielbiam przyrode wiec musze mieszkac otoczona drzewami , ogrodem.. zwierzetami..

Moje serce latwo podbic czyms pieknym .

Moj maz jak widzi ze jestem zdenerwowana, nastawia mi plyte z jakas cudowna muzyka i.. zawsze to funkcjonuje..

Nieraz siebie lubie a nieraz nie.. Tak jak wszyscy chyba??

Kazimierz
21-10-2009, 15:01
"Ja jestem osoba, ktora mozna okreslic "easy going". "
To Ty jesteś, Mavronka, taka "2+1", taka "easy come,easy go" ?
http://www.youtube.com/watch?v=t6uHOzzqRZA

Mavronka Freydis
21-10-2009, 15:34
"Ja jestem osoba, ktora mozna okreslic "easy going". "
To Ty jesteś, Mavronka, taka "2+1", taka "easy come,easy go" ?

2+1 w utworze "Latwo Przyszlo, Latwo Poszlo" i w tym okresie (1980) bardziej przypomina "ABBE" niz Mavronke, ale reszta sie zgadza.

jolita
21-10-2009, 15:55
Basiu30617Gratuluję tematu wątku. Czas przestać narzekań na "tamtych" oraz polubić siebie...
Moją dewizą życiową jest "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"... i tak oceniam swój los...

Pozdrawiam serdecznie - znajoma od 30618

Pani Slowikowa
21-10-2009, 15:55
"Ja jestem osoba, ktora mozna okreslic "easy going". "
To Ty jesteś, Mavronka, taka "2+1", taka "easy come,easy go" ?
http://www.youtube.com/watch?v=t6uHOzzqRZA

Oj Kazimierzu ja dzieki tobie i twojemu linkowi znalazlam cos czego szukalam na daremnie przez lata cale.. i z czym kiedys w zyciu bylam zwiazana !!! Yuhoooooo!!!:)
Dzieki

senioritka
21-10-2009, 16:02
Jolu, Twoja dewiza życiowa bardzo mi odpowiada, co najważniejsze, sprawdza się w moim życiu. Pozdrawiam!

basialwica
21-10-2009, 18:04
Witam wszystkich bardzo serdecznie i cieszą mnie Wasze wypowiedzi.
Oczywiscie, zgadzam się J.Kofta, że tak naprawdę jacy jesteśmy nie wie nikt.
Czas zrobił swoje, nauczył nas jak sposrzegać świat i jak słuchać ludzi...
Czy aby wszystko wyglada jak kryształowa karafka?

Moją wadą jest to, że potrafię zaufać ludziom...stworzyłam koło siebie niewidzialny kokon i nie wiem jak mam się z niego wydostać.

Mam mnóstwo znajomych, potrafię się śmiać i żartować ale nie umiem łapać zycia na goraco... dużo tracę wiem.
Nigdy nie wracam do przeszłości ale mimo woli pamiętam to co było złe...i to siedzi we mnie w środku...

sarna2
21-10-2009, 18:52
Jak widzę siebie?
Trudne pytanie. Przebojowa. Tyle trudności pokonałam. Ale mało zaradna. Tak dużo dałam sobie zabrać. Nie tylko rzeczy materialnych. Sprzeczność? Chyba jestem zaprzeczeniem samej siebie.
Tak bardzo chciałabym mieć powtórkę z życia.

krystynacz46
21-10-2009, 19:07
Trudno ocenić siebie ,ale bardzo się zmieniłam ,sama to widzę i czuję ,nigdy nie wyobrażałam sobie ,że będę żyć w zaciszu ,tylko z małżonkiem , a jak będzie do końca ,ale to dopiero pokarze czas .Pozdrawiam.

Mag
21-10-2009, 19:32
[Tak bardzo chciałabym mieć powtórkę z życia.[/QUOTE]
A ja już niczego nie chciałabym powtarzać, chociaż wszystko było wyborne...no, przesadziłam, było do zniesienia ;)

Babcia Iwa
21-10-2009, 19:39
A ja siebie nie lubię. Chciała bym być osobą o średnim wzroście, średniej tuszy i mieć pełną chatę radosnych dzieciaków. Całe życie o coś musiałam walczyć, rozpychać się łokciami. Już mi się nie chce. Jestem duża pod każdym względem i jest mi smutno bardzo często. Doły mnie prześladują. Zazdroszczę Wam optymizmu i radosnej duszy. Ale to już jest przecież z górki.

basialwica
21-10-2009, 19:57
Ale to już jest przecież z górki.

babciu Iwo, z jakiej górki.... Teraz powinniśmy żyć pełną piersią...i cieszyć się każdym szczęściem...

Życie zaczyna się po 50- tce...a więć ja układam je po nowemu choć nie idzie mi to łatwo...

Miłego wieczorku....pozdrawiam wszystkich.

koziorożec
21-10-2009, 21:34
jak widzę siebie?
Pomimo, że fizyczność moja jest delikatna - psychicznie,
jestem silną osobą, taką zahartowaną.Generalnie siebie nie lubię, nie rozpycham się łokciami, ale sobie radzę pomimo trudności.
Moje motto życiowe brzmi: nigdy nie jest tak zle, żeby nie mogło
być gorzej.
Pozdrawiam:)

bogda
21-10-2009, 21:37
Jasinku.
To wprost niewiarygodne co opisujesz.
No i właśnie.
Nie każdemu było lekko.
Co człowiek to inna historia.

Ziomeczek
21-10-2009, 21:48
a ja pracuję nad zmianą stereotypu osób po 55 roku życia. Zamierzam w książce przedstawić je jako osoby aktywne, radosne, dbające o zdrowie, wbrew opiniom, które można na co dzień usłyszeć. Może pomożecie mi w udźwignięciu tematu. Zapraszam do szybkiej lektury:
http://www.kobieta50plus.pl/start/index.php?option=com_content&task=view&id=1047&Itemid=9
Dziękuję i przesyłam moc pozdrowień!
:):)

Lila
21-10-2009, 22:15
i ja też nic nie chciałbym powtarzać z mojego życia
kompletny sierota [wojna]
domy dziecka [siostry zakonne]
domy dziecka [państwowe]
zostawienie mnie na dworcu -jedz gdzie chcerz [17lat]
30 lat na kopalni [róznie bywało]
jak słyszę coś takiego to naprawdę mnie to boli

Jasiu, ściskam Cię mocno.30628

Lila
21-10-2009, 22:27
Jasiu, jesteś porządnym człowiekiem.
A nie każdemu to się udało.
Buźka.:)

Pani Slowikowa
21-10-2009, 22:35
Lila
jak zobaczyłem twój wpis
to sobie pomyślałem ale mi się dostanie
Ale trudno nie każdy miał szczęście w życiu
a najważniejsze nie miałem nauczycieli
którzy wskazali by mi drogę
na szczęście nie zostałem kryminalistą
są na świecie jeszcze ludzie którzy pokażą drogę
ucz się Jasiu i tak było
Jasiu gratuluje ci wyjscia "na ludzi" :)
Ciekawa jestem czy masz rodzine? Dzieci??


Ps.. No wiesz .. a coz to Lila taka straszna???:rolleyes:

Lila
21-10-2009, 22:43
Jasiu gratuluje ci wyjscia "na ludzi" :)
Ciekawa jestem czy masz rodzine? Dzieci??


Ps.. No wiesz .. a coz to Lila taka straszna???:rolleyes:

No i sama widzisz.
Nie jest ważne jak widzisz siebie. Ważne, jak Cię widzą.
A mnie, jak z powyższego wynika, jako tyranozaura.:D
Hm...mają rację poniekąd.:confused:

Pani Slowikowa
21-10-2009, 22:47
No i sama widzisz.
Nie jest ważne jak widzisz siebie. Ważne, jak Cię widzą.
A mnie, jak z powyższego wynika, jako tyranozaura.:D
Hm...mają rację poniekąd.:confused:


He he.. no wlasnie.. a mnie pewnie jako.. Slowidaktyla..:D

Pani Slowikowa
21-10-2009, 23:01
P .Slowikowa
acha jeszcze urlop gdzie chcę
syn mi funduję!


No to super.. Ciesze sie ze tak ci sie powiodlo.. A najbardziej gratuluje tego wspanialego syna.. Chyba sobie na niego zasluzyles?:)

ewikomega
21-10-2009, 23:01
Witam wszystkich bardzo serdecznie i cieszą mnie Wasze wypowiedzi.
Oczywiscie, zgadzam się J.Kofta, że tak naprawdę jacy jesteśmy nie wie nikt.
Czas zrobił swoje, nauczył nas jak sposrzegać świat i jak słuchać ludzi...
Czy aby wszystko wyglada jak kryształowa karafka?

Moją wadą jest to, że potrafię zaufać ludziom...stworzyłam koło siebie niewidzialny kokon i nie wiem jak mam się z niego wydostać.

Mam mnóstwo znajomych, potrafię się śmiać i żartować ale nie umiem łapać zycia na goraco... dużo tracę wiem.
Nigdy nie wracam do przeszłości ale mimo woli pamiętam to co było złe...i to siedzi we mnie w środku...
Basiu świetny wątek.
Jaka jestem ?:) Tak jak pisze Kofta "nie wie nikt", ale lubię obserwować ludzi, ufam im - pomimo ,iż wiele razy dostałam w kość, bo co mnie dobija to mnie wzmacnia . Cytuję ciebie , chyba mamy wiele wspólnego , a smutki- odpowiem pytaniem:
a kto zapewnił, że w życiu będzie łatwo? Pomimo przykrości jakie nas spotykają cieszmy się każdym dniem, zauważajmy kolory przyrody i jej zapach , bo świat naprawdę jest piękny:)

basialwica
22-10-2009, 22:22
Jasiu, ściskam Cię mocno.30628

Nie moge znaleść wypowiedzi Jasinka123. Ale pozdrawiam Cię Jasiu serdecznie i wierze mocno w to, że mimo tylu burz udało Ci się.
Dzisiaj w notatkach znalazłam taką piękna sekwencje naszego wywody , która zacytuję.

"Wiesz, po czym poznałam, że się starzeję?
Posłuchaj.
Teraz staram się wyolbrzymiać wszelkie wesołe odczucia a pomniejszać smutne, podczas gdy w młodości postępowałam wprost przeciwnie.

Kontousuniete
26-10-2009, 12:16
Ależ to ciężkie pytanie. Bo jak ktoś kiedyś powiedział, ludziska potrafia poznać cały świat i tysiące ludzi, a samych siebie poznać nie potrafią(często nie chcą)
...no i z oceną samego siebie, to chyba jest tak ciut nie sprawiedliwie, bo inni jestesmy w kazdej roli. W roli dziecka, w roli rodzica, przyjaciela, małżonka no i wroga chyba też. Bo kazdy z nas ma jakichś tam wrogów. No i gdybyśmy posłuchali, co mówią i jak oceniaja nas inni, to wątpię, czy przyjęlibyśmy to z aprobatą. Bo przecież kazdy z nas, chciałby być dobry, nawet wtedy, gdy wie, że zrobił, lub postępuje źle.

A;le spróbuję ocenić samego siebie.
-uparciuch do potęgi, że aż samemu mi z tym źle. Ale chyba zbyt ufny i wierzacy w to, że ludzie to bardziej zamaskowane anioły, niż zamaskowane bestie.
- wolny, ale nie wyzwolony. Cenię sobie wolność, lecz jednocześnie nie lubię zniewalać innych i nie lubię się nikomu narzucać. Nie lubię mściwosci, ale za to jestem diabelnie pamietliwy i gdy ktoś dwa razy(bo pierwszy raz pomylić się kazdy może) zrobi mnie w "konia", zrywam wszelkie relacje. Mógłbym o sobie powiedzieć jeszcze co nie co, ale przecież nie będę nikomu opowiadał swoich ciemnych stron.
Lubie ludzi z poczuciem humoru, lecz nie ludzi, którzy poczucie humoru mylą z szyderstwem.
....no i ciekawe, czy z moja teorią o samym sobie, zgadzali by się ci z mojego realnego otoczenia? :)

basialwica
26-10-2009, 23:40
Wiem że, zadałam trudne pytanie. Życie pokazało nam ścieszki i dróżki po których dano nam przejść... ale teraz, kiedy dzieci nam wyrosły, kiedy emerytura tuż przed nami, kiedy zaczynami żyć problemami dzieci - usiądź i zastanów się... jacy faktycznie jesteśmy. Jak ukształtowało nas życie, nasz charakter. Czy jestesmy nadal romantyczni i sentymentalni , czy tez zaborczy i wyrachowani. Czy potrafimy wybaczyć i podać rekę zdrajcy?

jakempa
26-10-2009, 23:53
Zycie zmienia nas, poprzez przeżycia jakie niesie nam los, przez ludzi, którzy towarzyszyli nam w jego etapach, obserwacje, podróze, poznawanie innych kultur, To wszystko pozostawia na nas slad, który w wieku dojrzałym spadnie jak owoc w postaci naszego charakteru, zmieniamy się bardzo, ale w głębi duszy jakaś namiastka naszych marzeń , tęsknot zawsze zostaje, Jak ją wykorzystujemy w wieku naszej jesieni? Czy robimy się mili, czy zgredami nieznośnymi dla innych? Jaka właściwie pozostałam? Zastanowię się nad tym....

Kontousuniete
26-10-2009, 23:59
Wiem że, zadałam trudne pytanie. Życie pokazało nam ścieszki i dróżki po których dano nam przejść... ale teraz, kiedy dzieci nam wyrosły, kiedy emerytura tuż przed nami, kiedy zaczynami żyć problemami dzieci - usiądź i zastanów się... jacy faktycznie jesteśmy. Jak ukształtowało nas życie, nasz charakter. Czy jestesmy nadal romantyczni i sentymentalni , czy tez zaborczy i wyrachowani. Czy potrafimy wybaczyć i podać rekę zdrajcy?
Ech Baśka Baśka:) ...dociekliwa jesteś(czegoś się o sobie dowiedziałaś:))

Czy jestem romantyczny i sentymentalny?
- tak. Niezaprzeczalnie tak!
Wyrachowanie i zaborczość?
- nie i nigdy nie kierowałem sie takimi cechami.
A czego nauczyło mnie życie? Chyba cierpliwości i świadomosci przemijania. Bezsensu walki z "wiatrakami".
czego jeszcze? chyba tego, że mało sie zauważa tego piękna które nas otacza.
A z wybaczaniem sobie win, to powiem tak:
- warto wybaczać zawsze. I to choćby tylko dla samego siebie wybaczać innym. Bo poczucie doznanej krzywdy, zabija równie mocno, jak doznawanie krzywd.

Mavronka Freydis
27-10-2009, 08:50
Pytanie bylo jacy jestesmy naprwade i jak widzimy siebie?
Czytajac wypowiedzi zaczelam sie zastanawiac dlaczego niektorym tak trudno jest okreslic samego siebie.

Z piosenki "Jej Portret"

"Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty
W tańczących wokół szarych lustrach dni
Rozbłyska Twój złoty śmiech
Przerwany w pół czuły gest
W pamięci składam wciąż
Pasjans z samych serc"

Kazdy zna przyklady zlego postepowania, ktore mozemy uznac za obce naszej naturze. Nie znaczy to wcale, ze jestesmy lepsi. A wogole czy okreslenie sie dobrym czlowiekiem mozna przyjac jako wlasciwa odpowiedz na pytanie tego watku?

Lila
27-10-2009, 09:01
Czy robimy się mili, czy zgredami nieznośnymi dla innych? Jaka właściwie pozostałam? Zastanowię się nad tym....

A pewnie. Ja też. Może jutro, a może....nigdy?:D
No bo co to zmieni?

Kontousuniete
27-10-2009, 09:47
Kazdy zna przyklady zlego postepowania, ktore mozemy uznac za obce naszej naturze. Nie znaczy to wcale, ze jestesmy lepsi. A wogole czy okreslenie sie dobrym czlowiekiem mozna przyjac jako wlasciwa odpowiedz na pytanie tego watku?

Faktycznie. Bo przecież życiowe doświadczenia, nie tylko kształtują w nas szlachetność. Bywa, że odwrotność cnót też.
....ale czy chcemy sie postrzegać, jako sprawcy cudzych łez? Potrzebna była by odwaga, żeby potępić część samego siebie, z kolei odwaga, jest raczej zaletą, niż wadą.
Ciekawe, czy moje rozumowanie jest logiką, czy paradoksem?

Kontousuniete
27-10-2009, 09:49
A pewnie. Ja też. Może jutro, a może....nigdy?:D
No bo co to zmieni?

Zmienia, zmienia. Analizowanie własnego zycia nas zmienia.

Alsko
27-10-2009, 10:05
Pytanie bylo jacy jestesmy naprwade i jak widzimy siebie?
Czytajac wypowiedzi zaczelam sie zastanawiac dlaczego niektorym tak trudno jest okreslic samego siebie. (...)
Mavronko, tego się nie da określić.
To tak jak z timbrem własnego głosu. Dopóki nie usłyszysz nagranego - jesteś przekonana, że brzmi zupełnie inaczej.
Jestem przekonana, że sama siebie widzę zupełnie inaczej niż nawet najbardziej życzliwy mi człowiek, że o wrogach nie wspomnę.

marcin1956 (http://www.klub.senior.pl/moje/marcin1956) http://www.klub.senior.pl/images/smooth_blue/statusicon/user_online.gif Analizowanie własnego zycia nas zmienia. A pewnie! Ale to ciężka orka jest. I czasami okazuje się musztardą po obiedzie ;):)

Kontousuniete
27-10-2009, 10:26
A pewnie! Ale to ciężka orka jest. I czasami okazuje się musztardą po obiedzie ;):)

Jeśli zmieniamy sie na lepsze, to nigdy nie jest to musztarda po obiedzie. Na dobro, nigdy nie jest zbyt późno.

Mavronka Freydis
27-10-2009, 11:24
...Potrzebna była by odwaga, żeby potępić część samego siebie, z kolei odwaga, jest raczej zaletą, niż wadą.
Ciekawe, czy moje rozumowanie jest logiką, czy paradoksem?
Publiczna samokrytyka wynikala z logiki, bo kazdy kto ja skladal wiedzial, ze robi to dla wlasnego interesu.
Paradoksem moze byc odwaga przyznania sie do bledu za spowodowanie ktorego poniesiemy nieprzyjemne konsekwencje.
Wylewanie na siebie pomyj bedac postacia wirtualna jest tylko sposobem prowokowania innych do podobnych zachowan.

Kontousuniete
27-10-2009, 11:36
Publiczna samokrytyka wynikala z logiki, bo kazdy kto ja skladal wiedzial, ze robi to dla wlasnego interesu.
Paradoksem moze byc odwaga przyznania sie do bledu za spowodowanie ktorego poniesiemy nieprzyjemne konsekwencje.
Wylewanie na siebie pomyj bedac postacia wirtualna jest tylko sposobem prowokowania innych do podobnych zachowan.

No tak. Jeśli bierzemy pod uwagę, że dobre samopoczucie i komfort psychiczny, jest jakims interesem własnym, to mogę się zgodzić. Ale nie zawsze tak musi być. Może być i tak, że dobre samopoczucie jest wtedy, gdy inni nie musza się czuć skrępowani naszymi błędami. No i zawsze, jeśli przyznajemy się do własnych przewinien, w jakis sposób naprawiamy nie właściwe zachowania

A jeśli chodzi o "wylewanie......" to nie chodzi mi tu o byt wirtualny, tylko o pogląd na zmianę własnego postępowania, wynikającą z doświadczeń i upływających lat.

Mavronka Freydis
27-10-2009, 12:34
Z wiekiem czlowiek robi sie bardziej wyrozumialy wobec bliskich i jednoczesnie bardziej krytyczny wobec obcych. Malo kto pod wplywem czasu zmienia sie na lepsze. Raczej wyostrzaja sie zle cechy charaktru, bo ludzie w podeszlym wieku przestaja sie kontrolowac. Sposobem postepowania kieruje instynkt. Im mniejsza wyobraznia tym surowsza ocena sytuacji. Sa jednak ludzie doskonale radzacy sobie ze staroscia. Majacy swietne poczucie humoru, doskonala pamiec i ogromny zasob wiedzy. Wszystko zalezy od fizycznego zdrowia i uprawiania umyslowego treningu.

Pani Slowikowa
27-10-2009, 13:02
Ja z wiekiem zrobilam sie mniejsza altruistka.. A moze tylko ten altruizm we mnie usnal?? Wciaz jednak pedze aby wspomoc dzieci zamiast pojechac na wakacje na Bahamas..:)

basialwica
27-10-2009, 13:13
Ech Baśka Baśka:) ...dociekliwa jesteś(czegoś się o sobie dowiedziałaś:))

Marcin nie jestem dociekliwa.
Usiadłam kiedyś przed lustrem i zapytałam siebie jaka jestem naprawdę. Czy potrafimy sobie odpowiedzieć i nie oczekuje rachunków sumienia.
Utarło sie takie powiedzenie, jak Cię widzą tak Cie piszą. Ale mnie zastanowiło jedno, jaka jestem i czy potrafię naprawić coś co zostało sknocone...
Myślę, że najważniejsze to umieć kochać.

basialwica
27-10-2009, 13:17
Ja z wiekiem zrobilam sie mniejsza altruistka.. A moze tylko ten altruizm we mnie usnal?? Wciaz jednak pedze aby wspomoc dzieci zamiast pojechac na wakacje na Bahamas..:)

Dla mnie najważniejsza jest rodzina. Cieszę sie z tego, że moje zdanie jest brane po uwagę przez dzieci. Gorzej bywa z rodzicami, Ci nie ustepują i cały czas ingeruja w moje dorosłe życie. A przecież jest czas na rodzenie, wychowywanie i czerpanie radości ze starzenia się.

Mavronka Freydis
28-10-2009, 04:49
...Wciaz jednak pedze aby wspomoc dzieci zamiast pojechac na wakacje na Bahamas..:)
A szkoda bo slynny magik David Copperfield, ktory tez pomaga dzieciom ma tam swoja prywatna wyspe.

Basia.
28-10-2009, 10:45
Bardzo siebie lubię i to mi wystarczy :D :D bez sympatii ze strony innych osob daję sobie doskonale radę, nie jest mi potrzebna.

Alunia
28-10-2009, 11:06
No tak. Jeśli bierzemy pod uwagę, że dobre samopoczucie i komfort psychiczny, jest jakims interesem własnym, to mogę się zgodzić. Ale nie zawsze tak musi być. Może być i tak, że dobre samopoczucie jest wtedy, gdy inni nie musza się czuć skrępowani naszymi błędami. No i zawsze, jeśli przyznajemy się do własnych przewinien, w jakis sposób naprawiamy niewłaściwe zachowania

A jeśli chodzi o "wylewanie......" to nie chodzi mi tu o byt wirtualny, tylko o pogląd na zmianę własnego postępowania, wynikającą z doświadczeń i upływających lat.

A ja się z Tobą zgadzam :D :)

Alunia
28-10-2009, 11:11
O sobie mam coraz lepsze zdanie...:D :D
Mądrzeję wraz z wiekiem, chyba.....?

Dlatego też cenię obyczaje wschodnich kultur, gdzie starszy człowiek otaczany jest szacunkiem.
Nie dlatego, że stary oczywiście, ale dla jego mądrości życiowej. Trzeba coś przeżyć, żeby świat i ludzi rozumieć!
W przeciwieństwie do zachodu, gdzie stary jest zawalidrogą
(i na czerwonych światłach obowiązkowo powinien przechodzić :mad: )

Mavronka Freydis
28-10-2009, 12:06
...Dlatego też cenię obyczaje wschodnich kultur, gdzie starszy człowiek otaczany jest szacunkiem.
(...)W przeciwieństwie do zachodu, gdzie stary jest zawalidrogą (i na czerwonych światłach obowiązkowo powinien przechodzić :mad: )

Alunia Twoja fascynacja wschodem jest przesadzona. W wielu azjatyckich krajach nie oferuje sie zadnej pomocy ludziom starszym. W socjalistycznych Chinach nie ma systemu emerytalnego. W Japoni pan premier mowi o Seniorach jak o spolecznym balascie. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5996361,Premier_Japonii_powiedzial__ze_sta rzy_ludzie_tylko.html

Bianka
28-10-2009, 13:42
Bardzo siebie lubię i to mi wystarczy :D :D bez sympatii ze strony innych osob daję sobie doskonale radę, nie jest mi potrzebna.
No, no... aż strach czytać...

Kontousuniete
28-10-2009, 13:59
Z wiekiem czlowiek robi sie bardziej wyrozumialy wobec bliskich i jednoczesnie bardziej krytyczny wobec obcych. Malo kto pod wplywem czasu zmienia sie na lepsze. Raczej wyostrzaja sie zle cechy charaktru, bo ludzie w podeszlym wieku przestaja sie kontrolowac. Sposobem postepowania kieruje instynkt. Im mniejsza wyobraznia tym surowsza ocena sytuacji. Sa jednak ludzie doskonale radzacy sobie ze staroscia. Majacy swietne poczucie humoru, doskonala pamiec i ogromny zasob wiedzy. Wszystko zalezy od fizycznego zdrowia i uprawiania umyslowego treningu.

Ale wiesz, że jak się tak zastanowić, to masz chyba rację. A może nie "chyba", a może napewno.
Zawsze chciałem być na starość, jak moja babunia. Pogodna, zyczliwa i wrażliwa. No i pełna optymizmu. No i nigdy, jak mój ktoś bliski też. Grymasny, zgredowaty i złośliwy. No i chciwy. Wszyscy mówili, że kiedyś taki nie był.
...ciekawe, co mnie czeka? :)

Pani Slowikowa
28-10-2009, 14:07
. No i chciwy. Wszyscy mówili, że kiedyś taki nie był.
...ciekawe, co mnie czeka? :)

Moze jak byl mlody nie myslal ze na starosc bedzie musial martwic sie o kase i o to jak przezyc?

Teraz zdaje sobie z tego sprawe.:rolleyes:

Starsi sa tez uwazniejsi z wyczynach sportowych.. bo wiedza ze upadek moze skonczyc sie lezeniem w lozku.. na reszte zycia.

Mavronka Freydis
28-10-2009, 14:11
...ciekawe, co mnie czeka? :)
Po co Ci to wiedziec? Jestes jeszcze za mlody, zeby przejmowac sie tak odlegla przyszloscia. W Twoim wieku wielu mezczyzn dopiero decuduje sie na zalozenie rodziny.

Mavronka Freydis
28-10-2009, 14:20
Ja wiem, co mnie czeka. Demencja starcza :) To na pewno :)
Jak to rozpoznalas? Moj kolega z pracy tez tak o sobie mowi, ale ma powody, bo notorycznie musi sie tlumaczyc z nieoddanych dlugow.

Alunia
28-10-2009, 18:55
Alunia Twoja fascynacja wschodem jest przesadzona. W wielu azjatyckich krajach nie oferuje sie zadnej pomocy ludziom starszym. W socjalistycznych Chinach nie ma systemu emerytalnego. W Japoni pan premier mowi o Seniorach jak o spolecznym balascie. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5996361,Premier_Japonii_powiedzial__ze_sta rzy_ludzie_tylko.html
A skąd to wiesz?
Wcale nie jest przesadzona.
Mówimy o dwu różnych sprawach. Ja mówię o szacunku dla siwej głowy i pozycji starego człowieka w rodzinie, uznania dla jego doświadczenia życiowego.
Ty mówisz o stronie materialnej. O tym jak państwo traktuje starzejące się społeczeństwo.
I tu pewnie masz rację.
Całym światem rządzi konsumpcjonizm, niestety. Ale tu nie o tym dysputa.

Kontousuniete
28-10-2009, 22:48
Po co Ci to wiedziec? Jestes jeszcze za mlody, zeby przejmowac sie tak odlegla przyszloscia.

To, to mi pasuje:) Dzięki Mavronka:)

Mavronka Freydis
30-10-2009, 09:40
... Ja mówię o szacunku dla siwej głowy i pozycji starego człowieka w rodzinie, uznania dla jego doświadczenia życiowego.
W krajach azjatyckich czy bliskiego wschodu sytuacja spoleczno-religijna powoduje koniecznosc dostosowania sie do skromnych warunkow zycia. Nie mozna przeniesc zachowan i obyczajow innych kultur bez rownoczesnego przeniesienia systemu, ktory je stworzyl. W tych krajach jest czyms normalnym, ze pod jednym dachem mieszka wielopokoleniowa rodzina, ktorej czlonkowie pomagaja sobie wzajemnie. W tych spolecznosciach najstarsi spia obok najmlodszych i w ten sposob zawiazuja sie wiezi miedzy mlodym i starszym pokoleniem. Wzajemne swiadczenie uslug oraz przekazywanie doswiadczen powoduje, ze czlonkom takiej rodziny zyje sie lepiej. Szacunek do starszych wynika bardziej z ich checi do pomocy rodzinie niz z madrosci. Ludzie niezdolni juz do zadnej pracy umieraja szybko. Opieka nad umierajacymi ogranicza sie do podania pozywienia i zapaleniu kadzidelka.

Kontousuniete
30-10-2009, 10:53
W krajach azjatyckich czy bliskiego wschodu sytuacja spoleczno-religijna powoduje koniecznosc dostosowania sie do skromnych warunkow zycia. Nie mozna przeniesc zachowan i obyczajow innych kultur bez rownoczesnego przeniesienia systemu, ktory je stworzyl. W tych krajach jest czyms normalnym, ze pod jednym dachem mieszka wielopokoleniowa rodzina, ktorej czlonkowie pomagaja sobie wzajemnie. W tych spolecznosciach najstarsi spia obok najmlodszych i w ten sposob zawiazuja sie wiezi miedzy mlodym i starszym pokoleniem. Wzajemne swiadczenie uslug oraz przekazywanie doswiadczen powoduje, ze czlonkom takiej rodziny zyje sie lepiej. Szacunek do starszych wynika bardziej z ich checi do pomocy rodzinie niz z madrosci. Ludzie niezdolni juz do zadnej pracy umieraja szybko. Opieka nad umierajacymi ogranicza sie do podania pozywienia i zapaleniu kadzidelka.


O takich stosunkach i układach rodzinnych i społecznych, czytałem kiedyś książkę opisującą jedną z prowincji chińskich. Nie pamiętam tytułu tej książki, bo pewne rzeczy najzwyczajniej się wykresla z pamięci. Ale to, co mnie przeraziło, to to, że gdy starsza osoba, lub jakikolwiek członek rodziny, który wymagałby nadmiernej opieki i czasu, był pozostawiany samemu sobie, by najzwyczajniej zmarł. Mnie to przeraziło, a dla nich była to rzecz normalna.

Bianka
30-10-2009, 11:55
Oglądałam kiedyś film japoński o zwyczajach w pewnej małej wiosce. Niedaleko tej wioski była góra, na którą byli odprowadzani jej mieszkańcy po skończeniu 60 roku życia. Rodzina zaopatrywała ich w niewielki zapas jedzenia... i tyle. Zostawali na tej górze do śmierci, która, jak się można domyślić, następowała niedługo - z głodu i przemarznięcia. Bohaterami filmu była kobieta, zupełnie pogodzona z losem, zresztą kochana przez swojego syna, który wcale nie chciał jej odprowadzać na śmierć, oraz mężczyzna, którego z kolei rodzina zaprowadziła na górę siłą.
Film zrobił na mnie kiedyś duże wrażenie, niestety, po latach nie pamiętam już ani tytułu, ani reżysera. Film został nakręcony na podstawie opowiadania, którego autora też już nie pamiętam. Pozostało tylko wrażenie...

Mavronka Freydis
31-10-2009, 06:52
W niektorych regionach Papua New Guinea do dzisiaj przetrwal zwyczaj odprowadzania do dzungli najstarszego mieszkanca wioski zaraz po urodzeniu sie dziecka. W ten sposob Papuasi pozbywaja sie problemu utrzymywania starcow.
Jak myslicie czy ZUS ma jeszcze na tyle srodkow, aby sfinansowac emerytom ostatnia podroz do podzwrotnikowego lasu?

Lila
31-10-2009, 09:01
W niektorych regionach Papua New Guinea do dzisiaj przetrwal zwyczaj odprowadzania do dzungli najstarszego mieszkanca wioski zaraz po urodzeniu sie dziecka. W ten sposob Papuasi pozbywaja sie problemu utrzymywania starcow.
Jak myslicie czy ZUS ma jeszcze na tyle srodkow, aby sfinansowac emerytom ostatnia podroz do podzwrotnikowego lasu?

Nie ma.:)
Zresztą zbankrutowałby zaraz z nadmiaru chętnych do podróży w dżunglę.

Pani Slowikowa
31-10-2009, 18:53
Oglądałam kiedyś film japoński o zwyczajach w pewnej małej wiosce. Niedaleko tej wioski była góra, na którą byli odprowadzani jej mieszkańcy po skończeniu 60 roku życia. Rodzina zaopatrywała ich w niewielki zapas jedzenia... i tyle. Zostawali na tej górze do śmierci, która, jak się można domyślić, następowała niedługo - z głodu i przemarznięcia. Bohaterami filmu była kobieta, zupełnie pogodzona z losem, zresztą kochana przez swojego syna, który wcale nie chciał jej odprowadzać na śmierć, oraz mężczyzna, którego z kolei rodzina zaprowadziła na górę siłą.
Film zrobił na mnie kiedyś duże wrażenie, niestety, po latach nie pamiętam już ani tytułu, ani reżysera. Film został nakręcony na podstawie opowiadania, którego autora też już nie pamiętam. Pozostało tylko wrażenie...

Ale moze oni po prostu mogli sobie z tej gory zejsc i gdzie dalej powedrowac.. np do Europy??

Lila
31-10-2009, 19:55
Ale moze oni po prostu mogli sobie z tej gory zejsc i gdzie dalej powedrowac.. np do Europy??

Może im zstępni zabrali paszporty?:D

basialwica
31-10-2009, 19:59
http://www.kwiaciarnia.przemysl.de/nowe_fotki/znicz.jpg

Pamiętacie - ja pamietam.

"Za dużo mówimy o zmianie świata, a za mało świat zmieniamy.
Za dużo mówimy o miłości, a za mało kochamy."

Pozdrawiam w nastroju pełnym zadumy o życiu i przemijaniu.

Pani Slowikowa
31-10-2009, 19:59
Może im zstępni zabrali paszporty?:D

Moze??/ Ale w tych czasach chyba nie bylo jeszcze paszportow??:)

Lila
31-10-2009, 20:01
Moze??/ Ale w tych czasach chyba nie bylo jeszcze paszportow??:)

Też tak myślę.
A jak mieli dostać się do Europy?:) A przecież niekoniecznie musieli umieć pływać?

amelia
31-10-2009, 20:47
Widzialam ten film.
Starsza Pani byla pogodzona z losem, a syn mocno nieszczesliwy.

Pani Slowikowa
31-10-2009, 21:38
Też tak myślę.
A jak mieli dostać się do Europy?:) A przecież niekoniecznie musieli umieć pływać?

Ojejku, a lodki??;)

Z reszta o czym my gadamy? To stara bajka przeciez..nie prawda:rolleyes:

Lila
31-10-2009, 21:50
Ojejku, a lodki??;)

Z reszta o czym my gadamy? To stara bajka przeciez..nie prawda:rolleyes:

No nie bajka, niestety.
A łódką przez Morze Japońskie i per pedes przez Azję, to żaden staruszek by nie wytrzymał.:)

Lila
31-10-2009, 22:00
Zresztą ta góra to całkiem miła śmierć.
Widoki może ładne, a jak tam więcej staruszków się zbierze, to pogadać przed śmiercią można.
Tacy Eskimosi kiedyś na przykład. Aby nie być ciężarem dla dzieci, topili się w przerębli.
No, spod lodu to już ucieczki nie było.
Hmmm, a może ? Do Murmańska jakoś dopłynąć tylko?

Pani Slowikowa
31-10-2009, 22:09
No nie bajka, niestety.
A łódką przez Morze Japońskie i per pedes przez Azję, to żaden staruszek by nie wytrzymał.:)

To o gorze starych ludzi to jest slawna japonska bajka-poezja..

Ta lodka mogla sie okazac pokaznym stateczkiem.. a kto powiedzial ze perpedes?? W wieku lat 60 + Japonczycy na pewno nie byli jeszcze tacy do niczego.. Tylko spoleczenstwo w tych czasach nie bylo przygotowane na placenie emerytur chyba??:D
Moze tym stateczkiem mogli wyruszyc w odwrotna strone.. szybko przez Pacyfik?? Dziwnie ze niektore ludy w Poludniowej Ameryce sa podobne do Chinczykow i Japonczykow.
Wczuj sie w ich role.. Sepuku zawsze mozna popelnic pozniej w razie czego.. :cool:

Lila
31-10-2009, 22:19
Wczuj sie w ich role.. Sepuku zawsze mozna popelnic pozniej w razie czego..
Nie wczuję się za Chiny.:)
Za mało skośna jestem i sepuku się boję, bo zanim bym je dokończyła, mogłabym zemdleć na widok krwi.:)

Ale tradycja wysyłania starców na out, jest zakodowana w naszej cywilizacji.
W starożytnej Assyrii wystarczyło zachorować, aby Cię rodzina na drogę wyniosła.

Pani Slowikowa
31-10-2009, 22:36
Nie wczuję się za Chiny.:)
Za mało skośna jestem i sepuku się boję, bo zanim bym je dokończyła, mogłabym zemdleć na widok krwi.

Ale tradycja wysyłania starców na out, jest zakodowana w naszej cywilizacji.
W starożytnej Assyrii wystarczyło zachorować, aby Cię rodzina na drogę wyniosła.

Trudno.. ja nie moglabym tak po prostu pojsc na gore i tam umrzec z glodu.. Widocznie walka jest w moich genach..

Widocznie juz w jakims poprzednim zyciu wyniesli mnie na droge i ja sobie przyrzeklam ze NIGDY WIECEJ:D :D
Moga mnie pocalowac w....:D

Kontousuniete
31-10-2009, 22:47
Trudno.. ja nie moglabym tak po prostu pojsc na gore i tam umrzec z glodu.. Widocznie walka jest w moich genach..

Widocznie juz w jakims poprzednim zyciu wyniesli mnie na droge i ja sobie przyrzeklam ze NIGDY WIECEJ:D :D
Moga mnie pocalowac w....:D

Moga pocałować w ...., jeśli jest sie niezależnym. A jeszcze moga tę ..... wycierać i mówić że pachnie, jak jest co zyskać.
Inaczej sie sprawy mają, gdy jest się zaleznym od innych. Gdyby dziś pozbawić starsze pokolenie srodków na utrzymanie i obowiązek opieki zwalono na ukochane dzieci, mogli by nas powynosić na drogi, pozaprowadzać na góry i guzik bysmy mieli do gadania.
Moglibysmy sobie pochlipać i to po cichutku, bo moglibyśmy jeszcze oberwać po pyskach.

Pani Slowikowa
31-10-2009, 22:58
Moga pocałować w ...., jeśli jest sie niezależnym. A jeszcze moga tę ..... wycierać i mówić że pachnie, jak jest co zyskać.
Inaczej sie sprawy mają, gdy jest się zaleznym od innych. Gdyby dziś pozbawić starsze pokolenie srodków na utrzymanie i obowiązek opieki zwalono na ukochane dzieci, mogli by nas powynosić na drogi, pozaprowadzać na góry i guzik bysmy mieli do gadania.
Moglibysmy sobie pochlipać i to po cichutku, bo moglibyśmy jeszcze oberwać po pyskach.


Kiedys nie bylo emerytur i jakos ludzi w Europie nie bylo widac umierajacych na ulicach. Kwestia moralnosci moze ?? A moze po prostu milosci??

Inna moralnosc jest na dalekim wschodzie ni u nas.. Oni pisza poezje w trakcie obserwowania kogos ukrzyzowanego kto potwornie cierpi..

Kontousuniete
31-10-2009, 23:17
Kiedys nie bylo emerytur i jakos ludzi w Europie nie bylo widac umierajacych na ulicach. Kwestia moralnosci moze ?? A moze po prostu milosci??
.

zgadza się, że kiedyś nie było emerytur w Europie. Ale starsze pokolenia, dzierżyły swoje własności aż do grobowej deski, trzymając w szachu potencjalnych dziedziców.
Kwestia moralności?,... miłosci?
hmm ....a może wstydu i opinii publicznej? Lub strachu przed ogniem piekielnym?
Miłość, moralność, to w dawnej Europie terminy raczej mało znane, przynajmniej wśród warstw nazywanych gminem, czy pospólstwem. Bo warstwy elitarne, to kwestia zupełnie inna i zupełnie inny temat.

amelia
01-11-2009, 12:53
Kiedys nie bylo emerytur i jakos ludzi w Europie nie bylo widac umierajacych na ulicach. Kwestia moralnosci moze ?? A moze po prostu milosci??


a "Chlopi" i ich bohaterowie:

Starcy, tacy jak Jagustynka, Agata, czy ojciec Hanki, stary Bylica latem pracują u swoich krewnych, a zimą muszą iść żebrać lub poszukiwać pracy u innych ludzi. Często przymierają głodem, gdyż ich dzieci „zapominają” dać im jedzenia. To co zarobią zimą oddają rodzinie i tylko dlatego ci pozwalają im u siebie pomieszkać przez kilka cieplejszych miesięcy w roku. Wtedy to biedni, schorowani starcy pracują u swoich dzieci jak parobki za trochę jedzenia i kąt do spania, by później mroźne, zimowe miesiące spędzić u obcych albo na żebrach.
„ - na żebry ?
- Juści że na żebry ! ... Obrobiła krewniaków, wysłużyła się im bez lato, to już ją puściły na wolny dech ...
- ... póki tego ostatniego szelążka od niej nie wyciągną ...



albo
"Miłosierdzie gminy" Konopnickiej

http://univ.gda.pl/~literat/mariakon/008.htm

milej lektury

Lila
01-11-2009, 12:57
a "Chlopi" i ich bohaterowie:

Starcy, tacy jak Jagustynka, Agata, czy ojciec Hanki, stary Bylica latem pracują u swoich krewnych, a zimą muszą iść żebrać lub poszukiwać pracy u innych ludzi. Często przymierają głodem, gdyż ich dzieci „zapominają” dać im jedzenia. To co zarobią zimą oddają rodzinie i tylko dlatego ci pozwalają im u siebie pomieszkać przez kilka cieplejszych miesięcy w roku. Wtedy to biedni, schorowani starcy pracują u swoich dzieci jak parobki za trochę jedzenia i kąt do spania, by później mroźne, zimowe miesiące spędzić u obcych albo na żebrach.
„ - na żebry ?
- Juści że na żebry ! ... Obrobiła krewniaków, wysłużyła się im bez lato, to już ją puściły na wolny dech ...
- ... póki tego ostatniego szelążka od niej nie wyciągną ...





http://sciaga.nauka.pl/index.php/id=index/dept=54/cath=221/sc_id=1425/title=Chlopi___rodzina_w_utworze_a_rodzina_dzisiaj

amelia
01-11-2009, 13:12
http://sciaga.nauka.pl/index.php/id=index/dept=54/cath=221/sc_id=1425/title=Chlopi___rodzina_w_utworze_a_rodzina_dzisiaj


Dzieki, oczywiscie fakt, ze cytowany tekst zaznaczylam kursywa w najmniejszym stopniu mnie nie usprawiedliwie:)

Mag
01-11-2009, 13:14
A`propos "Chłopów" Reymonta ...łowicka wieś tak ma do dzisiaj, nic się nie zmieniło.:) No może klimat.:)