PDA

View Full Version : Nauczyciele o sobie: satysfakcja i brak pieniędzy - komentarze


kaaza
25-10-2009, 00:35
Komentarz do artykułu: Nauczyciele o sobie: satysfakcja i brak pieniędzy (http://www.senior.pl/114,0,Nauczyciele-o-sobie-satysfakcja-i-brak-pieniedzy,7260.html)
--------------------
Nauczyciel tylko narzeka :
od września 2009 r. średnia pensja nauczyciela stażysty wynosi 2287 złotych brutto, nauczyciela
kontraktowego 2538 złotych brutto, mianowanego 3293 złotych brutto, a nauczyciela
dyplomowanego 4208 zł brutto.
Po 35 latach pracy na produkcji zarabiam 1500 brutto. Jak bym mogła dorobic do pensji (2287 złotych brutto) musiałabym dodatkowo prócz 176 godzin miesięcznie pracować jeszce 100 godzin dodatkowo.
Praca nauczyciela i pracownika fizycznego jest tak samo trudna......
Nie narzekajcie więc ,że nauczyciel mało zarabia....
Prócz tego ma wiele dodatkowo wolnych dni (przed świętami, po świętach,Ferie-ziowe i wolne w wakacje , my jedynie od 20 -26 dni urlopu i to nie zawsze dostaniemy latem.

tadeusz50
25-10-2009, 07:22
Komentarz do artykułu: Nauczyciele o sobie: satysfakcja i brak pieniędzy (http://www.senior.pl/114,0,Nauczyciele-o-sobie-satysfakcja-i-brak-pieniedzy,7260.html)
--------------------
Nauczyciel tylko narzeka :
od września 2009 r. średnia pensja nauczyciela stażysty wynosi 2287 złotych brutto, nauczyciela
kontraktowego 2538 złotych brutto, mianowanego 3293 złotych brutto, a nauczyciela
dyplomowanego 4208 zł brutto.
Po 35 latach pracy na produkcji zarabiam 1500 brutto. Jak bym mogła dorobic do pensji (2287 złotych brutto) musiałabym dodatkowo prócz 176 godzin miesięcznie pracować jeszce 100 godzin dodatkowo.
Praca nauczyciela i pracownika fizycznego jest tak samo trudna......
Nie narzekajcie więc ,że nauczyciel mało zarabia....
Prócz tego ma wiele dodatkowo wolnych dni (przed świętami, po świętach,Ferie-ziowe i wolne w wakacje , my jedynie od 20 -26 dni urlopu i to nie zawsze dostaniemy latem.
Nie jestem i nie byłem nauczycielem ale nie zazdroszczę im niby długich wakacji tym bardziej zarobków. Trzeba było się uczyć a nie biadolić teraz.

bogda
25-10-2009, 08:23
Ja nie widzę biadolenia Kazzy.
To jest jej zdanie na ten temat, a wolno Jej.
To, że pracuje na produkcji, wcale nie świadczy o braku wykształcenia, a takie stwierdzenie "trzeba było się uczyć a nie biadolić teraz" chyba nie jest na miejscu.

Alsko
25-10-2009, 08:53
Trzeba było się uczyć a nie biadolić teraz.
Każdy ma prawo komentować artykuły.
Ale komentowanie w taki sposób komentującego można było sobie chyba darować.

tadeusz50
25-10-2009, 09:03
Użyłem skrótu myślowego. "Trzeba było się uczyć na nauczyciela" pewnie lepiej by brzmiało. Przeczytałem inne posty kaaza i wszędzie czytam jak mi "źle tam jest lepiej" np w Niemczech czy przy zarobkach netto 1500 zł, co mają zrobić emeryci o zdecydowanie niższych dochodach. Też wyrażam swoje zdanie a że w ten sposób, podobno wolno.
ps. dodam jeszcze
Poza tym uważam, że "jestem za duża" na reformowanie i nauczanie przez użytkowników forum.

Alsko
25-10-2009, 09:08
Wolno, Tadziu, wolno :D
Ale wiesz? Może kiedy Kaaza upuści trochę takich myśli na forum, będzie jej/jemu lepiej w realu szło? Na zasadzie upuszczenia pary ;)

Hihihihihi. Dobre! Teraz zauważyłam dopisek :)

tadeusz50
25-10-2009, 09:55
Może kiedy Kaaza upuści trochę takich myśli na forum, będzie jej/jemu lepiej w realu szło? Na zasadzie upuszczenia pary


Raczej nie sądzę, są ludzie którzy uwielbiają marudzić, narzekać, zazdrościć innym. Powiedzmy, że znam to z autopsji lecz nie będę rozwijał tematu.

Malgorzata 50
25-10-2009, 10:23
Komentarz do artykułu: Nauczyciele o sobie: satysfakcja i brak pieniędzy (http://www.senior.pl/114,0,Nauczyciele-o-sobie-satysfakcja-i-brak-pieniedzy,7260.html)
--------------------
Nauczyciel tylko narzeka :
od września 2009 r. średnia pensja nauczyciela stażysty wynosi 2287 złotych brutto, nauczyciela
kontraktowego 2538 złotych brutto, mianowanego 3293 złotych brutto, a nauczyciela
dyplomowanego 4208 zł brutto.
Po 35 latach pracy na produkcji zarabiam 1500 brutto. Jak bym mogła dorobic do pensji (2287 złotych brutto) musiałabym dodatkowo prócz 176 godzin miesięcznie pracować jeszce 100 godzin dodatkowo.
Praca nauczyciela i pracownika fizycznego jest tak samo trudna......
Nie narzekajcie więc ,że nauczyciel mało zarabia....
Prócz tego ma wiele dodatkowo wolnych dni (przed świętami, po świętach,Ferie-ziowe i wolne w wakacje , my jedynie od 20 -26 dni urlopu i to nie zawsze dostaniemy latem.
Wiesz co -idź pouczyć do szkoły a później się wypowiadaj .\tylko ,żeby tam pójsc trzeba umieć to robić.Mam swoje zdanie na temat narzekactwa wśród nauczycieli i to z pierwszej reki ale takie durne wypowiedzi do szału mnie doprowadzają

wuere'le
25-10-2009, 12:21
Małgorzato, nic dodać, nic ująć. Zgadzam się też z Tadeuszem, nikt nikomu nie bronił się uczyć i zostać nauczycielem.
Uprzedzę jeszcze ewentualne narzekanie na liczbę godzin pracy n-li, 18 + obecnie dodatkowo jedna 60-minutowa, to tylko tzw. pensum, do tego trzeba doliczyć liczne rady pedagogiczne, zespoły przedmiotowe, wychowawcze, samokształcenie, zebrania rodziców, poprawa prac klasowych/domowych i to wszystko w czasie pozalekcyjnym, no i jeszcze przygotowanie do lekcji, przygotowanie w różnych pomocy na lekcję odpowiednio do etapu kształcenia.. Teraz trzeba jeszcze doliczyć samokształcenie za własne pieniądze, zwykle w soboty i niedziele, różne kursy, studia podyplomowe inne.
Tu trzeba jeszcze dodać element ludzki, czyli często problemy uczniów, które wielu nauczycieli wraz z nimi przeżywa.
Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o jeszcze trudniejszej pracy n-li w szkołach specjalnych.
No i jeszcze w odniesieniu do liczenia pieniędzy nauczycielom, pragnę Kaaza uświadomić, że to chyba najniższe wynagrodzenie n-la w Europie.

waclaw46
25-10-2009, 13:17
Szkolnictwo to temat rzeka ,zaczynając od sławnego pensum nauczyciela a kończąc na programach autorskich, ciągłe zmiany podręczników,ograniczanie przedmiotów ścisłych a kończąc na likwidacji szkół gdzie młody człowiek uczył się zawodu.Też ważnym czynnikiem jest demografia stąd zmienność godzin w zatrudnieniu nauczyciela.
Wiemy że najlepiej jest narzekać a już z myśleniem to jest krucho.Szkolnictwo wyższe narzeka że młodzież kończąca szkołę średnią jest niedouczona.A na zarobki też narzekają nauczyciele akademiccy .Czy przy szczupłości środków na naukę nie należało by powołać kilka uniwersytetów państwowych ,a resztę przekazać samorządom województw.Samorządy zostawią uczelnie albo ją sprzedadzą.Każda z tych uczelni posiada administrację pożerającą środki na naukę. Uniwersytety miały by pieniądze na zatrudnienie nauczycieli z zagranicy mających dorobek naukowy czy stworzenie laboratoriów z prawdziwego zdarzenia.System stypendialny pomagał by osobom z rodzin o niższych dochodach.jeżeli mają wyniki.Mamy szacowne uniwersytety już od 1364 roku a żadnego Noblisty,coś o tym świadczy.System przyznawania stopni naukowych przenieść do Senatów Uczelni a nie zostawiać w rekach polityków.

Malgorzata 50
25-10-2009, 13:23
Mam zdanie następujące w kwestii nauczycieli szkół "zwykłych" bo szkolnictwo specjalne nie pozostawia nauczycielowi wielkiego wyboru i pochłania 100% jego czasu,mianowicie uważam ,że część narzekających spokojnie może zarabiać więcej biorąc nadgodziny,dorabiając korkami ,na kursach it.Ale to część.Zdrowych ,prężnych ,wykształconych w "chodliwych" specjalnościach mających pozytywne nastawienie do życia i pracowitych oraz mających szczęście .Bo nadgodziny nie zawsze są ,korki j.w. itd czasem trudno wziąć, z różnych względów, druga pracę .A nauczyciel sprzedający pietruszkę jest złym sprzedawcą oraz złym nauczycielem bo nie ma czasu na dokształt,tworzenie fajnych lekcji ,poprawianie w terminie klasówek i innych prac itd itd .A poza tym te sumy wymienione przez kaazę to sumy brutto -na rękę to jest, w przypadku nauczyciela z mgr ,mianowanego ,z dużym stażem pracy i w miarę porządnym dodatkiem motywacyjnym( a tu pańska łaska na pstrym koniu jeździ)ok 1800-2100- porażająca suma -nieprawdaż .Wacławie, przeczytałam twój post po napisaniu mojego masz 100% racji.Więc może nie gromadźmy narzekactwa tylko porozmawiajmy o systemie.

Alunia
25-10-2009, 13:44
Uprzedzę jeszcze ewentualne narzekanie na liczbę godzin pracy n-li, 18 + obecnie dodatkowo jedna 60-minutowa, to tylko tzw. pensum, do tego trzeba doliczyć liczne rady pedagogiczne, zespoły przedmiotowe, wychowawcze, samokształcenie, zebrania rodziców, poprawa prac klasowych/domowych i to wszystko w czasie pozalekcyjnym, no i jeszcze przygotowanie do lekcji, przygotowanie w różnych pomocy na lekcję odpowiednio do etapu kształcenia.. Teraz trzeba jeszcze doliczyć samokształcenie za własne pieniądze, zwykle w soboty i niedziele, różne kursy, studia podyplomowe inne.
Tu trzeba jeszcze dodać element ludzki, czyli często problemy uczniów, które wielu nauczycieli wraz z nimi przeżywa.

( I rozwiązuje - dodam od siebie! )
Nic dodać nic ująć!
Ale próżno to tłumaczyć komuś, kto szkołę widział tylko z pozycji ławki nie katedry.
Na ostatniej uroczystości Dnia Nauczyciela burmistrz dziękował nauczycielom za prowadzenie kółek
i zajęć przedmiotowych po południu, za friko :rolleyes: .
Potem panie uczycielki po łapkach całował w ramach podzięki.:D :D

Arti
25-10-2009, 14:02
Nie narzekajcie więc ,że nauczyciel mało zarabia....
Prócz tego ma wiele dodatkowo wolnych dni (przed świętami, po świętach,Ferie-ziowe i wolne w wakacje , my jedynie od 20 -26 dni urlopu i to nie zawsze dostaniemy latem.
Odpowiedź z Cytowaniem

nauczyciel ma 6 tyg urlopu w wakacje..nie może go brać w innym terminie. Ferie to dzieci mają wolne. Nauczyciel jest do dyspozycji dyrektora.

Nika
25-10-2009, 14:04
Swojego czasu w naszej szkole miał miejsce taki incydent:jedna ze sprzątaczek głośno i z niezadowoleniem narzekała na fakt, że nauczyciele dostali podwyżkę/kwota brutto wydała jej się zbyt wysoka/a panie sprzątające-nie.Zdenerwowana nauczycielka skomentowała jej biadolenie:pani Marysiu, jak pani zabraknie w szkole,to ja wezmę za miotłę i posprzątam, ale jak mnie zabraknie-to pani mnie nie zastąpi, niestety!

wuere'le
25-10-2009, 14:29
Swojego czasu w naszej szkole miał miejsce taki incydent:jedna ze sprzątaczek głośno i z niezadowoleniem narzekała na fakt, że nauczyciele dostali podwyżkę/kwota brutto wydała jej się zbyt wysoka/a panie sprzątające-nie.Zdenerwowana nauczycielka skomentowała jej biadolenie:pani Marysiu, jak pani zabraknie w szkole,to ja wezmę za miotłę i posprzątam, ale jak mnie zabraknie-to pani mnie nie zastąpi, niestety!

I to jest podsumowanie dla tych co zazdroszczą n-lom.

tadeusz50
25-10-2009, 14:35
Swojego czasu w naszej szkole miał miejsce taki incydent:jedna ze sprzątaczek głośno i z niezadowoleniem narzekała na fakt, że nauczyciele dostali podwyżkę/kwota brutto wydała jej się zbyt wysoka/a panie sprzątające-nie.Zdenerwowana nauczycielka skomentowała jej biadolenie:pani Marysiu, jak pani zabraknie w szkole,to ja wezmę za miotłę i posprzątam, ale jak mnie zabraknie-to pani mnie nie zastąpi, niestety!
Z tym sprzątaniem to odpowiem tak, ścierka i miotła może "parzyć" ręce nauczyciela. Nie po to się uczył by po kimś sprzątać. Każdy zawód i fach jest potrzebny i dość trudno obyć jeden bez drugiego. Jeszcze jedno.
WSZĘDZIE JEST DOBRZE, GDZIE NAS NIE MA

Arti
25-10-2009, 15:05
Z tym sprzątaniem to odpowiem tak, ścierka i miotła może "parzyć" ręce nauczyciela. Nie po to się uczył by po kimś sprzątać. Każdy zawód i fach jest potrzebny i dość trudno obyć jeden bez drugiego. Jeszcze jedno.
WSZĘDZIE JEST DOBRZE, GDZIE NAS NIE MA

Mylisz się T. Pracownie sprzątają bo jest wszystko pozamykane w szafach.
Czy np.pracownię chemiczną może sprzątać sprzątaczka gdzie są różne odczynniki i sprzęt do doświadczeń.

tadeusz50
25-10-2009, 15:11
Mylisz się T. Pracownie sprzątają bo jest wszystko pozamykane w szafach.
Czy np.pracownię chemiczną może sprzątać sprzątaczka gdzie są różne odczynniki i sprzęt do doświadczeń.
Skoro jest pozamykane w szafkach, to mogą sprzątać sprzątaczki, pokój nauczycielski też pewnie nie bo są dzienniki i można oceny wpisać. Za mojej dalekiej pamięci pracownie sprzatały sprzątaczki. Być może coś się zmieniło.

Arti
25-10-2009, 15:22
Skoro jest pozamykane w szafkach, to mogą sprzątać sprzątaczki, pokój nauczycielski też pewnie nie bo są dzienniki i można oceny wpisać. Za mojej dalekiej pamięci pracownie sprzatały sprzątaczki. Być może coś się zmieniło.

oooo dokumenty z dostępem?
dzienniki są zamykane to wiem :D

dziewiątka
25-10-2009, 15:37
Mylisz się T. Pracownie sprzątają bo jest wszystko pozamykane w szafach.
Czy np.pracownię chemiczną może sprzątać sprzątaczka gdzie są różne odczynniki i sprzęt do doświadczeń.

...podobnie z salami gimnastycznymi a przede wszystkim z apleczami sal, gdzie składowany jest sprzęt do ćwiczeń - sprzątaczka nie bierze odpowiedzialności za wypadek na obiekcie sportowym - nauczyciel odpowiada i musi magazyn ze sprzętem zamykać; a sprzątaczki sprzątają szkołę po zajęciach, kiedy nauczyciela juz nie ma
Wielokrotnie sprzątają nauczyciele w-f....czasem przy pomocy chętnych niećwiczących...
Często rozpoczynając lekcje okazało się, że sala nie posprzątana i co ???....czekać na sprzątaczkę?..kiedy grupa gotowa do ćwiczeń??...ćwiczyć na zakurzonym sprzęcie ?

waclaw46
25-10-2009, 16:47
Dlaczego podręczniki są zmieniane ciągle,poza chęcią zarobienia na ich pisaniu i księgarni na ich sprzedaży?

Malgorzata 50
25-10-2009, 19:44
Odpowiedziałeś sobie sam -autorzy piszą wydawnictwa wydają ...ktoś musi kupić!!!!

Boga
25-10-2009, 21:37
WSZĘDZIE JEST DOBRZE, GDZIE NAS NIE MA
i to jest najprawdziwsza prawda.
Nowa ciekawostka i dodatkowa "fajna"praca dla nauczycieli to prowadzenie dziennika dostępnego w internecie i tworzenie klas wirtualnych; to tak jak by komuś było mało prac dodatkowych.
Ktos też prawdę powiedział o tym wolnym w wakacje; a egzaminy zawodowe to kto "zrobi"? Bardzo ciężko jest też że nie ma mozliwości aby wziąć kilka dni urlopu wtedy kiedy np trzeba coś załatwić czy ktos z bliskich jest chory. To nie zawsze wypada w wakacje.
Dość ; nie zamieniłabym jednak tego zawodu na żaden inny mimo, że posiadam ich kilka. Kocham te "moje małolaty" i tylko dla nich potrafię żyć. Pięknie jest móc realizować sie w tym zawodzie, ale tylko jak kocha się to co się robi, a nie pracuje się dla pieniędzy.
Wykonywaną pracę trzeba kochać bo inaczej nie jesteśmy w stanie wykonywać jej dobrze. Ta praca jak chyba żadna inna daje mnóstwo satysfakcji. Polecam. Ja jestem szczęśliwa.

Malgorzata 50
25-10-2009, 22:27
A co ci się Bogna nie podoba w dziennikach "wirtualnych" pewnie ,ze kupa z tym roboty ale suma summarum opłaca się .Trochę ochłodze tę podniosła atmosfere .oczywiście ,ze jest kupę satysfakcji w tej pracy .Ale mysle ,ze czas Siłaczek minął bezpowrotnie i oczekiwalabym solidnego wynagrodzenia za solidna ,fachowo wykonana robotę .A duuuzo tu chałupnictwa niestety.Przede wszystkim z powodu idiotycznego systemu ,który każdemu głupkowi umożliwia naukę w LO co skutkuje potwornym obniżeniem poziomu ,wymagań, problemami wychowawczymi o jakich się drzewiej nie śniło.Nie rozumiem dlaczego np.w Polsce zamiast wymyślać chore koncepcje od gimnazjum począwszy nie skorzystano z b. dobrych systemów edukacyjnych,takich jak np. w Niemczech -tamten system selekcjonuje ale nie zamyka dróg i to jest to.Mimo ,ze zabrzmi to okrutnie jestem za elitarnością w edukacji na poziomie LO i dalej .Elitarnością intelektualną oczywiście .Nie każdy musi mieć maturę - mozna zostać fachowcem -technikiem czy wykwalifikowanym,na poziomie zawodowym, pracownikiem -korzyść dla wszystkich i o ilez mniej frustracji ,męki i konfliktów.Ale to co jest oczywiste dla nauczycieli jakoś nie może dotrzeć do władz oswiatowych .Nie trzeba koniecznie kształcić tokarzy na których nie ma zapotrzebowania ,ale operatorów nowoczesnego sprzętu .Oni nie musza mieć wiedzy szczegółowej na temat komplikacji przewodu pokarmowego ryby,żaby i królika oraz analizować porównawczo dzieł klasyków literatury polskiej.

Alunia
25-10-2009, 22:43
A co ci się Bogna nie podoba w dziennikach "wirtualnych" pewnie ,ze kupa z tym roboty ale suma summarum opłaca się .
Tu bym dyskutowała...
1. Chyba, że nauczyciel ma w klasie na biurku komputer lub laptopika od dyrektora (ha ha ha).
2. Wolałabym porozmawiać z rodzicem osobiście. Niechby przyszedł do szkoły..... czasami.... (marzenie:rolleyes:)
Ocena wyrażona cyfrą jest oceną dosyć ograniczoną.

dziewiątka
25-10-2009, 22:44
[QUOTE=Malgorzata 50]A co ci się Bogna nie podoba w dziennikach "wirtualnych" pewnie ,ze kupa z tym roboty ale suma summarum opłaca się .[QUOTE]

Małgorzato, wcale nie ma tak dużo roboty z wirtualnymi dziennikami...mój syn - informatyk/programista wprowadzał taki system pn. :"Szkoła"...program jest i nic ponadto co powinien robić nauczyciel w normalnym dzienniku(pisanym ręcznie) nie musi robić ( oczywiście musi znać podstawowe zasady pracy z komputerem-ale chyba już nie ma takich nauczycieli, którzy tego nie potrafią ?).....i ..pod warunkiem, ze wpisy muszą być na bieżąco i systematycznie....może to jest ta trudnością dla niektórych pedagogów ?.....a jaka korzyść dla rodziców...mogą na bieżąco kontrolować postępy swoich pociech...bez wizyt w szkole....
...z resztą o czym piszesz w zupełności się zgadzam...

Alunia
25-10-2009, 22:44
Trochę ochłodze tę podniosła atmosfere .oczywiście ,ze jest kupę satysfakcji w tej pracy .Ale mysle ,ze czas Siłaczek minął bezpowrotnie i oczekiwalabym solidnego wynagrodzenia za solidna ,fachowo wykonana robotę .A duuuzo tu chałupnictwa niestety.Przede wszystkim z powodu idiotycznego systemu ,który każdemu głupkowi umożliwia naukę w LO co skutkuje potwornym obniżeniem poziomu ,wymagań, problemami wychowawczymi o jakich się drzewiej nie śniło.Nie rozumiem dlaczego np.w Polsce zamiast wymyślać chore koncepcje od gimnazjum począwszy nie skorzystano z b. dobrych systemów edukacyjnych,takich jak np. w Niemczech -tamten system selekcjonuje ale nie zamyka dróg i to jest to.Mimo ,ze zabrzmi to okrutnie jestem za elitarnością w edukacji na poziomie LO i dalej .Elitarnością intelektualną oczywiście .Nie każdy musi mieć maturę - mozna zostać fachowcem -technikiem czy wykwalifikowanym,na poziomie zawodowym, pracownikiem -korzyść dla wszystkich i o ilez mniej frustracji ,męki i konfliktów.Ale to co jest oczywiste dla nauczycieli jakoś nie może dotrzeć do władz oswiatowych .Nie trzeba koniecznie kształcić tokarzy na których nie ma zapotrzebowania ,ale operatorów nowoczesnego sprzętu .Oni nie musza mieć wiedzy szczegółowej na temat komplikacji przewodu pokarmowego ryby,żaby i królika oraz analizować porównawczo dzieł klasyków literatury polskiej.
A tutaj zgadzam się z każdym Twoim słowem Małgosiu. Wiesz o czym mówisz!:) :)

wuere'le
25-10-2009, 22:44
Takie były załozenia reformy oswiatowej, kiedy wprowadzano gimnazja.
Egzamin po gimnazjum miał powiedzieć uczniowi i rodzicom, czy dziecko powinno uczyć się w LO, w średniej szkole technicznej, czy w zawodowej, nikomu niczego nie zamykając. Skończyło się jak zwykle, czyli byle jak. Egzaminy po gimnazjum uczniom do niczego nie potrzebne, bo i tak kto chce to pójdzie do liceum, jedyny z nich pożytek, to informacja dla dyrektora o tym jak pracują jego nauczyciele, ale niestety wpływ na to ma, jak wspomniała Małgorzata, poziom klasy, czyli w rezultacie niczemu te egzaminy nie służą. Po co egzaminy po podstawówce, to nie wiem i zupełnie nie wiem po co są egzaminy, takie same jak w szkole masowej, w szkole specjalnej. W szkole specjalnej, po gimnazjum uczeń ma praktycznie niewielki wybór, bo tylko szkołę zawodową, choć znam przypadki, że absolwent gimnazjum specjalnego szedł do płatnego liceum. Podziwiam etykę dyrektora.

wuere'le
25-10-2009, 22:49
Tak na marginesie, to wirtualny dziennik może i dobry, ale jak z tego maj korzystać wielu rodziców dzieci upośledzonych, których w domach nie ma łazienki, często ubikacja na podwórku, rodzice z biedą czytają, o komputerze wiedzą tyle ile gdzieś tam usłyszeli, że coś takiego istnieje, a zetknęli możne gdzieś w urzędzie.

Malgorzata 50
25-10-2009, 22:53
[quote=Malgorzata 50]A co ci się Bogna nie podoba w dziennikach "wirtualnych" pewnie ,ze kupa z tym roboty ale suma summarum opłaca się .[quote]

Małgorzato, wcale nie ma tak dużo roboty z wirtualnymi dziennikami...mój syn - informatyk/programista wprowadzał taki system pn. :"Szkoła"...program jest i nic ponadto co powinien robić nauczyciel w normalnym dzienniku(pisanym ręcznie) nie musi robić ( oczywiście musi znać podstawowe zasady pracy z komputerem-ale chyba już nie ma takich nauczycieli, którzy tego nie potrafią ?).....i ..pod warunkiem, ze wpisy muszą być na bieżąco i systematycznie....może to jest ta trudnością dla niektórych pedagogów ?.....a jaka korzyść dla rodziców...mogą na bieżąco kontrolować postępy swoich pociech...bez wizyt w szkole....
...z resztą o czym piszesz w zupełności się zgadzam... Ale ja tez jestem ogromna zwolenniczką dzienników wirtualnych -z zastrzeżeniem Aluni my nie wszyscy mamy na biurkach komputery -chociaż jest ich w szkole sporo i można po lekcjach wszystkie oceny i uwagi wprowadzić . Moim zdaniem skończyłyby się również wszelkie dyskusje gdyby nauczyciel miał, jak każdy normalny człowiek 8 godz. w pracy czyli szkole z czasem na poprawę prac ,uzupełnienie dzienników, spotkania z rodzicami z częstotliwością większą niż raz w miesiącu itd itd oraz był za tę prace wynagradzany jak urzędnik państwowy ,którym zresztą jest, czyli na poziomie 2500-5000 PLN bo tyle jest moim zdanie ta praca warta -i co z tego!.Karta Nauczyciela jest dokumentem przestarzałym i do wyrzucenia a ZNP ...lepiej nie mówić ..ostatni bastion PRL.:) Tylko prawa do wakacji będę bronic jak niepodległości- w dobrze pojętym interesie młodych i dla ich bezpieczeństwa.Bo dobry nauczyciel musi być przede wszystkim czlowiekiem zdrowym psychicznie!!!!

Malgorzata 50
25-10-2009, 22:59
A tutaj zgadzam się z każdym Twoim słowem Małgosiu. Wiesz o czym mówisz!:) :)
Bo to moj pot,krew i łzy:D:)

Alunia
25-10-2009, 23:21
Bo dobry nauczyciel musi być przede wszystkim czlowiekiem zdrowym psychicznie!!!!
Pozwalam sobie od czasu do czasu w gronie nauczycieli i zaprzyjaźnionych osób wyrażać pogląd o obowiązkowych badaniach psychiatryczny dla nauczycieli, co pięć lat.
Mówię do nauczycieli - bo znam ich od podszewki i niektórzy minuty w szkole zostać nie powinni - dla dobra dzieci.
Natomiast rodzice, powierzając szkole to co mają najcenniejszego - swoje dzieci - zabiegać powinni o zapewnienie najlepszej kadry, dokształconej, niesfrustrowanej, wyselekcjonowanej.
Natomiast licząc im dukaty w portfelach i godziny obowiązkowych godzin, godzą się jednocześnie na to że do szkoły trafiać będą również nauczyciele przypadkowi, odrzuty z innych uczelni.
Obrotny, mądry, ciekawy świata, ambitny młody człowiek poszuka sobie lepiej płatnej pracy.
No i pozostaje jeszcze liczyć na tzw. nauczycieli z powołania - ale to wymierający gatunek. :rolleyes:

waclaw46
26-10-2009, 10:06
Ilość godzin dydaktycznych .Jak jest poza Polską?

wuere'le
26-10-2009, 19:43
Pozwalam sobie od czasu do czasu w gronie nauczycieli i zaprzyjaźnionych osób wyrażać pogląd o obowiązkowych badaniach psychiatryczny dla nauczycieli, co pięć lat.
Mówię do nauczycieli - bo znam ich od podszewki i niektórzy minuty w szkole zostać nie powinni - dla dobra dzieci.
Natomiast rodzice, powierzając szkole to co mają najcenniejszego - swoje dzieci - zabiegać powinni o zapewnienie najlepszej kadry, dokształconej, niesfrustrowanej, wyselekcjonowanej.
Natomiast licząc im dukaty w portfelach i godziny obowiązkowych godzin, godzą się jednocześnie na to że do szkoły trafiać będą również nauczyciele przypadkowi, odrzuty z innych uczelni.
Obrotny, mądry, ciekawy świata, ambitny młody człowiek poszuka sobie lepiej płatnej pracy.
No i pozostaje jeszcze liczyć na tzw. nauczycieli z powołania - ale to wymierający gatunek. :rolleyes:

A ja Ci powiem, że nie trzeba tu badań psychologicznych, tylko mądry dyrektor. Znasz sprawę, więc się zgodzisz, że wystarczy przejść się podczas lekcji przez korytarz, żeby stwierdzić, gdzie n-l nie ma nic do powiedzenia,bo w klasie jest szum, a on sam wrzeszczy aby przekrzyczeć klasę, gdzie w klasie cisza, bo n-l wie po co tam jest. Oczywiście bywa wrzawa w klasie celowo wywołana przez n-la choćby dla burzy mózgów i innych zabiegów metodycznych, ale to tez od razu na korytarzu słychać. Powiem krótko połowa n-li to osoby uczące, a tylko połowa to NAUCZYCIELE.
Jeśli nawet ktoś się oburzy, to jego sprawa, dość długo w tym zawodzie pracowałem i z niejednego oświatowego pieca chleb jadłem.

Alunia
26-10-2009, 21:44
Ja się nie oburzam...:D

waclaw46
27-10-2009, 16:24
A ja Ci powiem, że nie trzeba tu badań psychologicznych, tylko mądry dyrektor. Znasz sprawę, więc się zgodzisz, że wystarczy przejść się podczas lekcji przez korytarz, żeby stwierdzić, gdzie n-l nie ma nic do powiedzenia,bo w klasie jest szum, a on sam wrzeszczy aby przekrzyczeć klasę, gdzie w klasie cisza, bo n-l wie po co tam jest. Oczywiście bywa wrzawa w klasie celowo wywołana przez n-la choćby dla burzy mózgów i innych zabiegów metodycznych, ale to tez od razu na korytarzu słychać. Powiem krótko połowa n-li to osoby uczące, a tylko połowa to NAUCZYCIELE.
Jeśli nawet ktoś się oburzy, to jego sprawa, dość długo w tym zawodzie pracowałem i z niejednego oświatowego pieca chleb jadłem.
__________________

Nie wszystko jest proste,że dyrektor poprzez ocenę ze słuchu czy gwar czy cisza potrafi ocenić jakość wykładu Wprowadzona ocena testowa wykładu czy młodziesz jest zainteresowana wykładem czy nie.A jak jest w Ameryce łacińskiej.Ten co nie ciekawie mówi jest eliminowany.Niektórzy polacy tam pracują i są zadowoleni bo ten co mówi nieciekawie jest eliminowany z systemu.Tak jest stosowane przy wykładowcach akademickich.

wuere'le
27-10-2009, 17:19
Masz rację Wacławie, tylko my tu mówimy o trzech podstawowych etapach kształcenia: szkole podstawowej, gimnazjum i szkole ponadpodstawowej. W pierwszym etapie wykład raczej nie wchodzi w rachubę, w gimnazjum jest możliwy ale krótki i przeplatany np. prezentacją, w na trzecim etapie wykład tak ale też bez przesady i niezbyt długi, chodzi min. o możliwość koncentracji uwagi odpowiednią do wieku i możliwości percepcyjnych.Jeśli zaś chodzi o wyniki testów, to jest to moim zdaniem kiepski miernik.

waclaw46
27-10-2009, 18:12
Szanowne panie jakość kszałcenia to zaczyna się od podstawowego kształcenia .Dlaczego ktoś nie rozumie matematyki w bo na początku były kłopoty ze zrozumieniem to że są zdolności matematyczne czy humanistyczne to po prostu wymysł i my wszyscy w to uwierzyliśmy.Ma predyspozycje..Jeżeli dziecko normalne to o czym my mówimy.
Jeżeli po 40 się urodziło to mogą być komplikacje o tym dobrze wie matka i ojciec to ich sprawa że się zdecydowali.

Alunia
27-10-2009, 19:50
Szanowne panie jakość kszałcenia to zaczyna się od podstawowego kształcenia .

Jakość kształcenia zaczyna się od.....kształcenia nauczycieli,
od programów szkolnych, podręczników, wyposażenia szkół...:rolleyes:

Malgorzata 50
27-10-2009, 20:25
Ja się nie oburzam...:D Pewnie ,że się nie oburzasz.Ja równiez od czasu do czasu wypuszczam balon pt.badania psychiatryczne .Bo material się wypala .A skarb najdroższy rodziców potrafi stan zdrowia psychicznego najbardziej "powołanego" nauczyciela doprowadzić do nieodwracalnych zmian.:)
A serio, wole tysiąc razy porządnego,fachowego belfra niż "nauczyciela z powołania" bo w takie powołania zwyczajnie nie wierzę .Nauczyciel nie ma kochać swoich uczniów tylko ich uczyć oraz trochę wychowywać -niezbyt nachalnie zresztą .Nie "powołanie" enigmatyczne ma wartość tylko wiedza ,umiejętności dydaktyczne plus nie zawadzi fajna osobowość.
Jeśli chodzi o jakość kształcenia zgoda z Alunia i Wacławem.A jeśli chodzi o dyrektorów ...hmmm ostatnio obserwuję taki trynd iż dyrektorzy jak ognia unikają wspierania nauczycielki w ich znoju ...tekst podstawowy brzmi" proszę dobie radzić" i nie chodzi o to ,żeby z byle g...latać do dyrekcji ale by była ona ,jak to drzewiej bywało-ostatnią instancja przed którą najbardziej zbuntowanym ze strachu uginają się kolana .Jest zdecydowana tendencja do zamiatania problemow pod dywan i udawania ,ze nic się nie dzieje -no chyba że pojawia się jakis kosz na głowie belfra i cialo pedagogiczne ,z dyrekcja na czele staje się gwiazdą TVN24 a panienka reporterka podekscytowanym glosem zapytywa "Jak do tego moglo dojsc??" Za malo podsłuchiwania pod drzwiami było?????

Arti
27-10-2009, 20:39
no to od czego zacząć naprawę jeśli coś działa wadliwie ?:rolleyes:
Bo rozumiem, że coś kiepsko w szkolnictwie.
a kto to może zmienić? też uważam za dobre pytanie.

wuere'le
27-10-2009, 21:43
Małgorzato, wydaje mi się, że belfer, porządny fachowiec, to właśnie belfer z powołaniem i nikt tu nie mówi o jakiejś miłości do dzieci w relacjach nauczyciel-uczeń, mówi się raczej o dostrzeganiu, że uczeń też człowiek.
Poza tym skąd wytrzasnęłaś to podsłuchiwanie pod drzwiami?
Jakoś nic takiego tu nie przeczytałem, chyba, że tracę umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Było o spacerze po korytarzu podczas lekcji, co prawda, ale nie o podsłuchiwaniu, chodziło o hałas prowadzący w rezultacie do tego kosza na głowie. (taki skrót myślowy, na zasadzie od kamyczka do...).

wuere'le
27-10-2009, 21:47
Można by tu dużo, dużo pisać co zmienić, tylko po co, kto tym się przejmie? Ci, którzy już nie pracują, jeśli do tej pory niczego nie zwojowali, a nie zwojowali, pomimo, że bardzo chcieli, to już nic nie zrobią.

Alunia
27-10-2009, 22:09
Można by tu dużo, dużo pisać co zmienić, tylko po co, kto tym się przejmie? Ci, którzy już nie pracują, jeśli do tej pory niczego nie zwojowali, a nie zwojowali, pomimo, że bardzo chcieli, to już nic nie zrobią.

Nie rezygnuj :) . Warto o tym mówić.
Mamy dzieci nauczające i wnuki.... - nie daj Boże,
opatrzność pokara tym zawodem :D :D