PDA

View Full Version : Seniorzy, zwierzęta i odpowiedzialność


Basia.
07-01-2007, 19:39
Masz dużo racji ale nie wszystko jest dla starszych ludzi.
Czy 67-letnia kobieta powinna urodzić dziecko? Moim zdaniem jest to patologia.
Często starsze osoby biorą sobie kociaczki albo szczeniaczki żeby umilić sobie życie i to jest bardzo fajne, ale na forach miłośników zwierząt są później opisane tragedie zwierzaków, które po śmierci pana wylądowały z kanapy na ulicy lub do klatki w schronisku bez szansy na adopcję. Czy to jest w porządku? Moim zdaniem nie. Mam 2 pieski i są to ostatnie zwierzaki w moim życiu, poczucie przyzwoitości i odpowiedzialności nie pozwoliłoby mi na przygarnięcie następnych, którym mogłabym zgotować los opisany powyżej.

jolita
07-01-2007, 20:36
http://img296.imageshack.us/img296/9620/dobloganr8ba5.jpg (http://imageshack.us) Oj Basiu, Basiu - z pesymizmem daleko nie zajedziesz...Dobierz lektury n.t. coraz dłuższej bariery życia i nie odmawiaj opieki "młodszym braciom". Moja Mamusia wkroczyła w 92 rok życia i narazie nie myślimy o rozstaniu. Obydwie (bo mnie też latek nie brakuje) cieszymy się dobrym nastrojem i zdrowiem nie najgorszym, a ja dopiero 3 m-ce badam tajniki internetu i muszę ogarnąć jeszcze masę wiedzy...:D

Aga60
08-01-2007, 07:40
Ja podobnie podchodzę do sprawy jak Basia. 12 stycznia minie rok gdy pożegnałam się ze swoją 14 letnią ukochaną sunią. I też już nie wezmę żadnego zwierzaczka mimo, iż od dzieciństwa stale w domu były jakieś czworonożne kochasie. Nie wezmę również dlatego, że nie chcę kolejny raz przeżywać rozstania - to już ponad moje siły.
A co do internetu dla starszych - to moja 40 letnia sąsiadka używa komputera syna wyłącznie do grania w karty, bo uważa, że komputer a szczególnie internet to czarna magia:) , natomiast ja jestem cała szczęśliwa, że choć to nie real, to jednak mam kontakt z innymi ludźmi:)

wiesia2351
16-01-2007, 22:56
Ja mam prawie 12 letnią sunię jest po dwóch operacjach i narazie trzyma się świetnie, ale powoli się muszę oswajać z myślą, że kiedyś będę musiała się z nią pożegnać i pozostać sama i to będzie dla mnie straszne

Dzidka
17-01-2007, 08:44
Droga Ago, rozumiem Cię doskonale, bo sama niedawno przeżyłam takie rozstanie z ukochaną jamniczką. A propos komputera, to bardzo się wciągnęłam, choć nie umiem jeszcze wielu rzeczy, ale próbuję. Jestem też z Warszawy i mam 66 lat. Jestem słuchaczką Uniwersytetu III Wieku, do czego, jeśli jeszcze nie jesteś, bardzo Cię zachęcam.Pozdrawiam.

Eufrozyna
10-02-2007, 20:46
Jestem zwierzolubna i do głowy by mi nie przyszło pozbawić się radości płynącej z obcowania z nimi. Przepraszam, Basiu kto powiedział, że zrządzenie losu nie pozbawi życia 40. letniego człowieka, który pozostawi nie tylko swoje zwierzęta, a przede wszystkim swoje dzieci. Można zaopiekować się starszym zwierzem. Natomiast z odchodzeniem ludzi i zwierząt trzeba się oswajać. Dziewczyny i chłopaki - jesteśmy młodzi.

baburka
10-02-2007, 21:25
z odchodzeniem ludzi i zwierząt trzeba się oswajać.
Jak zrobić to samemu? Jak pomóc tym, którym bliżej do wieczności?

Wilhelmina
10-02-2007, 21:38
Czytam,czytam i NIE ROZUMIĘ.Piszecie Panie o wielkiej miłości do już posiadanych zwierząt,lub tych co były z Wami i odeszły.Piszecie,że strach przed rozstaniem,rozpacz po odejsciu itd.A ja myślę ,ze to jest trochę asekuranctwo i niechęć do przyznania się że ma się dość obowiązków.Jeśli ktoś ma w sobie miłość i czułość to nie myśli o tym co moze być,tylko żyje,a żyjąc daje miłość i siebie innym.Jest tyle biednych,porzuconych,czekających na opiekę zwierząt dla których nawet rok życia z człowiekiem który przytuli,ukoi ich strach,napełni miseczkę i pozwoli się kochać jest największym szczęściem.To nie zdrada pokochać inne zwierze,to dobrodziejstwo dla tego pokrzywdzonego i szczęście dla człowieka,bo jego serce nie jest puste.Żyje.Póki umie kochać,póki zna litość,póki niesie pomoc - żyje.

baburka
10-02-2007, 22:52
Czy aby Twój kotek-awatar jest zdrowy?

Lila
10-02-2007, 23:08
Myślę tak jak Ty.
Mam swoje lata,jak wszyscy tutaj.Ale ,jeżeli będę miała przed sobą zdychające na ulicy kocię,to ...Bóg mi świadkiem,wezmę go,nawet jak będę mieć przekroczoną 90 -tkę...:)

Gdy ratujesz jedno życie...itd...Ale nie każdy ma daną chwilę próby.
Więc koło potrzebującego człowieka,też nie przechodziłam obojętnie.No...teraz,możliwości już nie te..
Ale za to jestem wielką sympatią meneli - wódociągów ,pod marketem gdzie robię zakupy..Tyle dobrej energii za przysłowiową złotówkę..:D

Pozdrawiam- Lila.

Acha...mój kotek - awatar jest całkiem zdrowy...

destiny
10-02-2007, 23:55
Dobry wieczór wszystkim:)
Nie było mnie w domku, ale już jestem :) Lilu, pozwól, że wtrące swoje 3 gorsze...
Też kocham zwierzęta i powiem że strasznie zniosłam rozstanie z moją 14-letnią spanielką Dianą...
Walczyłam o jej życie do końca...
Wstyd się przyznać, co robiłam, bo ktoś to może odebrać za profanacje obrządku należnego człowiekowi po śmierci:((( Powiem więcej, nie lubię nawet tego wspominać, gdyż wszystko odżywa i wciąż widzę jej żałosne oczy - już nie wiem sama, czy wołające o litość, ratunek czy o śmierć.
Dziś mam kotkę Sarę, którą ktoś wrzucił mi do ogródka...
Lilu, pisałaś wcześniej na wątkach ile masz psów i kotów.
A Twoja walka i przygarnięcie kotka tylko z...3 łapkami ???
Ja Cie znam również z innej strony...Twoje serce jest tak piękne i szczodre...Nie przejdziesz obojętnie, nie obrócisz się
tyłem od człowieka żebrającego, dziecka, cyganki...
To tyle - być może przybliżyłam postać Lili...a najlepiej zapamiętuje się czytając krótkie notki (posty).

Wilhelmina
11-02-2007, 00:42
Pytanie o zdrowie kota z awatara było do mnie.
Tak.Kot żyje i jest prawie zdrowy,choć humorzasty.
Nie żyje moja 16-letnia sunia kundelka,najwierniejszy pies w Krakowie.Nie żyje piękna Bella,Cyma,Łatka i inne które były ze mną,kochały mnie i które ja kochałam i musiałam przeżyć ich śmierć.Ale ja żyję i mogę dać jeszcze wiele miłości.
Ja wiem, że to pozornie okrutne,ale należę do tych którzy w portfelu noszą zgodę na pobranie narządów po śmierci,jeśli jakoweś będą się nadawać.Śmierć nie przekreśla prawa do życia innych.Chcę żeby mój kot żył,będę szaleć z rozpaczy gdy
odejdzie.Jednakże czas leczy rany.Gdzieś może czekać inny kot,inny pies...taki co mnie będzie potrzebował.A ja jego.Bo mając zwierzątko,kochając go,jest się naprawdę potrzebnym.
Ludzi też kocham,ale nie wszystkich.Szanuję biedę,niemoc,kalectwo.Meneli jednak nie lubie!

Eufrozyna
11-02-2007, 13:47
Baburko, być z nimi. Mam w rodzinie trzy panie ponad dziewięćdziesięcioletnie, staram się być z nimi w kontakcie jak najczęściej, mówię im o tym, że są kochane, potrzebne, słucham ich opowieści, także o śmierci . Śmierć jest wokół nas, dotyczy wszystkiego, co żywe. Przecież mimo to cieszymy się, planujemy następne dni, żyjemy. Nie byłam przy śmierci najbliższych mi ludzi, tak się złożyło. Umierały przy mnie moje zwierzęta, w moich ramionach, płakałam, cierpiałam ale to było oczyszczające i oswajało śmierć. Jak chodzi o to czy warto, czy jeszcze zdążę coś zrobić - warto, zdążymy, zwłaszcza być dobrym i dla ludzi i zwierząt.:) :)

Lila
11-02-2007, 14:38
Eufrozyno :)

Kraków jest mi bliski,bardzo.

A jeżeli chodzi o meneli ? Nie wiem .
Wiem jedynie ,że nie lubię mięsa .Widziałam natomiast ,jak cienka jest granica między tak zwaną normalnością człowieka,a tym co powoduje jego całkowity upadek..

Nie...nie.Nie mam racji !!
Nie tylko nie lubię.Nie cierpię chamstwa i agresji,skierowanej coraz częściej przeciwko ludziom starszym.Ona jest coraz bardziej widoczna.

Pozdrawiam.

hanka93
22-02-2007, 09:36
Masz dużo racji ale nie wszystko jest dla starszych ludzi.
Czy 67-letnia kobieta powinna urodzić dziecko? Moim zdaniem jest to patologia.
Często starsze osoby biorą sobie kociaczki albo szczeniaczki żeby umilić sobie życie i to jest bardzo fajne, ale na forach miłośników zwierząt są później opisane tragedie zwierzaków, które po śmierci pana wylądowały z kanapy na ulicy lub do klatki w schronisku bez szansy na adopcję. Czy to jest w porządku? Moim zdaniem nie. Mam 2 pieski i są to ostatnie zwierzaki w moim życiu, poczucie przyzwoitości i odpowiedzialności nie pozwoliłoby mi na przygarnięcie następnych, którym mogłabym zgotować los opisany powyżej.

W parku słyszę rozmowy z pieskami jak z dziećmi ale to lepsze niż urodzenie dziecka przez babcię w wieku 67 lat i pozostawienie go bez matki lub skazanie na kontakt ze staruszką.

Nika
22-02-2007, 10:10
Masz rację, kochana.Miłość miłością i chwała wszystkim wrażliwym sercom, ale czasem trzeba też posłuchać rozsądku.Rozumiem potrzebę realizacji macierzyństwa, ale urodzić to raz, a dać szansę dziecku na długoletnią opiekę to dwa.Ciało niestety ,zgodnie z prawami natury, starzeje się,słabnie,choruje,często ulega deformacji a do dziecka trzeba dużo zdrowia psychicznego i fizycznego,aby sprostać tak waznemu zadaniu jakim jest jego prawidłowe wychowanie.To samo dotyczy opieki nad zwierzętami- Lileczka napisała,że przygarnęłaby bezdomnego kotka nawet,gdyby miała 90 lat.Życzę jej dużo zdrowia i 100 lat, ale bywa różnie i co wtedy z kocinką?To nie takie proste.Wiem,że większość z nas chciałaby uratować,co się da,ale warto wyważyć między emocjami a rozsądkiem,by nasza decyzja przyniosła więcej pozytku niż szkody.:) Pozdrawiam wszystkie dobre serduszka.

Jadka.Z
22-02-2007, 10:40
Podzielam zdanie Hanki i Niki. Ja również chciałabym obdarzać ciepłem jakiegoś zwierzaczka ale mam poczucie odpowiedzialności, czasem muszę wyjężdżać na kilka dni a wten czas co ze zwierzaczkiem. Za bardzo lubię stworzenia aby je krzywdzić nie mówiąc już o człowieku. Pozdrawiam.

bogda
25-02-2007, 12:05
Witam :)

Ja również bardzo kocham zwierzęta. Zawsze w moi8m domu był pies, albo kot, albo oba razem. Jak dzieci były małe tak samo, ciągle przynosiły do domu a to pieska, a to kotka. Miały jeszcze rybki, kanarki. Wszystko to było dobre jak dom był pełny ludzi. A teraz ... nie mogę sobie pozwolić na żadnego zwierzaczka, bo byłabym całkiem uwiązana w domu, albo nie mogłabym zapewnić należytej opieki, a na to taki przyjaciel nie zasługuje, nie mogłabym ich krzywdzić. Menele budzą we mnie współczucie, żal mi tych ludzi bardzo, ale zauważcie,że oni są nastawieni przyjażnie do innych, nie robią nikomu krzywdy, a często są poniżani chociaż nie wiemy co było tego przyczyną, że są w takiej a nie innej sytuacji. Niektórzy z nich napewno zostali skrzywdzeni przez swoich najbliższych z zazdrości, zawiści lub pazerności.

Pozdrawiam :)

Himalaya
17-03-2007, 12:28
Witam
Szkoda , że dyskusja w tym poście odbiegła od tematu i w zasadzie kwalifikuje się do wątku "moje domowe zoo".

urszula-kol
17-03-2007, 13:09
Witaj Himalaya ,wiem że to nie ten wątek ale nie mogę się powstrzymać od ponownego powitania Ciebie.Dawno Cię tu nie było.Pamiętam,że mi pomagałaś w pierwszych krokach komputerowych.Bądż z nami na stałe.

jolita
17-03-2007, 15:05
Himalayko! Masz rację, że coś poplątało się z wątkami, ale my Senioritki często reagujemy zbyt impulsywnie stąd małe zamieszanko, którego my - moderatorki nie możemy zlikwidować, bo nie jest dane nam "działania" we wszystkich tematach, a tylko udostępnionych. Ja też okazałam radość z racji Twego powrotu chyba na nieodpowiedniej stronce, ale tak się ucieszyłam...Bo to (nie umiejszając "Nowym") za "Starą Gwardią" tęskni się...238

admin
18-03-2007, 12:39
"Zwierzęca" część wątku przeniesiona :)

FeliksG
18-03-2007, 15:39
Gdzie teraz jest wątek o zwerzętach? proszę o wskazanie.

admin
18-03-2007, 15:49
no wlasnie tutaj :)

Krystyna
23-03-2007, 13:28
Witajcie

Jestem nowa na tym forum, ale ponieważ bardzo lubię zwierzątka, a szczególnie koty, ten temat mnie żywo zainteresował. Sama mam kotkę Misię, którą wzięłam ze schroniska.Wiem, że w ten sposób uratowałam jej życie i to jest dla mnie najważniejsze. Rzeczywiście, zgadzam się z Basią, że nie powinniśmy kupować sobie szczeniaczków lub kociaków ale dlaczego w naszym wieku nie możemy pomagać dorosłym lub wręcz starszym psiakom? Wizyta w schronisku mną bardzo wstrząsnęła, zwierzęta tam bardzo cierpią. Chciałabym przygarnąć jeszcze jednego kota, ale trochę się boję, że się nie polubią z moją Misią. Myślę że dzięki decyzji o przygarnięciu zwierzaka, pomagamy nie tylko im, ale dajemy również coś nam samym:)

Basia.
23-03-2007, 14:10
http://img296.imageshack.us/img296/9620/dobloganr8ba5.jpg (http://imageshack.us) Oj Basiu, Basiu - z pesymizmem daleko nie zajedziesz...Dobierz lektury n.t. coraz dłuższej bariery życia i nie odmawiaj opieki "młodszym braciom". Moja Mamusia wkroczyła w 92 rok życia i narazie nie myślimy o rozstaniu. Obydwie (bo mnie też latek nie brakuje) cieszymy się dobrym nastrojem i zdrowiem nie najgorszym, a ja dopiero 3 m-ce badam tajniki internetu i muszę ogarnąć jeszcze masę wiedzy...:D
Jolitko, nie jestem pesymistką tylko realistką /jestem chora na raka/, udzielam się na dogomanii i tam jest bardzo wiele rozpaczliwych postów o zwierzątkach, których nikt nie chce po śmierci właścicieli. Przeważnie są to zwierzątka leciwe a takie niestety nie mają szans na adopcję. Dlatego uważam, że człowiek powinien być odpowiedzialny nie tylko za siebie ale również i za tych, których przygarnął pod swoje "skrzydła". Pozdrowionka dla Ciebie i dla Mamusi.

Wilhelmina
23-03-2007, 16:13
Kocie mamy

K o t y .Blisko człowieka, a przecież
jakże często ich los łzy wyciska.
Dobrze chociaż, że są na tym świecie
Wysłanniczki świętego Franciszka.

Strudzone własnym ciężkim życiem,
oszczędzające na jedzeniu,
wychodzą wieczór, aby skrycie
ulżyć kociętom w ich cierpieniu.

Od ust odjęte resztki jadła,
kupione za ostatnie grosze,
zaniosą kotce, by nie padła
- wzruszone małych kociąt losem.

Sercami otwierają bramy
człowieczych sumień - gdy zamknięte -
anonimowe Kocie Mamy,
Niedocenione Kocie Święte.

Nie znajdą miejsca na pomnikach,
i c h na cokołach nie ujrzycie,
w piwnicach, szopach i śmietnikach
ratują smutne kocie życie.

Z całego serca je pozdrawiam;
życzenia składam im najszczersze
i im to właśnie pomnik stawiam
moim serdecznym dla nich wierszem.

F.J.Klimek

emka46
23-03-2007, 16:41
Piękny wiersz.Wzruszyłam się.

Basia.
23-03-2007, 17:16
Tutaj wklejam linka z dogomanii, niestety to jest jeden z wielu apeli.
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=40181

Wilhelmina
23-03-2007, 18:43
Kochana Basiu,dla przypomnienia wklejam Ci wypowiedz z wątku o sukcesach
Moje sukcesy

--------------------------------------------------------------------------------

Moim największym sukcesem jest mój syn, którego wychowywałam sama /psotny był smarkacz i żywy jakby miał zainstalowany motorek/. Wykształciłam chłopaka i wychowałam na przyzwoitego człowieka, jestem z niego dumna. Za sukces uważam to, że postępowałam i postępuję w swoim życiu zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie muszę się wstydzić niczego spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Następnym moim sukcesem jest mój partner życiowy, z którym związałam sie po śmierci męża 25 lat temu i z którym mam nadzieję żyć długo i szczęśliwie.
I tak trzymaj - DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE !!!!!
Nikomu nie musisz tłumaczyć się z tego,że nie chcesz wziąść do domu zwierzęcia.Nie chcesz i już.Czasem,jeśli ktoś nie ma przekonania,to lepiej niech tego nie robi.A czasem znowu 1 rok życia w godziwych warunkach i w miłości jest cenniejszy niz wszystkie skarby świata.Wszystko zależy od tego ile ktoś ma w sobie altruizmu.

http://img139.imageshack.us/img139/9573/79694519eb9.th.jpg (http://img139.imageshack.us/my.php?image=79694519eb9.jpg) -dziwny ten świat...

Basia.
23-03-2007, 18:52
Kochana Basiu,dla przypomnienia wklejam Ci wypowiedz z wątku o sukcesach
Moje sukcesy

--------------------------------------------------------------------------------

Moim największym sukcesem jest mój syn, którego wychowywałam sama /psotny był smarkacz i żywy jakby miał zainstalowany motorek/. Wykształciłam chłopaka i wychowałam na przyzwoitego człowieka, jestem z niego dumna. Za sukces uważam to, że postępowałam i postępuję w swoim życiu zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie muszę się wstydzić niczego spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Następnym moim sukcesem jest mój partner życiowy, z którym związałam sie po śmierci męża 25 lat temu i z którym mam nadzieję żyć długo i szczęśliwie.
I tak trzymaj - DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE !!!!!
Nikomu nie musisz tłumaczyć się z tego,że nie chcesz wziąść do domu zwierzęcia.Nie chcesz i już.Czasem,jeśli ktoś nie ma przekonania,to lepiej niech tego nie robi.A czasem znowu 1 rok życia w godziwych warunkach i w miłości jest cenniejszy niz wszystkie skarby świata.Wszystko zależy od tego ile ktoś ma w sobie altruizmu.

http://img139.imageshack.us/img139/9573/79694519eb9.th.jpg (http://img139.imageshack.us/my.php?image=79694519eb9.jpg) -dziwny ten świat...
Wilhelminko, ja mam 2 psiaki ich zdjęcia zamieściłam w moim domowym zoo i te psiaki będą ostatnimi w moim życiu dlatego, że jestem chora na raka i nie wiem ile jeszcze mi życia zostało. Na razie wszystko jest ok i nie zamierzam zmieniać miejsca pobytu, ale z tą choroba nigdy nic nie wiadomo. Póki co opiekuję się bezdomnymi zwierzętami i udzielam sie na forum dogomanii. Tam udało mi się pomóc bezdomnym psiakom. Pisząc w poprzednich wątkach miałam na myśli poczucie odpowiedzialności za "braci mniejszych" nie tylko za siebie.Buziaczki.
A to mój Axał:
http://img390.imageshack.us/img390/6572/hpim0067mu5.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
23-03-2007, 19:19
Nie wytrzymałam i muszę się pochwalić to jest Figa, prawie 9-letnia yoreczka. Jedziemy na tym samym wózku, 2 miesiące po mojej operacji usuwałam maleństwu guzka i dałam do badania histopatologicznego, okazało się że choruje na to samo co ja. Na dzień dzisiejszy mamy się dobrze, Axał ma prawie 7 lat.
http://img253.imageshack.us/img253/9624/hpim0110xw7.jpg (http://imageshack.us)

Wilhelmina
23-03-2007, 20:19
Tymbardziej Ci życzę - DŁUGO I DZCZĘŚLIWIE!!!
Dla siebie, dla bliskich i także dla nich.
Pamiętasz może ,że wspaniała nasza poetka Wisława Szymborska,która ma tzw."kociniec" tak pięknie ujęła to w słowa:..Umrzeć - tego nie robi się kotu...(psu,koniowi,chomikowi).
Pieski śliczne i bardzo jak widać kochane.

http://img235.imageshack.us/img235/17/28sf2.th.gif (http://img235.imageshack.us/my.php?image=28sf2.gif)

Basia.
23-03-2007, 21:40
Pamiętam i robię wszystko co w mojej mocy żeby im tego nie zrobić. Pieknie dziękuję za życzenia, ja też życzę Tobie wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze w życiu.

Kundzia
24-03-2007, 18:24
wiyajcie milosnicy zwierzatek!7 lat temu znalazlam na ulicy bardzo pobitego psiaka,byla to suczka ktora ktos po oszczenieniu wyrzucil z domu.Dzis nie wyobrazamy sobie zeby jej nie bylo.4 tygodnie temu sprawila nam "prezent" w postaci czterech maluchow,szukam domu dla dwoch bo dwa juz maja nowych wlascicieli ktorzy tylko czekaja kiedy beda mogli zabrac.

Basia.
24-03-2007, 18:43
wiyajcie milosnicy zwierzatek!7 lat temu znalazlam na ulicy bardzo pobitego psiaka,byla to suczka ktora ktos po oszczenieniu wyrzucil z domu.Dzis nie wyobrazamy sobie zeby jej nie bylo.4 tygodnie temu sprawila nam "prezent" w postaci czterech maluchow,szukam domu dla dwoch bo dwa juz maja nowych wlascicieli ktorzy tylko czekaja kiedy beda mogli zabrac.
Zamieść ogłoszenie w 4 łapach, Allegro, na dogomanii.

bogda
24-03-2007, 19:21
Basiu... pieski są śliczne. Zawsze miałam w domu psa albo kota, ale bardziej kocham psy, bo z nimi można nawet porozmawiać, wydaje się że wszystko rozumią i potrafią być takie wdzięczne. Koty są miłe, ale raczej chodzą własnymi drogami...
Pozdrawiam :) i życzę zdrówka... :)

Basia.
24-03-2007, 20:52
Basiu... pieski są śliczne. Zawsze miałam w domu psa albo kota, ale bardziej kocham psy, bo z nimi można nawet porozmawiać, wydaje się że wszystko rozumią i potrafią być takie wdzięczne. Koty są miłe, ale raczej chodzą własnymi drogami...
Pozdrawiam :) i życzę zdrówka... :)
Dzięki, zwierzęta towarzyszą mi przez cały czas w moim dorosłym życiu. Jako dziecko nie mogłam mieć żadnego zwierzaczka bo rodzice się nie zgadzali. Kilkanaście lat temu mieszkaliśmy czasowo na wsi /wydawało mi się, że będzie mi się lepiej podobało/ i tam miałam 4 psy: parę kaukazów, bullterrierkę i dobermana. Oprócz tego: kota, kanarka i papugę. Zwierzaki miały charakterki, psy były bardzo niebezpieczne dla obcych ludzi i zwierząt, kotu też nic nie brakowało, ptaki również były bojowe. Całe towarzystwo żyło w zgodzie, psy i kot spały z nami w sypialni miały tam wstawiony narożnik i fotele. Po śmierci moich ukochanych futrzaków wróciłam z powrotem do Warszawy, nie umiem żyć bez zwierząt. Moje obecne psiaki są bardzo kochane i rozpieszczone, nie chciałabym im zrobić "numeru" i odejść przed nimi i to musi mi się udać bo bardzo mi na tym zależy. Pozdrowionka.

Basia.
24-03-2007, 20:59
Wychowałam syna w miłości do zwierząt, on od zawsze wychowywał się z psami. Ożenił się ze wspaniałą dziewczyną i mają oprócz bliźniaczek 3 pieski, kota i papugę żako. Przedstawiam ich pieski: Zoja-czarny terrier, Samanta-sznaucer miniatura, Oskar-york.
http://img400.imageshack.us/img400/985/psiakiow7.jpg (http://imageshack.us)

Sunshine
24-03-2007, 21:38
Piękna gromadka, bez uroku.
Sama tęsknię za swoją utraconą sunią ale jak patrzę na takie szczęsliwe zwierzęta to myślę coraz częsciej,że też mogłabym jeszcze raz spróbować pokochać taką wspaniałą istotę.

Basia.
24-03-2007, 22:15
Piękna gromadka, bez uroku.
Sama tęsknię za swoją utraconą sunią ale jak patrzę na takie szczęsliwe zwierzęta to myślę coraz częsciej,że też mogłabym jeszcze raz spróbować pokochać taką wspaniałą istotę.
Wchodziłam dzisiaj na forum dogomanii i jest do adopcji prześliczna jamniczka, jak chcesz to podeślę linka.

Sunshine
24-03-2007, 22:24
Bardzo proszę ,chociaż szczerze, myślałam o yorku
/powinnam mieć pieska który bardzo niewiele waży,moja poprzednia suczka była dość ciężka zeby nie powiedzieć "kluseczka"i miałam problemy z podnoszeniem jej.

Basia.
24-03-2007, 23:05
Bardzo proszę ,chociaż szczerze, myślałam o yorku
/powinnam mieć pieska który bardzo niewiele waży,moja poprzednia suczka była dość ciężka zeby nie powiedzieć "kluseczka"i miałam problemy z podnoszeniem jej.
Podaję linka sunia jest śliczna:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=53666

Sunshine
25-03-2007, 14:05
Droga Basiu,jamniczka jest rzeczywiście śliczna,bardzo wzruszyłam się jej okrutnym losem.Jest to piesek po naprawdę ciężkich przejściach.Najlepiej byłoby gdyby znalazła dobry domek najlepiej z własnym wybiegiem,żeby bez stresu mogła dojść do siebie/ale ponieważ jest to już 3letnia sunia,obawiam się że na zawsze pozostaną w niej pewne obrażenia psychiczne/
I nie tego się obawiam,nie decydując sie na jej adopcję,ale tego że na chwilę obecną nie mogłabym poświęcić jej tyle czasu ile ona potrzebuje.Ja jeszcze pracuję,jestem poza domem ok6-7godz.a to jest, jak się zorientowałam zbyt długi czas by na tym etapie można by ją było zostawić samą.Dlatego pozostaje mi mocno wierzyć że znajdzie się osoba która będzie mogła ją zaadoptować,pokochać i dać to wszystko czego w tym momencie to biedne stworzenie potrzebuje.
A jest rzeczywiście tak śliczna ,że podbije nie jedno serce.Będę śledzić jej losy,i mocno trzymać kciuki za nią.Dziękuję przy okazji za adres strony o pieskach.
A przy okazji gdybyś słyszała o yorku-suczce miniaturce,niekoniecznie rodowodowej to daj proszę znać.Najchętniej szczeniaczku/zawsze dotąd miałam pieski w jakiś sposób odratowane,chciałabym przeżyć przygodę z maluchem.Ale to nie jest warunek sine qua non.
Całuski

tar-ninka
25-03-2007, 14:55
Promyczku kochany a miałaś Ty kiedy szczeniaczką ? Takiego maluszka to juz napewno nie można zostawić ,a jeszcze yorkusie..to dopiero delikaciki. Nie mówię o zniszczonym mieszkaniu /piesek się nudzi/ ale o jego psychice .To okrutne zostawiac zwierzaczka samego na wiele godz. .Jeżeli już chcesz mieć przytulankę to kup sobie szynszylka .Jest czyściutki cichy cały dzień nie potrzebuje towarzystwa bo śpi
ożywa wieczorkiem jak już bedziesz wolna .Mam to wiem ,moj jest słodki bardzo go lubię . A całe życie miałam psy.Same psie nieszczęścia przygarnięte i kochane .
http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/
podaję link o szunszylkach . Pozdrawiam

Basia.
25-03-2007, 15:03
Będę szukała, ale jak nie ma Ciebie przez kilka godzin w domu to szczeniaczka nie radzę, ja dopiero miałam szczeniaczki kiedy mogłam pracować w domu. Poprostu przy szczeniaczkach mieszkanie staje się ruiną, nawet przy takich maleństwach.

Sunshine
25-03-2007, 15:15
Napewno jest w tym sporo racji,zdaję sobie sprawę ze wszystkiego i z tego też ze na początku musiałabym pewne sprawy pogodzić.Ale wiem też że charakter pieska kształtuje się całkowicie w pierwszym roku życia,i w dużej mierze zależy od tego jaki był jego start w zycie.
Natomiast nie mam zamiaru z jakiegokolwiek zwierzątka robić przytulanki i traktować go jak przedmiot który ma leczyc moje ewent.frustracje.
Serdecznie pozdrawiam.

Basia.
25-03-2007, 16:07
Kiedy pracowałam poza domem zawsze brałam pieski przynajmniej powyżej roku bo nie chciałam mieć zdewastowanego mieszkania /preferowałam rasy średnie lub duże/. Ponieważ jestem potworną psiarą bez problemu z tymi psiakami sobie radziłam i one wyzbywały się niepożądanych nawyków. Bullterrierkę na początku lat 80-tych dostałam od swojego kolegi ponieważ nie bardzo sobie z nią radził /1-szy kaskader w Polsce, on był pionierem w tym zawodzie/. Kobra miała 2 lata kiedy do mnie przyszła, mój kolega mieszkał w sąsiednim bloku i widywaliśmy się codziennie, składaliśmy sobie wizyty. Kiedy byłam z suczką w mieszkaniu jej byłego pana i szykowałam się do wyjścia Kobra natychmiast się zrywała i wychodziła ze mną. Żyła lat 14 w tym 12 u mnie. Wszystko zależy od człowieka.

iwo1111
25-03-2007, 16:27
Basiu, nie do końca zgodzę się, że w przypadku psa ze schroniska wszystko zależy od człowieka.
Kiedyś też tak myślałam. Zawsze miałam w domu psy, owczarki niemieckie, jamniki, i zero kłopotów, sama radość, zarówno nasza, jak i piesków. Kiedy nasze pieski kolejno poodchodziły z tego świata po kilku latach zdecydowaliśmy się na suczkę ze schroniska. Miała około 2 lata i była po przejściach, mieszkała na ulicy i żywiła się na śmietnikach. Dopiero przy niej zobaczyłam jakie potrafią być psy. Nie pomogło żadne wychowywanie, szkolenia, leczenie nerwicy u różnych weterynarzy ani w klinice. Pies jest agresywny w stosunku do ludzi i zwierząt i jest z nim naprawdę masę problemów.Wielu moich znajomych twierdzi, że już dawno oddali by psa gdziekolwiek. Jednak ja uważam, że skoro się raz podjęłam opieki nad tym zwierzątkiem, to muszę do końca się nim zająć. Teraz doszła jeszcze jaskra na jednym oku i nie muszę wyjaśniać ile z tym zachodu. Wszystkie psy, które miałam w życiu nie dały mi tak "w kość", jak ten jeden i naprawdę bardzo mocno bym się zastanawiała, gdybym miała jeszcze kiedyś wziąć zwierzątko z już ukształtowanym charakterem.

Basia.
25-03-2007, 19:46
Iwo, ja zgadzam się z Tobą że z psami schroniskowymi jest dużo problemów mnie się akurat udało, ale to nie jest regułą. Wiele psów ze schronisk nie nadaje się do adopcji i to jest niestety smutna prawda. W przypadku ras niebezpiecznych moim zdaniem nie powinno się adoptować piesków schroniskowych. Takie psy powinny być wychowywane od szczeniaczka przez odpowiedzialnego właściciela. Kupując psa od hodowcy też trzeba uważać, nie powinno kupować się psa z hodowli kenelowych. Ja popełniłam taki błąd kupująć azjatę, szczeniak miał 5 miesięcy kiedy trafił do mnie /chciałam koniecznie czarnego azjatę/ i bardzo dużo czasu musiałam poświęcić żeby do niego dotrzeć. On przez pierwszych 5 miesięcy swojego życia siedział w kojcu i nie miał kontaktu z człowiekiem. Nie miałam w swoim życiu tak dziwnego psa, ten konkretny pies nie nadawałby się do adopcji gdyby coś mi się stało. Jest potwornie nieufny np. z moim mężem nie pójdzie na spacer w obce okolice. Ze mną idzie wszędzie. Azjaty z reguły zaliczają się do ras nieufnych ale mój Axał ma jeszcze jakieś pozostałości zwichnięć psychicznych z czasów dzieciństwa. Tak to bywa, niestety.

Sunshine
29-03-2007, 19:42
Dedykuję wszystkim samotnym miłośnikom psów

MÓJ PRZYJACIEL

Kiedy dla mnie na świecie nic już
nie zostało,
Coby mi drogiem było,coby mię kochało;
Kiedy ojciec i matka i rodzina cała
Do nadziemskich wieczności krain uleciała;
Kiedy ci,co się niegdyś przyjaciółmi zwali,
W innych kolejach losu zmiennymi zostali;
Jeden tylko przyjaciel pozostał mi stały;
Lecz nie był to już człowiek-był nim
piesek mały.

(Anonim, I poł.XIX w.)
URL=http://imageshack.us]http://img107.imageshack.us/img107/8651/chienlabrd4.gif[/URL]




(

Basia.
30-03-2007, 12:30
Piękny wiersz i jaki "prawdziwy".

Basia.
11-04-2007, 00:58
Wiem, że piszę w tym wątku nie za bardzo na temat. Ogladałam dzisiaj w Expresie Reporterów reportaż o targowisku bydła w Stanisławowie k/W-wy. Do tej pory jestem chora, dlaczego ludzie są tacy okrutni? Dlaczego zwierzęta traktuje się jak rzeczy? Jak to się ma do chrześcijaństwa /na wsiach ponoć jest ponad 90% katolików/?!!!!!!!!!!!!

ammi1952
11-04-2007, 11:02
Za pieniądze czlowiek się modli za pieniadze też sie podli -oczywiście jesli takie postępowanie można nazwać człowieczeństwem czytałam o tych targach w jakimś dzienniku i to jest strasznie przerażajace-role się odwróciły kto jest teraz człowiekiem????????

Kundzia
11-04-2007, 13:21
Probowalam wczoraj podzielic sie z wami swoim smutkiem ale cos mi nie wyszlo i sie nie zapisalo.Wczoraj z wielkim bolem musialam uspic nasza ukochana sunie/jej zdjecie dzien wczesniej udala umiescic sie w galerii/7 lat temu znalazlem ja na ulicy byla bardzo pobita,miala zlamana noge,poranione cale cialo,brudna,glodna,przerazona .Gdy nachylilam sie nad nia skoczyla mi w ramiona wiec nie mialam innego wyjscia jak zabrac ja do domu.Z wyjatkim mnie i corki bala sie wszystkich a chowala w najcimniejszy kat jak ktos wzial do reki buta.Po wykapaniu okazala sie ladnym psem.Podczas wizyty u weterynarza chcial ja uspic ,stweierdzil ze i tak nie bedzie z niej pozytku bo najwyzej pare miesiecy pozyje ,miala chore serce,rozedme pluc,ukropne rany po uczuleniach,Nie zgodzilismy sie chcielismy choc te pare miesiecy-i zostala.Z tych niby paru miesiecy zrobilo sie siedem lat i trzy miesiace.Wczoraj w nocy przyszedl zawal z ktorego dalo sie ja jeszcze urarowac,ale po wizycie u lekarza okazalo sie ze ma guza muzgu /ostatnio troche dziwnie sie zachowywala/decyzja byla uspic bo bardzo cierpi.Plakalysmy z cora jak bobry-a wetwrynarz powiedzial ze juz dawno nie mial psa ktory sam sie polozyl do uspienia.Cala noc nie moglismy dzis spac,zawsze wszystkich kontrolowala,brakowalo odglosu pazorkow po podlodze.Jak dlugo bedziemy ja widziec,slyszec,czuc??????

ammi1952
11-04-2007, 13:56
współczuję Ci rozumiem Trzymaj się Pozdrawiam Grażyna

Basia.
11-04-2007, 14:00
Kundziu, rozumiem Ciebie doskonale. Wiem jak to boli, ponieważ psy towarzyszą mi od "zawsze" często miałam po kilka na raz to i tych bolesnych rozstań sporo przeżyłam. Ostatnio w krótkich odstępach czasu odeszła czwórka moich psiaków /były mniej więcej w tym samym wieku/ i wtedy postanowiłam wrócić do Warszawy. Ja po śmierci psiaka brałam szybko następnego i chociaż pochlipywałam to musiałam zajać się nowym pieskiem i było mi lżej. Tak postępuje wielu "psiarzy", moja druga połowa uważała że jestem bez serca ale to nieprawda, ja bez psa nie potrafię żyć. Jeżeli możesz, jeżeli potrafisz spróbuj zaopiekować się jakąś biedną psinką . Pozdrowienia.

Kundzia
11-04-2007, 15:44
Chyba niestety nie bede mogla sobie na to pozwolic,ja pracuje co drugi dzien po 12 godzin meza nie ma po 10 godzin,dzieci w szkole a na poczatku cz to bedzie szczeniak czyjakis starszy trzeba mu jednak poswiecic troche wiecej czasu,nie da sie go przyniesc i ta od razu zostawic samego na wiele godzin.Poza tymdzieci narazie nie pogodzily sie ze strata choc wiedza ze to bylo konieczne.

jolita
11-04-2007, 15:58
Kundziu - mała to pociecha, ale narazie musi Ci wystarczyć świadomość, że my będziemy czekać na Twoje powroty z pracy (jeśli to już trywialność to przepraszam...)

788Ten cudaczek ma w moim albumie tytuł "piesek - pocieszek" i taką niech spełni rolę...

bogda
11-04-2007, 18:40
Miła Kunegundo... bardzo Ci współczuje, przecież pies to tak jak członek rodziny, więc nie ma się co dziwić waszemu żalowi. Ja też parę lat temu miałam dwa psy, jednego musiałam uśpić, a drugi jak poszedł się kochać to już nie wrócił. A naszukaliśmy go okropnie, ja prawie dostałam zapalenia płuc bo było to zimą. I od tej pory obiecałam sobie, że już nie będę miała żadnego psa ani kota, chociaż czasem bardzo tęsknię za taką psinką. Jednak też jeszcze pracuję, co prawda na pół gwizdka, często wybywam z domu i miałabym problem go gdzieś zostawić, a dzieci też już mają swoje życie i zajęcia i nie chciałabym im robić kłopotu. Ale za płotem mam psa sąsiadów i jest moim wielkim przyjacielem, narazie to mi wystarcza.
Pozdrawiam :)

Basia.
11-04-2007, 19:19
Kundziu, trzymaj się wiem jak Ci ciężko.

an_inna
11-04-2007, 19:26
Lucynko - Kunegundo, wiem, to bardzo boli. Kiedyś wpadł pod samochód nasz pies; nie był z nami tak długo i było to już parę lat temu, ale ciągle mam przed oczyma jego ufne oczka. Jeżeli może Cię to jakoś pocieszyć - jestem z Tobą. Trzymaj się.

Dzidka
11-04-2007, 21:14
Miłośnikom zwierząt chciałabym zaproponować obserwację gniazda bocianów. Już są 4 jaja i za 3 tygodnie pojawią się pisklaki. Dla jeszcze nie wtajemniczonych chcę poinformować,że należy wystukać w Googlach hasło "bociany".Naprawdę warto.

Basia.
11-04-2007, 21:17
Zaraz sprawdzimy, dzięki.

ammi1952
11-04-2007, 21:29
Dzidka ja oglądam na http://www.bociany.ec.pl/ ale tam jest tylko 1 jajko to są bociany z Przygodzić w dolinie Baryczy a Ty które podgladasz?? Pozdrawiam.Grazyna

BUNIA
11-04-2007, 22:19
kundziu
Bardzo cie rozumie kiedys bylam w podobnej sytuacji jak ty.Musielismy uspic wilczura /rocki / ktory byl z nami 16 lat.Nieestety juz nie bylo dla nego ratunku - sparalizowalo mu 3 lapki - okropnosc .Plakalismy z mezem przez pare dni i nocy.Od tamtego czasu postanowila, ze juz nie bede miala zadnego psa.Ala mamkotke zuzie ,

Lila
11-04-2007, 23:50
Będziesz cierpieć tak długo,zanim nie znajdzie się następny biedak...moja dobra duszyczko...

Ja mam tak od lat.Jeden odchodzi,zaraz na jego miejsce wskakuje drugi.I ich nie szukam,to się dzieje poza mną.Nigdy nie ma tak,aby pies odchodził i zostawała pustka.Bo jest ich kilka.
Obecnie po stracie ukochanego Kuby,owczarka niemieckiego ,którego kiedyś znalazłam przywiązanego w lesie do drzewa,mam jeszcze 5 sztuk,z czego jeden ma lat 18.Wszystkie takie,które wziąć MUSIAłAM.Nieraz zastanawiem się,jak wygląda dom bez zwierząt ? Nie mam pojęcia,bo odkąd sięgam pamięcią,zawsze ktoś się pałętał po domu ...i to w hurcie,nie w detalu..:D

Kunegundo,zdaj się na los.On pewnie Ci na drodze postawi coś takiego,co nie będziesz mogła zostawić własnego losowi..

Pozdrawiam serdecznie - Lila...

Wilhelmina
12-04-2007, 00:57
Dla Kunegundy i tych wszystkich którym jest potrzebna wiara w tęczowy most.
http://www.affa.pl/most/menu_ie.html
Kiedy umiera zwierzę, które było w szczególny sposób bliskie komuś tu na ziemi, wówczas odchodzi na Tęczowy Most.
Są tam łąki i wzgórza dla wszystkich naszych Wyjątkowych Przyjaciół więc mogą biegać i bawić się razem. Jest tam mnóstwo jedzenia, wody i słońca - nasi Przyjaciele żyją w cieple i dostatku.

Wszystkim zwierzętom, które były chore i starsze zostaje przywrócone zdrowie i wigor.
Ranne i okaleczone zostają uzdrowione i są znowu silne, tak jak wspominamy je w naszych snach z dni, które minęły.
Zwierzęta są tam szczęśliwe i zadowolone z wyjątkiem jednej, małej rzeczy: każde z nich tęskni za kimś wyjątkowym dla nich, kogo musieli pozostawić.

Wszystkie razem biegają i bawią się wspólnie, ale przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy patrzą uważnie a jego ciało zaczyna drżeć. Nagle oddziela się od innych, zaczyna biec przez zieloną trawę a jego nogi niosą go szybciej i szybciej.

Poznał Cię!
I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście, przytulacie się do siebie w radości ponownego połączenia - już nigdy nie będziecie rozdzieleni. Deszcz szczęśliwych pocałunków na Twojej twarzy, ręce znowu tulą ukochaną głowę, znów spoglądasz w ufne oczy Twojego Przyjaciela, które tak dawno odeszły z Twojego życia, ale nigdy nie zniknęły z Twojego serca.

Wtedy przechodzicie przez Tęczowy Most - razem

Jest to wiersz Paula C.Dahm z książki pt."Tęczowy most"

Dzidka
12-04-2007, 07:59
Odpowiadam miłośniczkom bocianów.Najlepsza kamera jest w Chybach w gminie Tarnowo Podgórne. Pleleciałam już inne kamery w kraju i za granicą i ta jest naprawdę "na żywo". W Chybach są 4 jaja.Pozdrowienia.

Dzidka
12-04-2007, 08:20
Jak się wejdzie na stronę , należy pobrać kodeki, znajdują się pod czarnym jeszcze obrazkiem.Po pobraniu pokaże się gniazdo bocianie. To wszystko trwa zaledwie sekundy.

Dzidka
12-04-2007, 08:26
Właśnie wróciłam i ktoś napisał na forum,że wczoraj przybyło znowu jedno jajo.Żona mojego ulubieńca bociana naprawdę spisuje się "na medal".Pan Giertych będzie się cieszył i podawał tę parę za przykład.

Dzidka
12-04-2007, 09:31
Pełny adres do bocianów: www.bociany.kalinski.pl

bogda
12-04-2007, 15:43
Wilhelminko.... tekst jest przepiękny... i powiem Ci, że to jest chyba prawda. Jak zaginął mój pies, a było to już po śmierci męża, przyśnił mi się razem z mężem. Zobaczyłam ich razem w ogrodzie, wołałam mojego psa, ale on się odwrócił i pobiegł za mężem i odeszli razem. Od tej pory przestałam go szukać, byłam pewna, że też nie żyje.

Kundzia
22-04-2007, 16:23
I jak tam bociany?
Ostatnio zobaczyłam dziwne zjawisko związane z bocianami:na jednym z placów budowy zobaczyłam w godzinach przedwieczornych duże stado bocianów ktore wręcz tarzalo się w chałdzie piachu na środku placu ,wtgądało to komicznie,a nad nimi latała chmara wróbli które po odleceniu bocianów żuciły się na piasek.Nie wiedziałam co to znaczy-dopiero weterynarz powiedział mi że bociany się kąpały bo one w taki sposób czyszczą się z wszy,a wróble im w tym pomagają.Jakie mądre te ptaki!

Dzidka
22-04-2007, 20:53
W Bornheim /Niemcy/ wykluły się dzisiaj 2 pisklaczki.Tam dzisiaj temperatura w południe była wysoka /25 st./ i nic dziwnego,że nasze bociany są trochę opóźnione w rozrodzie. Te w Chybach i Przygodzicach twardo wysiadują. W Ustroniu nie ma jeszcze jaj ,niedawno dopiero przyleciała bocianica. Link do tego pierwszego gniazda: http://www.pfalzstorch.de/bilder/live1/htm/

Dzidka
22-04-2007, 21:04
Przepraszam,ale podany link nie zadziałał. W googlach należy wpisać Bornheim, a następnie znaleźć " aktion pfalzstoch nestkamera bornheim".

emka46
22-04-2007, 21:19
W Przygodzicach w gnieździe jest jeden pisklak.

Basia.
29-05-2007, 00:24
Oglądałam dzisiaj w telewizji reportaż o schronisku "ubojni" dla psów. Teraz przeczytałam artykuł i ogarnia mnie wściekłość i wielki żal. Ten babsztyl, który mordował zwierzaki z całą pewnością w każdą niedzielę żarliwie się modlił w kościele. Jej sąsiedzi, którzy o całym procederze wiedzieli i pary z gęby nie puszczali również się modlili. Nienawidzę wsi. To jest link do artykułu: http://www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=151858&scroll_article_id=151858&layout=1&page=text&list_position=1

Dzidka
29-05-2007, 07:55
Na szczęście nie oglądałam tego reportażu,bo pewnie nie mogłabym usnąć.
Na moim osiedlu jest mnóstwo zwierząt i spotykam "prawdziwych" ludzi.Sama kocham wszystkie boskie stworzenia,ale i nawet w moim bloku /12 rodzin/są przeciwnicy psów i kotów.Gdyby nie zdecydowana reakcja z mojej i innych strony, pewnie nie byłoby w pobliżu żadnego żywego stworzenia.Te osoby też żarliwie się modlą w kościele.Widocznie podwójna moralność im nie przeszkadza.
Basiu,mam sąsiadkę na tym samym piętrze,która nie dosyć,że ma w swoim mieszkaniu kilka kotów, to również dokarmia codziennie całą gromadkę bezdomnych. Ta osoba w ogóle nie chodzi do kościoła.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłośników zwierząt małych i dużych.

Anielka
29-05-2007, 09:34
Bardzo lubię zwierzęta i nie zostawiłabym ich bez pomocy ,kiedy tego potrzebują.Mialam przez wiele lat psa,który w naturalny sposób odszedł/ze starości/Ale mam sąsiadkę,która ma wszystkie zwierzęta ,:rybki,myszki skoczki,świnki morskie,kolika,chomiki,ptaszki,6 kotów,dwa psy.I wszystko byłoby dobrze,niech sobie ma.Ale jak rano otwieram balkon/balkony są blisko/to nie uderz mnie powiew świeżego powietrza.lecz "zapaszek"kocich siuśków,bo te koty zalatwiają się na balkonie do skrzynek z kwiatami.Pościel,którą ta sąsiadka wyrzuca do przewietrzenia też "pachnie" bo pańcia z kotami śpi w jednym łóżku.Pieski też załatwiają się na balkonie.Są dnie kiedy cały zwierzyniec poza rybkami jest na balkonie.Jeżeli czasami zwróce jej uwagę,że zwierzątka trzyma się w domu,a te z którymi trzeba wychodzić to sie wychodzi to ja jestem ta be?Serdecznie pozdrawiam .A do Dzidki ja też nie chodzę do kościóla.

Basia.
29-05-2007, 21:04
Bardzo lubię zwierzęta i nie zostawiłabym ich bez pomocy ,kiedy tego potrzebują.Mialam przez wiele lat psa,który w naturalny sposób odszedł/ze starości/Ale mam sąsiadkę,która ma wszystkie zwierzęta ,:rybki,myszki skoczki,świnki morskie,kolika,chomiki,ptaszki,6 kotów,dwa psy.I wszystko byłoby dobrze,niech sobie ma.Ale jak rano otwieram balkon/balkony są blisko/to nie uderz mnie powiew świeżego powietrza.lecz "zapaszek"kocich siuśków,bo te koty zalatwiają się na balkonie do skrzynek z kwiatami.Pościel,którą ta sąsiadka wyrzuca do przewietrzenia też "pachnie" bo pańcia z kotami śpi w jednym łóżku.Pieski też załatwiają się na balkonie.Są dnie kiedy cały zwierzyniec poza rybkami jest na balkonie.Jeżeli czasami zwróce jej uwagę,że zwierzątka trzyma się w domu,a te z którymi trzeba wychodzić to sie wychodzi to ja jestem ta be?Serdecznie pozdrawiam .A do Dzidki ja też nie chodzę do kościóla.
Współczuję Anielko takiej sąsiadki, wiem że takie "miłośniczki" niestety też się "zdarzają". Ja miałam podobną sytuację, suka owczarek szkocki załatwiała się na balkonie i to wszystko spływało na mój balkon. Wezwałam policję, baba zapłaciła mandat i już jest spokój.

Kundzia
29-05-2007, 21:48
Kochane a co ma kościół do zwierząt.Mam znajomych co chodzą do kościoła a swoje piwnice w bloku przeznaczyli na lokum dla zwierzaków,są zadbane,wystyrylizowane,nie brudzą choć wcześniej były zmorą osiedla.Cały 11 piętrowy blok je dokarmia,a jak zmą jakieś małolaty pobiły kota to niemal do smosądu doszło.

Basia.
29-05-2007, 22:30
Kochane a co ma kościół do zwierząt.Mam znajomych co chodzą do kościoła a swoje piwnice w bloku przeznaczyli na lokum dla zwierzaków,są zadbane,wystyrylizowane,nie brudzą choć wcześniej były zmorą osiedla.Cały 11 piętrowy blok je dokarmia,a jak zmą jakieś małolaty pobiły kota to niemal do smosądu doszło.
Lucynko, pewnie że są różni ludzie. W moim bloku mieszka 230 rodzin i oprócz mnie jest jeszcze jedna osoba która ulitowała się nad bezdomnymi kotami. Ja mam na swoim utrzymaniu 10 kotów, urządziłam im w suszarni dom z posłaniami, koty są syte i wysterylizowane, przez okienko wychodzą na dwór, nie brudzą w piwnicach. Tylko 2 osoby w tak ogromnym budynku zaopiekowały sie biedakami. Na moim piętrze tylko ja nie przyjmuje księdza kiedy chodzi "po kolędzie".

Anielka
29-05-2007, 23:55
Kundziu o to chodzi,że nic nie ma .Zawsze mi się wydawało,że oceniamy ludzi za ich czyny za to jacy są .I to tyle.

Basia.
09-06-2007, 00:26
Ta śliczna suczka została znaleziona w lesie rok temu przez syna mojej przyjaciółki, w chwili znalezienia miała 8 tygodni. Została znaleziona przed północą w czasie strasznej burzy, ma na imię Poziomka. Jak widać na zdjęciu ma się dobrze, chodzi do fryzjera, ma wspaniały domek. Oby takich ludzi jak moja przyjaciółka było jak najwięcej.

http://img460.imageshack.us/img460/791/dsc00689bw6.jpg (http://imageshack.us)

Wilhelmina
09-06-2007, 01:15
Poziomka jest śliczna. Dobrze, że odnalazła prawdziwy dom.
Dobrych ludzi Basiu jest sporo. Moja córka przygarnęła ostatnio następnego kota z forum "Miau". Bitego, głodzonego i podpalanego. Kota który zachowywał się jak dziki stwór. Dziś po chyba trzech tyg. kot nawet mnie pozwolił się głaskać, ale blizny na ciele, okropne, zostaną na zawsze. Te na duszy chyba też, choć do córki zachowuje się jak pies.

Lila
09-06-2007, 01:37
Wilhelminko,płaczę...i..płaczę,nad tym kociną...
Nigdy nie wchodzę na foum ''MIAU'',bo już mam 9 stałych kotów i kilku gości ,tylko na kolacji.Ostatnim moim nabytkiem był kotek bez łapki.Został mi przywieziony na moje urodziny ,w ubiegłym roku..Bura,wystraszona szmatka...najpiękniejszy i najukochańszy ze wszystkich kotów.Jak jestem w domu,nie odstępuje mnie na krok.

Mój Boże...aby przybywało ludzi dobrej woli.

Wilhelmina
09-06-2007, 01:51
Niestety, ludzkich potworów jest więcej. Tej biedy zwierzęcej jest tyle, że ludzie dobrej woli są ziarnkiem piasku na pustyni.
I co ciekawe, w większości przypadków serca mają ci co dzielą się nie bogactwem, ale przysłowiową kromka chleba.

Basia.
09-06-2007, 02:05
Przed laty kiedy mieszkałam w Radziejowicach postanowił zamieszkać z nami kot, miałam wówczas 4 psy: parę kaukazów, bullterrierkę i dobermana /towarzycho z piekła rodem/. Kot siedział na drzewie /było to w Wigilię/ a psy na dole usiłowały to drzewo przegryżć, odpędziłam "oprawców" i kocinę zabralam do domu. Boże jaki on był chudy, wyglądał jak brudna ścierka do mycia podłogi i kostki miał tak sterczące, że bałam się że przebiją skórę. Mieszkał przez miesiąc w oddzielnym pokoju, kiedy się podtuczył postanowiłam pokazać go innym domownikom, na wszelki wypadek wzięłam do ręki pejcz i z kotem pod pachą weszłam do przedpokoju, dałam psom kota powąchać i potem postawiłam go na podłodze. Kocina stanął na 2 łapach spoliczkował każdego psa i został członkiem rodziny, wiedział że kanarek i papuga nie są do "zjedzenia" chociaż przynosił mi w "prezencie" złowione ptaki. Po raz pierwszy w życiu miał
dom i naprawdę to doceniał, był malutkim kotkiem ze sporą nadwagą ważył 3,6 kg. Miał za to charakter i odwagę lwa, nigdy mnie nie ugryzł ani nie podrapał chociaż robiłam mu zastrzyki /Tadzio był drapany i gryziony/, jak wychodziłam z domu podróżował w mojej torbie. Był z nami 9 lat, przybłąkał się jako dorosły kot. Odszedł bo nadszedł jego czas, przekonałam się że kot wcale nie przywiązuje sie do miejsca tylko do człowieka i to równie silnie jak pies.

Wilhelmina
09-06-2007, 02:16
I taka jest Basiu, prawda. Kot jest także wspaniałym zwierzęciem. Wiernym, przyjaznym, czasem nawet obronnym.
Nie da się powiedzieć które jest lepsze, pies czy kot. Są inne, ale równie warte miłości i opieki.

Basia.
09-06-2007, 02:22
Urszulko i jedne i drugie są wspaniałe, to ludzie są bardzo często bestiami niestety.

Malgorzata 50
09-06-2007, 02:29
Lubie zwierzęta -psy ,koty i koczkodany ale nie lubie "milosniczek" koteczków ,które smierdzące, brudne naczynka rozstawiaja gdzie popadnie ,nie lubie smierdzacej klatki schodowej bo miłosniczki hoduja koty w piwnicy nie dbajac o nie ,nie sterylizujac ich i nie robiąc nic,poza dokarmianiem i powodowaniem rozmnażania sie tychże wg "zewu natury" .Nie lubię wdeptywac w rozciapciany "chlebek dla ptaszków" i innych takich atrakcji.Zaopiekuję sie znaleziona bidula psia lub kocią ,ale w ilosci 1 góra 2 (bo więcej nie pomieszczę ) ale u siebie w domu .Wiem ,ze trudno przygarnac wszystkie biedne koty z podwórka i dla tego podoba mi się to co robi Basia -bo to jest opieka odpowiedzialna .Nie podoba mi się natomiast działalnosc rozmaitych nawiedzonych milosniczek zwierząt typu violetta V bo wiecej z takiej działalnosci szkody niz pozytku.Jesli nie ma sie sily i wiedzy na temat opieki nad kotami np.lepiej zostawic je samym sobie -poradza sobie ,a połowiczna opieka pozbawia je tej umiejetnoscisob radzenia w momencie gdy ona ustaje.

Basia.
09-06-2007, 02:39
Też mam takie zdanie Małgosiu, ale sobie kadzimy, to my mamy część prywatnego folwarku?

Wilhelmina
09-06-2007, 02:47
No właśnie. Te od rozciapcianego chlebka, brudnych miseczek z mleczkiem i niechęci do kastracji to kategoria " moherków ". one dla ludzi tyle samo dają. Pozory i modlitwę.
A Wioletta V? Piękny głos, ale jako osoba medialna dla mnie śmieszna, a jako człowiek to chora.

Basia.
09-06-2007, 03:06
No właśnie. Te od rozciapcianego chlebka, brudnych miseczek z mleczkiem i niechęci do kastracji to kategoria " moherków ". one dla ludzi tyle samo dają. Pozory i modlitwę.
A Wioletta V? Piękny głos, ale jako osoba medialna dla mnie śmieszna, a jako człowiek to chora.
Też się zgadzam kurczę blade, coraz więcej wspólniczek do prywatnego folwarku?

Wilhelmina
09-06-2007, 03:23
Basiu, Ty się zastanów co mówisz!!! Jaki folwark? Co Ty tak nisko chcesz spadać? Ja niżej książęcej posiadłości nie schodzę. "Jak spadać to z konia wysokiego".

Basia.
09-06-2007, 03:28
Z "ubolewaniem" znowu muszę się z Tobą zgodzić Urszulko, innej opcji nie widzę. Nie wiem czy wiesz, że na forum w tej chwili jest "trójca": Małgosia, Ty i ja. Nie możecie spać dziewczyny?

Basia.
09-06-2007, 03:36
Dobranoc, ja się "zmywam". Przyjemnych snów.

Wilhelmina
09-06-2007, 03:37
Ja już na dziś kończę. Spać to ja mogę zawsze i wszędzie, ale tutaj też chcę pobyć, więc najlepiej mi bywać gdy "koty" śpią i jeść nie wołają.

Malgorzata 50
09-06-2007, 03:44
Ja tez ide spac tylko sie szybko z wami zgodze moje wspólmieszkanki pałacu i pedzę do swojej alkowy

Anielka
09-06-2007, 10:26
Musiałyście być już nieżle zmeczone,ze tak sie we wszystkim zgadzałyscie.Mam nadzieję,ze jednak dzisiaj podejmiecie z wielką werwą nowe wyzwania i dyskusje.Pozdrawiam z nad pieknego polskiego morza.2846

Basia.
09-06-2007, 11:54
Anielko, dzięki za pozdrowienia. Każdy ma chwile słabości i widocznie nas one "dopadły" nocną porą. Postaramy się dzisiaj nie zgadzać /jak będzie trzeba/.

Kundzia
16-06-2007, 19:03
Dziś do naszego domu zawitał oczekiwany nowy mieszkanieć ,to niewielka suczka którą adoptowaliśmy.Momentalnie przyzwycziła się ,zaraz był spacer,sama wybrała sobie miejsce do spania.To pierwsze zdjęcia:
30613062

Basia.
16-06-2007, 19:05
Suuuuuuuuuper!!!!!!!!!!!!!!!! Będzie miała wspaniały domek.

Honorka1949
16-06-2007, 19:24
Ja rok temu uspalam moja kochana kundlice.Obiecalam sobie ze nigdy nigdy juz zadnego psa.Ciezko przezylismy z mezem jej odejscie.Od 3 miesiecy mamy znowoz suczke kundlice - psotnice.Broi za trzech ale daje nam wiele radosci.Od razu podbila nasze serca.Wiem ze w naszym wieku nie powinno sie brac zwierzatek.Ale ja sie z tem nie zgadzam.Przeciez umieraja mlodzi ludzie itez pozostawiaja zwierzeta.Moja mialby sie kto zaopiekowac.Dlatego uwazam , ze jezeli mamy jeszcze sily i pozwala nam zdrowko przygarnijmy jakiegos zwierzaka i dajmy mu dom.

http://img467.imageshack.us/img467/1723/pieszkwiatemgb9.png (http://imageshack.us)

Kundzia
16-06-2007, 19:33
Posiadanie psa mobilizuje do troski o własne zdrowie,no bo któż będzie wychodził z psiakiem na spacer?A samo wychodzenie na spacer to także zdrowie dla seniora,i ruch i dotlenienie...Tak że każdy kto może niech sprawi sobie przyjaciela,bo on nam nie odpyskuje,nie nakrzyczy na nas a z uczuciem będzie na nas patrzył.

Basia.
16-06-2007, 19:53
Tak jest, nikt nie cieszy się tak bardzo jak psiak kiedy jego pańcia/o/ wraca do domu.

Honorka1949
16-06-2007, 20:03
Masz racje Basiu , cieszy sie nawet jak ma obciety ogonek.

Basia.
16-06-2007, 20:06
Cieszy się wtedy pupą, mój syn jak był mały to mówił że nasza bokserka merda pupą.

ammi1952
16-06-2007, 21:39
Kuńdziu fajnego masz ciaputka a właściwie ciaputke .uch jakie kosmate szczęscie. prosze podrap w moim imieniu za lewym uchem

Kundzia
16-06-2007, 22:01
Dlaczego obcina się psu ogonek?--Zeby nie było widać oznak radości ,gdy teściowa przyjdzie w odwiedziny....
Do Ammini.
Niestety nie mogę go podrapać ,jestem w pracy,podrapię rano jak wrócę.:D

Basia.
17-06-2007, 01:29
[QUOTE=Honorka1949]Ja rok temu uspalam moja kochana kundlice.Obiecalam sobie ze nigdy nigdy juz zadnego psa.Ciezko przezylismy z mezem jej odejscie.Od 3 miesiecy mamy znowoz suczke kundlice - psotnice.Broi za trzech ale daje nam wiele radosci.Od razu podbila nasze serca.Wiem ze w naszym wieku nie powinno sie brac zwierzatek.Ale ja sie z tem nie zgadzam.Przeciez umieraja mlodzi ludzie itez pozostawiaja zwierzeta.Moja mialby sie kto zaopiekowac.Dlatego uwazam , ze jezeli mamy jeszcze sily i pozwala nam zdrowko przygarnijmy jakiegos zwierzaka i dajmy mu dom.

Honorko miła, toć z Ciebie jeszcze dziewczę o jakim wieku Ty mówisz? Wiem, że prawdziwemu "psiarzowi" nie da się żyć bez psiaka w domu i chociaż po stracie ukochanego jedynego na świecie psa zaklina się że już nigdy więcej .......... znowu przygarnia i kocha następnego zwierzaka i to jest piękne.

Ewita
17-07-2007, 15:48
Proponuję, żebyśmy pogadały na ten temat w innym dziale - na przykład "Domowym ZOO", a nie tutaj. A pogadam chętnie! Nie twierdzę, że nie rozumiem Twojego punktu widzenia - mam suczkę Kropkę... Też ją wysterylizowałam. Ale to jest wątek "Wypociny własne", więc...

Sunshine
17-07-2007, 15:54
Proponuję, żebyśmy pogadały na ten temat w innym dziale - na przykład "Domowym ZOO", a nie tutaj. A pogadam chętnie! Nie twierdzę, że nie rozumiem Twojego punktu widzenia - mam suczkę Kropkę... Też ją wysterylizowałam. Ale to jest wątek "Wypociny własne", więc...

Słusznie, jest takie miejsce na Forum:
Generacja 50 Plus
Temat: Społeczeństwo
Wątek:Seniorzy,zwierzęta,odpowiedzialność

Sunshine
17-07-2007, 16:25
zaczęłyśmy wymianę zdań na wątku "wypociny i dzieła własne"dokończmy proszę tutaj,ciekawa jestem co masz do powiedzenia na poruszony temat.
Według mnie:
Naprawdę kochać zwierzę-to być za niego całkowicie odpowiedzialnym,przedewszystkim......

Ewita
17-07-2007, 16:35
Pewnie! Masz rację! Tylko gdzie przebiega granica między odpowiedzialnością, a męczeniem zwierzęcia?
To wszystko, o czym piszę w opowiadanku "Psia miłość" jest autentyczne i wydarzyło się 23 lata temu mniej więcej... A wtedy i ludzie i zwierzęta preferowali trochę inne zasady niż dzisiaj. Nie było obowiązku prowadzenia na smyczy i w kagańcu wszystkich psów. Ba! Nawet w tramwaju, autobusie czy pociągu obowiązywała smycz, ale kaganiec nie.
To po pierwsze. A poza tym Bej był psem indywidualistą. Przybył do nas już jako dorosły (około 3-letni) samiec i poddawał się uspołecznianiu tylko w pewnym zakresie. Był z nami z własnego wyboru, nie z przymusu. Chodził z nami na spacery - karny, grzeczny i niekłopotliwy. Czasem jednak nachodziła go tęsknota do wolności, włóczęgi i (jak podejrzewam) suczek. Wtedy bardzo trudno było go utrzymać w domu.

Sunshine
17-07-2007, 16:49
A wtedy i ludzie i zwierzęta preferowali trochę inne zasady niż dzisiaj. .

Przykro mi, ale takie argumenty do mnie nie trafiają.W związku z tym możemy uznać rozmowę na ten temat za zakończoną.Pozostaję przy zdaniu, które napisałam powyżej. Pozdrawiam serdecznie.

Alsko
17-07-2007, 17:27
Jestem nieodpowiedzialną staruchą, chociaż wszyscy znawcy tematu ostrzegają: nie karmić ptaków latem.
Wnerwiły mnie sroki, mnożą się jak oszalałe i mordują śpiewające pitoki. Trafiłam na bazarku na proso i diabeł podkusił. Teraz do żarcionka i wody zawieszonych na kracie okiennej przychodzą karmiące matki z potomstwem. Hołota, czyli wróble, i sikorowate przeróżne. Kiedy zobaczyłam malusieństwo takie śmieszne z pięciorgiem(!) młodych - poczułam się rozgrzeszona. A jaką mam mam frajdę! :D

Malgorzata 50
17-07-2007, 17:35
Ale to bezsens bo przeciez ptaki w lecie znajdują sobie jedzenie same ,a dokarmianie dziko żyjacej przyrody wtedy gdy nie ma takiej potrzeby powoduje ,ze ona ,ta przyroda ,znaczy zaczyna isć na latwizne i może za to zapłacic ...czasem rowniez życiem -wiec bycie 'dobrą panią" jest byciem dobrym wyłacznie dla siebie -szanujmy naszych "braci miniejszych" nie wtrącajac sie -również

inka-ni
17-07-2007, 17:56
Dokarmianie wlecie jest wbrew logice i egoistyczne z wasnego punktu widzenia.Sobie Alsko robisz przyjemność patrząc na nie,a one pozbywają się instyktu walczenia o swój byt, bo i po co- mają gotowe bez wysilku.Ja tak uważam.

Alsko
17-07-2007, 18:00
Ale to bezsens bo przeciez ptaki w lecie znajdują sobie jedzenie same ,a dokarmianie dziko żyjacej przyrody wtedy gdy nie ma takiej potrzeby powoduje ,ze ona ,ta przyroda ,znaczy zaczyna isć na latwizne i może za to zapłacic ...czasem rowniez życiem -wiec bycie 'dobrą panią" jest byciem dobrym wyłacznie dla siebie -szanujmy naszych "braci miniejszych" nie wtrącajac sie -również
napisałam, że jestem nieodpowiedzialna!
Ale pomogłam matce 5-ciorga, nie tak często się trafia taki lęg. I wcale nie czuję się "dobrą panią". Czuję się jak wyzyskiwacz - one jedzą, ja je obserwuję z bliska.
I przyznaj się tu człowieku do przewiny - od razu w łeb:mad:

inka-ni
17-07-2007, 18:08
Alsko no aż tak bardzo Cię nie osądzamy jedynie weźmiesz sobie przestrogę do serca na przyszlość.Nieraz robimy coś w dobrej wierze nawet przeciw sobie.Pozdrawiam gorąco tak jak dzsiaj.
http://img441.imageshack.us/img441/4966/02sx2.jpg (http://imageshack.us)
Shot at 2007-07-17

Alsko
17-07-2007, 18:15
Inko-ni, to gladiole? Śliczne, dziękuję!
Wiem, sama wiem o ptakach. To wszystko ze złości na te piękne morderczynie - sroki. Już od pewnego czasu więcej u mnie wody dla ptaków niż żarcionka.

Pani Slowikowa
17-07-2007, 19:40
Jak sie troche pomoze ptakom nawet w lecie to nic sie nie stanie.. Poidelka tez sa wazne w lecie.

BUNIA
17-07-2007, 20:02
Psa kupilismy ze zrodla sprawdzonego i byl liderem w swoim mioce.
Kotke- Zuzie przygarnelismy od bardzo ubogiej pani ,ktora nie mogla finansowo podolac w opiece nad zwierzatkami.
.Zyli w idealnej symbiozie - Zuza czyscila Rokiemu uszka on zas jak bylo zimnio bral w swoj kablak jej nowonarodzone dzieci - widok niesamowity i wzruszajacy.
Ptaszki /niestety nie za bardzo je rozrozniam / w ogrodzie wyspiewuja latem trele a ja w zimie dokarmiam je slonecznikiem ,sloninka surowa .Maja swoje domki
Wczesniej mialam kocurka Mruczka /nikt go nie chcial/ i podrzucone kocie od matki-Persa - sliczny i bardzo przymilny.
Mruczus wojowal z kunami byl bardzo poturbowany i pewnego dnia zniknal .. szukalam go ,dawalam ogloszenia .. beskutecznie.
Maly tygrysek >Pyzdrus< byl ponad rok i pewnego razu nie przyszedl . do domu ... tez go szukalalm i tez bez efektu.
Zostalysmy z Zuzka i z zyjacymi sobie spokojnie ptaszkami w ogrodzie.http://img402.imageshack.us/img402/8968/imagesrn9.jpg (http://imageshack.us)

Lila
17-07-2007, 20:08
Dziewczyny,nie wolno dokarmiać ptaków w lecie...powie to każdy ornitolog.Także ze względu na wirusy,które łatwiej przenoszą i rozmnażają w lecie..
Woda,tylko woda...

Każdy lęg musi być wykarmiony przez rodziców ,tylko.

Natomiast zimą....ja kupuję 50 kg pszenicy i 20 słonecznika.A także laskowe orzechy dla wiewiórek.Ale ptakow jest bardzo dużo i nawet pokazały sie moje ukochane wróbelki.
Bo musicie wiedzieć miłe,że żaden szanujący się wróbel,do lasu nie zajrzy....a ja kocham tą szarą brac,której jest w naszych miastach coraz mniej....

Ale myślę,że te okruszki ,które da ptaszkom Alsko,nic złego nie wyrządzą,bo chętnych do karmienia ptaków ,wcale nie ma tak dużo.

Lila
17-07-2007, 20:33
Ach...doczytałam się dyskusji między Sunshine i Ewitą...

Powiem tak.Jako stary praktyk..

Absolutnie !! nie wolno dopuszczać do rozrodu,nikomu niepotrzebnych zwierzaków.
Niektórzy mają takie argumenty ,że sterylizując zwierzę,robimy mu krzywdę...
Dziewczyny!! Nieprawda i jeszcze raz nieprawda....
Zwierzaka kochamy ale nie personifikujemy.One mają ruję,tylko.Instynkt macierzyński pojawia się z chwilą urodzenia ....i szybko wygasa.

Mając tak liczną gromadę zwierząt,nigdy nie miałam szczeniąt ani kociąt,choć mam 4 kotki i obecnie jedną tylko Figę,ale bywało więcej..
Sterylizacja lub ...dla kotek provera 5 mg raz w tygodniu.
Psy są za ogrodzeniem i nie wyrywają się do seksu...

Choć muszę przyznać,że ta 18-letnia dziadyga ,o której życie walczę...kundel wsiowy,ma podejrzanie dużo sobowtórów.Czyli przechytrzył mnie i teraz ,swoim długim życiem udowadnia iż seks to zdrowie...:)

Pani Slowikowa
17-07-2007, 20:55
Ja to nazywam brakiemodopiwedzialnosci za kota.. he he he
http://www.joemonster.org/filmy/4716/Niedzielna-gra-emerytek

Ewita
17-07-2007, 23:11
Mam suczkę - Kropkę, wziętą ze schroniska. Kundlica absolutna - jakieś dziwaczne pomieszanie jamnika z amstaffem. Wysterylizowałyśmy sunię po pierwszej cieczce. Uważam, że to jedyny sposób, żeby nie ograniczać jej tak do końca przyjemności obcowania z psiakami różnej maści i autoramentu, a nie powodować niepożądanego przyrostu naturalnego szczeniąt. A dyskusja tak się szybko skończyła, jak zaczęła. Mamy po prostu różne zdania i - widać - moja rozmówczyni uznała, że wspólnej płaszczyzny nie znajdziemy. Bywa, choć... trochę szkoda.

Lila
17-07-2007, 23:38
Znajdziecie Ewito plaszczyznę..:)

Jeżeli potraktujecie rzecz tak ,jak mistrz Wańkowicz w swoim referacie ,gdy studiował na UJ....''kobietę należy traktować głębiej i na szerszym podłożu ''...

Podłoże...ot co.A ono jest niewątpliwe.Miłość do zwierząt obu kochanych dziewczyn...

Buzia....

bogda
17-07-2007, 23:54
Natura jest silniejsza od wszystkiego....też miałam psy, a jak przychodził okres cieczki...to nie było silnych, ani płoty, ani smycz nie pomagała, pies potrafił ściągnąć obrożę przez łeb i pooooszedł....a wracał po trzech, czterech dniach....pokancerowany, brudny....ale jego oczy mówiły wszystko. Aż pewnego razu poszedł i już nie wrócił....:(
Sąsiedzi mieli psa owczarka szkockiego....przeskakiwał przez płot, tylko na siatce pozostawały kłaki z jego sierści a nieraz nawet krew, ale szedł w długą....
Natomiast tam gdzie mają suczkę...to wkoło ogrodzenia biega kilka psów, na szyi wiszą im kawałki łańcuchów, obroże itp....
nieraz taki pies przez kilka dni potrafi leżeć pod płotem ukochanej....nie je, nie pije....to jest dopiero psia miłość.... ale niejednokrotnie kończy się to tragicznie....obok jest ruchliwa droga .....

Pani Slowikowa
18-07-2007, 00:22
W niektorych miastach ( np. u nas) jest wielka gafa miec niewysterylyzowane zwierzaki.. Co kraj to obyczaj.:rolleyes:

Dzidka
18-07-2007, 07:45
Kochane wrażliwe Senioritki!
Ja całe życie miałam zwierzęta domu.Ostatnią jamniczkę /dożyła 16 lat/ Kokę. Przez 2 lata była uroczą psinką, zdrową, wesołą i ruchliwą. Zachorowała nagle na kręgosłup i przestała chodzić. Leczyliśmy ją intensywnie i były po tym okresy na zmianę dobre i bardzo złe.I tak do 16 roku życia.Powiem tylko,że opieka nad chorym psem to jeden koszmar /wychodzenie w nocy, pranie posłania, bo czasem nie trzymała moczu, noszenie po schodach itd. Sąsiedzi nie mogli wyjść ze zdumienia,że można się tak poświęcić dla /tylko/ psa. Ponieważ nasza Koka miała /mimo swoich dolegliwości/ ogromną wolę życia - nie zdecydowaliśmy się na inne kroki. Opowiadam dlatego,bo uważam,że odpowiedzialność za zwierzaczka przyjętego do rodziny nie może kończyć się z chwilą choroby czy jakieś niesprawności.
Lilu, jak się czuje Twój Staruszek? Pogładź go po główce ode mnie.

Ewita
18-07-2007, 08:19
Też tak uważam. Kropka została wzięta ze schroniska, kiedy miała 2 miesiące. Niby szczepiona... Tydzień później zachorowała. Diagnoza: nosówka. Małe szanse, że przeżyje, bo jest malutka i słaba. Woziłam ją na zastrzyki dwa razy dziennie. Dyżurowałyśmy na zmianę z Anią całe noce. Sąsiadka kręciła głową "i po co tak się męczycie, to przecież tylko szczeniak". Suczka miała oczopląs, drgawki, porażenie tylnych łap... Ale i dużą wolę życia. Trzeba jej było po prostu naszej opieki i pomocy. Dziś ma dwa i pół roku, ma się dobrze i - jest!

Lila
18-07-2007, 11:16
Dzidka,dzięki za pogłaskanie...

Czuje się lepiej .Dziś i jutro wizyta i podobno będzie nieźle.A ja już nie będę zmuszona do robienia mu codzinnych lewatyw.

Wiecie co ?
Nigdy w życiu,nie robiłam lewatywy,nawet własnym dzieciom.
A przez ostatnie pół roku codziennie,bo bałam się narkozy dla staruszka.Ale niepotrzebnie..:)

Zwierzęta uczą wszystkiego,nawet empatii dla ludzi..

Malgorzata 50
18-07-2007, 17:54
Wybaczcie ,że nie przenosze sie karnie na watek o zoo ale mi sie nie chce skakać -moderator moze sobie z tym postem zrobic co chce.Otoz Sunshine wracajac do ucietej przez ciebie dyskusji o niezaleznym psie Beju ,prawdopodobnie sprawcy wielu ciąż oraz gniewu licznych włascicieli suk.Teoretycznie masz rację ....jasne życie społeczne powinno byc uporządkowane wg pewnych norm,nie nalezy puszczać zwierzat samopas ,właściciele suczek z cieczką nie powinni musiec oganiac się kijem od roznamietnionych zalotników .To wszystko prawda tylko...wiesz w każdej społeczności i ludzkiej i psiej są jednostki o tzw wolnej duszy ,włoczykije ,artysci i po prostu wolni ludzie i wolne psy ,te jednostki ,co prawda,sprawiaja spolecznosciom pewien problem, albowiem nie poddaja się ich regułom,lamia je i są klopotliwe -ale nadają też owym grupom ludzkim,na ogół nudnym w swojej porawnosci,barwy i wdzięku -i ...zasługuja na specjalne prawa .Poniewaz po prostu , nie potrafią życ wg reguł i przepisów .I taki chyba był Bej -pies wolny .....Przenoszac to na grunt ludzki gdyby nie ludzkie odpowiedniki psów pokroju Beja, nie byloby wielkiej sztuki ,literatury,nawet nauki ,czyli może nie zawsze warto miec w pogotowiu smycz i kaganiec???? A czy Lessie by wrócila gdyby utrzymano ja na smyczy? A Saba -czy moglaby bronic Stasia i Nel -gdyby miala kaganiec????:rolleyes:

bogda
18-07-2007, 20:37
Wyczytałam dziś w naszej G.W.

WIERNOSC BEZ GRANIC!
Kilkuletni kundelek nie pogodził się ze śmiercią swojego pana, dlatego od blisko roku nocuje przy jego grobie na cmentarzu Kule. Trwa to od jesieni, przychodzi codziennie - opowiadają sprzedawcy kwiatów.Marnie wyglądał, był bardzo nieufny, zaczęli go dokarmiać i dzięki temu się oswoił. Po miesiącu zorientowali się że wieczorem idzie na cmentarz i nocuje na grobie niedaleko kaplicy.Ustalili że pies pojawił się na cmentarzu krótko po śmierci swego pana, kundelek znał to miejsce bo bardzo często przychodził tu z właścicielem na grób jego rodziców. Jedną ze sprzedawczyń po zamknięciu straganu odprowadza do połowy drogi, a potem idzie w kierunku grobu pana. Tam spędza całą noc. Wszyscy martwią się jak przetrzyma kolejną zimę bo ostatnia była łagodna, a krewni na na ten grób chyba nie przychodzą. Mówią wzruszeni - wierność i miłość, która nie zna granic i jest silniejsza niż śmierć....

I dlatego ja... dużo wcześniej, po stracie psa, powiedziałam sobie, że już nie będę miała w domu żadnego zwierzątka...

Lila
18-07-2007, 20:48
Bogda,jest nadzieja ,że może w końcu pójdzie za tą kobietą do jej domu....

No ,mój grób będzie znany ...
Będzie na nim siedzieć minimum 5 psów.
Pamiętaj,zatrzymaj się nad nim,załkaj,obetrzyj oczy i powiedz przechodniom....znałam ci ją.....

bogda
18-07-2007, 22:55
Nie....Lila....nawet nie pisz mi takich rzeczy, chcesz mnie całkowicie rozwalić? ...mam już dość po przeczytaniu tego tekstu....

Lila
18-07-2007, 23:03
Ale Bogda...spokojnie.Uwierz staremu praktykowi.
Sprawa ,jeżeli już jest medialna,kończy się zawsze dobrze...
Wiem coś o tym.Sama mam kotka bez łapki,któremu poprzez Wyborczą szukano domu...:)

Ps...rozumiem,że przechodząc koło mojego mauzoleum ,z siedzącymi na nim psami....nie uronisz ani jednej łzy ????

bogda
18-07-2007, 23:14
Lila...wredny babsztylu....będę ryczeć jak wół....ale tego nie chcę....jasne???

Anielka
19-07-2007, 01:01
Dziewczyny a co wy sie "gdzieś" wybieracie.Przecierz to jeszcze nie pora,jeszcze ludziom zadne krzywdy nie wyrządziłyscie,apoza tem co my bysmy bez Was zrobily ,a zwierzaczki.Chyba upał Wam zaszkodził.No ,zeby mi to ostatni raz było.Pozdrawiam i zdrówka zycze.4043

Malgorzata 50
19-07-2007, 03:32
W niektorych miastach ( np. u nas) jest wielka gafa miec niewysterylyzowane zwierzaki.. Co kraj to obyczaj.:rolleyes: Słowikowo wiekszosc psow w pragmatycznej Ameryce jest wysterlizowana dla wygody włascicieli ,niektóre równiez nie wychodza w ogole na spacer bo po co jesli mozna podlozyc specjalną podkladke ,niektorym podcina sie struny głosowe ,żeby nie zaklocaly spokoju sasiadom ,a kotom wyjmuje sie pazurki zeby nie drapaly mebli coż ...co kraj to obyczaj....
A z drugie jstrony jest mnostwo szczesliwych psow towarzyszacych szczesliwym ludziom.Co prawda smieszy mnie ubieranie psow w ubranka bo to jest kompletnie niepotrzebne i słuzy tylko i wylacznie zaspokajaniu próznosci państwa -ale podobają mi się wybiegi dla psow w duzych miastach,prowadzenie psow na smyczy ,ale bez kagańcow ,to ,ze na ogol nie są agresywne (bo wysterylizowane) a najbardziej podoba mi się powszechne zbieranie kup bez zadnych akcji pt szufelki ,pojemniki i inne inwestycje tylko przy pomocy zwyklej plastikowej torebki po zakupach ,ktorą odruchowo zabiera sie na spacer.

Ewita
19-07-2007, 08:28
... że lubimy zmieniać naturę, żeby była dla nas wygodna? Chcemy papugę, bo nam się podobają kolorowe piórka, ale papuga skrzeczy - więc my rach-ciach i po krzyku? A jak to nazwać? Czy to rodzaj odpowiedzialności, czy wręcz przeciwnie?
Kiedy widzę pieska "ubranego" w czerwone kokardy na czubku kudłatej głowy, kiedy słyszę, że taki jada z państwem przy stole i karmiony jest łyżeczką, że ma swój pokoik i wyjściowe buciki- kiwam sobie głową z politowaniem. Jest to objaw, który jeden z moich znajomych weterynarzy nazwał "uczłowieczaniem na siłę".
Z drugiej strony przy niedalekiej ulicy jest pies, który od lat nie był spuszczany z łańcucha, kłaki sierści tworzą jeden wielki kołtun, a psiak ma zmiany charakterologiczne wynikające z uwięzienia przy budzie...
To jak to jest i gdzie przebiega granica?

Dzidka
19-07-2007, 08:40
Moją sunię jamniczkę ubierałam zimą, bo bardzo marzła.Sama przed wyjściem czekała na gustowny sweterek.Kokarda u yorka to tylko ozdóbka, chyba dla szpanu/oczywiście dla właściciela/.

Lila
19-07-2007, 20:28
www.tvn24.pl/12690,1514936,wiadomosc.html

zobaczcie dziewczyny.Prawdziwa miłość.....

Dzidka
19-07-2007, 20:35
Liluś, niechcący /dzięki Tobie/znalazłam się przy grobie swoich Rodziców.Nie mogę pisać ze wzruszenia.

bogda
19-07-2007, 20:40
No właśnie Lila....wczoraj pisałam o tym psiaku...i tak jak ktoś napisał..."niejeden nawet niewart jest stanąć mu przy ogodnie..."

Lila
19-07-2007, 20:52
Dzidka ,kochana....jak ? ...o czym piszesz,bo ja już płaczę...

Nella
19-07-2007, 22:22
www.tvn24.pl/12690,1514936,wiadomosc.html

zobaczcie dziewczyny.Prawdziwa miłość.....
Biedna psinka!Tylko co z nim zimą będzie?!

Basia.
19-07-2007, 22:33
Moją sunię jamniczkę ubierałam zimą, bo bardzo marzła.Sama przed wyjściem czekała na gustowny sweterek.Kokarda u yorka to tylko ozdóbka, chyba dla szpanu/oczywiście dla właściciela/.
Kokarda dla yorka, który nie jest ostrzyżony nie jest ozdóbką tylko koniecznością. Ubranka dla yorka też są koniecznością bo te pieski nie mają sierści tylko włosy.

Lila
19-07-2007, 23:12
Nella,są już chętni,aby go wziąć,tylko on nie chce odejść z cmentarza..

Ja jestem dobrej myśli,bo schronisko mu już nie grozi,a firma dostarczająca handlarzom obiady,jak się okazało ,jemu też przywozi...

Basia.
19-07-2007, 23:20
Nie było mnie przez kilka dni, teraz przeczytalam o Pikusiu i beczę. Mam nadzieję, że ta psina znajdzie dom. Wiecie czego się boję? Boję się , że mogę swoim psiakom zrobić "numer" i odejść przed nimi ............... bardzo tego nie chcę.

Anielka
20-07-2007, 00:04
Basiu ,tylko proszę bez zadnych 'numerow".Co te biedne psiaki bez Ciebie zrobią.A my?O nas to wogóle nie pomyślałas?ANI MI SIE WAŻ/No widzisz,nawet mi sie capslook włączył/ tak sie zdenerwowalam.Pozdrawiam cieplutko.4077

Dzidka
20-07-2007, 08:08
Dzidka ,kochana....jak ? ...o czym piszesz,bo ja już płaczę...

Na Kulach są pochowani moi Rodzice.

Lila
20-07-2007, 10:54
Dzidka......i ja tam będę...kurczę.Ale myślę,że ...jeszcze mam czas ?

Zresztą ..kto to wie,tak naprawdę ?

bogda
20-07-2007, 20:49
Lila....ja już nie mam do Ciebie siły....o czym Ty mówisz, chyba dawno ktoś Tobą nie potrząsnął....

Lila
21-07-2007, 00:28
No wiesz ? Bogda...czy ja nie mogę sobie wybrać miejsca ,gdzie chcę ...legnąć..powiedzmy ?
A może sąsiad będzie przystojny i pewnej nocy księżycowej,usłyszę...puk...puk...:)
...sąsiadeczko,uchyl wieczko...

bogda
21-07-2007, 13:25
Liluś...Qurcze... przy Tobie nie można utrzymać powagi za grosz....miejsce już masz to nie musisz wybierać, ja też już mam...tylko na Rocha, chociaż na Kulach mam rodziców...ale się tam jeszcze nie wybierajmy, jeszcze musimy trochę porozrabiać i napsuć krwi co niektórym...

Lila
21-07-2007, 13:35
Ooooo,na Rocha mam ojca i brata.Moja mamusia też się tam wybiera.Nawet sobie już strój odlotowy przygotowała.....10 lat temu...:)

To kiedyś...tam,będziemy się odwiedzać ?

Może drineczka w Zaduszki ?
Bo mam nadzieję,że wtedy juz mi będzie wolno ???:)

bogda
21-07-2007, 13:38
Jasne...ale narazie tam Cię nie zapraszam....jeszcze mamy czas... a drineczka wypijemy sobie wkrótce...ja z %...a Ty z soczkiem...

BUNIA
22-07-2007, 11:54
Sjesta Zuzanny w cieniu ogrodowych paproci ..
http://img227.imageshack.us/img227/691/zdjcie0101xy7.jpg (http://imageshack.us)

Malgorzata 50
22-07-2007, 14:48
och Zuzanno.......!!!!!

babciela
22-07-2007, 15:57
Ja Uspilam trzy pieski.To bylo straszne.Wszystkie trzy umarly na nowotwory,Uwazalam ,ze trzymanie je przy zyciu jest zwyklym egoizmem zmojej strony-Bardzo cierpialy,chudly nie pomagalo nic.Kotkow przewinelo sie przez moj dom parenascie(corka weterynarz) ja podlaczalam kroplowki spalam przy nich .Pare udalo nam sie uratowac,poszly w dobre rece.Uwielbiam kotki ale nie moge miec ich u siebie ,gdyz sasiedzi maja psa mysliwskiego i jednego uratowanego (wyciagnelysmy go spod kol samochody rozszarpal mi.Do dzisiaj slysze pisk tego malucha.Okropnosc.

Basia.
01-08-2007, 19:55
Ja Uspilam trzy pieski.To bylo straszne.Wszystkie trzy umarly na nowotwory,Uwazalam ,ze trzymanie je przy zyciu jest zwyklym egoizmem zmojej strony-Bardzo cierpialy,chudly nie pomagalo nic.Kotkow przewinelo sie przez moj dom parenascie(corka weterynarz) ja podlaczalam kroplowki spalam przy nich .Pare udalo nam sie uratowac,poszly w dobre rece.Uwielbiam kotki ale nie moge miec ich u siebie ,gdyz sasiedzi maja psa mysliwskiego i jednego uratowanego (wyciagnelysmy go spod kol samochody rozszarpal mi.Do dzisiaj slysze pisk tego malucha.Okropnosc.
Elu, ja też musiałam uśpić swoje pieski bo nie było dla nich ratunku /nowotwory/, przykre to potwornie ale myślałam podobnie jak Ty że przedłużanie ich cierpień byłoby egoizmem i podłością z mojej strony. Odchorowywałam to strasznie ........ niestety nasze ukochane zwierzaki żyją krótko w porównaniu z nami.

Basia.
03-08-2007, 15:12
na moim osiedlu pojawił się kot wyrzucony z domu /właściciel rżnie głupa i się nie przyznaje/, jest to młody "facet" ma około 1,5 roku, wykastrowany, odrobaczony przez nas. Kot jest zdrowy bardzo ładny i bardzo nieszczęśliwy, biegnie z płaczem do ludzi i prosi żeby go zabrać ze sobą............. może znajdzie się wśród "syrenek" nowa Pańcia dla tego biedaka?

Nika
03-08-2007, 15:31
Serce bili ,jak człowiek czyta takie relacje...niestety,mieszkam za daleko,w domu pies i mąż,co nie lubi kotów...

Dzidka
03-08-2007, 15:58
Basiu, ja chętnie, mimo że mam króliczka, ale mój mąż nie chce słyszeć o żadnym nowym stworzeniu.Niedawno musieliśmy uśpić naszą ukochaną sunię jamniczkę i jeszcze pamięta ten smutek i rozpacz po jej stracie.Nie chce się już przywiązywać do żadnego nowego stworzenia.http://img.interia.pl/encyklopedia/nimg/jamnik.jpg

Basia.
03-08-2007, 20:57
może się uda znaleźć dom dla tego biedaka .............

Nika
03-08-2007, 23:39
Dzielna,dobra dziewczynka.

Ewita
04-08-2007, 18:35
oswajam suczkę o podwójnym imieniu Aza - Bunia. Decyzja o tym, że "piesidła" zostanie u nas nie była łatwa! Mój syn wytoczył tysiąc argumentów przeciw: że nie stać mnie na drugiego psa, bo ledwie wyłażę z długów, że jestem niesprawna i co będzie, jak mi się pogorszy (a ma to miejsce okresowo od 1991 roku), że jak Anka zacznie rok akademicki - zostanę sama z dwiema sukami, z których jedna jest wychowana i "nasza", druga - jeszcze surowa, że jeśli będziemy chciały wyjechać, nikt nie podejmie się opieki nad dwoma psami... Wszystkie argumenty logiczne i zgodne ze stanem faktycznym. A jednak podjęłam decyzję, że suka będzie z nami. Niewiele już mogę. Ale uratować życie stworzeniu, które nic nie zawiniło - jeszcze tak! Oddanie jej do schroniska - to wyrok śmierci. Nie potrafię. Nie jestem żadnym bogiem...
Może będzie trudno finansowo (pewnie tak), trzeba temu stworzeniu poświęcić dużo czasu i dużo opieki, trzeba wiele nauczyć - toż to szczenię jeszcze! Jesteśmy dwie, damy radę. Wiecie, że ona reaguje na gesty, a nie na głos? Jakby była tego uczona. Gesty lewą ręką - reaguje natychmiast! Podniesionego głosu się boi... Reaguje na "siad", "zostań", "waruj" - ale komenda głosowa jest jej obca zupełnie...

Basia.
04-08-2007, 18:41
Najważniejsze, że psinka jest zdrowa .......... a reszta się ułoży. Czym karmisz suczki ......... jedzą karmę suchą czy im gotujesz?

Ewita
04-08-2007, 18:55
...tak jest taniej i - chyba - zdrowiej... Dziś odkryłam źródło karmy z kurczaka. Niedrogie, a dobre. Włoszczyzna do tego, kluski albo drobna kasza i - witaminy - oczywiście!. Roboty sporo, ale "jak się mówi a, to..."

Alsko
04-08-2007, 19:03
Nie wiem, ile teraz kosztuje serce wołowe. Kiedyś było dość tanie. Mojej Pelaśce gotowałam + włoszczyzna + sporo buraków + makaron - kasza jeczmienna (bo zle trawiła) + kluchy lub inna kasza.
Kiedyś nocnomarkujący syn mój rodzony wrąbał sobie talerz kopiasty, a rano miał pretensję, że bez soli toto było.

Ewita
04-08-2007, 19:28
To., co gotuję dla piesków, pachnie bardzo ładnie - szczególnie właśnie z włoszczyzną... Źródła podrobów wołowych jeszcze nie wykryłam w pobliżu, ale wszystko przede mną:) . Na razie mam możliwość kupienia gulaszu wołowego, ale to drogie - ok. 11 zł za kg (tyle, że nic nie odchodzi)... Tylko czasem będę mogła taką ucztę psidłom wyprawić..

Lila
04-08-2007, 19:36
Ewita,kiedy ktoś powiedział do Ciebie...kocham Cię ?

Na pewno 5 minut temu,więc ja to powtórzę....jeszcze raz....
Za to serce,które nie pozwoli przejść obojętnie obok psiej biedy...

I wiesz co ?
Ja to wiem po sobie....dobro zawsze wraca...:)

Basia.
04-08-2007, 19:38
Kiedyś gotowałam /taki były zalecenia hodowcy/ Axałowi łapki kurze z włoszczyzną i ryżem ...... obierałam te łapki z kości /łapy mi się kleiły/ kg łapek kosztował 1 zł. To też jest bardzo dobre, można od czasu do czasu ugotować. Ja swoim psom teraz serwuję Hillsa j/d jako karmę podstawową, oprócz tego dzielimy się z nimi tym co mamy. Kiedy bawiłam się w gotowanie miałam "zbyt szczodrą rękę" i zdarzało się przebiałkowanie psiaków z powodu mojej szczodrości.

Ewita
04-08-2007, 19:43
Wzruszyłam się... Ja nie robię tego dla poklasku, naprawdę! Tak mi dyktuje zwyczajne, ludzkie sumienie... Sumienie, które ocenia... Ale - to cudowne, co napisałaś! Dziękuję!

Sunshine
04-08-2007, 19:47
To., co gotuję dla piesków, pachnie bardzo ładnie - szczególnie właśnie z włoszczyzną... Źródła podrobów wołowych jeszcze nie wykryłam w pobliżu, ale wszystko przede mną:) . Na razie mam możliwość kupienia gulaszu wołowego, ale to drogie - ok. 11 zł za kg (tyle, że nic nie odchodzi)... Tylko czasem będę mogła taką ucztę psidłom wyprawić..
Ewito,Tobie też należy się takie podziękowanie http://img245.imageshack.us/img245/416/casanovamy3.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
04-08-2007, 19:51
i żadnego odzewu w sprawie kotka ......... eeech!!!!!!!!!!!

Basia.
06-08-2007, 02:59
Kicia to jest koteczka, którą adoptowała Małgosia a Szuja to jest podopieczna Małgosi. Zostałam upoważniona przez Pańcię futrzaków do opublikowania fotki i czynię to z wielką przyjemnością.
http://img364.imageshack.us/img364/8923/mojeobrazy022xb6.jpg (http://imageshack.us)

an_inna
06-08-2007, 08:12
Kicia to jest koteczka, którą adoptowała Małgosia a Szuja to jest podopieczna Małgosi. Zostałam upoważniona przez Pańcię futrzaków do opublikowania fotki i czynię to z wielką przyjemnością.
http://img364.imageshack.us/img364/8923/mojeobrazy022xb6.jpg (http://imageshack.us)
I już żyją w zgodzie :) Cudne są! Też kiedyś miałam psa z kotem - z jednej miski jadły i nie żyły wcale jak te przysłowiowe:)

hannabarbara
06-08-2007, 09:04
Drogie Koleżanki! Nie rozumię co się dzieje! Gdy odkryłam wątek o naszych zwierzakach, szybciutko opisałam swojego psa. Było to dziś, o godzinie 7.04. Gdy wróciłam do wątku, mojego postu nie ma. Został tylko ślad w profilu. I zdarza się to nie po raz pierwszy. Dawniej myślałam, że to może moje gapiostwo, ale teraz sprawdziłam(profil), że nie. Czy to jest możliwe, że ktoś celowo usuwa moje posty.Czy istnieje taka możliwość techniczna?

Nika
06-08-2007, 09:07
Może jakieś zakłócenia w Internecie? Spróbuj jeszcze raz,wszak to tylko maszyna,a one sie psują niestety..

Anielka
06-08-2007, 09:09
Hannobarbaro jest w domowym zoo,pewnie tam jest jego miejsce.Ja to sie wogóle na tym nie znam.Pozdrawiam:)

Nika
06-08-2007, 09:27
Tak,w domowym zoo jest Twoja wypowiedż.Tak sie własnie dzieje ,jak współistnieją podobne wątki.Człowiek nie wie,gdzie co pisac.Jest np.mnóstwo wątków o muzyce,o dietach ,o podróżach...może trzeba to uporządkowac?Ale musieliby sie wszyscy zgodzić.

hannabarbara
06-08-2007, 09:27
Dzięki Anielko! Jednak jestem gapa, ale to zdjęcie suni-Szuji i Kici niejadki mnie zmyliło.4759

nutka
06-08-2007, 12:51
Przygarnęłam rok temu 3-letnią kotkę. Wałęsała się wokół bloków, zapewne wyrzucona, bo bardzo ufna, a ja lubię zwierzaki, więc postanowiłam jej pomóc. Ale do dziś mam mieszane uczucia i zastanawiam się, czy naprawdę uszczęśliwiamy te zwierzęta. Czy pełna miska i ciepły kąt (no i dużo serca) zastąpi im utraconą swobodę? Pies to co innego, on od wieków żyje z człowiekiem pod jednym dachem, ale kot jest zwierzęciem niezależnym. A ja swojemu mogę zaoferować tylko duży balkon. CZy nie wolałby głodno, chłodno, ale na wolności, jak te menele, o których pisze Lilka. Dla nich też zamknięcie w jakiejś noclegowni to plama na honorze.

Basia.
06-08-2007, 13:59
Przygarnęłam rok temu 3-letnią kotkę. Wałęsała się wokół bloków, zapewne wyrzucona, bo bardzo ufna, a ja lubię zwierzaki, więc postanowiłam jej pomóc. Ale do dziś mam mieszane uczucia i zastanawiam się, czy naprawdę uszczęśliwiamy te zwierzęta. Czy pełna miska i ciepły kąt (no i dużo serca) zastąpi im utraconą swobodę? Pies to co innego, on od wieków żyje z człowiekiem pod jednym dachem, ale kot jest zwierzęciem niezależnym. A ja swojemu mogę zaoferować tylko duży balkon. CZy nie wolałby głodno, chłodno, ale na wolności, jak te menele, o których pisze Lilka. Dla nich też zamknięcie w jakiejś noclegowni to plama na honorze.
Kiedy mieszkałam w Radziejowicach "wprowadził" się do nas dorosły kot, widać było po nim że życie miał nielekkie ........ prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu znalazł się w mieszkaniu. Domowe życie spodobało mu się tak bardzo, że chociaż miał do dyspozycji działkę o pow. 1 ha i w każdej chwili mógł sobie po niej "spacerować" wybrał mieszkanie.
Wychodził .... owszem ale bardzo szybko wracał do domu, robił drakę jak drzwi były zamknięte ............. był kotem bardzo walecznym i bardzo łownym ............. przerzucił się na życie w mieszkaniu.

Ewita
06-08-2007, 14:25
... o pierwszych dniach wspólnego bytowania z Azą - Bunią. Szczenię jest pełne energii, szczególnie od kiedy dostaje pełną michę regularnie:). Zadziwiający jest fakt, że reaguje pięknie na gesty, komend słownych natomiast musi się uczyć. Pstryknięcie palcami znaczy w jej języku "uwaga, wołają", pokazanie palcem wskazującym w jakimś kierunku - natychmiast powoduje udanie się w tym kierunku, a w podłogę - opadnięcie na tyłek, czyli "siad". Jeśli któraś z nas przechodzi z pokoju do pokoju, suczka natychmiast zrywa się z głębokiego nawet snu, żeby sprawdzić, dokąd poszłyśmy i wtedy akcentuje swoją obecność obok leciutkim polizaniem dłoni. Zawsze lewej. Komendy wydawane prawą ręką - lekceważy zupełnie. Nie była socjalizowana. Poznaje otoczenie z dużym zapałem, pilnuje się na spacerach i jest szczęśliwa, kiedy spuszczamy ją ze smyczy. Na tejże smyczy umie chodzić. Pięknie biega i kocha ruch. Duuużo trzeba ją nauczyć, ale sprawia wrażenie, że chce się uczyć - a to najważniejsze. :D

Lila
06-08-2007, 14:51
Przygarnęłam rok temu 3-letnią kotkę. Wałęsała się wokół bloków, zapewne wyrzucona, bo bardzo ufna, a ja lubię zwierzaki, więc postanowiłam jej pomóc. Ale do dziś mam mieszane uczucia i zastanawiam się, czy naprawdę uszczęśliwiamy te zwierzęta. Czy pełna miska i ciepły kąt (no i dużo serca) zastąpi im utraconą swobodę? Pies to co innego, on od wieków żyje z człowiekiem pod jednym dachem, ale kot jest zwierzęciem niezależnym. A ja swojemu mogę zaoferować tylko duży balkon. CZy nie wolałby głodno, chłodno, ale na wolności, jak te menele, o których pisze Lilka. Dla nich też zamknięcie w jakiejś noclegowni to plama na honorze.

Nutko,nie miej żadnych wątpliwości...
Nawet największy włóczęga koci ,rozpaczliwie potrzebuje człowieka.Nawet jak przed nim ucieka...
Dobrze zrobiłaś.Ja mam jeszcze 4 kotki,prócz tej co odeszła wczoraj.Owszem,lubią chodzić po lesie,ale krótko.
Najchętniej wraz ze swymi koleżkami obsiadłyby wszystkie fotele,rozwiesiły uszy po ścianach i słuchały jak rozmawiamy ...
Wtedy są najszczęśliwsze...
A najbardziej uwielbiają gości,tylko ja zdając sobie sprawę ,że nie zawsze to uwielbienie jest odwzajemnione,zamykam je na poddaszu..

Alsko
06-08-2007, 16:14
Ewito,
coś mi się widzi, że ta Twoja psica mogła być układana do pomocy ludziom niepełnosprawnym. I że zdolna bestia, taka młoda i tyle się naumiała.
Pogłaszcz ją ode mnie. Ciebie i Anię mogę też, a co mi tam :-)

Ewita
06-08-2007, 16:28
Suka przyjęła z wdzięcznością, Anka - z wątpliwościami, czy jej się należy:)

Alsko
06-08-2007, 16:33
Berbeciu kochany,
wątpliwości precz! Jak starsza mówi, że się należy, to się należy! Kiedy zasłużysz na klapsa - to rodzicielka donos sprokuruje :-)