PDA

View Full Version : BEZSTRESOWE WYCHOWANIE - babcie i dziadkowie, co o tym sądzicie?


Lila
05-01-2010, 22:57
Dziecko wychowane bezstresowo ma poczucie własnej wartości. Podobno.
Ale chyba bezstresowo to nie oznacza, że wszystko wolno?:confused:

aktre
06-01-2010, 09:36
Nie jestem jeszcze babcią, ale jestem mamą 23 latka .
Dla mnie "Bezstresowiec " to często egoista i egocentryk i zgadzam się z poniższa opinią
"Uważam, że nie istnieje termin "bezstresowe wychowanie", samo wychowanie jest wyciąganiem konsekwencji z postępowania w tym przypadku mówię o postępowaniu dziecka.
Dziecko kochane uczy się poprzez doświadczenie. Rodzice są od tego żeby
ukierunkować a nie pobłażać jeżeli widzą, że dziecko robi źle oraz chwalić
jeśli dziecko stara się robić dobrze.Dziecko które jest zdane samo na siebie nie potrafi wybrać między dobrym i złym do tego potrzebny jest drogowskaz a tym drogowskazem są rodzice.
Jeśli rodzic wymaga od dziecka, to to jest właśnie miłość. Nie można nauczyć prawidłowego funkcjonowania małego człowieka jeśli nie pozna on zasad.
Bezstresowe wychowanie to jest bezradność rodziców, którzy często
nieświadomie "wychowują" dziecko na tyrana i egoistę który nie będzie liczył się innymi. Małego człowieka można nauczyć prawidłowego postępowania pod warunkiem, że damy mu cel. Będę uparcie twierdzić, że najważniejsze jest zainteresowanie rodziców a nie pozostawianie dziecka sobie.
Myślę, że wychowaniem jest również nauczenie dziecka opieki na osobą która jest chora, ot choćby podanie szklanki z herbatą. Widzę to kiedy ktoś z moich domowników jest chory. "Bezstresowe wychowanie" to brak narzucania obowiązków, i brak wyciągania konsekwencji z postępowania dziecka."

Arti
06-01-2010, 09:42
Dziecko wychowane bezstresowo ma poczucie własnej wartości. Podobno.
Ale chyba bezstresowo to nie oznacza, że wszystko wolno?:confused:

no jasne, że nie wszystko wolno :D
no ale trzeba liznąć pedagogiki i psychologii jak się chce to tak robić...bezstresowo.
No i samemu też trzeba mieć dużą odporność na stres :D ;)

"Uważam, że nie istnieje termin "bezstresowe wychowanie", samo wychowanie jest wyciąganiem konsekwencji z postępowania w tym przypadku mówię o postępowaniu dziecka."

moim zdaniem to nie wyciąganie konsekwencji tylko uczenie odpowiedzialności za to co się robi.
Niech dziecko zacznie myśleć nad tym co zrobiło nie tak przez ponoszenie konsekwencji swego postępowania.

oj to trrrudne ale procentuje.

Alsko
06-01-2010, 09:48
Pan Beniamin Spock łapał się za głowę, kiedy jego postulat o szacunku dla dziecka nadinterpretowano jako bezstresowe wychowanie. Takie wychowywanie robi krzywdę dziecku. Nie sądzę, żeby zwiększało poczucie wartości. A na pewno jest dobrą podwaliną pod postawę roszczeniową i nieliczenie się z innymi, brr!
W wychowaniu - jak wszędzie - zdrowy rozsądek się liczy.
Odrobina instynktu też się przydaje.
Ja tam wiem jedno: spotkanie oko w oko z takim "bezstresowym" dzieckiem to prawie jak spotkanie trzeciego stopnia z koszmarkiem :D

Kasandra1
06-01-2010, 09:52
no jasne, że nie wszystko wolno :D
no ale trzeba liznąć pedagogiki i psychologii jak się chce to tak robić...bezstresowo.
No i samemu też trzeba mieć dużą odporność na stres :D ;)

Jak sobie wychowamy, tak bedziemy mieli, dziecko powinno wiedziec co mu wolno a co nie, kochac je,ale miloscia normalna, nie falszywa. Od najmlodszych lat nauczyc wrazliwosci, szacunku do rodzicow i otoczenia i powinno sie wymagac od dziecka.

bogda
06-01-2010, 10:23
Dziecko od małego powinno mieć określone granice co mu wolno a czego nie.
Inaczej wyrośnie na potworka i tyrana.
Dzieci mam już dorosłe, wnusio malutki, rozpieszczam go w miarę przyzwoitości, ale on już wie że nie na wszystko ma przyzwolenie. Pewnie że się czasem buntuje, próbuje "walczyć" ale niestety często musi skapitulować.

Arti
06-01-2010, 10:26
Jak sobie wychowamy, tak bedziemy mieli, dziecko powinno wiedziec co mu wolno a co nie, kochac je,ale miloscia normalna, nie falszywa. Od najmlodszych lat nauczyc wrazliwosci, szacunku do rodzicow i otoczenia i powinno sie wymagac od dziecka.

nadinn a wiesz co wolno a co nie? czy Ci się wydaje, że wiesz?
np.wiesz że nie wolno bić kogoś i co? nauczysz tego dziecko zakazem i...sama go zbijesz albo ono da się okładać rówieśnikom.
szacunek do rodziców to ono będzie miało przecież oczy i uszy ma..i albo go ma albo nie.
to uważasz, że jak dziecko powie do matki która na coś np mu nie pozwoliła..."nienawidzę cię"
to znaczy że nie ma szacunku do matki?
a ono w tym momencie ma to uczucie nienawiści i mówi o tym
matka na to reaguje lub nie.
(uczucie to za "chwilę" minie u dziecka)
ale reakcja matki jest ważna.
Dziecko jest odrębną istotą i kształtować w/g swego "widzimisię" jest ryzykowne a na pewno nie jest korzystne dla dziecka.

Dziecko wychowuje się przez przykład swych zachowań a jeśli gadanie nie pokrywa się z zachowaniem..to dziecko jest zdezorientowane bo widzi i słyszy.
Co innego mówi osoba która dla dziecka jest autorytetem a co innego robi.

Jadzia_G
06-01-2010, 10:26
Jak sobie wychowamy, tak bedziemy mieli, dziecko powinno wiedziec co mu wolno a co nie, kochac je,ale miloscia normalna, nie falszywa. Od najmlodszych lat nauczyc wrazliwosci, szacunku do rodzicow i otoczenia i powinno sie wymagac od dziecka.
Absolutnie się z Tobą zgadzam. Uważam że bezstresowo to nie znaczy że nie ma żadnych zakazów (jak to nie którzy stosują). :)

senioritka
06-01-2010, 10:46
Wychować, nauczyć, wymagać, ukierunkować. Chciałoby się.
Byłam wychowywana w rygorze, w sposób przyjęty w ówczesnych czasach. Nie było to przyjemne, ale skutki tego
były, przez całe życie, pozytywne, kupony odcinam do dnia
dzisiejszego. Dzieci wychowywałam w inny sposób, nie stosując drastycznych metod. Ocenić swojego sposobu
wychowania nie mogę bo byłam w środku akcji i trudno ocenić
obiektywnie. Jedno jest pewne, nie zawiedli moich oczekiwań.
Oczywiście, zawsze mogłoby być lepiej, jest jak jest.
Obserwuję wychowanie wnuków, stoję z boku i mogę oceniać,
tym razem subiektywnie. Wychowywani od małego zupełnie
bezstresowo. Zakazy były, nakazów nie było. Uważam, że
nakazy są potrzebne. Mogą być wyrażone w różnej formie, ale
kindersztuba, w szeroko pojętym zakresie, jest bardzo przydatna w życiu. W bezstresowym wychowaniu właśnie tej
kindersztuby, moim zdaniem, bardzo brakuje. Jestem wrażliwa
na gesty, słowa, uczynki. Tego mi brakuje, a przecież istnieją
pewne formy, których zachowanie uprzyjemnia życie.
No tak, ale obecnie nie ma na to czasu. Wytłumaczeniem jest
nieustanna gonitwa, takie czasy. O tempora, o mores!
Do wszystkiego można, należy się przyzwyczaić. Czy jest
alternatywa? Jest! Być ze wszystkiego zadowolonym, cieszyć
się z tego co jest i życzyć, żeby nie było gorzej.
Życzę tego samego wszystkim Forumowiczom w Nowym Roku!

Alsko
06-01-2010, 11:26
nadinn a wiesz co wolno a co nie? czy Ci się wydaje, że wiesz? (...) Każdy wychowuje wg swojej skali wartości, czyż nie?
Dziecko jest odrębną istotą i kształtować w/g swego "widzimisię" jest ryzykowne a na pewno nie jest korzystne dla dziecka. A wg czyjego widzimisię ma się to odbywać?
Może "dojaśnij", bo trudno zrozumieć.

weronika1
06-01-2010, 15:30
Kazdy z nas jest świadomy dobra i zła i nikt nie życzy swoim dzieciom czy wnukom żle. Ważna jest kontrola emocji. Podobają mi sie programy psychologiczne o dzieciach, jak wychowywać. Niby jest łatwiej, bo większy dostęp do wiedzy, lecz z drugiej strony często media psują dzieci. Współczuję dzisiejszym młodym rodzicom, którzy muszą mieć oczy dookoła głowy, żeby ustrzec swoje dzieci przed niebezpieczeństwem i zepsuciem. Oni mają trudniejsze zadanie.

Arti
06-01-2010, 23:52
Każdy wychowuje wg swojej skali wartości, czyż nie?
A wg czyjego widzimisię ma się to odbywać?
Może "dojaśnij", bo trudno zrozumieć.

często rodzice próbują "modlować" dziecko w oparciu o wizję swą jakie ma być. Moim zdaniem to eksperyment na żywym organiźmie nie zwracają uwagi na cechy dziecka i jego predyspozycje. Dzisiejsi rodzice maluchów sięgają już często po książki z psychologi dziecka i słusznie bo przenoszenie sposobu jak to rodzic kiedyś był wychowywany ani jest dobre ani właściwe. Chodzi o właściwe wychowywanie przecież.:)
Tym właściwym wychowaniem jest właśnie bezstresowe wychowanie a jak to robić to już dokształcić muszą się rodzice ;)
my to mamy już z głowy.

Alisia
07-01-2010, 00:19
Każdy wychowuje wg swojej skali wartości, czyż nie?
A wg czyjego widzimisię ma się to odbywać?
Może "dojaśnij", bo trudno zrozumieć.




Ona nie "dojasni".....



Moim zdaniem nie istnieje cos takiego jak bezstresowe wychowanie.
Dzisiejsi 40+vat Amerykanie,wychowywani w wierze we wlasna nadzwyczajnosc i wyjatkowosc swoim dziecomi juz tak nie wmawiali ,ze sa stworzone do sukcesu i tylko sukcesu.
Kazde dziecko jest cudem dla swojej matki,skarbem najwiekszym -babci,taty wujka itd,ale juz nie koniecznie musi ten zachwyt budzic w sasiadce i co?
Nauczyciele z prywatnych szkol,gdzie rodzice placa za edukacje swoich nadzwyczjnych pociech, tez czesto ulegali presji i piramida pochwal rosla
Przekonani o swojej wyjatkowosci absolwenci uniwersytetow spotykali sie w pracy i ...rozczarowanie.Sami geniusze,sami urodzeni prezesi,dyrektorzy,prezydenci a tu zwyczajnie trzeba za...kasac rekawy i do roboty.
Mit nie wytrzymal konfrontacji z rzeczywistoscia.


Uwazam,ze rodzice czasem nadrabiaja wlasne nieosiagniete cele,ksztaltujac dziecko na miare swych oczekiwan.
Nie moglam grac na pianinie,ale moje dzieci beda,i katuja male beztalecia,wielogodzinnymi palcowkami,nie moglam tanczyc lub spiewac,ale moje dziecko moze pobierac lekcje ,bo mnie stac...
Takich przykladow widza Panstwo tysiace,prawda?
Nie ? To maja Panstwo szczescie,bo ja widzialam.

and1951
07-01-2010, 00:45
Tym właściwym wychowaniem jest właśnie bezstresowe wychowanie a jak to robić to już dokształcić muszą się rodzice ;)
my to mamy już z głowy.

No, niezupełnie. Kiedyś rodzice wychowywali dzieci, w miarę możliwości i umiejętności, a babcie i dziadkowie wprowadzali nieśmiało pierwociny wychowania bezstresowego (nazywało się to wtedy psuciem dzieci).
Teraz robią to rodzice. Proszę mi więc wytłumaczyć, co my teraz mamy robić?

Arti
07-01-2010, 01:17
No, niezupełnie. Kiedyś rodzice wychowywali dzieci, w miarę możliwości i umiejętności, a babcie i dziadkowie wprowadzali nieśmiało pierwociny wychowania bezstresowego (nazywało się to wtedy psuciem dzieci).
Teraz robią to rodzice. Proszę mi więc wytłumaczyć, co my teraz mamy robić?

zająć się swoim życiem ;)

and1951
07-01-2010, 01:47
zająć się swoim życiem ;)

Zważywszy na godzinę, zdaje się, że teraz robimy to oboje. Ale w innych godzinach całkiem ważną częścią mojego życia są wnuki.
Co wtedy?

hania.m
07-01-2010, 02:06
Senioritko! -zgadzam się z Tobą-ja też tak jak Ty jestem wrażliwa na gesty, słowa, uczynki- tego mi brakuje w tym''zabieganym'' świecie...zawsze mi tego brakowało od ''młodości do starości'' -jak mówią ten typ tak ma... Szczególnie boli gdy najbliżsi nie są wrażliwi ...uczyłam tej wrażliwości swoje dzieci, a teraz uczę wnuczki.Niestety pewne cechy mamy zakodowane w genach.

hania.m
07-01-2010, 02:35
o! to nie ja jedna jestem jeszcze na tym wątku!-Od wychowywania są rodzice a my od pilnowania,uczenia wierszyków i.t.d ale wnuki szybko dorastają i dlatego MY babcie i dziadkowie nie stresując się powinnismy zajac sie swoim zyciem.

and1951
07-01-2010, 03:06
Swoim życiem zajmuję się całe godziny, od rana do wieczora, a już szczególnie w godzinach nocnych, ale przychodzą takie momenty, że są i wnuki. Wyrodny jestem, bo wierszyków nie uczę tylko jeździć na rowerze, rolkach, strzelać z procy, z gumki zakładanej na palce,strzelać ryżem z rurki itp. czynności, które absolutnie nie przystają dziewczynkom. Aha, jeszcze zachowania przy stole, ale to już chyba podpada pod wychowanie stresujące.
Dobrze było by, takim dinozaurom jak ja przedstawić jakiś dekalog wychowania bezstresowego, bo obawiam się, że moje poglądy na temat wychowania absolutnie nie przystają do dzisiejszych czasów i przekonać o wyższości owego wychowania.
Tak na marginesie, poruszono wreszcie temat co najmniej tak samo ważny jak te najistotniejsze z polityki czy społecznych ale przy tym coś, na co mamy rzeczywiście wpływ, co w dużym stopniu zależy też od nas (bo na politykę to mamy wpływ jak komar na huragan)

Arti
07-01-2010, 06:21
Zważywszy na godzinę, zdaje się, że teraz robimy to oboje. Ale w innych godzinach całkiem ważną częścią mojego życia są wnuki.
Co wtedy?

No jestem sowa :) a w dzień mam zwyczaj drzemki.
Wnuczka jest dla mnie ważna ale nie jest jej osoba ważną częścią mojego życia ona ma rodziców.
Do wychowania jej się nie wtrącam chyba, że jestem pytana.
Spotykam czasem osoby które żyją, życiem swych dzieci i wnuków ale jak tak chcą żyć to ich wybór.

Alsko
07-01-2010, 08:56
No, niezupełnie. Kiedyś rodzice wychowywali dzieci, (...) a babcie i dziadkowie wprowadzali nieśmiało pierwociny wychowania bezstresowego (nazywało się to wtedy psuciem dzieci).
Teraz robią to rodzice. Proszę mi więc wytłumaczyć, co my teraz mamy robić? And (Andrzej?), co robić? Właśnie rozpaskudzać. Rozsądnie :D
Uczysz strzelania z gumki i fajnie. Ale przecież nie strzelania komuś w oko ;)
Przy wspólnym stole też nie zachwycisz się jedzeniem palcami, rozchlapywaniem potrawy po obrusie i gorsach innych, przerywaniem czyjejś wypowiedzi, pomożesz ułożyć sztućce w łapinie itp., itd.
Przy okazji jazdy na rolkach czy rowerze przecież nie wmawiasz małemu człowiekowi, że najważniejsi na drodze i w świecie jesteśmy MY, a spotkane zwierzęta i rośliny świetnie nadają się do męczenia i niszczenia.
Wyłazi to mimochodem, a nie w formie snucia smrodku dydaktycznego.

PS A dlaczego dziewczynce nie wypada dmuchać ryżem? :D

and1951
07-01-2010, 11:36
PS A dlaczego dziewczynce nie wypada dmuchać ryżem? :D

Nie wiem, ale tak jakoś jest, co nie znaczy, że się z tym zgadzam.
Zgadzam się natomiast z tym, co napisałaś o wychowaniu. Robić to rozsądnie, natomiast tzw. wychowanie bezstresowe wydaje mi się drugim biegunem "pruskiego drylu" a zdaje się lepszy od wszelkich skrajności jest umiar.
Napisała artfilka, że tym właściwym jest b.w. Pewnie więcej osób tak uważa. Przekonajcie mnie i mnie podobnych o wyższości b.w. To nie polityka, bez zbędnych emocji podyskutujmy na ten temat, wszak człowiek uczy się całe życie

amelia
07-01-2010, 18:29
Nie wiem, ale tak jakoś jest, co nie znaczy, że się z tym zgadzam.
Zgadzam się natomiast z tym, co napisałaś o wychowaniu. Robić to rozsądnie, natomiast tzw. wychowanie bezstresowe wydaje mi się drugim biegunem "pruskiego drylu" a zdaje się lepszy od wszelkich skrajności jest umiar.
Napisała artfilka, że tym właściwym jest b.w. Pewnie więcej osób tak uważa. Przekonajcie mnie i mnie podobnych o wyższości b.w. To nie polityka, bez zbędnych emocji podyskutujmy na ten temat, wszak człowiek uczy się całe życie

Nalezaloby moze doprecyzowac co rozumiemy pod pojeciem "bezstresowe wychowanie".

Bylam dzisiaj na spacerze z naszym rocznym juniorem, ktory oczywiscie ciagle sciaga rekawiczki i widzialam jak, chyba prababcia, tlukla po lapkach takiego maluszka, ktory wyrzucal swoje rekawiczki z wozka.
Ja od zawsze wiem o tym, ze wyrzucanie wszystkiego jest jedna z pierwszych umiejetnosci jakie nabywa maluszek i zadne krzyki tutaj nie pomoga, dziecko z tego wyrosnie.
Nasz maluch jest zafascynowany moimi okularami i zaczal je mi sciagac wiec szybko nauczylam go i pozwalam mu dotykac je paluszkiem - wszyscy sa usatysfakcjonowani i szczesliwi, a dziecko nie przezywa stresu.
Jezeli rodzice ulegaja jego wymuszajacemu placzowi (bo robi to doskonale) to im uswiadamiam, ze dziecko posiadlo cenna umiejetnosc osiagania celow.

Ja, jako dziecko bylam wychowywana w pelnym posluszenstwie - polecenia nalezalo wykonywac bez dyskusji i dzisiaj brak mi umiejetnosci negocjacji i umiejetnosci walki "o swoje".
Nie wolno nam dzieciom bylo dotykac "cennych" przedmiotow bo sie zepsuja.
Dzisiaj dzieci obsluguja kazdy sprzet, radza sobie doskonale i zazwyczaj niczego nie psuja.

Z moimi wowczas nastoletnimi corkami udalo mi sie nawiazac takie relacje, ze zawsze liczyly sie z moim zdaniem.
Uwierzyly mi jak im tlumaczylam, ze mam do nich zaufanie, ze nie chodzi mi o to by je kontrolowac, ale ze martwie sie o zagrozenia swiata zewnetrznego, wiec jak obiecaly, ze wroca o jakies porze i nie wracaly to umieram z niepokoju (komorki nie istnialy), wiec wracaly by oszczedzic stresu matce.
To zadzialalo, poczuly sie potraktowane z szacunkiem i staraly sie nie zawiesc zaufania.
Dzisiaj wiem ze to dobra metoda. Szacunek, zaufanie i konsekwencja.
Strach przed kara nie moze sprawiac by dziecko zaczynalo klamac lub zataiac prawde o swoich porazkach i klopotach.
To rodzice sa odpowiedzialni za jakosc relecji miedzy nimi a dziecmi.

hania.m
11-01-2010, 15:45
Zycie - życiem dzieci i wnuków to ryzykowny wybór,najlepiej jak żyją swoim życiem a my bądżmy obok ale żyjmy swoim życiem i swoimi zainteresowaniami.

taneska
29-03-2010, 18:14
Kiedy wnuczka była zupełnie malutka,pewnego dnia usłyszałam,że mama pozwala jej samej wybierać ubranka do przedszkola- u mnie ,mnie to wcześniej nie przyszło do głowy- po prostu ubierałam malucha stosownie do pory, bez żadnych protestów z resztą.Bardzo szybko okazało się, że synowa wpadła we własną pułapkę -zaczęły się niepotrzebne, męczące , ranne negocjacje.Stanęło na tym, że pozwolono dziecku wieczorem wybierać z dwóch wersji. Powiem szczerze, że ja swojej teorii trzymam się do tej pory- jeśli wnuczka zaczyna "modzić" po prostu wydaję polecenie, oczywiście sensownie je uzasadniając, jako,że panna ma już 10 lat. Myślę, że do dziecka dociera zwykły rozsądek, poparty autorytetem.
Do szewskiej pasji natomiast doprowadzają mnie matki,które u mnie w sklepie- handluję m.in.zabawkami,każą dziecku wybierać jeden spośród np. 4 samochodzików. Wiem, oczywiście,że podejmowania decyzji trzeba uczyć, ale ryczący dwulatek, który przyciska kolejne zabawki do piersi to rozdzierający widok, takie dziecko jest po prostu za malutkie!!

Malwina
29-03-2010, 18:27
no niestety,to kwestia już pewnego dobrobytu i w związku z tym popprzekrecania trochę w głowie młodym mamom..no cóz kręcą bata na siebie jeszcze o tym nie wiedząc i nie chcąc słuchac....

taneska
29-03-2010, 18:46
Te młode mamy chcą widzieć w dzieciach partnerów do dyskusji, może z ambicji, a może z nudów? Na pewno są niedouczone, gdzieś zasłyszą teorię, a w praktyce eksperymentują na własnych dzieciach.

Fiona
29-03-2010, 19:04
Tu przypomniała mi się historia z życia wziętego .Rzecz dzieje się w tramwaju siedzenia zajęte ,w pewnym momencie wsiada babcia z wnuczkiem może 4 może 5 lat i wnuczek od drzwi wrzeszczy że chce siedzieć,przez pierwszą chwilę nikt nie reaguje ,a babcia wnuczka cały czas mu tłumaczy że nie ma wolnego miejsca itd ..Trwa to kilka przystanków ,babcia coraz bardziej zdenerwowana akcją wnusia w końcu osoba siedząca Czytaj też starsza osoba -wstaje i proponuje usiąść zmęczonej babci a ona co ? siadaj wnusiu bo nóżki cię bolą....wnusio z wielką satysfakcją zajął siedzące miejsce ,po czym ta starsza osoba która zwolniła to miejsce wzięła chłopca za rękaw i z ciągnęła go z tego miejsca kwitując jednym słowem ;mnie bardziej bolą nogi; wychowanie bezstresowe -że to młodzież okupuje miejsca w komunikacji miejskiej , a starsi stoją i patrzą błagalnym wzrokiem. pociechą niech będzie że może nie wszędzie.. tak się dzieje ....:)

Malwina
29-03-2010, 19:40
Groza.....

taneska
29-03-2010, 20:00
Wiktorio, nie kop pana, bo się spocisz! Nieśmiertelny Kingsajz:D

gratka
29-03-2010, 20:11
Bezstresowe wychowanie w sensie takim jak w poscie 28 jest już przebrzmiałą pieśnią amerykańskiej pedagogiki. Obecnie uważa się, ze bezstresowe wychowanie nie polega na braku zakazów, a na tym, ze jak dziecko przeżywa stres to ma do kogo przyjść i powiedzieć,wówczas ktoś dorosły przytuli, pomoże , zaradzi. Najgorsze są stresy dlugotrwałe, np strach przed ojcem-pijakiem, wstyd przed kolegami itp.
W Anglii robiono badanie na studentach medycyny z Oxfordu wypytując w ankietach, czy mieli oparcie w rodzinie w stresujących sytuacjach szkolnych, przedszkolnych, podwórkowych. Po 35 latach od ukończenia studiów ponownie sprawdzano stan zdrowia lekarzy - tych byłych studentów. Okazało się, że bardzo duży odsetek tych, którzy nie mieli czułych rodziców w dorosłym swym życiu zachorowała na nowotwory. Z grupy "bezstresowych", zadbanych i kochanych nikt nie miał raka i ogólnie byli w lepszej kondycji..
Bezstresowe wychowanie wymaga wiele rozmów, bo każdy zakaz musi być wyjaśniony"dlaczego nie" i akceptowany przez młodzież. A ile trzeba cierpliwośći!
Ja wychowywałam swoje młode w dużej mierze bezstresowo, teraz moje córki tak wychowują swoje dzieci.Starają się nie używać przemocy, a każdy zakaz i nakaz uzasadnić.
Stresy prowadzą do wielu chorób, bo osłabiają układ immunologiczny. Dlatego pogodni żyją dłużej, a jak nie dłużej, to przynajmniej weselej.

taneska
29-03-2010, 21:09
Bardzo to pięknie wyjaśniłaś,ja też tak wychowywałam swoich synów. Młodszy po pół roku obowiązkowej służby wojskowej powiedział mi,że bez oparcia w domu chyba by nie wytrzymał/ to były jeszcze czasy tzw." fali". Myślę ,że właśnie tego zrozumienia i przytulenia, spokojnej rozmowy brakuje dzieciom teraz bardziej niż kiedyś- dużo się mówi, edukuje, planuje, a potem rodzice w ciągłym biegu, zawsze zmęczeni. Tym ważniejsza rola babci i dziadka:)

cha_ga
30-03-2010, 18:33
Dawniej gdy kobiety miały kilkoro dzieci musiały wprowadzic w domu jakąs dyscyplinę i nie ma to nic wspólnego z brakiem czułości, czy miłości.Dzis matki jedynaków myślą, że to ich dziecko jest pępkiem świata i tak je wychowuja, bez nakazów, bez zakazów, bez szacunku dla drugiego człowieka.Co z tymi dziećmi będzie gdy dorosną? Przeciez swiat jednak ma swoje reguły, których trzeba przestrzegać.

tadeusz50
30-03-2010, 19:55
Dawniej gdy kobiety miały kilkoro dzieci musiały wprowadzic w domu jakąs dyscyplinę i nie ma to nic wspólnego z brakiem czułości, czy miłości.Dzis matki jedynaków myślą, że to ich dziecko jest pępkiem świata i tak je wychowuja, bez nakazów, bez zakazów, bez szacunku dla drugiego człowieka.Co z tymi dziećmi będzie gdy dorosną? Przeciez swiat jednak ma swoje reguły, których trzeba przestrzegać.
Dawniej? to znaczy kiedy dwieście lat temu, sto lat temu, czy pięćdziesiąt? Dawniej też kobiety miało po jednym dzieciątku, mając i kila dzieci można uważać je za siódmy cud świata i wychowywać je pod kloszem z nieodciętą pępowiną gdy sa całkiem dorosłe i nawet mają swoje dzieci.

Arti
30-03-2010, 20:59
Bezstresowe wychowanie popieram jest ok.
Ustalenia i ustalania z dzieckiem czegoś co jego dotyczy jest ok.
Od małego uczy się ono wybierać i ponosić konsekwencję wyborów swoich.
Nie wiem co pod pojęciem słów rozumiecie bezstresowe wychowanie.

oto mały przykład:

:) widziałam jak rodzice chcieli kupić dziecku świątecznego królika a dzieciak chciał balona i ryczał. Rodzice kupili jednak królika. Chcieli na siłę dzieciaka uszczęśliwiać nie dali dziecku szansy wybrania tego co sprawiło by mu radość.

zafundowali swojemu dziecku stres i zastosowali przemoc ...czy byli tego świadomi? pewnie nie.

Arti
30-03-2010, 21:39
Bezstresowe to nie znaczy zezwalać na wszystko co dzieciak chce.
Rozmowa, konsekwencja i reguły obowiązujące w domu to podstawa.

np.
Przemoc słowna z pozycji rodzica u dziecka wzbudza
opór i upór
Jedno i drugie jest potrzebne ale nie w przypadku wzmacniania jego do (w przyszłości) walki z drugim człowiekiem a przecież można ukierunkować upór w dążeniu do celu a opór w czynieniu czegoś co by przynosiło wstyd rodzinie.
hmmm jest dużo tego co rodzice nabałaganią.

iksigrek
31-03-2010, 00:33
Problemy z wychowaniem swoich dzieci mają zazwyczaj rodzice, którzy sami są najprościej ujmując : - paskudni.
Bardzo często jest tak, że rodzice wymagają od dziecka wiecej niż od siebie. Wymagają posłuszeństwa, a sami robią z dziecka głupola, bo uważają że to jest normalne i dziecko nie ma prawa się buntować. Wymagają grzeczności i prawdomówności, a sami są kłótliwi i łgają jak z nut.
Zdarza się że dzieci tupią, mają wymagania, wykłcają się, są wulgarne i aroganckie. Ale są takie, bo dziecko najczęściej jest świadectwem na to, co dzieje się w domu.
Można zrozumieć, że pogoń za sukcesem, pieniądzem, braki czasowe. Ale to nie usprawiedliwia negatywnych zachowań rodziców w stosunku do dzieci i samych siebie nawzajem.

eledand
31-03-2010, 00:51
Witam,Ciebie miło XY.

W tym wypadku-masz wiele słuszności,na temat wychowania-samych RODZICOW.-----GDZIES TKWI BŁąĄD.
A GDZIE !!!>?????!!. A W NAS SAMYCH.!

:mad:

iksigrek
31-03-2010, 01:11
Cześć Ewa:)

- ano właśnie "gdzieś tkwi błąd"

Kilka lat wstecz, przyjechał na zaproszenie moich dzieciaków syn mojej kuzynki.
Nie podobało mi się to, bo wiedziałem że z niego urwis straszny, lecz tak chciały i prosiły o to dzieciaki, więc się zgodziliśmy.
Obwiałem się o to, że może coś nabroić. Był wyjątkowo arogancki, opryskliwy, ale z moimi dzieciakami jakoś się dogadywał i nawet się lubili nawzajem.
W pierwszym dniu pobytu zachowywał się faktycznie paskudnie. Na drugi dzień, jego temperament ciut przygasł.
Po kilku dniach, zachowywał się zupełnie normalnie.
miał tylko problem z wypowiadaniem takich słów jak;
-dziękuję, przepraszam, proszę.
Na koniec dwutygodniowego pobytu, zaczął przebąkiwać w/w słowa.
Muszę przyznać, że nikt w naszym domu nie zwracał mu uwagi, nikt nie wytykał złego zachowania.
Chłopak miał najzwyczajniej w świecie luz i po tych kilku dniach zaczynało mu być głupio z powodu jego aroganckiego a może nawet chamskiego zachowania.
Od tamtego czasu, ciągle dzwoni(a minęło już ładnych parę lat), często przyjeżdża, lubi się radzić(doradzam niechętnie)
I co można powiedzieć?
-tylko to, że to bardzo ułożony chłopak.

łukasz40
01-01-2011, 23:42
wydaje mi się że można kiedys tego żałować bo każdy musi znać jakąś karność a nie tak zero stresu a co za kilkanaście lat będzie ?

Stasienko
07-01-2011, 21:59
wydaje mi się że można kiedys tego żałować bo każdy musi znać jakąś karność a nie tak zero stresu a co za kilkanaście lat będzie ?
Jak to co będzie? Zero stresu;)

Eliza2
10-02-2011, 16:21
Bezstresowe wychowanie to brak umiejętności wychowawczych.

poduszyciel
03-02-2013, 21:02
Bezstresowe wychowanie, to pokazywanie dziecku, że stres nie istnieje. Potem dziecko z przerażeniem dowiaduje się, że stres nie tylko istnieje, ale towarzyszy naszemu życiu jak wierny pies. I co wtedy? wyrzuty do rodziców: dlaczego mnie oszukaliście? Stres jest potrzebny, umiejętność radzenia sobie ze stresem jest potrzebna, a rodzic ma obserwować i korygować metody tego radzenia sobie. Potem w przedszkolach i szkołach mamy takich bezstresowo wychowywanych chuliganów płci obojga, którym wszystko się należy, a jak nie to agresja... stres to fajna rzecz.

madera1938
03-02-2013, 22:53
Bezstresowe wychowanie, to pokazywanie dziecku, że stres nie istnieje. Potem dziecko z przerażeniem dowiaduje się, że stres nie tylko istnieje, ale towarzyszy naszemu życiu jak wierny pies. I co wtedy? wyrzuty do rodziców: dlaczego mnie oszukaliście? Stres jest potrzebny, umiejętność radzenia sobie ze stresem jest potrzebna, a rodzic ma obserwować i korygować metody tego radzenia sobie. Potem w przedszkolach i szkołach mamy takich bezstresowo wychowywanych chuliganów płci obojga, którym wszystko się należy, a jak nie to agresja... stres to fajna rzecz.

Na temat bezstresowego wychowania przypomniała mi się scena, opisana w książce pewnej naszej znanej pisarki. Otóż : w tramwaju naprzeciwko pasażera siedział kilkuletni chłopiec i z uporem kopał tego pana brudnymi butami w jego jasne spodnie. Pan zwrócil uwage najpierw dziecku, potem jego mamusi , na co ta odpowiedziała: "pan wybaczy, ale ja wychowuję dziecko bezstresowo". Pan nie skomentował. Na nastepnym przystanku wstał, napluł mamusi na płaszcz i powiedział : "pani wybaczy, ale ja tez byłem wychowywany bezstresowo". Mamusia oniemiała, pasażerowie bili temu panu brawo.

Artur Smotryś
11-02-2013, 23:17
Witajcie,

a ja powiem, że każdy kto mówi o bezstresowym wychowaniu boi się wychylić przed szereg, bo co powiedzą inni o mnie. Ja oprócz normalnego wychowania (jak była taka potrzeba to i lanie porządne zebrałem) ale miałem też dużo rozmów, wyrosłem i jakoś daję sobie radę w życiu, a bezstresowe wychowanie według mnie (popieram też osoby, które piszą że bezstresowe wychowanie jest od rodziców, którzy sami nie bardzo wiedzą co zrobić) jest bezsensu, dla przykładu wystarczy zobaczyć na portalach co się dzieje, jak dzieci i młodzież "schodzą na psy" co się dzieje z chłopcami / młodzieżą stają się zniewieściali, robią sweet fotki, fotki z dzióbkami, malują włosy, chodzą przesadnie dużo na solarkę.

A może tak zmienić wychowanie na edukacyjne, może skoro tak dzieci i młodzież (zresztą jak My sami) pędzi za pieniędzmi, wykorzystajmy to i poprzez edukacje finansową łagodźmy ich zachowanie i delikatnie pokazujmy że nie każde zachowanie jest przez nas akceptowalne. A po złym zachowaniu są konsekwencje finansowe.

Co wy na to?

Na pewno dużo rozmów, jest potrzebnych.

madera1938
12-02-2013, 09:58
Witajcie,

a ja powiem, że każdy kto mówi o bezstresowym wychowaniu boi się wychylić przed szereg, bo co powiedzą inni o mnie. Ja oprócz normalnego wychowania (jak była taka potrzeba to i lanie porządne zebrałem) ale miałem też dużo rozmów, wyrosłem i jakoś daję sobie radę w życiu, a bezstresowe wychowanie według mnie (popieram też osoby, które piszą że bezstresowe wychowanie jest od rodziców, którzy sami nie bardzo wiedzą co zrobić) jest bezsensu, dla przykładu wystarczy zobaczyć na portalach co się dzieje, jak dzieci i młodzież "schodzą na psy" co się dzieje z chłopcami / młodzieżą stają się zniewieściali, robią sweet fotki, fotki z dzióbkami, malują włosy, chodzą przesadnie dużo na solarkę.

A może tak zmienić wychowanie na edukacyjne, może skoro tak dzieci i młodzież (zresztą jak My sami) pędzi za pieniędzmi, wykorzystajmy to i poprzez edukacje finansową łagodźmy ich zachowanie i delikatnie pokazujmy że nie każde zachowanie jest przez nas akceptowalne. A po złym zachowaniu są konsekwencje finansowe.

Co wy na to?

Na pewno dużo rozmów, jest potrzebnych.


Zgadzam się z Twoim poglądem. Wydaje mi się, że niektórzy rodzice pomylili pojęcia "bezstresowo" i "bez zasad". Skutki są opłakane. Pomyślcie, kiedy ostatnio ktos młody ustapil Wam miejsca w tramwaju ? Przepuścil w drzwiach ? Dla mnie zaskoczeniem niemiłym była niedawno przeprowadzona ankieta przez jakąś gazete miejscową nt. czy ustępować osobom starszym miejsca w tramwaju. Wiekszość wypowiadajacych sie była na "nie" - bo przecież ich zdaniem seniorzy nie muszą jeździć wtedy, kiedy młodzi jadą do pracy czy z niej wracają ; mogą swoje sprawy załatwiac w innym czasie, poza tym ktoś zauważył, że starsze panie lubią przystawać na ulicy i gadać ze spotkanymi osobami stojąc, to mogą tez stac w tramwaju. Poza tym wielu seniorów jeździ za darmo - więc jakim prawem domagają sie miejsc siedzących ? I wiekszość wypowiedzi była w tym tonie. Tak więc myślę, że ci młodzi wypowiadający się byli właśnie wychowywani "bezstresowo" w tym złym pojęciu. Teraz nie przeżywaja może wielu stresów, ale chyba trudno by sie u nich doszukiwać zasad.
Kiedy byłam dzieckiem nie mówiło sie o "stresach", za to duzo o "zasadach".

Kankan
22-02-2013, 10:02
Witam wszystkich!
Czytam wasze posty i pewnie w każdym jest cos z czym mogłabym się zdodzić .Ja też jestem babcią 7 latka .Obseruję jego zachowanie i niektóre rzeczy nie bardzo mi sie podobają .Dzisiejsze wnuki wychowują się w wielkim świecie komputerów,bajek nie zawsze tych dobrych z których też biorą wzorce swoich zachowań i nie maja czasu na przyziemne sprawy .Jest taka fajna strona proponuję poczytać parę super porad pisanych przez autorów strony uważam że jest ok.
www.superbabcie.com

madera1938
22-02-2013, 17:55
KANKAN!
-----------
Czy mogłabys wyjaśnić bliżej, co jest dla 7-latka przyziemną sprawą ? ( w kontekście tematu wychowania).

Kankan
23-02-2013, 18:23
o jej jak ja się wystraszyłam tak krzykliwie napisałaś moj nik, pomyślałam że coś się stało?!

jak uważnie przeczytasz mój post to tam jest informacja że ....Ja też jestem babcią 7 latka .Obseruję jego zachowanie i niektóre rzeczy nie bardzo mi sie podobają.
Pozostała część to to moje uwagi i spostrzeżenia do ogółu ...

a przyziemne sprawy które miałam na myśli to właśnie takie

cytuję...Wydaje mi się, że niektórzy rodzice pomylili pojęcia "bezstresowo" i "bez zasad". Skutki są opłakane. Pomyślcie, kiedy ostatnio ktos młody ustapil Wam miejsca w tramwaju ?..."
proszę nie krzycz na mnie:) Pozdrawiam

madera1938
23-02-2013, 19:41
o jej jak ja się wystraszyłam tak krzykliwie napisałaś moj nik, pomyślałam że coś się stało?!

jak uważnie przeczytasz mój post to tam jest informacja że ....Ja też jestem babcią 7 latka .Obseruję jego zachowanie i niektóre rzeczy nie bardzo mi sie podobają.
Pozostała część to to moje uwagi i spostrzeżenia do ogółu ...

a przyziemne sprawy które miałam na myśli to właśnie takie

cytuję...Wydaje mi się, że niektórzy rodzice pomylili pojęcia "bezstresowo" i "bez zasad". Skutki są opłakane. Pomyślcie, kiedy ostatnio ktos młody ustapil Wam miejsca w tramwaju ?..."
proszę nie krzycz na mnie:) Pozdrawiam

Jeżeli to co napisałam uważasz za krzyk na Ciebie..... no to sorry,nie wiem jak zapisać szept [/I]. Jeżeli moje pytanie wpędziło Cię w stres - przepraszam. Swoją drogą - czy myslisz, że uwaga o ustępowaniu miejsca w tramwaju odnosiła się do Ciebie i dlatego poczułaś sie urażona ? Bo jakos nie widzę związku....

Kankan
23-02-2013, 20:25
Madero nic nie wprowadziło mnie w stres chyba nie zrozumiałas mojej odpowiedzi.
Ale ok ."...Swoją drogą - czy myslisz, że uwaga o ustępowaniu miejsca w tramwaju odnosiła się do Ciebie i dlatego poczułaś sie urażona ? nie czuję się urażona
chętnie sama ustępuję miejsce w tramwaju jak jest taka potrzeba.
Pozdrawiam cię :)

Malwina
23-02-2013, 23:44
Dla mnie bezstresowe wychowanie to po prostu bezradnosć, wygodnictwo rodziców i złe wychowanie , albo po prostu niewychowanie....
Całe zycie param się pedagogiką....dziecko musi znac co wolno czego nie...zakres zgody na coś i granice nieprzekraczalne...do tego konsekwencja codzienna...dziecko nawet chce wiedziec na ile moze sobie pozwolić..w przeciwnym razie traci poczucie bezpieczeństwa w poruszaniu się w świecie jesli jest "huśtane" niekonsekwencją.......mój Boze jak to wszystko dzis stanęło "na głowie"......

Kankan
24-02-2013, 09:01
Malwiko masz rację ja tez tak uważam.
Bezstresowe wychowanie to wygodnictwo rodziców jak najbardziej i wszyscy dobrze o tym wiemy.

sabcia
01-06-2013, 20:17
Witam.Znalazłaam ten watek ,ktory mnie zainteresował.Przykład bezstresowego wychowania mamy w szkole.Przecież dzieciom prawie wszystko wolno.Tak sie złozylo ,ze wychowuję jedenastoletniego wnuka.Nie mam z nim problemow,ale widzę i słyszę co dzieje się w szkolach,

babciairenka
06-02-2018, 15:03
Moim zdaniem z dzieckiem trzeba rozmawiać i próbować wytłumaczyć, dopiero później wyciągać mądre konsekwencje.