PDA

View Full Version : Amerykańskie seniorki poszukują współlokatorek - komentarze


rebelio
14-01-2010, 11:27
Komentarz do artykułu: Amerykańskie seniorki poszukują współlokatorek (http://www.senior.pl/92,0,Amerykanskie-seniorki-poszukuja-wspollokatorek,7885.html)
--------------------
szczerze powiedziawszy, mając perpektywe samotnego mieszkania, po rozstaniu z dziećmi, własnie to zrobiłam, mieszkam z miłą kobietką, z którą się przyjaźnimy i jesteśmy dla siebie wsparciem, jak narazie psychicznym

Kasandra1
14-01-2010, 11:48
Nie zly pomysl, we wspolnym zamieszkaniu, i taniej
i ma sie z kim porozmawiac.

Jadzia_G
14-01-2010, 12:08
Witam - może to dobry pomysł ale........jak sie okaże że charakterki różne - pozbyć sie własnego mieszkania i co potem ?? To duze ryzyko jednak.....

krystynka
14-01-2010, 13:00
Artykuł daje do myślenia. Zjawisko nowe, ale może warto przypomnieć sobie koleżanki z dawnych lat, z którymi miało się dobre relacje. Może nadal rozumiałybyśmy się doskonale, może one też są same, a nawet samotne. Hm... no, nie dziś, ale tak za parę lat...

bronczyk
14-01-2010, 22:53
Według mnie zbyt duże ryzyko. Może mniejsze jak mieszkanie duże i w razie czego jest możliwość odizolowania się. Wolałabym zamiast współlokatorki mieć dobrą, życzliwą sąsiadkę za ścianą.

zosinek
14-01-2010, 23:23
Według mnie zbyt duże ryzyko. Może mniejsze jak mieszkanie duże i w razie czego jest możliwość odizolowania się. Wolałabym zamiast współlokatorki mieć dobrą, życzliwą sąsiadkę za ścianą.
Tak właśnie mieszkam z sąsiadką za ścianą.Ona choruje jak na razie pomagamy sobie ot tak po sasiedzku,jednak jak sie zastanowię to mamy dobry układ. Ona może liczyć na mnie ,ja na nią.Ale jak ą jakies różnice zdań to po prostu przez kilka dni " odpoczywamy od siebie" ale jeśli w tym czasie któraś potrzebuje pomocy to bez obawy puka umownie "w ścianę" i już jest dobrze.Podczas wyjazdu jednej i mieszkanie jest doglądniete. Nie jest to taki zły pomysł.

rebelio
15-01-2010, 01:11
a tam ryzyko, kto nie ryzykuje ten nie ma, jakbym się bała ryzyka, to bym do dzisiaj siedziała w maminym brzuszku... zrobiłam to, mieszkam z miłym dziewczątkiem lat niecałe 30 z którą się znakomicie dogaduje, pomaga mi z tym całym kotem jak wybywam na dłużej i w ogóle jest nam dobrze, mamy pewne ustalenia .. i gra

jestem przykładem że może zadziałać, ale trzeba być człowiekiem otwartym, pogodnym i nie czepiać się drobiazgów, po prostu być normalnym a wypisać się z umowy zawsze można, to nie małżeństwo; dzieli nas ściana i przedpokój, mamy możliwośc odizolowania się i jak ktoraś chce byc sama to może

eledand
15-01-2010, 01:21
Rebelio,witam czyli tzw.spokojne życie w symbiozie.Jak dobrze funkcjonuje to dwie strony czerpią korzyści i KOt.
Gdybyś Kota nie miała,byłabys wolna-ale Twój dom byłby pusty,jak nie oddychajacy a tak jest w nim zwierz,który Cie obserwuje,patrzy,toleruje i po Kociemu akceptuje.Pozdrawiam.

jakempa
15-01-2010, 11:35
Uważam, ze to jest fajny pomysł, jeżeli są dwie osoby samotne, a miszkanie wzglednie duże, to fajnie móc liczyć na wspolne wsparcie,spędzenie czasu, czy wspólne wyjscia, a mieszkanie, drugiej osoby wynająć i za wynajem opłacać to, w którym się mieszka i ponosić wspólne wydatki związane z mieszkaniem, przecież nie zawsze jest sąsiadka w odpowiednim wieku, coraz częściej jest tak, ze zamieszkują młodzi po dziadkach, czy rodzicach, ale pomysł fajny,

rebelio
15-01-2010, 11:49
wole mieszkac z kim mlodszym, najlepiej dogaduje sie z takimi kolo 30, są otwarci, patrza na swiat z pewnym optymizmem, nie ma w nich jeszcze wiele bólu i negatywizmu... radość życia jeszcze sie swobodnie wylewa.... nie wymądrzają sie.... nie rządzą, można sobie troszeczke tej ich młodości podessać.... oczywiscie mówie o normalnych, bo pogięte tez bywają, moja jest super babka... jedyne co mamy wspolne to pogadamy czasem, wchloniemy jakiegos procenta razem, bardzo rzadko gdzies wybywamy wspolnie... czesto siedzimy w swoich pokojach zamkniete, jestesmy razem tylko jak obie chcemy, jesli ktoras chce byc sama, ma swoją samotnosc bezwarunkowo

wiecie, jak kobiety maja dwa mieszkania, to jedno wynajmuje sie i jest kaska dla obydwu, mozna tez wynająć pokoj, niekoniecznie za jakies bajońskie pieniadze, albo za polowe kosztow utrzymania mieszkania i pomoc.... kwestie towarzyskie mozna dogadac, jedno wazne, otwartośc, pewna elastycznośc i asertywność

wariantow jest wiele, wiem, ze raczej w przyszlosci nie bede mieszkac sama, kogos bede miala obok, bo lubie.. i pewnie to będą raczej mlode osoby, młode otoczenie bardzo mnie odpręża

polwieczna
31-03-2012, 18:50
Witam! A ja się jednak lepiej czuje w towarzystwie rowieśnikow...młodzi ludzie wzbudzaja we mnie odruch opiekuńczosci i odpowiedzialnosci a to mnie na dluzsza metę męczy. Zreszta cenię sobie moj wiek, właśnie za to że nic nie muszę, poza tym co lubię np spacery z moja suczką, nawet w najgorsze "wygwizdowo":D

cha_ga
31-03-2012, 20:19
Ja wole jednak mieszkac sama niz z obcą sobie osobą, poza tym tez lepiej sie czuję w towarzystwie rówieśników, mlodzi ludzie uswiadamiaja mi,ze dzieli nas przepaść pokoleniowa, obcujac z nimi mam wrażenie ,ze nie do konca oni rozumieja moje problemy a ja ich, nie, nie...

Uka
31-03-2012, 21:17
Fajna sprawa.
Osobiście też wolałabym na współlokatorkę osobę dużo młodszą. Myślę ,że lepiej bym się z nią dogadywała.
Tak się składa,że przez całe moje życie otaczają mnie ludzie dużo młodsi, z którymi mam znakomity kontakt i dobrze się czuję w ich towarzystwie.
Może kiedyś wezmę taką opcję pod uwagę.:)

Scarlett
31-03-2012, 22:15
Jest jedno pytanie, czy Polka z Amerykanką się zgodzą, bo Amerykanka pojedzie na wakacje, a Polka będzie uprawiała grządki, tj. szczypior i kwiaty, ale to chyba nie chodzi o to by Kolczuga zamieszkała z Cynttią:D :tongue: :rolleyes: :confused:

en_vogue
01-04-2012, 16:08
Cynttio ,myślę że być może, polska i amerykańska emerytka zgodzą się w jednym, każda będzie miała swoje spojrzenie na wakacje ;)

Kolczuga
01-04-2012, 16:31
Jest jedno pytanie, czy Polka z Amerykanką się zgodzą, bo Amerykanka pojedzie na wakacje, a Polka będzie uprawiała grządki, tj. szczypior i kwiaty, ale to chyba nie chodzi o to by Kolczuga zamieszkała z Cynttią:D :tongue: :rolleyes: :confused:




:D :D :D :D

Nie,nie o to.
To jest takie pisanie o niczym.
Ktos bierze za wierszowke i propaguje /nie pierwszy raz /tematy poruszane w pisemkach AARP.
Na komedie to moze i dobry material ,ale nie na zycie.
Na Florydzie na pewno,bo bylam, moze w innych stanach tez , jest miasteczko dla emerytow, wiekszosc malzenstw,ale pewnie single tez sa.Zycie towarzyskie kwitnie,resteuracje,kluby,szkoly tanca ,malowania,rzezby, podlewania kwiatkow, przyszywania guzikow i tysiaca innych umiejetnosci ciesza sie ogromnym powodzeniem.
Kluby zrzeszaja golfistow i milosnikow mgly porannej, kazdy znajdzie swoje miejsce,a gdy choroba przychodzi....hospicjum.

świetlik
26-04-2012, 20:17
Witam! A ja się jednak lepiej czuje w towarzystwie rowieśnikow...młodzi ludzie wzbudzaja we mnie odruch opiekuńczosci i odpowiedzialnosci a to mnie na dluzsza metę męczy. Zreszta cenię sobie moj wiek, właśnie za to że nic nie muszę, poza tym co lubię np spacery z moja suczką, nawet w najgorsze "wygwizdowo":D

Też wolę towarzystwo osób z "mojej półki", bo nie muszę niczego tłumaczyć, bo rozumiemy się w pół słowa, bo żyliśmy w tym samym czasie i ... mamy podobny "ogląd".:)

świetlik
26-04-2012, 20:46
Ja wole jednak mieszkac sama niz z obcą sobie osobą, poza tym tez lepiej sie czuję w towarzystwie rówieśników, mlodzi ludzie uswiadamiaja mi,ze dzieli nas przepaść pokoleniowa, obcujac z nimi mam wrażenie ,ze nie do konca oni rozumieja moje problemy a ja ich, nie, nie...

Niezły byłby dom piętrusek, z wielkim ogrodem, w którym mieszkali by przyjaciele:) Już widzę te ogniska od wczesnej wiosny do późnej jesieni, wyjazdy "wespół w zespół", uroczystości pt. święto zielonego muchomora, czy kwitnącego ziemniaka ... ech ...