PDA

View Full Version : Termin do lekarza pierwszego kontaktu - za dwa tygodnie


Ibir
16-02-2010, 08:22
http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,7564326,Termin_do_lekarza_pierwszego_konta ktu___za_dwa_tygodnie.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1078293

senior A.P.
18-02-2010, 12:56
Co do ubezpieczen spolecznych to wiele by mowic/pisac .

Powinna byc jedna administracja (przyklad USA -- jest jedna SSA),zabezpieczajaca emerytom i rencistom byt wynikajacy z ich praw przyslugujacej emerytury lub renty .Inne dodatki do emerytury i odprowadzanie na to skladki podczas zatrudnienia/pracy jest dobrowolna.
W Polsce tez stwozono OFE i co ? Ludzi nie tak latwo w Polsce oszukac ,nie kazdy Polak jest glupi i nie da sie nabrac na zlodziejskie ubezpieczenia (wszelkie) podobnie jak z pozyczkami (czytaj- lichwa).

Polskie KRUS-y i jego "fusy" zrobily wiele zamieszania ale to dluga dyskusja.

amelia
28-02-2010, 14:45
http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,7564326,Termin_do_lekarza_pierwszego_konta ktu___za_dwa_tygodnie.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1078293

Sluzba zdrowia w lodzkim jaka jest wiem, bo tam mieszka moje dziecko.
Tam ( w malym miasteczku) nawet prywatny dentysta nie wyznacza godziny, tylko kaze przychodzic wszystkim na godzine otwarcia, wiec niektorzy czekaja pod gabinetem i trzy godziny.
Taki folklor.
Dzieciaki maja prywatne ubezpieczenie, to decyzja po wypadkowych doswiadczeniach ze sluzba bezplatna.

Ja osobiscie z instytucja LEKARZA RODZINNEGO znam sie ponad 15 lat.
Na moim osiedlu powstal taki program pilotazowy, jeden z pierwszych w naszym miescie. Wczesniej znajoma z zagranicy opowiedziala mi o tej ideii wiec szybko sie zapisalam.
I to bylo to.
Malutka kameralna przychodnia zajmujaca jedno mieszkanie w bloku.
Lekarka i dwie pielegniarki + pielegniarka srodowiskowa.
Lekarka i personel doskonale znaja swoich pacjetow, ich rodziny, dolegliwosci i choroby. Te prawdziwe i te urojone.
Pielegniarka i jednoczesnie asystentka obsluguje gabinet zabiegowy, ekg, rejestracje i wypisuje powtarzalne recepty od reki, na miejscu. Oczywiscie czasami trzeba chwile poczekac jak robi zastrzyk, czy rejestruje innego pacjeta. Jezeli dzieje sie cos zlego, nagle pogorszenie zdrowia, atak czy jakis wypadek zawsze znajduje sie miejsce miedzy zarejestrowanymi juz pacjetami. Nikt kto czuje sie zagrozony nie zostaje bez pomocy, a poniewaz pacjeci sa personelowi znani nikt nie naduzywa tej mozliwosci, jezeli nie ma koniecznosci to wizyta jest umawiana na za jakis czas.
Oczywiscie mozliwa jest rowniez konsultacja telefoniczna z lekarka w razie takiej koniecznosci.
I jeszcze jedno, mam wrazenie, ze moja lekarka wrecz szasta skierowaniami do specjalistow.

Oczywiscie takich przychodni jak moja jest niewiele i u nas.
Wiekszosc to pozostalosc po welkich molochach gdzie lekarze przyjmuja jak leci, nie znaja swoich pacjetow, nie przejmuja sie nimi, po recepty trzeba chodzic ze dwa razy, na wizyte czekac nawet wtedy gdy jest sie strasznie chorym, nie wspominajac juz o odmowie skierowan na konsultacje.

Kilka osob namowilam, zeby przeniosly sie do naszej przychodni, sa bardzo zadowoleni.

Ale generalnie ludzie godza sie na to, ze sa tak traktowani.
Nalezeli od zawsze do jakiejs przychodni i w niej trwaja do dzisiaj z przyzwyczjenia, mimo ze nie sa usatysfakcjonowani.