PDA

View Full Version : Razem jest łatwiej - pisz, pomożemy!


Alunia
12-03-2010, 00:47
"Nie można pomagać komuś po coś. Pomaga się z potrzeby serca
i tak naprawdę zawsze robi się to dla siebie.
Jeden dojrzewa do tej myśli wcześniej, drugi później, trzeci pewnie zbyt późno."

– mówiła w jednym z wywiadów prasowych Anna Dymna w grudniu 2003 roku, niespełna dwa miesiące po zarejestrowaniu Fundacji „Mimo Wszystko”.

Jestem w klubie Senior Cafe ponad dwa lata.
Pamiętam wiele sytuacji trudnych, wręcz dramatycznych, które przeżywaliśmy boleśnie
razem z przyjaciółmi z seniorka. Jednych znaliśmy lepiej innych mniej.
Jednak zawsze na wiadomość, że ktoś potrzebuje wsparcia, pomocy - ruszała burza mózgów.
Nie będę przytaczać przykładów. Pamiętacie je dobrze.
Nie każdy umie, chce czy odważy się głośno mówić o swoich trudnościach.
Wtedy pisze o tym "między wierszami".

Aby nie zgubić takich sytuacji w mnogości wątków i wypowiedzi,
chcę zaproponować miejsce do którego każdy, kto potrzebuje pomocy
lub tylko chce podzielić się ciężarem - mógłby trafić.

A jeśli sam nie trafi, powiedzmy o tym za jego zgodą.

Alunia
12-03-2010, 00:53
Napisała do mnie Seniorka słowa takie:

"Zrób coś dla koleżanki forumowej"

I po to otworzyłam ten watek.
Nie mam jednak zgody na mówienie o sprawie.
Liczę, że opowie nam o tym sama.
Pozdrawiam ją serdecznie :)

Arti
12-03-2010, 00:54
"Nie można pomagać komuś po coś. Pomaga się z potrzeby serca
i tak naprawdę zawsze robi się to dla siebie.
Jeden dojrzewa do tej myśli wcześniej, drugi później, trzeci pewnie zbyt późno."


i na tym polega wzajemne wspieranie ;)

Anielka
12-03-2010, 01:10
Podejrzewam,ze sama nie opowie,bo chyba wybiera się do szpitala,jeżeli juz w nim nie jest. Ale skoro napisała o tym na blogu/a blog o ile wiem nie jest zamkniety/to chyba mnozemy powiedzieć,ze Chodzi o nasża koleżankę Zen czyli Zenię.
Pozdrawiam ją bardzo serdecznie,trzymam mocno kciuki i jestem pewna,ze wszystko dobrze sie skończy.
Tez przez to przechodziłam,udało mi się i Jej się tez uda.
Zeniu to dla Ciebie ,nasze serducha ,które są z Tobą.

http://www.imagebanana.com/img/usm8mgta/migajcesercawkoszugiftu9.gif (http://www.imagebanana.com/)

Mar-Basia
12-03-2010, 01:11
Podejrzewam,ze sama nie opowie,bo chyba wybiera się do szpitala,jeżeli juz w nim nie jest. Ale skoro napisała o tym na blogu/a blog o ile wiem nie jest zamkniety/to chyba mnozemy powiedzieć,ze Chodzi o nasża koleżankę Zen czyli Zenię.
Pozdrawiam ją bardzo serdecznie,trzymam mocno kciuki i jestem pewna,ze wszystko dobrze sie skończy.
Tez przez to przechodziłam,udało mi się i Jej się tez uda.
Zeniu to dla Ciebie ,nasze serducha ,które są z Tobą.



A tu link do bloga Zeni - dowiecie sie wszystkiego.

http://www.klub.senior.pl/moje/zen/blog/

Zeniu, trzymam kciuki. MUSI BYC DOBRZE.

Arti
12-03-2010, 01:17
Podejrzewam,ze sama nie opowie

skoro tu nie zwraca się o pomoc nie ma co naruszać jej prywatności dyskutowaniem na temat tego co pisze w swoim blogu.

aannaa235
12-03-2010, 07:24
Aluniu - dobrze zrobiłas otwierając taki wątek.
Jak ktoś będzie miał potrzebę to się wyżali.
Nie róbmy tego za kogoś

tadeusz50
12-03-2010, 09:42
Wątek może i jest potrzebny -też jestem ponad dwa lata na tym forum- ale obawiam się, że zginie on w tłumie podobnych wątków. Było ich dużo, pomagaliśmy finansowo, wspieraliśmy moralnie i były i są pozytywne efekty co widać wyraźnie. Z całego serca życzę powodzenia tego tematu.

Mar-Basia
12-03-2010, 11:13
Wątek może i jest potrzebny -też jestem ponad dwa lata na tym forum- ale obawiam się, że zginie on w tłumie podobnych wątków. Było ich dużo, pomagaliśmy finansowo, wspieraliśmy moralnie i były i są pozytywne efekty co widać wyraźnie. Z całego serca życzę powodzenia tego tematu.

Wypowiedz bylaby milsza bez tego "moze".
Zdecydowanie watek, ktory otworzyla Ania jest potrzebny i otworzyla go z sercem, bez zadnych ubocznych mysli. Nie tylko alkoholizm, "raczki" - sa inne choroby, wypadki, czasami wazniejsze i uciazliwsze....uwazam, ze mozliwosc wymienienia paru zdan, nawet z wirtualna osoba moze podbudowac zadolowany moral.

Jestescie w wiekszosci "mlodziaszkami" ...to wiemy wszyscy, tylko jednego dnia Was tez dopadnie i wtedy? Klopsik, totalny klopsik.

Pamietam kiedy w ub. roku mialam wypadek samochodowy, ktory nie byl i ciagle nie jest wesoly w konsekwencjach dla mnie i meza....moje wirtualne kolezanki z "babinca", "meliny" bardzo mi pomogly...podniosly moral. I wlasnie to sie liczy moi panstwo.

krystynacz46
12-03-2010, 11:17
Wątek może i potrzebny ,ale szczerość i wylewność czasem nie popłaca ,ale jak ktoś tego potrzebuje niech pisze.
Pozdrawiam.

Scarlett
12-03-2010, 11:32
Jestem za, jak najbardziej, ale jest zawsze to ale....
Pamiętam jak miałam kłopoty, dostałem ogromne wsparcie od wielu z Was. Byłam na zakręcie, ale Wasza pomoc słowna i proponowana finansowa bardzo mi pomogły w dojrzewaniu do ważnej decyzji.
Ale było też to ale i do dziś widzę przed sobą słowa eweliny 55, która ostro mnie zaatakowała. Powstrzymało mnie to przed dalszym pisaniem. Jednak moja wiara w człowieka zawsze każe mi dawać im szansę i pomaga uwierzyć w jego dobre intencje.

Paula
12-03-2010, 11:39
Uważam, że wątek jest potrzebny ale niepotrzebna jest niewiara Tadeusza, który jak zdążyłam zauważyć przy każdym nowo otwartym wątku z góry zakłada, że wątek polegnie.
Temat ma budować ludzi w trudnej sytuacji życiowej i tworzyć dialog napełniony wiarą w lepsze jutro.

jasinek123
12-03-2010, 11:42
Wątek może i jest potrzebny -też jestem ponad dwa lata na tym forum- ale obawiam się, że zginie on w tłumie podobnych wątków. Było ich dużo, pomagaliśmy finansowo, wspieraliśmy moralnie i były i są pozytywne efekty co widać wyraźnie. Z całego serca życzę powodzenia tego tematu.

Tadeusz
w/g mnie wątek jest potrzebny i to jak najbardziej
Tak mało od nas potrzeba
wystarczy jeden raz dziennie zajrzeć i od czasu do czasu cos napisac
,Tak mało- I tak wiele!!

Mar-Basia
12-03-2010, 12:01
Elu-Sagela, mysle, ze intencje ludzi, ktorzy Ci chcieli pomoc byly szczere. Nie sadze, ze Ewelina miala zle intencje, poprostu zle sie zrozumialyscie.

tadeusz50
12-03-2010, 13:28
Uważam że nadmierna szczerość bywa czasem zgubna. Ela tu juz napisała o swojej szczerości i po kostkach została skopana, ja też nie mniej jestem kopany gdzie tylko sie da (o moim alkoholiźmie) nawet pewien dureń wmawia mi narkomanię. Basiu -marbelo a Ty mało zostałaś poniżona? Często wymawiana jest pomoc jak to te osoby nadmiernie się wzbogaciły po katakliźmie w jakim się znalazły. Ot po prostu życie. Dlatego napisałem to "może" za co też dostałem reprymendę. Jakoś nie chwaląc się bywam prawie wszędzie gdzie ktoś potrzebuje pomocy. Czasem wątpię czy faktycznie chodzi o pomoc czy naciąganie. Mam do tego prawo.

Mar-Basia
12-03-2010, 13:53
Uważam że nadmierna szczerość bywa czasem zgubna. Ela tu juz napisała o swojej szczerości i po kostkach została skopana, ja też nie mniej jestem kopany gdzie tylko sie da (o moim alkoholiźmie) nawet pewien dureń wmawia mi narkomanię. Basiu -marbelo a Ty mało zostałaś poniżona? Często wymawiana jest pomoc jak to te osoby nadmiernie się wzbogaciły po katakliźmie w jakim się znalazły. Ot po prostu życie. Dlatego napisałem to "może" za co też dostałem reprymendę. Jakoś nie chwaląc się bywam prawie wszędzie gdzie ktoś potrzebuje pomocy. Czasem wątpię czy faktycznie chodzi o pomoc czy naciąganie. Mam do tego prawo.

Tadeuszu, ten watek zostal stworzony nie po to abysmy wylewali swoje OSOBISTE zale, co ktos nam zrobil cos zlego czy niegodnego. Poprostu intencja jest abysmy wsparli slowem kazdego kto znajduje sie w potrzebie. Zapewniam Cie jest wiele osob, ktorym dobre slowo podniesie moral. Mnie na przyklad podnosi. Postaraj sie zapomniec o Twoich osobistych problemach, kto Cie atakowal i krytykowal...a moze otworz specjalny watek wlasnie w takim celu.

I na koniec. Sa pewne sprawy (nie zwiazane ze zdrowiem), ktore wydaja sie niby proste, ale jak sie blizej przypatrzysz i przeanalizujesz sa bardziej skomplikowane niz sie nam wydaje i wlasnie tu nalezy byc bardzo ostroznym z emocjami i radami "dobrej cioci".

maluna
12-03-2010, 14:03
Ja uważam, że Zen napisała na blogu, dosyć oględnie o swojej chorobie, bo wiedziała, że na ten blog czyta określona ilość osób, które ją znają, jedne bliżej, a inne tylko troszkę.
Uważam, że nie każdy chce, aby jego choroba była podawana do publicznej wiadomości na ogólnie dostępnym forum i dlatego napisała, że idzie na urlop. Na swoim profilu skasowała blok z komentarzami i to powinno dać do myślenia:confused:

almara
12-03-2010, 14:16
Może nie powinnam się odzywać, bo jestem wciąż "nowa" i nie znam tak dobrze jak Wy historii forum.
Ale pozwolę sobie na jedną uwagę.
Moim zdaniem wątek jest bardzo potrzebny, ale...
Należy pamiętać, ze to tylko internet i każdy może napisać to co myśli - niekoniecznie to, co chcielibyśmy usłyszeć. Ja też już niejednokrotnie zostałam zraniona, ale jednocześnie poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, zawiązałam przyjaźnie i otrzymałam ogromne wsparcie, którego potrzebowałam.
Uważam, ze jeśli ktoś weźmie to wszystko pod uwagę i mimo to odważy się poprosić o pomoc na forum - trzeba dać mu tę szansę. I tą szansą może być taki właśnie wątek :)

Scarlett
12-03-2010, 16:52
Elu-Sagela, mysle, ze intencje ludzi, ktorzy Ci chcieli pomoc byly szczere. Nie sadze, ze Ewelina miala zle intencje, poprostu zle sie zrozumialyscie.

Basieńko marabellko. Czy napisanie tego, że jako zdradzona żona, wstydzę się z pewnością wychodzić na miasto, to jest żle zrozumiane? Nie chce mi się tego szukać, ale na sam widok nicka ewelina 55 dostaję czegoś i to przez nią nie wchodzę na wątek o Wrocławiu.
Chciałabym ewelinie 55 jednak napisać, że się nie wstydzę, bo tylko głupiec może tak postrzegać problem żon, którym to się przytrafiło, a ok 40% małżeństw w Polsce to spotyka jednak.
Na forum można się wyżalić, można szukać porady, tak jak ja to zrobiłam w rozpaczy i nie żałuję, gdyż dostałam wielkie wsparcie, a na priv masę wiadomości, z których mogłaby powstać niezła książka dla zdradzonych żon.
Co dzieje się teraz w moim życiu jednak pozostanie już tylko moją tajemnicą. Nie chcę przeżywać tego po raz drugi tj. docinków i poniżenia.

Zeniu, a Ty moja droga forumowa koleżanko, która wciąż pytałaś jak się czuję i z troską zagląałaś na mój profil, bez niezdrowej ciekawości, co u mnie, pamiętaj, że sercem jestem z Tobą.

marion
12-03-2010, 17:06
Pamiętam dzień i okoliczności,gdy założyłam wątek wołając o
pomoc...
Byłam w totalnym chaosie,nie miałam żadnego punktu zaczepienia,planu dzialania.
Dziś wiem,że to było DLA MNIE bardzo korzystne działanie.
Podkreślam,że dla mnie,bo może takie upublicznienie nie każdemu odpowiadałoby.
W najcięższych chwilach czytałam Wasze słowa wsparcia.Wręcz czułam ich siłę.Czytałam Natalii.
Uważam ,że wątek założony przez Alunię jest potrzebny,bo kto nie chce -nie napisze.Natomiast może ośmielić kogoś ,kto ma problem ,a sam nie może się "przełamać" ...
pozdrawiam

Scarlett
12-03-2010, 17:09
Marion bardzo się z Tobą zgadzam i wierzę w siłę słowa pisanego.
Niedobrze jest jednak w , kiedy na forum pojawiają się osoby o niedobrym sercu i szukające sensacji.
Mnie pomogło i Tobie i oby takich chwil było jak najwięcej.
Serdecznie Was pozdrawiam.

Alunia
12-03-2010, 17:55
No i poszła dyskusja z górnego "C"!
Gdyby Anna Dymna przejmowała się ludzkim gadaniem jej fundacja już by zdechła.
Czasem mam wrażenie, że niepotrzebnie dzielimy włos na czworo.
Jeszcze nikt o nic nie zapytał, o nic nie poprosił, a już płyną zastrzeżenia.

Wątpię czy ogólne strony forum są odpowiednim miejscem by mówić o sprawach bardzo osobistych.
Ale jest przecież tysiące innych - pilnych, kłopotliwych, dokuczliwych - kiedy jesteśmy bezradni.
Mieszkamy w różnych częściach Polski i Świata. Prezentujemy różne zawody i środowiska.
Mamy bogatą wiedzę, doświadczenie życiowe i różnych znajomych.

Możemy być sobie pomocni.
O tym myślałam zakładając wątek. O potrzebie pozyskania informacji, rady, pomocy.

Ludzi ciekawskich, złośliwych, podejrzliwych też spotykamy w życiu.
Nieuprzejmych, uprzykrzonych i malkontentów. A swoje sprawy i tak musimy załatwiać. Problemy rozwiązywać.
Dlatego jak w powiedzeniu: "Co dwie głowy to nie jedna"!

Scarlett
12-03-2010, 18:22
No to przepraszam Alu za zaśmiecanie Twojego wątku, założonego w ważnych sprawach.:)
Napisałam, że jestem za tym, abyśmy mieli gdzie się wyżalić i poradzić i podtrzymuję swoje zdanie.
Jak napisałam, wierzę dalej w człowieka.

Alunia
12-03-2010, 18:41
Eluniu!
Mój wpis, w najmniejszym stopniu nie dotyczył Ciebie.
A odwrotnie!
Przykro mi się zrobiło kiedy czytałam Twój post.
W pełni podzielam Twój żal.

Wątek miał być w zamierzeniu pomocny w różnych sprawach.
Bo co dla jednych jest małych problemem dla innych jest górą nie do zdobycia.
Jeszcze nie rezygnuję, wierzę, że idea jest dobra!

Malwina
12-03-2010, 18:53
Aluniu.."róbmy swoje" jak pisał Młynarski..poczułas taką potzrebę , chwała Ci wielka.. w ten sposób otworzyłaś drogę wielu miotającym się życiowo.

Alunia
12-03-2010, 19:08
Dziękuję Malwinko! :D
Wiesz, ja nawet rozumiem tych co maja wątpliwości.
Trudno się nie zrażać gdy ktoś obdarzył nas zaufaniem, a tu mu na rany jeszcze soli posypywano. :mad:

Jednak jak napisała sagela, ja też - wierzę w człowieka !
Tego, że warto wierzyć, też tu na forum doświadczyliśmy.

Scarlett
12-03-2010, 19:11
Wiecie co, dziewczęta, że zawsze miałam w sobie takie coś, iż nie potrafiłam przejść obojętnie obok potrzebującego. Często w pracy się sobie zwierzałyśmy, jak to kobiety. W rodzinach przecież bywa różnie, a dla mnie rodzina to świętość.Na tym polu lubiłam działać, a przynajmniej pocieszyć koleżankę.
Kiedy trzeba było coś pomóc, pomogłam, kiedy pocieszyć, pocieszyłam. Byłam specjalistką od rodziny, a kiedy sama potrzebowałam pomocy bo zachorowałam i musiałam odejść z pracy, wszystko się skończyło. Nikt nie zadzwoni i nie spyta jak tam u ciebie?
Radzę sobie bez dwóch zdań ze swoimi emocjami. Sama sobie się dziwię, skąd mam tyle siły mimo wszystko. Raz zwróciłam się tu, na forum o pomoc, bo czasami jest to ostateczność i jedyne wyjście.
Otrzymałam ją, a chęć Wasza była tak wielka, że to ja zrobiłam wielkie oczy. Uwierzyłam w forum i takie wirtualne przyjaźnie.
Bądźmy otwarci na ludzi, słuchajmy i czytajmy co piszą i o czym, bo między linijkami jest często wołanie o pomoc.

Alunia
12-03-2010, 19:19
Bądźmy otwarci na ludzi, słuchajmy i czytajmy co piszą i o czym, bo między linijkami jest często wołanie o pomoc.
Nic dodać nic ująć. Samo sedno, Eluniu :D

ewelina55
12-03-2010, 19:40
Sagela ma rację, już wiele razy chciałam ją przeprosić. Jest mi wstyd, że pod wpływem jakiś niezdrowych emocji napisałam prymitywny tekst. Jedyne usprawiedliwienie, to fakt, że na wrocławskim forum grupa pań mnie zaatakowała i wyszło, jak wyszło.
Nie liczę na akt rozgrzeszenia, ale Sagelo, przepraszam.

adriana57
12-03-2010, 19:49
Napisała do mnie Seniorka słowa takie:

"Zrób coś dla koleżanki forumowej"

I po to otworzyłam ten watek.
Nie mam jednak zgody na mówienie o sprawie.
Liczę, że opowie nam o tym sama.
Pozdrawiam ją serdecznie :)
Witam milutko- wątek potrzebny i to bardzo dla tych potrzebujących i czytających ,współczyjących.Czasami wypisanie boleściczy kłopotów wszelakich już jest ulgą a słowa
pocieszenia i dodanie otuchy zawsze jest odbierane pozytywnie.A czytając o problemach innych własne wydają
się łagodniejsze.

Mar-Basia
12-03-2010, 20:20
Moje drogie i moi drodzy. Wlasnie to! ¨Potrzebujemy siebie, jeden mniej, drugi wiecej. Kazdy z nas popelnia bledy, potrafi pod wplywem emocji cos rypnac! Jestesmy tylko ludzmi z naszymi wadami i zaletami.

Nie moge wyrazic mojego szczescia, ze Ewelina wytlumaczyla Eli-Sagulce (dla mnie zawsze jestes Elu - Sagulka) co sie stalo. Podajcie sobie rece dziewczyny. Wiecie obie, ze darze Was duza sympatia.

Widzicie jak watek jest potrzebny? Wroce do celu watku....Aluniu, mialas doskonaly pomysl. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ze pod kazdym nickiem kryje sie problem, o ktorym osoba nie chce mowic, lub ma blokade mowic otwarcie. Znam wiele z Was, nie tylko wirtualnie ale przez telefoniczne rozmowy, korespondencje, znam Wasze twarze, Wasze rodziny, dzieci....i one znaja moje. Nie jestesmy tacy nieznani i "wirtualni". Czesto dzielimy sie naszymi klopotami i troskami i to nas laczy.

Jeszcze raz dziekuje Aluniu, ze otworzylas ten watek, bo jest potrzebny. :D

Scarlett
12-03-2010, 20:39
Tak Alu. Wątek był potrzebny, bo wyrzuciłam z siebie, to co od dłuższego czasu leżało mi na sercu. Bolało....
Ewelino wszystko na priv Ci napisałam w tym temacie.
Zapraszam do dyskusji i bądźmy dla siebie dobrzy i wyrozumiali.

Baśka13
12-03-2010, 20:41
Alunia napisała-"Co dwie głowy to nie jedna"! Ja dodam: jeden człowiek nie wie wszystkiego,ale wszyscy wiedzą wszystko!
Sagela,Marion.... potwierdzają!
Brawa,Aluniu,za wątek!

Alunia
12-03-2010, 21:33
Tak Alu. Wątek był potrzebny, bo wyrzuciłam z siebie, to co od dłuższego czasu leżało mi na sercu. Bolało....(...)
Już choćby dlatego było warto, Elu. http://img121.imageshack.us/img121/2071/buziak.gif (http://img121.imageshack.us/i/buziak.gif/)
Nie jest możliwe, aby przeczytać wszystkie posty i blogi na forum.
Więc z jednej strony warto wyważać sądy i ostrożnie głosić opinie.
A z drugiej strony, ten kto posiada nieprywatną wiadomość o potrzebującej osobie, może nam dać znać.

PS. Tak jak Basia, byłam mile zaskoczona postem Eweliny. :)

Scarlett
12-03-2010, 22:06
Muszę tu napisać i jeszcze raz podziękować Aluni, a sobie, żę się odważyłam.
Wymieniłam z Eweliną bardzo miłą korespondencję i jest ok.
Niech wątek trwa jak najdłużej. Nie ma skutku bez przyczyny, ale wszystko można naprawić.

Arti
12-03-2010, 23:09
no dobra...do rzeczy
kto co ma niech wywala i nie ma się co czaić, motać, układać, pisać opowiadania.

Wystarczy przecież tylko zadać pytanie.

Genia
12-03-2010, 23:22
Dobry wieczór. Aluniu bardzo dobry wątek. Jestem dopiero od 3 dni w klubie ale jak mi było naprawdę ciężko to Wy mi pomogliście się pozbierać.:)

ewelina55
12-03-2010, 23:32
Ja również dziękuję Aluni za ten wątek. Sageli, że przyjęła moje przeprosiny. Nadmienię przy okazji, że inaczej przebiega dyskusja w realu, gdy widzimy rozmówcę, patrzymy mu w oczy, uśmiechamy się, wykonujemy jakieś gesty. Ja mam wielu przyjaciół i na spotkaniach poruszamy różne tematy. Każdy ma inne zdanie, ale nikt się nie obraża. Na forum jest trochę inaczej. Dlatego ja uważam, że poważniejsze problemy powinniśmy rozstrzygać w mniejszym, zaprzyjaźnionym gronie.

Arti
13-03-2010, 00:19
ja uważam, że poważniejsze problemy powinniśmy rozstrzygać w mniejszym, zaprzyjaźnionym gronie.

tylko problem z którym się zwracać ma tu to poważny problem..chyba, że wątek ma być o problemach typu zapchał mi się zlew (to fakt bo mi woda czasem spływa wolno)

a więc proponuję najpierw zadać pytanie i dojaśnić o co chodzi.
Pewnie niektórym osobom sprawia trudność samo sformułowanie pytania.
Proponuję zatem aby pytanie zaczynało się: Jak .....? i potem dojaśnienie.

W ten sposób mam naświetlony problem pytając (Jak) (co chcesz )
dajaśnienie to dodatkowe dane.

Uważam, że każdy problem (z tym z czym sobie nie radzimy) jest poważny.

Jolina
13-03-2010, 09:37
http://id.joe.pl/sub_images/pictures/de2f756b0a6101d34e5ee565694ba0f4_th2.gif

Alunia
13-03-2010, 11:08
Witaj Jolinko! Piękne przesłanie.
Być tu i teraz. Każdy dzień, który jest dany witać z radością.

W dawnych czasach po zachodzie słońca jedynym źródłem światła był ogień. Ogień był dobrodziejstwem,
źródłem ciepła, światła i bezpieczeństwa. Siedzenie przy ognisku było wytchnieniem pod koniec dnia.
W jego ciepłym migoczącym świetle mogliśmy snuć opowieści i wspominać przeszłość albo siedzieć w milczeniu
wsłuchując się w siebie.
Dzisiaj światło mamy na wyciągnięcie ręki. Wystarczy nacisnąć kontakt.
Nie ma już określonej pory, kiedy z braku światła musielibyśmy przerwać zajęcia.
Zamiast tego u kresu dnia oglądamy telewizję, mdłe elektroniczne ognisko.
Pozwalamy się nieustannie bombardować dźwiękami i obrazami pochodzącymi z cudzych umysłów.
Zajmować nasz czas zbędnymi informacjami, banałem, podnietami, nadmuchanymi sensacjami.
Telewizja pochłania czas, przestrzeń, niweczy ciszę.
Wprawia nas w bezmyślną bierność.
Okrada nas z wielu cennych chwil, w których moglibyśmy żyć pełniej.

PS. Może nie dokładnie w temacie wątku....Chociaż...?

Paula
13-03-2010, 12:01
Bądźmy czujni i zawsze gotowi do pomocy słabszym. Przecież role zawsze mogą się odwrócić. Nigdy nic nie wiadomo.

http://img101.imageshack.us/img101/4813/ptasz.gif (http://img101.imageshack.us/i/ptasz.gif/)

Jadzia_G
13-03-2010, 12:38
Bądźmy czujni i zawsze gotowi do pomocy słabszym. Przecież role zawsze mogą się odwrócić. Nigdy nic nie wiadomo.

http://img101.imageshack.us/img101/4813/ptasz.gif (http://img101.imageshack.us/i/ptasz.gif/)
Popieram - nieraz łatwiej jest sie wyżalic tu na forum niż komus w rodzinie i tak jak ktoś napisał "co dwie głowy to nie jedna" - my mamy za sobą dużą część życia i jakieś doświadczenia, więc nieraz warto z nich skorzystać.
Świetny pomysł Aluniu.

Alunia
13-03-2010, 21:14
Popieram - nieraz łatwiej jest sie wyżalic tu na forum niż komus w rodzinie i tak jak ktoś napisał "co dwie głowy to nie jedna" - my mamy za sobą dużą część życia i jakieś doświadczenia, więc nieraz warto z nich skorzystać.
Świetny pomysł Aluniu.
Dziękuję Jadziu!
Życzmy sobie, aby wpisy interwencyjne dotyczyły tylko drobnych problemów i spraw codziennych.
By o trudnych sprawach rozmawiać jedynie teoretycznie :D

Alunia
17-03-2010, 14:57
Baśka13 wycofała wpis.....?
Basiu!
Jesteśmy tu po to by się wspierać w małych i dużych sprawach.
Podbijam wątek aby o nim nie zapomnieć :D

Baśka13
17-03-2010, 21:53
Aluniu,wycofałam wpis,bo był nie na temat.Pomyliłam wątki! :confused:

eledand
17-03-2010, 22:05
Zaglądam często i zabiorę z pewnością słowo o pomocy.:D

Arti
17-03-2010, 23:11
no i cieszyć się tylko nam ;) jak do tej pory toczy się na seniorku życie bezproblemowe.

Lila
17-03-2010, 23:13
no i cieszyć się tylko nam ;) jak do tej pory toczy się na seniorku życie bezproblemowe.

Wierzysz w to?:D

Przy okazji pozdrawiam:) serdecznie:) ...

Arti
18-03-2010, 00:29
Wierzysz w to?

Przy okazji pozdrawiam:) serdecznie:) ...

jasne, bo jakie problemy może mieć senior..nawet jak ma to sobie radzi :)

pozdrawianki Lilu :D

aannaa235
18-03-2010, 06:46
Każdy ma jakiś problem...jeden większy drugi mniejszy, nauczyłam sie radzić sobie sama jak tylko potrafie najlepiej.
Może przyjdzie czas to sie otworzę:)

Baśka13
18-03-2010, 11:39
No to ja mam problem.Spadł na nas jak grom z jasnego nieba!No,może nie całkiem,ale jednak!
Otóż sprawa jest tego rodzaju:zmarła siostra męża pozostawiając niepełnoletnią córkę.Ojciec też nie żyje. Dziewczyna(15 lat) mieszka w tej chwili ze schorowanym 80-letnim dziadkiem ze strony ojca.
Co zrobić,jak pokierować sprawą,aby nie straciła prawa do mieszkania,jeżeli weźmiemy ją jako rodzina zastępcza spokrewniona?

eledand
18-03-2010, 13:23
Witam Właśnie dzisiaj był w programie telewizyjnym krótki reportaż.Wnuczka w Gdańsku opiekowała sie schorowana Babką przez 16 lat.Babka w zeszłym roku w maju zmarła i jej tego mieszkania nie chcieli przepisać na stałe.Chociaż ta kobieta remontowała i dbała jak o swoje,a ponadto wszystkie r-ki regulowała systematycznie.
Ja myślę że to sprawa Urzędnika,bo jak patrzy z góry to inaczej widzi przepisy,a jak z dołu to nie wiadomo co mu do łba strzeli.

Zyczę powodzenia,po prostu u nas jest zła interpretacja przepisów,które nie sa jasno określone.
A jak mieszkanie jest w tzw.lepszym regionie to można sobie tylko dopowiedzieć resztę.Zycze stalowych nerwów.:D

weronika1
18-03-2010, 13:31
Basiu
Podaję Ci stronę prawną odnośnie starania się o rodzinę zastępczą.
http://rodziny.interwencjaprawna.pl/informacje-prawne-opieka-zastepcza.html

tadeusz50
18-03-2010, 13:33
Baśka13
Są różne przepisy do statutu mieszkania, jakie ono jest. Komunalne, spółdzielcze, zakładowe, własnościowe lub jeszcze inne. Należy chyba pytać w administracji lokalami. Przepisy zmieniają sie i trudno raczej udzielić rady na odległość.
Musi pozostać tam zameldowana.

Baśka13
18-03-2010, 20:39
Weroniko,dziękuję za linka,ale ja już to sobie wcześniej nawet wydrukowałam.Nie jest problemem rodzina zastępcza jako taka.Chodzi mi o mieszkanie: jeżeli my ją weźmiemy do siebie to czy zostanie z tamtego mieszkania wymeldowana.My w tej chwili moglibyśmy ją wziąć na te trzy -cztery lata,ale po tym czasie wraca nasz syn,który z nami mieszka.Bardzo bym chciała,aby ona miała gdzie wrócić po uzyskaniu pełnoletności,gdyż my nie będziemy w stanie zapewnić jej mieszkania.
Wiem,Tadeuszu,że trzeba udać się do tej szacownej instytucji,o której pisałeś,ale jak będę miała choć mgliste pojęcie co,jak,z kim,kiedy i w jaki sposób to będę chojrak i nie tak szybko dam się wystawić za drzwi!:D

Arti
18-03-2010, 20:49
Baśko rozmawiaj z prawnikiem w sprawie mieszkania.
Zbyt poważna sprawa aby eksperymentować.

Alunia
18-03-2010, 20:52
Basiu! Tadeusz ma rację, jakie - komunalne, spółdzielcze, zakładowe, własnościowe lub jeszcze inne.
Musisz napisać więcej o sytuacji.
Kto jest najemcą lokalu lub właścicielem. Czy dziewczynka jest tam zameldowana.
Czy i jak długo w nim mieszkała przed śmiercią rodzica.
Takie pytania nasuwają mi się na gorąco.
Trudno radzić bez większej wiedzy.
Może ktoś z forumowiczów spotkał się z podobna sprawą. Napisz więcej szczegółów.

Lila
18-03-2010, 20:55
Witam Właśnie dzisiaj był w programie telewizyjnym krótki reportaż.Wnuczka w Gdańsku opiekowała sie schorowana Babką przez 16 lat.Babka w zeszłym roku w maju zmarła i jej tego mieszkania nie chcieli przepisać na stałe.Chociaż ta kobieta remontowała i dbała jak o swoje,a ponadto wszystkie r-ki regulowała systematycznie.
Ja myślę że to sprawa Urzędnika,bo jak patrzy z góry to inaczej widzi przepisy,a jak z dołu to nie wiadomo co mu do łba strzeli.

Zyczę powodzenia,po prostu u nas jest zła interpretacja przepisów,które nie sa jasno określone.
A jak mieszkanie jest w tzw.lepszym regionie to można sobie tylko dopowiedzieć resztę.Zycze stalowych nerwów.:D




Ewuniu, ale to zupełnie inna sytuacja.

ps. może czas zacząć postępowanie spadkowe po rodzicach?

Baśka13
18-03-2010, 21:24
Sorry,rzeczywiście mało szczegółów podałam.
Głównym najemcą mieszkania-komunalnego- jest dziadek.Dziewczyna jest tam zameldowana od 2005 lub 06 roku.Dokładnie nie pamiętam.
Lilu,postępowanie nie wchodzi w rachubę,bo spadku to tam nie ma-wszystko co było poszło na "przelew".Chcielibyśmy chociaż mieszkanie jej "uchować".

Lila
18-03-2010, 21:49
Sorry,rzeczywiście mało szczegółów podałam.
Głównym najemcą mieszkania-komunalnego- jest dziadek.Dziewczyna jest tam zameldowana od 2005 lub 06 roku.Dokładnie nie pamiętam.
Lilu,postępowanie nie wchodzi w rachubę,bo spadku to tam nie ma-wszystko co było poszło na "przelew".Chcielibyśmy chociaż mieszkanie jej "uchować".

No cóż. Króciutko jest zameldowana.
Ale mieszkania komunalnego i tak się nie dziedziczy.
Po śmierci dziadka należy wystosować pismo do gminy,
o ustanowienie jej głównym najemcą.
Może będzie już pełnoletnia.
Fakt zameldowania nigdy
nie był przesłanka prawna wstąpienia w stosunek najmu,
ale fakt zamieszkiwania z najemcą w chwili jego śmierci.

Ale wic jest w tym, że będąc w rodzinie zastępczej - czyli u Ciebie- musi być też zameldowana.

:confused: :confused:

Chyba tylko ktoś mądry z gminy pomoże.

Lila
18-03-2010, 21:51
Aaaaa i jeszcze...a nie da się dziadka ustanowić rodziną zastępczą, na razie?

eledand
18-03-2010, 21:58
Liluś to jest przwie taka sama sytuacja.Gdańska Komunalka chciała tą kobietę także z dziećmi posłać do diabła.
Ale "Fakt" to przejął i interpretacja przepisów u Vi-ce Prezydenta się zmieniła.I oni pozostają.
Każdy zbój na swój strój.Tak interpretują Urzędasy za nasze Podatki PRAWO>>>>>>>>>>>>>>

tadeusz50
18-03-2010, 21:58
Radzę jednak zasięgnąć rady prawnika. Przypomniała mi się podobna sytuacja ale ponad czterdzieści lat temu. Koledze zmarli rodzice o ile pamiętam mieszkał u ciotki ale był zameldowany w tym mieszkaniu gdzie zmarli rodzice. Przepisy z pewnością wiele razy się zmieniły. Dobrze też żeby dziewczynka odwiedzała dziadka i była widywana przez sąsiadów.

Lila
18-03-2010, 22:02
Radzę jednak zasięgnąć rady prawnika. Przypomniała mi się podobna sytuacja ale ponad czterdzieści lat temu. Koledze zmarli rodzice o ile pamiętam mieszkał u ciotki ale był zameldowany w tym mieszkaniu gdzie zmarli rodzice. Przepisy z pewnością wiele razy się zmieniły. Dobrze też żeby dziewczynka odwiedzała dziadka i była widywana przez sąsiadów.

Zmieniły się przepisy, masz rację.
Co do wnuków.

Mar-Basia
19-03-2010, 02:02
Baśko rozmawiaj z prawnikiem w sprawie mieszkania.
Zbyt poważna sprawa aby eksperymentować.

Wlasnie o to chodzi. Z prawnikiem. Problem w tym, ze kazdy chce doradzac jak "prawnik" i wychodza z tego duze nieporozumienia.:confused:

Baśka13
19-03-2010, 08:00
Lilu,o dziadku jako opiekunie jakoś nikt nie pomyślał(?) ,ale dziadek sam potrzebuje opieki....
Tadeuszu,z odwiedzaniem dziadka nie byłoby problemu,bo mieszka od nas nie całe 100 metrów i widać ich okna.
Marbellko,wszystko będzie załatwiane zgodnie z prawem,ale może ktoś zna podobny przypadek i zechciałby się podzielić posiadanym doświadczeniem lub wiedzą.

Alunia
19-03-2010, 09:00
Zgadzam się z marbellą i Lilą. Pomoc prawnika jest niezbędna, warta poniesienia kosztów.
Sprawa jest zbyt ważna i poważna.
Wystąpienie do wydziału lokalowego podparte odpowiednim przepisem i podpisem
kancelarii prawnej jest zawsze skuteczniejsze.
Niestety, przepisy nagiąć można (?!) lub zinterpretować stosownie do woli urzędniczej.