PDA

View Full Version : szczęście rodzinne


Nika
07-04-2007, 14:38
Co sprawia,że rodzina jest szczęśliwa? Że jej wszyscy jej członkowie utrzymują serdeczne kontakty, wspierają się wzajemnie.Co bywa przyczyną rodzinnych rozłamów, waśni , czasem wieloletniego milczenia i obcości?664

Nika
07-04-2007, 19:09
673jeśli wszyscy bliscy są sobie naprawdę bliscy-dziadkowie, dzieci, wnukowie, rodzeństwo,ciotki, wujowie.Wspólnie radują się świetami, obchodzą razem imieniny,rocznice ślubu, spotykają się w niedziele...mogą na siebie liczyć.

Wilhelmina
07-04-2007, 23:26
Łaaałłł...Coś chyba tego szczęścia rodzinnego brakuje, bo ludziska milczą.A może właśnie przeżywają wielkie chwile i nie maja czasu się tym podzielić.Ja wielkiego szczęścia nie mam.Raz jest lepiej, raz jest gorzej.Bajek opowiadała nie będę.Pomimo wszystko...ŻYCIE JEST PIĘKNE.

Kundzia
08-04-2007, 11:40
szczescie rodzinne-to trzeba zbudowac ale samemu sie nie da,a tak wogole co to jest to szczescie?mam duza rodzine a jak bym jej wcale nie miala, jeszcze nigdy nie moglam na nich liczyc natomiast oni wymagaja bym ja miala zawsze czas,wg.nich mam glupiego meza bo bez matury,glupie dzieci bopomagaja w domu i wszystkimwsolnie sie dziela,a nie mysla tylko o sobie a tak wogole tojestesmy niedzisiejsi-bo kto w tych czasah ma troje dzieci?a ja uwazam ze jestesmy mimo to szczesliwa rodzina bo mozemy nawzajem na siebie liczyc ,bo choc wszyscy jestesmy schorowani /kazde ma jakaswrodzona chorobe/jedno drugiemu pomaga jak moze.nie jest idealnie bo czasami jak tych klopotow sie nazbiera to i nerwy puszczaja i zdrowo iskrzt=y ale jak to przyjemnie sie pozniej godzic!i to jest chyba rodzinne szczescie!a jak sie ma jeszcze przyjaciol to czestolepiej jak rodzina!

destiny
08-04-2007, 13:10
szczescie rodzinne-to trzeba zbudowac ale samemu sie nie da,a tak wogole co to jest to szczescie?mam duza rodzine a jak bym jej wcale nie miala, jeszcze nigdy nie moglam na nich liczyc natomiast oni wymagaja bym ja miala zawsze czas,wg.nich mam glupiego meza bo bez matury,glupie dzieci bopomagaja w domu i wszystkimwsolnie sie dziela,a nie mysla tylko o sobie a tak wogole tojestesmy niedzisiejsi-bo kto w tych czasah ma troje dzieci?a ja uwazam ze jestesmy mimo to szczesliwa rodzina bo mozemy nawzajem na siebie liczyc ,bo choc wszyscy jestesmy schorowani /kazde ma jakaswrodzona chorobe/jedno drugiemu pomaga jak moze.nie jest idealnie bo czasami jak tych klopotow sie nazbiera to i nerwy puszczaja i zdrowo iskrzt=y ale jak to przyjemnie sie pozniej godzic!i to jest chyba rodzinne szczescie!a jak sie ma jeszcze przyjaciol to czestolepiej jak rodzina!

Ślicznie to opisałaś !!! To właśnie jest szczęście rodzinne :)
A Przyjaciele ? Dobrze ich mieć...ale tych prawdziwych, co to o nic nie proszą tylko sami lecą z pomocą :rolleyes:
Rozczuliłaś mnie swymi postami :)

Wszystkiego najlepszego nie tylko z okazji Świąt Wielkanocnych, ale tak na co dzień !!!

682

Taka Rodzina to prawdziwy Skarb !!!

Lila
08-04-2007, 13:56
No nie moja Desti..

Jak żyję ,nie widziałam przyjaciół,co o nic nie proszą a sami lecą z pomocą..
Coś ty !!Takich nie ma...
Zresztą ,jeżeli chodzi o mnie,to ja wolę obecnie układy czysto towarzyskie.Nic nie chcę ,bo i co bym mogła chcieć ? Każdy ma swoje życie i kłopoty.
A i ja nie czuje się na siłach pomagać moim przyjaciołom,tym bardziej ,że zawsze były oczekiwania finansowe..
Dziękuję,postoję.Swoje pieniądze obecnie ładuję w tych,co w naszej mentalności są bez żadnych praw...
Teraz są to ( jak wiesz:) ) konie,jadące na rzeź na Sardynię,bite,kopane na połamanych nogach.
Należy im się to ode mnie..
Miałam w rodzinie ułanów.A zasada prawdziwego ułana brzmiała ....nigdy nie wolno uderzyć konia i kobiety..

Pozdrawiam - Lila..

Kundzia
08-04-2007, 18:31
Oj Lilu i tu nie masz racji.13 lat temu czekajac na urodzenie ostatniej cory poznalam o 13 lat mlodsza ;mame ktora czekala na pierwsze dziecko.Od trgo czasu nawet rodzenstwo nie potrafi byc sobie tak bliskie.Sami czesto zastanawiamy sie jak to jest zawsze potrafimy wyczuc tak dobre jak i trodne chwile.Nie potrafimy nie widziec sie chocby raz w tygodniu,zawsze maja czs,gdybysmy co potrzebowali jak i dla nich my mamy .Zycze kazdemu przynajmniej jednego takiego przyjaciela!Jeden prawdziwy przyjaciel zastapi cala armie obojeynej rodziny.

jolita
08-04-2007, 20:08
wydaje mi się, że problem tkwi w tym, że każdy na te uczucia ma własną definicję a najczęściej niedookreśloną...Ja miłości nie potrafię określić i częstokroć wydaje mi się, że kochać nie potrafię (może jestem mało sentymentalna - ale nie jest mi z tym źle). Natomiast przyjaźń to w moim mniemaniu serdeczność, uczynność i jestem przekonana, że takich ludzi mam "w zasięgu ręki" duże grono, ale cieszę się, że rzadko mam okazję to sprawdzać lub sama dawać dowód swojej przyjani.
Pozdrawiam świątecznie685
685685685685685

Jadka.Z
09-04-2007, 11:03
Chyba jastem szczęśliwa a gdy nie jestem to wiem że to we mnie jest ten brak szczęścia. Mam przyjaciółki, prawdziwe, nie oczekujące ode mnie wsparcia finansowego. Mam synów którzy mnie sznują i kochają. Mam wreszcie męża z którym mi się nie ułożyło i nie jest to opowieść na forum ale obecnie żyjemy tuż obok siebie we wzajemnej tolerancji a to jest dużo. Lubię synowe, kocham wnuczki i wnuka. Jestem szczęśliwa!!!

Nika
09-04-2007, 13:55
703rodzina powinna być opoką dla wszystkich jej członków, ale w życiu różnie bywa...rzadko spotyka się takie, w których wszystkie pokolenia zyją w przyjaźni, a szkoda.Przyjaciele i znajomi są bardzo wazni, lecz nic nie zastąpi więzów krwi...przynajmniej kiedyś tak było.Z czułością wspominam Wigilie dzieciństwa, gdy przy stole zasiadało 25 osób!Bracia z żonami i pociechami zjeżdżali sie do domu matki mego tatusia z całęj Polski.Było ciasno, ale gwarno i radośnie!

qrystyna216
09-04-2007, 15:01
http://www.klub.senior.pl/galeria/images/72/1_smile4.gif
Moje szczęście rodzinne to moi najbliżsi, mąż, córki, wnusia i zięć oraz oczywiście mama. Siostry i ich rodziny rozjechali się po świecie. Widuję się z nimi tylko na skape lub rozmawiam na gg.

jolita
09-04-2007, 15:04
Niki - masz prawo ale i o b o w i ą z e k cieszyć się takimi wspomnieniami...Nie zazdroszczę bo to brzydkie uczucie ale.........
711

destiny
09-04-2007, 15:54
No nie moja Desti..

Jak żyję ,nie widziałam przyjaciół,co o nic nie proszą a sami lecą z pomocą..
Coś ty !!Takich nie ma...
Zresztą ,jeżeli chodzi o mnie,to ja wolę obecnie układy czysto towarzyskie.Nic nie chcę ,bo i co bym mogła chcieć ? Każdy ma swoje życie i kłopoty.
A i ja nie czuje się na siłach pomagać moim przyjaciołom,tym bardziej ,że zawsze były oczekiwania finansowe..
Dziękuję,postoję.Swoje pieniądze obecnie ładuję w tych,co w naszej mentalności są bez żadnych praw...
Teraz są to ( jak wiesz:) ) konie,jadące na rzeź na Sardynię,bite,kopane na połamanych nogach.

714 Wszystko, co piszemy tutaj daje nam jakiś obraz nas samych.
I powiem Ci, że nie zawsze potrafię tak napisać, by dobrze odebrano mój przekaz, moje intencje...
Prawdziwa przyjaźń nie szuka własnej korzyści, ale jest przejawem szczerego zainteresowania drugim człowiekiem, z którym lubimy rozmawiać oraz dzielić się czasem i emocjami.
I choć nasza znajomość może nie jest jeszcze przyjaźnią, gdyż polega tylko na kontaktach towarzyskich, nie mniej daje się zauważyć pewne oznaki sympatii :)
W większości tu na forum - to tylko znajomości, które być może przy bliższym i dłuższym spotkaniu zaowocują czymś więcej :)
Znam Cię Lilu i wiem, jak masz wrażliwe serce i że całą swą mocą ratujesz biedne i porzucone zwierzęta. Ostatnio zaangażowałaś sie w ratowanie koni...Widzisz sens w tym co robisz, czujesz taką potrzebę i masz takie możliwości .
713
Moje szczęście rodzinne jest na pewno takie, jakie sama ukształtowałam lub miałam wpływ na nie.
Uczę się ciągle jak żyć w rodzinie,
czasami jest to radość, a czasami smutek...
712


715

Nika
09-04-2007, 16:51
Jolitko-niestety, zostały tylko wspomnienia-dziadkowie i rodzice nie żyją, córcia od lat za granicą, zostało nas tylko troje-syn obecny rzadko-jak to młody,woli towarzystwo kolegów/ to normalne,gdy ma się 20 lat/..a wigilie spędzamy w malusim gronie...

Wilhelmina
09-04-2007, 16:57
[img=http://img63.imageshack.us/img63/168/ulubionebunieodkladajra9.th.jpg] (http://img63.imageshack.us/my.php?image=ulubionebunieodkladajra9.jpg)

iwo1111
09-04-2007, 17:02
Moja rodzinka rozjechała się po świecie i tylko wspomnienia pozostały. Ale za to jakie piękne :D
http://img125.imageshack.us/img125/4079/rodzinamw0.gif (http://imageshack.us)

jolita
09-04-2007, 17:08
Wilhelmino - brawo dla księdza Buryły ale i dla Nadawczyni....

bogda
09-04-2007, 19:31
Szczęście rodzinne... określić jednym słowem bardzo trudno.
Mnie się wydaje, że coś takiego mam. Moi rodzice już nie żyją i mojego ciotecznego rodzeństwa też, z wyjątkiem jednej cioci. Ja mam tylko brata, który mieszka na śląsku, ale spotykamy się bardzo często, w święta obowiązkowo, a poza świętami też. Mam t5eż kochane cioteczne rodzeństwo, z którym utrzymujemy kontakt od dzieciństwa, jak kogoś coś napadnie, to wpada jedno do drugiego. Z nimi spotykam się zawsze w dyngus... to już chyba tradycja rodzinna... jeżdzimy do siebie nawzajem i polewamy się, polewamy i polewamy, ich i moje dzieci też już przejęły tą tradycję. Nieraz jestem tak zmęczona tym dyngusem, ale nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej, tego śmiechu, zabawy i wrzasku nic nie zastąpi. Teraz już zapanował spokój i cisza, mogę odpoczywać i gromadzić siły na zapas. Zawsze mnie wkurza to szykowanie przedświąteczne, marudze, wyzywam (sama do siebie) ale póżniej jest milutko. :)

inka-ni
09-04-2007, 22:23
714 Wszystko, co piszemy tutaj daje nam jakiś obraz nas samych.
I powiem Ci, że nie zawsze potrafię tak napisać, by dobrze odebrano mój przekaz, moje intencje...
Prawdziwa przyjaźń nie szuka własnej korzyści, ale jest przejawem szczerego zainteresowania drugim człowiekiem, z którym lubimy rozmawiać oraz dzielić się czasem i emocjami.
I choć nasza znajomość może nie jest jeszcze przyjaźnią, gdyż polega tylko na kontaktach towarzyskich, nie mniej daje się zauważyć pewne oznaki sympatii :)
W większości tu na forum - to tylko znajomości, które być może przy bliższym i dłuższym spotkaniu zaowocują czymś więcej :)
Znam Cię Lilu i wiem, jak masz wrażliwe serce i że całą swą mocą ratujesz biedne i porzucone zwierzęta. Ostatnio zaangażowałaś sie w ratowanie koni...Widzisz sens w tym co robisz, czujesz taką potrzebę i masz takie możliwości .
713
Moje szczęście rodzinne jest na pewno takie, jakie sama ukształtowałam lub miałam wpływ na nie.
Uczę się ciągle jak żyć w rodzinie,
czasami jest to radość, a czasami smutek...
712


715
Mogę Ci wspólczuć Lilu iż nie doznalaś w życiu Bezinteresownej przyjażni.Bo ja tak!!!

Malgorzata 50
11-04-2007, 19:19
Skad wy bierzecie te smieszne obrazki?Ja tez chce.A o szczesciu rodzinnym pozniej bo na razie musze isc popracowac

qrystyna216
11-04-2007, 19:24
MAŁGOSIU, WEJDŻ NA GOOGLE I TAM WPISZ - GIFY.
Ściągnij sobie na - moje obrazy- te które ci się podobają a potem je wykorzystasz.

Nika
14-04-2007, 21:29
900wprawdzie za oknem wiosna, ale najbardziej uzmysławiam sobie swoje szczęście rodzinne,gdy zasiądziemy przy wigilijnym stole wszyscy razem,wzruszeni,radośni,a melodia kolędy nastraja rzewnie nasze serca.wtedy jestem szczęśliwa, że mam dom,suto zastawiony stół,bliskich obok siebie,psiaczka przy stopie i choinkę pachnącą lasem.Są przecież bezdomni,samotni,chorzy,głodni...cieszmy sie małymi rzeczami,czasem nie doceniamy tego,co mamy...

ammi1952
14-04-2007, 22:50
Nie wiem czemu ale nigdy nie lubiłam świat. wspomnienia z dzieciństwa mam miłe,męza tez miałam bardzo dobregonie miałam kontaktów z uzależnieniami w rodzinie mozna powiedzieć że to sielanka . Tylko dlaczego tak krótko trwała.Swiąt nie cierpie ,bo przytłaczaja mnie wspomnienia i tęsknota za tymi co są po drugiej stronie tęczy.

BUNIA
15-04-2007, 00:00
Mialam bardzo szczeliwe dziecinstwo i kochajacychb sie i nas rodzicow,Dom byl i jest dla mnie przystania ,oaza miejscem schronienia.Rodzice mojej Mamuni na starsze lata mieszkali z moimi rodzicami a wtedy i ja z mezem i synem oczekiwalismy na na m-4.Panowala zgoda.harmonia i wzajemne zrozumienie i szacunek,Swieta zawsze razem i rodzinnie Tak jest do tej pory.Mam siostre i jej maz podobnie jak i moj bardzo >wtopili sie > w nasze kwocze gniazdko,Mojemu synowi przekazalam i pokazalam jak a to jest rodzina szczesliwa i mogaca na siebie zawsze liczyc,Syn siostry i moj bardzo sie kochaja i sa jak bracia,Moj maz traktowal i zwracal sie do moich rodzicow jak do swoich /mamusiu i tatusiu/ I za to m.in.bardzio go kochalam.Milosc rodzicow - okazywanie jej w stosunku do nas dala mi sile na cale zycie .Moze dlatego jestem taka silna i dowartosciowana ?? DZIEKI WAM ZA TO , RO910DZICE KOCHANI

ammi1952
15-04-2007, 00:21
Masz racje kiedys dawno juz temu jak jeszcze pracowałam w drogerii pewnej klientce narzekajacej na to ze na podchoinkowe prezenty zostawia majatek powiedziałam ,że niech się cieszy ,ze ma komu robić prezenty - a narzekać to będzie wtedy gdy juz nie będzie miała dla kogo ich kupować czy tez robić

jolita
15-04-2007, 00:58
zwracal sie do moich rodzicow jak do swoich /mamusiu i tatusiu/
Czy zauważyłyście, że obecnie dzieci nawet w bajkach nie zwracają się tak do Rodziców? Jakkolwiek ja jak sięgam (no prawie) pamięcią mówiłam mojej Mamusi po imieniu, (ale choć zdrobniale) to obecna oschłość bardzo denerwuje mnię'913

Malgorzata 50
15-04-2007, 01:42
"Rodzina nie cieszy nie cieszy gdy jest -a kiedy jej nima samotnys jak pies..trala la la la "(J.Przybora,J.Wasowski) -i to jest kwint z esencja

Basia.
15-04-2007, 21:57
"Rodzina nie cieszy nie cieszy gdy jest -a kiedy jej nima samotnys jak pies..trala la la la "(J.Przybora,J.Wasowski) -i to jest kwint z esencja
Oj tak, co racja to racja.

Nika
16-04-2007, 08:41
Ponoć z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, ale ja wciąż jestem za rodziną, zwłaszcza wielopokoleniową, chociaż w najtrudniejszych momentach swego życia/śmierć męża i rodziców w wypadku/najwięcej wsparcia dostałam od przyjaciół i znajomych...

BUNIA
16-04-2007, 08:54
Nikusiu jestes wdowa ?? Witaj zatem w <klubie>.Pozdrowka 938

Nika
16-04-2007, 17:42
Byłam w wieku 27-33 roku zycia,potem powtórnie wyszłam za mąż.

Daria.55
13-05-2007, 18:33
Ja mam dwie siostry które mieszkają każda w innym mieście.Kiedy rodzice jeszcze żyli i nasze dzieci były jeszcze małe to święta spędzaliśmy razem.Teraz więcej rozmawiamy przez telefon.Ja mając 28 lat zostałam z trzy letnią córką sama w dużym mieście.Musiałam radzić sobie sama ale nigdy nie narzekałam.Miałam przyjaciół.Lubię pomagać innym.Zawsze uważam że ktoś z "niebios"mi pomaga i ochrania.Cieszę się każdym dniem.

bogda
13-05-2007, 21:39
Dario....ja też nieraz mam takie wrażenie, że ktoś mi pomaga, już nie jeden raz byłam w patowej sytuacji i jakoś udało mi się z tego wyjść, albo ktoś mi pomógł, albo zabłysła złota myśl.... Jak masz przyjaciół to nie zginiesz, zawsze ktoś pomoże Tobie albo Ty jemu, bo wszystko w życiu jest pożyczone i oddane....

Nika
13-05-2007, 22:30
Świeta racja.