PDA

View Full Version : moda na singli


Nika
07-04-2007, 14:42
Media coraz częściej donoszą o upadku tradycyjnego modelu rodziny, o modzie na bycie singlem lub życiu w konkubinacie.Współczesne dziewczyny nie marzą już tak niecierpliwie o białej sukni z welonem, coraz później decudują się na macierzyństwo.Dlaczego? Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat.665

Basia.
07-04-2007, 15:08
Po śmierci męża żyję od 25 lat w konkubinacie i uważam, że taka forma jest o wiele lepsza /pod warunkiem, że się nie ma dzieci/. Partnerzy nie traktują siebie przedmiotowo co niestety często ma miejsce w związkach małżeńskich
/podpisane, przyklepane/. Strony się ze sobą "liczą" bo jak nie to do widzenia. Niczego się nie "musi", można tylko chcieć. Pisałam w innych wątkach o swojej chorobie, mój partner jest ze mną dlatego że chce a nie musi. Po operacji powiedziałam mu, że nie zniosę żeby ktoś był ze mną "z poczucia przyzwoitości" i że chociaż zostałam okaleczona to nie czuję się z tego powodu mniej wartościowa a on ma drogę wolną może odejść w każdej chwili. Żyjąc w konkubinacie człowiek ma większe prawo wyboru, ludzie są ze sobą tylko i wyłącznie dlatego że tego chcą. W małżeństwach często muszą ze sobą być.

Nika
07-04-2007, 17:20
Wiele racji w tej wypowiedzi.

qrystyna216
07-04-2007, 19:03
Ja po rozwodzie z pierwszym mezem długo nie mogłam zdecydować się na nowy związek, bałam się.Żyłam więc w konkubinacie ponad dwa lata, ale gdy okazało się, że jestem w ciąży a i mój partner okazał się odpowiedzialny i kochający mnie i moją córkę pobraliśmy się. Często teraz mówię, że gdybym wiedziała, że będzie takim dobrym mężem i ojcem, nie czekałabym.Jesteśmy razem 27 lat.

Nika
07-04-2007, 19:05
Ale nie bardzo mog zrozumieć dziewczyny, które jak sztandarem powiewają stwierdzeniem-chcę być singlem, tak jest lepiej i wygodniej! Może się mylę, ale mam wrażenie,że najgłośniej krzyczą te samotne, którym nie dane było spotkać dobrego mężczyzny na swej drodze...

Basia.
07-04-2007, 19:26
A ja rozumiem te dziewczyny, życie w pojedynkę jest wygodniejsze. Te dziewczyny są wykształcone, chcą robić karierę zawodową i małżeństwo by je ograniczyło. Panowie nie lubią niezależnych kobiet pod "wspólnym dachem", wolą mieć pracowite i "gospodarne" partnerki które wyręczą ich we wszystkich "przyziemnych" obowiązkach domowych i umożliwią im przez to wygodne życie i poświęcenie się wyłącznie karierze zawodowej.

Wilhelmina
07-04-2007, 21:56
A ja właściwie, choć dla mnie to już nieaktualne, widzę plus w tym, że jest wolność wyboru.Pamiętam jak za "moich czasów" była presja, że 20 letnia pannica to stara panna. Jak nie wolno było jechać nawet na wspólne wakacje, bo co ludzie sobie pomyślą.No i wychodziły te smarkule nic nie wiedzące za mąż, rodziły dzieci, rozwodziły się, no i tak dalej. Mamusie, ciocie,babcie dopraszały się o te śluby, związki nie zawsze potrzebne, białe suknie i szumne otoczki.Jestem w drugim małżeństwie i gdybym mogła mieć znowu 20 lat, to pomimo wszystko chciałabym być singlem i mieć partnera w lużnym związku.

Basia.
07-04-2007, 23:04
Właśnie, posłuchałam mamy i wyszłam za mąż mając 18 lat za mężczyznę starszego ode mnie o 12 lat 7 miesięcy i 7 dni /miał być moim opiekunem bo starszy i mądrzejszy/. Małżeństwo okazało się wielkim niewypałem, miałam zamiar się rozwieść ale życie napisało inny scenariusz i w wieku 35 lat owdowiałam. Przysięgłam sobie, że już nigdy nie wyjdę za mąż i od 25 lat żyję w wolnym związku z tym samym partnerem.

Ala-ma-50
08-04-2007, 20:14
Ja natomiast myślę,że dziewczyny dzisiejsze są bardzo mądre...nie wybierają pierwszego lepszego, tylko czekają na kogoś naprawdę wartościowego...a tych niestety jak na lekarstwo...no to sie nie spieszą ...bo widocznie nie mają do czego.
Ja jak bym była taka mądra jak jestem obecnie , a miałabym ze 20 latek mniej na karku ...też bym się dłuuuuuuugo zastanawiała zanim wdepnęła bym w to, w czym tkwię obecnie już...niestety 25 lat.
Pozdrawiam wszystkie panie niezależnie od tego jakiego wyboru dokonały

ammi1952
08-04-2007, 21:56
Miałam wspaniałego męża ale niestety od prawie 19 lat jestem wdowa i dawno temu stwierdziłam że lepiej być dobrze samą niż bylejak z kimś rozumiem singli mają racje ,nie warto się ograniczać i swobody tracić dla byle kogoś. wszak żeby się piwa napić nie trzeba zaraz browaru kupować Pozdrawiam wszystkich Grażyna

Ala-ma-50
08-04-2007, 22:25
Masz całkowitą rację Grażynko ...popieram.

jolita
09-04-2007, 07:09
http://wirtualna-redaktorka.bloog.pl/?statp=c3BvbGVjem5vc2NCbG9vZ1JlZGFrdG9yc2tpTGV3YQ= =&ticaid=5388f

BUNIA
09-04-2007, 09:11
Jestem singlem ponad 6 lat - coz los tak chcial.Nie opotrafilam dlugo zaakceptowac tego faktu .Miotalam sie z soba i z myslami,buntowalam sie /a dlaczego to ja. a dlaczego moj maz akurat / i tp .Bylam zbuntowana.niedobra dla najblizszych ktorzy z calym sercem mna sie opiekowali i bardzo rozumieli.Mialam dni milczenia /ja gadula/ ciszy - nie sluchalam radia ani tv .Zycie towarzyskie zupelnie weliminowalam a ono mnie .Znajomi coraz rzadziej mnie zapraszali -moze panie obawialy sie o swoich partnerow ?? nie wiem - ale dla mnie to dziwne,Teraz nadala jestem sama i nie robie nic aby to zmienic.I nie wyobrazam sobie aby >ktos> krecil sie po moim domu w kapciach.pizamie ...,Siostra mowi ze zachowuje sie jak udzielna ksziezna ktora ma lat 20 i nogi do samej szyji,,ktora nuie ma zmarszczek i cale zycie przed soba.A ja wole tak jak jest ... bo miec byle kogo to lepiej wcale.696

Nika
09-04-2007, 14:40
707otwierając ten wątek chciałam poznać Wasze zdanie na temat aktualnej od paru lat wśród młodych ludzi mody na bycie singlem.Jesli los tragicznie nas doświadczy wdowieństwem lub odejściem partnera wbrew naszej wplo , stajemy sie niejako singlem z konieczności -nie z wyboru.

bogda
09-04-2007, 19:00
Witam wszystkich w ten świąteczny dzionek....singiel z konieczności - a może też już z wyboru???
Ale odnośnie młodych singli, to myślę że kierują się zasadą bezpieczeństwa, ponieważ jest tyle rozwodów i związanych z tym problemów, pranie brudów przed sądem itp., a tak będąc w wolnym związku mogą się rozstać spokojnie i bez dodatkowych kosztów. Ponadto jeżeli jest dziecko to matka korzysta ze wspólnego rozliczenia podatkowego, płaci wtedy mniejszy podatek, samotne matki mają jeszcze jakieś preferencje finansowe. A facet chyba bardziej się stara, żeby nie zostać odrzuconym. Są też napewno złe strony bycia w takim związku, ale jednak wydaje mi się że osoby takie kierują się wyłącznie wygodnictwem. Przyczyną tego może też być to że jeden z partnerów czy też oboje mogli zostać skrzywdzeni w poprzednim związku i wolą mieć taki wentyl bezpieczeństwa.

luba
10-04-2007, 12:37
czy tez życiowa konieczność . Statystycznie rzecz ujmując Polska na kobietach stoi .Żyjemy średnio o ponad osiem lat dłużej , więcej nas w męskich zawodach.Panowie jakoś nam tak"zniewieścieli".Do niedawna wystarczyła jak w porzekadle _skóra ,fura i komóra -by poderwać dziewczynę .Teraz już nie wystarcza ,po co nam mężczyzna skoro same umiemy "wkręcić żarówkę czy naprawić żelazko",prokreacja to nie wszystko, Oczekujemy czegoś więcej zresztą sam W. Bartoszewski powiedział "kawaler to szlachetna odmiana męskiego tchórza ".
Nic dodać nic ująć .:) :) :) :)

BUNIA
10-04-2007, 13:39
no teraz to jestem singlem z wyboru a nie z koniecznosci. -- ale jednak singlem

iwo1111
10-04-2007, 14:44
Młode dziewczyny czekają na królewicza z bajki, a chłopcy na księżniczki :D Ponieważ życie jest bardziej prozaiczne, pozostają singlami.
http://img142.imageshack.us/img142/3015/krolewiczge5.gif (http://imageshack.us)

Basia.
10-04-2007, 18:49
Bardzo wygodnie być singlem, robisz co chcesz, inwestujesz w siebie ile chcesz i możesz, nie musisz z nikim niczego uzgadniać. To jest to, gdybym się po raz drugi urodziła i pamiętała otym co mnie spotkało "w poprzednim wcieleniu" też zostałabym singlem.

bogda
11-04-2007, 17:54
masz rację, bardzo wygodnie być singlem, chociaż nie mogę narzekać na swoje małżeństwo, to teraz drugi raz już bym się nie odważyła. Nie jestem od nikogo zależna, robię co chcę i kiedy chcę (np.teraz siedzę w klubiku), idę gdzie chcę i z kim chcę, ugotuję obiad albo nie itd. itd. ....
Ale czasem chciałoby się do kogoś przytulić, pogadać itd. itd.
Ale znowu jak popatrzę na niektóre związki, to znowu mi się odechciewa i wolę singlowanie :)797

Basia.
11-04-2007, 18:16
To wtedy byśmy sobie miały kogoś bez zobowiązań.

qrystyna216
11-04-2007, 19:32
Nie narzekam na swoje małżeństwo, mam dobrego chłopa, ale czasami lubię pobyć sama. Wtedy wysyłam męża do jego rodziców, żeby zobaczył co tam się dzieje, może trzeba im w czymś pomóc. Odpoczywam wtedy psychicznie. Lubię tą samotność ale tylko czasami.

an_inna
11-04-2007, 19:48
Nie narzekam na swoje małżeństwo, mam dobrego chłopa, ale czasami lubię pobyć sama. Wtedy wysyłam męża do jego rodziców, żeby zobaczył co tam się dzieje, może trzeba im w czymś pomóc. Odpoczywam wtedy psychicznie. Lubię tą samotność ale tylko czasami.
Widzę, że nie tylko ja tak robię. Wysyłam męża i syna - niech się dziadkowie ucieszą, a ja mam chwilę (albo dwie) rajskiego spokoju 803

Basia.
11-04-2007, 20:15
Ja też nie narzekam, ale bardzo lubię być sama w domu. Jest takie mądre przysłowie: chłop w chałupie wrzód na ................
Mój chłop niestety bardzo lubi dom i nie daje sie nigdzie wysyłać.

Sanna
12-04-2007, 18:03
Ja też nie narzekam, ale bardzo lubię być sama w domu. Jest takie mądre przysłowie: chłop w chałupie wrzód na ................
Mój chłop niestety bardzo lubi dom i nie daje sie nigdzie wysyłać.Podobną mam sytuację i nie udaje mi się być samej a nawet kiedy chcę sama wyjść to on zabiera się ze mną i co robić.,,Chciałaś to masz.,,829

Nika
12-04-2007, 19:17
Każdemu czasem potrzebna jest odrobina samotności

Basia.
12-04-2007, 20:06
Widocznie naszym facetom nawet odrobina samotności nie jest potrzebna, nie rozumiem tego.

qrystyna216
12-04-2007, 21:08
A ja od jutra jestem sama, mój pan jedzie do rodziców a wróci dopiero w czwartek. Nareszcie chata wolna i pełna swoboda :)

Nika
12-04-2007, 21:29
no to robimy imprezkę!

destiny
12-04-2007, 21:52
Hejka, dziewczyny...a ja tęsknię za "singielko-byciem".
Czekam z utęsknieniem na moje coroczne podróże i...
wtedy czuję, że żyję, że jestem niezależna, że nie musze sprzątać, prać, gotować i jeszcze wiele, wiele...:D
Zostawiam moich ukochanych w domu i wyjeżdżam w świat, co jest dla obu stron zbawienne :D
Ja odpoczywam od nich, a oni ode mnie !
Dobrze, przyznam się, że mąż nie chce jeździć ze mną za granicę. Nie lubi...Co najwyżej po Polsce.Ale to może i lepiej ? :confused: Prawda ? :rolleyes:

830

bogda
12-04-2007, 21:53
Oj.... chętnie bym z Wami poimprezowała... ale trochę daleko :(831

Basia.
12-04-2007, 22:53
Oczywiście, że lepiej.

qrystyna216
12-04-2007, 23:01
Dlategom lubię jeżdzić do sanatorium. Nic tam nie muszę robić, ani myśleć co jutro ugotuję. Mam podane, posprzątane, troszczą się o mnie, dogadzają zabiegami. Wracam wypoczęta fizycznie i psychicznie, a jak miło jestem witana w domu :)

emka46
13-04-2007, 09:23
Moje najlepsze wspomnienia to okres 10 lat między dwoma mężami.:D :D

luba
13-04-2007, 12:08
bycie singlem ma swoje dobre i złe strony .Czasem brak nam tej drugiej osoby ,bywa jednak tak ,że mówimy sobie jest ok po co mi ten drugi ktoś ? No cóz tak to już w życiu bywa raz róża a raz pokrzywa :) ,:confused:

hannabarbara
13-04-2007, 12:39
" A oto najkrótsza i najpiękniejsza bajka jaką kiedykolwiek słyszałam.
- Była sobie raz młoda dziewczyna, która zapytała pewnego chłopca, czy chciałby ją poślubić.
- Chłopiec odpowiedział: nie!
I dziewczyna żyła szczęśliwie bez prania, gotowania,prasowania. Często spotykała się z przyjaciółmi, spała z kim chciała, zarabiała na siebie i wydawała pieniądze na to co chciała... KONIEC Problem tkwi w tym, że nikt w dzieciństwie nie opowiadał nam takich bajek.
Za to wsadzili nas w kanał po uszy z tym cholernym księciem z bajki."
A może w tej bajce jest coś na rzeczy?:confused:

destiny
13-04-2007, 12:58
Haniu....czemu ja tej bajki wcześniej nie znałam ???

842

Może zycie potoczyłoby się zupełnie innaczej ?

ammi1952
13-04-2007, 13:39
Hannobarro to dlatego ,że twórcami tych bajek z reguły byli mężczyzni. Podrawiam . Grazyna

hannabarbara
13-04-2007, 13:44
Basiu! Bo się jeszcze nie znałyśmy i nie mogłam Ci jej wcześnie opowiedzieć.

Nika
13-04-2007, 13:54
Czyżby single nie prały,nie prasowały,nie gotowały ? Ej, dziewczynki- skąd tyle narzekania na małżeńskie niedole? Czy nas ktoś do tego przymuszał, czy nie wiedziałyśmy, na czym polega małżeństwo?To przecież zwiazek na dobre i na złe /zauważyłyscie kolejność?..../

Basia.
13-04-2007, 16:08
Czyżby single nie prały,nie prasowały,nie gotowały ? Ej, dziewczynki- skąd tyle narzekania na małżeńskie niedole? Czy nas ktoś do tego przymuszał, czy nie wiedziałyśmy, na czym polega małżeństwo?To przecież zwiazek na dobre i na złe /zauważyłyscie kolejność?..../
Nikt nas nie przymuszał /chociaz moja mama robiła co w jej mocy żeby córki jak najszybciej wyszły za mąż, ja miałam 18 lat a siostra 19/, dopiero później niektórym otwierają się oczy. Inaczej jest jak pierzesz i prasujesz dla siebie inaczej jak robisz to dla "przyrostków" /to jest zdecydowanie mniej fajne/. No ale trudno słowo się rzekło i jest tak jak jest "na dobre i na złe".

Nika
13-04-2007, 18:10
To faktycznie za wczesnie na małżeństwo-ja wyszłam dopiero po studiach,z wielkiej miłości, kierowałam sie tylko własną potrzebą bycia z tą osobą-moze dlatego mam inne odczucia.Pozdrawiam.A domowe zajęcia bardzo lubie.

Basia.
13-04-2007, 19:17
Niko, ja też bardzo lubię zajęcia domowe i to mi zajmuje mało czasu bo nie doprowadzam do najmniejszych zaległości. Kocham swój dom i bardzo o niego dbam, od 25 lat żyję w udanym "wolnym" związku. Jestem niespokojnym i niepokornym typem kobiety /u Arabów musieliby mnie zatłuc/, ciągle coś musze zmieniać /ADHD czy co?/ w swoim życiu, w mieszkaniu, w ciuchach. Dla mężczyzny bycie z takim babsztylem jest nieustającym stresem, ja nie potrafię pytać o zdanie tylko robię to na co mam w danej chwili ochotę. Stąd te moje refleksje, że bycie singlem jest wygodniejsze.

Nika
13-04-2007, 20:55
Czuję, basieńko, ze mamy wiele wspólnych cech! Pozdrawiam serdecznie.

Sunshine
13-04-2007, 21:26
Dla mnie prawdziwy singiel to człowiek samotny ze świadomego wyboru.Nie wchodzący w żadne formalne czy nie, związki.
I nie nazywałabym tak ani wdowców ani rozwiedzionych którzy mają za sobą doświadczenia bycia w parze.
W moim pokoleniu nie znam żadnego prawdziwego singla bo taka postawa i takie pojęcie kiedyś u nas prawie nie istniało.Chyba ,że dotyczyło to osoby o innej orientacji seksualnej ale to już inna bajka.
I ci z nas których życie wpędziło w samotność/do takich też należę/niech nie nadużywają tego słowa bo ono ich nie określa.:confused:

Basia.
13-04-2007, 21:28
Niko, cieszę się że znalazłam pokrewną "duszę".

Basia.
13-04-2007, 21:54
Dla mnie prawdziwy singiel to człowiek samotny ze świadomego wyboru.Nie wchodzący w żadne formalne czy nie, związki.
I nie nazywałabym tak ani wdowców ani rozwiedzionych którzy mają za sobą doświadczenia bycia w parze.
W moim pokoleniu nie znam żadnego prawdziwego singla bo taka postawa i takie pojęcie kiedyś u nas prawie nie istniało.Chyba ,że dotyczyło to osoby o innej orientacji seksualnej ale to już inna bajka.
I ci z nas których życie wpędziło w samotność/do takich też należę/niech nie nadużywają tego słowa bo ono ich nie określa.:confused:
Masz rację bez dwóch zdań, ja znam tylko jedną osobę która jest singlem.

Sunshine
13-04-2007, 22:01
Dzięki Basiu że zgadzasz się ze mną.Pozdrawiam:)

czort
08-05-2007, 21:10
Zaś się spóźniłem. A tu taki ciekawy temat ! Ubawiła mnie Pani
Hannabarbara swoją bajką. Wiele w tym prawdy. Poużywałyście
sobie Szanowne Panie do woli. I dobrze. Ale problem jest głęb
szy i szerszy. Wszyscy ulegamy presji kultury i środowiska społe
cznego. A tu życie i cywilizacja idzie do przodu. Czy do przodu?
W każdym bądź razie nie stoi w miejscu. Podobne problemy mają faceci. Im też w głowie namącono w imię wyższych racji.
Panowie socjolodzy, psycholodzy, seksuolodzy, społecznicy poli
tycy i in
ni łącznie z duchownymi wiedza w czym rzecz. Ale nie mają odwagi dokonać zmiany porządku świata. Im tak wygodnie.
Są autorytetami i z tego żyją.
Zauważcie Państwo ! Rodzice wychowują i kształcą syna lub có
rkę prawie do 30-tego roku życia. Pokąd nie mają studiów, pra
cy, specjalizacji, są bezwartościowi. Wiszą na garnuszku rodzi
ców. Z tej sytuacji bardzo zadowolone jest Państwo ! To nie
Państwo płaci za wprowadzenia obywatela w życie. To rodzice.
Single ! No muszą jakiś czas być singlami bo mama i tata dłu
żej nie wydolą. A potem najlepszym rozwiązaniem jest konku
binat. On kimś jest jak ma te 45-50 lat. Pozycja, stanowisko,
pieniądze. Stać Go ! Bierze młoda siksę i buduje miłość. Podb
nie kobieta. W wieku 35-40 lat jest nie zależna, z pozycją i pieniędzmi. Bierze żigolaka i buduje miłość itd. Patrzcie Państ
wo co za nieobyczajność ! O dzieciach już nie piszę. Tak już je
st na zachodzie a u nas zaczyna być. Dopatrujmy się w tym modelu rodziny, bo inaczej nie będzie. Do przemyślenia !
Już dość na nudziłem. Przepraszam ! Pozdrowienia ! Czort !

bogda
08-05-2007, 21:51
Masz Czorcie rację, ale takie niestety są realia w naszym kraju. Przedtem zaraz po ukończeniu szkoły każdy miał stałą pracę, jak się uchylał od pracy to były kary, każdy jeżeli chciał miał stabilizację życiową i mógł bezpiecznie zakładać rodzinę, a teraz.....całkowity brak stabilizacji, nawet pracując w prywatnej firmie nie wiesz kiedy zostaniesz wykopany bo coś się szofowi nie spodoba, banki kuszą kredytami na mieszkanie, samochód, sprzęt itp.... ale co będzie jak się straci pracę....czarna rozpacz....

Nika
09-05-2007, 08:16
Myślę,że nie tylko sprawy finansowe mają tu znaczenie.Znam kilka 28-30 letnich pociech swych znajomych,świetnie zarabiających w dużych firmach,mających partnerów,ale nie spieszą się do ołtarza a tym bardziej do dzieci,bo chcą jeszcze użyć życia,zrobić karierę..

FeliksG
09-05-2007, 10:29
Czy to jest moda? Moim zdaniem,jest to kierunek zmian kuturowych, obyczajowych i społecznych. To są następstwa tzw. konsumpcyjnego modelu życia. Rodzina zwłaszcza założona przez młodych 18-20 latków i często, szybko, powiększona o dziecko to ewidentne ograniczenie a nawet eliminacja z korzystania z oferowanych uciech. Świat kolorowych pisemek, telwizja - nawet zwykle telefony komórkowe - stwarzają perspektywę wspaniałych przeżyć a, z drugiej strony, problemy tych, rówieśnikow którzy założyli rodziny/nawet jeszcze bez dzieci/ skutecznie, pokazują korzyści bycia singlem.Zjawiska opisane przez Czorta, bardzo trafnie wpisują się powstawanie mentalności ludzi "AMBITNYCH" w zaspakajaniu własnych potrzeb i zachcianek. Dobrze jeśli obejmuje to naukę a nawet biznes.

Lila
10-05-2007, 01:07
Myślę,że nie tylko sprawy finansowe mają tu znaczenie.Znam kilka 28-30 letnich pociech swych znajomych,świetnie zarabiających w dużych firmach,mających partnerów,ale nie spieszą się do ołtarza a tym bardziej do dzieci,bo chcą jeszcze użyć życia,zrobić karierę..

Ma piękne mieszkanie w Krakowie /kupil tatuś / ,jeździ wypasionym samochodem / kupił tatuś/,skończyła studia ze świetnym wynikiem / już nie tatuś - sama /.Robi tak zwaną karierę..
A chłopak góral , prze do ślubu razem z całą jego góralską rodziną .
I jak to się skończy ?
Ja już się domyślam.Córunia zaczyna się niecierpliwić namolnoscią chłopaka.On zaczyna ją drażnić...bo ona biedaczka mając 28 lat,jeszcze nie jest gotowa..
A moje argumenty iż ja w jej wieku już miałam syna pierwszoklasistę,zbywa śmiechem ,mowiąc że należy mi współczuć a nie naśladowac...
I czy nie wyrasta singiel ?:confused:

Wilhelmina
10-05-2007, 01:35
Wcale nie wyrasta. On już został wychodowany.
Inna sprawa, że ja też wolałabym być takim singlem. Wszystko mieć i nic nie dawać. Korzystać z życia. Bo niewiele skorzystałam.

FeliksG
10-05-2007, 08:44
Tak, tak! To bardzo trafne określenie: " on już został wychodowany". Mam, natomiast, poważne zastrzeżenia czy "wszystko mieć i nic nie dawać" - może wypełnić życie. Jak to pogodzić z radością tworzenia z radością dawania życia apotem jego kształtowania? Jak, hołdując tej zasadzie, ustrzec się izolacji - odosobnienia a więc samotności?

Wilhelmina
10-05-2007, 09:04
Hmmm...Nie pomyślałam. Ponoć na singla już nie mam szansy.
Czyli potwierdza się, że dawny styl życia, choć może trudniejszy był właśnie taki jak należy. Przeznaczeniem kobiety i mężczyzny jest tworzyć rodzinę, powoływać na świat następne pokolenie, wychowywać. Kariera schodzi na drugi plan? Owszem, masz rację, choć może czasem troszeczkę żal, że tak mało widziało się i zaznało.

Lila
10-05-2007, 09:17
Wcale nie wyrasta. On już został wychodowany.
Inna sprawa, że ja też wolałabym być takim singlem. Wszystko mieć i nic nie dawać. Korzystać z życia. Bo niewiele skorzystałam.

Bardzo ciekawa teza.Najlepsza przyjaciółka córki,z rodziny więcej niż skromnej ,pojechała do Anglii ,gdzie 2 lata szefowała jednej z restauracji w Londynie.Wróciła,kupiła sama mieszkanie w Krakowie i sytuacja......identyczna.
Nie może ,bo ma w planie założyć swoją restaurację i się ustawić....Nie ma czasu na dom i męża...

Z kolei ja,wchodziłam w życie równie,jak moja córka.Cóż,pochodzę z takiej rodziny a nie innej.Ale ja potrafiłam się zakochać w chłopaku,który nijak nie pasował do wyobrażeń mojej rodziny i postawić na swoim..
Moje życie więc,to praca,praca praca i dom...dom..dom,aż mi bokiem wyłaziło..
Ja nie wiem,czy jakby mi było dane wybierać,to powtórzyłabym to samo.
Zycie wszak mamy tylko jedno...

A teza o hodowli singli w domu rodzinnym,wybaczcie,śmieszy mnie.Teoria,panie dzieju...czysta teoria i znajomość środowiska singli tylko z opowiadań i prasy...

A ja ? No cóż..ja znam te dziewczyny...:)
I podpadają one pod kategorię singli wszystkie,z tym ,że każda ma chłopaka.....tylko ślubu boją się dziwnie.

Nika
10-05-2007, 09:23
Moja córka ma 28 lat,mieszkanie/kupiła na spółkę z narzeczonym/,samochód/kupiła sama/,dobrą pracę,on własna firmę-35 lat.Są razem od 5 lat,zaręczeniod roku,mieszkają razem od 3 miesięcy ale o ślubie i dzieciach mówią..narazie nie,musimy sie dorobić,ustabilizowac,jeszcze gdzies pojechać...a ja chciałabym być babcią choć z doskoku,póki jeszcze ręce ,nogi i oczy w miarę sprawne.

Basia.
10-05-2007, 09:39
Mój syn ożenił się jak miał 30 lat /wcześniej nie chciał robił karierę zawodową/, osiagnął dużo. Wybudowali sobie piękny dom, komfortowo go urządzili. Po ośmiu latach małżeństwa urodziły im się dwie córeczki, dziewczynki już były "na wczasach" na Dominikanie w lutym /miały 6 miesięcy/. Moja synowa wróciła do pracy jest szczęśliwa, że ma dzieci i może realizować się zawodowo. Nie mają problemów finansowych, czy nie lepiej troszkę wstrzymac się z założeniem rodziny i osiągnąc stabilizację niz iść na "żywioł" i miotać się z trudnościami życia codziennego?

FeliksG
10-05-2007, 09:44
Lilu, zaszło olbrzymie niporozumienie. Hodowla singli to NIE dom rodzinny - to zmiany obyczejowości, sposobu bycia, oceny priorytetow i wartości stanowiących o treści życia. To wszystko niesie cywilizacja konsumentów i jest to zagrożenie rownież dla rodziny. Pozdrawiam

Wilhelmina
10-05-2007, 11:45
Do Feliksa - Nic dodać, nic ująć.

Niestety. Tak dzieje się coraz częściej, że to nie rodzina kształtuje świadomość, tylko właśnie ten " wielki świat ".

Nika
10-05-2007, 15:49
Myślę,że po prostu trudno nam zaakceptować niektóre zmiany obyczajowe obecnej rzeczywistości, a poza tym każda mama chciałaby widzieć swoją pociechę ustabilizowaną w szczęśliwym stadle...to nic zdrożnego.

iwo1111
10-05-2007, 16:13
Co prawda, to prawda:) Ja bym chciała wnuka, a moja singielka ani myśli:D
http://img513.imageshack.us/img513/1584/bobodx2.gif (http://imageshack.us)

ammi1952
10-05-2007, 19:13
Do Iwci widze że mamy ten sam problem Pozdrawiam Grażyna

czort
10-05-2007, 21:05
Dla poprawy samopoczucia z frustrowanym, nastającym nowym
modelem rodziny pragnę przypomnieć, że obecny ten rzekomo w
łaściwy model to też krętactwo. Przypomnijcie sobie Państwo z
literatury i historii termin " Kontrakt ślubny." Tak ! Tak ! Tak !
" Kontrakt " Czyli umowa formalno prawna zabezpieczająca
prawa nie tylko małżeńskie ale i majątkowe. Właściwie o miło
ści tam nie było mowy. Polecam książkę Bystronia " Dzieje Kul
tury polskiej" Opasłe tomisko ! Ale warto przeglądnąć ! Dalej
polecam książkę Jerzego Nasierowskiego " Ty Antychryście "
i" Ty Pedale, Ty Żydzie" . Jest to szkic satyryczny o życiu pol
skich elit politycznych i artystycznych z przełomu XIX iXX w.
Zrozumiecie Państwo, że tak naprawdę to nasze pokolenie je
st moralne. Przynajmniej próbuje żyć prawdą taką jaka ona
jest. Przyjemnej lektury, nosy do góry, żyjmy tak
abyśmy to my mieli frajdę z życia bo ono jest nasze !
Czort !

Lila
10-05-2007, 22:42
No miły czorcie,chociaż książka 'Ty pedale ,ty żydzie ' do naszych singli chyba się nie odniesie ?

czort
11-05-2007, 12:02
Lila- Szanowna Pani ! Jest to satyra, a raczej prawda o naszych
elitach, które ciągle odwołują się do wyższych wartości a sami
tych wartości nie przestrzegają. To naród jest ustawicznie tyra
nizowany etyką i moralnością. Żyć zgodnie ze swym sumieniem
i być otwartym na potrzeby innych to jest właściwa etyka i mo
ralność. Pozdrowienia ! Czort!

ammi1952
11-05-2007, 14:21
Trafnieś toCzorcie ujoł PozdrawiamGrażyna

iwo1111
11-05-2007, 14:28
Tylko Ty Grażynko jesteś w lepszej sytuacji, bo masz Swoją latorośl "pod ręką", a moja włóczy się po świecie i mam do niej 2tys.kilometrów.
Wpada do mnie raz na rok, na chwilę i nawet nie ma kiedy o tego wnuka się upomnieć:D
Pozdrawiam.Iwonahttp://img522.imageshack.us/img522/7760/amotylld8.gif (http://imageshack.us)

Basia.
12-05-2007, 18:03
Iwo, na wszystko przyjdzie czas. Zobaczysz, jeszcze się zdążysz nacieszyć wnukami.

iwo1111
12-05-2007, 18:19
Basiu, niestety nic na to nie wskazuje, bo córka w ogóle nie myśli o tych rzeczach, a jest już po 30-tce. Wybrała kariere zawodową i podróżowanie po świecie. Chyba, że od syna się doczekam, ale to jeszcze nie teraz, bo ma dopiero 22 lata.Troszkę Ci zazdroszczę Twoich przepięknych wnuczek. Pozdrawiam serdecznie:)
http://img387.imageshack.us/img387/6425/akwob5.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
12-05-2007, 18:30
Iwo, mój syn się miał 30 lat kiedy się ożenił, dziewczynki urodziły się 8 lat po ślubie. Zastanawiam się czy oni nie mają racji, że się uczą robią karierę, poznają świat? Może właśnie tak trzeba podchodzić do życia?

iwo1111
12-05-2007, 18:48
Myślę, że mają ciekawsze życie i potrafią z niego korzystać. Nasze pokolenie nie miało tylu możliwości.Kiedy porównuje swój strat w dorosłe życie i moich dzieci, to widzę ogromną różnicę.
http://img236.imageshack.us/img236/23/kwgr2.gif (http://imageshack.us)

elizka
12-05-2007, 18:48
do Basi:czytam wypowiedzi,zastanawiam się nad moim małzeństwem,które nieraz ciąży kamieniem,ale bywa i motylem,mimo 30letniego stażu,zastanawiam się nad dorosłymi moimi dziećmi,singlami,no bo jeszcze studentami,a dopiero jak doczytałam do słów Basi, rozpromieniłam się.Dzięki Basiu!Na te słowa czeka wielu!

elizka
12-05-2007, 18:51
To były słowa z 18.03

Basia.
07-06-2007, 23:13
do Basi:czytam wypowiedzi,zastanawiam się nad moim małzeństwem,które nieraz ciąży kamieniem,ale bywa i motylem,mimo 30letniego stażu,zastanawiam się nad dorosłymi moimi dziećmi,singlami,no bo jeszcze studentami,a dopiero jak doczytałam do słów Basi, rozpromieniłam się.Dzięki Basiu!Na te słowa czeka wielu!
Elizko, na wszystko przychodzi "właściwy czas" dla jednych kiedy mają po lat 20 a dla innych dużo później.

senior A.P.
04-04-2008, 16:21
Co Bog dal to sie ma !

ymca
04-04-2008, 16:25
Co Bog dal to sie ma !

i trza obierać te kartofle dokładnie bez oczek :D

Pani Slowikowa
04-04-2008, 17:17
A ja rozumiem te dziewczyny, życie w pojedynkę jest wygodniejsze. Te dziewczyny są wykształcone, chcą robić karierę zawodową i małżeństwo by je ograniczyło. Panowie nie lubią niezależnych kobiet pod "wspólnym dachem", wolą mieć pracowite i "gospodarne" partnerki które wyręczą ich we wszystkich "przyziemnych" obowiązkach domowych i umożliwią im przez to wygodne życie i poświęcenie się wyłącznie karierze zawodowej.

Tak masz racje po stokroc.. tylko jedna mala dygresja.. Mloda dziewczyna jezeli chce miec rodzine i urodzic jakies dzieci ...MUSI... M U S I dostosowac sie do wymagan swojego samca.. Nazwijmy to ..." wychodowanie" go sobie.. Samiec nie znosi ( nawet w swiecie zwierzecym) zadnych rzadow samicy.. ON MUSI CZUC SWOJA NADRZEDNOSC bo inaczej przestanie byc samcem.. A my go potrzebujemy aby byc zaplodnione, bronione.. i do pracy i utrzymywania nas... przez jakis czas.. kiedy jestesmy z naturalnych powodow slabe..fizycznie ( bo z malymi albo ciezarne) Rodzine buduje sie we dwoje..

Malgorzata 50
04-04-2008, 18:03
Mlode single to zupelnie co innego niż to o czym piszecie i nie są to ludzie NIE WCHODZACY w zadne związki.Mlodzi tyraja jak psy zeby osiągnac szczeście konsumpcyjne bo pcha ich do tego swiat i po prostu nie maja czasu na celebrowanie malzenstwa .A to tradycyjne już się calkiem przejadło .Mlode kobiety sa zajete ,niezalezne finansowo -mają czas na fryzjera ,kosmetyczke ,fajny wyjazd,pojscie na imprezę ,dobre jedzonko i winko --pieniądze na to zeby sprzątala siła fachowa itd .Moja corka i jej chlopak np.mieszkają razem już parę dobrych lat i nie mysla ,zeby pieniądze zarobione w pocie czoła przeznaczać na "wicie gniazdka" -chociaz uwili calkiem ,calkiem..tylko np .na wyjazd do Mongolii. Po co tym mlodym kobitkom upierdliwy tradycyjny maz,pan i wladca i dylematy kariera czy dziecko -chca pozwiedzać ,pozyc po prostu .A milosc i zwiazki w tym nie są wykluczone tylko maja na szczeście inny wymiar i jakośc.Po co ladować się w dziecko w wieku 20-paru lat kiedy swiat jest taki ciekawy.My po prostu nie mialysmy takich mozliwosci .Co prawda ja zawsze bylam w zwiąku wolnym ..ale ja jestem wariatka i kompletnie bimbam sobie na opinię tzw srodowiska

Pani Slowikowa
04-04-2008, 18:16
Malgosiu, musisz zbilansowac twoje podejscie do zycia po latach i przyznac sama przed soba czy zbudowalas sobie w ten sposob szczescie , czy nie.. Kazdy czlowiek ma inne pojecie szczescia ..i niektorzy " po zabawie" zaczynaja czuc brak terenu pod stopami.. Ja tak mam i w ten sposob ( bez wpadania w przesade) wychowalam moje dzieci.. bo myslalam ze one beda podobne do mnie.. W czym sie nie omylilam na szczescie..

Malgorzata 50
04-04-2008, 19:21
Asiu niczego nie zamierzam bilansować .Moje zycie nie bylo "zabawą" zapewniam cię . .....I nie zamierzam się z niczego tłumaczyc .Tak się ułożylo i tyle.A moje dzieci są super i nie wnikam w to czy są podobne do mnie czy nie -są sobą a to jest dla mnie najważniejsze!!!!

Pani Slowikowa
04-04-2008, 19:38
Asiu niczego nie zamierzam bilansować .Moje zycie nie bylo "zabawą" zapewniam cię . .....I nie zamierzam się z niczego tłumaczyc .Tak się ułożylo i tyle.A moje dzieci są super i nie wnikam w to czy są podobne do mnie czy nie -są sobą a to jest dla mnie najważniejsze!!!!

wiec ty jestes lepsza matka ode mnie.. na pewno.. Ja wciaz mysle ze to co ja nazywam szczesciem ... musi byc tym szczesciem dla moich dzieci.. Kurcze... taka ze mnie slepa kobita.. i nic na to nie poradze..
Jak widze ze cos zle robia to sie okropnie denerwuje.. bo boje sie ze psuja sobie zycie...
Mysle ze matki tez maja prawo byc soba..:D

Jezeli chodzi o "zabawe" to nie mialam na mysli bilansu niczyjego zycia... tylko beztroskie zachowanie mlodych o ktorym wspominalas.. Nie myslenie o potomstwie ..a tylko wylacznie o przyjemnosciach bycia para..

Malgorzata 50
04-04-2008, 19:48
Asiu wydaje mi się ,że to jest naprawdę bardzo indywidualne i bardzo prywatne .A ze nie każdy ma chęć przywolywac do zycia nastepnych ...coz wolno mu...nie mam poczucia ,ze prokreacja to obowiazek i ,ze kobieta i mezczyzna moga osiągnąć pelnie i sprawdzic się tylko i wylacznie w rodzicielstwie .Al;e moim zdaniem to jest bardzo zlozony problem -bo patrzac na to z jednej strony jest tak,ale zaraz sie nasuwa mysl ,ze z drugiej strony to..wiec mysle ,że kazdy ma tak jak mu najbardziej odpowiada i to nie poddaje się ocenie.Dodam tylko już prywatnie - oczywiscie ,ze masz rację ,ze nigdy nie przestajemy martwic się i denerwować naszymi dziećmi.Ja po prostu staram sie pracowac nad tym ,ze na nic moje gadanie bo i tak życie moich dzieci potoczy sie tak jak ONE a nie ja nim zadysponuje .Kocham wiec i akceptuję -bo jakie mam inne wyjscie????

Basia.
04-04-2008, 20:06
jestem matką jedynaka jak wiecie, kiedy mieszkaliśmy pod jednym dachem musiał stosować się do zwyczajów i zasad jakie panowały w naszym domu.:) Obiecałam mu, że jak będzie samodzielnym, dorosłym człowiekiem nigdy nie będę ingerowała w jego życie. Obietnicy dotrzymałam i szczerze mówiąc teraz nie potrafiłabym się martwić, że zniszczy sobie życie bo jest to jego osobiste życie. W duchu zastanawiam się nieraz czy ze mną jest coś nie tak, bo moje koleżanki stale się martwią o swoje dzieci, wnuki a ja nie. Może jestem pozbawiona uczuć wyższych?

BUNIA
04-04-2008, 20:47
Basiu - mieszkacie osobno ale w poblizu czyli i tak na codzien /prawie/ wiesz co sie dzieje u nich - a ze jest wszystko w porzadku to Twoje obawy oMoże jestem pozbawiona uczuć wyższych? sa nieuzasadnione .

Malgorzata 50
04-04-2008, 21:11
Buniu ja chyba jestem w ogole jakims potworem -mieszkamy niedaleko ,ale prawdę mowiąc nie dowiaduję się codziennie co u moich starych dzieci.Jestesmy oczywiscie w kontakcie ...ale jakoś sie nie zamartwiam....robi to za mnie babcia czyli moja mama czym doprowadza wszystkich do wscieklizny

BUNIA
04-04-2008, 21:16
A ja taka kwoka wszystkie piskleta kolo siebie pod skrzydelka .
Tereaz tak mi sie porobilo - synowi takze .Moze to wynika z naszej sytuacji rodzinnej ?? ze mamy tylko siebie ??

Malgorzata 50
04-04-2008, 21:21
Pewnie tak....My też w gruncie rzeczy tak mamy ,ale wiem ,że im jest dobrze w ich związkach ,jesteśmy blisko ,ąle staram się nie przesadzać z troskliwoscią

jakempa
04-04-2008, 21:34
Basiu wydaje mi się, że to Ty jesteś mądrą matką,bo dawno odcięłaś pępowinę i pozwalasz przeżyć dziecku życie tak jak ono chce,bo przecież nikt za nikogo życia nie przeżyje,i każdy musi być kowalem swego losu... ja mam 2 dzieci/syna i corke/ i 4 wnukow i też wg ciebie jestem pozbawiona uczuc wyższych,ale tak ma byc,bo taka jest kolej zycia,że dziecko jest do pewnego wieku pod opieką,a póżniej samo musi odpowiadac za siebie i interesowac się rodzicami,a nie odwrotnie, Przecież my jesteśmy w takim wieku,że powinnismy odcinac kupony z przeżytych lat i od dzieci oczekiwać minimum nagrody za ich dziecinstwo i młodość.którą im dalismy,

Basia.
04-04-2008, 22:08
Basiu - mieszkacie osobno ale w poblizu czyli i tak na codzien /prawie/ wiesz co sie dzieje u nich - a ze jest wszystko w porzadku to Twoje obawy o sa nieuzasadnione .
dzieli nas 35 km, nie kontaktuję się z nimi codziennie i nie dzwonię do nich pierwsza.

emka46
04-04-2008, 23:00
j W duchu zastanawiam się nieraz czy ze mną jest coś nie tak, bo moje koleżanki stale się martwią o swoje dzieci, wnuki a ja nie. Może jestem pozbawiona uczuć wyższych?

Basiu,ze mną jest tak samo.

Pani Slowikowa
05-04-2008, 00:05
Buniu ja chyba jestem w ogole jakims potworem -mieszkamy niedaleko ,ale prawdę mowiąc nie dowiaduję się codziennie co u moich starych dzieci.Jestesmy oczywiscie w kontakcie ...ale jakoś sie nie zamartwiam....robi to za mnie babcia czyli moja mama czym doprowadza wszystkich do wscieklizny


To ty po prostu masz kogos kto za ciebie czarna robote odwala..i juz:D

A tak to ja tez sie nie udzielam specjalnie.. Wychowalam juz je na tyle zeby mogly same sie soba zajmowac.. One do mnie czesciej dzwonia niz ja do nich.. Jedna bidulka to nawet na mnie krzyczy ze udzielam sie wiecej na internecie niz z nia..
TO WSZYSTKO NIE ZNACZY ZE GDYBY ZALSZLA POTRZEBA TO W MINUTE ZDJELABYM Z SIEBIE SKORE I IM ODDALA..

Malgorzata 50
05-04-2008, 00:50
To się rozumie samo przez się....

Gadacz
05-04-2008, 17:33
Dawno, dawno temu żył sobie pewien człowiek, który mawiał:
Znaj proporcjum, mocium panie.
Dyskusja o modzie na singli, bez uwzględniania praw natury – istoty i sensu naszego istnienia – może być tylko próbą obejścia – wymigania się - od powinności.
Stanowczo i zdecydowanie odrzucam i potępiam modę na singli wśród osobników młodych, płci obojga. Tylko młode organizmy, zdrowe fizycznie i psychicznie, są zdolne do przedłużania gatunku najlepszego jakościowo.
Uważam to za jedyny cel, który uświęca środki.
Przy takim założeniu, środkami stają się wszelkie działania wychowawcze, opiekuńcze, doradcze, nadzorcze, czy nawet, represyjne, zachodzące w relacjach; rodzice dzieci - dzieci rodzice a także w relacjach społecznych.
Niezwykle zróżnicowany stopień dojrzałości emocjonalnej, poszczególnych osób, zarówno dzieci jak i rodziców, onieśmiela mnie w stawianiu ocen; czy , kiedy, w jakiej formie, uznać pełną samodzielność – zdolność i chęć – do pełnej samodzielności tych, za których byliśmy odpowiedzialni przez wiele lat.
Jako zupełnie inny temat, traktuję singli po spełnieniu powinności i jest on złożony, choćby w kontekście; single z wyboru i single ze zrządzenia losu.
W tym temacie można będzie sporo powiedzieć o motywacjach, sytuacjach bez wyjścia czy formach przymusu.
Upatruję, w temacie, ciekawą dyskusję. Może przy kominku?

Lila
05-04-2008, 18:17
Cel uświęca środki ?
Prokreacja ,czyli przedłużenie gatunku?
Jestem za !!!
Proponuje wszystkie single kierować na prace przymusowe na oddziałach noworodków,gdzie są wakaty.Oczywiście w weekendy.A co !! Może kosztem pracy w tych korporacjach,kancelariach czy bankach ?

Nie ! Niech nie latają na weekendy do Paryża !!
Niech nie ciątają po klubach czy domówkach !! Powinni odpracować określoną liczbę godzin w miesiącu,karmiąc niemowlęta.Oczywiście nie własną ,singielską piersią,tylko butelkami.
No i niech zmieniają pieluchy w czynie społecznym.Bo a nuż obudzi się w nich instykt macierzyński i ojcowski ,i pobiegną do swych apartamentów na strzeżonych osiedlach w celach wyłącznie prokreacyjnych ??? !!!!

kufa86
05-04-2008, 18:19
25-letni rodzic życzy sobie pociechy z dziecka.
50-letni rodzic życzy sobie dziecka z pociechy.

Basia.
05-04-2008, 18:27
25-letni rodzic życzy sobie pociechy z dziecka.
50-letni rodzic życzy sobie dziecka z pociechy.
50-letni rodzic /piszę o swoich osobistych odczuciach/ chce sobie pożyć swoim osobistym życiem a dziecko niech się upaja swoim szczęściem. Z wielką niecierpliwością czekałam na moment kiedy "pępowina odpadnie raz na zawsze" i będę mogła wreszcie robić to co mi się podoba.

Boga
05-04-2008, 20:49
25-letni rodzic życzy sobie pociechy z dziecka.
50-letni rodzic życzy sobie dziecka z pociechy.
Dobre; podoba mi się to. Ja nie mam i nigdy nie miałam problemów z pępowiną, a wnuki i ich rozpieszczanie i przytulanie ( nie mylić z wychowywaniem, bo to robota rodziców), to czysta przyjemność. Pozdrawiam wszystkie babcie i dziadków też - myślących podobnie.

Pani Slowikowa
05-04-2008, 20:57
Ja tam nigdy nie przepadalam za dziecmi i wcale mi sie do ich robienia nie spieszylo... Urodzily sie ... i fajnie. Kocham je nad zycie.. i chce ich szczescia.. Chialam zeby sie rozmnozyly bo w przeciwienstwie do mnie te moje dzieci az piszczaly zeby zalozyc rodzine... W tym widzialy swoje spelnienie i szczescie.. Wiec ja JAKO MATKA musialam tez tego chciec . Teraz jak mam wnuki.. te malutkie sliczne "brzdaczki" moj stosunek do dzieci sie zmienil i lubie je bardzo.
Moze nareszcze dojrzalam do macierzynstwa??

Ale widzocznie musialam miec juz w zarodku to poczucie waznosci tradycyjnej rodziny bo wlasnie tak moje dzieci wychowalam

cha_ga
03-05-2008, 16:55
Moda na singli? Dawniej kobieta musiała wyjść zamąż aby zapewnic sobie byt, sama nie poradziłaby sobie .dzisiejsze dziewczyny są wykształcone, niejednokrotnie maja dobrą pracę, są niezalezne finansowo, często też są samotnymi matkami z wyboru /społeczenstwo juz ich nie potepia/ po co im małżeństwo i problemy z ewentualnym rozwodem? Inna rzecz ,ze uważam iz są o wiele wiekszymi egoistkami niz ich matki i babki.

Malgorzata 50
03-05-2008, 18:24
A niby dlaczego sa egoistkami? Dlatego ,że nie powielają wzoru "poswięcenia" dla rodziny???? Nie rozśmieszaj mnie!!!!

Lila
03-05-2008, 19:18
Ja również nie widzę ,aby były egoistkami.Mają poczucie własnej wartości i samodzielności.Zarabiają dużo,bo są dobrze wykształcone..
Czy tyle lat nauki ma skutkować spędzaniem życia w garach ? Rodzina -tak,ale na zasadach partnerskich.

cha_ga
03-05-2008, 19:39
Dla mnie miłość bez chęci poświęcenia dla drugiej osoby po prostu nie istnieje. A jezeli na pierwszym planie stawia sie karierę, zarabianie pieniędzy, wygodne zycie a dopiero potem ewentualnie rodzinę to jest to dla mnie egoizm.A poniewaz jestem uparta nie przekonacie mnie ze jest inaczej.

Anilah
03-05-2008, 20:45
Moda na singli? Dawniej kobieta musiała wyjść zamąż aby zapewnic sobie byt, sama nie poradziłaby sobie .dzisiejsze dziewczyny są wykształcone, niejednokrotnie maja dobrą pracę, są niezalezne finansowo, często też są samotnymi matkami z wyboru /społeczenstwo juz ich nie potepia/ po co im małżeństwo i problemy z ewentualnym rozwodem? Inna rzecz ,ze uważam iz są o wiele wiekszymi egoistkami niz ich matki i babki.
Uważam, że to nie egoizm ale prawo wyboru.Każdy z nas powinien tak żyć jak chce ,a nie jak wypada i nakazuje tradycja.Minęły czasy na szczęście kiedy mężczyzna był panem i władcą.Mamy prawo tak układać sobie życie jak chcemy i już niczego nie musimy.

Stanley
03-05-2008, 20:48
I zgadzam się z Paniami po cholerę mam kupować mleczarnie jak chcę się mleka napić.Fajnie że świat się zmienił róbmy co chcemy.Nigdy nie lubiłem monogamii.

Malgorzata 50
03-05-2008, 23:41
Dla mnie miłość bez chęci poświęcenia dla drugiej osoby po prostu nie istnieje. A jezeli na pierwszym planie stawia sie karierę, zarabianie pieniędzy, wygodne zycie a dopiero potem ewentualnie rodzinę to jest to dla mnie egoizm.A poniewaz jestem uparta nie przekonacie mnie ze jest inaczej. Matka Polka:
-wczesnie wychodzi za mąż..wie ,ze to koniec wolnosci ,jej rumiane sliczne liczko przez parę miesiecy tryska szcześciem
-meżus pracuje ,ona pracuje ..ale oprócz tego ,zakupy,dom idealny,mezus uprany ,wyprasowany,dopieszczony ciąża
-zapomina o tym ,ze może by się jeszcze czegos nauczyć - doksztalcic ,pojechac ,cos poznać ,poznac innych ludzi nie ona JUŻ ma meza i będzie miala DZIECKO.. myśl ma pochlonieta tylko tym co na obiad ,jak dogodzic ,zeby bylo ślicznie ,milo i cudownie.Bużka jakby mniej usmiechnieta wszak zycie sklada się z trosk i kłopotow odpowiedzialnej mezatki
-Rodzi...i koniec ,przyjemnosci ,kariery ,wszystkiego ..jesli maz zasobny zosytaje w domu ,jesli nie idzie do pracy ,łaczac to z niezmaconym obrazem idealnej zony i mastki..twarzyczka pomału staje się ponura
-kieruje wszystkim domem ,mezem z dziecka/ci oka nie spuszcza ...bez mamusi zawali się dom i swiat...tyje i ma ten nieustannie ztroskany lekko wesciekly wyraz twarzy
Po mw 20 -latach dzieci z ulga opuszczają dom idealny ,mąż bywa, również, zostaje zgorzkniała smutna kobieta z poczuciem klęski...az do nadejścia wnuków ,ktorym znów z radoscią będzie mogla się poswięcic .
Zdecydowanie wolę ciekawe świata ,zadowolone z zycia madre ,singielki lub zony i matki ktore ku swojej i otoczenia radości potrafily kochac być kochane bez tego nieszczęsnego "poświęcenia"

Malgorzata 50
03-05-2008, 23:44
Monogamia podobno nie leży w naturze czlowieka ...no powiedzmy,meżczyzny..na co wskazuja liczne przyklady udanych i szcześliwych troj...i wielokątow

Lila
03-05-2008, 23:46
Małgosiu,aż mnie dreszcze przeszły..
Szczególnie w kontekście mody wymiany żony na nowszy rocznik,która staje się coraz bardziej powszechna.

Malgorzata 50
03-05-2008, 23:47
Niekoniecznie na mlodsze koleżanko..bywa ,że rocznik zblizony tylko egzemplarz nieco inny i dlaczego od razu wymiana ,moga to byc byty rownoległe ...bez dramatów ku radości wszystkich....

Lila
03-05-2008, 23:56
Bez dramatów ?

Nie uwierzę za Chiny...

Malgorzata 50
03-05-2008, 23:58
Brak ostentacji oznacza brak dramatow ..najwyżej lekki spadek kondycji nie monogamisty...

Basia.
03-05-2008, 23:59
jakie to szczęście, że nie jestem żoną. :) :) :)

Malgorzata 50
04-05-2008, 00:00
A co??????

Lila
04-05-2008, 00:02
No ja bym się nie nadawała,niestety.Albo białe albo czarne..a jak nie ,to won mi z życia...
Tak mnie wychowano.Żadnych kompromisów w tej dziedzinie..Zresztą teraz i tak już pozamiatane...:)

Malgorzata 50
04-05-2008, 00:03
Mhmmmm..a ja nie jestem tak na 100% pewna...kiedyś mialam tak jak ty ..a teraz...nooooo nie wiem....a jakbyś nie wiedziala???????

Basia.
04-05-2008, 00:07
No ja bym się nie nadawała,niestety.Albo białe albo czarne..a jak nie ,to won mi z życia...
Tak mnie wychowano.Żadnych kompromisów w tej dziedzinie..Zresztą teraz i tak już pozamiatane...:)
popędziłabym gdzie pieprz rośnie, nie uznaję takiej wspólnoty "interesów".

Lila
04-05-2008, 00:07
Nie wiedziała ? No tak...ale niech Bóg i Wszyscy Święci mieliby w opiece nieszczęśnika,jakbym się dowiedziała..

ps.Nie mam na myśli wymierzania kary fizycznej..:)

Basia.
04-05-2008, 00:12
Mhmmmm..a ja nie jestem tak na 100% pewna...kiedyś mialam tak jak ty ..a teraz...nooooo nie wiem....a jakbyś nie wiedziala???????
jestem pewna, że szybko by się dowiedziała i popędziła zdrajcę w skarpetkach. :) Mialam już kłaść się spać :) po przeczytaniu Waszych postów senność minęła i teraz rozglądam się dookoła w poszukiwaniu potencjalnego zdrajcy. :)

Lila
04-05-2008, 00:12
Jak byłam bardzo młoda,usiłowałam się ...rozwieść.Z nader błahego powodu.Nieraz siedzę i dziwię się,jak mogłam być taka głupia..
Przeszkodziła mi śmierć....Teściowej.Wstrząsnęło to do głębi moją bezmyślną istotą.Miała 43 lata..
Już pisałam ,że kiedy usiłowałam zrobić świństwo,bardzo szybko zostawałam sprowadzona do właściwego poziomu..

Malgorzata 50
04-05-2008, 00:52
Trochę sobie teoretyzuję ..ale gdyby tak byc tym trzecim kawalkiem trójkąta np.?????

Malgorzata 50
04-05-2008, 00:56
Namieszałam i idę sobie spać ....pa dziewczyny....śpijcie jednakowoż spokojnie jak się ma takie gwiazdy jak wy to zadnemu SP żadne tam takie nawet przez mysl nie przemkną.....

Pani Slowikowa
04-05-2008, 00:58
nie chcialabym byc w zadnym trojkacie... Cos ty Malgosiu... czy ty wiesz jaki to stress..??

juz wolalabym byc sama.. ..:confused:

Chyba juz lepiej byc w haremie.. przynajmniej masz duzo kolezanek.. he he he :D a te mlodsze egzemplarze niech zasuwaja w domu.. To cos ala zakon :D

Basia.
04-05-2008, 01:15
na trzeci kawałek w trójkącie, już na samą myśl o tym szlag mnie trafia. Mialam iść spać i ze złości nie pójdę.:D

Pani Slowikowa
04-05-2008, 01:19
no to nie idz. Razem sie pozloscimy:D

Anielka
04-05-2008, 01:32
Ale po coż sie złościć,Ja tez nie chciałbym być częśćia trojkąta,ale niestety przez jakis czas bylam.Ale jak sie dowiedzialam,ze to ja jestem ta trzecia,to było krótkomasz miesiac na znalezienie mieszkania/chociaz mieszkanie byle jego/I od tamtej pory /15 lat jestem singelka i jest mi z tym.....dobrze,no dobrze.Ale trójkat ,absolutnie odpada.

jolita
04-05-2008, 02:38
Nie rozumiem dlaczego w takiej sytuacji uważałybyście się za "trzeci kawałek" a nie "pierwszy"...?

Anielka
04-05-2008, 02:44
Jolitko to sie wie,kiedy jest sie pierwszym a kiedy trzecim kawalkiem.Pozdrawiam.Ale mnie naprawde bylo na reke bycie tym trzecim kawalkiem.

Opcja
02-01-2013, 14:36
Ludzie pewnie boją sie angażować, boją się odpowiedzialności. To jest w sumie egoistyczne i takie wygodne być z kimś, ale nie być związanym węzłem małżeńskim, łatwiej wtedy się rozstać, nie czuć presji, odpowiedzialności za drugą osobę. To jest łatwizna.

A w małżeństwie tez przeciez jest się z kimś, dlatego że się chce. Tylko trzeba dojrzeć do tej decyzji. Jeżeli małżeństwo jest tylko porywem namiętności, albo wynikiem tego, że przytrafiło się dziecko to nic dziwnego, że jest jak jest.

babciairenka
28-04-2018, 14:11
Znam wiele osób, które pragną założyć rodzinę, po porostu jakoś się to nie udaje, są różne powody. Dlatego trzeba wspierać takich ludzi, wchłaniać w swoje rodziny może kiedyś im tez się uda :)

Dancia54
30-04-2018, 18:41
Moim zdaniem w tym wieku to ciężka sprawa - założyć rodzinę . Mamy już swoje przyzwyczajenia , nawyki i zmienić to byłoby nam bardzo ciężko . Druga strona medalu - życie w samotności jest ciężkie , brakuje nam wsparcia tej drugiej osoby a nawet pogaduch itd.... Ale jeśli trafi się na bratnią
duszę to chyba wszystko jest możliwe , poza tym to kwestia dogadania się i dotrzymania słowa . Pozdrawiam {} .

Razem50plus.pl
22-05-2018, 14:12
Drodzy,

a może oczekiwania mamy za duże? Ciekawe, czy zgodzicie się z punktem widzenia blogerki portalu razem50plus.pl (http://www.razem50plus.pl):

https://www.razem50plus.pl/article/132717/jakiego-mezczyzny-pragniesz-kobieto-50/

https://www.razem50plus.pl - nr 1 portal randkowy dla osób po 50-tce

oliku
12-09-2018, 14:59
Ja wcale nie widzę, żeby była jakaś moda na singli. Wszyscy wokół się żenią.