PDA

View Full Version : pierwsza miłość


Nika
13-04-2007, 21:50
854pierwsza miłość-delikatna i niesmiała jak pierwsze sasanki, wspominana latami,tulona do serca w smutne dni-pełna westchnien i wierszy,bicia serca na widok ukochanej osoby...moze tak powspominamy,skoro wiosna puka do drzwi/ choć wiem,że pewnie Małgorzatka zgani mnie za sentymentalizm ...ale nic to!/

Wilhelmina
14-04-2007, 08:19
Ja nie zganię, ale narazie wzywają obowiązki.

Nika
14-04-2007, 08:35
872piękną pierwszą romantyczną miłość/jak to w tym wieku bywa- nieodwzajemnioną/przeżyłam w liceum.Zakochałam się bez pamięci w niebieskookim blondynie o imieniu Tomasz...pisałam dla niego wiersze...nie spałam, nie jadłam../figurkę miałam śliczniusią/.Byliśmy przyjaciółmi-on równie nieszczęśliwie kochał się w ance z IIc,toteż mogliśmy być wobec siebie szczerzy.Raz na prywatce,gdy Beatelsi śpiewali słynne "OH, darling"-pocałował mnie w okolicy prawego ucha.to był orgazm stulecia!Szłam do domu na piechotę, bo myślałam ,że sie zagotuję.Dzisiejsz gimnazjalistki padłyby ze śmiechu czytając to wyznanie /nie wszystkie, oczywiście/.Trwało to 3 lata.spotkaliśmy się po 8 latach,chciał się umówić na kolację, ale nie byłam juz zainteresowana.Jest lekarzem w Kanadzie.

Nika
14-04-2007, 21:32
Co jest? nikt nie ma takich miłych wspomnień?!

BUNIA
14-04-2007, 22:22
Poznalam go rowniez w liceum -byl bardzo przystojnym niebieskookim szatynem a na imie mial Janusz.Prywatki .pocalunki /wycieczki szkolne - zawsze razem. ale nie tworzylismy pary.Zakochana bylam po same uszy a moze i wyzej,On mnie wyroznila sposrod innych dziewczyn i emablowal nieustannie.To mi imponowalo bardzo.Juz po maturze byl smy na pozegnaniu kolegi ktory wyjezdzal do USA.Byla wspolna noc /bez konsumpcji /- szalone pocalunki .Tydzien bylam pol-przytomna.Potem on wyjechaldo Gdyni na wsm/wysz,szk,morska/.Jak go zobaczylam w mundurze marynarskim ... to cala milosc wrocila.Ale odleglosc swoje robi /nie umie kochac gdy obiekt westchnien i marzen jest poza zasiegiem /poznalam meza .wyszlam za maz,Spotkalismy sie - i powiedzial ze jestem jego jedyna miloscia zycia i ze sobie przyzekl ze albo ja albo zadna i .. nie ozenil sie nigdy.Jego partnerka zmarla ja zostalam sama i znoiw oboje jestesmy wplmi ,Dzwoni do mnie b,czesto nadal plywa jest oficerem nawigacji w stopniu ,,/za[pomnialam/ i przyjezdza.,I zdarzylo sie nam spedzic jeszcze 2 noce i tez bez konsumpcji /Jakis niejadek czy co??/ Calujemy sie .tulimy
rozmawiamy i nie chcemy burzyc tej przyjazni.ktora jest sprawdzona i niepowtarzalna.>Robie> za zelazna dziewico-wdowea on powtarza ze byc moze tak bardzo mnie kocha nadal bo .. jest to milosc niespelniona.I tej wersji bedziemy sie trzymac prawda ?? 903

BUNIA
14-04-2007, 22:34
904 to dla Ciebie /tez jestem prawie jak ta wiewiorka / za to ze wymyslilas taki temat ktory pozwala na wspomnienia ,rozmarzenia sie .Po prostu wspomnien czar.
oj bunia bunia jeszcze bys nie jedna mloda przeskoczyla /taka mam nadzieje heheh/

bogda
14-04-2007, 22:51
906przywraca nam piękne młode lata. Swoją pierwszą miłość poznałam na prywatce... to było coś szalonego i pięknego. Ale niestety szczęście nie trwało długo... zabił się na motorze :(
Długo nie mogłam się pozbierać... a teraz czasem odwiedzę go na cmentarzu. Czy bylibyśmy razem do dziś... wielka niewiadoma :confused:

Kundzia
14-04-2007, 23:09
906przywraca nam piękne młode lata. Swoją pierwszą miłość poznałam na prywatce... to było coś szalonego i pięknego. Ale niestety szczęście nie trwało długo... zabił się na motorze :(
Długo nie mogłam się pozbierać... a teraz czasem odwiedzę go na cmentarzu. Czy bylibyśmy razem do dziś... wielka niewiadoma :confused:To jak gdybys opowiedziala moja historie- tak samo sie skonczyla z tym ze znalismy sie od przedszkola -a zginal bo wrocil po plyty ktore zapomnial na moja imieninowa prywatke .Byla to moja pierwsza i ostatnia prywatka mialam 17 lat.

qrystyna216
14-04-2007, 23:16
http://images20.fotosik.pl/227/c678a07dad6ee542.gif (http://www.fotosik.pl)Pierwsza miłość. Fajnie jest mieć takie wspomnienia. Ale jak to w życiu bywa, nie była ostatnią. Dzisiaj jestem pewna, że nie wytrzymalibyśmy ze sobą długo. On przystojniak lubiący bawić się i przyciągający dziewczyny jak magnes, ja dusząca się z zazdrości. Dobrze, że rozstaliśmy się w przyjażni. Moja ostatnia miłość jest ze mną i tak jest dobrze.

Wilhelmina
14-04-2007, 23:36
O szkolnych miłościach nie będę wspominać, bo były to raczej sympatie.Pierwszą wielką miłość spotkałam marcowego poranka jadąc na uczelnię, na przystanku.Wsiadł ze mną do tramwaju facet cudo.Wysoki(1.83),blondyn(w takich gustowałam),opalony na brąz,o bardzo pięknych rysach.Uch...,zawirował mi świat.Na drugi dzień też był. W tramwaju zaczęliśmy rozmawiać i tak to się zaczęło. Po bliższym poznaniu okazało się że nasze mamy pracują w tej samej firmie, a on choć wyglądał na 25 lat jest młodszy ode mnie o prawie dwa lata. Dla nas to nie stanowiło problemu. Facet był mądry, postępował rozsądnie i dorośle, zakochałam się ze wzajemnością po uszy.Nie akceptowała tej sytuacji moja mama. Za wysoki.Ja mam 1.52."Śmiesznie" wyglądamy.
Nie pomogło, nam to nie przeszkadzało.Ja studiuję, będę prawnikiem, a on nie wiadomo co będzie, bo uczy się jeszcze.
Nie pomogło, wierzyliśmy, że on też po szkole podejmie studia.No to zaczęła się wojna o....środowisko, pochodzenie i trle - morele. Rozmowy z jego matką, z moimi koleżankami,nie odzywanie się do mnie całymi tygodniami.Nie przetrwałam po raz pierwszy. Odeszłam. Chłopak wyladował w szpitalu, bo chciał sobie zrobić krzywdę. Wróciłam do niego. Walka o tę piękna zresztą miłość trwała dwa lata. Wszyscy byli za nami. Znajomi cała jego rodzina, moja też, tylko moja Mama była nieugięta w swoich dziwnych zasadach.Byłam zmęczona ta szarpaniną, bo bardzo Mamę kochałam.Byłam zrozpaczona i choć miłość dawała mi szczęście, byłam bardzo nieszczęśliwa.Przerwałam studia po trzech latach. Podjęłam pracę w banku. Zerwałam z moim szczęściem ostatecznie.Zostałam w domu z matką, ale....niezbyt długo. Wyszłam za mąż, też będąc zakochaną, ale...troche i po to aby odejść z domu.A on? No cóż, ożenił się w 4 mc. po moim ślubie,ma syna z tego związku.Rozwiódł się.Ożenił się po raz drugi.Urodziła mu się córka tego samego dnia i miesiąca co ja, tylko innego roku.Nosi moje imię. Jego matka i babcia do śmierci twierdziły, że byliśmy dla siebie stworzeni i że to był największy błąd, że nie miałam siły przeciwstawienia się Matce do końca.Może tak, już tego nie sprawdzę. Po moim rozwodzie on przyszedł do mnie, że jeszcze możemy być razem, ale...wg. mnie, to byłoby niemożliwe.Nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, to już jest całkiem inna rzeka.

Malgorzata 50
15-04-2007, 01:02
Wcale nie bede sie wysmiewac .Moja pierwsza milosc hmmm.typowe- liceum, ja jak ciele on nie za bardzo.Ale najwazniejsza jest milosc ostatnia .....

bogda
15-04-2007, 10:44
Masz rację Małgosiu... najważniejsza jest miłość ostatnia, to co daje nam radość i szczęście teraz, dziś...
Tamte miłości to już historia, ale jednak myślami do nich wracamy. Myślę, że byłoby żle gdybyśmy nie mieli żadnych wspomnień....:)

destiny
15-04-2007, 14:06
Kiedy wspomnę, to zawsze się rozczulę, jak to mogłoby zmienić moje życie...?
"Była to głupia miłość"...nie to tylko piosenka !
To była prawdziwa miłość platoniczna i do niej najczęściej wracam .
Niestety, trwała tylko przez 2 sezony i tylko w okresie wakacji...:mad:
Ach ! Miał na imię Jacek..ale wtedy modnie było mówić z angielska Jack. Był dla mnie najprzystojniejszym facetem na świecie (choć miał troszkę krzywe nogi)
To nic...najważniejszy był jego głos..taki cudowny...niski i chropawy. I do tego nosił okulary !!!
Jak ja pragnęłam wtedy tych okularów !!!
Żeby nie popsuć sobie wzroku...wieczorem zakładałam same oprawki (bez szkieł),
żeby choć troszkę upodobnić się do mojego ukochanego Jack-a.
Pisałam rozpaczliwe listy o swojej miłości do Filipinki :D
z powodu dzielącego nas wtedy statusu społecznego...
Jack tak naprawdę był bardzo podobny do filmowego dr Kildare...
Dziś wiem, że jest lekarzem, ożenił się i mieszka w Niemczech.

926


Ja sama uważam , że najpiękniejsze są zawsze miłości niespełnione :)
Często mam wrażenie, że gdzieś tam w podświadomości ciągle w takich platonizmach tkwię :cool:

hannabarbara
15-04-2007, 22:27
To przysłowie kłamie! Przykro mi się zrobiło, że nie chciałaś nawet spróbować być z mężczyzną, który był Twoją "drugą połową pomarańczy". Jedno co mogłoby Cię usprawiedliwić to tylko fakt, że ten pan, nie był w tym czasie wolny.

Basia.
15-04-2007, 22:52
Wilhelminko, wzruszająca jest ta historia o Twojej pierwszej miłości.

Wilhelmina
15-04-2007, 23:04
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
To, że nie był wolny,to raz.To, że ja nie byłam już taka sama, to dwa.A nie byłam.Miałam złe doświadczenia, które wówczas leżały mi kamieniem na sercu.Nie mogłam, nie chciałam, bałam się wierzyć jakiemukolwiek mężczyżnie. Ale był i trzeci powód.
Wiedziałam, że może wrócić to co było dobre i piękne, ale mogą być też wymówki.O zmarnowane lata, o nieprzespane noce, o dzieci...i jeszcze więcej.Nie hannobarbaro, to już napewno nie była ta sama rzeka.
Zostało wspomnienie. Smutne, ale ładne.Myślę, że mogliśmy zniszczyć i wspomnienie.

Wilhelmina
15-04-2007, 23:16
Wiecie co dziewczynki? Sama już nie stawiam kart, ale jak byłam dwa lata temu w Ciechocinku, trochę z głupoty, trochę z nudów poszlam do ponoć wspaniałej wróżki.No....wiele jej się z przeszłości rzekło, ale powiedziala baaardzo ciekawą rzecz. Powiedziała, że największa miłość jeszcze jest przede mną. Za sześć lat wyjdę po raz trzeci za mąż.Ha ha ha! Jak się to stanie to wam opowiem.Jeśli to ma być największa to będzie napewno najpiękniejsza. Ja na wózku, on o lasce, oboje bez zębów, swetrow nie będzie trzeba, bo zmarszczki też grzeją.
Napewno to będzie ciekawa opowieść. Poczekamy?

Basia.
16-04-2007, 00:04
Tylko co zrobisz z obecnym mężem Wilhelminko? Żeby tylko nasi najdrożsi nie odnaleźli tej strony, byłby ubaw jakby przeczytali nasze posty.

Wilhelmina
16-04-2007, 00:55
Łałłł.Ja się nawet diabła nie boję.Najdroższy mężuś o tym wie, że wróżka tak powiedziała.A czy wierzy?A to już jego problem. Jak mężczyzna czasem, przez chwilę pomyśli, to mu to wcale nie szkodzi.Chociaż kto wie...chyba jednak większości szkodzi.

Nika
16-04-2007, 08:37
Życie jest pełne niespodzianek....

BUNIA
08-05-2007, 20:15
Dzisiaj snil mi sie <obiekt westchnien mlodzienczych> rano tuz po kawce gorzkiej rzecz jasna - ... telefo n.Meski glos i n iesppodzianka to On.Przyjechal na poludnie /tak to nazywa/ i bardzo chce sie zobaczyc ze ,mna ..Umowilam sie dopiero na
czwarek zeby miec troche czasu na ogarniecie swojego wygladu.Dzisiaj zaliczylam juz 4 zmiany plasterkow z ogorka zielonego ktore pukladalam dokladnie na worach pod oczami, na kurzych lapkach na marsie czolowym i na szyjce zmeczonej przyspieszonym nieco oddechem.Zaraz naloze farbe na glowe ,maseczke regenerujaco-wygladzajaca na twarz i dekold,wezme dobrze ciepla kapiel w wonnosc iach ..zapale swieczki i bede <piekniec> i <mlodniec< hihihih.Wieczorem mamy zaproszenie do 3-ch kolezanek klasowych ...chce wygladac korzystniej niz one .A niech porownuje .. i pomysli >ta to sie trzyma z nich najlepiej>
A po kolacji jak przyjedziemy do mnie to zapale w kominku , on zrobi drinka /bez lodu hihii/ i bedziemy jak zawsze wspominac i smiac sie jak kiedys jak dawniej kiedy nie wie
dzielismy co nam los przeznacza .Napewno bedziemy sie calowa,tulic wzdychac ... i bedzie wesolo - jak zawsze.
I ... nie bedzie konsumpcji .... jak zawsze .A w czwartek bede tylko c z e k a c i p a c h n i e c . przy muzyce z lat 60-tych.
Taki jest scenariusz , a czy rezyser sie do tego dostosuje ????
Wszystko Wam opowiem
.P.s to jest ta sama osoba o ktorej pisalam w poprzednim poscie . j.w.1802
1803

bogda
08-05-2007, 22:01
Buniu...życzę Ci z całego serca aby ten scenariusz się spełnił, jednak coś w nas zostaje z tych pierwszych miłości, zawsze są najpiękniejsze...a może dlatego że nie spełnione do końca???

hannabarbara
08-05-2007, 22:12
Interesujący zbieg okoliczności u Buni wywołał u mnie następującą refleksję. Nie widziałam swej pierwszej miłości "na żywo" ponad 30 lat. Widziałam natomiast jego zdjęcie w internecie. Wygląda jak własny syn. Mnie by nawet ciężarówka ogórków nie pomogła.Ale ze dwa sobie skroję dla poprawy samopoczucia.Mam nadzieję Buniu, że opowiesz o spotkaniu.

Ala-ma-50
08-05-2007, 22:21
No co ty Hanusiu...wyglądasz ślicznie...tylko pozazdrościć...coś Ty taka skromna?

jolita
08-05-2007, 22:25
Haniu - podaj stronkę internetu - wklaimy do "Idola"!

hannabarbara
08-05-2007, 22:42
Joluś! Gratuluję poczucia humoru!

Nika
09-05-2007, 08:50
Ja teraz nie chciałabym za żadne skarby spotkać się z moją pierwszą mlodzieńczą miłościa-bo nie ogórki lecz czarodziejska różdżka byłaby potrzebna

Anielka
09-05-2007, 09:20
Do Niki.Nie wiadomo jak ta Twoja pierwsza miłość wygląda.A tak wogóle to trzeba siębie polubić jakim się jest i będzie dobrze.Serdecznie pozdrawiam.

Nika
09-05-2007, 13:58
Oj,lubię się,ale on ma w pamięci szczuplutką brunetkę o długich włosach-a tu gruba posiwiała baba,tleniona na blond, a buźka pełna zmarszczek zamiast nastoletniej slodyczy..niech tak zostanie,jak mnie zapamietał...

jolita
09-05-2007, 14:13
Oj - tak pięknie wypowiadacie się na temat I miłości, a ja niestety nie mogę wziąć udziału, bo u mnie jak w piosence - "każda miłość jest pierwsza..."http://img178.imageshack.us/img178/7441/0008qd2.gif (http://imageshack.us)

Kundzia
09-05-2007, 15:04
1842Gdy powoli zatarły się wspomnienia pierwszego młodzieńczego uczucia zaczęłam zwracać uwagę na adorującego mnie niemal od dwóch lat kolegę ze szkoły średniej,razem dojeżdżaliśmy pociągiem do szkoły,razem przesiadywaliśmy w świetlicy dworcowej/kiedyś takie były dla dojeżdżającej młodzieży/.Ani się obejżałam staliśmy się parą,nierozłaczną w szkole na przerwach,po lekcjach.Nie wiem czy to była miłość ale było nam dobrze razem.I tak zaczął przyjeżdżać motorem,mieszkał w sąsiedniej wiosce,zabierał ,mnie na zabawy-oczywiście zawsze wbrew woli rodziców ,dla nich nie był wystarczająco dobry, nie miał hektarów.Skończył rok wcześnij szkołę odemnie,poszedł do wojska.Były czułe listy,spotania na przepustkach....I nagle wszystko się skończyło,przyjechał ,powiedział żę koniec,coś tam jeszcze mówił,już nie pamiętam.Z początku było mi ciężko, ale szybko przyszłam do siebie-być może nie była to prawdziwa miłość. .Dziś po 30 latach dowiedziałam się wreszcie co było powodem zerwania i jakoś mnie to nie zdziwiło-okazało się że to jak zwykle sprawka mojej rodzinki.Myśleli że jak jego się pozbędą to uda im się mnie zatrzymać w domu,a było na odwrót.Odeszłam,choć jeszcze przez wiele lat się nie uwolniłam.1843.

emka46
09-05-2007, 16:09
Ale rodzinka,nie do pozazdroszczenia.

Sanna
09-05-2007, 20:45
Oj,lubię się,ale on ma w pamięci szczuplutką brunetkę o długich włosach-a tu gruba posiwiała baba,tleniona na blond, a buźka pełna zmarszczek zamiast nastoletniej slodyczy..niech tak zostanie,jak mnie zapamietał...
Niki ty też masz jego obraz inny i nie wiadomo jak by się teraz tobie podobał.Niech zostanie lepiej to co w pamięci ,to zawsze miłe wspomnienia a rzeczywistość ????1858

Wilhelmina
12-05-2007, 07:52
http://img227.imageshack.us/img227/3092/ulubionebumozecv6.jpg (http://imageshack.us)

To, że wiersz pisany jest przez księdza, to przypadek. Wiersz jest w temacie i jest piękny.

Wilhelmina
12-05-2007, 08:00
I jeszcze jeden wiersz.

http://img227.imageshack.us/img227/4136/ulubioneszpodjednajt7.jpg (http://imageshack.us)

Lila
12-05-2007, 18:25
Czytałam co pisałyście miłe,o swoich podwórkach.A tu jest temat pierwsza miłość...

Przypomniała mi się pierwsza miłośc podwórkowa,która z całą pewnością miłością nie była,tylko jakimś dziwnym uczuciem porozumienia w podwórkowej watasze dzieciaków..

On był śmieszny i łobuzowaty.Ja słodka ,ukokardowana dziewuszka,wiecznie wożąca śpiącą lalkę w wózku ,model ''warszawa''..On lubił towarzyszyć,ale został napiętnowany głupią przyśpiewką...panna z kawalerem,pod siódmym numerem...:)

Ale cyrk...
Cóż,od dziecka miałam słabość do silnych osobowości..
On,wiele lat później,ruszył do strajku 9.000 ludzi huty im.B.Bieruta.Był internowany i represjonowany.Nie mam pojęcia,co się z nim stało.Może jest rozgoryczonym ,starszym panem,widząc swoją hutę w ukraińskich rękach?

Czas.On wszystko zmienia.Wygładza charaktery,wyostrza rysy twarzy.Daje inne spojrzenie na przeszłość ,i dużo wyrozumiałości dla ludzkich przywar.
Ale i on,ten lekarz wszechczasów,nie może zatrzeć wspomnień.I dobrze,bo czym innym ,z takim smakiem ,można się karmić gdy nadejdzie ....jesień ?

wuere'le
12-05-2007, 19:37
Kunegundo, zainteresował mnie fragment Twojej wypowiedzi dotyczącej wystąpienia z zakonu. Tak sie składa, że ktoś mi znajomy opuszcza z pewnych względów zakon żeński(nie z własnej woli, myslę), po 6 latach pobytu w nim.
Powiedz jak sobie radziłaś, czy zakon jakoś Ci pomógł?Czy masz jakieś rady dla młodej jeszcze kobiety?

baburka
12-05-2007, 20:52
Ciekawe, czy Moja Pierwsza Miłość zdaje sobie sprawę, jak wiele zyskał, że nie pozostaliśmy razem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że rozstanie było dla Niego prawdziwym uśmiechem losu. Mam nadzieję, że los przyniósł Mu ich więcej i w lepszym gatunku.:) :):)

BUNIA
13-05-2007, 20:42
1978 i znowu poczulam sie licealistka adorowana przez najp[rzystijniejszego kolege z klasy Xi a
i przeciez to nic ze rezyser o bardzo znanym i uznanym na swiecie nazwisku Zycie> wymyslil ze bohaterowie maja po 60 lat ...// po prostu mial taka koncepcje na dobry lzawy filmik...

BUNIA
13-05-2007, 20:46
Opowiem jak bylo ale nie dzisiaj .. bo wszystko mi sie poplatalo a na dodatek pogmatwalo... i moze przez noc uda mi sie znalezc poczatek sensu tych spotkan....... ?????

hannabarbara
13-05-2007, 21:31
Chyba Buniu zauroczenie Cię dopadło?

BUNIA
15-05-2007, 07:47
Do Hani
tez sie zastanawiam - c h y b a jednak t a k .
Caluski .

hannabarbara
15-05-2007, 08:05
To wspaniale Buniu!!! Bądź jednak bardzo ostrożna, każdy kroczek rozważaj. Trzymam za Ciebie kciuki.2025 Nie jestem pewna, czy ten kot się myje, czy tak intensywnie myśli. Zakładam, że to drugie.

Nika
15-05-2007, 08:41
2029przesyłam Ci wierszowany prezencik:
"oO pocałunku,któryś jest w niebie
razem z duszmi bzu i jaśminu!
/.../Tęsknoto wichrów!..."- o pocałunkach rozwijaj marzenia a jak sie da,realizuj!!

Kundzia
11-05-2008, 08:10
Zapomnieliśmy o tym wątku a tak fajnie nam się opowiadało.Powróciłam do niego za sprawąostatnich wydarzeń.
Na naszej klasie odnależliśmy się z opisaną tu przezemnie "miłością'Po tylu latach,Wczoraj usiadłam do kompa i zanim weszłam na klub,zobaczyłam wiadomość.O matko,przegadaliśmy na kompie chyba z pięć godzin,a było co wspominać.Nie widzieliśmy się 31 lat,choć tak blisko siebie mieszkamy.Ciekawe,ale jego życie układało się niemal identycznie jak moje,pierwszy nieudany związek,póżniej drugi,chyba tylko z tą różnicą,że mój drugi związek jest bardzo udany a z jego słów jego drugi taki sobie,chyba niezbyt szczęśliwy.
I tak się zycie plecie...........................

largetto
11-05-2008, 10:31
pozwól sobie na fantazję i uczucie aby nie było jak w wierszyku

zechciej ten wierszyk w pamięci zachować
przeczytasz i bedzie Ci miło
lepiej jest grzeszyć i potem żałować
niż żałować że się nie grzeszyło

to dedykacja mojego chłopaka dla mnie sprzed 40 lat :D

hannabarbara
11-05-2008, 10:41
Maj to magiczny miesiąc, wątek przeleżał w archiwum prawie miesiąc! I znowu wraca!
Kurczę, trzeba uważać by jakieś strzały amora nam nie wyrządziły jakiejś krzywdy!

largetto
11-05-2008, 11:05
Haniu a może właśnie iść na całość :D :D :D

i przeżyc to jeszcze raz?

Kundzia
11-05-2008, 11:15
Maj to magiczny miesiąc, wątek przeleżał w archiwum prawie miesiąc! I znowu wraca!
Kurczę, trzeba uważać by jakieś strzały amora nam nie wyrządziły jakiejś krzywdy!
Haniu,ten wątek leżał w arhiwum nie miesiąc ale rok,popatrz na daty,a wycigłam go bo może nowiforumowicze podzielą się z nami swoimi wspomnieniami jak my kiedyś.

hannabarbara
11-05-2008, 11:21
Może, może? Moje pierwsze motto na forum było cytatem z piosenki Starszych Panów:
"Już szron na głowie,
już nie to zdrowie,
a w sercu,
ciągle maj!"

Malgorzata 50
11-05-2008, 11:49
Dziewczyny a ja spotkałam wczoraj swoją pierwszą miłośc na bibce maturalnej (hihihi) dokładnie 40 lat temu po raz pierwszy powiedzielismy sobie ...i co i NIC kompletnie nic ...bardzo fajny facet wyrósł z tej mojej pierwszej miłosci i z wdziękiem wchodzi w wiek mmmmno późno średni..zmienil się ale ladnie i dal wyraz ,że ja też ..bylo fajnie posmialismy się powyglupiali ..i żadnego wspomnieniowego piknięcia ..Niech nam zyje wiek dojrzały!!!!!!!!

enia60
11-05-2008, 12:32
pozwól sobie na fantazję i uczucie aby nie było jak w wierszyku

zechciej ten wierszyk w pamięci zachować
przeczytasz i bedzie Ci miło
lepiej jest grzeszyć i potem żałować
niż żałować że się nie grzeszyło

to dedykacja mojego chłopaka dla mnie sprzed 40 lat :D
bardzo podoba mi się ten wierszyk a właściwie przesłanie,pomyślę o tym jak będę w nastroju,dziś przyjęłam do wiadomości

hannabarbara
11-05-2008, 13:10
Kundziu! Oczywiscie, że rok. Z rozpędu, palnął mi się - miesiąc! Kiedyś Bunia mi tłumaczyła, że własnych błędów się nie widzi, bo w podświadomości tkwi poprawne słowo!

Malgorzata 50
11-05-2008, 13:45
bardzo podoba mi się ten wierszyk a właściwie przesłanie,pomyślę o tym jak będę w nastroju,dziś przyjęłam do wiadomości
Ten twoj chlopak młody byl ,ale mądrala.....nie ma nad czym myslec to jest niezbity i udowodniony fakt!!!!!

Stanley
11-05-2008, 15:19
Nie bardzo rozumiem o czym piszecie, pierwszy raz dopiero przed nami.Każde nowe to jest ten pierwszy raz.Przynajmniej ja to tak widzę nie znoszę monogamii..A to co było to historia owszem miła ale tylko historia.

grazyna
11-05-2008, 15:35
Małgorzato, to jak łowy po spotkaniu w "straszna klasa"?

Malgorzata 50
11-05-2008, 16:05
Nie bardzo rozumiem o czym piszecie, pierwszy raz dopiero przed nami.Każde nowe to jest ten pierwszy raz.Przynajmniej ja to tak widzę nie znoszę monogamii..A to co było to historia owszem miła ale tylko historia.
Punkt widzenia zalezy od ppunktu siedzenia ..oczywiscie ,że to byla mila ,nic nie znacząca historia ,jak pokazalo dalsze 40 lat zycia

Malgorzata 50
11-05-2008, 16:06
Małgorzato, to jak łowy po spotkaniu w "straszna klasa"?
Nie bylo lowow ,bylo bardzo milo..fajnie i zabawnie ..do prawie rana...

Lila
11-05-2008, 19:05
Mam zdjęcie zrobione dzisiaj..
Tyle lat.A nic nie wiedziałam..

Jadąc dzisiaj po śladach rodziny mojej Babci ,dojechałam do Kruszyny ,dawniej należącej do Lubomirskich.To ich stadnina sprzed pierwszej wojny światowej jest związana z tymi wspomnieniami..:D co nie oznacza wcale,że moimi przodkiem był anglo-arab z tej stadniny..
No,mniejsza o to..
Ważne jest to ,że jadąc w kierunku pałacu w Nieznanicach zobaczyłam wśród pól stary obelisk,wysoki na jakieś 8m.Zatrzymaliśmy samochód.Na obelisku był napis ..Tu skończyła się wielka miłość..
Wiatr szumiał na polach łubinem obsianych,a ja stałam jak wryta przed tym stareńkim obeliskiem .O co tu chodziło ? I ja nic nie słyszałam..?

Ale jak zwykle miałam szczęście.Zatrzymał się samochód i pani wysiadłszy,też robiła zdjęcie.Zapytałam się i opowiedziała mi historię tego obelisku..

Otóż wnuk budowniczego i pierwszego właściciela pałacu w Kruszynie,Kacpra Doenhoffa z Kurlandii- też Kacper - miał syna ,dla którego ustalił świetny mariaż ,nad którym pracowała również królowa Marysieńka Sobieska..
Ale jak to bywa ,gdy ma się 21 lat..
Chłopak zakochał się w pannie z modrzewiowego dworku w Bogusławicach,nieopodal Kruszyny - Barbarze i nie chciał słyszeć o innej..
Więc ojciec wziął sprawy w swoje ręce.Kazał w nocy podpalić dworek.Cała rodzina Barbary i ona sama,spłonęli żywcem..
Młodego Doenhoffa nie było w Kruszynie.O nieszcześciu dowiedział się od chłopów z Borowna.Nie wiadomo,czy był na miejscu tragedii,ale myślę ...że pojechał.
Na granicy dóbr swojego ojca - zastrzelił się.
W tym miejscu zrozpaczony ojciec kazał postawić obelisk a sam ,pojąwszy iż to on był przyczyną tych potworności ,sam zadał sobie pokutę.
Na terenie parku w Kruszynie jest budynek ,zwany Pustelnią.Dwie izby- jedna kaplica ,druga warsztat stolarski.Tam kazał się zamurować i zostawić tylko maleńki otwór na podawanie pożywienia.Spędził tam ostatnie lata swego życia...

Pierwsza miłość..Mój Boże..Tak sobie myślę,czy u współczesnych nam młodych ludzi ,jest równie silna ?

ps.Pustelnię widziałam tylko z daleka.Jest w ruinie jak i przepiękny barokowy pałac.Jest zakaz wejścia na teren 15-hektarowego parku.

Basia.
11-05-2008, 19:18
myślę, że jest. :) Pięknie to opisałaś ale tak naprawdę to był koszmar, zginęło dwoje młodych ludzi wyobrażam sobie męczarnię dziewczyny płonącej żywcem .... męczarnie osób zajdujacych się wewnątrz dworku. Rozpacz ojca, który doprowadził do takiej tragedii, jego końcówka życia. Eeeeeeech chyba lepiej "kochać rozsądnie".:confused: Same kłopoty człowiek ma przez miłość.

Lila
11-05-2008, 19:22
Basiu..i to nie legenda,tylko najprawdziwsza prawda.
Stałam tam dzisiaj z drżeniem w sercu...

Basia.
11-05-2008, 19:32
Basiu..i to nie legenda,tylko najprawdziwsza prawda.
Stałam tam dzisiaj z drżeniem w sercu...
to okropne, pokochać tak mocno kogoś po raz pierwszy w życiu .... pokochałam tak kiedyś swojego przyszłego męża. Na szczęście z wiekiem mi przeszło i nie zrobilam tego co moja ciotka. Siostra mojej Matki wyszła za mąż z wielkiej miłości, po 2 latach małżeństwa urodziła synka i niedługo po urodzeniu dziecka zostala porzucona przez męża. Nie mogła pogodzić się z odejściem ukochanego męża, próbowała żyć dalej ale nie była w stanie. Popełnila samobójstwo razem ze swoim synkiem, miała 25 lat a synek 1 rok i 9 miesięcy. Przed popełnieniem samobójstwa bardzo elegancko ubrana skladała wizyty rodzinie i znajomym, ze wszystkimi bardzo serdecznie się żegnała. Nie znałam swojej ciotki, do tragedii doszło przed moim urodzeniem. Pochowani zostali w W-wie na Bródnie i tam są miejsca również dla mnie i dla mojej siostry.

Pani Slowikowa
11-05-2008, 22:15
to okropne, pokochać tak mocno kogoś po raz pierwszy w życiu .... pokochałam tak kiedyś swojego przyszłego męża. Na szczęście z wiekiem mi przeszło i nie zrobilam tego co moja ciotka. Siostra mojej Matki wyszła za mąż z wielkiej miłości, po 2 latach małżeństwa urodziła synka i niedługo po urodzeniu dziecka zostala porzucona przez męża. Nie mogła pogodzić się z odejściem ukochanego męża, próbowała żyć dalej ale nie była w stanie. Popełnila samobójstwo razem ze swoim synkiem, miała 25 lat a synek 1 rok i 9 miesięcy. Przed popełnieniem samobójstwa bardzo elegancko ubrana skladała wizyty rodzinie i znajomym, ze wszystkimi bardzo serdecznie się żegnała. Nie znałam swojej ciotki, do tragedii doszło przed moim urodzeniem. Pochowani zostali w W-wie na Bródnie i tam są miejsca również dla mnie i dla mojej siostry.

Ja tez mam miejsce na Brodnie.. Bedziemy sie spotykaly.. o rozrabialy po nocy... Chcesz?:D

Basia.
11-05-2008, 22:18
Ja tez mam miejsce na Brodnie.. Bedziemy sie spotykaly.. o rozrabialy po nocy... Chcesz?:D
no pewnie, że chcę :) :) może jeszcze ktoś się do nas przyłączy? Będzie wesoło, bardzo wesoło.

jutrzenka55
01-09-2008, 07:13
Moja pierwsza i jedyna miłość odeszła bezpowrotnie.Zostawił mnie po 36 latach......Najpierw ogromny żal,ból,rozpacz.....
Tak się nie robi!!!Miałam 16 lat jak za niego wyszłam!Jak żyć?Chwilami ogarniała mnie złość,wściekłość na niego;zawsze,do końca mówił że kocha,a jak się kocha to nie można tak po prostu odejść z dnia na dzień,co ja mówię,z godziny na godzinę....Po 3-ch latach zrozumiałam dopiero ze nikt go nie pytał,ze gdyby to od niego zależało byłby na pewno ze mną.Zawsze ktoś pierwszy musi odejść.....Teraz po prawie pięciu latach od jego odejścia jestem szczęśliwą męzatką.Ale nic i nikt nie zastąpi mi mojej pierwszej miłości....

heniek-CT
19-11-2008, 15:59
Janinę poznałem wraz jej rodzina w Chałupach na półwyspie Helskim. Spędzaliem tam wakacje od kilku lat, na tym samym polu namiotowym wraz z moimi rodzicami. Tam tez ok 1973 zaprzyjaznilismy sie.

Zaczelismy do siebie pisac. Spotykalismy sie tam co roku. Taka wakacyjna miłosc. Wspólne jednodniowe wycieczki, autostopem. Pierwsze posałunki. Bylismy w sobiw zakochani. Byłem u Janki kilka razy w domu jako kolega w odwiedziny, Janka przyjechala z siostra i mama do nas. Były to piekne czasy. Nasi rodzice bardzo sie lubili, mieli wspólne tematy. A my moglismy spedzic razem 1 dzien, isc do parku czy kina.

Niefortunnie dla Janiny, bo mieszkała na Sląsku a ja we Wrocławiu nasza znajomosc nie przetrwala próby czasu. Ja poznałem dziewczyne w pobliskiej szkole i zaczeła sie miłosc od pierwszego wejzenia.

Nastepnego lata znowu byłem w Chałupach, Janka była tam tez. Byliśmy nadal przyjacólmi. Wiedziala o Dance (dziewczynie z Wrocławia). Kochała mnie wtedy bardzo i zrobila by wszystko żeby ze mna być.. Zraniłem ja i jej uczucia spiąc z nia przed powrotem do domu z wakacji. Byl to jej pierwszy raz. Od tego czasu nie słyszałem i nie wiedziałem nic o Janinie. Tego samego roku Danka zaszła ze mna w ciąże, byłem honorowy wzięlismy slub, bylem bardzo mlody mialem 18 lat. W 1976 roku urodzil sie mój syn Daniel. Nasz zwiazek nie przetrwał rowniez za długo bo ok. 5 lat W 1981 roku wyjechałem do USA w dziewczyna z która miałem afere. W 1982 wzielismy slub. Zycie również nie układało się za różowo choć myślałem ze ja kocham najmocniej. Przetrwalilsmy razem do 1989 roku w który Bożena wniosła o oficjalna separacje i wszczela kroki rozwodowe. Byliśmy nadal małżeństwem, ona uzywała mnie finansowo bo byłem zakochany w niej i bardzo głupi żeby to zauważyć. Obiecywała ze jak będę dobry dla niej to może do mnie wróci. W 1995 wyjechała do Texasu i wzięła slub. Od tej pory jej nie widziałem. W 1995 moja mama która była u mnie na wakacjach chcąc mi pomoc, zapoznała mnie telefonicznie z bezdzietna wdowa, recomendujac ja jako kandydatke na żone. Po 3 miesięcznej znajomości telefonicznej. Poprosiłem Ewę żeby została moja żona. Wzieliśmy ślub pod koniec 1995 roku. W 1997 urodziła się na córka Julia. Nasze życie nie jest i nigdy nie było usłane różami. Od 13 lat obije próbujemy pójść jeden z drugim na kompromis. Oboje nie znaliśmy się przed ślubem nigdy nie byliśmy razem jako narzeczeni.

Wzielismy ślub jako para obcych ludzi którzy myśleli że się kochają. Ja też zawsze myślałem ze ja kocham. Teraz myślę ze jestem do niej przywiązany od 13 lat , mamy dziecko które bardzo kocham, duży dom. Tylko chyba brakuje nam tu odrobiny szcześcia, mało mamy wspolnych zainteresowań. Może tyle że lubimy obije latać do Polski. W styczniu 2008 otrzymałem wiadomość od kobiety która ukrywala swoje prawdziwe nazwisko i imie poprzez nasza-klase. Kobieta ta opublikowała swoje zdjęcie, ale nie umiałem rozpoznać kim ona jest. Wymienilismy jeszcze kilka wiadomości, potem korespondencja ucichła. Intrygowała mnie ciagle kim ona jest. Sześc miesięcy pośmiej nadesłała fotografie pary z Chałup. Tak to byłem ja i Janina. Moja pierwsza miłośc, moja pierwsza dziewczyna. odezwała się pierwsza szukając mnie po 35 latach. Zaczelismy do siebie pisać, pierwsze przez nasza-klase, pożniej przesyłać emaile. Janina była już po jednym nieudanym małżeństwie i obecnie zwiazana była z męzem duzo od niej starszym z którym wzięła śłub raczej z rozsądku niż miłośći. Ta miłość miała przyjść pozniej . Wymienilismy między soba około 1000 emailow przez ostatnie 3 miesiące. Ja dzwonie ze Stanów do niej codziennie. Rozmawiamy telefonicznie godzinami. Wyznaliśmy sobie ze nadal się kochamy po tylu latach. Żadne z naszych małżonlow nie wie o istnieniu drugiego.

Malwina
19-11-2008, 19:44
To dobra historia(e) na sentymentalny film, ale w życiu obracasz się wokół krzywd...gorzko mi jak to czytam...

tadeusz50
19-11-2008, 19:53
Ja to się zastanawiam heniek czy ty masz lat50+ czy pozostałeś w wieku18 lat. Takie jest moje odczucie.

bogda
19-11-2008, 20:48
No i ciekawe...rozwiedzie się z kolejną żoną i wróci do pierwszej miłości....czy tylko będzie już żył wspomnieniem...

Mar-Basia
19-11-2008, 22:12
No i ciekawe...rozwiedzie się z kolejną żoną i wróci do pierwszej miłości....czy tylko będzie już żył wspomnieniem...

Ciekawy facet - z duzym sercem.........

iksigrek
19-11-2008, 22:20
"Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza najszersza...." :)

Jechałem pociągiem wracając z pracy. Miejsca były wszystkie pozajmowane, więc ludzie stali w przejściu. Ja też. Pociąg nagle zahamował i stojący w przejściu powpadali na siebie. Na mnie wpadła dziewczyna i wysypały się jej drobiazgi z upadającej siatki. Pomogłem jej to pozbierać. Po kilku dniach, jadąc do pracy,usiadłem na miejscu obok niej. To był autentyczny przypadek. W rannych pociagach były wolne miejsca, bo tłok zaczynał się kilka stacji dalej. Przypomniałem sobie ją i zapytałem ją czy też sobie mnie przypomina. Odpowiedziała że tak, i rozpoczęliśmy rozmowę. Na następny dzień zacząłem jej szukać, by się przysiąść. Po dwóch tygodniach zaprosiłem ja na kawę. Po miesiącu kupiłem bilety na koncert noworoczny w auli filharmoni. Po koncercie poszliśmy do kawiarenki na Starym Rynku i się jej oświadczyłem. Wzięliśmy ślub po trzech miesiącach znajomości. Od tamtego czasu minęły 22 lata i choć przechodziliśmy różne sytuacje, to w życiowych sytuacjach "podbramkowych", mogliśmy i nadal możemy na sobie polegać.

Malwina
19-11-2008, 22:34
wykazałes własnie ,że nie ma pzrypadków, a poza tym Waszą do dziś "mimo", albo na przekór odpowiedzialnosć..

destiny
19-11-2008, 22:36
Ale się romantycznie zrobiło :) :)
I pomyśleć, że w panach drzemią takie pokłady uczuć ;)
I tak pięknie umieją o tym opowiadać...aż się rozmarzyłam :cool:

jakempa
20-11-2008, 00:26
Wierzę że każdy czlowiek ma swoją drugą połówkę, ktora do niego pasuje, jak to Hindusi wyznają, karmiczne przeznaczenie, jeżeli to osoby spotkają się w tym życiu, nastąpi nagłe ''porażenie'' wzajemnym uczuciem.,zostaną ze sobą, związek będzie udany, jeżeli nawet są w innych związkach zrobią wszystko aby być razem, Jeżeli nie trafi się na tą drugą połówkę siebie, zawsze pozostanie niedosyt i jakby oczekiwanie na coś niespełnionego, często nawet czlowiek nie umie określić tego uczucia, ale to jest tak, jakby się na coś czekało, tylko niewiadomo na co, i to jest tzw, nostalgia życiowa,Czy nie doświadczyłyście takich uczuć?

largetto
21-11-2008, 15:34
Jadziu tak, to szczęście spotkać swoją drugą połowę już za pierwszym razem, ale co maja zrobić ci, co spotykają ją za późno, będąc już w innym , nie zawsze szczęśliwym do końca związku ?
Iść za porywem serca czy rozsądku ?

http://img379.imageshack.us/img379/8859/rainbysalihgulerrv2ly8.jpg (http://imageshack.us)

jakempa
23-11-2008, 00:58
Wandziu, to jest napewno sprawa osobista każdego czlowieka, co jest dla niego ważniejsze, czy konieczność dożycia w wewnętrznym nieszczęściu i niespełnieniu, czy postawienie na jedną kartę swego dotychczasowego życia i zagranie vabang swoją przyszlością, Różnie z tym bywa, i trudno komuś w takiej sytuacji doradzać, Jeżeli o mnie chodzi, to bez milości, nie potrafiłabym z kimś żyć, poprostu nie potrafię ukrywać swoich uczuć.A ten niekochany człowiek ,chyba wtedy musialby odejśc, bo co to za życie z krą lodową,?