PDA

View Full Version : Polacy najbardziej sfrustrowani w małżeństwie? - komentarze


Lila
06-04-2010, 13:28
Komentarz do artykułu: Polacy najbardziej sfrustrowani w małżeństwie? (http://www.senior.pl/92,0,Polacy-najbardziej-sfrustrowani-w-malzenstwie,8555.html)
--------------------
No cóż.
Mężczyzna niekonieczne daje szczęście.
Ale pozwala obyć się bez tegoż.

Feministki, które uważają iż facet jest potrzebny kobiecie jak rybie -narty,
zapominają że żadna z nas nie przyzna się za cholerę do bycia taką rybą.
W związku z tym, jak tam która ma siły, to niech odnawia sobie romans ze swoim starym Romeo.

Ja nie odczuwam takiej potrzeby.
Czy nie wystarczy, że w swoim Dożywotnim nadal widzę męzczyznę i chcę mu się podobać?
Co -albo mi się udaje, albo instynkt samozachowczy Onego tak szczytuje, że prawi mi on dusery oraz kupuje kwiaty nagminnie.

Tak między nami, myślę że to drugie.:)

Idalka
06-04-2010, 14:52
Mężczyzna niekonieczne daje szczęście.
Szczescie?A co to jest?
Ile osob, tyle definicji.
W malzenstwie jesli juz ustalimy sobie,sam sie ustali ,wizerunek szczescia ,to dawanie ma byc wzajemne.
Malzenstwo jak ogrod,musi byc uprawiane z sercem,ale nie na zasadzie ,ze ona mimoza a on ogrodnik.
My po 45 latach ciagle sie adorujemy i umawiamy na randki.
Maz nie obsypuje mnie kwiatami,/1 symboliczny/poniewaz dawno temu umowilismy sie, ze skladamy do skarbonki sumy nie wydane na kwiaty i wspomagamy Dom Dziecka.Nasze dzieci w swoich rodzinach powielily wyniesony z domu zwyczaj.
Naleze do tej grupy,ktore jeszcze raz ,tej samej osobie powiedzialaby -TAK

Lila
06-04-2010, 15:22
No tak, ale ja kocham cięte kwiaty, od dzieciństwa gdy mieliśmy duży ogród.
I jakby mi nikt nie kupił, sama bym się w nie zaopatrzyła.

Co do TAK, to chyba też ponownie.
Pierwsza miłość, cóż zrobić.

Idalka
06-04-2010, 15:57
...a mowia ze pierwsze koty za ploty


Moja pierwsza miloscia to student AWF/wtedy uczelnia byla im Swierczewskiego/nosil mnie na plecach i w plecaku,spalam z nim w namiocie , mialam 5lat,,jego narzeczonej niecierpialam , nazbieram malych zielonych zabek i wlozylam jej do kieszeni dresu,ale sie rozhisteryzowala....a ja dumnie, popisujac sie swoja odwaga ,jak mniemalam ,nosilam zabki na ramionach, w raczkach,we wlosach....gdy rodzice sie zorientowali skad ta milosc do plazow, dostalam szlaban na lody/wtedy tak sie nie mowilo/ w pobliskim miasteczku,a byly pyszne.
Pogodzilam sie niestety ze zdrada ukochanego i podawalam obraczki na ich slubie z bratem mojej rywalki.
Chyba nie na temat,ale tak mnie wzielo.

MSen
16-04-2010, 10:55
Mój mąż to najwspanialszy człowiek na świecie i kocham go za jego dobroć po 30 latach małżeństwa. Dalej jest romantyczny i troskliwy. Nigdy nie doświadczyłam żądnej przykrości z jego strony,wiec nie zgodzę sie ze stwierdzeniem, że mężczyzna nie zawsze daje szczęście. Akurat mi się udało:)