PDA

View Full Version : Jak si nie nudzi na emeryturze? Poradnik emeryta i rencisty - komentarze


Barakuda
01-05-2010, 18:31
Komentarz do artykułu: Jak się nie nudzić na emeryturze? Poradnik emeryta i rencisty (http://www.senior.pl/121,0,Jak-sie-nie-nudzic-na-emeryturze-Poradnik-emeryta-i-rencisty,8753.html)
--------------------
Myślę, że nuda na emeryturze wynika z naszego charakteru. Ludzie nieśmiali, zamknięci w sobie, mało aktywni przez całe życie, odczuwają pustkę i nudę przechodząc na emeryturę. Osoby aktywne, otwarte na drugiego człowieka nie czują tego. Po prostu szukają towarzystwa, jak pisze autor w wielu organizacjach, aby być wśród ludzi.
Dlatego też, ci aktywni powinni szukać w swoim otoczeniu tych zamkniętych czterech ścianach.
Natomiast nie zgadzam się ze stwierdzeniem, aby robić listę złych rzeczy, zrobionych w naszym życiu. Człowiek w sytuacji stresowej, jaką jest przejście na emeryturę, wracający do porażek życiowych, to jeden krok do załamani i depresji. Tylko dobre rzeczy należy wspominać i starać się je powielać.

wuere'le
01-05-2010, 19:37
Artykuł zawiera sporą dozę prawdy i to nie tylko z punktu widzenia nudy, ale tez dbałości o zdrowie.
Czytałem, że aby zapobiec alzheimerowi trzeba albo uczyć sie języka obcego, albo gry na jakimś instrumencie, ostatecznie rozwiązywać krzyżówki. Przydatne są wszelkie formy twórcze.
Skoro wywołano temat nudy na emeryturze, to muszę powiedzieć, że nie zdarza mi się nudzić, zawsze jest coś do zrobienia.
Po przejściu na emeryturę zabrałem się za naukę od podstaw j. angielskiego, co czynie nieustannie codziennie, bardzo dużo czytam, pisze też, choć nieco sporadycznie, z braku tematów, bloga. Chodzę pieszo do miasta, choćby bez celu, tak sobie, to jest zwykle ok. 6km w obie strony. Raz w tygodniu na basen.Ponadto pomagam żonie i nawet zabrałem się za gotowanie, głównie zup, co podobno wychodzi mi całkiem dobrze.
Buszuje po sieci, czytam ciekawe rzeczy, jestem kilka razy dziennie na tym forum, na jakimś czacie też mi się zdarzy bywać, z uwagą śledzę informacje kolegów z tego forum dotyczące komputera, którego zresztą cały czas się uczę.
Czasem trzeba pomalować balkon, czy tam co innego.
Dobrym urozmaiceniem są wypady do okolicznych miast, zwiedzanie zamków, pałacy, muzeów itp.
Telewizję oglądam sporadycznie.
Jak widać, o nudzie nie może być mowy.
Wracając do artykułu, to chyba najgorsza rzeczą jest analizowanie swojego życia, co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Jest nowa sytuacja życiowa i trzeba zadbać, aby była przyjazna dla nas samych, a duchy przeszłości niech odejdą w niebyt.

koziorożec
01-05-2010, 19:50
Nuda na emeryturze? A ja odnoszę wrażenie, że dni emeryta są znacznie krótsze niż w okresie pracy zawodowej. Może to kwestia organizacji? Całe dni miewam wypełnione po brzegi, często brak mi czasu na spotkania towarzyskie.
Rozpamiętywanie przeszłości to na pewno nie jest dobrym pomysłem.

helena62
01-05-2010, 20:00
Witam, róznie to bywa ze mna i u mnie ale napewno nudzić się nie nudzę, pozdrawiam

maluna
01-05-2010, 20:06
Zgadzam się z Koziorożcem, czas mam tak wypełniony, że nie starcza mi go na moje ulubione zajęcia, mimo że jestem na emeryturze. Też się uczę angielskiego, komputera, chodzę na wykłady, na zajęcia wf( gimnastyka, gimnastyka w wodzie, chodzenie z kijkami) i mam duży dom z ogródkiem, gdzie większość obowiązków spoczywa na moich barkach. Mąż jeszcze pracuję i oprócz tego wykonuje tzw. męskie prace. Mam zbyt mało czasu na malowanie, które bardzo lubię, na czytanie książek, pisanie i ogólnie na odpoczynek. Nie wiem co to znaczy się nudzić i czasami mi tego brakuje;)

Jolina
01-05-2010, 20:19
Zgadzam się z Tobą Mario-Koziorożcu.
Rozpamiętywanie przeszłości to pierwszy stopień do depresji.
Po co i na co. Lepiej myśleć o przyszłości, zwłaszcza jeżeli dopiero przeszło się na emeryturę. Jest czas ,żeby ułożyć sobie drugie , inne , a może i lepsze życie.
Jest więcej czasu dla siebie. Tylko dobrze je zagospodarzyć.
Gdyby mój czas się cofnął o te 20 lat, przejście na emeryturę nie było by dla mnie problemem. Jak nie było gdy przechodziłam na rentę.
Gdyby tylko nie wydarzyła się jedna rzecz, która zniweczyła moje plany - choroba męża, która praktycznie wyklucza wybycie z domu na dłużej jak
do dwóch godzin. Tak dużo sobie obiecywałam, a na pierwszym miejscu były wojaże po Polsce, bo jeszcze wtedy, zagraniczne nie w chodziły w rachubę.
Ale życie lubi płatać figle. A i tak na nudę nie mam czasu, zajęć mi nie brakuje. Co innego towarzystwa...ale to już inna bajka.

koziorożec
01-05-2010, 20:33
Jolino- nie tylko Ty masz problem choroby męża - moja sytuacja rodzinna jest taka sama.
Pozdrawiam:)

Jolina
01-05-2010, 21:35
Mario...masz miłe dla mnie imię, moja mama miała na imię Maria, i mama mojego ulubionego zięcia też była Maria.
Ale wróćmy do rzeczywistości.
Z Twego postu Mario wynika , że jednak miewasz spotkania towarzyskie,
masz też zapewne koleżanki, a może i przyjaciółki. A mnie się życie tak ułożyło, że nawet sąsiadki w zbliżonym do mojego wieku nie mam.
Zechciało nam się na stare lata budować, i to sporo poza miastem.
Jednak trochę lat mineło (12), przyzwyczaiłam się. A ważne ,że ze względu na chorobę męża to było bardzo dobre posunięcie. Mamy duży ogród...on ma gdzie przebywać , a ja dużo zajęcia i brak czasu na nudę.:D
Pozdrawiam serdecznie.

wawik
02-05-2010, 07:42
W moim przypadku o nudzie na emeryturze też nie ma mowy.
Jak zagospodarować wolną chwilę? z tym mam problem, bo zawsze jest kilka czynności które trzeba wykonać jednocześnie - pomysły rodzą się same. Dom, ogród, szklarnia, winnica w dodatku chora żona.
Dzień jest za krótki, a noc za długa. :)

Jolina
02-05-2010, 07:58
Witaj wawik

A może uszczknąć trochę nocy i dołożyć do dnia. Myślę , że to żaden problem,
Dla mnie noc nie jest za długa. Chodzę spać między 24.00 - 2,00 , a wstaje ok 7.00. Tym sposobem , noc nie jest za długa.
Pozdrawiam.

wawik
02-05-2010, 08:06
Witaj wawik

A może uszczknąć trochę nocy i dołożyć do dnia. Myślę , że to żaden problem,
Dla mnie noc nie jest za długa. Chodzę spać między 24.00 - 2,00 , a wstaje ok 7.00. Tym sposobem , noc nie jest za długa.
Pozdrawiam.
Z tym może być problem, bo wstaję o 4-tej. Z czego tu jeszcze ustrzyknąć? :)

Zdzisia
02-05-2010, 11:09
Och! Jacy tu wszyscy wypowiadający się są żywotni! Jak się nie nudzą i mało śpią.A ja śpię 8 albo 9 godz. na dobę.Zaczynam dzień ok.9.00 poranna kawką. Prowadzę w miarę interesujący tryb życia,ale i tak zdarza mi się ponudzić. Czasami brak mi towarzystwa bo tak jak Jolina nie mam sąsiadki w zbliżonym wieku. Na spotkania muszę się umawiać,a do sąsiadki miłej można by było wpaść na pół godzinki i pogawędzić.Pozdrawiam.

hania.m
02-05-2010, 13:42
Też tak uważam jak Zdzisia i też nie mam
sąsiadki do pogadania.

Anielka
02-05-2010, 14:01
Och! Jacy tu wszyscy wypowiadający się są żywotni! Jak się nie nudzą i mało śpią.A ja śpię 8 albo 9 godz. na dobę.Zaczynam dzień ok.9.00 poranna kawką. Prowadzę w miarę interesujący tryb życia,ale i tak zdarza mi się ponudzić. Czasami brak mi towarzystwa bo tak jak Jolina nie mam sąsiadki w zbliżonym wieku. Na spotkania muszę się umawiać,a do sąsiadki miłej można by było wpaść na pół godzinki i pogawędzić.Pozdrawiam.

A ja spię kiedy mogę,pracuję(dodatkow) bo muszę,mam sąsiadki i koleżanki i przyjaciółki(dwie) i ciągle na wszystko brakuje mi czasu.Ale jak chcę pobyc sama(bo czasami muszę) to też to robię i znajduję czas.Staram sie tak zyć,zeby niczego nie żałować.Pozdrawiam cieplutko o wszystkiego dobrego życzę.

http://www.imagebanana.com/img/lvz60jo5/0002.gif (http://www.imagebanana.com/)

Jolina
02-05-2010, 14:43
Wawik ....i co Ty robisz o 4.00 ? . No wybacz, ale co Ty robisz o 4.00 rano.
W dobie mechanizacji rolnictwa, to nawet rolnicy nie wstają skoro świt.

wawik
02-05-2010, 16:16
Pół godziny z nosem na klawiszach, a o wpół do piątej trzeba już kury wypuścić z kurnika i do siódmej przy monitorze. :)

Jolina
02-05-2010, 21:42
Wawik...a czy te kury ...to musza być wypuszczane o tak wczesnej porze ?
Nie mogły by posiedzieć np do chociaż 6.00.:DPewnie tak je nauczyłeś, jak niektórzy właściciele piesków. Tez słyszę często ,że np. o 6.00 muszą już wy chodzić z pieskami. Moja Larunia wychodzi dopiero o 10.00.
Nie wyobrażam sobie , że musiała bym np. zima wstawać tak wcześnie, by wyjść z pieskiem.
Pozdrawiam. Dobrej nocy życzę.:)

tadeusz50
02-05-2010, 21:55
Wawik...a czy te kury ...to musza być wypuszczane o tak wczesnej porze ?
Nie mogły by posiedzieć np do chociaż 6.00.:DPewnie tak je nauczyłeś, jak niektórzy właściciele piesków. Tez słyszę często ,że np. o 6.00 muszą już wy chodzić z pieskami. Moja Larunia wychodzi dopiero o 10.00.
Nie wyobrażam sobie , że musiała bym np. zima wstawać tak wcześnie, by wyjść z pieskiem.
Pozdrawiam. Dobrej nocy życzę.:)
A o której wychodzisz wieczorem ze swoja Latrunią, oczywiście myślę o ostatnim spacerze.??

wawik
03-05-2010, 05:36
Kury u mnie spełniają kilka funkcji, bo pracują jako kosiarki, plewiarki, sanitariuszki, nawet nawożenie mam ekologiczne i co najważniejsze to znoszą ekologiczne jajka.
wieczorem zamykam jak zaczyna się ściemniać, ale rano kura budzi się wcześnie, a wiadomo, że dużo robactwa i nocą łazi po ogrodzie. :)

KKangaroo
03-05-2010, 11:09
Nawet nie wyobrażam siebie na emeryturze. Być może rzeczywiście nie dożyję. Ale myślę, że jakbym nie znalazł sobie zajęcia to popadł bym w chorobę psychiczną, nie no na pewno bym coś znalazł. Żeby nie popaść w alzheimera można jeszcze grać w gry na komputerze czy na konsolach. Byle się nie zasiedzieć. Kurki to dobry pomysł jest, ja mógłbym mieć też kózkę.:)

Jolina
03-05-2010, 11:58
Około 22.00 albo i po , jak tam chce. Z tym ,że nie muszę z nią wychodzić, tylko otworzyć drzwi, wybiega sama. A w ciepłe dni wychodzi i przychodzi kiedy chce i ile chce. Duży ogród. Lara na sprawy sanitarne sama obrała sobie miejsce, mądrze, bo w rogu ogrodu za krzewami. Zięć nie musi sprzątać po całym ogrodzie.:D

tadeusz50
03-05-2010, 12:23
Około 22.00 albo i po , jak tam chce. Z tym ,że nie muszę z nią wychodzić, tylko otworzyć drzwi, wybiega sama. A w ciepłe dni wychodzi i przychodzi kiedy chce i ile chce. Duży ogród. Lara na sprawy sanitarne sama obrała sobie miejsce, mądrze, bo w rogu ogrodu za krzewami. Zięć nie musi sprzątać po całym ogrodzie.:D
Czyli wszystko się zgadza. Ja wychodzę z psem pomiędzy 18-19 i następnie rano 6-7. To ja tak chcę. Wychodzę tez psem by nie brudził posesji bo jest wnuczka. Każdy z nas ma swój (obecnie) zegar i takie komentarze

Tez słyszę często ,że np. o 6.00 muszą już wy chodzić z pieskami. Moja Larunia wychodzi dopiero o 10.00.
Nie wyobrażam sobie , że musiała bym np. zima wstawać tak wcześnie, by wyjść z pieskiem.

są nie na miejscu.

Zdzisia
03-05-2010, 13:09
A ja spię kiedy mogę,pracuję(dodatkow) bo muszę,mam sąsiadki i koleżanki i przyjaciółki(dwie) i ciągle na wszystko brakuje mi czasu.Ale jak chcę pobyc sama(bo czasami muszę) to też to robię i znajduję czas.Staram sie tak zyć,zeby niczego nie żałować.Pozdrawiam cieplutko o wszystkiego dobrego życzę.

:) Dzięki za pozdrowienia.Mam nadzieję,że możesz spać wystarczająco często ;).Też staram się żyć tak,aby niczego nie żałować i być pomocną rodzinie i przyjaciołom. Wszystkiego dobrego miła Pomorzanko.:)

Jolina
03-05-2010, 13:13
Tadeusz...co jest nie na miejscu ? Przecież ja nie pouczam, ani krytykuję. Stwierdzam tylko fakt , i to w odniesieniu do siebie . Piszę o sobie i stwierdzam fakt , że JA...,nie potrafiła bym zaakceptować takiej sytuacji. Gdy młodzi kupowali Larę z góry zastrzegałam, że rano , specjalnie dla niej nie będę wstawać. Przyjęli to za fakt, i zięć zapowiedział ,że to on będzie z nią wychodzić. Na szczęście okazało się ,że ona nie ma chęci wychodzić tak wcześnie.
Tadeusz wiem , że jesteś do mnie any nastawiony. Ale nie musisz w każdym przypadku mnie dołować. Mnie się wydaje, że właśnie na swojej posesji pieski mają załatwiać swe potrzeby, a jeszcze do tego z tego co wiem, to nie tylko mój, ale i inne mają swoje ulubione miejsca do tego, i lepiej zawsze z jednego miejsca sprzątnąć, oczywiście codziennie, bo nie wyobrażam sobie inaczej.
Tadeusz, a czy Ty wychodząc na spacerek ze swoim pieskiem zabierasz ze sobą odpowiedni sprzęt , by zebrać to co piesek zostawi?. Jeżeli tak , to braw!!!, byłbyś jednym z nie wielu. Świadczą o tym te " pozostałości", na
skwerach, chodnikach i na każdym kroku, jak i u mnie za płotem, a ja muszę po kimś sprzątać.
A jak już miała bym wdepnąć..to wolała bym po swoim , na swojej posesji, aniżeli po czyimś na chodniku....

tadeusz50
03-05-2010, 13:33
Jolino
Wcale nie byłem i nie jestem nastawiony anty w stosunku do ciebie i wielu innych użytkowników.
To raczej jest grupka która wytyka ilość moich postów i nawet to że jestem wszędzie co jest totalną bzdurą. To samo z dołowaniem, o ile pamiętam starałem się pomagać może za mało skutecznie, widocznie zły ze mnie nauczyciel. Co do sprzątania-sprzątam.

Jolina
03-05-2010, 14:49
Tadeusz ...jeszcze raz brawo !!!!
Do żadnej grupki nie należę, ani krytykującej ani przytakującej. Jestem jak kot, lubię chodzić własnymi ścieżkami. A lwica ( mój znak zodiaku) do kotów przynależy.:D
Tadeusz przyznaj, że kiedyś , gdy byłam bardziej zielona jak teraz, jakieś tam zaszłości były. Fakt , że nie pamiętam dziś jakie i o co. Pewno dziś inaczej zareagowała bym na to," nie wiadomo co ", przemilczała bym , albo nie dała się sprowokować. Było minęło.
Ale nie zaprzeczam , że wolę takie drobne, taktowne jak dziś - potyczki z "przepraszam " na końcu , niż hura-potakiwanie. Przynajmniej jest trochę adrenaliny.:)
O Twojej pomocy Tadeuszu nie zapomniałam, pewnie udzielał byś jej więcej,
i to... skutecznej, wierz mi, gdyby nie jakieś tam " coś".
A ilośc postów, to chyba świadczy o aktywności, no i chwała takim. Jeżeli tylko ma się coś do powiedzenia, a nie takie masło maślane .
Mnie na pewno niektórzy zarzucają, że piszę długie posty.
No tak lubię,pewnie, ze mogła bym dzielić daną wiadomość na ileść tam pojedynczych postów. Ale po co , dla ilości ..postów.?
To że jestem z Wami, to właśnie dla tego ,że nie mam z kim pogadać w realu . No i jest mi teraz z tym dobrze. A nie każdy musi czytać , jeżeli uzna je za zbyt długie. Tak i Ty zapewne nie przejmujesz sie bardzo co ktos Ci zarzuca. Kazdy robi to co lubi. Pewnie są i tacy , co lubią przypinać łatki.
Przepraszam , jeżeli w tamtym poście czymś Cię uraziłam.

zenio
07-05-2010, 14:45
Aby nie nudzić się na emeryturze trzeba mieć hobby, pasje i zainteresowania. Ewentualnie można przyjąć jakieś zobowiązania np: pilnowanie parkingu przed blokiem (w tym i własnego samochodu). Pewnie, że siedzenie w m-2 i gapienie się w sufit jest nudne, ale zajęcie z doniczkami na balkonie już może zająć sporo czasu.

MSen
19-05-2010, 20:52
Zgadzam się,aby nie zanudzic się na śmierc trzeba miec przede wszystkim jakąs pasję,hobby któremu możemy oddac się bez reszty. A niektórym z nas pewnie wnuki nie dadza się nudzic

wawik
19-05-2010, 21:23
Człowiek o zdolnościach organizacyjnych, lub złota rączka nie ma prawa się nudzić, a jeszcze zależy od tego czy chce, czy musi.

zrycla
29-05-2010, 08:26
Widze że mamy więcej probleu z mężami niż ze snem , ciesze się że nie jestem osamotniona Miło z kims się tą troską podzielic Pozdrawiam

zrycla
29-05-2010, 08:53
Słyszałam że kurki nie chcesz , ale na kózke reflektujesz polecam się zartuje Też nie wyobrażam być na emereturze i nic nie robić i w miescie można znaleść zajecie Pozdrawiam

Porcelanka
25-03-2019, 11:45
Ja będą na emeryturze dorabiam sobie poprzez sprzatanie firm (https://comfort-service.pl) :) Dzięki temu całe lato mogę odpoczywać na mojej ukochanej działce.

Beciks00
09-04-2019, 19:22
Najwazniejsze to znaleźć jakieś hobby. Wiadomo, że na emeryturze jest wiele czasu wolnego. Może postawicie na myślistwo? Interesujecie się ta tematyką? Na pewno nowy portal z ogłoszeniami łowieckimi http://lowiec.com.pl/ będzie tu bardzo dobrym punktem zaczepienia. Mają tu również forum łowieckie oraz bloga o tej tematyce.

Urszula581
03-07-2019, 14:45
My z mężem przeprowadziliśmy się na wieś i prowadzimy małe gospodarstwo rolne oraz sklep w którym sprzedajemy rozrzutniki do obornika (https://www.brochard.pl/oferta/rozrzutniki.php). Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej emerytury.