PDA

View Full Version : Konflikt babcia -wnuczek jak mu zaradzić?


Julietta
24-05-2010, 14:20
Potrzebuję spojrzenia osób postronnych na moją sytuację. Przed 20toma laty mój śp. Ojciec zapisał w testamencie swoje 38m mieszkanie na warszawskiej Saskiej Kępie mojemu starszemu synowi. Po śmierci taty w 2000 roku mama została w tym mieszkaniu sama. Po otwarciu testamentu głównym właścicielem mieszkania został mój syn. W roku 2005 syn już wtedy 23 letni zdecydował się na zamieszkanie z babcią. Znając moją matkę odradzałam mu to, ale on się uparł, stwierdzając, że będzie mu wygodniej. My mieszkamy na dalekich peryferiach.
Na początku wszystko układało się dobrze, mama była zadowolona i syn też nie narzekał. Ja zaglądałam do nich kilka razy w tygodniu i byłam w stałym kontakcie telefonicznym. Konflikt zaczął narastać, kiedy syn zaczął zaznaczać coraz bardziej swoje granice nie pozwalając, aby babcia wkraczała zbyt dalece w jego życie. Mimo to moja mama ani myślała przestrzegać tych zasad, twierdząc uparcie, że ona chce dla wnuczka dobrze. Była nadskakująca, była wścibska, ciągle podczas nieobecności syna przeglądała jego rzeczy i relacjonowała mi cóż to ona w nich znalazła. Jednym słowem skargi, krytyka, krytyka, skargi. Przypomniało mi się moje dzieciństwo i młodość, było takie właśnie. Nigdy zadowolenia, tylko krytyka i wymówki.
Próbowałam mediować lecz bez skutku. Matka mówi swoje, a ja stoję murem za synem. Znam moją matkę i znam syna, wiem, że matka nie odpuści i na siłę będzie chciała wymodelować wnuka na obraz młodzieńca z lat 30 ubiegłego wieku a to jest nie realne. Syn nie chce wracać do domu, włóczy się do późna bez celu. Potracił kolegów, koleżanki bo ktokolwiek go odwiedzał to zawsze wychodził zniesmaczony babcinym zachowaniem a ona nie kryła swojego niezadowolenia z tych wizyt. Nie były to pijackie orgie a spotkania młodych ludzi, którzy się śmieją i rozmawiają o niezrozumiałych dla starszej kobiety rzeczach.
Jestem już tym zmęczona. Dostaję od syna niepokojące sygnały i zauważyłam, że popada w coraz większą depresję. Ja osobiście od pewnego czasu unikam wizyt u mamy, bo wychodzę od niej bardzo zmęczona w wielkim poczuciu winy. Bardzo boję się o syna, obawiam się żeby nie popadł jakieś uzależnienie lub nie zrobił innego głupstwa. Wielokrotnie prosiłam żeby wrócił do nas, żeby zostawił babcię samą. Matka teraz otwarcie mówi o tym, że najlepszym rozwiązaniem byłoby żeby syn wrócił do naszego domu a ja zamieszkała z nią.
Nie zrobię tego bo chcę żyć. To bardzo trudna kobieta i nie wyobrażam sobie życia z nią pod jednym dachem. Już jednego raka pokonałam nie chcę następnego. Nie stać nas na wynajęcie synowi mieszkania i nie wiem co robić. Może macie jakiś pomysł?:mad:

Boga
24-05-2010, 19:54
Oj bardzo ciężka sprawa.Wiem jak starsi ludzie potrafią czasem utrudniać innym życie. Może wytłumacz babci że ona nie ma potrzeby pilnowania, sprawdzania , kontrolowania juz wnuka , bo on jest już dorosły ; a jest tam tylko po to żeby ona nie była całkiem sama. Powiedz mamie wyraźnie że TY nie masz ochoty tam sie sprowadzać , że dla Ciebie to zbyt ciężkie, a jak bedzie utrudniać życie wnuka to zostanie sama jak palec i wtedy nie będzie miała do kogo otworzyć buzi. Musisz być twarda i mówić prawdę że nie chcesz żeby Ci opowiedała o wnuku co robi , robił itp itd bo on Ci wszystko mówi.
A są tam 2 oddzielne pomieszczenia dla babci i wnuka? Biedny chłopak; musisz mu pomóc, bo to ciężka praca taka opieka nad starszą osoba.
Życzę wiele sił i wytrwałości, a także wiele zdrowia szczególnie psychicznego. Pozdrawiam

koziorożec
24-05-2010, 20:10
Julietta

Mało podajesz konkretnych informacji. w jakim wieku i stanie zdrowia jest babcia, na czym polega opieka syna nad babcią?
Sytuacja jest trudna pewnie dla obydwu stron. Czy młody mężczyzna może zaopiekować się starszą osobą?

Arti
24-05-2010, 21:37
Rozumiem, że wnuczek dostał mieszkanie razem z babcią i go przyjął a więc ciężar odpowiedzialności za nie spoczywa na nim (płatności).
Konflikt pokoleń widzę. Młody człowiek (28 lat) musi sam zdecydować czy chce dalej z babcią być bo babcia ze swego dotychczasowego mieszkania tam nie zrezygnuje chyba :rolleyes:

Zdzisia
25-05-2010, 08:05
Mieszkasz na peryferiach Warszawy? Syn powinien zamieszkać z Tobą.Z Twego postu wynika,że mama jest samodzielną osobą i da sobie radę.Niech babcia pobędzie sama (Ty się do niej nie przeprowadzaj) to może sama poprosi aby wnuk z nią zamieszkał i będzie "grzeczniejsza".A syn już bardzo dorosły jest i powinien zrozumieć sytuację,a nie straszyć,że sobie jakąś krzywdę zrobi (złe towarzystwo,nałogi).Oboje Cię szantażują w oczekiwaniu,że rozwiążesz problem.Takie jest moje zdanie.Współczuję i pozdrawiam.

Julietta
25-05-2010, 10:35
bardzo dziękuję za wasze wpisy. Zdzisiu, wielokrotnie proponowałam synowi aby wrócił do domu rodzinnego. Ciasno ale we własnym sosie, zresztą dom i tak całe dnie stoi pusty wszyscy schodzą się późnym popołudniem. Syn może tu robić co chce, w kuchni nikt mu nie patrzy na ręce w łazience nikt nie wymawia wody. Nie każdemu mu chodzić spać o 20.00 a babcia owszem, tylko dlatego, ze ona chodzi spać z kurami.
Babcia ma swój pokój mniejszy ale sam sobie go wybrała, nie chciała dużego. Jest bardzo trudno bo babcia stara się wnuczka uraczać swoimi monotonnymi obiadami, jest nadopiekuńcza i usiłuje uszczęśliwiać syna na siłę, a on tego nie chce. On woli sam coś sobie przygotować do jedzenia wg własnych upodobań, które bardzo różnią się od babcinych. Babcia jest bardzo niezadowolona tym, że syn odmawia. Mówię jej myśl o sobie, zajmij się sobą swoim życiem, rób sobie jedzenie dla siebie , syn sobie poradzi a ona w kółko, że jako to, ze ona chce pomóc, że przecież to jej wnuczek a nie obcy człowiek.
Ostatecznie syn wczoraj zdecydował, ze kupi sobie mieszkanie pod hipotekę tego i wyprowadzi się.

weronika1
25-05-2010, 11:05
Sklaniam się do poglądów Zdzisi. Gdybym była na Twoim miejscu starałabym się wytłumaczyć synowi żeby poczekał z prowadzeniem się do babci. Jak widać ma silną osobowość i już jej nie zmienisz. Nic na siłę, jeżeli chcesz dobrze dla syna. Wiele osób dojeżdza do pracy, więc syn też mółby na to przystać, gdyby o to chodziło. Mieszkanie mu nie przepadnie a babci przydałby się spokój. Ile jej jeszcze zostało? Czy nie lepsza dobra atmosfera w rodzinie i zdrowie, niż wieczne niezadowolenie? Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
Proponuję abyś przemyślała jeszcze raz i na spokojnie porozmawiała z synem o potrzebach babci. Wszelkie urazy do mamy oddal narazie i staraj się pogodzić syna z babcią.
Pozdrawiam, życząc pomyślności.

sarunia
25-05-2010, 11:58
Znam podobną sytuację w kręgu moich bliskich i wiem, że tu nie pomogą żadne mediacje, ustępowanie we wszystkim babci (ona jest u siebie i do niej należy ostatnie słowo) ani temu podobne ruchy.
Jedynym rozwiązaniem:
- syn wraca do domu albo wynajmuje stancję /niby dlaczego nie? to dorosły facet/
-babcia zostaje sama w swoim królestwie
-rodzina odwiedza babcię w miarę regularnie ale nie zbyt często, tak żeby obie strony trochę za sobą zatęskniły - oczywiście jeżeli babcia wymaga opieki odwiedziny muszą być częstsze.
Tego nie zrobili moi znajomi i spirala wzajemnych pretensji i żalów ciągle się nakręcała. To było straszne.
Życzę powodzenia i spokoju

tadeusz50
25-05-2010, 15:17
Rozwiązanie sprawy zaproponowane przez sarunię jest chyba najbardziej logiczne. Każda ze stron 'okopała" się na swojej pozycji i nie chce ustąpić. Widzę tez czytając pomiędzy wierszami jakiś konflikt mama -syn. Skoro nie chce wrócić do domu (nie dziwie się ma 28 lat) i nazywanie go młodym nieporadnym człowiekiem jest raczej nadużyciem. Babcia pewnie jeszcze niejednego by przeskoczyła i może spokojne mieszkać sama (ponosząc sama opłaty!)

Ha_na
25-05-2010, 22:54
Tak. Moim zdaniem również propozycja Saruni jest najlepsza. Jeśli syn będzie w dalszym ciągu mieszkał z babcią, będzie tylko gorzej. Babcia, jak wynika z postu, jest osobą samodzielną, no i mieszka w swoim własnym w jej odczuciu mieszkaniu. I tak powinno zostać, (do czasu kiedy naprawdę ta opieka nie stanie się niezbędna). A dorosły , samotny syn, jeśli nie chce wrócić do domu, to niech coś wynajmie. Sprawa testamentu może pozostać na razie w "zawieszeniu", przecież nic mu nie przepadnie, i powinien to zrozumieć. Wspólne dalsze mieszkanie spowoduje następne konflikty. Młodzi mają inne potrzeby i oczekiwania od życia niż starsi - tak było zawsze i będzie.Żadne rozmowy z matka czy z synem niczego nie zmienią.

Zdzisia
26-05-2010, 08:03
:) Sarunia znalazła moim zdaniem właściwe rozwiązanie - nic dodać nić ująć.
A jeżeli syna Juletty stać na kupno mieszkania, to czemu nie. W przyszłości będzie mógł jedno sprzedać.

lusia55
02-01-2013, 17:00
Mam podobny problem z moją 84 letnią matką (ja mam 57lat), Bardzo dużo pomogła mi w życiu finansowo, ja zawsze to doceniałam starając się robić wszystko co chciała moja mama. ale teraz mam już dosyć tego jej wtrącania się do wszystkiego np. jak gotować bo większość robię żle=co powiedzieć i kiedy=czy mogę gdzieś wyjść = wszystko robić tak aby oczywiście mamusi to pasowało = chwalić ją pod niebiosa i robić wszystko to co ona zaplanowała... kocham ją ale trudno tak żyć!

eledand
02-01-2013, 17:32
Witam i współczuję Tobie takiego życia.Apodyktyczność i cynizm widzę u Twojej Matki.Znam to z własnego życia i można komuś stworzyć piekło lub piekiełko...
Najlepiej nie odzywać się i powtarzać dobrze "mamusiu" aż zaskoczy że ją w ten sposób ośmieszasz i trochę lekceważysz.
Do tego potrzeba silnej Twojej woli,bo będziesz zjedzona tą nadgorliwością itd..Pozdrawiam..

Arti
03-01-2013, 01:44
Mam podobny problem z moją 84 letnią matką (ja mam 57lat), Bardzo dużo pomogła mi w życiu finansowo, ja zawsze to doceniałam starając się robić wszystko co chciała moja mama. ale teraz mam już dosyć tego jej wtrącania się do wszystkiego np. jak gotować bo większość robię żle=co powiedzieć i kiedy=czy mogę gdzieś wyjść = wszystko robić tak aby oczywiście mamusi to pasowało = chwalić ją pod niebiosa i robić wszystko to co ona zaplanowała... kocham ją ale trudno tak żyć!

czy rozmawiasz z mamą..tak na luzie..przy herbacie?
Czy uzgadniasz z nią plan dnia i cokolwiek?

i na to wszystko że coś tam robisz źle i co kiedy powiedzieć można powiedzieć "doceniam mamo twoje rady...wiesz kocham cię.
a jej plany zapisz niech ci podyktuje lecz powiedz, że zrobisz to w przybliżonym terminie tygodniowym czy m-c.

czy mama czyta książki, gazety?
Jak nie to podtykaj, zachęcaj i siadaj z nią do herbaty wspólnej...może opowie coś z młodych lat coś z rodzinnych historii. Dopytaj od czasu do czasu..może album zdjęć pooglądacie :rolleyes:
a czas dla siebie będzie ci łatwiej wygospodarować.

hm, wiek 84 lata to ile pozostało do końca jej drogi....

madera1938
03-01-2013, 07:51
Lusia55.

Odnoszę wrażenie, że Twoja Mama tym , jak to określasz, wtrącaniem się we wszystko co robisz usiłuje wywołac Twoje zainteresowanie sobą. Słusznie sugeruje Artfilka, że może wystarczyłoby bardziej zainteresować się sprawami Mamy ; pytając skierować rozmowę na temat Ją interesujący. Wiek Mamy ma duży wpływ na Jej postępowanie i postrzeganie wielu spraw. Moja Mama mieszkała ze mną długo (żyła 89 lat), też miała takie "dyktatorskie" zapędy, ale my wysłuchiwalismy cierpliwie wszystkiego co chciała powiedzieć, mówilismy "oczywiście, mamusia ma rację", Ona była zadowolona, a my staraliśmy się zająć Jej uwage innym tematem. Prowokowaliśmy Ją do wspomnień, zwierzeń, prosiliśmy o radę w drobnych sprawach. To w naszym przypadku wystarczało, Mama czuła sie potrzebna, w domu był spokój.
Oczywiście każdy przypadek i każdy człowiek jest inny, bynajmniej nie chcę udzielać tzw. światłych rad - ale może to byłoby jakieś wyjście ? Jedno wiem na pewno - starym rodzicom czasami dokucza brak zainteresowania ze strony dzieci, a przez "wtrącanie się" chcą poczuc sie potrzebni.
Przepraszam,że tak sie rozgadałam. Oczywiście nikt nie musi zgadzac sie z moim zdaniem.

lusia55
05-01-2013, 16:54
Dziękuje za pomoc i doradzenie jak postępować z mamą : jest dla mnie bardzo ważną osobą w życiu kocham ją - ale coraz częściej nie potrafię jej zrozumieć a przez to nie mam nawet ochoty z nią rozmawiać... To co przeczytałam od was daje mi do myślenia i postaram się skorzystać z tych rad. Pozdrawiam