PDA

View Full Version : małżenstwo z rozsadku


Nika
25-04-2007, 07:59
1333bywa,ze stajemy na ślubnym kobiercu bez "motyli w brzuchu",bez drżenia serca na widok partnera,ale z innych,według nas -słusznych powodów.Czy takie małżeństwo ma szanse na przetrwanie?Czy znacie pary tworzące takie zwiazki,jak im sie układa?

Nika
25-04-2007, 09:26
Znam taką parę.Są wciąż razem od 22 lat,raczej obok siebie niż z sobą,ale nie biorą pod uwagę rozstania...nakazy wiary,poczucie odpowiedzialności za złożoną przysięgę,przyzwyczajenie,strach przed nowym związkiem...?

Kundzia
25-04-2007, 10:48
Ja też znam taką parę osobiście .Nie połączyła ich miłość, nie bylo "motyli w brzuchu",ona była prawie "panną z odzysku" z dwuletnim dzieckiem,on starzejącym się kawalerem.Razem pracowali,wręcz się nie lubili.Przyszły wakacje,zamknięty żłobek,zaczęła przyprowadzać dziecko do pracy,które szybko poznało i polubiło ''kawalera".Byli wręcz nierozłaczni.Zabierał dziecko na spacer gdy musiała zostać dłużej w pracy,póżniej zaczął odbierać go z przedszkola,odwiedzać w dni wolne od pracy.Ona też go polubiła,nie była to miłość ale przyjażń.Pomógł załatwić rozwód,po 3 latach znajomości zafundował wspólne wczasy.W końcu zdenerwowany traktowanie jej i dziecka przez rodzinę zabrał ich do siebie.Ucucie przyszło ale dużo póżniej,obydwoje byli kiedyś bardzo zranieni,długo walczyli ze swoimi demonami.Właśnie mija 25 lat znajomości od 20 lat są razem,żyją skromnie ale szczęśliwie,przyjażń przerodziła się w miłość,mają dwie córy,syn gdy sko nczył 13 lat przyjął jego nazwisko .Skąd to wiem-bo to moja historia.

Nika
25-04-2007, 10:52
Dzięki ,Kundziu, za tę opowieść.Miałąś wiele szczęścia.Parze,którą znam,nie powiodło się tak dobrze.On ją pokochał od pierwszego wejrzenia,a ona nie -do tej pory.Myślała,że to będzie łatwe...skoro tyle o tym czytała i widziała w filmach.Ale wciąż są razem na dobre i na złe.

Kundzia
25-04-2007, 11:14
Mąż też twierdzi że pokochał od pierwszego wejrzenia tylko ja z początku potrafiłam przyjąć wyłącznie jego pomoc a póżnij i przyjażń.Cierpliwością i uporem zdobył i serce.

Basia.
25-04-2007, 11:55
Kundziu, bardzo się cieszę że ułożyłaś sobie szczęśliwie życie.
http://img219.imageshack.us/img219/1170/blume06yw0.gif (http://imageshack.us)

Anielka
25-04-2007, 13:41
Moje małżeństwo też było z rozsadku.Podobał mi sie mój były małżonek ale go nie kochałam.Chcialam sie wyrwać z dość rygorystycznego domu.Tatuś mnie ostrzegał,że mój wybranek jest alkoholikiem,ale mnie sie wydawało,ze dla mnie przestanie pić.Po jakimś czasie pokochałam go,urodzilam syna a mój mąż zaczął coraz więcej pić.Jako człowiek był spokojny,można powiedzieć,że dobry,ale coraz więcej pił.Nie oddawał zarobionych pieniędzy ,nie zajmował sie rodziną i w zasadzie nic go nie obchodziło.Ja wpadłam w silną nerwicę,nasze dziecko też i tak jakoś wyszło,że przestalam go kochać,potem go nienawidziłam apotem przestał mnie wogóle obchodzić i rozstaliśmysię tz. wzięliśmy rozwód.Nie udało się,także nie ma nic do rzeczy czy to z rozsądku czy z miłości.Gratuluję tym,którym sie udało.

Wilhelmina
25-04-2007, 21:46
Kaziu - nie rozumię.Masz kobietę z Afganistanu bez motyli w brzuchu? Chcesz wziąść którąś z tych kobiet, gdyż nieznajomość języka pozwoli na dobre współżycie? Proponujesz nam, abyśmy nosiły te...zasłony? No powiedz Kaziu co jest grane.

Malgorzata 50
25-04-2007, 22:09
To jest odpowiedź na tytuł wątku, przypuszczam, że większość małżeństw tam zawieranych jest z rozsądku, wyrachowania, czy innych uwarunkowań. I jest im dobrze, bo musi być dobrze.
Ale to jest calkiem inna kultura i co my tam o tym wiemy ...nic!
A malzenstwo z rozsadku wydaje mi sie nie do przeskoczenia niestety-pamietacie co pisaliscie o seksie i milosci -wszyscy jak jeden maz krzyczeli ,ze skadze, nie da rady -to jak to pogodzic? Dla mnie pogodzic sie da -od czasu do czasu przy sprzyjajacych okolicznosciach i sytuacji,luzny zwiazek oparty na seksie, czemu nie jak obie strony maja taka chec - natomiast malzenstwo ,bycie z kims na codzien i przez lata,dzieci,wspolne sprawy z ktorych sie trudno wyplatac -nie.Sadzac po sobie i innych malzenstwa z wielkiej milosci bywa ,ze koncza sie z wielkim hukiem i duzymi dramatami,a te zawierane z rozsadku jak napisalyscie czesto zmieniaja sie w trwale ,dobre ,oparte na przyjazni zwiazki,czesto dojrzewajace do milosci -ale ja bym nie potrafila swiadomie zdecydowac sie na zalozenie rodziny z facetem ,ktorego nie kochalabym -glupie to pewnie,ale kazdy ma inaczej i kazdemu sie zycie inaczej uklada

Wilhelmina
25-04-2007, 22:36
Teraz rozumię.
Chciałabym tylko zapytać o to czy to prawda, którąś z kobiet żyjących tam w tych związkach. Utarte opinie często są nieprawdziwe.
Wspomnij, Kaziu, że u nas też były czasy, gdy w większości przypadków rodzice i swaci decydowali o związkach. Owszem, często trwały całe lata, tylko czy szczęśliwe? Przekazy świadczą, że najczęściej nie.

Malgorzata 50
25-04-2007, 22:56
A teraz są szczęśliwe? Chyba tylko sporadyczne przypadki w harmonii dożywają swych lat. A co z dziećmi tych mniej szczęśliwych? Państwo ma wychować? Rodzina jest instytucją, a pogoń za własnym złudnym szczęściem do krainy seksu prowadzi do alienacji społeczeństwa. Gdzie rozsądek? Gdzie własne potrzeby, gdzie potrzeby swoich dzieci. Myślimy, że jak mamy parę groszy w kieszeni to świat jest nasz i wszystkie laseczki na nas czekają. To jest nasza kultura, dobra i jedynie właściwa? Ehhh, może i jestem szurnięty, ale dla mnie liczy sie dobro dziecka ponad wszystko. Pozdrawiam.Kaziu czegos nie rozumiem -tzn co ty wlasciwie o tym sadzisz ,ze mozna z rozsadku czy nie....????? Mysle ,ze dzieci nie maja tu nic do rzeczy bo nie mowimy o patologii tylko o podejsciu do zycia .

Malgorzata 50
25-04-2007, 22:58
[QUOTE=Wilhelmina]Teraz rozumię.
No a ja nie bardzo.....cos sie pogubilam troche

Wilhelmina
25-04-2007, 23:06
Małgosiu, przeczytaj jeszcze raz.Zapytałam czemu Kaziu wstawił te oferty z Afganistanu.Wytłumaczył.Zrozumiałam.Zrozumiałam czemu wstawił oferty, bo toku myślenia dalej nie rozumię.

Wilhelmina
25-04-2007, 23:10
Kaziu.Wytłumacz mi.Czyli związki z rozsadku są gwarancją dobrego wychowania dzieci? W takich związkach nie ma alkoholu, przemocy, zdrad, awantur. Nad wejsciem powiewa transparent - Żyjemy dla dobra dziecka.

Lila
25-04-2007, 23:20
Bo po co w takim razie ?

Kobiety w mojej rodzinie zawsze wychodziły za mąż z WIELKIEJ miłości.Niektórym poszło różnie...
A najgorzej tej praciotce ,co powędrowała za swoim mężem na Sybir i tam umarła w połogu..
Ale ...gdzie ty Kajus,tam ja Kaja...

No,a u mnie ? 40 lat minęło ,jak jeden dzień...la la la..
Wprawdzie w najstraszniejszych snach nie przewidywałam tak zgubnego wpływu genów na swoją osobę,bo cierpliwą kobietą nigdy nie byłam.Ciekawe,czy na Sybir bym poszła za nim,jak zimna nie cierpię ?
Ale może,skoro na służbowy wyjazd do Mediolanu załapałam się ,jako osoba towarzysząca :Dostatnio..

Malgorzata 50
25-04-2007, 23:51
Co tu tłumaczyć, to zależy od nas samych jacy będziemy. Czy uczucie obojga małżonków do siebie jest gwarantem miłości do swoich dzieci? Powinno, i tak przeważnie jest, ale to nie pewnik. Zdarza się inaczej. Wielka młodzieńcza miłość jest tylko zwykłym oczarowaniem przechodzącym w rozczarowanie....a dzieci już są i rosną. Nierzadko oczarowanie mija gdy kobieta jest brzemienna. Co dalej? Będzie czekała na następną miłość, czy woli zapewnić byt dziecku? Trudno powiedzieć, ale małżeństwa z rozsądku są bardzo popularne, jeśli obaj są mądrzy to ułożą życie gdzie miejsce będzie i na miłość. Natomiast gwarancją dobrego wychowania jest mądrość obojga rodziców ( i dziadków też).
Oooooooo nie ! Kaziu napewno nie jest dobrem dziecka utrzymywanie zlego zwiazku (po minionej milosci) na sile dla "dobra dziecka" Tu dopiero sie zaczyna patologia.Od kiedy to kobieta nie moze sama zapewnic bytu dziecku ....? Coz ty nam tu serwujesz za poglady konserwatywne.Ja dzieki Bogu zapewnialam sama godziwy byt nawet nie jednemu ,a dwojgu dzieciom i jakos z glodu nie pomarly,szkoly pokonczyly ,studia tez.A ze byly zakrety po drodze -hmmm w rodziniach zlozonych z mamy taty i potomstwa takie zakrety jak maja byc to tez sa,W kazdym razie dziekuje ,wszyscy zdrowi!
No ale jesli jak napisales OBAJ sa madrzy to obaj moga dobrze wychowac dziecko wbrew przeciwnikom malzenstw homoseksualnych,ale dlaczego nie moga sie jeszcze orzy okazji kochac

Lila
26-04-2007, 00:07
Małgosiu,serceż Ty moje.Już działają moje polepszacze snu...i czy ja dobrze widzę?:)

Oboje z Kaziem,zasadniczym skądinąd facetem,reklamujecie wychowywanie dzieci przez nich dwóch ?

O jessu,to kto by im,qrna je urodził ?
Wynajęli by sobie sztuczne łono ?....zaraz,zaraz...kto to powiedział ? Poślubię łono...Tak,Napoleon rzucając Józefinę...
No i głupio mu poszło,aczkolwiek łono było sprawne..Czyli jednak z miłości ?

Ps.A może lepiej by mu się udało z ministrem Talleyrandem ?

Wilhelmina
26-04-2007, 01:07
Liluś z Talleyrandem to by co drugiemu najlepiej poszło.
Razem by koniec wiązali, piwko na pociechę kupowali i jeszcze podwójnie ...politykę pro rodzinną uprawiali.I szczęść Boże.
Małżeństwo bez miłości jest tym, czym zupa bez soli.
Zje się, tylko na wymioty ciagnie.

Malgorzata 50
26-04-2007, 03:20
Małgosiu,serceż Ty moje.Już działają moje polepszacze snu...i czy ja dobrze widzę?:)

Oboje z Kaziem,zasadniczym skądinąd facetem,reklamujecie wychowywanie dzieci przez nich dwóch ?

O jessu,to kto by im,qrna je urodził ?
Wynajęli by sobie sztuczne łono ?....zaraz,zaraz...kto to powiedział ? Poślubię łono...Tak,Napoleon rzucając Józefinę...
No i głupio mu poszło,aczkolwiek łono było sprawne..Czyli jednak z miłości ?

Ps.A może lepiej by mu się udało z ministrem Talleyrandem ?
A co Liluniu,a co? Obaj to obaj sztuczne lono w obecnych czasach to zaden problem a jesli oni nie z rozsadku tylko z milosci to i owoc tego uczucia podchowaja i beda zyli dlugo i szczesliwie

Malgorzata 50
26-04-2007, 03:25
Liluś z Talleyrandem to by co drugiemu najlepiej poszło.
Razem by koniec wiązali, piwko na pociechę kupowali i jeszcze podwójnie ...politykę pro rodzinną uprawiali.I szczęść Boże.
Małżeństwo bez miłości jest tym, czym zupa bez soli.
Zje się, tylko na wymioty ciagnie.
nie umiem qreczka blada cytowac dwoch perel w jednym poscie wiec musze oddzielnie -otoz to Wilhelmino - taki zwiazek to i uczucia dostarcza i taki bardziej propanstwowy sie robi
W miescie NY co jest kosmopolityczne i otwarte na wszystkie warianty ludzkiego istnienia pary ich obu plus male nikogo specjalnie nie dziwia -kiedys takich dwoch tatenkow obserwowalam na placu zabaw z malcem moze trzyletnim- wszystkie mateczki -kureczki odpadaja w przedbiegach .

Nika
26-04-2007, 09:11
Sama nie wiem,co sadzić o rodzinie tatus+tatuś+maluch....mam mieszane uczucia.chciałabym móc zobaczyć malucha jako dorosłego czlowieka i zapytać go,jak on to widzi,czy nie miał np.problemów w szkole z tego powodu,czy nie był wyśmiewany,jak traktuje kobiety etc.

Basia.
26-04-2007, 10:07
Kaziu.Wytłumacz mi.Czyli związki z rozsadku są gwarancją dobrego wychowania dzieci? W takich związkach nie ma alkoholu, przemocy, zdrad, awantur. Nad wejsciem powiewa transparent - Żyjemy dla dobra dziecka.
Kaziu, potrafiłbyś żyć w takim związku? Bo ja nie wyrobiłabym zbyt długo. Dzieci nie są głupie i wyczuwają "sztuczną" atmosferę.

Basia.
26-04-2007, 10:21
Nie mam nic przeciwko związkom osób tej samej płci ale nie dałabym im na wychowanie dziecka. Wcześniej czy później dzieciak zobaczy "rodziców" śpiących w jednym łożku, całujących się "inaczej", czy to nie będzie miało wpływu na jego psychikę? Wydaje mi się, że będzie miało wpływ delikatnie mówiąc nienajlepszy. Jaką mamy gwarancję, że rodzice płci męskiej nie napoczną swojego synka, przecież to nie jest ich "krew"? Tyle się słyszy o panach gustujących w małych "świeżych" chłopcach, szukających ich na dworcach i w innych wiadomych im miejscach. To samo dotyczy "rodziców płci żeńskiej, zdaję sobie sprawę że moja opinia może być krzywdząca dla wielu "związków" ale zdania nie zmienię.

Nika
26-04-2007, 10:44
Taaak, to bardzo skomplikowane zagadnienie.Nie mam zadnego odnośnika w realu, a media jak to media...

destiny
26-04-2007, 11:04
...........Trudno powiedzieć, ale małżeństwa z rozsądku są bardzo popularne, jeśli obaj są mądrzy to ułożą życie gdzie miejsce będzie i na miłość. Natomiast gwarancją dobrego wychowania jest mądrość obojga rodziców ( i dziadków też).

Ha, ha, ha kazio pewnikiem zrobił błąd !
Chyba miało być..."jeśli oboje są mądrzy..."
Ale nic to, przynajmniej poczytaliśmy o innych związkach :D
U nas w Polsce w obecnych czasach/realiach...raczej to niemożliwe !

ammi1952
26-04-2007, 11:33
Drodzy Seniorzy i Seniority
na temat wszystkich małzeństw z miłości i tych z rozsądku powiem słowami wiersza z beja że życzę wam by związki wasze były lepsze niż ten opisany
Księga życia...

Stąpałam ścieżką słów niełatwych
gdzie miłośc, klątwy i przysięgi,
w rozwartych czterech stronach świata
życie pisało swoje księgi,
i ty tam byłeś, a wraz z Tobą
puste i nagie obietnice,
a ślady naszych wspólnych kroków
piołunem zasypało życie...

malgos651
26-04-2007, 11:36
moi rodzice drugi raz wzieli slub po 9 letniej rozlace tatus zgupial i sie ozenil a potem wrocil na kolanach do mamy

Kundzia
26-04-2007, 11:49
Basiu, jak się chce to można wszystko, miłość jest związkem emocjonalnym, wielopłaszczyznowym, wielopoziomowym. Ludzie sie spotykają i rozchodzą, to normalne. Każdy pragnie być szczęśliwym, tylko należy umieć szukać. Uważam, że u każdego można znaleźć wiele piękna i dobroci, trzeba tylko chcieć. Można pokochać każdego czy też każdą. Można wychowywać dzieci samotnie, można we dwoje - to nasz świadomy wybór. Nadal twierdzę, że związek partnerski jest tylko pozornie partnerski, jak wcześniej wypowiadałem się, nie wierzę aby między dwojgiem ludzi płci przeciwnej mogłaby byc tylko przyjaźń. Ale trzeba umieć żyć, cieszyć się z wszystkiego co dobre i mniej dobre. Nie ma gotowej recepty na szczęście, każdy pisze ją sam dla siebie i bliskich.
Kaziu,w dużej mierze zgadzam się z tobą,małżeństwo oparte tylko na wielkiej miłości wcześniej czy póżniej ma szansę rozpaść się,dwoje ludzi musi połączyć coś więcej i oboje muszą tego chcieć,dużo rozmów,wspólne planowanie wielu rzeczy,mówienie o wszystkim i co cieszy i co boli,a przyjażń nie tylko może ale powinna być.A seks to tez konieczność i nie może być tabu,ma cieszyć i zadowalać w każdym wieku.

Malgorzata 50
26-04-2007, 19:53
Ammi ,co to jest bej?

Lila
26-04-2007, 20:23
A jaki bej ?...bo nie kumam ?:)

Może Tuchaj-bej ?


Hej ,hej Tuchaj -bej
Rozsierdywsia duże.....

ło matko,co ja piszę? Dajcie mi bana w końcu.

Całuski i przepraszam -Lila..

ammi1952
26-04-2007, 21:56
Liluś http://www.wiersze.bej.pl/

Malgorzata 50
26-04-2007, 22:01
A jaki bej ?...bo nie kumam ?:)

Może Tuchaj-bej ?


Hej ,hej Tuchaj -bej
Rozsierdywsia duże.....

ło matko,co ja piszę? Dajcie mi bana w końcu.

Całuski i przepraszam -Lila..
Tuchaj -bej pisalby lepsze wiersze niz wieroszkleci na beju przypuszczam (poza klasykami oczywiscie)

Malgorzata 50
26-04-2007, 22:02
Dziekuję Destiny za "dobrą wiarę", chociaż na pewno nie zasługuję na tak wiele. Już sam w siebie nie wierzę, dlatego czyjaś dobra wiara dla mnie jest abstrakcją. Poza tym nie potrafię nie lubieć.
Ale ci dobrze -ja potrafie i niezle mi to wychodzi-ty Kaziu jakis anielski jestes chyba??????

tar-ninka
26-04-2007, 22:10
http://img386.imageshack.us/img386/3222/417vo1.gif (http://imageshack.us)Liluś Tobie bana ? i i i nie uchodzi ,nie uchodzi....a zresztą obronimy Cię

hannabarbara
26-04-2007, 23:53
Uprzejmie proszę o wtajemniczenie mnie co oznacza słowo "ban". Kilka razy w necie się z nim zetknęłam, lecz nigdy z kontekstu, nie udało mi się ustalić co kryje się pod tym określeniem.

an_inna
27-04-2007, 00:18
Haniu, to ma związek z banicją jak sądzę:) . Zresztą poczytaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ban_(informatyka)

smakokoszka
23-02-2008, 00:44
To nie miłośc przychodzi później tylko przywiązanie--za dobro, spokój, dostatek.Nie popieram takiego związku. Jeśli miłośc przeradza się w przywiązanie to jest własciwe.Oddanie się na służbę za coś---to napewno NIE.Jak uprawiać seks z kimś kogo się nie kocha to dla mnie nie do przyjecia. Muszą być podniety związane z zauroczeniem a nie wyrachowaniem.

lawenda
07-03-2008, 16:41
Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem wypowiedzi na temat małżeństwa z rozsądku. Sądzę, że to ciekawe i pouczjące. Bywają też takie historie jak moja.Po dość dramatycznej młodości poznałam w pracy człowieka który przyjechał na rutynową kontrolę. Mój przełożony doszedł do wniosku, że mogę zmienić swoje życie. To że starszy i wdowiec to tylko same plusy. Nie miałam ojca /zginął jak miałam 2 lata, mama jak miałam 16 lat./ Różnica wieku była duża ale miałabym rodzinę. Jesteśmy już 39 lat. Nasze życie nie było usłane różami. W małżeńswie zobyłam wykształcenie, pozycję w pracy, kierownicze stanowiska a tym samym większe uposażenie. Zawdzięczam mu bardzo dużo a nasze życie wg sąsiadów jest idealne, wzbudzające zazdrość. Dużo osiągnęłam w życiu zawodowym i to tylko dzięki niemu. Dla nas rodzina to wartość nadrzędna. Tak też można żyć .