PDA

View Full Version : Masz tyle lat, na ile si czujesz - komentarze


Basia.
30-04-2007, 22:04
Komentarz do artykułu: Masz tyle lat, na ile się czujesz (http://www.senior.pl/147,0,Masz-tyle-lat-na-ile-sie-czujesz,2191.html)
--------------------
Nam uczestnikom tego forum chyba takie rady nie są potrzebne? Co sądzicie kochani?

bogda
30-04-2007, 22:18
Wiesz co Basiu, piszą tam takie rzeczy jakby to była jakaś rewelacja, a to przecież jest normalne życie. Zawsze jest kontakt z osobami w różnym wieku,czy to w rodzinie czy w pracy. A zmuszać się do oglądania programów, których nie lubię po to tylko aby zabłysnąć wiadomościami, to nie dla mnie.Oglądam to co chcę i co mnie interesuje, a najczęściej coś na luzie i jak najdalej od polityki , co by się nie wkurzać :)

Malgorzata 50
01-05-2007, 00:15
Basiu podziwiam twoje samozaparcie w czytaniu tych brykow dla niedorozwinietych umyslowo,dotknietych demencja staruszkuw ,ktorym trzeba wszystko b a r d z o w o l n o i w y r a z n i e w y t l u m a c z y c. Gdybym zamiast do Klubu trafila najpierw na czesc ,ze tak powiem "publicystyczna" to chiba bym tu wiecej nie wrocila-bo ja sie zastanawiam DLA KOGO te artykuly sa ........moj 80 -cio letni ojciec nie zatrzymalby na tych bzdurach wzroku przez minute .Szkoda ,ze nie pisza tego jeszcze DOZA I POGRUBIONA CZCIONKA zeby nam Boze Bron jaka zlota mysl nie umkla.Bzdurne oczywistosci czyli jak trzydziestolatek wyobraza sobie niewyobrazalny wiek 50+

Malgorzata 50
01-05-2007, 01:31
Basienko wybacz ,jestem niestety debilem .Najpierw napisalam co wiedzialam -bo niestety te artykuly dzialaja na mnie jak plachta na byka.A pozniej puknelam sie w glowe i dotarlo do mojej opanowanej demencja czaszki ,ze ty bierzesz na siebie ciezar czytania tego (ok) TYCH artykulow -zebysmy mieli o czym gadac -i moze sluszna bedzie idea dania odporu latwiznie i schematom przedstawiajac nasz na te sprawy pkt widzenia-czego nie omieszkam uczynic po odbyciu masochistycznej sesji pt "dziennik Polsatu" czyli wiadomosci z Ojczyzny - (katuje sie zawartoscia a nie forma) na deser moglabym obejrzec sobie jeszcze TV "Trwam" ale do tego stopnia umartwiac sie nie mam sily.U Was noc zapada a we mnie wstapila energia wiec podczas gdy bedziecie spali sobie smacznie ja tu niewatpliwie cos wypoce.Pozdrawiam

Wilhelmina
01-05-2007, 06:22
Te artykuły to faktycznie pisze ktoś, komu bozia poskapiła rozumu. Taka chałtura dla zarobku. I nieważne czy Wasiak, czy Papiernik, czy inne nazwisko. Panie zachowują się tak, jakby wszystko co ma 50+ było nienormalne.

emka46
01-05-2007, 07:18
Nie czytam tych artykułów.Raz czy dwa razy przeglądnęłam i miałam dosyć.Jak dla idiotów.

Nika
01-05-2007, 08:20
I słusznie!

Malgorzata 50
01-05-2007, 16:48
Ale mozemy sobie stworzyc wlasne interpretacje na kanwie....dac odpor i zmusic do podniesienia poziomu.Najsmieszniejsze jest to ,ze to pismiennictwo nijak sie ma do poziomu czytelnikow -wystarczyloby zeby redakcja tzw zadala sobie trud poczytania forum i dostosowala tresc do tzw targetu czyli nas.

urszula-kol
01-05-2007, 17:19
Nie czytam tych artykułów.Raz czy dwa razy przeglądnęłam i miałam dosyć.Jak dla idiotów.

Ja po zainstalowaniu internetu, gdy dowiedziałam się, że taka
strona istnieje http://www.senior.pl/ to parę razy wchodziłam, ale oceniłam ją jako beznadzieja. Jedyny plus to informacja o
Cafe Senior /teraz Klub Senior/, gdzie się zarejestrowałam i tak już zostało, a tą główną stronę wykreśliłam dawno z ulubionych i nigdy tam nie zaglądam.

jolita
01-05-2007, 17:45
Urszulko - wydaje mi się, że my też jeszcze "kilka lat temu"miałyśmy podobną filozofię jak autorki tych artykułów i tak będzie z pokolenia na pokolenie. Być może dla tak licznie odwiedzających nasze stronki gości stanowimy kuriozum, a naszym sposobem może tylko być nie podejmowanie wrzucanych tematów co przy swoistym wyścigu otwieraniu nowych wątków wydaje mi się niewykonalne.
Ja (trochę wstyd przyznać się) na pytanie koleżanki jak czuje się i sprawuje moja Mamusia - wyraziłam się, że tak dobrze, że chyba będą Ją w cyrku pokazywać. Bałam się, że obrazi się, ale jeszcze raz dowiodła swojej hm.- jak to nazwać, może - erudycji życiowej, bo jeszcze ze śmiechem powtarza to dalej.Takie określenie świadczy, że ja mimo "sędziwego wieku" też nie potrafię innego pokolenia zrozumieć. I tak to już jest...

Malgorzata 50
01-05-2007, 19:05
Jak to nie potrafisz? bardzo ladnie to okreslilas -a mnie sie wydaje ze warto otwierac nowe watki ,bo ile mozna miedlic na ten sam temat.A wracajac do tematu watku.
Problem polega na tym ,ze nasze rokendrollowe pokolenie jest jednak inne niz pokolenie naszych rodzicow -mniej powazne ,wydaje mi sie i dostojne.Zreszta jest takie zjawisko jak babyboomers ,ktorzy nie chca sie zestarzec -to wlasnie my !!!! Mysle tez, ze bylismy pierwszym pokoleniem ,ktore mialo zupelnie inne ,bardziej kolezenskie relacje z rodzicami i dlatego lepiej rozumie ludzi od siebie starszych.Natomiast to,ze mlodsi nie maja wyobrazni wybiegajacej iles lat naprzod jest zrozumiale -nie jest dla mnie zrozumiale natomiast, ze nie potrafia obserwowac (niektorzy "dziennikarze" )i wyciagac wnioskow oraz drazani mnie schematyzm i pewien przymitywizm.
Jesli chodzi natomiast o samopoczucie -chyba najlepsza recepta jest po prostu byc soba -nie mizdrzyc sie do mlodych udajac "mlodziezowca" bo to smieszne i nie popadac w powage i dostojenstwo. W naszym pieknym kraju jak nigdzie strasznie zwraca sie uwage na "roznice" takze wieku -w wielu znanych mi srodowiskach w roznych krahjach mlodsi i starsi nie tylko ze soba gadaja normalnie SLUCHAJAC sie nawzajem ,ale takze wspolnie sie bawia nie robiac z tego problemu.Ale faktem jest ze dziadkowie nie dzidkuja za bardzo - robia to ,ale w ramach rozsadku ,maja swoje zycie rowniez osobiste ,nikogo nie dziwia starsze pary trzymajace sie za rece ,kobitka w naszym wieku bez oporow idzie sobie sama albo z kumpela do baru ,restauracji czy potanczyc,nie jest zbrodnia powiedzenie dzieciom -nie mam czasu itd.To podporzadkowanie sie potzrebom mlodych (i nie takich juz mlodych) postarza,kobitki nie koncentruja sie na kuchni i robotkach recznych ale zyja -i to nie jest zwiazane ze stanem posiadania tylko nastawieniem do zycia .amen

emka46
01-05-2007, 21:18
Moje relacje z synem/teraz41/ i córką/34/ i z ich przyjaciolmi
zawsze ok.Bez zbytnich spoufaleń ale wszyscy znają ze tak powiem swoje miejsce.Z niekktórymi jestesmy na ty.Razem w towarzystwie nie ma róznicy wieku.Tak samo moje dzieci z moimi przyjaciółmi.

Lila
02-05-2007, 00:23
No proszę...:)

To jest i jakaś pierwsza strona ,która na dodatek zniechęca.Jakie to szczęście,że Desti podała mi gotowca na gg,i od razu trafiłam do Club Cafe..


Pozdrawiam serdecznie ,podpisując się w całości pod tym co napisała Małgosia -Lila..

Malgorzata 50
02-05-2007, 02:51
No proszę...:)

To jest i jakaś pierwsza strona ,która na dodatek zniechęca.Jakie to szczęście,że Desti podała mi gotowca na gg,i od razu trafiłam do Club Cafe..


Pozdrawiam serdecznie ,podpisując się w całości pod tym co napisała Małgosia -Lila..
He bo my wszystkie Lila jestesmy mlode 50-tki dobiegajace 60-tki ale co nam tam,jak bedziemy dobiegac 70-tki tez bedziemy mlodymi starszymi paniami albowiem lubimy sie smiac -a to jest eliksir mlodosci.

Nika
02-05-2007, 07:56
Znam wielu młodych staruszków,bez zapału do życia, maruderów,pesymistów,których nic nie cieszy...a bez dopingu alkoholowego czy jeszcze gorzej-narkotykowego-nie potrafią zorganizować fajnej imprezy...i to jest tragiczne!!

czort
10-05-2007, 20:07
Z młodymi się nie będę zadawać bo wyjdę na pedofila. A właściwie to oni
już wszyscy mówią po angielsku. Więc o czym, z kim i do kogo ! A po za tym, kto będzie rozmawiał ze starym zgredem literackim językiem jak taki
m nie mówią ani w radio ani w telewizji. Hej ! Pozdrowienia ! Czort !

Moje przedmówczynie mają rację !

Dreamka
05-07-2007, 02:15
Powitac was chcialam pieknie na poczatek, bo to moja pierwsza wypowiedz na tym forum.
A teraz do rzeczy :)
Nie czytam z zasady tego typu artykulow, bo wygladaja one tak, jakby uczyly zycia od nowa. Szkoda, ze jeszcze nie dolozyli instrukcji jak poslugiwac sie papierem toaletowym !
Ja tam uwazam, ze zycie zaczyna sie po piecdziesiatce. dzieci odchowane, raty posplacane, mozna zyc pelna para, zyc tak jak sie chce!
I tego sie trzymam.
Bo utartym juz sloganem powiem, ze my nie mamy po 50+, my mamy po 20 lat, a reszta to doswiadczenie i od tego doswiadczenia zalezy, czy ramolejemy, czy cieszymy sie zyciem.
Pozdrawiam serdecznie

Malgorzata 50
05-07-2007, 03:48
Masz we wszystkim rację z wyjątkiem ...rat!!!(niestety)

Nika
05-07-2007, 08:03
Zycie powinno się zaczynac dla nas na nowo,jestesmy madrzejsi,bogatsi w doświadczenia,ale nie zawsze potrafimy korzystac z tego,ze dzieci juz odchowane i czas skupic sie na sobie wreszcie.Rozwijac zainteresowania,korzystać z bogatej oferty rozrywek,nawiazywac nowe znajomości...

green
05-07-2007, 12:06
Ho, Ho... nareszcie drgnęło pozytywnie, z jajem, bez krempacji i zgodnie z zasadami mojego życia 50+. Odnosząc się do artykułu który "zmuszony byłem" przeczytać żeby wiedzieć w czym dzieło, chcę podzielić się swoimi przemyśleniami... otóż mimo że jestem zgodny z moją zasadą "ustąp a zwyciężysz" (sztuki walki wschodu), w tym wątku jestem za tym żeby pokazać swój pazur "seniora". W życiu nie zwracałem szczególnej uwagi na wiek do momentu kiedy postanowiłem zmienić pracę i aplikowałem do uznanej firmy na stanowisko związane z doradztwem i marketingiem, gdzie uważałem że moje umiejętności, wiedza i bogate doświadczenie życiowe, będą docenione. Znajomy zasugerował że mogę zaistnieć w tej firmie, żeby nie wyjść na wariata wykonałem kilka telefonów, między innymi trafiłem na członka zarządu tej firmy i po ciekawej rozmowie zostałem zaproszony do złożenia swojej oferty, co uczyniłem osobiście zanosząc swoją dokumentację do sekretariatu. I tu uświadomiono mnie... że jestem do odstrzału, gdyż... mam więcej lat niż to było podane w ofercie pracy zamieszczonej w prasie. Pani sekretarka, blondynka, z nogami do sufitu... oznajmiła że nie może przyjąć mojego zgłoszenia ze względu na niezgodność ofert dotyczących wieku. W ogłoszeniu był ("jak wół") zapis:..."z bogatym doświadczeniem, do lat 35". Kiedy oświadczyłem że się wszystko zgadza gdyż mam właśnie owe doświadczenie i wiek chrystusowy tylko że z watem czyli 33 +vat 22%=senior, czyli tyle ile faktycznie wtedy miałem, petenci siedzący obok biurka Pani sekretarki wybuchnęli śmiechem , natomiast właścicielka długich nóg poczuła się urażona i wydęła policzki. Jak się domyślacie nie zakwalifikowałem się do dalszego etapu... i byłem bardzo zdziwiony kiedy ów członek zarządu zadzwonił do mnie po jakimś czasie z zapytaniem... dlaczego nie złożyłem swojej oferty... domyśliłem się szybko że moje zgłoszenie dotarło tylko do przedwstępnego obszaru kwalifikacji, czyli kosza w sekretariacie. Dzisiaj już wiem że bardzo dobrze się stało...Drugim moim zapamiętanym przypadkiem dotyczącym świadomości moich lat była sytuacja kiedy to rowerem wyprzedziłem (na światłach) małolatów jadących starym BMW, a Oni z pogardą w głosie krzyknęli do mnie:"- Gdzie się pchasz dziadku." I dopiero wtedy dotarło do mnie że "TAK JESTEM DZIADKIEM" i że wiek Mój ma swoje inne prawa w społeczeństwie i inaczej jest postrzegany przez młodszych, Ja natomiast mam prawo być sobą, i tak jest do dzisiaj. Wcale nie mam zamiaru dać się wypchnąć z dostępu do dobrej jakości życia na jaki sobie zasłużę. I tak mi jest dobrze że aż dobrze mi tak za to. A i tak Wszystkich słonecznie pozdrawiam bez względu na wiek H.T.

Ewita
05-07-2007, 14:40
Za pozdrowienia dzięki - bo to pozdrowienia... Ale ja chciałabym Ci podziękować Green za podejście do życia, za tę młodość, która uwidacznia się choćby w rowerku przystosowanym do włóczęgi, za świadomość, że życie potrafi być piękne - niezależnie od tego, iż się wiek dojrzały Panu Bozi nie za bardzo udał... Twój optymizm sprawił, że widzę teraz nie szare, ponure niebo, a kłębowisko malowniczych i wielobarwnych chmur. Dzięki! Tego było mi trzeba właśnie dzisiaj, bo... czasem czuję się przytłoczona upierdliwością codziennych, miałkich problemów i zapominam o tym, że...

green
05-07-2007, 16:35
Cieszę się że mogę dzielić się swoim optymizmem.Wiecie co robię z niedomaganiami dnia codziennego... odstawiam je na bok i w wolnej chwili zastanawiam się czemu one mogą służyć w moim świecie... i na przykład z czarnych chwil robię tło pięknej nocy z zawieszonymi na nim gwiazdami, albo daję czerń jako passpartou do pięknych kolorowych zdjęć z mojego życia żeby było widać ich wyrazistość... jest to wytrenowany sposób na życie... im więcej czerni w przeszłości - tym więcej koloru na stare lata. Dlatego im starsze wino tym bardziej wartościowe itd..itd.. spróbujcie sami w ten sposób traktować problemy. Ale do rzeczy, właśnie wróciłem znad Siemianówki gdzie budowaliśmy drewniany dom w tradycyjnej technologii. Chcę się z wami podzielić radością tworzenia. Część fotek umieściłem już na www.naturland.fotosik.pl zapraszam do degustacji i ewentualnej wymiany swoich uwag w temacie piękna natury i tradycji, otwartych serc i gościnności ludzi Polskich kresów. Pozdrawiam słonecznie H.T. ps. a wszystko mam pod kapeluszem na ostatniej (7) stronie.

jolita
05-07-2007, 16:45
Zielonku - zadziwia mnię, że mężczyzna też potrafi tak pięknie relacjonować swoje odczucia...Moje uznanie!3557

green
05-07-2007, 16:56
A wracając do tematu, to jak zauważycie nie dostrzegam, nie odczuwam ... większych problemów mojego wieku... po za łupaniem w gwieździe (wg. III Rzeczypospolitej), czy też w krzyżu (wg. IV RP). Właśnie tym reportażem z budowy chcę Wam pokazać że można również z młodymi biegać po rusztowaniach i stać pod daszkiem w deszczu kiedy ma się coś ciekawego do "roboty" albo tworzenia razem dzieląc się doświadczeniem i historią chociażby kultury materialnej... Ot co powoduje że stać mnie na to że mogę powiedzieć że kocham ludzi (chociaż z małymi przerwami). Słonecznie pozdrawiam H.T.

Sunshine
05-07-2007, 16:56
Cieszę się że mogę dzielić się swoim optymizmem.Wiecie co robię z niedomaganiami dnia codziennego... odstawiam je na bok i w wolnej chwili zastanawiam się czemu one mogą służyć w moim świecie... i na przykład z czarnych chwil robię tło pięknej nocy z zawieszonymi na nim gwiazdami, albo daję czerń jako passpartou do pięknych kolorowych zdjęć z mojego życia żeby było widać ich wyrazistość... jest to wytrenowany sposób na życie... im więcej czerni w przeszłości - tym więcej koloru na stare lata. Dlatego im starsze wino tym bardziej wartościowe itd..itd.. spróbujcie sami w ten sposób traktować problemy. Ale do rzeczy, właśnie wróciłem znad Siemianówki gdzie budowaliśmy drewniany dom w tradycyjnej technologii. Chcę się z wami podzielić radością tworzenia. Część fotek umieściłem już na www.naturland.fotosik.pl zapraszam do degustacji i ewentualnej wymiany swoich uwag w temacie piękna natury i tradycji, otwartych serc i gościnności ludzi Polskich kresów. Pozdrawiam słonecznie H.T. ps. a wszystko mam pod kapeluszem na ostatniej (7) stronie.
FILUT z Ciebie Green!

Ewita
05-07-2007, 18:45
"zapraszam do degustacji i ewentualnej wymiany swoich uwag w temacie piękna natury i tradycji, otwartych serc i gościnności ludzi Polskich kresów."(Green)

Popieram z pełnym przekonaniem! Wiesz Green? Najpiękniejsze wakacje mojego dzieciństwa spędzałam przez kilka lat u rodziny, w okolicach, gdzie ludzie "zaciągają" z lekka, a śpiewność i miękkość mowy odpowiada sercom otwartym na oścież...
Z Warszawy, z Dworca Wschodniego, jechało się pociągiem do Czyżewa. A tam Jasio (mój wujek) czekał z bryczką zaprzężoną w dwa pięknie utrzymane konie. Nazwy miejscowości: Kamieńczyk, Ołtarze Gołacze, Nur... To już tyle lat, a doskonale je pamiętam. Raj na ziemi! Piaszczysta droga, po obu jej stronach obejścia i ogrody warzywne, schodzące aż do Bugu, w których mieliśmy prawo buszować do woli (niezależnie od tego, do którego należały sąsiada) pod warunkiem, że wyrwiemy tylko to, co zjemy... Niepowtarzalny smak ciemnego chleba, pieczonego w liściach łopianu, "wyroby", w robieniu których pomagało pół wsi (ach, ta kaszanka - nigdzie nie jadłam lepszej), niedziele i dziewczęta drepczące bokiem drogi do kościoła w Nurze. Barwne ubrania, odświętne uczesanie i... buty w ręce, żeby przed wejściem do świątyni obmyć stopy w rzece i świętego miejsca nie obrazić zakurzonymi nogami. No i przede wszystkim atmosfera ciepła, sympatii i bezpieczeństwa. Tak. Gościnność tamtych ludzi była niezwykła, niepowtarzalna i budzi do dziś nostalgię. Czy przetrwała?

Dreamka
05-07-2007, 22:01
Prawde mowiac mam w nosie ludzkie gadanie. Niech sobie mowia, ja nie slucham i tyle.
Dosyc musialam sie nasluchac Mamusi i tatusia,potem nauczycieli, przelozonych w pracy! basta!!!
teraz robie to na co mam ochote i ani mi w glowie przejmowanie sie tym, co inni powiedza... "jesc mi nie daja"
A wiec potrafie uwalic sie na sciezce, bo akuratnie motylek czy inny owadzik sfrunal na trawke i koniecznie musze zrobic fotomacro, a inni uzytkownicy obchodza mnie z daleka.
Potrafilam tez inne rzeczy :) W Waszyngtonie, pomimo zakazu i nawolywania straznikow wlazlam bezczelnie do fontanny przed budynkiem Kongresu USA, wlazilam do kratera wulkanu i coby tam jeszcze nie wymieniac...
Maz sie przyzwyczail. Juz nie reaguje slowami "nie wypada", tylko smieje sie jak szalony z moich jak on to nazywa dziwactw.
A mnie z tym dobrze!

Ot, trzymam sie zasady: "Nie umrzesz za mnie, wiec nie mow mi jak mam zyc:) "

Malgorzata 50
05-07-2007, 23:30
Zasada jest po prostu suuuper.Zapamiętam i przyjmę za swoja .Jeśli pozwolisz.Myślę ,ze belfrowanie ,które uprawiałam i będę uprawiać od września, choć bywa upierdliwe -przy odrobinie poczucia humoru i dystansu utrzymuje człowieka w stanie "prosto z lodóweczki" bo głupio przy młodych robić za babcię.Dla nich i tak każdy powyżej 30-tki to Matuzalem ,ale fajnie jest czasem ,zamiast sie oburzać popatrzeć na rzeczy oczami dzieciaków i pośmiać się razem z nimi......

Dreamka
06-07-2007, 03:42
Ja tam z wielka sympatia wspominam swoich belfrow Malgosiu, a przede wszystkim tych , ktorzy byli z przedwojennego naboru:)
I jakos tak mi sie w tym moim nauczaniu ukladalo, ze im belfer byl starszy, tym wieksza palalam do niego sympatia .
Zycze powodzenia, ale na razie ciesz sie z wakacji.
Pozdrawiam

Ewita
06-07-2007, 07:47
:) Fajnie przeczytać coś takiego... Ja też belfer, tyle że "od polskiego". Sporo lat już nie pracuję (renta inwalidzka), ale podobno "belfrem się jest do końca życia" i nie wiem, czy to w założeniu należy traktować jak komplement, czy wręcz przeciwnie;)
Ale powiem Wam, że do dziś jest mi miło na serduchu, kiedy na ulicy, w sklepie, na wakacjach - słyszę nagle: "dzień dobry pani profesor!" i mogę pogadać z bardzo już dorosłymi i poważnymi uczniami...
Miłego dnia - na złść pogodzie!

Dzidka
06-07-2007, 07:55
Ewito,masz rację,że belfrem zostaje się całe życie.Są pewne nawyki,którym nie można się przeciwstawić.Wiem coś o tym i walczę z tym, ale czy z dobrym skutkiem?

Nika
06-07-2007, 08:19
3575zdarzyło mi się kilka razy w życiu usłyszeć w czasie wizyty u lekarza,kosmetyczki czy fryzjera pytanie-"a pani to czasem nie nauczycielka?'.Sądzę,ze było ono konsekwencją mej dociekliwości na temat profesjonalizmu w/w osób/fryzjerce zwróciłam uwagę na brudny grzebień oraz zbyt bliską odległość suszarki od mej głowy;lekarza sondowałam na temat przyczyn mych dolegliwości,bo to dla mnie wazniejsze niz recepta itp/Ale czy to wada?W dzisiejszych czasach jestesmy świadomymi swych praw klientami,pacjentami,a nie zastraszoną jednostką...wiemy sporo,chcemy wiedzieć więcej.Natomiast w towarzystwie /nowopoznanym/często słyszę-nie wygląda pani na nauczycielkę.no i o co chodzi?

emka46
06-07-2007, 10:51
Prawde mowiac mam w nosie ludzkie gadanie.


Ot, trzymam sie zasady: "Nie umrzesz za mnie, wiec nie mow mi jak mam zyc:) "Pozwolisz,że też przywłaszczę sobie tę zasadę?Bardzo mi przypadła do serca.

Anielka
06-07-2007, 10:57
Ja stosuję ją od bardzo dawna i może dlatego zyje mi sie lepiej.Wprawdzie moi Rodzice uważają mnie za "dziwadlo",bo przecierz co ludzie powiedzą,ale cóż ,ludzie zawsze mają coś do powiedzenia,najczęściej na nasz temat broń boże na swój.Więc niech sobie gadaja.Pozdrawiam i milego dnia zyczę.:)

Ewita
06-07-2007, 11:10
:) Jestem kolejną osobą, która z powiedzenia Dreamki chce uczynić swoje motto życiowe - jest fantastyczne! Może zrobimy z niego jakieś nasze (tajne przez poufne) hasło?:D

Honorka1949
06-07-2007, 14:23
Jestem " ZA " zasada jest s u p e r !

Dzidka
06-07-2007, 14:24
Zgoda,mnie też się bardzo spodobało to powiedzenie.Chociaż nikt mi właściwie już nie doradza jak mam żyć /no, może poza własnym mężem/, ale na wszelki wypadek dobrze jest mieć coś w zanadrzu.

Anielka
06-07-2007, 15:59
Moi kochani Rodzice ciagle próbuja ,ale ciagle powtarzam,ze jestem dużą dziewczynka i gdybym słuchała co ludzie"gadają" to juz bym nie zyła,inczej mówiąc szlag by mnie trafił.Pozdrawiam.:)

Basia.
06-07-2007, 16:45
Też trzymam się tej zasady przez całe swoje dorosłe życie.

Dreamka
06-07-2007, 16:49
Ja stosuję ją od bardzo dawna i może dlatego zyje mi sie lepiej.Wprawdzie moi Rodzice uważają mnie za "dziwadlo",bo przecierz co ludzie powiedzą,ale cóż ,ludzie zawsze mają coś do powiedzenia,najczęściej na nasz temat broń boże na swój.Więc niech sobie gadaja.Pozdrawiam i milego dnia zyczę.:)

Anielko na to "dziwadlo" trzeba sobie zasluzyc! w pozytywnym tego slowa znaczeniu. Wole byc dziwadlem, niz siedziec w fotelu i czekac na listonosza...
Moja mam zawsze powtarzala, "jesc ci daja, czy co?Nie daja, to sie nie przejmuj, tylko rob swoje". madra to byla kobieta...

Anielka
06-07-2007, 16:52
Wiem o tym i to "dziwaqdło" przyjmuję jako komplement a nie dogryzanie.Ale i tak kocham moich Rodziców i cieszę się,ze ich mam.Pozdrawiam i dalej zyje po swojemu.:)

Ala-ma-50
06-07-2007, 21:42
Czytam i czytam ..i po treści wypowiedzi na forum ...doszłam do wniosku, że wypada współczuć autorce artykułu..bo naprawdę nie znalazłam w nim nic, co by mnie uraziło..nie znalazłam tam ..żadnych nakazów ..a jedynie kilka zwykłych rad..które można zastosować albo nie ..i naprawdę nie widzę powodu do tej burzy w szklance wody.
I jeszcze doszłam do jednego wniosku..dla nas starszych ...ciężko pisać ..bo my przecież wszystko wiemy lepiej....
Ale może się mylę.
Pozdrawiam.

Malgorzata 50
07-07-2007, 01:38
wyjątkowo sie z tobą zgadzam MYLISZ SIĘ- a do tego wyskakujesz ni w pięć ni w dziewięć bo my sobie o naszym dobrym samopoczuciu, a nie o bzdurnym artykuliku-a swoja droga Ala słyszałaś o takiej zasadzie -ze jak sie pisze dla jakiegoś :"targetu" to najpierw dobrze zrobić badanie ryneczku i rozpatrzeć sie kto to mianowicie jest ten nasz odbiorca,(żeby nie pisać o hemoroidach do niemowlaków ,a o klockach lego do staruszków,) a nie działać wg własnych wyobrażeń -co namiętnie uprawiają panie "dziennikarki" z www.senior.pl-

Ala-ma-50
07-07-2007, 07:09
Klocki lego dla staruszków?...dlaczego nie? nie mam nic przeciwko..i wyznam Ci w sekrecie , że uwielbiam klocki lego i jeszcze buduję..a może nie powinnam?...bo to nie wypada..przecież w naszym wieku...??
A poza tym nie wyskakuję ni w pięć, ni w dziewięć jak to ładnie określiłaś...tylko wypowiadam się na forum odnośnie artykułu..jakbyś nie zauważyła..
Ale wiesz co?...chyba sobie odpuszczę...bo coraz mniej mi się zaczyna tu podobać.
I jeszcze jedno...nigdy nie twierdziłam ,że jestem nieomylna.
Pozdrawiam.

Nika
07-07-2007, 07:35
Żyj ,jak chcesz i pozwól żyć innym wg ich upodobań-to dobra maksyma.A co do udzielania rad-wszyscy mamy skłonność do przekazywania ich bliźnim...kto chce,niech korzysta,kto nie...to nie.Szkoda zdrowia na przejmowanie sie drobiazgami!!

Ala-ma-50
07-07-2007, 07:37
Kocham Cię Nikusiu..jesteś super...
Pozdrawiam ciepluśko

Malgorzata 50
07-07-2007, 12:29
oraz szkoda zdrowia na obrażanie się z byle powodu-czyli tzw różnicy zdań.....

Nika
07-07-2007, 13:24
Ale wiałoby nudą,gdybyśmy wszyscy mieli takie samo zdanie na każdy temat...

BUNIA
07-07-2007, 13:34
Powiedzenie <co mnie nie zabije to mnie wzmocni> stalo sie dla mnie swoistym szeptem gdy mi jest ciezko,smutno i zle.Slowa te wypisane duzymi lierami i powieszone na widocznym miejscu staly sie swoista afirmacja na moje bole i lzy.

Nika
07-07-2007, 15:32
Też je często stosuję,pomaga.Lepsze od biadolenia i użalania się nad sobą.

baburka
07-07-2007, 16:39
A ja coraz częściej się zastanwiam, po co mi tyle siły? Jeśli nic nie dzieje się bez przyczyny, to zaczynam się bać niezbadanych wyroków losu.