PDA

View Full Version : „Duże dzieci, duży kłopot” - troski dojrzałych rodziców - komentarze


ciociabisia
16-09-2010, 10:52
Komentarz do artykułu: „Duże dzieci, duży kłopot” – troski dojrzałych rodziców (http://www.senior.pl/88,0,8222-Duze-dzieci-duzy-klopot-8221-8211-troski-dojrzalych-rodzicow,9667.html)
--------------------
Ot życie,mnie nie dotyczy,bo nigdy nie byłam matką,może niestety.Ale nie mogę zrozumieć rodziców,którzy notorycznie wyciągają swoje dzieci z kłopotów finansowych a te w dalszym ciągu popełniają te same błędy.Tak jest wśród moich najbliższych.Rodzice na emeryturze,zamiast odpocząć,muszą podejmować pracę,żeby spłacać długi synalka 35 letniego,biorą kredyty dla niego,spłacają je,potem znów się zadłużają,bo on znowu ma długi.Starałam się pomagać finansowo im,lecz sprawa jest beznadziejna.Jedynak jest zwykłym pasożytem a rodzice ciągle wierzą,że on wydorośleje i póki co muszą mu pomagać.Tylko jak długo na to czekać?

mama2
16-09-2010, 17:36
tez mam dorosle , samodzielne dzieci. Jesli ktores potrzebuje pomocy oddam ostatnia koszule z karku. Nie wiem, czy to dobrze, czy zle. Ale mowilam obojgu, ze moga zawsze na mnie liczyc. Czy splacalabym dlugi dziecka. Tego nie wiem. Pewnie tak, gdyby bylo trzeba

Malwina
16-09-2010, 17:48
Na litosć boską wymagajmy jakiejś odpowiedzialnosci od naszych dzieci pod warunkiem, ze ją kiedyś im wpoiliśmy....na mnie tez moga dzieci liczyc w sytuacjach patowych, ale jakbym wiedziała ,ze to zwykłe pasożytnictwo wynikające z tumiwisizmu nie pomagałabym.Moze nie rozumiem, bo nie mam tego problemu, ale wychowujemy dzieci wpajając im określone wartosci, co w nie włożymy to i wyjmiemy....

tadeusz50
16-09-2010, 18:07
Moje spotkania w pewnych wątkach z Malwiną bywają sprzeczne i burzliwe. W tym wypadku mam identyczne zdanie jak Malwina. Pomagam córce bo tak wymaga sytuacja ale nie jest to jej pasożytnictwo.

ogrodnik
17-09-2010, 11:34
Rozterki matki majacej dorosle dzieci dopadly mnie po smierci meza.Okazalo sie,ze mieszkajaca ze mna corka ma dlugi,ktore spowodowaly zajecie przez komornika poborow. W dodatku ma na utrzymaniu 20-letnia corke,niepracujaca i nieuczaca sie. Aby pomoc wybrnac Jej z klopotow wzielam pozyczki,ktore stawiaja mnie na progu ubostwa. Mamy do sprzedania nieruchomosc,tzn.dom z garazem i warsztatem na dzialce 1700 m2 ale w tej chwili trudno to sprzedac.
I tak jak napisano w artykule sukcesy drugiej corki nie zajmuja w moim zyciu tyle czasu i uwagi co porazki mlodszej.
Te klopoty postawily pod znakiem zapytania moj zwiazek ze spotkana po 50-ciu latach sympatia. Oboje jestesmy ludzmi wolnymi ale ja nie potrafie oddzielic mojego danego zycia i problemow z nim zwiazanych.
Niestety matka nie przestaje sie byc nigdy.

Malwina
17-09-2010, 22:43
Bycie matką nie polega na leżeniu plackiem i pozwalaniu po sobie deptać..oczywiście w cudzysłowiu...teraz jest czas dla Ciebie....nie mozesz pozbyc się domu, ostoji na obecne lata...to są córki problemy, mzoęsz jej próbowac pomóc, ale nie zdejmowac z niej odpowiedzialnosci za nią, jej córkę i ich finanse...a martwić matka i tak będzie się zawsze..

eledand
17-09-2010, 23:41
Witaj Malwinko i wytłumaczyłaś w dwóch zdaniach Problem/.
Czasami trzeba dać,człowiekowi upaść a z boku spoglądać jak prostuje swoje poczynania.
Jest takie przysłowie;Ty - patrz tak,abyś na starość nie została biedną.
Bo człowiek stary i biedny jest stracony...!!!!.....

wankabor
21-01-2018, 17:19
Małe dzieci nie dają spać, duże dzieci nie dają żyć.

eledand
21-01-2018, 17:45
Witaj Wandziu.

Nasi Emeryci,powinni pracować do setki,aby wspomagać finansowo co nie które Dzieci.Dzieci stale wyciągają Łapy i nie mają skrupułów że Matka może je ostatnią kromkę z margaryną.

Bess
21-01-2018, 19:34
Witam.Myślę,że nie jest tak żle,a Wandzia żartowała.
Dzieci nadają sens naszemu bytowaniu na tym padole.
Pewnie,że otaczamy je troską i bez względu na wiek
są dla nas dziećmi chociaż dorosłe,ale przeważnie są to
tylko nasze uczucia niekoniecznie wyrażane materialnie,
wszystko zależy od stanu posiadania.
Zdarzają się niechlubne wyjątki,że rodzice,dziadkowie,
są żle traktowani,nieszanowani,ale to wyjątki na szczęście.

Babciom i Dziadkom ,przy tej okazji życzę
radości z wnucząt<3
Moja maleńka wnusia wyrecytowała mi wierszyk przez telefon
,bo mieszka daleko,aż mi łzy poleciały.Pewnie by przyjechała,
ale znowu jakiś wirus :(

wankabor
21-01-2018, 21:27
Witam.Myślę,że nie jest tak żle,a Wandzia żartowała.
Dzieci nadają sens naszemu bytowaniu na tym padole.

Nie, nie żartowałam. Wszystkiego doświadczyłam. Stwierdzam , że dobrze jest mięć chociaż troje dzieci. Każde z nich jest inne. Każde sprawiło mi radości i troski. Teraz na moje 80+ lat, korzystam raczej tylko od dwojga z ich dobroci. Takie jest życie.