PDA

View Full Version : Nie lubię świąt


Scarlett
25-11-2010, 19:44
Kochająca się, szczęśliwa rodzina w komplecie, łamiąca się opłatkiem, siedząca przy wigilijnym stole, śpiewająca wspólnie kolędy – takiego obrazka życzyłby sobie chyba każdy. Dlaczego często pozostaje to jednak w sferze życzeń, a nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości? Czy Polacy cieszą się z Bożego Narodzenia? Czy to wyjątkowo rodzinne święto sprawia wszystkim radość, czy może dla wielu z nas stało się czasem wzmożonej pracy i męczącej bieganiny?

Może zabrzmi to bardzo brutalnie i naruszy wzmacnianą przez media i centra handlowe obowiązkową radość ze świąt, ale naprawdę jest wiele osób, które ich nie lubią. Nie tylko są to ci, którzy nie mają bliskich i w samotności spędzają ten czas, ale bardzo często są to osoby, dla których przyjemność z Bożego Narodzenia jest przyćmiona niekończącą się listą prac w domu, godzinami spędzonymi w kuchni i kolejkach w hipermarketach. Świąteczny szał niestety potrafi zniechęcić do radosnego przeżywania tych grudniowych dni.

Zmiana perspektywy

„Jako dziecko uwielbiałam święta. Rytualne zdobienie choinki, wyczekiwanie na prezenty, śpiewanie kolęd – wszystko to było dla mnie wielkim wydarzeniem, na które czekałam cały rok. Dziś, gdy sama mam dwoje dzieci i na mojej głowie spoczywa obowiązek przygotowania wigilii dla całej rodziny, nie potrafię się cieszyć ze świąt.” Zdanie Agnieszki podziela wiele kobiet, które najbardziej odczuwają, czym są przygotowania świąteczne. Jak jest się dzieckiem, dostrzega się wyłącznie przyjemne strony grudniowych świąt, których przeżywanie jest wtedy wyjątkowo radosne.

Malwina
25-11-2010, 19:58
Moze nie tyle sprzątanie, kucharzenie,podawanie jest nużące , czy męczące,na tyle, aby powiedziec nie lubię swiąt,ale myślę, ze skonstatowac tak moga osoby, które straciły nadzieję, są same, są skłócone w rodzinie, przezyly tragedię....wtedy świeta sa bardzo trudne, smutne i niechciane....i nikt nie jest w stanie ich pocieszyc, bo mają szerokopojęty żal do swiata i świąt jako symbolu zwartosci rodziny, życzliwości, czasu dobroci i spokoju.....myślę, ze znaczenie tez ma orientacja religijna...ludzie głęboko wierzący inaczej tłumaczą sobie trudne sytuacje....
Miałam w życiu epizod, kiedy myślałam"Boze i co teraz..idą święta..jak je przeżyć,jak tu się cieszyc"....ale generalnie dla mnie to cuuudny czas.....z róznych wzgledów....

bronczyk
25-11-2010, 22:27
Malwino zgadzam się, że religijność ma wpływ na stosunek do świąt. Mnie drażni ten etap przed, kiedy już od początków listopada wokół mam święta. Potem następuje przesyt dekoracji i nie bawi już tak widok Mikołaja czy choinki.

Jadzia P.
25-11-2010, 23:00
Kiedy my byłysmy w wieku naszych wnuków, św.Mikołaj przychodził tylko w wigilie...przynajmniej w moim domu tak było...
Teraz dzieci od początku grudnia spotykają Mikołaja....w przedszkolu, w markecie , często nawet na ulicy....;)
Dlatego te bajeczne swięta nie mają już takiego uroku...jak za czasów naszego dzieciństwa....
Nie lubię tej krzątaniny....nawału pracy...
Dlatego w tym roku świeta Wielkiej Nocy spedziliśmy w domu wczasowym w Wiśle....by sie nie napracować....
I wiecie co Wam powiem....ja juz wiecej świąt nie chce spędzać w ten sposób....wolę tradycyjnie....
Nabiegam się, narobie i właśnie wtedy wiem, ze są święta....
Tam w Wisle było wszystko pieknie naszykowane i podane....ale ....jakoś nie ta atmosfera....:confused:

slava
25-11-2010, 23:29
Malwino zgadzam się, że religijność ma wpływ na stosunek do świąt. Mnie drażni ten etap przed, kiedy już od początków listopada wokół mam święta. Potem następuje przesyt dekoracji i nie bawi już tak widok Mikołaja czy choinki.

popieram Twoje zdanie w 100%. Cholera bierze na te reklamy.:)

Karol X
25-11-2010, 23:35
Witam.
To zalezy jak my sami do zblizajacych sie Swiat Bozego Narodzenia podchodzimy.
Magia swiat jest tak duza,ze dla wielu rodzin,czesto rozrzuconych po swiecie jest okazja do spotkania sie,zaciesnienia czesto kruchych wiezow rodzinnych.
To kilka wolnych od pracy,zajec szkolnych dni,gdzie mozemy byc tylko dla siebie,dla najblizszych,uwolnieni od wszelkiego stresu,ktorego nie skapi nam zycie.
To wreszcie chwila,by podumac o nowonarodzonym synu bozym i jego poslannictwie na ziemi.
Z pewnoscia nie sa to swieta obzarstwa i pijanstwa,choc wielu w tych dniach traci umiar we wszystkim.

Istotna rola jest tez planowanie zakupow,podzial prac przygotowawczych do swiat.
Nie czekajmy na ostatnia chwile.Podarki mozna kupic wczesniej,potrawy jak pierogi,czy uszka,ktore sa pracochlonne tez mozna porobic wczesniej,wlozyc w torebki foliowe i do zamrazalnika.Dzis malzonka porobila pierogi z grzybami,ktore krecilem przez maszynke oraz uszka do czerwonego barszczu.Usunela z indyka i z kaczki wszystkie kosci,tak aby nie naruszyc calosci,posolila,przyprawila,owinela w folie i poszlo do zamrazarki.Duza czesc pracy odeszla.
Mamy juz z glowy.
Pomylem okna,pozakladalem w tym czasie swiateczne zaslonki,pozawieszalem gwiazdy i inne swietlne iluminacje w oknach. Wczesniej zona posiekala migdaly i orzechy.Kazdego dnia cos tam sobie przygotowuje.Upiekla ciasto z orzechami,za kilka dni upiecze makowiec,jedynie sernik bedzie upieczony w ostatniej chwili.
Nie da sie calkowicie uniknac pracy w dzien wigilii,to wiadomo.Najwazniejsze,by sobie tych swiat nie obrzydzac w trakcie przygotowan.Bo wtedy straca swoj urok.

slava
25-11-2010, 23:42
Witam.
To zalezy jak my sami do zblizajacych sie Swiat Bozego Narodzenia podchodzimy.
Magia swiat jest tak duza,ze dla wielu rodzin,czesto rozrzuconych po swiecie jest okazja do spotkania sie,zaciesnienia czesto kruchych wiezow rodzinnych.
To kilka wolnych od pracy,zajec szkolnych dni,gdzie mozemy byc tylko dla siebie,dla najblizszych,uwolnieni od wszelkiego stresu,ktorego nie skapi nam zycie.
To wreszcie chwila,by podumac o nowonarodzonym synu bozym i jego poslannictwie na ziemi.
Z pewnoscia nie sa to swieta obzarstwa i pijanstwa,choc wielu w tych dniach traci umiar we wszystkim.

Istotna rola jest tez planowanie zakupow,podzial prac przygotowawczych do swiat.
Nie czekajmy na ostatnia chwile.Podarki mozna kupic wczesniej,potrawy jak pierogi,czy uszka,ktore sa pracochlonne tez mozna porobic wczesniej,wlozyc w torebki foliowe i do zamrazalnika.Dzis malzonka porobila pierogi z grzybami,ktore krecilem przez maszynke oraz uszka do czerwonego barszczu.Usunela z indyka i z kaczki wszystkie kosci,tak aby nie naruszyc calosci,posolila,przyprawila,owinela w folie i poszlo do zamrazarki.Duza czesc pracy odeszla.
Mamy juz z glowy.
Pomylem okna,pozakladalem w tym czasie swiateczne zaslonki,pozawieszalem gwiazdy i inne swietlne iluminacje w oknach. Wczesniej zona posiekala migdaly i orzechy.Kazdego dnia cos tam sobie przygotowuje.Upiekla ciasto z orzechami,za kilka dni upiecze makowiec,jedynie sernik bedzie upieczony w ostatniej chwili.
Nie da sie calkowicie uniknac pracy w dzien wigilii,to wiadomo.Najwazniejsze,by sobie tych swiat nie obrzydzac w trakcie :) przygotowan.Bo wtedy straca swoj urok.

Karolu, czy żona zgodziłaby się na wypożyczenie Ciebie na okres przedświąteczny?

Karol X
25-11-2010, 23:43
Wiesiu
A do jakich celow?

slava
25-11-2010, 23:47
Wiesiu
A do jakich celow?

No o tym co pisałeś:)

Karol X
25-11-2010, 23:50
Zona lubi piec,gotowac,a nie lubi sprzatac,wiec wiekszosc prac domowych spada na mnie.Nie jest to na zasadzie ona pracuje,ja leze i odwrotnie.
Trzeba sobie pomagac wzajemnie,to chyba logiczne?
Tu w tym kraju malzenstwo,gdzie zona wszystko,a maz nic nie utrzyma sie na dluzsza mete.
Jedynie Araby maja luz.

slava
25-11-2010, 23:56
Zona lubi piec,gotowac,a nie lubi sprzatac,wiec wiekszosc prac domowych spada na mnie.Nie jest to na zasadzie ona pracuje,ja leze i odwrotnie.
Trzeba sobie pomagac wzajemnie,to chyba logiczne?
Tu w tym kraju malzenstwo,gdzie zona wszystko,a maz nic nie utrzyma sie na dluzsza mete.
Jedynie Araby maja luz.

Rozumiem,że żona raczej nie pożycza. Ja wykombinowałam tak : Pikny mąż gotowałby a Ty sprzatał,a ja leżałabym i czekała aż będzie gotowe:)

Karol X
25-11-2010, 23:59
Fajnieee.....to wykombinowalas.:D

slava
26-11-2010, 00:01
Fajnieee.....to wykombinowalas.:D

to byłby przyjemny trójkącik - prawda?:D

Karol X
26-11-2010, 00:11
O swietach ma byc,nie o trojkatach.
Moja wnuczka,jesli jej podpadne,pokazuje mi paluszek wskazujacy(nie srodkowy) i mowi:
Dziadzia - nu nu nu!
Tak i ja Tobie mowie.

slava
26-11-2010, 00:17
O swietach ma byc,nie o trojkatach.
Moja wnuczka,jesli jej podpadne,pokazuje mi paluszek wskazujacy(nie srodkowy) i mowi:
Dziadzia - nu nu nu!
Tak i ja Tobie mowie.
To miał być trójkącik przedświateczny roboczy. Myślałam, że znasz się na żartach. Przecież tu ma być śmiech i zabawa. Przynajmniej ja tak traktuję klub a nie kłótnie i spory :)

Karol X
26-11-2010, 00:24
Ja sie pisze na trojkat,ale nie bede zadowalal Twojego meza.

slava
26-11-2010, 00:36
Ja sie pisze na trojkat,ale nie bede zadowalal Twojego meza.

Karol myślałam,żę chwyciłeś moje wygłupy. Mój mąż nie byłby szczęsliwy nawet jakbyś mu pomógł sprzątać. Jest zazdrosny.;)

Karol X
26-11-2010, 00:45
Chlopa masz zazdrosnego,a mnie proponujesz trojkat,chyba bermudzki na moje nieszczescie.
W trojkacie musi byc wspolpraca i pelne oddanie sie.

slava
26-11-2010, 00:49
Chlopa masz zazdrosnego,a mnie proponujesz trojkat,chyba bermudzki na moje nieszczescie.
W trojkacie musi byc wspolpraca i pelne oddanie sie.

Bermudzki absolutnie nie , bo jeszcze zaginiesz. Chłop zazdrosny, bo ma o kogo.:)

Karol X
26-11-2010, 00:55
Widze,ze ma o kogo.
O swietach ma byc.

slava
26-11-2010, 00:59
Widze,ze ma o kogo.
O swietach ma byc.
40081 Na dobranoc . Do serca przytul psa ....

Karol X
26-11-2010, 01:00
Przytulam.
Dobranoc.

slava
26-11-2010, 01:05
Przytulam.
Dobranoc.

Ok. Śpij i śnij.

Fiona
26-11-2010, 09:25
Piszemy o świętach w dzieciństwie nigdy nie miałam prawdziwych świąt ,już jako mężatka przygotowania do świąt to była sama frajda.Wiadomo w stanie wojennym wszystko się zdobywało...jak dostało się wyrób czekoladopodobny i inne namiastki jakiś produktów to zaczęła się cała celebra z wymyślaniem co z tego da się zrobić.Nie było łatwo,ale ile było radości.U nas był taki niepisany podział, mąż z chłopcami sprzątali ,a ja zajmowałam się w kuchni.w dzień wigilii wstawałam bardzo wcześnie żeby piec ciasta ,a musiało być ich dużo ,bo uwielbiali je ,no i mogli jeść ich do woli.Po całym mieszkaniu unosił się zapach ciasta i przygotowywanych potraw.Zawsze na śniadanie mieli świeżego drożdżowca z ciepłym mlekiem i to musiało wystarczyć do kolacji.Pamiętam jak co chwilę któryś zaglądał do kuchni i próbowali wszystkiego ,a jaka była konkurencja,kto wyliże miskę z masy czy sera do ciasta...Byłam bardzo zmęczona ale bardzo szczęśliwa..... wieczorem kiedy zasiadaliśmy wspólnie do stołu to były życzenia opłatek ,czasem łzy szczęścia że jesteśmy razem, syn grał na organach a myśmy wspólnie śpiewali kolędy.....piękne wspomnienia ... teraz kiedy nie ma już syna i męża, święta już nie mają takiego wyrazu...

zen
26-11-2010, 09:54
Karolu, czy żona zgodziłaby się na wypożyczenie Ciebie na okres przedświąteczny?

Ja też chce, chcę, chcę!!!

Malwina
26-11-2010, 10:36
No Okruszku pewnei tak...jak ktoś bardzo bliski odchodzi to już jejst inaczej...napewno...ale magia zostaje co by przez to nie rozumiec..
Denerwuje mnie bardzo ten nastrój przedsiwąteczny 2 miesiące prawie do przodu...bierzemy przykład z zachodu....kiedyś przygotowania do świąt zaczynały sie od Mikołaja 6 grudnia i to było fajne...
masz rację Karolu..tak sie rozplanowac , zeby nie zwariować i nie paść w same świeta z przyklejonym usmiechem na chwilę....ja mam tez męża takiego pracusia jak Ty jeśli chodzi i dbanie o dom jako budynek, sprzątanei, reperowanie...ale zaznaczam od razu , ze nie odstepuję...hihi..egoistka jestem w tym temacie ..hihi

Jolina
26-11-2010, 10:55
Miłe Brończyk i Wiesiu, przyłączam się do Was, mnie też te cholerne reklamy denerwują.:D
Jeśli chodzi o zwyczaje, to w domu rodzinnym pojawiał się w wigilię gwiazdor....ja już w moim domu wprowadziłam Mikołaja i
Nowy Roczek, żeby było więcej okazji sprawiania dzieciom radości i cieszyć się ich radością. Mikołaj i gwiazdor zostali do dzisiaj, Nowy Roczek odszedł z chwilą "wydoroślenia" ostatniej pociechy.
Przygotowania do świąt. W domu rodzinnym tatko pomagał mamie w przygotowaniach świątecznych , ale i w ciągu roku.
A ubieranie choinki to tylko i wyłącznie tatki zajęcie.
Nie stety, ja nie potrafiłam tego "zwyczaju" wprowadzić w moim domu. Wszystko do dziś w domu robię sama.
Ostatnie dwa lata w przygotowywaniu potraw świątecznych pomaga zięć ale potrawy wigilijne to wyłącznie moja domena, łącznie z ubieraniem choinki i wystrojem domu.
Niektóre potrawy przygotowuję też dla rodziny syna....bo tylko mamcia tak potrafi...:D
A tak wo gule to bardzo lubię przygotowania świąteczne.
Nawet jak w ostatnie dnie jestem padnięta, bez tego nie było by dla mnie świąt. Teraz , kiedy nie ma już w domu całej rodziny, to nawet bardziej lubię okres przygotowań do świąt niż same święta.

slava
26-11-2010, 14:13
Ja też chce, chcę, chcę!!!

Żona Karola nie wypożycza. Wczoraj dyskusja trwała do 24,oo
Musimy obejśc się smakiem, zakasać rękawy i wziąść się do roboty.:)

wankabor
26-11-2010, 15:21
Ja mam święta 365 dni w roku.

wuere'le
26-11-2010, 15:37
2 stycznia 2010 w swoim blogu (adres na dole) napisałem kilka refleksji pt. "O świętach", na temat minionych wówczas świąt. Tak dla żartu, może kto zechce, to ku przestrodze przeczyta.Zdaję sobie sprawę, że to przysłowiowy Syzyf przestrzega. Moja lepsza połowa już zakupy i insze działania planuje, a mnie cholera jasna bierze.

maluna
26-11-2010, 15:48
Oboje z mężem lubimy święta mimo, że mnóstwo z nimi roboty.
Dopóki żyli moi rodzice, wszystkie święta spędzaliśmy razem, a potem rodzina się rozleciała. Teraz, dopóki mogę urządzam
Święta i obchodzimy je razem z dziećmi. Choinka, prezenty, to całe zamieszanie, zmęczenie, ale zawsze jestem szczęśliwa jak jesteśmy razem:D

Scarlett
21-12-2011, 14:23
Smutne święta dla rodzin, którym
na obcej ziemi zginęli dzisiaj ojcowie, wujkowie,
szwagrowie, kuzyni:mad:

http://wgrywacz.pl/images/721znicz_serce.gif (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=721znicz_serce.gif)

waclaw46
21-12-2011, 15:26
http://www.youtube.com/watch?v=f4p0btM60U8
Patrzmy na wszystko z przymrożeniem oka i świętujmy ale z uśmiechem .Szalona wigilia czyli Nekropolscy cz3

bronczyk
21-12-2011, 20:48
Nawet ci co narzekają na zmuszanie do świętowania jednak świętują. Ja marudzę, że tyle roboty, latania po sklepach rok w rok i nieustająco tracę w te dni fortunę. Mimo zaklęć, że już nigdy w życiu nie przytargam do domu ton jedzenia jakby wojna miała wybuchnąć.

MARYLCIA 54
22-12-2011, 20:59
Nawet ci co narzekają na zmuszanie do świętowania jednak świętują. Ja marudzę, że tyle roboty, latania po sklepach rok w rok i nieustająco tracę w te dni fortunę. Mimo zaklęć, że już nigdy w życiu nie przytargam do domu ton jedzenia jakby wojna miała wybuchnąć.

ŚWIĘTE SŁOWA !!! :):):)
Ja co roku obiecuję sobie ... na drugi rok jak dożyję to jadę z chaty na wczasy :) w tym roku też nie jadę i wariacji nie ma końca :)

slava
22-12-2011, 21:05
Przepraszam, nie lubię świąt ,ale żyję na luziku.
Przede wszystkim nie lubię Sylwka,
ale to ze względu na mojego Czarusia.
Bardzo boi się hałasu, petard, nawet jak nie wychodzi z domu.

Scarlett
22-12-2011, 21:13
Wiesia, moja sunia, obowiązkowo tabletki
na wyciszenie i chętnie spędza Sylwester w toalecie,
gdzie kładzie do brodzika i ja ją zamykam tam.
Biedne zwierzaki, które czują i chcą być rozumiane przez człowieka.:mad:

MARYLCIA 54
22-12-2011, 21:17
Przepraszam, nie lubię świąt ,ale żyję na luziku.
Przede wszystkim nie lubię Sylwka,
ale to ze względu na mojego Czarusia.
Bardzo boi się hałasu, petard, nawet jak nie wychodzi z domu.

MOJA WIESIA -- Ty jesteś CUDOWNA !!!
Zazdroszczę takiego podejścia do sprawy.
Nie lubię świąt i tego całego zamieszania.

slava
22-12-2011, 21:41
MOJA WIESIA -- Ty jesteś CUDOWNA !!!
Zazdroszczę takiego podejścia do sprawy.
Nie lubię świąt i tego całego zamieszania.
Marylko, trzeba robić co postanowisz.
Ja jednego roku napiekłam i kupiłam ciasta, położyłam na balkonie / był lekki przymrozek, a na drugi dzień +10/
Wszystko skisło i poszło do śmieci.
To mnie nauczyło ,że ma być tyle co cały rok, tylko inne potrawy.
Teraz wszyscy biegają, a ja dzisiaj z piknym posprzątałam i mam luz.
Zresztą nigdy nie szaleję na święta i się nie stresuję, bo życie mam jedno i zdrowie tysz ;)
Poza tym , tylu ludzi chodzi głodnych, a ja nie mam pieniędzy na wywalanie do śmietnika.

slava
22-12-2011, 21:43
Wiesia, moja sunia, obowiązkowo tabletki
na wyciszenie i chętnie spędza Sylwester w toalecie,
gdzie kładzie do brodzika i ja ją zamykam tam.
Biedne zwierzaki, które czują i chcą być rozumiane przez człowieka.:mad:
Ela. Czaruś też w łazience, ale już teraz chyba coś czuje,
bo stuknie, a on sie boi.

bronczyk
22-12-2011, 21:46
Wiesiu już powinnaś podawać pieskowi syropki uspokajające. Są takie ziołowe, ale je należy już zastosować. Święta bedą przyjemniejsze bez psiego stresu.

slava
22-12-2011, 21:50
Wiesiu już powinnaś podawać pieskowi syropki uspokajające. Są takie ziołowe, ale je należy już zastosować. Święta bedą przyjemniejsze bez psiego stresu.
Mogłabys podac jak sie nazywają?
Bo jak idziesz do weter., to wciska kit, który nie schodzi.:(

bronczyk
23-12-2011, 18:47
Wiesiu napisałam ci na pw. U mnie już od czasu do czasu słychać petardy. Czemu nie można świętować bez tych huków?

slava
23-12-2011, 19:06
Wiesiu napisałam ci na pw. U mnie już od czasu do czasu słychać petardy. Czemu nie można świętować bez tych huków?
To prawda, ale jak wytłumaczyć ludziom, którym los zwierząt jest obojętny, albo ich nie lubią.:(