PDA

View Full Version : Kiedy odchodzą


Gabi K.
20-05-2007, 17:21
Jak poradzić sobie w sytuacji, kiedy wiesz już całą pewnością, że odchodzi od nas na zawsze ktoś, kogo kochasz, lubisz...Jak pomóc jemu, jego rodzinie, sobie, kiedy wszyscy na własnej skórze , doświadczamy fizycznych i emocjonalnych aspektów umierania. I choć śmierć jest częścią naszego życia, patrzymy na nią w naszych bezpiecznych domach przed ekranami telewizorów, czytamy o niej,płacimy, by oglądać w kinie, igramy z nią...Przychodzi taki moment, kiedy ten nieproszony gość pojawia się w progach Twojego czy zaprzyjaźnionego domu. Jak uczynić doświadczanie śmierci lepszym, zarówno dla żyjących, jak i dla tych , co odchodzą. Może zechcecie o tym porozmawiać, pomóc innym przez to przejść?

Dzidka
20-05-2007, 18:19
Ten problem został dzisiaj poruszony w odc.serialu "Na dobre i na złe". Dla ludzi wierzących, wyjaśnienie Ojca /chyba Tadeusza/, który opiekuje się najcięższymi chorymi w Hospicjum, może być wiarygodne.

Ludziom niewierzącym może być trudniej przejść to ciężkie, ale nieuchronne doświadczenie. Cieszę się,że należę do tej pierwszej grupy.

Kundzia
20-05-2007, 19:13
"Ty przyjdź do mnie kiedyś nad ranem
ze śmiercią , jak z panną pod rękę
i podaj mi czarny atrament na śmieszną ostatnią piosenkę.
Staniemy tak sobie jak w lustrach
ty - moje życie, i ja,
I może to będzie szósta-
a może przejedzie sto dwa...
"Niebrzydka z was dwojga jest para"-
śmierć powie ścierając z nas kurz.
Ja na to powiem: "Sen mara"...
A życie: "już".

Pozwoliłam sobie skopiować i wkleić fragment wiersza Agnieszki Osieckiej który Gabi umieściła w dyskusjach.Wiele daje do myślenia ten wiersz,tak piękny.
Czym jest śmierć?-medycznie ustaniem funkcji życiowych.Dla wierzących -przejściem do lepszego życia.
Jak by ona nie była nazwana to jednak strata.Jak ją przeżyć,jak się z nia pogodzić.Chyba nie ma na to recepty.Nigdy nie jest się na to gotowym,trzeba powoli oswajać się z tą stratą,nie starać zapomnieć "na siłę" ale i nie rozdrapywać.Zostawić w pamięci to co było najlepsze,najpiękniejsze.I choć czyjeś odejście nie jest powodem do radości starać się wspominać takie chwile ,które przywołują uśmiech.To pomaga,wszystkim.

akusia
20-05-2007, 19:53
Nie tak dawno odeszła mi bliska osoba,jest to bardzo ciękie
przeżycie.Wiadomo nam że kiedyś nadejdzie kres życia doczesnego,ale ciężko jest nam z tym pogodzić.Mimo że mamy w okół nas osoby które nas wspierają,to i tak z żalem i rozpaczą zostajemy sami.Nie mamy innego wyjścia jak poradzić sobie,jest to trudne ale nie ma wyjścia.Musimy żyć dalej.

jolita
20-05-2007, 20:52
Gabi - trudny temat przywołałaś i chyba taki, na który nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dla mnie ważne jest żebym z osobą której już nie ma - wcześniej była w zgodzie, a że nikt z nas nie wie kiedy jego ostatnia chwila "tutaj" nastąpi - warto o tym wcześniej pamiętać.

bogda
20-05-2007, 21:21
Tak...temat jest bardzo trudny, nie wiadomo dokładnie co może komuś pomóc. Mnie w takiej sytuacji najbardziej pomogli przyjaciele, poprostu codziennie (chyba ustalili dyżury) mnie odwiedzali, rozmawialiśmy o osobie która odeszła, o przyczynach śmierci. Dzieci i ja byliśmy nieraz bardzo zmęczeni tymi odwiedzinami, ale bardzo nam to pomogło, nie zostaliśmy sami, a rozmawianie o zmarłym i wspominanie bardzo pomaga, w ten sposób ten ból był dzielony na wszystkich, nie dżwigaliśmy go sami. Ponadto zmęczeni szybciej zasypialiśmy, rano każdy do swoich obowiązków, a po południu goście. Nawet nie mogłam się dobrze wypłakać, bo przy dzieciach udawałam bohaterkę (syn zdawał akurat maturę), a przy gościach nie było właściwie okazji, najwyżej wszyscy uronili jakąś łezkę i to też nie było dobre, bo wszystko dusiłam w sobie...aż do pewnego czasu... kiedy wylało się wszystko ..jak tsunami... a póżniej rzuciłam się w wir zajęć, robiłam co się tylko dało, żeby nie mieć czasu na myślenie....teraz można powiedzieć jest już dobrze....
Tak że nie wiadomo co komu pomoże, ale mnie chyba najlepiej pomagała pracka, pracka i jeszcze raz pracka...

Kundzia
20-05-2007, 21:57
Dla mnie ten temat jest tak jakoś bieżący.Ostatnio w pracy tyle osób straciło bliskich,że niemal codziennie o tym się mówi.I to pomaga,rozprasza trochę smutek.Dziś też na zmianie miałam kolegę który wczoraj pochował matkę,opowiadał o niej,wspominał ciekawe chwile i widać było że się odprężał.Wtedy nikt nie może być sam.

Gabi K.
20-05-2007, 22:44
problem jest jeszcze głębszy, bo dotyczy nie jak sobie poradzić po śmierci drugiej osoby lecz jak pomóc jej przejść na tę drugą stronę, jak pomóc jej domownikom. TO może nastąpić za miesiąc, może za kilka, wie tylko ten Najwyższy.Jak rozmawiać z nią o tym? Jak Wy sobie z tym poradziliście. Ja starania podejmuję, ale niezależnie od pewnych moich zawodowych predyspozycji w tym kierunku, boję się ,że zbłądzę, że nie potrafię...

jolita
20-05-2007, 23:22
Nie odpowiem...Los dotychczas ustrzegł mnię od takich doświadczeń i jestem Mu za to wdzięczna...

Basia.
21-05-2007, 00:04
Trudne pytanie, trudna odpowiedź. Wszystko zależy od psychiki osoby chorej i jej bliskich. Jedni chcą znać prawdę inni jej się boją i wolą żyć w nieświadomości. Ja chciałam poznać prawdę i lekarz powiedział mi, że mam 50% szansy na przeżycie 5 lat /3 czerwca miną 3 lata jak żyję/, mój syn takiej prawdy nie dopuszcza do siebie. Ja prawdę przyjęłam ze stoickim spokojem, co ma być to będzie. Kiedy będzie się zbliżał mój czas uporządkuję wszystkie swoje sprawy i będę czekała.

ammi1952
21-05-2007, 00:04
Gabrysiu poruszyłaś bardzo bolesny temat . Nie ma na to recepty. 19 lat temu jak walczył mąz z nowotworem ,ja do końca wmawiałam mu że z tego na pewno wyjdzie ,nigdy przy nim nie płakałam zdarzało mi sie beczeć nocami na balkonie,wtedy gdy zaczynała morfina działać i pogrązał się we śnie .Nauczyłam się sama robić mu zastrzyki,Podłaczać kroplówke podwieszana do żyrandola. Walczyłam wras z mim jak lwica - niestety przegraliśmy 3 letnia batalie o życie. Musisz być silna za dwoje niejednokrotnie za troje i nie rozpaczaj przy tej chorej odchodzącej na drugą stronę tęczy osobie .Gdyż jak myślę stwarza to dodatkowy ból i strach . Trzymaj sie dziewczyno i bądz dzielna Pozdrawiam Cię Grażyna

inka-ni
21-05-2007, 00:05
Każdy z nas przeżyl tak trudne chwile.Jest to filozoficzny temat.Każdy podchodzi do tego różnie,w zależnosci kto umiera.Dramatem,jest gdy umierają dzieci,mlodzież,no i nam bliscy.Ale gdy odchodzi osoba bardzo cierpiąca,należy pogodzić się z tym,że śmierć wyzwolila ją z cierpienia.Gdyż rozpaczając to wlaściwie myślimy o sobie,to nam - jej będzie brakowalo,ale jej - nie będzie brakowalo nas.Mając ostatnio wiele przykladów samobójczych,należy się zastanowić,jak wielki ciężar życia byl dla tych ludzi,że postanowili odejść ,a dopiero śmierć,przeniosla ich w krainę ukojenia i spokoju.Stąd moje podejście do wlasnej smieci,iż nie ma się czego bać.Bylam parę miesięcy temu w sytuacji bliskiej odejscia i pomyslalam,że jedna droga się kończy,a dalej nie stawialam znaku? Nie bójmy się smierci,jedynie pomagajmy przekroczyć jej próg, z wlaszcza - w cierpieniu,gdy nie ma innej możliwośći

Wilhelmina
21-05-2007, 06:14
Gabrysiu - zadałaś pytanie na ktore nie ma dobrej odpowiedzi.
Jeśli człowiek umierający cierpi, należy zrobić wszystko , aby mu ulżyć. I już nie ważne jest, że szkodzą mu papierosy, że nie powinien tego czy owego, że tylko bez cukru, czy z cukrem. Trzeba robić tak jak on chce, bo walka o zdrowie, czy nałogi nie ma już sensu, a odbiera spokój ostatnich tygodni czy dni.Jeśli chce rozmawiać o śmierci, trzeba mu na to pozwolić, a nie unikać tematu. Jeśli jest wierzący, to łatwiej, bo nadzieja na dalsze, choć inne istnienie, dodaje odwagi i niesie pogodzenie z rozstaniem tu, na ziemi. Jeśli chce się pożegnać, przekazać te może ostatnie myśli i swą miłość, też trzeba na to pozwolić, a nie łkać i histeryzować. Trzeba być spokojnym, kochającym, wspominać tylko to co było dobre i piękne. Łatwiej jest odchodzić gdy ma się świadomość dobrze spełnionego życia. Śmierć jest często wybawieniem od cierpienia. Śmierć nie zna rozpaczy. Rozpacz jest atrybutem tych co pozostają. A jeśli człowiek umiera na starość, nie cierpi, nie wie że kres nadchodzi, dziecinnieje, to należy traktować go jak najukochańsze dziecko. Dziecku wybacza się, całuje, ustępuje. Dziwne, ale okazywanie miłości niesie obu stronom ulgę. Rozpacz, histeria zwiększa strach.
A tak na marginesie. Śmierć nie jest wrogiem życia. Dzięki śmierci człowiek żyje.Śmierć daje miejsce innym do życia. Wiemy o tym od zawsze i wiemy, że musi przyjść. Nie ma od niej wybawienia.
Jest taki obraz, tylko nie pamiętam kto go namalował. Śmierć przedstawiona jest jako piękna młoda dziewczyna z kwiatami, a człowiek patrzy na nią szczęśliwym, zakochanym wzrokiem.
Może właśnie taki obraz należy w sobie utrwalać.

an_inna
21-05-2007, 07:33
Thanatos Malczewskiego? 2259

elizka
21-05-2007, 08:34
Napiszę Wam coś ,co usłyszałam niedawno na kazaniu naszego młodego,ale wspaniałego księdza.Powtórzę to co zapamiętałam:rozmawiali ze sobą bliżniacy w brzuchu mamy-A co jest na tamtym świecie?-Na jakim świecie?-zapytał jeden-Nic nie ma!-Niedługo koniec!I już!Rozpad!Nie ma co myśleć o tym!-Ale słuchaj!-mówi drugi-zobaczymy swoją mamę,posłuchamy jak śpiewa,dotknie nas,utuli.-Jaką mamę!Nic takiego nie ma!Wierzysz w bzdury,których nie da się sprawdzić! ......Te słowa jakoś do mnie trafiły i pomogły wiele zrozumieć w kwestii życia,wiary i śmierci.A tak w ogóle to po odejściu bliskiej osoby każdy przechodzi etap niedowierzania w to co się stało,buntu przeciw niesprawiedliwości losu,strasznej tęsknoty za tym ,który odszedł i powolnego uspakajania,w końcu do pogodzenia się z nieuchronnością.Kiedyś o tym przeczytałam i sprawdziłam we własnym sercu.Z tym,że czas trwania tych etapów jest bardzo różny,jednak nie bez racji ,żałoba/czarnego stroju/trwa od roku do 2 lat.

Nika
21-05-2007, 09:24
Cierpiący poprzez śmierć odnajduje ukojenie,dla nas,po jego stracie-cierpienie sie zaczyna..

Wilhelmina
21-05-2007, 10:08
AN_INNA JESTEŚ WIELKA.

BUNIA
22-06-2007, 23:17
3225 Maz chorowal tylko pol roku .. a moze az pol roku ???.Widzialam jak zycie z niego uchodzi niczym powietrze z balonika .Fizycznie nie cierpial /prawie/
psychicznie bardzo,, bo chcial zyc,,dokonane wydawalo mu sie wprost niemozliwe .
Rozpaczliwie czepial sie wszystkiego co mogloby zmienic okrutna rzeczywistosc..
Lezal w klinice na oddziale gdzie nie wolno bylo otwierac okien meczyl sie ,patrzyl tesknie na zielen drzew otulajacych budynki.Prosil piwnymi oczami o lyk swiezego powietrza .. ale tego z zewnatrz a nie z korytarz po otwarciu drzwi.
Bylam bezradna i bezsilna ale musialam grac ...usmiechac sie ,cieszyc z wynikow ktore nie zawsze bylo dobre,opowiadac kawaly a nawet spiewac .
Dopiero w samochodzie dawalam upust emocjom .. plakalam,krzyczalam ,wylam z bolu ,przeklinalam .. tak dojezdzxalam do rodzicow.
I znowu gra .. w trosce o Nich zeby nie obciazac i tak ich nadszarpnietej psychiki/oboje byli wiezniami politycznymi KL Auschwitz/ .
Nie mowilam prawdy - nie chcialam martwic ani syna ani rodzicow.A lato tamtego roku bylo takie upalne ...
Po kazdej <chemii> byl b.slaby ..przypiety pasami w samochodzie byl jak manekin .,.W potwornym upale z niemoznoscia otwarcia okien i mdlym zapachem /????/ coraz wiekszych dawek chemii dojezdzxalismy do naszego domu.
Mrozny dzien stycznia .. nic nie wskazywalo ze to ostatni <nasz< dzien,
Prosil ,blagal o powietrze /mial podlaczony tlen,krew i plazme/ dusil sie .Po zastrzyku sie uspokoil,zaczal miarowo oddychac, wzial mnie i syna za rece - powiedzial <kocham was ,> .. umieram ...
Popatrzyl w rog sufitu , oczy zrobily sie ogromne i <wilgotne> ale nie z placzu .. usmiechnal sie ,,, i tak cichutko usnal .... na wieki.
Akurat w dniu dzisiejszym skonczylby 62 lata.
Wiem i jestem przekonana iz byl On miloscia mego zycia .

Anielka
22-06-2007, 23:23
Buniu ściskam Ciebie mocno.Pozdrawiam.

an_inna
22-06-2007, 23:34
Renatko, kochanie 3227

inka-ni
22-06-2007, 23:42
Buniu jeżeli ten ostatni gest wyrażal usmiech,to zobaczyl coś pięknego,soś, co unioslo jego duszę w cudowną krainę,a na pocieszenie dodam,że jest już szczęsliwy i kiedyś też dolączysz.Pozdrawiam3230

bogda
22-06-2007, 23:43
Buniu.... życie jest, jakie jest.... ale ile masz pięknych wspomnień, tego nikt Ci nie zabierze.... trzymaj się ...pozdrawiam :)

tar-ninka
22-06-2007, 23:46
http://img258.imageshack.us/img258/9747/gfpt7.gif (http://imageshack.us) Renatko jestem przy Tobie.

Kundzia
23-06-2007, 08:43
Dziś przeczytałam twoje wspomnienia,i cóż można powiedzieć? żadne słowa nie są dobre,ale pamiętaj,jesteśmy z tobą ,przynajmniej myślami.Najważniejsze,że zostały ci dobre wspomnienia.I te pielęgnuj.

akusia
23-06-2007, 12:48
Buniu wiem co to znaczy stracić najbliższych.3lata jak nieżyje siostra a kilka miesięcy jest jak nie żyje mąż.Buniu serdecznie Cię pozdrawiam bo inne słowa już nic nie zmienią.
-------------
*Anna*

BUNIA
24-06-2007, 21:14
3300
to dla mnie bardzo wazne ... ze ktos czyta i liczy sie z moimi doznaniami. Dziekuje

BUNIA
24-06-2007, 21:17
3301
tak bardzo Cie rozumiem.... musimy byc silne.. bo jestesmy ;slabsza plcia : .....

renald
15-08-2007, 12:08
Pięknie Panie piszą, widać,że wiele przeszłyście. Ja niestety straciłem ukochaną osobę po długiej i ciężkiej chorobie 6 miesięcy temu. Zostałem sam i ciągle nie mogę się z tym faktem pogodzić. Wiedziałem, że odejdzie, ale liczyłem, że jeszcze nie teraz, może rochę później. PAn był nieubłagany, zabrał wtedy kiedy Sam zaplanował. Byliśmy razem przez prawie 40 lat(bez 5 miesięcy)i w myślach, we wspomnieniach ciągle jesteśmy razem. Nie potrafię się cieszyć z życia, nie umiem z nikim rozmawiać, tygodniami do nikogo sie nie odzywam, bo po co.
Dzieci żyją swoimżyciem, w swoim mieszkaniach, mają swoje sprawy, mnie czasami odwiedzają, ale zawsze im się spieszy.
Wiem,że to wskazuje na depresję, ale nie umięsam ztego wyjść. Koledzy i znajomi zniknęli, nowych nie szukam.
Wiem, że jest gdzieś ktoś kto być może mnie pomoże, pocieszy, przywruci chęć do życia, tylko gdzie go szukać.

destiny
15-08-2007, 12:18
Wyjdź z tej skorupy z której się otoczyłeś !!!
Tak nie można...trzeba do ludzi :)
Nie jesteś jedyną osoba, która to przeżyła...
Czas leczy rany, ale trzeba mu pomóc.
Zrób pierwszy krok. No, może już nawet zrobiłeś...pisząc tutaj !
Jestem pewna, że znajdziesz tu życzliwe dusze :)

Basia.
15-08-2007, 12:29
zdaję sobie sprawę z tego co przeżywasz .......... ale czas na szczęście goi rany. To nie są frazesy to jest prawda. Pamiętaj, że masz tutaj w klubiku mnóstwo życzliwych osób i w każdej chwili możesz pisać szczerze o tym co Ci "w duszy gra" a my będziemy Ciebie wspierali. Pozdrawiam cieplutko.
http://img370.imageshack.us/img370/518/2rozyczkiif4gg9.gif (http://imageshack.us)
Pamiętaj: jesteśmy do Twojej dyspozycji.

Tesa
15-08-2007, 12:38
Renaldzie witam Cię

To co piszesz jest bardzo smutne. Napewno przeżywasz bardzo, że bliska Ci osoba odeszła. Takie jest już życie i tego my nie zmienimy. Musimy się dostosować. Wiem, że żadne rady nie pomogą, jak będziesz w sobie pielęgnował ten smutek i samotność. Nie można tak. Spójrz wokół siebie - jaki piękny jest świat. Wspominaj dobre chwile, które przeżyliście razem. Otaczaj się ludzmi pogodnymi, wyjdz i otwórz się do ludzi. Przełam ten smutek - postaraj się, zobaczysz, że inaczej będziesz na wszystko patrzył. Nie chodzi o to, żebyś zapomniał o ukochanej osobie, tylko o to, żebyś się z tym pogodził, że tak miało być i jest.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę, aby uśmiech i radość zagościły w Twoim sercu.
Teresa.

Sunshine
15-08-2007, 12:46
Pięknie Panie piszą, widać,że wiele przeszłyście. Ja niestety straciłem ukochaną osobę po długiej i ciężkiej chorobie 6 miesięcy temu
Pierwszy raz napisałeś nam o tym smutnym fakcie w lutym,od tego czasu upłynęło sporo czasu.
Skoro nadal tak cierpisz i nie potrafisz sobie z tym poradzić,myślę ze przydałaby Ci się fachowa pomoc.Mam na myśli psychologa.
Ale bycie między ludżmi/nawet wirtualnie/też pomaga.Postaraj się trochę uaktywnić na forum Seniora.Życzę Ci dobrego dnia.

POLA
15-08-2007, 13:21
Czymże jest pół roku wobec wspólnie przyżytych czterdziestu bez mała lat?
Tu nie ma jakiegoś jednego wzorca na długość przeżywanego smutku, każdy odczuwa to inaczej, ponadto tej pustki tak łatwo nie da się zapełnić.
Sądzę też, że mężczyźni przeżywają taki stan inaczej niż kobiety, to też trzeba uwzględnić.
Rozumiemy Renalda, ale go nie poganiajmy.
Psycholog? Może, ale myślę, że więcej uważnych i cierpliwych słuchaczy Renald znajdzie tutaj, w naszym klubie, bo jemu - tak sądzę - potrzebne są długie rozmowy o tym, o czym on będzie chciał rozmawiać.

Anielka
15-08-2007, 19:08
Witam Cię bardzo serdecznie Renaldzie.Powiem tak ukochanej osoby nie wymaże żaden czas i tak ma byc.Powinna na zawsze zostać w Twojej pamięci,tylko musisz nauczyć się żyż inaczej.,ale zyz.Cieszyć sie z kazdego dnia.Jeżeli moge podpowiedziec prponuje załóż cos w rodzaju pamietnika i pisz tak jak rozmawiałbys ze swoją ukochaną Zona.Wierze,ze bylaby bardzo zadowolona,ze starasz sie normalnie żyć,usmiechać sie do ludzi,byc z nimi,sprawiać sobie małe przyjemności i opowiadać jej o tym.Ona na Ciebie patrzy i jest jej bardzo przykro,ze nie jestes takim człowiekiem jakiego Cię zna.Zycze usmiechu na każdy nowy dzień.Pozdrawiam serdecznie.5078

elizka
15-08-2007, 19:59
Do Renalda...Bądż z nami!Nie wahaj się wyznać swych trosk.Tu znajdziesz dobre serca i zrozumienie.Ona jest szczęśliwa!!!Naprawdę!W to musisz uwierzyć.http://img508.imageshack.us/img508/9118/tmotyle33ud0.gif (http://imageshack.us)
Shot at 2007-08-15

Karol X
15-08-2007, 20:24
Wzruszajace sa te Wasze posty.Ile w nich zalosci,smutku i rozpaczy po stracie bliskich.
Musieliscie bardzo kochac swoich mezow,zony,dzieci,ktorych juz nie ma na swiecie wsrod zywych,ale pozostana na zawsze w Waszych sercach,poki one bija.
Smierc nie ma takiej wladzy,by wydrzec od czlowieka wszystko.
Jest takie malenkie miejsce,stworzone przez Najwyzszego,gdzie nasi najukochansi moga byc razem z nami,az do konca naszych dni.
To wlasnie serce.

tar-ninka
15-08-2007, 20:35
Renaldzie ,wiem co czujesz ,az za dobrze.I dlatego powtarzam za kolezankami ,bądz z nami tu znajdziesz dobre serca i zrozumienie
Karolu piękne to co napisałes i takie prawdziwe/ jest takie malenkie miejsce.....

Honorka1949
15-08-2007, 22:06
Ronaldzie! trafiles na wlasciwe forum.Dobrze , ze to z siebie wyrzucilec.Napewno Ci lżej.Pamiętaj, ze czas leczy rany.Zobacz , zycie toczy sie dalej.Musisz zyc, jasne dzieci tego nie rozumia, maja swoje sprawy i nie wiedza co dzieje sie w Twoim sercu. Nie mozesz sie pograzyc, pamietaj o niej ale musisz zyc dalej. Ona tez by tego chciala. Pisz i wlasz sie w klubowe zycie, a zobaczysz ze ono nie jest wcale takie smutne.Pozdrawiam Cie serdecznie.

Malgorzata 50
15-08-2007, 23:11
Wszystko juz zostalo powiedziane wiec dołaczam do kolezanek .Moze spróbuj pogawedzić z nami na mniej smutnych watkach -zobaczysz zrobi ci się chociaz przez chwile weselej....A z rady o wizycie u psychologa -skorzystaj ,to nie boli ,a moze pomóc....

Gabi K.
16-08-2007, 16:52
Renaldzie

Może pomoże Ci lektura tej mądrej książki, dla mnie po śmierci mamy była drogowskazem jak dalej żyć, jak wypłakać się, nie tyle dosłownie, bo nawet nie o prawdziwy płacz chodziło, lecz o stan, zwany żałobą, a który trzeba przeżyć, by negatywne emocje, nie wyrażone we właściwym czasie- nie wróciły ze zdwojoną siłą.
I Ty to właśnie robisz teraz, dzieląc się z nami swoimi odczuciami.Myśl o stracie, nie izoluj się od niej i od swojego bólu, daj mu ujście, bo za jakiś czas w podobnej sytuacji będzie Ci znacznie trudniej. Jeśli nie przeżyjesz żałoby , ona do Ciebie powróci.Nie wyrażone emocje mogą zamienić się na objawy cielesne, jako, że uczucia są pewną energią, która gdzieś musi się objawić.

Teraz z perspektywy czasu, minęło go trochę od odejścia mojej mamy, myślę, że żałoba była ciekawym okresem w moim życiu.
Dala mi wielką szansę. To trochę jest tak jak z chorobą, która zawsze prowokuje pytanie- czemu właśnie ja zachorowałam, po co mnie to spotkało?Wiele osób wtedy właśnie odnajduje siebie. Ja zadałam sobie pytanie-kim jestem, jaki jest sens mojego życia, bez tej, która mi go dała.Byłam jej jedynym dzieckiem, czułam się jak liść urwany drzewu, nikomu niepotrzebny. W tym czasie rozpadło się moje małżeństwo, pozostałam ja i troje dzieci, w tym jedno chore na serce.
Byłam wtedy przede wszystkim córką mojej mamy,po prawie dwuletniej depresji, nauczyłam się być sobą.
Zachorowałam,bo zamotałam się w swoich emocjach, nie potrafiłam nazwać tego co mnie bolało, a bolało wszystko.

Nasi bliscy umierają dopiero wtedy, kiedy przestajemy o nich myśleć.
Dopóki Twoja żona jest w Twoich myślach, masz ją we wspomnieniach, ona żyje w Tobie.

Nie bądź sam, wychodź do ludzi, dzwoń , spotykaj się z dziećmi, one też cierpią, rozmawiaj, pisz listy.

Ja do dzisiaj piszę listy do nieba...

Jeśli smutno wracać Ci do pustego domu, przed wyjściem zostaw zapalone światło, włączoną muzykę.

Idź na cmentarz, powiedz żonie to wszystko, czego nie zdążyłeś albo czego nie chciałeś wtedy jej powiedzieć.
To dobry sposób i może być skuteczny jeśli zrobisz go w odpowiednim czasie.
Przyglądaj się bardziej ludziom, z którymi idziesz ten kawałek życia razem - własnym dzieciom. To teraz naprawdę wasz czas.
Jeszcze wyjdziecie na pełne słońce! Uwierz w to!

Alsko
16-08-2007, 17:33
Przez ponad rok nie potrafiłam "wyżałobić się". A kiedy próbowałam, słyszałam, że takie stany jak np. poczucie winy (wydaje mi się, że nieodłączne od żałoby) - to jest wmawianie w siebie i że mam natychmiast przestać. Że moja matka przeżyła 95 lat i powinnam... Itd., itp.
Więc tłumiłam to w sobie. Skończyło się chorobą. Szczęśliwie wylazłam z niej. A potem wypłakałam z siebie to, co bolało i miałam w nosie, co pomyślą. I to była moja żałoba... Teraz mogę z mamą rozmawiać.

Ewita
16-08-2007, 17:57
...na jednym z wątków pisałam prawie dokładnie to samo... Mnie ratowały przed głęboką depresją na przykład wiersze, które piszę i w których mogłam wykrzyczeć cały ból, żal, pretensje do losu...
Na pewno gdzieś jest ktoś, kto pomoże Ci odnaleźć sens życia. Wierzę w to głęboko, inaczej sama nie miałabym po co żyć... Ja szukam takiego kogoś już 2,5 roku - na razie bez skutku, ale nie tracę nadziei. Mogę Ci tylko poradzić, żebyś wyszedł do ludzi, starał się nawiązywać kontakty nawet wtedy, kiedy wiesz, że to nie to. Mimo wszystko - to jest jedyna droga! Naprawdę! Dobrze, że trafiłeś do nas. Tu jest sporo ludzi, którzy będą chcieli Ci pomóc. Nie poddawaj się, proszę!

baburka
16-08-2007, 18:06
... Mogę Ci tylko poradzić, żebyś wyszedł do ludzi, starał się nawiązywać kontakty nawet wtedy, kiedy wiesz, że to nie to. Mimo wszystko - to jest jedyna droga!
Zgodnie z tym, co piszesz, najlepszym antydepresantem jest kontakt z rzeczywistością, nawet chwilami bardzo trudną. Dążenie, aby wyjść poza siebie jest także pomocne.

Gabi K.
17-08-2007, 16:50
Chciałam dodać informację, że w większym miastach działają grupy wsparcia dla osób w żałobie.
Polecam nie tylko Renaldowi, ale wszystkim , którym odeszli najbliżsi.

Pufka
17-08-2007, 20:19
Nie słyszałam o takich grupach, spróbuję poszukać. Półtora roku minęło jak odszedł mój mąż a mnie nadal zdarza się beczeć. Ale nic już mu nie wypominam, bo mi się świeczka na cmentarzu nie chciała zapalić. Zyć trzeba dalej,wiem, że nie powinnam się już smucić, czasami tylko nie wychodzi. Halina

forsycja
17-08-2007, 20:24
Są takie grupy wsparcia. Na pewno, bo wiem przy Kościele przy Sudeckiej. Są prężne i dobrze dzialają.

Pufka
17-08-2007, 20:31
Dziękuję Forsycjo. Miałabym niedaleko ale czy ja pasowałabym tam? Wątpię pozdrawiam Halina

Sunshine
17-08-2007, 20:48
Dziękuję Forsycjo. Miałabym niedaleko ale czy ja pasowałabym tam? Wątpię pozdrawiam Halina
Pufko,jesli tam nie pójdziesz nie przekonasz się czy to odpowiednie miejsce dla Ciebie czy nie.
Póki co, spróbuj się bardziej zaktywizować na forum, to też powinno być pomocne.Trzymaj się.

Gabi K.
17-08-2007, 21:27
Dziękuję Forsycjo. Miałabym niedaleko ale czy ja pasowałabym tam? Wątpię pozdrawiam Halina

Najlepszym wsparciem jest człowiek, który to samo przeżył co Ty. To tak jak najlepszym terapeutą dla AA jest tzw "były" alkoholik, dla narkomanów- "były" narkoman itp

Jeśli potrzebujesz rozmowy i wsparcia-to właśnie tam Twoje miejsce.

http://img162.imageshack.us/img162/2104/aniokizu2.gif (http://imageshack.us)

forsycja
17-08-2007, 23:06
A dlaczego masz tam nie pasować. Tam wszystkich przyjmują z problemem

Pufka
17-08-2007, 23:29
Nadal mam wątpliwości. Ale nie będę wiedziała, jak nie spróbuję. Przekonałyście mnie. Halina

Lila
17-08-2007, 23:43
Halinko...trzymamy kciuki za Ciebie...:)

Pufka
18-08-2007, 00:05
Dziękuję i do jutra. Dobranoc.

renald
17-09-2007, 23:46
Przeglądałem moje stare notatki i znalazłem wiersz który powinien pomóc:
TWIERDZE
Wokół nas twierdze nienawiści
zbudowane z okruchów wrogości
wrośnięte głęboko w ziemię
od dni pierwszych bogatych
zasiewają ziarna nienawiści.
Przechodząc ludzie rzucają
na pożegnanie rzucają małą garść popiołu
ze spalonego dobra.
Odchodzą czując jasność
w ciemności czasu.....
Czy kiedyś ktoś je powali?
Nie!! Ludzie wciąż odchodzą
z zapomnieniem w sercu, a twierdze pozostają.

MG 1985 r.

renald

inka-ni
17-09-2007, 23:51
Jakiż na czasie ten wiersz...........

renald
18-09-2007, 00:01
Jeszcze jeden wiersz:
"MIŁOŚĆ"
Miłość to ojczyzna i groby
Miłość to czerń i biel
Miłość to wiatr i śmiech
Miłość to walka i grzech
Miłość to człowiek i lęk
Bo z miłości życie i śmierć.

inka-ni
18-09-2007, 00:18
Pytasz co w moim życiu z wszystkich rzeczy glówną
Smierć i milość-obydwie za równo.
Jednej oczu się czarnych,drugiej-modrych boję
Te dwie są me milości i dwie smierci moje
I jedno wiem tylko.I nic się nie zmienia.
Smierć chroni od milości,a milość od smierci
Jan Lechoń..

baburka
18-09-2007, 06:58
Pytasz co w moim życiu z wszystkich rzeczy glówną
Smierć i milość-obydwie za równo.
Jednej oczu się czarnych,drugiej-modrych boję
Te dwie są me milości i dwie smierci moje
I jedno wiem tylko.I nic się nie zmienia.
Smierć chroni od milości,a milość od smierci
Jan Lechoń..
Nie powiem, dobry kawałek. Nie chce mi się szukać, ale o ile pamięć mnie nie myli, nieciekawie mu wyszło.

Alicja60
19-10-2007, 22:26
Zalogowałam sie kilka godzin temu.Nie wiem jakie panują tu obyczaje, dlatego proszę moze ktos mi pomoże sie tutaj odnaleźć.Jesem samotna od 10 lat i nie jest mi z tym fajnie.

Lila
19-10-2007, 22:29
Alicja..idź na wątek ''przedstaw się'' i jak możesz,powiedz parę słów o sobie..Potem już z górki..
Jedno Ci gwarantuję;tu samotna nie będziesz !!!

Całuski ..

Alicja60
20-10-2007, 10:51
Dzięki Lila.

Nika
20-10-2007, 11:11
Alicjo,koniecznie zacznij od lekury naszych wątków,aby się zorientować,co my tu wyprawiamy.Na pewno wkrótce poczujesz się jak u siebie!

Alicja60
20-10-2007, 11:48
Lili dzięki ale nie wiem gdzie szukać watku "przedstaw się". Bardzo się cieszę że tu się znalazłam ale na razie "błądze w ciemnościach" trochę się wstydzę a może ja jestem jakąś nieudacznicą? Pozdrawiam

Alicja60
20-10-2007, 11:49
Nika i Tobie dzięki, zaczęłam od wczoraj i jakoś mi nie idzie jak bym chciała. Pozdrawiam

tar-ninka
20-10-2007, 12:58
Alu Masz link do watku "Przedstaw sie http://www.klub.senior.pl/roznosci/t-przedstaw-sie-page43-256.html#post59244
A tu maz spis wszystkich tematow . Po lewej stronie
Po prawej sa nowe posty kliknij na mały bialy prostokat z zagietym rozkiem i pisz .http://www.klub.senior.pl/f-roznosci-121.html
Powodzenia .

destiny
20-10-2007, 13:00
Lili dzięki ale nie wiem gdzie szukać watku "przedstaw się". Bardzo się cieszę że tu się znalazłam ale na razie "błądze w ciemnościach" trochę się wstydzę a może ja jestem jakąś nieudacznicą? Pozdrawiam

Kochana, nie błądź..po prostu pytaj :)
Jest takie coś - na pasku pisze Szukaj. To jest wyszukiwarka.
Wpisujesz słowo/hasło i znajdujesz szybko odpowiednie wątki.
No i MY tez jesteśmy do pomocy ;)

tar-ninka
20-10-2007, 13:06
Nasza Ala 60 weszla na niewlasciwy watek a my jej tu odpowiadamy zamiast skieowac na własciwe miejsce .
Cos mi sie widzi że nas zaraz Ewita przegoni .Nie urudniajmy i wiecej tu nie piszmy nie na temat . Przepraszam Ewciu .

Alicja60
20-10-2007, 19:58
Ja chałabym sie podzielić z Wami swoimi doswiadczeniami. Straciłam najważniejszą osobę swego życia, mąż odszedł 10 lat temu. Jest to długo a mnie się zdaje , że to dopiero wczoraj.Zaczęłam pisać wiersze, oczywiście o naszej miłości i to mi bardzo pomaga.Oto jeden z nich:

OSTATNIA DROGA
Ty tam, po niebios chodzisz trawie
I z Panem Bogiem podwieczorek jadasz
Ja - tu po twardej stąpam ziemi
I w samotności łzy przełykam swoje.
Ty wiesz już wszystko...
Bo przeszedłeś niebios bramy,
Ja nic - choć wiem że ciężko mi i smutno
Co ? - muszę zabrać w tę ostatnią swoją drogę?
Czy mogę zabrać moje łzy rozpaczy
Co zostawiłeś na tej ziemskiej drodze?
Bo naszą miłość Ty zabrałeśz sobą.

bogda
20-10-2007, 20:05
Alicjo....piękny wiersz... w naszym Klubiku jest parę poetek, odnajdziesz kiedyś taki wątek o poezji, nie pamiętam teraz dokładnie jego tytułu, ale z czasem nie będzie to dla Ciebie problem.
Jestem z Tobą i rozumiem to doskonale...pozdrawiam :)

tar-ninka
20-10-2007, 20:12
http://www.klub.senior.pl/ksiazka-literatura-poezja/t-kacik-poezji-wlasnej-i-nie-tylko...-page30-941.html
Smutny Alu twoj wiersz i piekny. Gdybys chciala cos jeszcze napisac to masz tu link do watku dla poezji.

Anielka
11-11-2007, 23:46
Witaj Martusiu wyciagnelam Ci interesujacy Cię atek,ale zaglądaj na inne i pisz na kązdy temat jaki Ci przypadnie do gustu.Pozdrawiam cieplutko.

Gabi K.
11-11-2007, 23:51
Anielko, zamiast zrobić to co Ty , to komplikuję Martuni bez sensu:confused:

Anielka
11-11-2007, 23:53
Dzień dzisiaj jakis taki ,ze myslenie "boli" mnie zreszta tez,ale mam nadzije,ze martunia trafi tu.Pozdrawiam Cie Gabi serdecznie.

martunia
12-11-2007, 00:01
czułam,że odchodzi,chciałam z nim być,a on pokazywał mi wzrokiem,że mam już iść, właściwie nie wiem dlaczego, zawsze mi się wydawało,że jesteśmy blisko, boli mnie to

Lila
12-11-2007, 00:02
Gabi,ja też pozdrawiam ...i też serdecznie..

Anielka
12-11-2007, 00:04
Martuniu chcial,zebys go zapamietala usmiechnietego a nie odchodzącego i nie chcial patrzec na Twoja rozpacz,spróbuj go tez zrozumiec, aprzede wszystkim wybacz mu,on tego bardzo potrzebuje.I tobie bedzie latwiej jak mu wybaczysz.Pozdrawiam cieplutko.

martunia
12-11-2007, 20:07
witajcie
odnalazłam dzisiaj te posty,o których wspominałyście i jedno przychodzi mi do głowy, wszystkie albo większość z nas jest "pokiereszowa" emocjonalnie

jolita
14-11-2007, 23:06
Jan Kaczmarek (artysta kabaretowy)

Jan Kaczmarek śpiewa „Kurną Chatę”Jan Kaczmarek (ur. 6 czerwca 1945 w Lwówku Wielkopolskim - zm. 14 listopada 2007 we Wrocławiu[1]) – polski satyryk, autor piosenek, felietonista. Z wykształcenia elektronik, absolwent Politechniki Wrocławskiej.

Był jednym z założycieli kabaretu „Elita” (1969) wraz z Tadeuszem Drozdą, Jerzym Skoczylasem i Romanem Gerczakiem. W latach 70. i 80. XX wieku współpracował z Andrzejem Waligórskim i „Studiem 202” w Polskim Radiu Wrocław.

Jan Kaczmarek był autorem tekstów piosenek takich jak: Kurna chata, Zerowy bilans czyli pero, pero, Czego się boisz głupia, Ballada o mleczarzu czy Do serca przytul psa.

...........................................9793

hebra
14-11-2007, 23:12
witajcie
odnalazłam dzisiaj te posty,o których wspominałyście i jedno przychodzi mi do głowy, wszystkie albo większość z nas jest "pokiereszowa" emocjonalnie
albo tylko życie -;wbrew nadziei mam nadzieję;

Gabi K.
15-11-2007, 22:46
witajcie
odnalazłam dzisiaj te posty,o których wspominałyście i jedno przychodzi mi do głowy, wszystkie albo większość z nas jest "pokiereszowa" emocjonalnie
Wiesz Martuniu, wszystko jest po coś.Nasze pokiereszowanie emocjonalne,doświadczanie smutku może, choć nie musi,zwiększać nasze poczucie sensu życia i naszą wrażliwość na uczucie szczęścia. Zobaczysz za jakiś czas sama,że Twoje aktualne przeżywanie żałoby po odejściu męża,Twój smutek sprawi, że wyostrzy to Twoją uwagę na drobne przejawy piękna czy przyjemności,sprawi, że mniej się będzie traciło energii na sprawy nieważne.Odkrywa sie wtedy zupełnie nowy rodzaj szczęścia-szczęście nieobowiązkowe i zaskakujące. Zresztą spójrz na nasze koleżanki klubowe, na Honorkę czy Basię,tyle doświadczyły a ile w nich ciepła,przy którym wirtualnie ogrzewa się wiele z nas.

renald
18-12-2007, 23:13
Dziękuję bardzo za życzenia.
Ja życzę Wam zdrowia, spokojnego życia,
pociechy z rodziny. Niech to Boże Narodzenie będzie tym co każdemu przynosi szczęście.

Moje życie powoli się stabilizuje, myśli są coraz pogodniejsze, już pogodziłem się ze stratą Elżbiety choć zawsze będę Ją kochał.
Dzięki Twoim i Przyjaciół radom mogę dalej żyć z podniesioną głową.

Renald

Gabi K.
19-12-2007, 12:04
i że się odezwałeś i że idzie ku lepszemu a że życzeń nigdy za wiele, więc kolejne Renaldzie
"idź w stronę słońca"
załączam muzyczną niespodziankę
http://www.kartkiflash.pl/kartka/23/

i mojego ulubionego gifa

http://img101.imageshack.us/img101/8273/aniosypiegwiazdkibasiacd2.gif (http://imageshack.us)

jolita
19-12-2007, 17:04
Nie uruchomiłeś na swoim profilu miejsca na t.zw. komentarze pozbawiając się w ten sposób napewno wielu serdecznych życzeń świątecznych...Pozwól więc że tu zamieszczę dla Ciebie wyrazy życzliwości: dobrych Świąt i lepszego Roku następnego...10947

Gabi K.
19-12-2007, 23:30
Można Renaldowi wysyłać wiadomości prywatne, czyta je, obawiam się natomiast, że tu prędko nie zajrzy. Obym się myliła.

renald
20-12-2007, 05:19
Dlaczego Obawiasz się, że się nie odezwię.
Każda korespondencja sprawia mnie przyjemność i oby było ich jak najwięcej.

Ewita
20-12-2007, 06:18
Renaldzie! Rzadko rozmawiam z tobą, ale czytam wszystko. I cieszę się, że chociaż w taki sposób wychodzisz do ludzi, do życia...

hebra
20-12-2007, 14:47
Z okazji Bożego Narodzenia życzę ci, byś nie lekceważył potrzeby dzielenia się swoimi problemami z innymi. Może sobie nie zdajesz sprawy, jak zbawienne i ważne mogą być twoje smutki, dla twojego przyjaciela!! Otwórz się na drugiego człowieka i nie zamykaj swoich pragnień na klucz! Każdy jest powołany do szczęścia!

iwo1111
06-01-2008, 15:19
Edward Kłosiński, jeden z najwybitniejszych polskich operatorów. Był autorem zdjęć do filmów Krzysztofa Kieślowskiego (Dekalog), Krzysztofa Zanussiego (Barwy ochronne, Spirala), Andrzeja Wajdy (Człowiek z marmuru, Człowiek z żelaza),
Feliksa Falka i wielu, wielu innych.Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród i odznaczeń.Prywatnie, mąż Krystyny Jandy, wspaniały człowiek, wybitny artysta. Miał dopiero 65 lat.http://img47.imageshack.us/img47/1373/edwardrz5.jpg (http://imageshack.us)

BUNIA
18-01-2008, 16:03
W objeciach smierci

Zywy pozostan jak w gorach orzel - serce me prosi
i badz po dawnemu - ostoja co spokoj przynosi
Przyjacielu moj drogi .nie odchodz w wiecznie noc ciemna
Blagam niech dusza Twa nigdy nie rozstaje sie ze mna .

URL=http://www.vpx.pl/]http://www.vpx.pl/up/20080118/68620bedc095f4a5028041d745b27e3a09e10166436.jpg[/URL]

Dzisiaj o 21.30 ... to juz 7 lat


Trzyzwrotkowy wiersz napisalam w marcu 2001 r.

Karol X
03-02-2008, 19:51
Kiedy zapuka do moich drzwi - otworze temu "gosciowi" drzwi i powiem grzecznie,ze rachunki juz oplacilem i zamkne drzwi.
Kiedy zapuka raz jeszcze - otworze drzwi i powiem juz mniej grzecznie,ze fiskusa wypelnilem jak nalezy!.. i trzasne drzwiami.
Kiedy zapuka po raz trzeci - otworze drzwi i powiem,zeby sie wynosila do diabla!!! i z wielka sila trzasne drzwiami.
Kiedy bedzie uparta i znow zapuka i poprzez drzwi mi powie,ze diabel ja tu przyslal,ze juz pora,to.... otworze drzwi i nisko sie poklonie.
Na wszystko jeszcze raz popatrze i.....pojde na wieczny spacer z tym "niezwyklym gosciem".

BUNIA
03-02-2008, 20:08
Karol X

Niechaj gosc nie puka , i nie otwieraj mu ... powiedz przyjdz za 100 lat

Karol X
03-02-2008, 20:18
Wiesz chyba masz racje Buniu,albo wysle goscia do mojego sasiada,ktorego nie cierpie:D

bogda
03-02-2008, 20:35
Co jest z Wami...co za brednie tu wypisujecie...jakie odchodzenie, no chyba że na chwilkę... Co za dzień, Karolu...na naszym wątku "przyjaciele" Piorun wypisuje jakieś głupoty, Ty tutaj....coś Wam zaszkodziło czy co...???

Alsko
03-02-2008, 20:50
Bogdo, spokojnie! Jaki Piorun na jakim wątku?
Karol napisał o odchodzeniu w wątku temu poświęconym. Dlaczego to wydaje Ci się brednią?
Dziewczyno, wypij drinka w barze na rozlużnienie :-))

bogda
03-02-2008, 20:53
Alusiu...dlatego brednie, że ja nie lubię jak ktoś na przyszłość już wypisuje takie rzeczy. Każdy musi kiedyś odejść...ale po co kusić licho...no po co...

Karol X
03-02-2008, 21:02
Bogda nie podchodzmy do wszystkiego na powaznie.Nawet w takim temacie.
Jasne,ze kiedys wszyscy odejdziemy,ale poki co mamy umierac na brak poczucia humoru?

Alsko
03-02-2008, 21:05
No, właśnie! Wiem, Bogdo!
A ja mówie sobie tak: złego diabli nie biorą, bo wiedzą, że i tak jest ich.
Uśmiechnij się!
I nie błąkaj się po takich watkach, kiedy jesteś w listopadowym nastroju :-))

bogda
03-02-2008, 21:07
Karolu....a ja potraktowałam to poważnie, może niepotrzebnie...ale jakoś dziś z poczuciem humoru u mnie nie najlepiej, za dużo się wszystkiego nałożyło....już daje na luz...:)

martunia
03-02-2008, 21:10
Bogusiu, co się dzieje, dobra kobieto?

Ewita
03-02-2008, 21:12
... bo jakby ta śmierć w postaci jakiegoś przystojniaka by się zjawiła, to pewnie i do piekła bym chętnie za nią poszła! Podobno w piekle weselej:D

bogda
03-02-2008, 21:14
Martuniu...a bo ja to wiem, coś mnie dopadło, tak czasem bywa... Ale wiem, że nie można kusić licha, kiedyś na wątku wszyscy żartowali z pożaru, zabawa była świetna....a póżniej to nieszczęście spadło na Kundzie....pewnie to był zbieg okoliczności, ale lepiej na zimne dmuchać....

martunia
03-02-2008, 21:16
Wiem Bogusiu, mam tak samo, czasem mi się wydaje,że jak o czymś nie mówię, to tego nie ma.

Karol X
03-02-2008, 21:33
Faktycznie Bogusiu,moze dac sobie lepiej na wstrzymanie.
Przestraszylas mnie...juz ide sie polozyc .
Nie bede otwieral drzwi nikomu chyba,ze to bedzie sasiadka i bedzie chciala....
...pozyczyc soli.

martunia
03-02-2008, 21:43
Sąsiadka , może być najgorsza, to sąsiada dobrze mieć.

Alsko
03-02-2008, 21:51
Nie da ci ojciec, nie da ci matka tego, co może dać sąsiadka.
To jest fraszka, ale zapomniałam czyja.
Oczy mi sie zamykają. Dobranoc!

martunia
03-02-2008, 21:54
Kto śpiewał, jak dobrze mieć sąsiada?

Ewita
03-02-2008, 21:57
Alibabki w zamierzchłej przeszłości:D

martunia
03-02-2008, 22:01
No to jestem bardzo stara, dobrze pamiętam.

renald
18-02-2008, 10:54
Witam. Minął rok jak zostałem sam, ale dzięki waszej pomocy jestem znowu normalnym uśmiechniętym człowiekiem.Trauna minęła, znowu się uśmiecham, znowu spotykam się ze znajomymi, mam nawet przyjaciółkę która bardzo poprawia moją psychikę. Pamiętaj - czas leczy rany.

Basia.
18-02-2008, 12:24
Witam. Minął rok jak zostałem sam, ale dzięki waszej pomocy jestem znowu normalnym uśmiechniętym człowiekiem.Trauna minęła, znowu się uśmiecham, znowu spotykam się ze znajomymi, mam nawet przyjaciółkę która bardzo poprawia moją psychikę. Pamiętaj - czas leczy rany.
bardzo się cieszę, że trauma minęła życzę Tobie bardzo wielu wyłącznie słonecznych chwil.:) Pozdrawiam cieplutko.
http://img153.imageshack.us/img153/2158/flo26rs5.gif (http://imageshack.us)

renald
18-02-2008, 14:59
Jesteście bardzo kochane , na Was zawsze można liczyć.

BUNIA
20-02-2008, 23:08
renaldzie - dobrze ze chociaz Tobie udalo sie trafic na przyjazn - przyjaciolki .Chujaj i dmuchaj - bo zycie we dwoje to piekne chwile .
POzdrawiam Was oboje .
http://img66.imageshack.us/img66/7259/new124mu2tw6.gif (http://imageshack.us)

Monika 1
27-11-2011, 14:09
Basiu współczuję Ci szczerze ale jednocześnie zazdroszczę, najstraszniejsze przeżycia już za Tobą. Natomiast przede mną śmierć ukochanej, młodej jeszcze osoby (55lat) i bezsilna rozpacz że nie mogę jej pomóc. To nieprawda że nadzieja umiera ostatnia, ona już umarła. Proszę pomóżcie, myślę że ktoś z Was ma za sobą przegraną walkę kogoś najbliższego z rakiem i może potrafi podpowiedzieć jak przeżyć te ostatnie chwile , czy leki uspokajające to jedyny sposób aby nie oszaleć ?

bogda
27-11-2011, 14:26
Moniko, wejdź na wątek "apel i prośba", myślę że tam znajdziesz odpowiedź.
http://www.klub.senior.pl/spoleczenstwo/t-apel-i-prosba-page104-8152.html

marion
27-11-2011, 15:57
Napisałam do Ciebie na priv ,ale Twoja skrzynka nie przyjmuje wiadomości.
Piszę dość osobiście,więc proszę -zmień ustawienia.

Trzymaj się kochanie -proszę o kontakt.

Gabi K.
27-11-2011, 17:04
Basiu współczuję Ci szczerze ale jednocześnie zazdroszczę, najstraszniejsze przeżycia już za Tobą. Natomiast przede mną śmierć ukochanej, młodej jeszcze osoby (55lat) i bezsilna rozpacz że nie mogę jej pomóc. To nieprawda że nadzieja umiera ostatnia, ona już umarła. Proszę pomóżcie, myślę że ktoś z Was ma za sobą przegraną walkę kogoś najbliższego z rakiem i może potrafi podpowiedzieć jak przeżyć te ostatnie chwile , czy leki uspokajające to jedyny sposób aby nie oszaleć ?

Dobry wieczór Moniko.
Może pomoże ci i ten wątek

http://www.klub.senior.pl/milosc-przyjazn-zwiazki-samotnosc/t-kiedy-odchodza-823.html

sto kilkanaście postów dotyczyło właśnie tego problemu...
Leki nie ukoją Twojego bólu, wierz mi
prawie trzy lata temu towarzyszyłam
odchodzeniu bliskiej mi osoby...
Przytulam Cię ...

Monika 1
28-11-2011, 22:02
Witajcie, chyba zostałam żle zrozumiana, nie odsyłajcie mnie do innych wątków, nie potrzebuję suchych , bezosobowych informacji o tym jak człowiek cierpi . Chcę porozmawiać o moim czekaniu na śmierć bliskiej mi osoby i o tym jak można choć trochę na tę śmierć się przygotować. Lepsza jest spowodowana lekami bezmyślność czy wyobrażanie sobie tych ostatnich dni i ostateczne rozstanie ? Dla mnie to czekanie jest najgorsze, o czym myśleć aby nie oszaleć ?

mimoza
28-11-2011, 22:08
Witajcie, chyba zostałam żle zrozumiana, nie odsyłajcie mnie do innych wątków, nie potrzebuję suchych , bezosobowych informacji o tym jak człowiek cierpi . Chcę porozmawiać o moim czekaniu na śmierć bliskiej mi osoby i o tym jak można choć trochę na tę śmierć się przygotować. Lepsza jest spowodowana lekami bezmyślność czy wyobrażanie sobie tych ostatnich dni i ostateczne rozstanie ? Dla mnie to czekanie jest najgorsze, o czym myśleć aby nie oszaleć ?

Moniko wobec tego załóż nowy wątek, tym samym zaprosisz do rozmowy.
Ten wątek służy nam do wspierania siebie nawzajem, w chwilach ostatecznych. - Cz

marion
28-11-2011, 22:41
Witajcie, chyba zostałam żle zrozumiana, nie odsyłajcie mnie do innych wątków, nie potrzebuję suchych , bezosobowych informacji o tym jak człowiek cierpi . Chcę porozmawiać o moim czekaniu na śmierć bliskiej mi osoby i o tym jak można choć trochę na tę śmierć się przygotować. Lepsza jest spowodowana lekami bezmyślność czy wyobrażanie sobie tych ostatnich dni i ostateczne rozstanie ? Dla mnie to czekanie jest najgorsze, o czym myśleć aby nie oszaleć ?


Doskonale Cię rozumiem i wciąż proszę o kontakt . TWOJA SKRZYNKA wciąż nie działa.
Myślę ,że mogłabym Ci choć trochę pomóc....

Gabi K.
28-11-2011, 23:40
Witajcie, chyba zostałam żle zrozumiana, nie odsyłajcie mnie do innych wątków, nie potrzebuję suchych , bezosobowych informacji o tym jak człowiek cierpi . Chcę porozmawiać o moim czekaniu na śmierć bliskiej mi osoby i o tym jak można choć trochę na tę śmierć się przygotować. Lepsza jest spowodowana lekami bezmyślność czy wyobrażanie sobie tych ostatnich dni i ostateczne rozstanie ? Dla mnie to czekanie jest najgorsze, o czym myśleć aby nie oszaleć ?
Monika, to nie są suche bezosobowe informacje, w każdym poście jest osobiste zaangażowanie,
zechciej tylko te posty przeczytać...Nasze życie bazuje na nadziei,
nie wolno jej więc tracić.Nie odbierać więc nadziei osobie,
która odchodzi, bo jeśli tak, to cóż tej osobie zostanie?
Sam strach.Dlatego ja swoją koleżankę podtrzymywałam na duchu
do ostatniej chwili, starałam się nie rozpaczać,
bo wtedy straciłabym za wiele energii,
która mi była w tym trudnym momencie potrzebna.
Dziel się swoim cierpieniem z innymi, a osobie która odchodzi, trzeba pomóc w tej podróży.
Pełnej bólu i cierpienia.Tu nie ma skrótów i krok po kroku musimy przejść swą własną via dolorosa.
Zapytaj tę osobę w jaki sposób możesz jej pomóc,
czy chce z Tobą o tym porozmawiać, takie pytania trzeba zadawać.
Czasem nie trzeba słów, wystarczy dotknięcie ramienia,
przytulenie, w ten sposób też możesz przekazać swoją serdeczną troskę
Bądź przy niej tyle ile tylko możesz, okazuj jej miłość, nie zostawiaj jej.
A gdy już przyjdzie to najgorsze, to wiesz, strata najbliższej Ci osoby, niezależnie od jej wieku, sprawi Ci wielki ból i będziesz uważała, ze jest to wbrew naturze, ale zrób tej osobie schronienie,
tam, gdzie kiedyś pięknie napisał Karol X,czyli nasz kochany forumowy kolega Staszek,
tuż nad lewą piersią, by nadal żyła w Tobie.

marion
28-11-2011, 23:52
Pod każdym słowem Gabi podpisuję się.

Moniko-nie ma innej drogi....

Gabi K.
29-11-2011, 00:04
Monika, wiesz, staraj się pomyśleć o swojej bliskiej osobie,
że to nie jest umierająca osoba, lecz ktoś kto doświadcza umierania.Spójrz jej głęboko w oczy i przekonaj się, że są takie same, zielone, niebieskie, nawet wtedy gdy ciało umiera, oczy się nie zmieniają.Patrzenie poza chorobę, to największy podarunek, jaki możesz jej ofiarować.
Monika , nie bójcie się śmierci,jest bardzo prosta.Potrzebuje wrażliwej miłości , nic więcej", takie słowa zapadły mi w sercu, Matka Teresa z Kalkuty je wypowiedziała , kiedy już bardzo była chora.Towarzyszyłam umieraniu.Trzymając się za rękę, obie płakałyśmy.Co chciałabyś zrobić z czasem , który Ci pozostał, niezależnie od tego , jak długo odchodzenie będzie trwało. Co chcesz po sobie zostawić, spójrz w siebie, pytałam ją.
Podyktowała mi przepis na ciasto jabłecznik bez cukru, dla mojego męża, którego bardzo lubiła...

Marion,Grażynko,jesteś dla mnie wzorem matki...

Monika 1
29-11-2011, 12:23
Witajcie ,czytam i czytam Wasze posty i chyba je wydrukuję , pomagają mi te słowa, potrafię już przez chwilę nie płakać. Tą chorą osobą jest moja jedyna, dużo młodsza siostra , którą traktowałam raczej jak córkę i nie mogę pogodzić się z tym dlaczego to ona a nie ja...Mieszkam sama dość daleko od siostry . Moja pomoc nie jest siostrze potrzebna , nie wiem tylko czy moja obecność jej w czymś pomoże, mąż siostry twierdzi że jak mnie nie ma to siostra jest spokojniejsza a przy mnie ciągle płacze. I co ja mam robić ? jeśli jestem blisko niej i widzę że żyje ,to potrafię jakoś funkcjonować, jak siedzę u siebie i rozmyślam o tych ostatnich dniach to tragedia, ale co jest lepsze dla siostry ? Dowiedziałam się niedawno że siostra jak mieszkała u mnie to gościła na Waszym forum i pisała o swojej chorobie, ale uważam że nie powinnam czytać jej postów. Pozdrawiam serdecznie

marion
29-11-2011, 14:27
Witajcie ,czytam i czytam Wasze posty i chyba je wydrukuję , pomagają mi te słowa, potrafię już przez chwilę nie płakać. Tą chorą osobą jest moja jedyna, dużo młodsza siostra , którą traktowałam raczej jak córkę i nie mogę pogodzić się z tym dlaczego to ona a nie ja...Mieszkam sama dość daleko od siostry . Moja pomoc nie jest siostrze potrzebna , nie wiem tylko czy moja obecność jej w czymś pomoże, mąż siostry twierdzi że jak mnie nie ma to siostra jest spokojniejsza a przy mnie ciągle płacze. I co ja mam robić ? jeśli jestem blisko niej i widzę że żyje ,to potrafię jakoś funkcjonować, jak siedzę u siebie i rozmyślam o tych ostatnich dniach to tragedia, ale co jest lepsze dla siostry ? Dowiedziałam się niedawno że siostra jak mieszkała u mnie to gościła na Waszym forum i pisała o swojej chorobie, ale uważam że nie powinnam czytać jej postów. Pozdrawiam serdecznie


Mocno ,mocno Cię przytulam .
Jeżeli tylko to możliwe ,to jednak bądż z Nią.

Co mówić ,co robić ? Będziesz wiedziała -to przychodzi samo.
Ona płacze,bo Cię kocha,bo widzi Twoje cierpienie.
Obecność najbliższych i spokój pomoże Jej
Przestanie płakać...
Siły życzę.

Gabi K.
29-11-2011, 17:52
Monika .
Wiem, że utrata kogoś bliskiego, najdroższego pozbawia nas sił i sprawia ból, rozpacz.
Choć w sercu będziesz krwawiła, postaraj się na uśmiech przy siostrze,to najlepsze lekarstwo dla niej.
Otoczcie ją radością, jej się to też udzieli.
Płacz natomiast w samotności,
łzy są wyładowaniem emocji, po to są…
A siostra jeśli może, jeśli ma siły, niech się skupi na tym ,
co jej zawsze sprawiało przyjemność.
Niech w jej ciało wleje się nadzieja.
Przecież mieszka w niej nadal ta młoda, zdrowa piękna dziewczyna , którą była,
bo wiek, podobnie jak czas jest względny.Mamy bowiem tyle lat, na ile się czujemy,
a spojrzenia bliskich potrafią szybko zmienić nasze samopoczucie.
Więc patrzcie na nią jak na tę dawną kochaną żonę, siostrę z miłością,
to doda jej siły i ukoi jej strach i ból.
A nadzieję ?Dobrze ją mieć.

Bez jedzenia potrafimy żyć przez tygodnie, bez wody dni, ale bez nadziei zaledwie godziny…

Cuda rzeczywiście się zdarzają, jeśli nie jest gotowa na odejście.
Nie pamiętam, czy pisałam już na innym wątku o jednym z mitów greckich.
Tym o Pandorze, który opowiada, jak to Pandora dostała
od bogów puszkę, ale zabroniono jej puszkę otwierać.
Ale jak to kobieta, ciekawska była i uchyliła wieko puszki,
niby tylko odrobinę, ale zdążyły wylecieć z niej choróbska, zarazy, powodzie, głód i tragedie.
Przestraszona próbowała zamknąć pokrywkę, ale było za późno.
W pojemniku została już tylko nadzieja.Wtedy Pandora wypuściła ją w świat…
Bo nadzieja to wspaniały dar.Dopóki więc żyjemy, aż do ostatniej chwili,miejmy nadzieję, to nasze prawo.


Jest też czas, nasz odwieczny wróg ale i przyjaciel.
On nadejdzie - zostaniesz sama, ze swoim bolesnym doświadczeniem.
Weź wtedy do ręki książkę "Rozmawiając z niebem"-James’a van Praagha,
dla mnie po śmierci bliskich była drogowskazem
jak dalej żyć, jak wypłakać się, nie tyle dosłownie,
bo nawet nie o prawdziwy płacz chodziło,
lecz o stan, zwany żałobą, a który trzeba przeżyć, by negatywne emocje, nie wyrażone we właściwym czasie-
nie wróciły ze zdwojoną siłą.

A teraz nie bądź sama, wychodź do ludzi, dzwoń , spotykaj się
z bliskimi, oni też cierpią, rozmawiajcie, twarzą w twarz, czujcie blisko obecność siebie nawzajem…
O najważniejszych sprawach człowieka trzeba bowiem rozmawiać z drugim człowiekiem,
to takie proste…Dobrze, że tutaj przyszłaś i piszesz o swoich emocjach,to dobry znak dla Ciebie,
bo nie wyrażone emocje mogą zamienić się na objawy cielesne, przecież uczucia są pewną energią, która gdzieś musi się objawić.
Myślę, że wiele dobrych myśli klubowiczów jest teraz przy Tobie…

barteczek
29-11-2011, 18:36
Witaj Moniko.
Czytałam od początku i nie mam nic do dodania. To co Gabi napisała, to samo mogłabym Ci radzić. Tylko po co Ci teraz takie, moje rady?
Gabi pisze, żebyś była przy chorej siostrze - dobrze, Jej to potrzebne, Tobie też - ale bez łez! Nie możesz przy siostrze płakać. Ona cierpi przez to, że odchodzi od Was. Gabi napisała - Weź Ją za rękę, dotknij Jej ramienia, niech czuje Waszą obecność - Wspaniale Gabi. Bardzo żałuję, że nie miałam takiej osoby obok siebie jak miałam 17 lat, troje rodzeństwa i Odchodziła nasza mamusia, 36 lat, umierała na raka, bez jednej tabletki przeciwbólowej, nic!
Przepraszam - rozpisałam się, a jestem ślepa, robię błędy.
Moniko, trzymaj się, jestem z Tobą myślami i modlitwą.

Jolcik
29-11-2011, 18:50
Witaj Moniko.
Ja byłam przez chwilę po tamtej stronie i chciałam tam pozostać,bo gdy wróciłam,czekało na mnie cierpienie.
Jeśli siostra przegra walkę tu na ziemi,to uwierz,że pójdzie do spokojnego świata i niech ta świadomość pomoże Ci pogodzić się z jej odejściem.

Malwina
29-11-2011, 19:43
Przepięknie, prawdziwie Dziewczyny Ci podały na tacy jak życ z piętnem śmierci najbliższego....to jest głęboka prawda i zrób wszystko,zęby ją przyjąc dla dobra Siostry, Siebie. najbliższych Ją otaczajacych....

BUNIA
29-11-2011, 20:19
Moniko
nie da się oswoić ani przyzwyczaic do mysli o rozstaniu , odejściu na zawsze bliskiej sercu osoby .Chocbyś sobie jak wyobrażała i przygotowywała to i tak wszystko potoczy się swoim torem ,niezależnym od Ciebie.
Zżywałam się z myślą o smierci bliskiej osoby ponad rok , nie spałam , czuwałam , sprawdzałam czy oddycha .
Gdy odchodził ściskaliśmy sobie dlonie , byłam spokojna choć wewnętrznie roztrzęśiona do granic wytrzymalości .Mój spokój udzielal się i Jemu, pomagał ufnie przejść na drugą strone tęczyJuż tylko tyle mogłam dla niego zrobić
Przytulam Cię .

eledand
29-11-2011, 21:56
Dzisiaj i jutro miałam cały dzień zajety.Dopiszę parę słów ze swojego życia sprzed 4-laty.
Miło pozdrawiam i przeczytane posty,mnie samej dodają otuchy i radości że na drugiej stronie naszym zmarłym jest dobrze.

Monika 1
29-11-2011, 23:48
Witajcie, bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia, czuję że nie jestem sama a i myśli samobójcze zostają gdzieś za drzwiami. Dziwne to, ale chętniej rozmawiam z Wami niż z sąsiadkami które znam już prawie 3 lata, wiem że to co piszecie oparte jest na Waszych przeżyciach i że to jest szczere.Ciągle nie dociera do mnie że może być gorzej, wydaje mi się że po śmierci kochanej osoby kiedy już nie widzimy jej cierpień i mamy za sobą ostatnie pożegnanie , z każdym dniem czy tygodniem jest lżej.Gabi skąd wziąć nadzieję że to nie koniec naszej wędrówki, niestety przestałam się modlić...

Gabi K.
30-11-2011, 00:07
Monika, całe nasze życie bazuje na nadziei.
Po odejściu ukochanej osoby będzie inaczej
a teraz pozostaje Ci wyprawić ją w tę podróż,
z której nie ma powrotu,wsadzić do pociągu, a samej zostać na peronie machając ręką.

Przyjdzie taki czas, że spotkacie się znowu,jeśli jesteś osobą wierzącą,będzie Ci łatwiej,
bo jest nadzieja na dalsze, choć już inne istnienie...
Teraz patrząc czy myśląc o cierpieniach siostry,
przechodzisz sprawdzian z miłości.
To jest Wasz czas, może ostatni, dlatego nie zmarnuj go,
nie chowaj się , nie uciekaj od myśli, że siostra odchodzi,
tylko po prostu z nią bądź...
Dla siebie rób tylko to, co Cię uspakaja,może rozmowy na forum,staraj się otaczać ludźmi życzliwymi,
nie uciekaj od nich, czerp z nich siłę i energię do życia.
Dobranoc .

Monika 1
30-11-2011, 12:12
Tak wiara na pewno pomaga, modliłam się bardzo a ze mną tysiące ludzi, wydawało się że nie możemy zostać bez pomocy . Niestety od pewnego czasu przestałam czekać na cud i nie potrafię zmusić się do modlitwy. Wiem ,że gdyby Pan Bóg uzdrawiał wszystkich o których zdrowie ktoś się modli, to prawie nikt by nie umarł, ale co Mu szkodziło dać mojej siostrze choć jeszcze kilka lat życia ? Piszesz Gabi o cudzie , czy możesz napisać o nim coś więcej ?Dziś dowiedziałam się że Magda zjadła pół bułki i znowu jakaś nieracjonalna nadzieja, że to jeszcze nie teraz , że może jutro przeczytam wiadomość-" znaleziono nowy, wspaniały lek na raka". Czasami wydaje mi się że gdybym nie zaczynała łudzić się nadzieją i nie musiała ciągle przeżywać rozczarowań, łatwiej pogodziłabym się z jej odejściem i swoją bezsilnością. Ale myślę że wszyscy którzy tracą kogoś bliskiego zachowują się podobnie. A jeśli chodzi o wychodzenie z domu to z tym ciężko, mieszkam tu krótko i koleżanki mam na razie tylko na dobre, wiedzą o moim nieszczęściu i samotności ale jakoś nikt mnie nie zaprasza, kiepski ze mnie rozmówca...

dziewiątka
30-11-2011, 12:34
Moniko,
czytam od początku o Twoim problemie;
nie pisałam, bo dziewczyny bardzo życzliwie i mądrze Ci radzą...nie będę się powtarzać;
piszesz, że przestałaś się modlić...zdarza się - wiem to po sobie,
...ale pracuję nad tym...uwierz...wiara pomaga...bardzo i trzeba próbować różnych sposobów na rozmowę z Bogiem;
może na początek: wejść do kościoła...w ciszy....posiedzieć...

piszesz też, że nie masz do kogo wyjść, gdybyś coś więcej podała w swoim profilu,
może któraś z kol. klubowych mieszka w pobliżu...mamy wiele znajomości zawartych w realu...
to są nawet piękne przyjacielskie stosunki...sama takich doświadczam...
jeśli mieszkasz w pobliżu mnie...już jestem gotowa wysłuchać Cię :)
spróbuj...pozdrawiam i jestem z Tobą :)

Monika 1
30-11-2011, 13:13
Witaj, jeśli chodzi o zawarcie znajomości z koleżankami klubowymi, to przyznam że też o tym myślałam. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić święta, jeśli już siostry nie będzie , chyba od jej urodzenia zawsze spędzałyśmy je razem. Ale podobnie jak sąsiadki będziecie chciały kogoś normalnego i wesołego na ten dzień, ja niestety jestem psychicznym wrakiem... Trochę na złość mężowi który nie lubił zwierząt i zostawił mnie dla młodszej ,przygarnęłam 4 psy i 3koty no i w związku z tym moje wyjazdy mogą być krótkie, natomiast zawsze chętnie będę gościć każdego kto będzie miał ochotę mnie odwiedzić. Jeśli chodzi o kościół to oczywiście chodzę, ale o siedzeniu w ciszy nie ma mowy, nie wiem dlaczego ale właśnie w kościele najlepiej mi się płacze. Ponieważ do kościoła chodziłam od zawsze ,to nawyk został tylko rodzi się jakby żal i brak wiary w pomoc....

barteczek
30-11-2011, 13:46
Witaj Moniko i nasze PRZYJACIÓŁKI.
Moniczko, Dziewiąteczka dobrze, mało powiedziane
- bardzo dobrze Ci radzi- Wejdź do kościoła, nawet sobie popłacz - co to kogo obchodzi. Pisałam jak odeszła moja mamusia, miała 36 lat. Braciszek najmłodszy cztery i pół roczku - noc przed pogrzebem spał obok mamusi! Byłam załamana, zapłakana, siostry - 9 i 12 lat- nie zabierały głosu, tylko te ich oczy wpatrzone we mnie.
Momiu, oddałam siebie, dzieci w RĘCE BOGA Potem mi ciocia powiedziała, że powinnam oddać w OPIEKĘ. Mnie wtedy nic nie interesowało
Widzisz Moniko, człowiek jest tak stworzony, że musi wszystko przeżyć. Nie wolno Ci nigdy słuchać podszeptów szatana i myśleć o samobójstwie.
Moniczko/ mam wnusię o tym imieniu/ Miej litość też nad sobą. Twoja siostra/ oile odejdzie/ będzie w lepszym świecie
/ może/ tego nie wiemy do końca, ale wiemy, że już nie będzie cierpieć.

Minęło sporo lat od śmierci mamusi i nigdy Jej nie zapomniałam. Ty też nie zapomnisz, i dobrze! Będzie żyła nadal w Tobie.
Nadmieniłaś o mężu, że odszedł - do licha jasnego - niech idzie w diabły! Ty masz za to płacić swoim zdrowiem?
Przepeaszam Moniko, zdenerwowalam się - już odchodzę- nie zawracam Ci głowy.
Ktoś wspomniał o Twoim miejscu zamieszkania, ja mieszkam w Olkuszu, jakbym mogła Ci pomóc- jestem do Twojej dyspozycji -
Przytulam Ciebie bardzo cieplutko i pozdrawiam Nasze Panie.

Scarlett
30-11-2011, 14:20
Witaj, jeśli chodzi o zawarcie znajomości z koleżankami klubowymi, to przyznam że też o tym myślałam. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić święta, jeśli już siostry nie będzie , chyba od jej urodzenia zawsze spędzałyśmy je razem. Ale podobnie jak sąsiadki będziecie chciały kogoś normalnego i wesołego na ten dzień, ja niestety jestem psychicznym wrakiem... Trochę na złość mężowi który nie lubił zwierząt i zostawił mnie dla młodszej ,przygarnęłam 4 psy i 3koty no i w związku z tym moje wyjazdy mogą być krótkie, natomiast zawsze chętnie będę gościć każdego kto będzie miał ochotę mnie odwiedzić. Jeśli chodzi o kościół to oczywiście chodzę, ale o siedzeniu w ciszy nie ma mowy, nie wiem dlaczego ale właśnie w kościele najlepiej mi się płacze. Ponieważ do kościoła chodziłam od zawsze ,to nawyk został tylko rodzi się jakby żal i brak wiary w pomoc....
Przeszłaś i przechodzisz bardzo wiele i nie radzisz sobie z tym wszystkim, więc może wybierz się do psychologa, który będzie próbował wyrównać Twój stan emocjonalny.
To jest moja osobista podpowiedź i myślę, że sama nie dasz sobie rady.:confused:

cha_ga
30-11-2011, 16:23
Moja mama zmarła na raka. Opiekowałam sie nią do końca i wiem co znaczy to czekanie i irracjonalna nadzieja , która wciąż nadchodzi wraz z kazdym przełknietym przez chorą kęsem. Ja nie unikałam srodków uspokajajacych, pozwoliły mi normalnie funkcjonowac i podołać wszystkim obowiązkom.Wiara bywa w takich sytuacjach mocno nadszarpnieta, to normalne,ze mamy niejako pretensje do Pana Boga, to mija dopiero po latach, przynajmniej u mnie. Przy chorej nie mozna wciąż płakać, trzeba pozwolic jej odejść spokojnie.

marion
30-11-2011, 16:48
Przepraszam Was bardzo,ale piszecie tu i ciągle się boję,ze znów ktoś zmarł i mamy go zegnać....proszę,proszę...niech ten wątek .....proszę....

Kto tu nie żegnał bliskich,ten nie wie....to naprawdę bolesne.Wybaczcie mi.


Tak jakoś wyszło ...
Monika po prostu napisała w emocjach.
Ja oczywiście "zapraszam do siebie" :) ,
ale najwłaściwszy wydaje mi się wątek Gabi.
http://www.klub.senior.pl/milosc-przyjazn-zwiazki-samotnosc/t-kiedy-odchodza-823.html

babciela
30-11-2011, 17:10
Kochane , mysli samobójcze są do natychmiastowej interwencji psychiatry- a potem psychologa. Nie ma innego wyjscia. Nieaz cierpienie jest tak przerazajace , ze niestety....

Monika 1
30-11-2011, 21:27
Witajcie, dzięki Waszym mądrym słowom dziś nie miałam ciągot do skrócenia sobie tego czekania na odjazd pociągu ze siostrą ( chyba znienawidzę dworce kolejowe). Zawsze byłam osobą przewrażliwioną na czyjeś cierpienia, obojętnie czy to był człowiek czy jakieś zwierze i dlatego życie mnie trochę oszczędzało. Rodzice zmarli niedawno, nikt nie umierał na raka ani w rodzinie ani wśród najbliższych przyjaciół , dlatego to co mnie teraz spotyka tak strasznie przygniata, wydaje mi się że nie potrafię pogodzić się z tak dużą tragedią. Ale jak czytam o Waszych cierpieniach to robi mi się wstyd, to ja powinnam dodawać Wam otuchy a nie Wy mnie. Na moje usprawiedliwienie mam jedynie fakt że mieszkam sama, a ponieważ mogę rozpaczać w tej samotności do woli i do niedawna nie było nikogo z pomocną radą ,to nie potrafiłam się odnależć. Czy mam przejść na inne forum ? nigdy w pracy nie miałam dostępu do komputera i dopiero niedawno zaczęłam się przyuczać ale jak widzicie ciężko mi to idzie....

elizka
01-12-2011, 19:06
Nigdzie nie przechodż Moniko.
Tu na pewno znajdziesz radę,pomoc,a i zobaczysz ilu ludzi cierpi jeszcze bardziej niz ty.
Szukaj podobnych sobie , mocniejszych,a dasz radę.

"Ale jak czytam o Waszych cierpieniach to robi mi się wstyd, to ja powinnam dodawać Wam otuchy a nie Wy mnie.- no widzisz jakie mądre myśli przychodzą ci do głowy.

Trzymaj się.Bóg wie....

Gabi K.
13-12-2011, 19:57
Dobry wieczór Moniko, jeśli przypadkiem zajrzysz na forum,
to chcę Ci powiedzieć,
że myślę o Was, dziewczyny...
O Tobie i siostrze.

Ciepło i serdecznie.

marion
19-12-2011, 00:56
Moniko,myślę,że przyszedł bardzo trudny czas dla Ciebie.
Pamietaj ,że myślimy o Tobie-nie jesteś sama...
Życzę siły.

babciela
19-12-2011, 08:29
Moniko- nigdzie nie odchodż- tutaj masz bratnie dusze .Są miliony powodów ,żeby pozwalać na ból, cierpienie i krzywdy, zamiast im zapobiegać.Ale większisc z nich można zrozumiec w ramach czyjejs osobistej historii- to nie moje slowa, to cytat ze swietnej książki , o krórej już wspominalam- Chata.Polecam.

Malwina
19-12-2011, 08:40
Tak , Moniko ciężki to czas dla niektórych z nas..ale mozemy ciężar podzwigac wspólnie i wtedy zmieni się jego jakośc....przytulam...

Monika 1
22-12-2011, 22:49
Wydawało mi się że robię dobrze a nawet że to mój obowiązek przedłużyć siostrze cierpienia. Ponieważ w szpitalu w którym siostra była leczona przez kilka lat nie chciano już jej pomagać załatwiłam miejsce w innym szpitalu . Magda przebywała tam 10 dni, dostała krew, płytki ,jakieś elektrolity i wczoraj szczęśliwa pojechała do domu. Chodzić nie mogła ale potrafiła utrzymać prosto głowę i z tego co słyszałam była stale przekonywana przez pielęgniarki że to jeszcze nie teraz, że wygląda na zdrową, żeby się nie poddawała. Ponieważ całe dnie spędzałam u Magdy to widziałam że uwierzyła w to co chciała wierzyć, nawet zaczęła dowcipkować . Dziś rano zadzwoniła z płaczem że niestety opadła błyskawicznie z sił, że szybko powiększa się skaza krwotoczna na całym ciele i że niepotrzebnie się łudziła. Wspominam nadzieje jakie miała marion gdy ratowała Natalkę i jak ją wszyscy pocieszali, myślę że wielu z Was wierzyło że będzie dobrze. I dochodzę do wniosku że nadzieja jest matką głupich , a te inne powiedzonka o nadziei są bez sensu. Dziękuję Wam bardzo że jesteście ze mną, nawet nie wiecie jak bardzo potrzebuję teraz bratniej duszy, samotność w takich chwilach jest straszna, nawet czasami myślę czy nie spróbować przeciągnąć męża na swoją stronę, ale to już temat na inny wątek...

ciociabisia
23-12-2011, 06:40
Moniko, bardzo Ci współczuję, tak chciałabym Cię pocieszyć,ale nie potrafię.
Piszesz,że nadzieja jest matką głupich,smutne to słowa.
Wiedz,że jesteśmy z Tobą.

Monika 1
01-01-2012, 23:04
Witajcie, ponieważ Magda znów wylądowała na onkologii to przyjechałam do domu. Dobrze że byłam poprzedniej nocy bo huk był straszny ,kilka godzin strzelania, po prostu dzicz a moje zwierzaki niestety bardzo się tego boją. Magda znów dostała płytki i krew, nie wiem na ile to wystarczy i nie wiem co mam myśleć o tej poprawie stanu zdrowia i nagłym pogorszeniu. O tym że lekarze są omylni przekonałam się dwa lata temu kiedy w grudniu otworzyli jej brzuch , zaszyli i powiedzieli że ma przed sobą kilka tygodni życia. Nie bardzo wierzę w cudowne ozdrowienie ale nie mogę zrozumieć co się z Magdą dzieje. Ona często mówi aby jej nie ratować ,że już ma dosyć cierpień i chce odejść, ale widzę jej niesamowitą radość jeśli pojawia się odrobina nadziei że to nie teraz.Myślę że ktoś kto ma takie przeżycia za sobą, to rozumie mój stan nerwów, przez dwa lata ciągle nadzieja i załamanie i straszne sny i duże dawki środków na uspokojenie. Chyba przez to wszystko trochę zdziwaczałam, obraziłam się na wszystkich mieszkańców mojej wioski, każdy czymś mnie uraził. Dobrze że mam Was, tylko tutaj nikt nie mówi abym przestała ciągle jęczeć, że macie mnie dosyć, a może macie ?Cieszę się że przeszła wigilia i święta, bardzo się bałam że nie potrafię opanować płaczu, ale udało się.Unikałam jak mogłam składania życzeń,jakoś mnie to rozklejało, ale jednak Wam życzę zdrowia, miłości i spokoju w tym rozpoczynającym się roku.

Malwina
01-01-2012, 23:15
Myślę, ze nadzieję jednak trzeba miec do końca...Twoja Magda nawet jak ma gorsze dni,gdzieś w głębi chce byc podtrzymywana nadzieją bliskich, bo jak ma lepsze sama sobie radzi...nie odwracaj się od tych, którzy próbują Ci pomóc,wybieraj tych, których wspieranie czujesz jako szczere, dobre... ja wiem, ze w takim jak Ty stanie łatwo urazić nawet nie chcąc...ale, samemu trudno przechodzi sie zły czas...
Życzę Ci bliskiego towarzyszenia siostrze, bez paraliżujacego lęku....życzę Ci pomocy życzliwych i Boga....

Ninka50
02-01-2012, 17:36
Moniko nadzieję musisz mieć bez nadziei ani rusz.Choroba to trudny czas dla chorego i otoczenia.Mój mąż zmaga się z chorobą już 6 miesiąc lekarze pomagają ;1 operacja,chemia a teraz czekamy na 2 operację.Ja cały czas wierzę że jest dobrze!Łzy już dawno wypłakałam .

ewikomega
09-01-2012, 09:07
Stalinie przyprowadziłam Ciebie tutaj , początki były trudne -zmieniłeś awatar, ale nick zostawiłeś. Użytkownicy forum przekonali się, że jesteś wspaniałym człowiekiem.
Dzisiaj nie ma Ciebie wśród nas, przykro.
Brak mi słów.
http://img228.imageshack.us/img228/2271/listopad1.gif

mimoza
09-01-2012, 09:15
Pierwsze zetknięcie ze Stalinem, ze względu na jego nick,
było więcej niż "zimne", ale z czasem przekonałam się,
że za tą maską (bo to maska była) krył się poprostu dobry
człowiek.

Tak smutno, nie wiem co napisać, a muszę to z siebie wyrzucić.:(

Forumowy, wspaniały znajomy. Prześmiewca, komentator życia
politycznego, poeta, na swój sposób król życia... właśnie zmarł
godz. temu. Stalin - Andrzej nie żyje.:( :( :( - Cz
http://www.brandonline.pl/wp-content/uploads/2010/04/zaloba.jpg

BarbaraK
09-01-2012, 09:36
W nocy jeszcze czytalam na FB,mialam cichą nadzieję ,że jednak ,czego mu bardzo życzylam.:(
Dziś niestety wiadomość okazala się być bardzo smutną,bardzo, bardzo żal.
Pisali że jesteś silny ,niestety przegraleś.:( Pisałeś w wierszu o ubiegłym roku jako "grzebalnym",a także jakbyś wyczuwal wspominaleś ,że się starzejesz.:(
Stalinie śpij w spokoju.
Bardzo,bardzo przykro i pozostanie jedynie żal.
http://i51.tinypic.com/2hxtu3b.jpg

oma
09-01-2012, 10:21
Andrzeju-"Stalinie"...żegnaj.....http://www.allegaleria.pl/images/fult5twgx3i6s07ec8jb.gif (http://www.allegaleria.pl/)

Malwina
09-01-2012, 10:48
Kiedy odchodzi Ktos z naszego grona, to tak jakby Organizmowi Forumowemu odrąbano częśc ciała....tak ja odbieram.
rozgość się S t a l i n i e w niebieskich przestworzach a i o nas... tu..nie zapominaj

jasinek123
09-01-2012, 11:06
Żegnaj
Andrzeju-Stalinie!
http://img201.imageshack.us/img201/6091/37230967.jpg (http://img201.imageshack.us/i/37230967.jpg/)

wuere'le
09-01-2012, 13:05
Stalinie, Cześć Twojej Pamięci!!!

Iza_bella
09-01-2012, 14:03
Andrzeju - Stalinie........ Odpoczywaj w pokoju...... Cześć Twojej pamięci.........

http://img823.imageshack.us/img823/6754/szczerewyrazyalu.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/823/szczerewyrazyalu.jpg/)

BUNIA
09-01-2012, 15:13
Andrzeju- Stalinie choć nie znałam Cię osobiście to wielki żal smutek że odszedłeś .Byłeś przecież jednym z nas .
Spij spokojnie .
http://wgrywacz.pl/images/4093662652048789dbzijdsnw.gif (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=4093662652048789dbzijdsnw.gif)

POLA
09-01-2012, 15:17
Stalinie -
bywaj.

barteczek
09-01-2012, 17:02
Odpoczywaj w pokoju, Andrzejuhttp://wgrywacz.pl/images/381_wiate_ko.gif (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=381_wiate_ko.gif)

Monika 1
30-01-2012, 20:18
Magda odeszła, tego bólu nie da się porównać z niczym innym i nie bardzo wiem czy chce mi się bez niej żyć...

barteczek
30-01-2012, 20:24
Moniko, spokojnie dziewczyno, spokojnie. Został żal i rozpacz, ale to też minie. Daj Madzi spokojnie odpoczywać.

Wieczny odpoczynek daj Jej Paniehttp://wgrywacz.pl/images/413wieczny.gif (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=413wieczny.gif)

Przytulam Cię do serca.

mimoza
30-01-2012, 20:50
Magda odeszła, tego bólu nie da się porównać z niczym innym i nie bardzo wiem czy chce mi się bez niej żyć...

Moniko odeszła... boli, jeszcze trochę będzie bolało.
Musisz żyć, musisz być. Przytulam.
Modlitwą utorujmy Jej drogę do Pana... - Cz

http://img706.imageshack.us/img706/9981/ogarek.gif (http://imageshack.us/photo/my-images/706/ogarek.gif/)

marion
30-01-2012, 20:58
Moniko ,przyjmij głębokie ,z serca płynące , wyrazy współczucia z powodu odejścia UKOCHANEJ SIOSTRY...

http://www.iv.pl/images/68769023215317867771.jpg (http://www.iv.pl/)

Fiona
30-01-2012, 21:41
Magda odeszła, tego bólu nie da się porównać z niczym innym i nie bardzo wiem czy chce mi się bez niej żyć...


Jestem z tobą ....niech słowa tej piosenki zastąpią słowa niewypowiedziane.Przytulam.


http://www.youtube.com/watch?v=cdUi0Y5piAY

Malwina
30-01-2012, 21:42
Ona Tam Ty Tu....Ona spokojna, Ty cierpisz..tak musi byc Moniczko..jakis czas....każdy musi pzrez to przejśc..wczesniej, czy później.....czuj się przytulana przez każdą z nas tutaj na tym wątku...

ciociabisia
30-01-2012, 22:46
Moniko bardzo Ci współczuję, jest Ci ciężko, musisz to przeżyć,każdy z nas utracił kogoś bardzo bliskiego i każdy z nas wie jak to bardzo boli.
Bardzo mocno Cię przytulam.

ansty
31-01-2012, 08:36
http://www.iv.pl/images/25563817904115514985.gif (http://www.iv.pl/)
Ze szczerymi wyrazami współczucia dla MONIKI 1 = siostra już nie cierpi!!!

ansty
31-01-2012, 08:39
http://www.iv.pl/images/22099844961170430057.gif (http://www.iv.pl/)

Tą świecę zapaliłam dla naszego kolegi STALINA - niech odpoczywa w spokoju, a w naszej pamięci zostanie na zawsze!!!

ansty
31-01-2012, 08:40
http://www.iv.pl/images/83014639353077757379.gif (http://www.iv.pl/)Właśnie się wybieram na pogrzeb mojej MATKI.

Monika 1
19-02-2012, 20:03
Pocieszający dla mnie jest fakt, że każdy kogoś utracił i myślenie o tym pomaga, sprawia że jeśli wy żyjecie i funkcjonujecie normalnie, to dlaczego mnie ma się to nie udać. I nawet wczoraj przez chwilę wydawało mi się że bez Magdy można żyć, niestety dziś znowu świat się wali ,znów żaden racjonalny argument nie trafia do mojego tępego mózgu...

cha_ga
19-02-2012, 20:16
Moniko, dasz radę! Musisz.Nic tu nie pomogą zadne argumenty, zycie toczy sie dalej...Teraz jest pusto i beznadziejnie, ale z czasem to minie...choc trudno w to uwierzyc często jestesmy silniejsi niz nam sie wydaje...i wszyscy odczuwamy podobnie, niejednemu z nas zawalił sie swiat z róznych powodów, ale trezba sie podnieść i iść dalej...Nie poddawaj sie, myslami jestem z toba.

marek1952
19-02-2012, 20:30
Moniko bardzo Ci współczuje ja pochowałem żone istote która tak kochałem,kocham ją nadal ale życie bez niej to coś co nieda się porównać z żadnym bólem tak że rozumie Twój ból

Monika 1
21-02-2012, 11:14
Próbuję oswoić się z najstraszniejszym dla mnie słowem NIGDY. Uzmysławiam sobie, że nie przyjedzie ,nie zobaczy , nie zadzwoni, nie powie tak szczerze jak tylko Ona potrafiła powiedziedż co myśli o moim zachowaniu, już nic nigdy... Może się mylę, ale wydaje mi się że w ten sposób łatwiej oswoję się z tym słowem, szybciej uwierzę że już jej nie ma...

Regina_108
21-02-2012, 11:33
Moniko,bardzo Ci współczuję,wiem jak to jest,mój mąż nie żyje już dwa lata,a ciągle boli i to bardzo.Przytulam mocno i trzymaj się.

babciaela
21-02-2012, 12:02
PRZYTULAM WAS O B I E..
http://wgrywacz.pl/images/3251ad9db01.png

Monika 1
22-02-2012, 19:01
Może wyda się Wam to niezrozumiałe, ale jesteście dla mnie większą podporą niż moje dzieci. Synowie mają swoje rodziny, nie mieszkają ze mną, a Madzia była dla nich tylko rzadko widywaną ciocią. Poza tym moje dzieci nie przeżyły nigdy większej tragedii i nie wiedzą jak trudno pogodzić się z taką stratą. Wy wiecie i dlatego Wasze słowa bardzo mi pomagają. Ze sto razy powtórzyłam sobie dziś - Madzia już nigdy do mnie nie przyjedzie- sądziłam, że oswoję się z tą myślą, niestety ciągle boli. Pozdrawiam

ewikomega
22-02-2012, 19:09
Może wyda się Wam to niezrozumiałe, ale jesteście dla mnie większą podporą niż moje dzieci. Synowie mają swoje rodziny, nie mieszkają ze mną, a Madzia była dla nich tylko rzadko widywaną ciocią. Poza tym moje dzieci nie przeżyły nigdy większej tragedii i nie wiedzą jak trudno pogodzić się z taką stratą. Wy wiecie i dlatego Wasze słowa bardzo mi pomagają. Ze sto razy powtórzyłam sobie dziś - Madzia już nigdy do mnie nie przyjedzie- sądziłam, że oswoję się z tą myślą, niestety ciągle boli. Pozdrawiam


Uśmiechnij się.Próbuję zrozumieć Ciebie.
Nie!!!!!Chcę tu i teraz zrozumieć Ciebie Moniko 1.
Pozdrawiam Ewa:)

cha_ga
23-02-2012, 09:06
Najlepsza terapią jest praca, duzo zajęc, obowiazków, które nie zostawiaja czasu na ciągłe myslenie o tragedii jaka nas spotkała, jesli tego nie ma i nie ma wsparcia bliskich cierpimy podwójnie...

Monika 1
10-05-2012, 13:52
Witajcie dziewczyny, od śmierci Madzi minęły dopiero trzy miesiące a mnie się wydaje że mam za sobą sto lat pustki i żałoby. Miałyście rację, rzeczywiście ból staje się mniejszy, choć są chwile że serce pęka, ale jest już lepiej. Tak szczerze napiszę , nie wierzyłam jeśli pisałyście że będzie lżej, nie wierzyłam,że potrafię uporać się z Jej odejściem, sądziłam że to co piszecie to są tylko słowa otuchy. Dziękuję że byłyście ze mną w tym strasznym czasie, za Waszą mądrość i empatię. Teraz najbardziej brakuje mi obecności drugiej osoby, samotność niestety nie pomaga. Ale jest nadzieja że jedna z przyjaciółek poznanych na tym forum odwiedzi mnie już niedługo. Pięknej, wiosennej pogody życzę

Malwina
10-05-2012, 14:29
Moniko usmiecham się do Ciebie....kolejne miesiące zdejmowac będa z Ciebie żałobę po malutku...a samotnośc zapełnią Ci ludzie, których odnajdziesz, o ile wyjdziesz jeszcze bardziej do nich...buziaczki

baburka
10-05-2012, 15:09
Szokująca wiadomość:)))

baburka
10-05-2012, 15:10
Tak późno dowiedziałam się o śmierci Stalina:)))

mimoza
10-05-2012, 15:21
Tak późno dowiedziałam się o śmierci Stalina:)))

Chociaż wiedziałam o jego nagłej chorobie i odejściu...
też byłam w szoku.
To niebywałe, jak ulotne i kruche jest życie. :( - Cz

E-zikoapteka_pl
12-07-2012, 12:17
W takiej chwili chyba nikt nie może pomóc, człowiek sam sobie musi z tym poradzić. I to jest święta prawda, że czas leczy rany. A czasami potrzeba tego czasu bardzo dużo, żeby otrząsnąć się po stracie i żyć jakoś dalej.

babciaela
12-07-2012, 13:09
...święte słowa.
Pozdrawiam E-zikoapteka_pl

Monika 1
13-08-2012, 20:02
Witajcie, poczytałam sobie znów dzisiaj o tym jak wspierałyście mnie w najgorszym jak dotychczas okresie mojego życia. Od śmierci Madzi minęło pół roku, powinno być lepiej ,ale czy jest ? Madzia nie zdążyła zużyć wszystkiej morfiny, więc ją zarekwirowałam, potem jeszcze udało mi się zdobyć kilka ampułek i chyba dopiero niedawno zaczęłam wracać do rzeczywistości. Oczywiście teraz potrzebna mi jest pomoc fachowa, ale to podobno chwilowe. Pogrzeb Madzi i to co było w tych pierwszych tygodniach najstraszniejsze pamiętam jak przez mgłę, wydaje mi się że Madzia pomogła mi przez to przejść zostawiając " pocieszycielkę". Wruszające są Wasze słowa, obcych przecież ludzi,ale czy to jest powód do płaczu ? dla mnie każdy powód jest dobry. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, a może teraz ktoś mnie odwiedzi ?

Malwina
13-08-2012, 21:40
Popatrz Moniko ja Cię pocieszałąm parę miesięcy temu po Twoim Wielkim Smutku..a Ty mnie dzisiaj przed i po operacji suni....jak to Dobro się mnoży kiedy je się dzieli....

mimoza
31-10-2013, 19:39
Ewita,
Grapesz,
Kasyda,
Natalia,
Niunio-Jola,
Stalin,
Tadeusz50,
Zbyszek50,

...ze smutkiem zapalam światełko pamięci.
http://youtu.be/Vs1gNmjgpLY (http://youtu.be/Vs1gNmjgpLY)

https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1452117_647958468558335_1995287521_n.jpg

:( - Cz

marion
31-10-2013, 20:05
Wszystkie Osoby wymienione przez Czesię noszę w sercu ,pamiętam ...
Dodam jeszcze Kazimierza-męża Donki .
Zapalam światełko pamięci.


http://images64.fotosik.pl/334/9eb0bb30ff3abac1med.jpg (http://www.fotosik.pl)

bogda
31-10-2013, 21:09
Też ze smutkiem zapalam światełko pamięci, dla Wszystkich którzy od nas odeszli......

http://www.pl.image-share.com/upload/226/300.jpg (http://www.pl.image-share.com/ijpg-226-300.html)

jasinek123
01-11-2013, 09:09
http://i.imagebanana.com/img/a8kknlmh/viewer.png (http://www.imagebanana.com/)

toy_
01-11-2013, 09:14
Jasinek niemartwmy sie! Na pewno sie z nimi spotkamy. Jak nie tu to TAM

mimoza
22-12-2013, 19:47
Przyniosłam kolędę dla nieobecnych - Naszych bliskich, Przyjaciół, Znajomych ... ale także dla Naszych wirtualnych
Przyjaciół z KSC. W chwili zadumy nad ulotnością pamięci, pomyślmy ciepło o:
Ewicie,
Grapesz,
Kasydzie,
Natalii,
Niunio-Joli,
Stalinie - Andrzeju,
Tadeuszu50,
Zbyszku50 ...
To dla Was http://youtu.be/McMsyPddKpQ - Cz

jasinek123
22-12-2013, 20:01
Mimi
Piękne to że pamietasz-dziękuje!