PDA

View Full Version : 3 powody, aby brać ślub także po 50. roku życia - komentarze


mircia
20-01-2011, 17:22
Komentarz do artykułu: 3 powody, aby brać ślub także po 50. roku życia (http://www.senior.pl/92,0,3-powody-aby-brac-slub-takze-po-50-roku-zycia,10583.html)
--------------------
Artykuł porusza temat ,który pewnie nurtuje i nie daje spokoju co niektórych seniorów i seniorki. Akurat ja jestem taką seniorką ,która poznała Pana starszego o 7 lat. Pan ma 64 lata i posiada niewielką nieruchomość czyli domek na wsi w okolicy Puław a ja niestety mam zdecydowanie mniej . Mieszkamy razem juz 2 lata jestem teraz tzw Panią domu co mimo wszystko sobie chwalę ale i czasami jestem zmęczona pracą gosposi . Moze to i dziwne ,ale zdecydowanie wolałabym być z moim partnerem już po ślubie.Wielokrotnie ,mimo iz powinnam być już twardo ustawiona do życia, nadal się krępuję gdy na jaw przy ludziach wychodzi nasz konkubinat. Były takie chwilę kiedy skarżyłam się na brak propozycji ślubnej ze strony mojego partnera ,ale on udaje ,że tego nie słyszy . Czyżby bał się ,że coś mu zabiorę? Ma 3 dobrze sytuowanych dzieci.Sama nie wiem czy mam powody uważać ,że nie jestem traktowana poważnie a może tak dla mojego partnera jest wygodniej? Pozdrawiam i nadal zalecam jednak związek małżeński . Wiąże i daje poczucie bezpieczeństwa.

Siri
20-01-2011, 18:46
Komentarz do artykułu: 3 powody, aby brać ślub także po 50. roku życia (http://www.senior.pl/92,0,3-powody-aby-brac-slub-takze-po-50-roku-zycia,10583.html)
--------------------
Artykuł porusza temat ,który pewnie nurtuje i nie daje spokoju co niektórych seniorów i seniorki. Akurat ja jestem taką seniorką ,która poznała Pana starszego o 7 lat. Pan ma 64 lata i posiada niewielką nieruchomość czyli domek na wsi w okolicy Puław a ja niestety mam zdecydowanie mniej . Mieszkamy razem juz 2 lata jestem teraz tzw Panią domu co mimo wszystko sobie chwalę ale i czasami jestem zmęczona pracą gosposi . Moze to i dziwne ,ale zdecydowanie wolałabym być z moim partnerem już po ślubie.Wielokrotnie ,mimo iz powinnam być już twardo ustawiona do życia, nadal się krępuję gdy na jaw przy ludziach wychodzi nasz konkubinat. Były takie chwilę kiedy skarżyłam się na brak propozycji ślubnej ze strony mojego partnera ,ale on udaje ,że tego nie słyszy . Czyżby bał się ,że coś mu zabiorę? Ma 3 dobrze sytuowanych dzieci.Sama nie wiem czy mam powody uważać ,że nie jestem traktowana poważnie a może tak dla mojego partnera jest wygodniej? Pozdrawiam i nadal zalecam jednak związek małżeński . Wiąże i daje poczucie bezpieczeństwa.
Mircia, czy Ty słyszysz sama siebie? Zle się czujesz w tym związku więc na co czekasz?!Mieszkasz z człowiekiem bez ślubu co jest wbrew Twoim zasadom, on nie przyjmuje do wiadomości Twoich ,,zażaleń", po prostu jemu to odpowiada i na co liczysz?!Jesteś dorosła więc sama musisz zadbać o siebie....powodzenia!

olena
22-01-2011, 15:27
3 powody aby brać ślub, a ile żeby nie brać? Tak mi przyszło do głowy, że na pewno też by się znalazły. Każdy musi wiedzieć jakie ma plany, czego od związku oczekuje i otwarcie to określić. Najważniejsze to być w związku szczęśliwym i mieć poczucie jego trwałości, a nie zawsze daje to papierek urzędowy.
Konkubinat to w dzisiejszych czasach już nie sensacja dla ludzi, kiedy o nim słyszymy, przyjmujemy bez zdziwienia.

Lucy001
24-01-2011, 19:05
Po co brać ślub po 50?
1.Dzieci z tego związku nie będzie.
2.Każdy już ma swoje dzieci.
3.Każdy ma swój majątek , którym się nie chce dzielić.

jakempa
24-01-2011, 19:50
Po co brać ślub po 50?
1.Dzieci z tego związku nie będzie.
2.Każdy już ma swoje dzieci.
3.Każdy ma swój majątek , którym się nie chce dzielić.
I to jest prawda.
Jestem w związku już 22 lata, nic nie stało na przeszkodzie żeby wziąc ślub, Ale po co? Owdowiałam mając 42 lata, poznałam równolatka, wolnego po rozwodzie. Trwamy w narzeczeństwie tyle lat, jesteśmy szczęśliwi, żyjemy jak małżeństwo, nigdy nie spotkałam się z jakimś ''dziwnym '' potraktowaniem nas z powodu innych nazwisk. A jeździmy po swiecie, na wycieczki ,nocujemy w hotelach, itd. W dzisiejszych czasach to normalka, A do miłości i szczęścia, -bycia razem na dobre i złe papierka urzędowego nie potrzebujemy,

maluna
24-01-2011, 19:59
Jadziu, a jak jedno, z takiego wolnego związku,
umiera, to co wtedy?
Często zgłasza się rodzina z pretensjami o spadek, nie szanuje uczuć człowieka, który pozostał sam, spotkałam się z takim przypadkiem i nie było to miłe...:mad:

jakempa
24-01-2011, 20:17
Jaki spadek? Każdy ma to co chce mieć, od czego są testamenty? Gorsza sprawa jak jest związek zalegalizowany, znam takie sprawy, jak dzieci z obu stron jak sępy rzucały się
na mieszkanie i dorobek nie pytając czyje to było wcześniej, W takich kwestiach tez trzeba myśleć. Ja uważam, ze bez ślubu lepiej, w pewnym wieku,

eledand
24-01-2011, 21:36
Witajcie,aby zrobić sobie coś na starość dobrego to trzeba wypisać poprzez Notariusza "Paszport Zdrowia",bo w czasie wielkiej choroby nikt a tymbardziej żadem Lekarz nie udzieli Konkubinie informacji o stanie zdrowia i potem bywają Cyrki.
Lwią część pracy przypadło na konkubinę a potem reszta Rodziny załatwia wszystko w try migi i patrzy aby zasępić i dużo.
Napewno ktoś dopisze następny Post,na ten temat.

slava
24-01-2011, 21:41
Ewuniu, uważam że lepiej nie brać ślubu, w razie czego bierzesz jego manatki i za drzwi

eledand
24-01-2011, 21:57
Czasami kobieta nie ma się gdzie podziać.Wtedy pozostaje Dylemat,co dalej.

slava
24-01-2011, 21:59
To grzybek do zupy hi...hi...

jakempa
24-01-2011, 22:06
Nie jest teraz tak źle, konkubinaty to już normalka, starsi jeszcze na to patrzą pod kątem dawnej kultury. Mlodzi do tego podchodzą normalnie i nawet w bankach przy kontach jest rubryka- partner, dotyczy upowaznien, zapisów, nawet ubezpieczeń zdrowotnych, Wiem coś na ten temat, A tak wogóle to to tylko naiwni pozbywają się mieszkania, uzależniają od drugiej osoby, przeciez jak sa 2 mieszkania, a mieszka się w jednym,. drugie wynajmuje i są pieniądze dodatkowe, W kazdym związku musi być pod kazdym względem zaufanie i partnerstwo. Jeżeli tego nie ma to ani ślub, ani konkubinat nie ma sensu.

slava
24-01-2011, 22:11
Nie jest teraz tak źle, konkubinaty to już normalka, starsi jeszcze na to patrzą pod kątem dawnej kultury. Mlodzi do tego podchodzą normalnie i nawet w bankach przy kontach jest rubryka- partner, dotyczy upowaznien, zapisów, nawet ubezpieczeń zdrowotnych, Wiem coś na ten temat, A tak wogóle to to tylko naiwni pozbywają się mieszkania, uzależniają od drugiej osoby, przeciez jak sa 2 mieszkania, a mieszka się w jednym,. drugie wynajmuje i są pieniądze dodatkowe, W kazdym związku musi być pod kazdym względem zaufanie i partnerstwo. Jeżeli tego nie ma to ani ślub, ani konkubinat nie ma sensu.

Święta racja

sarunia
24-01-2011, 22:26
Uważam, że jeżeli parze nie zależy na sformalizowaniu związku, to jest ich wyłączna sprawa, bo sprawę przemyśleli, przedyskutowali wszystkie za i przeciw i wg nich jest ok.

Jeżeli jednak jest sytuacja podobna do tej, którą opisywała Mircia to uważam, że pan nie traktuje poważnie swojej partnerki i jej oczekiwań.
Jemu jest wygodnie i w dodatku bez zobowiązań, czego chcieć więcej.

Zawsze, w podobnych sytuacjach, zastanawiam się, że jak np kupujemy jakąś nawet niezbyt drogą rzecz, to dbamy żeby dostać rachunek i wszystkie papiery dokumentujące zawartą transakcję.
Tymczasem godząc się na życie w niesformalizowanym związku nie dbamy o dokumenty i formalności a przecież tu na szali kładziemy swoje życie.

Właśnie przeczytałam post Jakempy, podoba mi się jej zdanie. Trzeba mieć "oczy dookoła głowy" nawet w miłości i trzeba dbać o formalności.

jakempa
24-01-2011, 22:43
Wracając do Mirci, - nie wiem na czym Ci zalezy czy na partnerze, czy jego nieruchomosci, a On jest wdowcem, czy rozwiedzionym? Ma 3 dzieci, nieważne, że są dobrze sytuowane, to jest ich dorobek, i tylko się cieszyć ,ze nie wyciagają ręki do ojca, Jeżeli to jest wdowiec, być moze przyrzekł sobie, czy nieżyjacej żonie , ze powtornie się nie ożeni,.. a jezeli rozwiedziony,. moze ma złe doswiadczenia? A moze to jest jego zabezpieczenie na wypadek losowy? Po 2 latach zwiazku, rozmowach, intuicji kobiecej i obserwacji,. powinnaś wiedzieć dlaczego ten pan nie myśli o zalegalizowaniu zwiazku. A może Ty dajesz powody do tego, ze on jednak nie jest pewien trwałosci uczuć,. Jeżeli zalezy Wam na byciu razem, a wchodziłaby sprawa jego majątku, a Tobie zależałoby na człowieku ,nie materialnych sprawach- jest intercyza, która załatwia sprawy majątkowe, Każdy do zwiazku podchodzi inaczej. Mnie zależalo na człowieku, wiec nigdy nie pytałam co posiada. Liczyl się charakter i milość, ktorą mi ofiarował, I tak pojmowałam malżeństwo, w którym przezylam 22 lata i nie bylo dnia, ktorego nie chciałabym przeżyc z ś.p, mężem poraz drugi, I teraz będzie w lipcu drugi zwiazek 22 lata bez papierka i jest caly czas pięknie.

olena
25-01-2011, 13:06
Często zgłasza się rodzina z pretensjami o spadek, nie szanuje uczuć człowieka, który pozostał sam, spotkałam się z takim przypadkiem i nie było to miłe...:mad:
Też znam takie przypadki.
Pierwszy to sytuacja pana, który nagle został sam, bo partnerka zmarła. Jej dzieci zmusiły go do opuszczenia mieszkania, mieszkanie sprzedano. Poszedł do swoich dzieci.
Drugi przypadek to opowiadanie małżeństwa, które jechało w pociągu i wieszało wszystkie psy na konkubinie, która chciała zatrzymać mieszkanie po ich bracie, w którym razem mieszkali.
Rację ma Jadzia. Miłość miłością, a zabezpieczenie wzajemne stron to rzecz właściwa i właśnie w imię dobrze pojętej miłości.

Lucy001
25-01-2011, 20:17
Brawo, jakempa ma rację!!! Nic nie dają papierki,ani urzędowo załatwianie spraw.
Nie wychodźcie za mąż , nie żeńcie się drugi raz.To tylko komplikuje życie.
Pomyślności.

olena
26-01-2011, 13:24
Brawo, jakempa ma rację!!! Nic nie dają papierki,ani urzędowo załatwianie spraw.
Nie wychodźcie za mąż , nie żeńcie się drugi raz.To tylko komplikuje życie.
Pomyślności.
Wyczuwam tu pewien sarkazm. Czy taki miałaś zamiar?:)
Chodzi o to, że ślub nie jest nieodzownie potrzebny, by się dobrze czuć w związku, ale trzeba mieć na wszystko otwarte oczy.
A jak ktoś preferuje ślub, to dlaczego nie. Niech bierze i będzie szczęśliwy.

Lucy001
26-01-2011, 17:11
Do Olena.
To nie sarkazm , mówię tak , bo tak czuję i takie mam doświadczenie.
Moja znajoma wyszła za mąż za bezdzietnego wdowca. Miała wtedy 50 lat.Dobra partia, zamieszkał razem z nią, sprzedał malutkie mieszkanie w bloku.Razem żyli 10 lat.Po wspólnym życiu , mąż nagle umiera na serce.
Jego rodzina - bracia i siostry podają wdowę do sadu o spadek po bracie.
Oni niczego się nie dorobili, żyli z emerytury...nie mieli za wysokich .
Po co taki ślub?Przyniósł tylko problemy po śmierci.
Nie miałam zamiaru nikogo obrażać , ale życie lubi sprawiać niespodzianki.