PDA

View Full Version : Manipulacje


ZoSka
28-05-2007, 08:24
http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74786,1767827.html

Z jakiego rodzaju manipulacjami spotykacie się? Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?

W ubiegłym tygodniu zadzwoniła do mnie przyjaciółka mieszkająca na wsi. Ot, tak sobie, bo się nudziła. W dalszej rozmowie nadmieniła, że słyszała, że w supermarkecie gdzie często bywam są torby na kółkach na zakupy i przy okazji żebym na nie zerknęła. Był późny wieczór. Zainteresowała się co robiłam i robię aktualnie, więc powiedziałam jej, że napracowałam się na działce i teraz oglądam telewizję robiąc na drutach. Po chwili następny telefon, czy już byłam w sklepie? Wyciągnęłam od niej więcej wiadomości na temat o jaką jej torbę chodzi, bo wiem, że jedną już ma. Na małych kółkach, która nie sprawdza się na nierównych chodnikach. Ale na dużych, to ona nie chce. Ma być elegancka. I żeby mieściła dużo ciężkich zakupów. Do tego nie pasowała jej cena 40 zł, bo za droga. I kolor zielony też nie. A w ogóle, to ona już nie będzie robić tak dużych zakupów, jak ostatnim razem kiedy potrzebowała mojej pomocy. Nalegałam, żeby na coś się zdecydowała, bo jej nie rozumiem, ale urwała rozmowę. Było już za późno na wyprawę do sklepu, bo o 21.00 kończy pracę.
Z samego rana pobiegłam do sklepu, na szczęście nie było tam tych toreb. Zreflektowałam się, że jej wcale nie chodzilo o tą torbę. Może chciała wzbudzić zainteresowanie swoją osobą, ale nie potrafiła mi powiedzieć tego wprost?
Byłam zła na siebie, że nie potrafiłam jej od razu odmówić. Zadzwoniłam do niej i powiedziałam, że poczułam się zmanipulowana i przy okazji chcę z nią poruszyć temat innych manipulacji, w które mnie wciąga. Teraz się boję, czy nasza wieloletnia przyjaźń przetrzyma tę próbę.

ammi1952
28-05-2007, 09:12
Zośko a moze koleżanka miała doła i po prostu chciała tak pogadać o wszystkim i o niczym tak bez żadnych podtekstów.A Ty zaraz dopatrujesz się drugiego dna, Babka pewnie narobiła się jak dzika przez cały dzień w upale jak to na wsi bywa,wieczorem wszystkich gdzieś poniosło a ona dla relaksu chciała z kimś pogadać - kobitki tak czasem mają Pozdrawiam Grażyna

Pani Slowikowa
28-05-2007, 15:35
Z ust mi to wyjelas Amni..
Moim zdaniem zbyt jestes podejrzliwa Zosiu..
A zreszta coz w tym zlego ze nawet cos od ciebie mogla chcec ta twoja przyjaciolka.. Ja cieszylabym sie ze ktos mnie potrzebuje :)

ZoSka
28-05-2007, 19:25
A czytałyście ten artykuł, którego link umieściłam?

Jeśli ktoś jest bardzo dobrym pracownikiem, to jeszcze tej pracy mu się dokłada. I to jest manipulacja.
Jeśli ktoś ochoczo wyświadcza innym przysługi, to też jest wykorzystywany. Nawet do wydumanych i nierzeczywistych celów, bo tak to odebrałam. To rodzi złość. Po co "owijać w bawełnę", mataczyć, kręcić - jeśli ma się "doła" wystarczyłoby powiedzieć wprost, ale wiele osób woli manipulować innymi niż przyznać się do własnych uczuć. Manipulujemy, jedni dla korzyści materialnych, inni dla korzyści psychologicznych . Z gruntu jest to nieszczere i nieuczciwe, krzywdzące osoby wkręcone w manipulacje.

A mnie spodobał się ten artykuł, może przykład podałam niezbyt fortunny, za to świeżutki. Mam też inne, ale pozostawiam innym osobom pole do dyskusji.

an_inna
28-05-2007, 21:51
Artykuł coś się za długo otwiera, ale czytałam książkę Susan Forward "Szantaż emocjonalny". To chyba o coś takiego chodzi - znam z autopsji :)

"Jeśli ważni w twoim życiu ludzie:
- nieustannie grożą, że cię opuszczą, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą;
- zawsze chcą więcej, niezależnie od tego, ile im dajesz;
- mówią ci, że będą zaniedbywać obowiązki, zrobią sobie krzywdę lub popadną w depresję, jeśli nie spełnisz ich żądań;
- zazwyczaj nie liczą się z twoimi uczuciami i pragnieniami;
- wiele ci obiecują, ale spełnienie tych obietnic uzależniają od twojego zachowania;
- akceptują cię, kiedy im ulegasz, a odrzucają, kiedy nie chcesz ulec...

...oznacza to, że jesteś emocjonalnie szantażowany. Zapewniamy cię jednak, że lektura tej ksiażki ułatwi ci wprowadzenie w życie wielu zmian, które poprawią twoją sytuację i samopoczucie."

FeliksG
28-05-2007, 21:53
Oświadczam, że jestem manipulowany, przez moją małżonkę i to od 52 lat awięc wystarczająco dlugo aby to sprawdzić. Oto przykład - jeszcze " ciepły". Na miniony weekend, zapowiedziały się, z wizytą, nasze dzieci i wnuki - bo u Dziadków - najlepsze gerilowanie. Taki "najazd" - 11 osób - wymaga odpowiednich przygotowń, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz domu. Biegam więc, kilka dni naprzód, bo to trzeba trawnik skosić /będą się opalać, grać w kometkę/,a sprzęt ogrodowy przygotować, i grill narychtować. Jest tego sporo, jak się chce żeby było porządnie i ładnie. Moja , Pani Małżonka, też ma sporo do roboty, bo wyżywić taką ferajnę to nie byle jakie zadanie no i mieszka nie też trzeba jakoś "ochajtnąć" i tu zaczyna się manipulacja. Kiedy ja zasuwam wokół domu to, moja Pani, ma akurat coś ważnego do obejrzenia w Tv a potem oświadcza, że jak jej nie pomogę to ona się nie wyrobi I dodaje, z miną niewiniątka, że to będzie wstyd jak dzieci zobaczą bałagan w mieszkaniu.
To jest manipulacja< która powinna być prawnie zakazana.
PS. Fama niesie, że największe manipulatorki to kobiety - złaszcza te zamężne. No może politycy trochę im dorównują.

Basia.
28-05-2007, 22:08
Czytałam ten artykuł, nie wszyscy dają sobą manipulować na szczęście. Zosieńko, Twoja przyjaciółka chciała sobie zwyczajnie pogadać.

ammi1952
28-05-2007, 22:20
Feliksi masz bardzo mądrą żone - ona widocznie wychodzi z założenia że męszczyzna jak się nudzi to mu głupie myśli po głowie chodzą i jeszcze bys zaczoł z braku zajęcia rozmyślać o jakichś bezeceństwach hihi i dlatego wymyśla Ci zajęcia Pozdrowienia dla szanownej pani Twego serca

bogda
28-05-2007, 23:04
Oj Feliksie...żartowniś z Ciebie, popieram wypowiedż ammi..:)

Aniu...jak przeczytałam Twoje cytaty, to stwierdziłam że to jest szczera prawda. Miałam przyjaciółkę, znałyśmy się od 30 lat, zawsze relacje między nami były bardzo dobre, ona była raczej despotyczna, a ja człowiek cierpliwy i ustępliwy...ale do czasu. Nawet jeżdziłyśmy razem do sanatorium i na wycieczki. Wszystko było o.k. dopóki ona była osobą dominującą, zawsze wszystko narzucała, a to wyjazd do wycieczkę czy na wczasy, a to do której koleżanki mamy iść a do której nie, wszystko się jeszcze bardziej nasiliło po śmierci mojego męża, byłam tak skołowana że właściwie ze wszystkim się zgadzałam. Wpadała do mnie obojętnie o jakiej porze dnia i zawsze musiałam być gotowa na wszystko co zaproponowała. Aż kiedyś powiedziałam sobie dość, przecież ja nie jestem jakąś bez własnej woli lalką, sprzeciwiłam się raz, póżniej poszło już lepiej. Nie chciałam jej stracić czy odrzucić, chciałam tylko żeby zrozumiała, że poza nią też mam swoje sprawy i swoje życie.... starałam się to jej wytłumaczyć....niestety, obraziła się, spotykamy się czasem, ale ona raczej traktuje mnie ozięble, bardzo cierpiałam z tego powodu. Teraz już mi przeszło, bo zrozumiałam że to nie była przyjażń. Zresztą wszystkie jej stare przyjaciółki już nie są przyjaciółkami, została właściwie sama, znalazła sobie kolejną ofiarę, tylko ciekawe na jak długo. Mam wielu innych przyjaciół i każde z nas szanuje wolę drugiego, wszystko można dogadać, tylko trzeba rozumieć drugiego człowieka. Moje dzieci to porównywały ją do jemioły rosnącej na drzewie.

urszula-kol
29-05-2007, 07:14
Z tych wypowiedzi wnioskuję,że żonka Feliksa jest w porzo. Natomiast koleżanki Zośki i Bogdy to energetyczne wampiry.Żeby doładować się energetycznie /psychicznie/ muszą pobierać energię od innych.
Kiedyś o tym czytałam, już szczegółów nie pamiętam,ale taki był mniej więcej sens.

Bianka
29-05-2007, 10:02
Ważna jest zdrowa asertywność (nie mylić ze znieczulica czy też brakiem życzliwości). Trzeba się jej nauczyć i nie przejmować się, że ktoś może się obrazić.
Zosiu, po torbę dla koleżanki trzeba było wybrac się przy okazji własnych zakupów i trzeba jej to było wyraźnie powiedzieć. Ja w takim przypadku zadzwoniłabym również do tej koleżanki stojąc przy torbach i zrelacjonowałabym jej co i po ile jest. Zakupu dokonałabym dopiero po jej wyraźnym wyborze.
Jeśli chodzi o koleżankę Bogdy - staram się unikać takich ludzi i obchodzić ich szerokim łukiem...

Basia.
29-05-2007, 22:45
Ważna jest zdrowa asertywność (nie mylić ze znieczulica czy też brakiem życzliwości). Trzeba się jej nauczyć i nie przejmować się, że ktoś może się obrazić.
Zosiu, po torbę dla koleżanki trzeba było wybrac się przy okazji własnych zakupów i trzeba jej to było wyraźnie powiedzieć. Ja w takim przypadku zadzwoniłabym również do tej koleżanki stojąc przy torbach i zrelacjonowałabym jej co i po ile jest. Zakupu dokonałabym dopiero po jej wyraźnym wyborze.
Jeśli chodzi o koleżankę Bogdy - staram się unikać takich ludzi i obchodzić ich szerokim łukiem...
Masz rację Bianko, trzeba być asertywnym. Ja "energetycznego wampira" miałam pod swoim dachem. Mój Tadzio angażował mnie we wszystko co tylko możliwe, kłułam go w palec żeby mu zmierzyć poziom cukru, po zakupy musieliśmy chodzić razem bo on nie wiedział co kupić /jak był sam to wiedział/, wysyłałam za niego sms-y bo nie umiał, odczytywałam wiadomości w komórce, szykowałam mu ubranka bo nie wiedział gdzie są, wyszukiwałam mu różne informacje w internecie bo nie umiał itd. itp. Na początku to mnie bawiło i byłam tak uprzejma jak "Japonka" ......... ale to było na początku, później straciłam cierpliwość i jak popędziłam "wampira" ............... to okazało się, że już wszystko "umie" i robi.

ZoSka
30-05-2007, 16:10
Dziękuję wszystkim, a szczególnie Urszuli, Bogdzie i Ani.
Ale mi rozjaśniłyście w głowie, aż mi się humor poprawił!
Czułam, że w kontaktach z moją koleżanką coś jest "nie tak", ale nie wiedziałam jak to nazwać. Niby wszystko poprawnie,
ale po spotkaniu z nią czuję się taka "wyssana". Ona wręcz przeciwnie - mówiła mi, że po pogaduszkach ze mną, nawet przez pół roku czuje się świetnie. Teraz wiem, że to jest wampiryzm psychiczny.
Ale żal mi z nią zerwać. Siedziałyśmy w tej samej ławce w szkole podstawowej i cały czas razem idziemy przez życie.

malgos651
30-05-2007, 16:58
moj syn czesto wybiera sobie kogos za autorytet ktos nim manipujuje juz raz mielismy problem

Malgorzata 50
30-05-2007, 18:39
Oj Feliksie to nie Małżonka Tobą manipuluje -tylko Wami manipulują dzieci i wnuki.A przywieżć tego grilla i wykonać to co? Dziadkom zlecając tytlko jakąś wyjątkowo specjalną specjalność.A posprzątać w 22 młode ręce -PO zabawie chyba łatwiej ni ż w 4 (też młode) a [rzy okazji możnaby z dziadkiem skosić trawnik -to fajna zabawa i jaka kształcaca -a gdyby jeszcze tatuś się włączył....hę?! Pozdrawiam

Bianka
30-05-2007, 20:19
Basiu, miałam w swoim życiu też taki okres ostrego zakochania, co to chciałam dla Niego (i za Niego) zrobić wszystko... Dość długo to trwało, ale nie było dobre, bo tego samego oczekiwałam od Niego i bardzo mnie raniło, jeżeli w czymś nie spełniał moich oczekiwań. W rezultacie powstawały nieporozumienia i sprzeczki, często zupełnie niepotrzebnie.
Młodosć nie ma zbyt wiele rozumu, niestety :(

Basia.
30-05-2007, 21:28
Basiu, miałam w swoim życiu też taki okres ostrego zakochania, co to chciałam dla Niego (i za Niego) zrobić wszystko... Dość długo to trwało, ale nie było dobre, bo tego samego oczekiwałam od Niego i bardzo mnie raniło, jeżeli w czymś nie spełniał moich oczekiwań. W rezultacie powstawały nieporozumienia i sprzeczki, często zupełnie niepotrzebnie.
Młodosć nie ma zbyt wiele rozumu, niestety :(
Bianko, u mnie to trwało na szczęście krótko bo to było niezgodne z moim charakterkiem ............. Pewnego dnia powiedziałam basta i cześć.

emka46
30-05-2007, 21:51
Kaziu,znowu uciekłeś z postem!Dlaczego nie chcesz szerzej napisać na temat manipulacji i dlaczego nie wypada?

senior A.P.
10-04-2008, 15:39
Moze podyskutujemy jak to sie manipuluje spoleczenstwem lub calymi narodami,dla przykladu w UE ?
Co tam dzieci,rodzice dziadki i imprezki.
Partie to dopiero nami manipuluja ,a media to juz szczyt manipulacji !