PDA

View Full Version : Przeprowadzka


arielgold
23-03-2011, 12:12
Witam wszystkich,

chcialbym sie Was zapytac co myslicie o przeprowadzaniu sie po przejsciu na emeryture. Mam tu na mysli sprzedaz swojego obecnego mieszkania lub domu, i zakup nowego na przyklad w jakiejs miejscowosci uzdrowiskowej.

Dziekuje z gory za wasze opinie,

Pozdrawiam

wuere'le
23-03-2011, 14:04
Jeśli nic i nikt Cię nie trzyma w Twojej miejscowości, To nie widzę problemu.

Nika
23-03-2011, 14:19
Ludowa mądrośc mówi-starych drzew się nie przesadza.Jeśli nie jesteś przywiązany do dotychczasowego miejsca pobytu-dlaczego nie? Sugerowałabym jednak spokojne rozważenie pomysłu.

jasinek123
23-03-2011, 16:04
Witam wszystkich,

chcialbym sie Was zapytac co myslicie o przeprowadzaniu sie po przejsciu na emeryture. Mam tu na mysli sprzedaz swojego obecnego mieszkania lub domu, i zakup nowego na przyklad w jakiejs miejscowosci uzdrowiskowej.

Dziekuje z gory za wasze opinie,

Pozdrawiam

Jak widzę co roku,na wiosnę pojawiają się takie wątki
Co myślę??-nic!!:cool: :cool:

Zytka 58
23-03-2011, 18:34
[QUOTE=arielgold]Witam wszystkich,

chcialbym sie Was zapytac co myslicie o przeprowadzaniu sie po przejsciu na emeryture. Mam tu na mysli sprzedaz swojego obecnego mieszkania lub domu, i zakup nowego na przyklad w jakiejs miejscowosci uzdrowiskowej.

Myślę,że każdy sam musi zdecydować czy tak radykalna zmiana w życiu będzie mu odpowiadać/?/Czy nawiązujesz łatwo nowe znajomości, czy masz na tyle siły i energii,żeby sobie na na nowo zorganizować swoje życie./?/Też radziłabym bez emocji dobrze przemyśleć tak ważną decyzję!

iwko1234
23-03-2011, 19:10
[QUOTE=arielgold]Witam wszystkich,

chcialbym sie Was zapytac co myslicie o przeprowadzaniu sie po przejsciu na emeryture. Mam tu na mysli sprzedaz swojego obecnego mieszkania lub domu, i zakup nowego na przyklad w jakiejs miejscowosci uzdrowiskowej.

Myślę,że każdy sam musi zdecydować czy tak radykalna zmiana w życiu będzie mu odpowiadać/?/Czy nawiązujesz łatwo nowe znajomości, czy masz na tyle siły i energii,żeby sobie na na nowo zorganizować swoje życie./?/Też radziłabym bez emocji dobrze przemyśleć tak ważną decyzję!
Jeżeli nie żal Ci wspomnień związanych z miejscem zamieszkania i nie żal przyjaciół znajomych zostawić to nawet bym się nie zastanawiała..............Jestem osobą pracującą i chyba tylko to mnie trzyma w miejscu gdzie mieszkam....a czasami chętnie rzuciłabym to i poszła przed siebie hehehehe

en_vogue
24-03-2011, 10:50
Ja nie podjęłabym decyzji o zmianie miejsca zamieszkania.Zbyt wiele wspomnień,przyjaciół .

Mar-Basia
24-03-2011, 11:21
[quote=arielgold]Witam wszystkich,

chcialbym sie Was zapytac co myslicie o przeprowadzaniu sie po przejsciu na emeryture. Mam tu na mysli sprzedaz swojego obecnego mieszkania lub domu, i zakup nowego na przyklad w jakiejs miejscowosci uzdrowiskowej.

Myślę,że każdy sam musi zdecydować czy tak radykalna zmiana w życiu będzie mu odpowiadać/?/Czy nawiązujesz łatwo nowe znajomości, czy masz na tyle siły i energii,żeby sobie na na nowo zorganizować swoje życie./?/Też radziłabym bez emocji dobrze przemyśleć tak ważną decyzję!

Bardzo dobrze napisalas. Odpowiem na podstawie wlasnego doswiadczenia. Przenosilam sie pare razy w zyciu i z reka na sercu powiem, ze nie wywarlo to na mnie wiekszego znaczenia. Pewnie, ze raczej latwo dostosowuje sie do sytuacji, otoczenia i reszty. Co nie wyklucza, ze nie lubie wracac do starych katow, co robie od czasu do czasu.

Masz racje taka decyzje trzeba przemysle, za i przeciw, zwlaszcza jak sie jest na emeryturze.

Visia
24-03-2011, 12:09
Wszystko zależy od tego, gdzie obecnie mieszkasz i jaki masz charakter. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, to po kilku miesiącach euforii, kiedy obejdziesz już wszystkie okolice, w małej miejscowości zanudzisz sie na śmierć. Będziesz poza tym całkowicie obca wśród ludzi, którzy znają się jak przysłowiowe łyse konie. To duży stres.
Poza tym w małych miejscowościach trudno z komunikacją miejską. Wszędzie trzeba na piechotę, a tu latka będą lecieć.
Więc co zyskujesz na takiej przeprowadzce?

Astra
24-03-2011, 12:41
Ja 2 lata temu przeprowadziłam się na wieś /obrzeże miasta/. Wokół domki, ogródki i łąka.
Wszędzie daleko. Bez samochodu nie można funkcjonować.
Do sklepów, ludzi daleko. Do lekarzy daleko. Do tramwaju daleko.
Czuję się odizolowana. Nie cierpię tego wiejskiego klimatu i pustek wokół.
W tym roku przeprowadzam się z powrotem na moje stare, ale ładne osiedle. Zadbane, wokół parki i sklepy, biblioteka, usługi , lekarze. Do tramwaju, 5 minut.
Jesteśmy coraz starsi i lepiej dla nas jeśli będziemy otoczeni niezbędnym dla nas zapleczem. Samochód nie zawsze jest dostępny.
Osobiście radzę się zastanowić nad przeprowadzkami i to bardzo poważnie.

czarnulka
24-03-2011, 19:21
WitamMieszkam w miescie wlasciwie mozna powiedziec,ze na przedmiesciu .Do tramwaju pietnascie minut(przed laty bylo osiem minut) do autobusu prawie tyle samo.Jeszcze kilka lat temu marzylam sobie,ze jak przejdziemy z mezem na emerytury to przeprowadzimy sie nad morze ,ktore uwielbiam. Dzisiaj jednak jestem juz innego zdania.Czlowiek coraz starszy i co? dzieci beda tak daleko dojezdzac jak zaniemoge? Tutaj wszyscy w kolo na miejscu.Dobrze ,ze za marzenia nie karaja :)Tak starych drzew nie tak latwo przesadzic a jak sie nie przyjma to szoda .POZDRAWIAM

Malwina
25-03-2011, 08:30
Tak, tak..Dziewczyny mają rację....uważam, ze do pewnego wieku mozemy podejmowac ryzyko przeprowadzki, mozliwości nawiązania nowych kontaktów,penetracji nowego terenu....ale teraz? jest to bardzo ryzykowne....nam trzeba stałych względnie emocji, dobrych znajomych,sprawdzonych pzryjaciół, znajomości terenu...wyzwania związane z nowym miejscem w wieku 50+ i dalej... uważam ..za wręcz niebezpieczne....

jolita
25-03-2011, 09:19
44083"Nie da ci ojciec, nie da ci matka - co dać ci może własna sąsiadka..."
Wydaje mi się że zawieranie nowych znajomości w "późnym wieku" jest trudne zwłaszcza podpartych życzliwością i w razie potrzeby - pomocą. Nie wizytuję się z moimi sąsiadkami ale wiem że mogę na nie liczyć.

maluna
25-03-2011, 13:41
Ten temat jest mi bardzo bliski, bo po namowach męża, przeprowadziliśmy się, 5lat temu,
z Poznańskiego bloku, gdzie wszędzie było blisko, na obrzeża małego miasta, do własnego domu.
Cóż mogę powiedzieć, wbrew wszelkim przewidywaniom, jestem zadowolona.
Fakt, że wszędzie jest daleko, ale dzisiaj prawie każdy ma samochód, więc ja też.
Znowu nauczyłam się jeździć i jestem niewzależna od komunikacji.
W mojej miejscowości działa oddział UTW, więc zawarłam fajne znajomości, a wieczorami mam Was na forum.
Plusy to też, spokój, wspaniałe warunki latem, zieleń, kwiaty, pies, który biega sobie
na dworze. Dzieci dojeżdżają często, bo nie mają daleko i takie odwiedziny
stały się atrakcją dla obu stron. Poza tym rano budzi mnie śpiew ptaków, a nie huk
pojazdów i trzaskanie drzwiami. Sąsiadów mamy też sympatyczniejszych niż w bloku.:D

axa
25-03-2011, 19:02
Maluno, masz rację, taka przeprowadzka to nic strasznego. Jeżeli jest się mobilnym, w miarę sprawnym, to tak jak TY można poszukać nowych znajomych /np. UTW/, sąsiadów. A walory typu spokój, cisza, własny dom są nie do przecenienia.

maluna
25-03-2011, 19:14
Oprócz spokoju oczywiście są też inne atuty,
duże pokoje, miejsce na wszystko, garaż, ogródek, ale...?
Jest też pytanie, jak sobie poradzić kiedy np. człowiek
zostanie sam w dużym domu? Taki dom trudniej utrzymać
niz mieszkanie w bloku, więc należy naprawdę dobrze rozważyć wszystkie za i przeciw...;) :confused:

Malgo568
31-03-2011, 19:16
Witam, macie kochani rację, jak się ma 20+ to wszystko wygląda inaczej, lżej. W pewnym wieku np. 60+ to jest już problem, bo potrzebny i lekarz i zakupy zrobić, itp., a wszędzie daleko. Nie bez znaczenia jest też miejsce w jakim się zamieszka, bo jeżeli na przedmieściu z dogodnym dojazdem, to pół biedy. Są plusy i minusy. To prawda, więc trzeba dogłębnie przemyśleć swoje decyzje. Czy warto?:) ;)

lewka
03-07-2011, 19:36
Podzielam Twój pomysł...ale jak juz to do cipłego miejsca...może Hiszpania???Włochy???:)


Witam wszystkich,

chcialbym sie Was zapytac co myslicie o przeprowadzaniu sie po przejsciu na emeryture. Mam tu na mysli sprzedaz swojego obecnego mieszkania lub domu, i zakup nowego na przyklad w jakiejs miejscowosci uzdrowiskowej.

Dziekuje z gory za wasze opinie,

Pozdrawiam

Minerva
10-07-2011, 19:46
Byc moze paradoksalnie (choc to pozory) zgadzam sie i z astra i z malunia.

Zaznaczam ze jestem raczej wyjatkowo przenosna (bo pracowalam a takze mieszkalam w ponad 50 krajach na 4 kontynentach), ale po przejsciu na emeryture, a wiec po prostu starzejac sie, zaczelam coraz wieksza wage przykladac do zaplecza: kulturalnego, towarzyskiego (z reguly nudze sie na dluzsza mete w towarzystwie monokulturowym, jednojezykowym: wspaniale czulam sie np. mieszkajac na poludniu Hiszpanii, gdzie zycie towarzyskie jest kuturowo i jezykowo urozmaicone i gdzie kazdego dnia mozna w sposob naturalny poslugiwac sie trzema-czterema jezykami, starajac sie utrzymywac jak najdluzej sprawnosc i elastycznosc mozgu...ale to nie jest kryterium dla wiekszosci ludzi spedzajacych cale zycie w jednej kulturze, jednym jezyku, ba, jednym miejscu), jak i zaplecza wszelkich uslug od domowych (sprzatanie, pranie, naprawy) do medycznych.

Jednak cenie rozniez bardzo nature, wiec planujac obecnie przyjazd do Polski - w ramach emerytalnych przeprowadzek - mysle o osiedleniu sie pod miastem ale z dobra komunikacja publiczna, nie dalej niz pol godziny dojazdu do centrum duzego miasta. Miejscowosci uzdrowiskowe maja to do siebie, ze wymieraja na jakies pol roku, bedac przez pozostale pol roku przetloczone turystami, wiec akurat tego typu miejscowosci raczej bym nie polecala.

A juz zwlaszcza nie polecalabym pochopnego kupowania nieruchomosci, zwlaszcza w niesprawdzonej okolicy.

poduszyciel
04-10-2012, 14:39
Ja mam jeszcze jedną uwagę. Otóż najczęściej przeprowadzamy się do starych domków, ale próbujemy (i słusznie) żyć w nich jak najbardziej wygodnie. Wstawiamy wiec nowe okna, czasem nakładamy jakiś siding, żeby było ładniej...Tymczasem w starych domkach siedzi cichy wróg... A czasem nawet więcej niż jeden. To pleśnie i grzyby. Kiedy dokonamy tych wszystkich poprawek, okazuje się, że zapomnieliśmy o... wentylacji. Tak się załatwiła moja koleżanka. Domek jest przecudny, klimatyczny, ogród marzenie...Tylko w środku wilgoć, pleśń i obrzydliwy zapach stęchlizny. W sumie dzięki mnie uratowała ten dom...Przeczytałam gdzieś w necie o niemieckim systemie wentylacyjnym inventer, który nie wymaga wyburzania całego domu. Podpowiedziałam Ewie i już go ma. Ale przez moment była załamana, bo mieszkanie wystawione na sprzedaż, a w wymarzonym domku nie dało się żyć...

Jolina
04-10-2012, 15:33
Jest dużo za i przeciw. Nawet charakter trzeba brać pod uwagę.
Bo..., dla spokojnego duchem domatora i owszem. 'Natomiast
dla osoby towarzyskiej, lubiącej obracać się wśród ludzi
stanowczo odradzam. Z własnego przykładu.
Starych drzew itd.., nie powiedziałabym. Ostatni raz przeprowadzałam się w wieku 65 lat i było fajnie.
Ale gdy opadła euforia urządzania domu, ogrodu...
a zaczęłam niedomagać... wyszło szydło z worka.:D
Ciche puste osiedle...nie dla mnie.
Wszędzie daleko (dość odległe od granic miasta osiedle), sklepy, ryneczek, służba zdrowia apteka itd.
Ktoś napisał.... samochód. A do ilu lat możesz jeździć samochodem, nie mówiąc już że stan zdrowia nie zawsze pozwoli na jazdę samochodem.
A czy w późnym wieku zrobisz prawo jazdy? A kto na starość zajmie się tym pięknym domkiem ogrodem, gdy sił zacznie brakować?, a zdrowie szwankować?
Mieszkać z dala od miasta mogą sobie pozwolić ludzie
młodzi i w średnim wieku.
Ja przeprowadzałam się kilkanaście razy, ze względu na specyfikę zawodu męża. W pewnym momencie zechciało nam
się domu z ogrodem ..... no i teraz po 15 latach, gdybym tylko mogła bez chwili wahania zamieniła bym się
na mieszkanie w mieście. Ale to ja, niestety mąż jest nadal cały w skowronkach.

largetto
04-10-2012, 20:55
Dużo racji jest w tym co piszecie, ale czasami sytuacja wymaga zmiany adresu.
Tak było u mnie, zmieniłam miejsce zamieszkania - z miasta na wieś- w wieku 62 lat, i powiem że właśnie ta decyzja była najsłuszniejsza. Całe życie mieszkałam w dużym mieście ale w skrytości marzyłam o zamieszkaniu właśnie na wsi, teraz spełniły się moje marzenia, szkoda tylko że tak późno bo na wiele pomysłów brak już sił.
Chociaż codzienny kontakt z przyrodą, zapachy ziemi, spokój i brak miejskiego gwaru daje mi ukojenie duszy.
Ale każdy musi taka decyzje podjąć indywidualnie :)

a to moja wieś....
http://imageshack.us/a/img820/8205/img0337yz.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/820/img0337yz.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

maluna
04-10-2012, 21:24
Dużo racji jest w tym co piszecie, ale czasami sytuacja wymaga zmiany adresu.
Tak było u mnie, zmieniłam miejsce zamieszkania - z miasta na wieś- w wieku 62 lat, i powiem że właśnie ta decyzja była najsłuszniejsza. Całe życie mieszkałam w dużym mieście ale w skrytości marzyłam o zamieszkaniu właśnie na wsi, teraz spełniły się moje marzenia, szkoda tylko że tak późno bo na wiele pomysłów brak już sił.
Chociaż codzienny kontakt z przyrodą, zapachy ziemi, spokój i brak miejskiego gwaru daje mi ukojenie duszy.
Ale każdy musi taka decyzje podjąć indywidualnie :)


Dobrze Cię rozumiem Wandziu, bo zawsze żałowałam,
że przeprowadziliśmy się tak późno, kiedy człowiek ma coraz mniej sił i zdrowia,
żeby z uroków, takiego mieszkania, korzystać:redface:
Dzieciaki zostały w mieście i nam zazdroszczą:)
Mamy 35km do Poznania, pociągiem to 30 minut, ale na szczęście, oboje jeździmy samochodem.
Blisko mamy lasy, grzyby, spacery z psem, cisza i spokój...
W bloku nie miałam bliskich przyjaciół, jedynie znajomych sąsiadów, którzy z czasem tez się wykruszali.
Teraz mam sąsiadów za płotem i możemy na siebie liczyć,
w trudnych sytuacjach.
Trzeba pamiętać, że wszystko ma dobre i złe strony, zależy
których jest więcej;)

juniorka
08-11-2012, 12:47
Moi teściowie pochodzą ze wsi, oboje. Z tym, że teść to góral, a teściowa z Kielecczyzny. prawie 40 lat mieszkali w dużym mieście. A kiedy przeszli na emerytury- przenieśli się do budowanego przez całe lata domu na wsi na Podhalu. Teść był i jest zachwycony...Teściowa niestety nie.On wrócił do siebie, ona jest obca.
Poduszyciel, dzięki za podpowiedź.

pani_weronika
10-12-2012, 19:56
Według mnie przeprowadzka na emeryturze to wspaniały pomysł. Wiele osób niepotrzebnie mieszka na starość samotnie w dużych mieszkaniach albo domach… Trudno to wszystko utrzymać, są duże trudności z opłatami… Moja przyjaciółka ze Szczecina po przejściu na emeryturę zamieniła duży dom, w którym mieszkała na małe mieszkanie na nowym osiedlu z windą. Jest bardzo zadowolona, ale mówi, że Szczecina nigdy by nie opuściła, bo to miasto jest tak piękne, jak uzdrowisko. Latem wszędzie jest zielono i zachwala, że może po nim spacerować razem z przyjaciółkami przez pół dnia. Nie wiem, czy to jej przyzwyczajenia, czy faktycznie Szczecin jest takim zielonym miastem jak opisują go tutaj http://www.eioba.pl/a/436i/w-szczecinie-przyroda-ma-zielone-swiatlo. Ja mam to szczęście, że mieszkam z dziećmi i nie muszę się bać o samotność.

paruzel
30-07-2013, 10:58
moi rodzice przeprowadzili się w góry mają 60 lat, uważam, że bardzo dobrze im to zrobiło, odetchnęli od miejskiego życia, a teraz wynajmują pokoje i non stop mają jakiś gości, więc nie czują się tam samotni