PDA

View Full Version : Nieodpowiedni zięć lub synowa - komentarze


czort
03-06-2007, 11:15
Komentarz do artykułu: Nieodpowiedni zięć lub synowa (http://www.senior.pl/88,0,Nieodpowiedni-ziec-lub-synowa,2342.html)
--------------------
Szanowna Pani Redaktor ! Uważam iż nastąpiło w tym artykule pomylenie
pojęć ! Co ma piernik do wiatraka ? Jeżeli mówimy o nie akceptowaniu
współmałżonka swojego dziecka, to zazwyczaj wchodzi w rachubę; wychowa
nie, wykształcenie, pochodzenie społeczne, pozycja społeczna, przekona
nia religijne itp. Natomiast mieszanie do tego tematu homofobii jest co
najmniej nie stosowne.

Basia.
03-06-2007, 13:16
Masz rację czorcie, tylko ta uwaga nie powinna być skierowana do Pani Joanny Papiernik ponieważ nie jest ona autorką tego artykułu. Pani Joanno zagalopowałam się i za to przepraszam.

Basia.
03-06-2007, 19:10
Nie chciałabym mieć "synowej" tej samej płci co mój syn, nie wpadłabym w euforię gdyby się okazało że jest byłą narkomanką, nie zachwyciłaby mnie synowa "innej rasy", jednak głos decydujący w sprawie wyboru żony miałby mój syn.

Ala-ma-50
03-06-2007, 19:19
Ja ... nigdy przenigdy nie powiedziałabym , że ktoś jest nieodpowiedni dla mojego syna...to on wybiera..to on kocha .
A ja kocham każdego, kogo pokocha moje dziecko.

Kundzia
03-06-2007, 19:24
Wiem na własnej skórze co to być nieodpowiednią synową i nigdy nie chciałabym takiego losu zgotować swoim dzieciom.Być może nie będzie mi odpowiadać ale to nie ja będę z nimi żyła,ja najwyżej mogę się z tym pogodzić i ułożyć jak najlepsze stosunki.

Basia.
03-06-2007, 19:26
Ja ... nigdy przenigdy nie powiedziałabym , że ktoś jest nieodpowiedni dla mojego syna...to on wybiera..to on kocha .
A ja kocham każdego, kogo pokocha moje dziecko.
Alusiu, z tym pokochaniem to wcale nie jest taka prosta sprawa. Zgadzam się z Tobą całkowicie, że to nasze dzieci mają wybrać sobie swoje "drugie połowy" a nie my ich rodzice. Ja miałam to szczęście, że syn przyprowadził do mnie "na oględziny" piękną i bardzo wartościową dziewczynę więc z akceptacją nie miałam najmniejszych problemów z pokochaniem też. Nie wiem co by było gdyby przyprowadził niedomytą narkomankę na głodzie albo panienkę z 4-ką dzieci /każde z innego tatusia/, w życiu bywają przeróżne sytuacje. Znając siebie nie zdzierżyłabym i popędziłabym synka /na razie/.

Wilhelmina
03-06-2007, 21:46
No cóż, nie jestem taka tolerancyjna. Jestem, jeśli chodzi o małżeństwo, rasistką. Jestem bezwzględnie przeciwna, łączeniu się ludzi z innych środowisk kulturowych. Podyktowane to jest wieloletnim oglądem takich związków, które po pierwotnej akceptacji, żyją w ogromnym niezrozumieniu i stresie. Na szczęście moje dzieci nie stworzyły mi takiego problemu.
Nie wyobrażam sobie także w rodzinie czynnej narkomanki czy narkomana. Walczyłabym jak lew, żeby do takiego związku nie dopuścić. Gorzej z byłymi użytkownikami, zawsze można ukrywać swoją przeszłość. I znowu na szczęście, ten problem mnie ominął.
Nie wiem jak zareagowałabym na homoseksualizm któregoś z dzieci. Też ten problem mnie ominął, ale wolałabym już to, niż murzyna w rodzinie. Tak myślę. Z homo należy się pogodzić, bo z błędami natury nie da sie wygrać.
Ale....Mój zięć był biały, nie palił, nie pił, nie wiem czy chodził na dziewczynki.Wydawał się ok.Był 6 lat starszy od córki, więc i wydawało się że w miarę mądry i dorosły.Hmmm... Już w parę tygodni po ślubie wyszły jego ukryte wady. Bezwzględne odsunięcie córki od całej rodziny i dotychczasowych znajomych.
Oszczędność posunięta do sknerstwa. Pięć lat temu, czteroosobowa rodzina dostawała od niego 5 zł na dzienne utrzymanie. Nie, nie żartuję. 5 zł na jedzenie, proszki, buty, i inne potrzeby. Żle zarabiał? Załatwiłam mu pracę w drukarni, zarabiał bardzo dobrze. No cóż człowieka nie prześwietli.

Pani Slowikowa
03-06-2007, 22:02
tez mojego ziecia. Wlasciwie nic nie mam mu do zarzucenia konkretnego ale serce nie sluga i go nie lubie za jego male wady ktore mnie denerwuja.. Zmuszam sie zeby tego nie wyczul bo nie chce go zranic ale .. chyba jednak to jest trudne do ukrycia? Dlaczego tak musi byc.. ja dopatruje sie w nim roznych dobrych cech i jestem mu wdzieczna bo pokochal moje dziecko... mimo to jego zachowanie gra mi okropnie na nerwach :mad: :confused:

Basia.
03-06-2007, 22:26
Widzicie same dziewczyny, że to nie takie proste zaakceptować "miłość, drugą połówkę" swojego dziecka. Podobnie jak Wilhelmina nie jestem tolerancyjna i gdyby było coś nie tak to popędziłabym syna "że hej"!!!!!!!! Myślę, że mój syn nie jest lubiany przez swoich teściów ja chyba też nie jestem przez nich lubiana "bo nadajemy na innych ścieżkach".

hannabarbara
03-06-2007, 22:40
Bardzo lubię i cenię swoją synową. Uważam, ze jest mądrą kobietą. Dba o syna, wnuki i ich wspólny dom.Nie zapomina również o sobie i swojej samorealizacji. Wszyscy, którzy mają problem wspólmałżonka dla swego dziecka jeszcze przed sobą, niech skorzystają z mego doświadczenia. Czasem można ślepemu losowi lekko dopomóc. Znałam swoją synową, wcześniej od syna.

Basia.
03-06-2007, 22:53
Ze swoją synową mam bardzo dobre relacje, natomiast nie wiem czy ona mnie lubi /jednak jestem teściową/. Wiem jedno: na pewno czuje przede mną respekt.

Ala-ma-50
03-06-2007, 23:18
Nie chcę by ktoś czuł przede mną respekt..wolę by mnie lubił i szanował..no ale uczucia chadzają własnymi drogami i nie wtłoczę je na tory przeze mnie wybrane...a szkoda.
Myślę, że dziewczyny moich chłopców mnie lubią..ale może to tylko moje pobożne życzenie?
Nie wiem.

Basia.
04-06-2007, 00:30
Nie chcę by ktoś czuł przede mną respekt..wolę by mnie lubił i szanował..no ale uczucia chadzają własnymi drogami i nie wtłoczę je na tory przeze mnie wybrane...a szkoda.
Myślę, że dziewczyny moich chłopców mnie lubią..ale może to tylko moje pobożne życzenie?
Nie wiem.
Alu, mnie się też wydaje że Dorota mnie lubi jesteśmy ze sobą blisko, zachowujeny się swobodnie. Kiedy leżała w szpitalu czekając na poród jeździłam do niej codziennie i mój Tadzio powiedział: "Basiu, pamietaj że jesteś tylko teściową, gdyby do mnie teściowa tak często przyjeżdżała szlag by mnie trafił". Pomyślałam sobie, że może on ma trochę racji?

ammi1952
04-06-2007, 00:40
Nie wiem jeszcze jak bym traktowała wybranka córki jest singielką ale myśle że powieliłabym postepowanie swojej mamy -czyli pomimo wszystkich ewentualnych animozji jeśliby takowe zaistniały - zaakceptowałabym i nigdy nie okazała ewentualnej niechęci.

Anielka
04-06-2007, 02:16
Ja jeszcze nie mam synowej.Mój dorosły syn jest z kobietą ,po rozwodzie,cztery lata starszą i z dwójka chłopców/10 i 11 lat/Lubie te kobietę,lubie też jej dzieci.Mój syn ją kocha i szanuje i tak ma być ,to bedzie jego rodzina ,a on zawsze bedzie moim synem,którego bardzo kocham.Jak on będzie szczęśliwy ja bedę spokojna.

Malgorzata 50
04-06-2007, 04:27
A tak naprawde to nasze lubienie czy nie lubienie ,akceptowanie czy nie jest psu na budę, nasze dorosle dzieci mają takich partnerów jakich sobie wybierają i nie mamy juz na to żadnego wpływu.Jak mówi mój jeden kolega nie ma innego wyjscia,tylko pokochac -ewentualnie stracic dziecko zerwawszy kontakty na skutek braku akceptacji dla jego wyboru ,lub stac się powodem dramatu tegoż dziecka .Wiec w zw z tym akceptuje z wszelkim dobrodziejstwem inwentarza chowajac ewentualne anse i uwagi do kieszeni i dzielac sie nimi co najwyzej z najlepsza przyjaciółką,ktora jak papier -cierpliwa.A jaka jest gwarancja ,że rodzice tej drugiej strony nie będą naszego najlepszego na swiecie "maleństwa" uważali za fatalny wybór oraz mezalians?????

emka46
04-06-2007, 22:37
U mnie rodzice niby zaakceptowali pierwszego męża ,ale na każdym kroku wyczuwałam,ze nie są zadowoleni z mojego wyboru.I czasami dawali to odczuć mężowi.Mieli dla mnie inny scenariusz.Gdy bardziej dorosłam,częściowo przyznałam im rację.Drugim razem Ojciec już nie żył,a Mama była bardzo wymęczona choroba i było jej już wszystko jedno co robię.

Basia.
04-06-2007, 22:52
A tak naprawde to nasze lubienie czy nie lubienie ,akceptowanie czy nie jest psu na budę, nasze dorosle dzieci mają takich partnerów jakich sobie wybierają i nie mamy juz na to żadnego wpływu.Jak mówi mój jeden kolega nie ma innego wyjscia,tylko pokochac -ewentualnie stracic dziecko zerwawszy kontakty na skutek braku akceptacji dla jego wyboru ,lub stac się powodem dramatu tegoż dziecka .Wiec w zw z tym akceptuje z wszelkim dobrodziejstwem inwentarza chowajac ewentualne anse i uwagi do kieszeni i dzielac sie nimi co najwyzej z najlepsza przyjaciółką,ktora jak papier -cierpliwa.A jaka jest gwarancja ,że rodzice tej drugiej strony nie będą naszego najlepszego na swiecie "maleństwa" uważali za fatalny wybór oraz mezalians?????
I to jest mądre podsumowanie "całokształtu".

qrystyna216
04-06-2007, 22:57
Mój pierwszy mąż też nie był lubiany przez rodziców. Drugiego polubili, tym bardziej,że córka go pokochała, a on był i nadal jest dla niej jak prawdziwy ojciec.
Mój ojciec. który nie lubił naszych - moich i moich sióstr wybranków - tak naptawdę polubił tylko mego drugiego męża, tylko dla niego dawał swój samochód i miał z nim tematy do rozmów.
Ja swego zięcia polubiłam, szanował i nadal szanuje moją córkę. Jest dobrym mężem i ojcem. Z jego rodzicami zaprzyjażniliśmy się i wszystkie święta rodzinne spędzamy razem, to wspaniali ludzie i synów wychowali bardzo dobrze, a moja córka jest ich ulubienica.

Honorka1949
05-06-2007, 21:20
Z zieciemzyjemy w zgodzie.Rowniez z Jego rodzicami.Odwiedzamy sie nie tylko z okazji imienin czy swiat.
Ja osobiscie zaakceptowalabym kazdego czlowieka ktorego kochalaby i z ktorym bylaby szczesliwa moja corka.Nigfdy nie stanelabym miedzy nimi.To jej wybor i jej zycie.Moze mi sie to podobac czy nie.Moge jej doradzic ale wybor nalezy do niej.

Nika
27-09-2007, 11:10
moja sasiadka od dłuższego czasu narzeka na syna,który postanowił sie ożenic z dziewczyną nie akceptowaną przez nią.Młodzi spotykaja sie od 5 lat.Dziewczyna niebrzydka, wykształcona,ucziwa, gospodarna i niesamowicie w nim zakochana...ale lekko utyka na jedna nogę.Ta ułomność dyskwalifikuje ją w oczach przyszlej teściowej.Na nic sugestie,że są szczęśliwi...nie chce zgodzic się na to małżeństwo.Ostatnio poradziłam chłopakowi/31 lat/,żeby wzięli cichy ślub i postawili matke przed faktem dokonanym,skoro jest niereformowalna...ale dziewczyna pochodzi z małej miejscowości i jej rodzina pragnie weseliska.Co robić?

Honorka1949
27-09-2007, 11:29
Witaj Niko. Faktycznie sasiadka ma dziwne spojrzenie na zycie.Nie docenia wartosci jakie przedstawia soba ta dziewczyna. Najwazniejsz w tym wszystkim jest to , ze mlodzi sie kochaja.Wedlug mnie powinni sie pobrac mimo sprzeciwow matki.Rodzice dziewczyny niech wyprawia weselisko a mlodzi zyja dlugo i szczesliwie. Ciekawa jestem jak sie bedzie czula Twoja sasiadka jak dowie sie o weselu? Czy do konca bedzie zawzieta i nie udzieli im swojego blogoslawienstwa?.Napewno mlody bedzie nieszczesliwy gdyby doszlo do slubu a na nim nie byloby jego matki. Mysle jednak , ze serce jej zmieknie i zmieni zdanie.

Nika
27-09-2007, 13:03
Znając jej upór, podejrzewam,ze nie pojechałaby na to wesele..

Bianka
27-09-2007, 13:08
Wydaje mi się, że syn powinien porozmawiać z nią jeszcze raz i poinformowac, że decyzję zawarcia małżeństwa już podjął i jej nie zmieni. Niech mu wyartykułuje, czego właściwie chce od jego narzeczonej, niech mu to głośno powie, bo może w oczy mu nie chce powiedzieć, o co jej chodzi.
No i oczywiście powinien ją zaprosić na ślub i wesele. Właściwie oboje powinni ją zaprosić. Jeżeli ona się nie zdecyduje - to trudno. Będzie to przykre, ale jakoś przeżyją. Najważniejsze, aby byli ze soba szczęśliwi.

Pani Slowikowa
27-09-2007, 14:23
Wydaje mi się, że syn powinien porozmawiać z nią jeszcze raz i poinformowac, że decyzję zawarcia małżeństwa już podjął i jej nie zmieni. Niech mu wyartykułuje, czego właściwie chce od jego narzeczonej, niech mu to głośno powie, bo może w oczy mu nie chce powiedzieć, o co jej chodzi.
No i oczywiście powinien ją zaprosić na ślub i wesele. Właściwie oboje powinni ją zaprosić. Jeżeli ona się nie zdecyduje - to trudno. Będzie to przykre, ale jakoś przeżyją. Najważniejsze, aby byli ze soba szczęśliwi.

Gdyby mama dziewczyny nie akceptowala przyszlego meza..:confused:
Zaloze sie ze jak pojawia sie dzieci to ona zapomni o swoim uprzedzeniu..chyba ze to utykanie polaczone jest z jaka powazna choroba. Wtedy jej sprzeciw ma wiecej sensu..bo moze boi sie o przyszle pokolenie..
A wiecie jak to jest.. mlodzi kochaja sie kochaja sie a potem nagle sie nie kochaja.. Matka nieraz ma racje ze sie martwi.

Bianka
27-09-2007, 14:43
Gdyby mama dziewczyny nie akceptowala przyszlego meza..:confused:
Zaloze sie ze jak pojawia sie dzieci to ona zapomni o swoim uprzedzeniu..chyba ze to utykanie polaczone jest z jaka powazna choroba. Wtedy jej sprzeciw ma wiecej sensu..bo moze boi sie o przyszle pokolenie..
A wiecie jak to jest.. mlodzi kochaja sie kochaja sie a potem nagle sie nie kochaja.. Matka nieraz ma racje ze sie martwi.
No niby tak. Ale jak tu przewidzieć przyszłość? Niech się żenią i będą szczęśliwi :)

Honorka1949
27-09-2007, 17:53
Sadze , ze utykanie nie jest zadna choroba.Pewnie zwiazane jest ze zwichnietym stawem biodrowym przy porodzie.Rodzice tego nie leczyli itak zostalo.Dziewczyna jest wyksztalcona ,i nie sadze , ze gdyby byla chora oklamywalaby go. On napewno wie z jakiego powodu utyka.Jezeli matka jest taka zawzieta, trudno niech wezma slub i sa szczesliwi a ona niech zostanie sama.Jej wybor..

Malgorzata 50
27-09-2007, 18:04
A gdyby nawet ...to co do tego mamusi ...nie rozumiem takiego podejscia.Nie

Nika
27-09-2007, 18:21
Ja też nie.

Pani Slowikowa
27-09-2007, 18:50
A gdyby nawet ...to co do tego mamusi ...nie rozumiem takiego podejscia.Nie

Ja moim dzieciom mowie ze wszystko to co ich dotyczy dotyczy mnie rowniez.. Czy chca czy nie chca tak jest.. Oni maja wolnosc robic jak chca a ja mam wolnosc o nich sie martwic..i o nich myslec..bo jestem matka.. Matki maja tez swoje prawa.
Jasne ze nie wtracam sie na chama w ich prywatne sprawy ale takie rzeczy jak ich bespieczenstwo czy zdrowie to tak ...i potrafie im dac niezla bure jak widze ze sie zachowuja nieopowiedzialnie... Wcale nie obchodzi mnie czy sa dorosli czy nie.. Widocznie nie sa dorosli dostatecznie ...

Malgorzata 50
27-09-2007, 22:56
Asiu dla mnie czym innym jest nieustajaca troska -bo to mamy niestety wmontowane na stale ,a czym innym biadolenie tej znajomej Niki ,ze narzeczona syna chroma troszeczke .Co to ma do rzeczy.Moge moim starym dzieciom coś probowac powiedziec w kwestii ich glupiego postepowania w roznych sprawach -ale wlasciwie juz sobie odpuscilam .Jesli pytaja oradze zawsze staram się cos madrego powiedzieć ,chociaz mam duzo pokory wobec tej swojej "madrosci" bo jednak żyjemy ja i oni w innych rzeczywistosciach.Ale nie wyobrazam sobie sytuacji żebym wtrącala się w ich wybory uczuciowe -szczególnie w sytuacji gdy zaangazowanie jest ewidentne .Po prostu szanuje moje dzieci nie tylko je kocham ,a także szanuje ich partnerów .Bo jesli ktos kocha moje dziecko to juz ma u mnie duuuuuży plus.Jasne cierpialabym widzac ,że np Jula wchodzi w jakis chory zwiazek ale ni wydaje mi sie zebym demonstrowala swoja niechec

chickita
27-09-2007, 23:02
Moim skromnym zdaniem, jesli ten chłopak mając 31 lat ulegnie matce to jest u mnie przegrany. Nie z matką bedzie żył czy mieszkal i z całym szacunkiem dla tej Pani, nie z nią bedzie miał potomstwo. Natomiast jeśli dalej będą robili razem z ta dziewczyną wszystko pod kontem jego mamusi to obawiam sie, ze konkretnie sie przejadą. Jak się zaprze to i tak kicha z weselicha bo nie przyjdzie w ramach manifestu, ze ona veto a potem to już całe zycie tak będą mieli. Muszą żyć dla siebie, mama albo to zaakceptuje albo, no cóż. Takie życie.

aga27
08-10-2007, 16:58
Drogie teściowe jak czytam Wasze posty to aż zazdroszczę że jednej z Was nie spotkałam na swojej drodze.Z szacunkiem do teściowychale moje niedoszła teściowa doprowadziła do mojej życiowej tragedii.Niedawno miał być ślub wszystko załatwione jesteśmy na sali weselnej ,decydowała o meny chciałam cos zasugerowac na temat ciasta to skitowała mnie że nie teraz Oki za jakis czas znów wtraciłam zdanie i zgadnijcie co usłyszałam :NIE TYM TONEM . JESTEŚ PRETENSJONALNA .ZAMKNIJ SIĘ . Czy tak odzywa sie teściowa do przyszłej synowej przy kucharkach na sali weselnej.Wiec wyszłam z sali bo zatkało mnie a nie chciałam pokazac że to mnie AŻ tak bardzo zabolałoale cóż .Juz na sali zadecydowała że ślubu nie będzie a mój narzeczony , jedynacz który szanuje i kocha swoja mamę poświęcił swój związek na to żeby mamy nie zawieżć .Ona mu wymówiła prace bo pracuje w firmie rodzinnej i eksmisja z domu za miesiac od tego czasu kiedy miał byc nasz ślub.zapowiedzi posżły ,goście zaproszeni i co...Jestem inteligetną dziewczyną , zaradna , żadnej pracy sie nie boje , pomagałam jak mogłam ,wykształcenie wyzsze i zdopingowałam go aby tez zrobił cos wiecej ,rzucił palenie , prowadziliśmy super domek w którym mieszkalismy od 8 miesiecy i planowalismy dziecko.Tesciowa zawsze powtarzała żę ona jest za młoda na wnuki a ma 52 lata i wiele innych uwag.Czułam że mnie nie pzrepada za mna jest po prostu zazdrosna ale czy nie za wiele pozwoliła sobie kobieta i jak można kochac teściowe które uważają żę kazda kandydatka dla ich syna jedynaka to porażka.Może to ze mna jest cos nie tak skoro mój eks narzeczony od ostatniej chwili był ze mna a z powrotem nawet juz mnie nie trzymał za reke .Z góry dziekuje .Przyda mi sie pogląd starszych i doświadczonych teściowych.

Anielka
08-10-2007, 18:11
Po prostu Cie nie kochał.Przykro mi,ale cóż to za feacet co to mamusinej sodnicy sie trzyma.ja też mam syna jedynaka.Wybrał ,kocha dziewczyne,pewnie,ze nie wszystko mi sie podoba,ale to on ma byc szczęslwy ,zrobi jak zechce,a ja zaakceptuje jego wybór bo go kocham.Nie wtrącam sie do jego życia i poczynanń.Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie.Jeszcze bedzie pieknie.Powodzenia.7947

Sanna
08-10-2007, 18:54
Aga powiem tylko tyle że tej twojej teściowej oddała bym moją synową może by się dogadały albo za łby wzięły.Tak to jest trudno wybierać synową czy teściową.W tym wszystkim młodzi powinni być zgodni i wtedy nie powinno być problemów,nawet jak się teściom nie będzie na początku coś podobało to może potem się przekonają .

Kundzia
08-10-2007, 20:31
Ago,ty nie mów ,że niedoszła tewściowa doprowadziła cię do życiowej tragedii.Ty powinnaś jej gorąco podziękować,bo ustrzegła cię od piekła życia z człowiekiem ,który tak naprawdę cię nie kochał.Bo gdyby było inaczej ,to wbrew wszystkiemu wybrałby ciebie.Moja teściowa /a też wyszłam za jedynaka/ nie rozmawiała z nani 8 lat,a gdy sie "przeprosiła",okazało się ,że tylko po to,by w końcu doprowadzić do naszego rozstania.Niestety nic nie wskórała.Dziś żadne z nas,a w szczególności ukochany synek nie ma wstępu do niej.
Ago,zobaczysz,jeszcze będziesz szczęśliwa z kimś kto cię naprawdę pokocha.

Nika
08-10-2007, 20:54
Dobrze się stało, w przeciwnym wypadku poślubiłabys dwie osoby-chłopaka i jego toksyczna mamuskę!Taka wartościowa dziewczyna jak Ty na pewno znajdzie fajnego chłopaka.Czort z nim!Serce poboli, zawiedzione marzenia też,ale uwolniłas sie od faceta, który na Ciebie nie zasługiwał.amen.

Nika
08-10-2007, 20:55
Przepraszam naszego Czorta za porównanie, to byl taki związek frazeologiczny, a nie uszczypliwość.A tak a prpos to gdzie nasze Czorcisko sie podziewa?

aga27
08-10-2007, 21:10
Zgadzam sie z Wami w zupełności na domiar tego wiem że dzięki jej postawie uchroniłam swoje zycie i bedę z kims kto NAPRAWDE I SZCZERZE mnie pokocha wiecie chciałam jej wygarnąc że nawet z własna matka nie rozmawiała przed śmiercia dopiero na łożu śmierci przejeła sie ze sa w konflikcie .Tylko ja nie rozumiem dlaczego to zaszło az tak daleko .To drugie zareczyny jego zostały zerwane myslałam że tamtej po prostu nie kochał skoro mama je rozwaliła a teraz pomyslałamże mnie kocha i na koniec jak przyjechał z tata zabrac swoje rzeczy i prezenty slubne miał czelnośc jeszcze przeprosic mnie a ja wtedy mu że Ty mnie po prostu nigdy nie kochałeś .Pogodziłam się z tym ale nie zrozumiem tego .Dzieki za poglad z zewnatrz na moja sprawe chciałm potwierdzenia tego co myślę. Dzieki

Malgorzata 50
08-10-2007, 23:35
Oj dobre z was mamuski -znow dalyscie się podpuścić ....pietnastolatki maja ubaw.Jaka 27-io letnia dziewczyna po studiach pisalaby jak analfabetka...Przeczytajcie sobie jeszcze raz ten rozpaczliwy belkot pt.Jak sobie "dowcipny" 15-to latek wyobraza dramaty na linii synowa -tesciowa .Chyba padne ze śmiechu za chwilę

Lila
09-10-2007, 00:02
Małgosiu:):)...miałam te same odczucia,ale postanowiłam walczyć ze swoją podejrzliwością i nie zabrałam głosu...

Malgorzata 50
09-10-2007, 00:43
A ja jakaś wredna ostatnio jestem...i zabrałam.Jesli się pomyliłam to będzie mi wstyd...

Anielka
09-10-2007, 00:47
Nie przejmuj sie ,nigdy nie mamy pewnosci kto jest naszym rozmówca.Takie zycie.Pozdrawiam cieplutko.7985

Dzidka
09-10-2007, 07:02
http://www.ewa.bicom.pl/humor/images/wpe1.gif

Nika
09-10-2007, 09:20
Wiesz,Małgosiu, z tymi studiami dzisiaj różnie bywa..nie jest istotne,kto to pisał-po prostu wyraziłyśmy swoja opinię wobec takiej a nie innej sytuacji...nie bawię się w detektywa, po prostu reaguje tak, jak mi serce każe.

aga27
09-10-2007, 09:26
Zwracam się w do Małgorzaty 50 .Jeśli Post dotyczący żartujacej 15- latki dotyczy postu Aga27 to chcę uswiadomić że to nie żart.Masz prawo oceniać wypowiedzi osób które są nie do końca w dobrym stanie emocjonalnym i zarazem literackim.Każdy kto tu sie znajdzię według mnie wylewa swój natłok słów gdy chce podzielic sie swym "doświadczeniem " i jeśli to nie jest fajne doswiadczenie to trudno ubierac w piękne słowa proste uczucia i emocję .A tak wogle nie rozumiem dlaczego tak mało ufności macie w ludzi.Jeśli ta osoba która pisała jest osoba wierzącą i pomysli o tej jednej owieczce z przypowieści o pasterzu to warto zaryzykować i pomóc tej jednej a nie uprzedzic się.Dziekuje wszsytkim które zaufały że skoro tu jestem tzn mam cos do powiedzenia i nie jest to dla mnie bełkot ale każdy ma prawo do własnego zdania ale pozostaw Małgorzato 50 wolę każdego jako własna wolę .Znam jedna zasadę ,zdrowa zasadę skoro sie nie znamy , nie widzimy a druga osoba za monitorem może byc naprawde w kiepskiej formie to nie osądzajmy .Takie posty wydaje mi się że są wyrażeniem swoich odczuc i doświadczeń w które osoby starsze mają większe doświadczenie.Przykro mi że włąśnie tutaj nastapiła taka pomyłka.Ale cóż to właśnie jest życie .Pozdrawiam w szczególności Małgorzate 50 :) i wszystkie Was tu zebrane . Wierzę w ludzi i tylko ta jedna watpliwa wypowiedż nie zburzy mojego podejścia do ludzi .

Dzidka
09-10-2007, 09:37
Ago27, nie obrażaj się, bo my Ci tutaj w przewadze bardzo współczujemy. A Małgosia to już inna sprawa. Co do Twojej formy literackiej, to niektóre osoby /też podobno po wyższych studiach/ chyba gorzej piszą od Ciebie. Pozdrawiam.

Lila
09-10-2007, 09:56
MiłaAgusiu,nie ma się co obrażać..
Nie takie złe jesteśmy,zapytaj grono naszych ''szczeniaczków'',które przytulamy do wezbranego uczuciem łona...:D

Tylko było tu parę osób,które chciały się zabawić kosztem ''babć'',nie zdając sobie sprawy,że tu same czarownice siedzą...A to wywiad dotyczący modłów...a to jeden rozpętał debatę nad swoją kupą,która przytrafiała mu się zbyt często....i takie tam różne.A Ty jeszcze nie napisałaś nic o sobie w profilu,więc nie dziw się,że takie podejrzliwe jesteśmy.Wybacz i zostań z nami,chociaż dopóki Ci złość na teściową nie przejdzie..

Mówi Ci to kobieta doświadczona,od lat 40 żona maminsynka i jedynaka,z którego byłam zmuszona zrobić prawdziwego faceta..
A mianowicie; najpierw złożyłam papiery o rozwód-więc obowiązek ,niestety.Potem już nastąpiła przyjemność- zmarła moja teściowa.
Powiem jak muzułmanie;Bóg tak chciał.Oblałam jej zwłoki autentycznymi łzami,bo serce mnie boli do tej pory ,jak widzę ją taką piękną i młodą.Miała 43 lata i będąc chora,prosiła mnie abym nie opuszczała jej syna,choć przedtem robiła wszystko odwrotnie.Ale ja już miałam synka ...i mimo to moje małżeństwo zawisło na przysłowiowym włosku..

Ty Aga -wiedz,że wszystko się dzieje za wiedzą KOGOŚ.Tak miało być.Widocznie ktoś dla Ciebie chodzi luzem i czeka..
Mnie był ten przeznaczony.Palec tego KOGOŚ dotknął mnie tak wyraźnie,że już wiedziałam iż ten mi musi starczyć dozgonnie,jak przysięgałam..
No,oczywiście pod pewnymi warunkami...:D
Trzymaj się dziewczyno i pisz.To dobra terapia...

aga27
09-10-2007, 10:20
Drogie nie jestem obrażona ale przez ostatnie 4 lata w zwiazku wiele musiałam przemilczeć i płakałam po katach tylko dlatego że kochałam mojego eks i w tym wypadku postanowiłam napisać co ja myslę .Gdy ktos dotyka mnie słowami na które wydaje mi sie nie zasłuzyłam to nie pozostało mi nic innego jak odpowiedzieć .

Nika
09-10-2007, 11:48
Agusiu,głowa do góry.Nie złość się na naszą Małgorzatkę,bo to wspaniala kobitka, ale ostra w gębusi..my juz przywykłysmy i bardzo tę jej ostrość lubimy...a prawdą jest,że wiele dziwnych osób nawiedzilo nasze forum w niecałkiem dobrych zamiarach,stąd ta nieufność.Pobędziesz z nami, zaaklimatyzujesz się, to sama zobaczysz, ile tu życzliwości i serdeczności.Trzymaj sie ,dziewczyno!!http://www.fothost.pl/upload/07/41/c715313f_jamniczek.jpg (http://www.fothost.pl)

Basia.
09-10-2007, 11:57
na Twoim miejscu wysłałabym temu babsztylowi Twojej niedoszłej teściowej kosz z kwiatami i z podziękowaniem, że uchroniła Ciebie przed traumą bycia "z czymś, z trokami od kalesonów" a nie z prawdziwym facetem. Nie ma tego złego .......... spotkasz na swojej drodze tego właściwego, pisanego Tobie mężczyznę. Życzę Ci tego całą soba. Pozdrawiam cieplutko i głowa do góry.

chickita
09-10-2007, 22:47
Aga, Lila Ci o szczeniaczkach mowiła co nas przygarnęli tu do klubiku, prawdę powiada. Tyle względem potwierdzenia. Co do sytuacji. Szczęściarą jesteś, mnie teśiowa nie przestrzegała, kocha mnie całym sercem(chyba albo dobrze sie maskuje). Chcesz taką teściową? Świr dokładny, mówię Ci, baba szatan. Nie przewidzisz co baba wymyśli w lęku żyjesz, ze wytnie numer, który paragrafem grozi tak grandzi!!! Wolność poczuła, bo od paru miesięcy mieszka sama ale kontakt z mężem podtrzymuje. Chyba dla sportu? Ja mam nerwicę już a ona mnie tymi wyczynami do grobu wpędzi! Fakt jest taki, ze ja tego świra nie zamienie na nikogo.

Malgorzata 50
09-10-2007, 23:06
Zwracam się w do Małgorzaty 50 .Jeśli Post dotyczący żartujacej 15- latki dotyczy postu Aga27 to chcę uswiadomić że to nie żart.Masz prawo oceniać wypowiedzi osób które są nie do końca w dobrym stanie emocjonalnym i zarazem literackim.Każdy kto tu sie znajdzię według mnie wylewa swój natłok słów gdy chce podzielic sie swym "doświadczeniem " i jeśli to nie jest fajne doswiadczenie to trudno ubierac w piękne słowa proste uczucia i emocję .A tak wogle nie rozumiem dlaczego tak mało ufności macie w ludzi.Jeśli ta osoba która pisała jest osoba wierzącą i pomysli o tej jednej owieczce z przypowieści o pasterzu to warto zaryzykować i pomóc tej jednej a nie uprzedzic się.Dziekuje wszsytkim które zaufały że skoro tu jestem tzn mam cos do powiedzenia i nie jest to dla mnie bełkot ale każdy ma prawo do własnego zdania ale pozostaw Małgorzato 50 wolę każdego jako własna wolę .Znam jedna zasadę ,zdrowa zasadę skoro sie nie znamy , nie widzimy a druga osoba za monitorem może byc naprawde w kiepskiej formie to nie osądzajmy .Takie posty wydaje mi się że są wyrażeniem swoich odczuc i doświadczeń w które osoby starsze mają większe doświadczenie.Przykro mi że włąśnie tutaj nastapiła taka pomyłka.Ale cóż to właśnie jest życie .Pozdrawiam w szczególności Małgorzate 50 :) i wszystkie Was tu zebrane . Wierzę w ludzi i tylko ta jedna watpliwa wypowiedż nie zburzy mojego podejścia do ludzi .
Przepraszm -tak jak powiedzialam -najwyraźniej sie pomyliłam

Pani Slowikowa
09-10-2007, 23:36
meza jedynaka... a tesciowa z piekla rodem.. ale facet okazal sie facetem i jakos to jest.. Jedyne co, to ona nie bruzdzila jawnie przeciwko mnie.. tylko w ciagu mojego malzenstwa ... metoda podjazdowa.. Teraz zneca sie nad moim dzieckiem.. mnie dala spokoj bo widzi ze wojne wygralam..:D

Malgorzata 50
10-10-2007, 00:38
Jesli tesciowa jest w stanie popsuc -to znaczy ,ze coś nie halo na lini synek-wybranka serca synka -w zw z powyzszym -tak jak Basia radze ci kup mamusi czekoladki (moga być z arszenikiem) i przez umyslnego wyslij ze stosownym bukietem i dziekczynnym bilecikiem ,ze cie uratowala przed dlugimi laty zycia z palantem ,placzami ,dramatami i nerwicą.

aga27
10-10-2007, 12:41
Przyjęłam przeprosiny .Chcę zacząć nowe życie wszystko od początku.Tylko to trudne jest troszkę.Bo mieszkanie w którym mieszkam teraz sama , mieszkałam z Nim ,obrazy i inne rzeczy też wspólnie kupowalismy .Nie dołuje się oglądaniem zdjęć , nawet bliska jestem nienawiści do mojego eks a nie jego mamy .Nawet z pracy kazał mi sie zwolnić bo za mało zarabiałam(ale głupia byłam że tak mna zakręcił)wiec teraz NAPRAWDE ZACZYNAM WSZYSTKO OD POCZATKU. Liczę że dacie mi pare wskazówek bo nie mając bliskich przy sobie w tym stanie nie chce sobie juz bardziej zaśmiecać zycia ludżmi ,którzy nie nadaja się do życia .Pozdrawiam Was .Trzymajcie się cieplutko.

Bianka
10-10-2007, 13:36
Przyjęłam przeprosiny .Chcę zacząć nowe życie wszystko od początku.Tylko to trudne jest troszkę.Bo mieszkanie w którym mieszkam teraz sama , mieszkałam z Nim ,obrazy i inne rzeczy też wspólnie kupowalismy .Nie dołuje się oglądaniem zdjęć , nawet bliska jestem nienawiści do mojego eks a nie jego mamy .Nawet z pracy kazał mi sie zwolnić bo za mało zarabiałam(ale głupia byłam że tak mna zakręcił)wiec teraz NAPRAWDE ZACZYNAM WSZYSTKO OD POCZATKU. Liczę że dacie mi pare wskazówek bo nie mając bliskich przy sobie w tym stanie nie chce sobie juz bardziej zaśmiecać zycia ludżmi ,którzy nie nadaja się do życia .Pozdrawiam Was .Trzymajcie się cieplutko.
Ago,
Jest to trudne, bo przeszkadzają Ci świeże jeszcze wspomnienia, poczucie krzywdy i żalu. Najlepiej jest uwolnić się od nich, rozpamiętywanie przenosi Cię w świat przeszłości, a Ty masz stanąć twardo na nogach, teraz, w chwili obecnej i w przyszłości. Więc na teraźniejszości spróbuj się koncentrować, zajmuj się tym, czym zawsze chciałaś, a nie miałaś zbyt czasu, poświęć czas na uporządkowanie spraw zaległych, pozwalaj sobie również na trochę przyjemności.
Spotykaj się z przyjaciółmi, ale unikaj rozmów, które mogłyby Cię dodatkowo stresować. Jeżeli ten człowiek odszedł z Twojego życia, to niech tak będzie. Niech Twoja pamięć go nie przywołuje - to bezsensowne, a boli.
I nie martw się. Spotkasz jeszcze kogoś, kto jest Ciebie wart. I będziecie żyć długo i szczęśliwie :)
Pozdrawiam :)

Nika
10-10-2007, 14:13
Zapakuj wszelkie przedmioty,które budzą bolesne wspomnienia i schowaj głęboko do pawlacza, kiedyś sie przydadzą, jak rana sie zabliźni,znajdź sobie zajęcie na wolne chwile-basen,areobik /duzo obcych ludzi i zdrówko/, nie obwiniaj się,że byłas slepa-to przywilej miłości, idź z kumpelą na dyskotekę, potańcz,poskacz...

Honorka1949
10-10-2007, 14:14
Dziewczyno wywal albo spal wszystko co Ci go przypomina.Zapomnij o tym palancie. Dziekuj Bogu ze tak sie stalo.Wiele sobie oszczedzilas.Wyjdz do ludzi i zapomnij o nim. Spotkasz swoja poloweczke jablka.Zycze Ci szczescia.http://img204.imageshack.us/img204/6239/jabluszkoln9.gif (http://imageshack.us)

aga27
11-10-2007, 09:55
Przechodzę kryzys.Mam go systematycznie co jakis czas.Dzień jest za długi by przezyć go bez myslenia.Basen , aerobik , spotkanie ze znajomymi zajmują mi troszke czasu a co z resztą .Ratujcie kobitki Pozdrawiam Was.

Bianka
11-10-2007, 10:17
Nie gniewaj się, ale musisz przestać się nad sobą użalać. Świat się nie kończy, a to co wydarzyło się Tobie, nie jest największym nieszczęściem, nie jest nawet prawdziwym nieszczęściem. Właściwie powinnaś cieszyć się, że udało Ci się uniknąć dużych stresów w przyszłości. Właściwie możesz nazwać się szczęściarą.
Weź się do jakiejś pracy. Skupienie się na jakiejś czynności pomaga oderwać się od niepotrzebnych rozmyślań.

Przepraszam, jeśli moja wypowiedź wydaje Ci sie zbyt ostre. Nie jest moją intencją obrazić się. Ale weź się w garść, kobieto, nie jesteś już dzieckiem...

aga27
11-10-2007, 10:42
Bianka masz 100% rację .W otoczeniu moich znajomych jestem twarda bo wiem że to co sie stało to nie koniec świata i mam powody do cieszenia się.Dzieki za słowa szczerości czasem potrzebny jest taki zwrot , małe upodlenie i uswiadomienie sobie że nie można żyć pzreszłością a tym co przed nami przyszłością .Fakt zycie nie zatrzymało się toczy się i trzeba je przezyc najlepiej jak potrafimy.

Lila
11-10-2007, 11:02
Ale niemniej,jak będzie Ci smutno,to pisz koniecznie.Słowa wyrzucone na klawiaturę ,tracą swój ciężar właściwy..Zobaczysz sama.A tu znajdziesz osoby ,które Cię będą rozumieć jak nigdzie indziej..
Bo każda z nas była młodą dziewczyną z takimi samymi dylematami, wiele już jest po drugiej stronie - jako teściowe..
Dołącz do naszych ''szczeniaczków '' i pisz co Ci leży na serduszku..:)

Nika
11-10-2007, 13:39
Aga- a moze wolontariat...

baburka
13-10-2007, 08:09
Aga- a moze wolontariat...
Staram się, jak i ile mogę. Idzie nam całkiem nieźle. Czasem się zastanawiam, co by stało, gdyby poczytała Baburkę???
Myślę, że dokładnie niczego by to nie zmieniło. To pierwsza osoba w rodzinie, ktora byłaby skłonna wejść ze mną w koalicję przeciwko próbom szurania męskiej części rodziny, zresztą już się zdarzało. Wiem, jak do tego doszło. Otóż jej mąż jest moim synem, a tego znam doskonale z wszelkimi jego wadami. Rozumiem ją, że bywa z nim ciężko i głośno o tym mówię. Poczuwam się (trochę) do winy, jaki to ode mnie otrzymala prezent na życie w osobie pana Syna.
Poluzowałam też trochę, jak któraś z Was mi radziła. Trzymam wszak rękę na pulsie, żeby nie przesadzić. Mnie można w małych dawkach, a ona jest zasadniczą osobą. Nie mogę siać zgorszenia w domu syna. Jest lepiej. Wygląda mi na to, że siebie wzajemnie boimy. Ona ma nie najlepsze skojarzenia z teściowymi. Jest dobrze. Potrzeba nam czasu. :)

aga27
16-10-2007, 17:15
Moje drogie
Otóż mam za sobą udany i pracowity weekend.Pojechałam na targi zwiazane z moją pracą dorywczą dzieki której potrafie dorobić a co lepsze ta właśnie praca sprawia mi najwiecej satysfakcji i i spełnienia.Wyrwałam sie ze swej norki i pojechałam w świat , dużo wiekszy niz moja norka.Poznałam ludzi , popatrzyłam innymi oczyma na świat , zobaczyłam że inni chcą mnie słuchać interesują sie moją osobą bez podtekstów i dosłownie ten wyjazd dodał mi sił witalnych .Sił które popchna mnie mam nadziej na odpowiedni tor mojego zycia.Nie myślę juz co straciłam a raczej co zyskałam .święty spokój , odpoczęłam psychicznie i potrafie sie juz śmiac nie zważając na nic i na nikogo (zaznaczam nie śmieje sie z kogos , śmieje się z siebie i sytuacji ).Jak wróćiłam do domu to zakręciła mi się łezka (pewnie domyślacie sie dlaczego)Nie ukrywam mam chwile załamania ale sa one już nie tak depresyjne jak wcześniej .Zaczęłam zyc nie wegetować i rozczulać się .Rodzice zachowuja sie pieknie , początki były trudne nie potrafili mi pomóc wrecz nasilali moje stany złego samopoczucia.A teraz zachowuja sie cudownie.Potrafia mówic mi że mnie kochaja nawet jak powiem cos nie po ich myśli.I wydaje mi się że zrozumieli sytuację.Dziś zaświeciło słoneczko dla mnie i zapewne wielu innym osobom.Pozdrawiam Was napiszczcie cos czasem .Cały czas sie uczę a w was mam mądrośc w postaci doświadczenia cenie to i dlatego jestem tu z Wami. Trzymajcie sie cieplutko.

Bianka
16-10-2007, 19:45
mądra z Ciebie dziewczyna. Trzymam za Ciebie, powodzenia! :)

aga27
19-10-2007, 19:36
No i kolejny etap sie zaczął.Mój ex zawsze zmieniał mi opony z letnich na zimowei w tym roku chciałam to zrobic sama ale jak zeszłam do piwnicy nie dojrzałam moich opon wraz z felgami.Zdenerwowałam się bo uświadomiłam sobie żę są one u ex.Wartość opon z felgami to niebagatela ok. 2000 zł takich jakich ja miałam .Wiec nie czekałam napisałam mu sms-a grzecznie pytając czy przypadkiem ich nie ma i moje dwa kartony książek itp.Oczywiście nie wyparł sie i strasznie wylewny był długo opisywał to co chciał powiedziec napisał chyba z 5 smsów .A ja prosiłam aby dał znać tylko czy znajdzie i wtedy umówimy sie .Ja teraz nie jestem w stanie się z nim spotkać i poprosiłam kolege aby po moje rzeczy pojechał ale teraz nie mógł umówieni jesteśmy na przyszły tyg. A mój ex nalegał żeby dziś bo on w innym terminie nie będzie miał czasu itp itd.Aż w końcu napisał że za 15 min przywiezie mi to do domu a ja mu że jestem niedysponowana i prosze w innym terminie tak jak sie umawialismy .Nie wiem o co mu chodzi a i podkreślił żebym spakowała jego reszta rzeczy które zapomniał a w szczególności termos który przywióżł parenastoletni ale to termos mamy jeden z 15 które posiada .Co myśleć o takim tupecie:)Ja wiem jedno jeśli spotkam sie z nim niechcący to o.k. ale tam wiedząc że spotkamy sie nie mam na to sił , kiedyś byłam twarda na zewnatrz a teraz jakbym na Niego popatrzyła bałabym sie że rozczule się bo nadal go KOCHAM I SOBIE TO DZIS UŚWIADOMIŁAM.pOWIEDZCIE CO MYSLICIE O TYM.oN CHCE ZNOWU ZABAWIC SIE MOJA OSOBĄ ????Wiem że ni epozwoliłabym mu ale po co miałby widziec żę nadal patzre na niego maślanymi oczyma.Czyz nie mam racji??? Pomóżcie mi.

Olvana
22-10-2007, 21:09
Aga nie zrozum mnie zle , ale nikt nie jest w stanie Ci pomóc . Sama musisz usiąść i się zastanowić co było dobre w związku , co złe , na co mogłaś liczyć i czy Twój partner dorósł do związku z kobietą . Miłość szybko przemija i znika gdy nie jest stale pielęgnowana. Nie wiem nawet czy takie pierwsze miłości czy to jest faktycznie miłość czy tylko zauroczenie drugim człowiekiem . Dopiero gdy jest się ze sobą i powstaje nie tylko miłość ale też przyjazn , gdy ta druga osoba troszczy się o Ciebie bardziej niż o siebie , gdy łączą was nie tylko przyjemne sprawy ale też problemy ... to taki związek przetrwa wszystko . Ja jestem z moim wybrankiem od prawie 25 lat , przetrwaliśmy wiele złego bo moja rodzina nie akceptowała go , za to jego przyjeła mnie z otwartymi ramionami . Dla mnie poświęcił wszystko co było dla niego ważne , nie dokończył studiów medycznych ponieważ musiał iść do pracy żeby nas utrzymać . Był młodym chłopakiem , ale podjął decyzję i za to codziennie dziękuję Bogu że spotkałam takiego człowieka . Ideałem nie jest bo takich nie ma , ale potrafimy się zrozumieć i dużo ze sobą rozmawiamy . Nigdy nie usłyszałam od niego złego słowa . Po tylu latach nadal okazujemy sobie uczucie , mówimy o swojej miłości do siebie . Gdy było ze mną bardzo zle , mąż prosił żebym się starała , żebym żyła dla niego jesli już nie mam siły bo jestem mu potrzebna nawet jak bym miała być roślinką .
Agusia pomyśl jakie życie Ty bys miała gdzie przyszła teściowa by decydowała a twój wybranek miotany pomiędzy wami w końcu by nie wyrobił i musiał wybrać którąś z was ...masz dowód kto wygrał więc Ty byś była u nich kimś kto by z góry był na gorszym miejscu . Wszystko co byś zrobiła by z góry było przesądzone ... Dziewczyno odchoruj tą miłość podnieś głowę do góry , tak jak prędzej już Ci poradziły Senioritki ciesz się że uniknełaś życia w ciągłym poniżeniu . Twój facet wybrał ale to nie Ciebie ..pokaż że masz honor i dumę i nie samą miłością się żyje !

A co do przyszłej mojej synowej to pokocham każdą bez względu na kolor , rasę , wiarę , przekonania ... z jednym warunkiem nie może być narkomanką :) Syn jest jeszcze młody , przyprowadzał do domu koleżanki ale z góry mówił że to nie jest materiał na żonę . Rozmawiamy dużo i mamy do siebie zaufanie , czasami się boję że on jest staroświecki i nigdy nie znajdzie tej jedynej bo ma ...wymagania ! kandydatka nie może : przeklinać , chodzić z pępkiem na wierzchu , latać po imprezkach , palić , powinna gotować :) Gdzie on taką znajdzie to nie mam pojęcia.

Nika
22-10-2007, 22:27
nie spotykaj sie z nim sama!narazie to zbyt swieze rany...

chickita
22-10-2007, 22:32
Aga, bez obrazy ale "odgrzewane szkodzi na żołądek". Daj dziewczyno luz, zwróć swe piękne oczęta na inne obiekta, które domniemywać należy, istnieją i ich nie deptaj jeno patrz pod nogi. Daleko szukasz a penie pod stopą masz. Resztę należy zlać sikiem prostym, pierś do przodu i na podboje. No bo inaczej to Cie to udusi a po co skoro fajna babka z Ciebie? Kobito, więcej wiary, Ty nie dasz rady?

Basia.
22-10-2007, 22:36
a teraz nie spotykaj się ze swoim ex w cztery oczy, wiem że to co napiszę wyda się Tobie nieprawdopodobne. Wszystko przemija moja kochana i niedlugo na widok swojego ex będziesz się zastanawiała co takiego widziałaś u tego maluczkiego facecika. Życie przed Tobą i zobaczysz wszystko się ułoży, nie ma ludzi niezastąpionych ........... naprawdę. Trzymam kciuki, pozdrawiam cieplutko.:) :)

Anielka
22-10-2007, 22:43
Agusiu,to boli jak cholera i bedzie jeszcze bolało.Nie spotykaj sie z nim jeżeli nie chcesz być wykorzystywana.Poproś kogos znajomego,a najlepiej przystojnego kolege,niech pojedzie po Twoje rzecz i Ci je przywiezie,niech ten .... zzielenieje ze złosci.Pozdrawiam cieplutko i nie martw sie zycie przed Toba,a kazda miłość jest pierwsz ..itd.8796

Malgorzata 50
22-10-2007, 22:52
Aga -znam ten ból -przerobilam to niestety ...i powiem ci z cała odpowiedzialnoscią przeczytaj co ci dziewczyny radzą ,naucz sie na pamięć i zastosuj...To se ne vrati i musisz sie z tym pogodzic chociaz latwe to nie jest o nie......

Alsko
22-10-2007, 23:03
gdybym nie miała pod ręką nikogo znajomego, to poprosiłabym taksówkarza (dopłaciłabym), żeby pograł przez chwilę mego kolegę. Poszłabym z nim, spokojnie odebrała, co moje i wyszła z godnościa.
Trzymaj się twardo :)

Malgorzata 50
22-10-2007, 23:04
Ala pomysl z taksiarzem pierwsza klasa -mogę Adze wypozyczyć najprzystojniejszego wojaka ,chlopaki są z ...ami to na pewno sie zgodza

Anielka
22-10-2007, 23:06
I o to chodzi,niech frajerowi "gul" skoczy,a co tam.Trzymaj sie cieplutko .8799

Alsko
22-10-2007, 23:07
już po ptokach. Ona chyba wczoraj pisała i pewnie się z nim spotkała. Szkoda!

Malgorzata 50
22-10-2007, 23:10
Zreszta Aga z Podlasia...jak się doczytalam.No to ciekawe co z tego spotkania wyniknęło .Czy szlocha gdzieś bidula czy wrecz przeciwnie...

chickita
22-10-2007, 23:12
No to jeśli jest jak Ala pisze to jej sie to nie spodoba cośmy tu namościły. Ups. Tak czy siak Aga, czym dalej w to brniesz tym wrzody peniejsze. Twoja wola. Trza mieć charakterek, godność i znać własną wartość. Twój ruch dziewczyno! Zacznij od zadania sobie pytania: "Czy tak chce żyć?:" No to niech Cie boli może Cię wyleczy?

aga27
23-10-2007, 11:24
Drogie Senioritki.
Posta pisałam 19 pażdziernika i spokojnie czekałam na Wasze podpowiedzi.Dobrze że miałam sporo pracy to ona zajeła moje mysli w weekend.Mojemu ex dałam do zrozumienia że podeśle kogos (na początku miałam na myśli wysłać przystojniaka ale jednak chyba nie o to mi chodziło.... wiec umówiona jestem z bratem ciotecznym , żonatym i którego lubi mój ex i bylismy świadkami jak prosilismy na ślub i wesele sytuacji w której nastapił konflikt jego zony i jego mamy a on stanął w obronie żony -w tym wypadku niech poczuje się jak ŚWINIA niedojrzała )Spotkanie nie ma dokładnego terminu ponieważ związane jest z tym że samochód jest u mechanika.A nie chce przekładać tych kól z kąta w kąt tylko od razu jechac do wulkanizatora i wymienić.Nie chce być świadkiem tej chwili.Mam swoja godność i honor i zdrowie psychiczne tylko jedno.
Moje drogie żadne słowa mnie nie dotykają piszcie szczerze tak jak do tej pory .
Dla mnie nie byłoby nawet możliwe spotkać się z nim.Po tych sms-ach odpłynęłam w wspomnienia ale nie te złe ale w te cudowne chwile które razem spędzilismy i wtedy zamarłam zdałam sobie sprawe że to jeszcze nie koniec to dopiero ciężki półmetek.Kiedy pzreczytałam o tym termosie jego mamy to zrozumiałam że nawet teraz liczy sie mamusi termos a nie jego adidasy PUMY i inne wartościowe rzeczy.Ciekawą ma percepcje zycia.
Licze cały czas na Was .Jak widzicie mam huśtawki emocjonalne .Próbuje się leczyć jednego dnia wydaje mi sie że jestem zdrowa kolejnego zaliczam dołek no chyba że mam towarzystwo .
DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM jesteście moją opoką .Pozdrawiam.

aga27
23-10-2007, 17:03
I po zabiegu.Mechanik dał znac że samochód gotowy .Wiec wysłalam sms-a ex o której mu pasuje spotkanie.Na spotkanie umówiłam go tak jak napisałam wyżej z bratem ciotecznym którego zna.Mały ukłon jednego i drugiego , zero wymiany słów , on oddał mu jego rzeczy w tym "mamusiny termos"na którym tak mu zależało a on wrzucił do samochodu moje felgi z oponami i karton moich ksiązek .W tym czasie ja byłam w domu u nich i płakałam .Nie wiem czemu , nie rozumiem tego co sie jednak mimo wszystko ze mną dzieje ale jak już było po uspokoiłam sie jak ręką odjął .Pozdrawiam Was .