PDA

View Full Version : Ateista- to brzmi dumnie...


Strony : [1] 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41

Bogda501
05-09-2011, 20:41
Chrześcijanie są wśród nas i nikt się temu nie dziwi. Chociaż nie jesteśmy oficjalnie państwem wyznaniowym, to każdy członek innego kościoła niż rzymsko katolicki, jest jakimś dziwolągiem.
N.p. tacy Świadkowie Jehowy, to już sekta... chociaż to przecież tacy sami chrześcijanie jak na ten przykład prawosławni.
Przyznanie się natomiast, że jest się osobą niewierzącą, to już publiczne samobójstwo.

Zakładam więc anonimową ankietę. bo ciekawi mnie, jak to wygląda wśród seniorów.

http://www.iv.pl/images/68085314180567147992.jpg (http://www.iv.pl/)

slava
05-09-2011, 20:44
Bogda, a gdzie ta ankieta?

Scarlett
05-09-2011, 20:48
bo ciekawi mnie, jak to wygląda wśród seniorów.

Po jaką cholerę babrać się wciąż w tym temacie.
Dowiesz się ilu jest ateistów wśród seniorów i co z tego
będziesz miała? Napiszesz pracę doktorską, czy jak?

slava
05-09-2011, 20:54
Może być ciekawie, Bogda może taki sondaż jak przy rekrutacji;)

Bogda501
05-09-2011, 20:54
Po jaką cholerę babrać się wciąż w tym temacie.
Dowiesz się ilu jest ateistów wśród seniorów i co z tego
będziesz miała? Napiszesz pracę doktorską, czy jak?
Czyżbym weszła ci w drogę..?

slava
05-09-2011, 20:55
Bogda, dziękuję , jestem ciekawa.

Scarlett
05-09-2011, 20:57
Czyżbym weszła ci w drogę..?
Nie weszłaś, ale jesteś monotematyczna.:mad:
Ankiety nie wypełnię, bo w co wierzę jest
moją tajemnicą i nie obnoszę się z tym.
Życzę owocnych badań.:rolleyes:

maja59
05-09-2011, 21:05
Czy w ankiecie jest pytanie o nicka osoby wybierającej odpowiedź? Każdy z nas ma swoją orientację religijną, jeżeli tak można powiedzieć, ja nawet się ze swoją obnoszę, czyżby to jakiś wstyd był albo kompromitacja?:icon_eek:

Bogda501
05-09-2011, 21:05
Nie weszłaś, ale jesteś monotematyczna.:mad:
Ankiety nie wypełnię, bo w co wierzę jest
moją tajemnicą i nie obnoszę się z tym.
Życzę owocnych badań.:rolleyes:
Siłą cię tu przecież nie trzymam i do niczego nie zmuszam... Może cię to zdziwi, ale nie zakładałam tego wątku z myślą o tobie..

Bogda501
05-09-2011, 21:05
Czy w ankiecie jest pytanie o nicka osoby wybierającej odpowiedź? Każdy z nas ma swoją orientację religijną, jeżeli tak można powiedzieć, ja nawet się ze swoją obnoszę, czyżby to jakiś wstyd był albo kompromitacja?:icon_eek:
Ankieta jest anonimowa i każdy ma tylko jeden klik.

Scarlett
05-09-2011, 21:06
Phi, jak się nie ma co powiedzieć, to tak się gada bele co:D

bronczyk
05-09-2011, 21:28
Sonda bardzo ciekawa. A jeśli anonimowa to nie narusza nikogo prywatności.

Jarosław II
05-09-2011, 21:29
Ja odpuszczam, dość narozrabiałem.

mimoza
05-09-2011, 21:32
Bogda - odpowiedziałam.
Jarku - dlaczego? Przecież to jeden, jedyny klik... - Cz

Scarlett
05-09-2011, 21:35
estem Ateistą 7 50.00%
Jestem watpiącym Katolikiem 2 14.29%
Jestem Świadkiem Jechowy 0 0%
Jestem wierzący ale nie praktykujący 3 21.43%
Wciąż poszukuję tej właściwej religii 1 7.14%
Jestem Katolikiem (rzymskim) 0 0%
Buddyzm 0 0%
Inne wyznania

Pytam się o sens tej ankiety.
komu to służy?
Chciałabym wiedzieć kto prowadzi te badania.
Jeśli poważny instytut badania opinii publicznej
to kliknę.:mad:

slava
05-09-2011, 21:43
Ela, ja chciałbym wiedzieć jak wygląda światopogląd wśród seniorów "moherowych beretów ", przepraszam za określenie.

ostatek
05-09-2011, 22:24
Ja odpuszczam, dość narozrabiałem.
Jarosławie... nie grzesz więcej... ;);)
Narozrabiałeś - fakt! Oberwało Ci się - też fakt. Internet żyje dniem dzisiejszym; za dzień czy dwa nikt o tym nie będzie pamiętał - bezapelacyjny fakt! Moderator nie był wzywany, więc chyba grzech został odpuszczony. :) Szybki komputer to szybkie, niekontrolowane emocje, a tym razem nawet mój strucel okazał się wyrywny. Sorkuję i proszę: oddaj nagrodę, może nie jesteś jej wart? Może zapędziłeś się tylko??

Nie o tym chciałam pisać. Scarlett zarzuciła monotematyczność wątków... nic prostszego - wystarczy nie zaglądać do 'tematów', które irytują, nie interesują lub się nie podobają. Zostawianie komentarzy wszędzie gdzie się da też nie jest obowiązkowe, podobnie jak głosowanie.
A swoją szosą (asfaltową) ciekawa by była praca doktorska (ech, magisterka wystarczy) o naszym forum... i równie ciekawe, czy by dało się ją przeczytać bez rumieńca i emocji? Przecież - Forum KSC uczy, Forum KSC radzi,
Forum KSC nigdy Cię nie zdradzi... ;)

Żeby na temat było - fajna ankietka. Mnie się przyda, do wątku o religioznawstwie...

Anielka
05-09-2011, 23:05
W poprzednim watku Jarosław napisał" Powiem wyraźniej bo nic nie kumasz. To byli ludzie którzy w tamtym okresie próbowali najpierw mnie kupić a jak się nie udało to chcieli mnie zgnoić. Wyszło na to, że teraz przychodzą po kromkę chleba. Jak radzisz dać bliźniemu po katolicku czy odpłacić jak na to zasłużyli po ateistycznemu Może tak doświadczona osoba da dobra radę.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze cieplej "
Zeby nie było ,ze nie kumam.Kumam i to doskonale,po prostu
ja byłam w odwrotnej sytuacji.Ciagle ktos mi dokuczał,że jestem niewierząca,w trudnych czasach wszyscy stali w kolejce po dary przy kosciołach a ja musiałam sobie radzic i tak jest do dzisiaj.Ale nie mam do nikogo pretensji,pomagam kazdemu i temu wierzącemu,innowiercy czy ateiście, po prostu człowiekowi
Pytasz czy dać bliżniemu po katolicku czy po ateistycznemu.Dla mnie naprawdę nie ma różnicy dla mnie liczy się c z ł o w i e k i to tyle, a moze aż tyle.Jak widać są ludzie i "te drugie",mam nadzieję,ze ani Ty a ja do tych drugich nie należymy.Spokojnej nocy zyczę.

Kolczuga
05-09-2011, 23:40
Ateista brzmi dumnie?

Dlaczego dumnie?

Co w tym dumnego?

slava
06-09-2011, 17:47
Wyciągnęłam wątek, bo byłam ciekawa, jakie są wyniki.

Bogda501
06-09-2011, 18:37
Jak na państwo, w którym w/g kościoła jest ponad 90% katolików... nasze wyniki prezentują się ciekawie... :icon_eek:

slava
06-09-2011, 18:39
Uważam tak samo jak Ty.
Zobaczymy co będzie dalej.

ostatek
06-09-2011, 20:16
Ostatku, chyba pogrzeszę, taki już jestem, ale ponieważ wiem, że opatrzność nade mną czuwa to spróbuję. Czuwają też nade mną, Pierścień Atlantów i Anioł. Pierścienia nie chciałem brać ponieważ to niezgodne z moim wyznaniem ale ta osoba tak nalegała 15 lat temu, ze od tego czasu nawet na minute go nie zdjąłem, jak widać nie szkodzi. Inna sprawa z Aniołem, to ja raczej go wyprosiłem od bardzo ciekawej osoby, która twierdzi, że jest niewierząca ale robiąc takiego anioła myśli o tej osobie dla której jest przeznaczony, na razie się sprawdza.
Dzisiaj słyszałem wypowiedź osoby o katastrofie z 11 września która jako jedyna się uratowała z jednego poziomu wieżowca, bo zaczęła się gorąco modlić i opatrzność pokierowała ją w przeciwną stronę niż inni uciekali, reszta zginęła.
Sam doświadczyłem, ponieważ bardzo dużo jeżdżę, że bywało jakby ktoś za mnie nieraz nacisnął hamulec o sekundę wcześniej niż pomyślałem, ale co tam pewnie mi się zdawało
Jarosławie, zaskakujesz mnie. Z pierścieniem Atlantów jest jak z homeopatią. Jedni wierzą, że działa, inni twierdzą, że jest zaproszeniem dla sił nieczystych. Jest jeszcze jedna wersja, wg której pierścień (wzór, historia i działanie, a właściwie brak jakiegokolwiek działania) jest wymysłem niejakiego Ciszaka. Ponoć w Dolinie Królów nie znaleziono żadnego pierścienia z kamionki. A Howard Carter, odkrywca grobowca Tutenchamona, którego ominęła klątwa, miał po prostu szczęście.
Pierścionek noszę od lat też chyba 15, razem ze znakami: OM i nieskończoności, nie przywiązując do nich większej wagi. Najcenniejszego dobra - książek, strzeże Mahakala. I innych 'talizmanów' też.
Nie twierdzę, że nic w tym nie ma... dziwnego. Czytałam kiedyś sporo o promieniowaniach kształtów a nawet o myślokształtach (choć to dwie różne rzeczy). Miałam taki okres zajmowania się 'dziwnościami'.:redface:

A polaryzację pierścienia sprawdziłeś? wahadełkiem najlepiej; jak grzeszyć, to grzeszyć... bo ćwierć albo pół grzechu się nie liczą...

Jeśli chodzi o drugą część postu, czyli o uratowaną osobę w WTC czy Twoje reakcje na skrzyżowaniu... nie obciążałabym opatrzności dodatkowymi obowiązkami ani zasługami. Twierdzę, że było to działanie mózgu. Sygnały, które nie zdążyły się zwerbalizować, ale wywołały instynktowną reakcję. Jak syk węża, który słysząc - odskoczysz zanim pomyślisz. Oczywiście, modlitwa/mantry są w tym pomocne. Wyciszają, oczyszczają umysł z rozbieganych myśli, zostawiając pole pierwotnym instynktom.

Wyniki ankiety są rzeczywiście interesująco zadziwiające. :icon_eek:
W 90% katolików nie wierzę; chyba, że policzymy wszystkich ochrzczonych. Praktykujących jest dużo mniej, co najwyżej połowa. Nie sprawdzałam czy są już wyniki ostatniego liczenia wiernych, a pewnie powinnam. :confused:

Jarosław II
06-09-2011, 20:41
Ostatku, ja swój post wycofałem zanim mi odpisałaś, bo jakoś mi tu ciasno:rolleyes: Prześlę na priw, bo nie wiem czy Właścicielka tego wątku życzy sobie mojej obecności:)

Ojanna
06-09-2011, 21:08
W szukających jestem.

Bogda501
06-09-2011, 21:28
Z pierścieniem Atlantów jest jak z homeopatią. Jedni wierzą, że działa, inni twierdzą, że jest zaproszeniem dla sił nieczystych. Jest jeszcze jedna wersja, wg której pierścień (wzór, historia i działanie, a właściwie brak jakiegokolwiek działania) jest wymysłem niejakiego Ciszaka. Ponoć w Dolinie Królów nie znaleziono żadnego pierścienia z kamionki. A Howard Carter, odkrywca grobowca Tutenchamona, którego ominęła klątwa, miał po prostu szczęście.
Pierścionek noszę od lat też chyba 15, razem ze znakami: OM i nieskończoności, nie przywiązując do nich większej wagi. Najcenniejszego dobra - książek, strzeże Mahakala. I innych 'talizmanów' też.
Nie twierdzę, że nic w tym nie ma... dziwnego. Czytałam kiedyś sporo o promieniowaniach kształtów a nawet o myślokształtach (choć to dwie różne rzeczy). Miałam taki okres zajmowania się 'dziwnościami'.:redface:

Oj...! Chyba moja ciekawość dobija się do znaku OM, nieskończoności i innych symboli, talizmanów...
I kim jest Mahakal..?

Pierścienia Atlantów nie noszę od kilku lat. Nie pasuje mi na opuchnięte palce...:(

slava
06-09-2011, 21:31
Dziadek podpowiedział

"Mahakala – (sanskryt, m., महाकाल, mahākāla, Wielki Czarny lub też Wielki Czas) – najpotężniejszy Strażnik Dharmy w buddyzmie tybetańskim. Ma też żeńską formę, Mahakali."

mimoza
06-09-2011, 21:43
Z ciekawości zapytałam Pana Googla o pierścień Atlantów,
ku mojemu zdumieniu (i niewiedzy), okazało się, że mam
właśnie taki - myślałam, że to najzwyklejszy pierścionek,
a tu taka niespodziewanka ... - Cz
http://p.alejka.pl/i2/p_new/51/50/pierscien-atlantow-vp-987z_0_b.jpg


Nie wystarczy kupić sobie pierścień, włożyć go na którykolwiek palec i nosić dniami i nocami, aby nas ochraniał i uzdrawiał.
Znak wyryty w metalu promieniuje silną energią, która może być niezwykle korzystna, ale źle użyta albo nie zadziała, albo nawet zaszkodzi.
Więcej tutaj: http://alejka.pl/pierscien-atlantow-vp-987z.html (http://alejka.pl/pierscien-atlantow-vp-987z.html)
- Cz

ostatek
06-09-2011, 23:14
46384

Om Mani Padme Hum.

Om – jest jedną z najświętszych sylab w buddyzmie i pomaga osiągnąć doskonałość w praktyce hojności;
Ma – pomaga doskonalić praktyki czystej etyki;
Ni – pomaga osiągnąć perfekcję w praktyce tolerancji i cierpliwości;
Pad – przyczynia się do osiągania doskonałości i wytrwałości;
Me - pomaga osiągnąć doskonałość praktyki koncentracji;
Hum pomaga osiągnąć perfekcję w praktyce mądrości.

Przekazy buddyjskie mówią, że recytacja i noszenie tej mantry wpływa na otwarcie własnej mądrości, pomaga pokonać złe moce, leczyć choroby i nieszczęścia. Nadaje niezmierną mądrość i błogosławieństwo. Pomaga uzyskać głęboki spokój wewnętrzny.
Chroni na trzech poziomach: umysłu, mowy i ciała.
Oznacza, że w każdym człowieku znajduje się boski pierwiastek, zalążek boskiej mocy.

Według hinduistów symbolizuje Absolut: Brahmę albo Trójcę: Wisznu, Sziwę i Brahmę.

..........
06-09-2011, 23:43
Jak na państwo, w którym w/g kościoła jest ponad 90% katolików... nasze wyniki prezentują się ciekawie... :icon_eek:

90% katolików ma w nosie to co mówi ksiądz, na w nosie to co mówi biskup, papież i ma w nosie twoją ankietę.
Katolicyzm to tradycja i sposób na zycie.
Ponadto, jeśli dzielisz ludzi na wyznania i uważasz ze wyznacznikiem dobra lub zła, które tkwią w człowieku od początku jego istnienia jest wyznanie religijne, to stawiasz siebie w tym samym szeregu z tymi, których krytykujesz za szowinizm wyznaniowy.
Bo nadgorliwcy wyznaniowi istnieli, istnieją i istnieć będą. Tylko że jesteś taka sama, z tą różnicą, ze jesteś "odwrotną stroną tej samej monety"
Proponujesz pustkę, jaką niosą źli kapłani. Pustkę, bo widzisz tylko zło, tak jak byś nigdy nie doświadczyła dobra. A to jest niemożliwe, bo każdy z nas doświadcza zła, ale i dobra.
Problem leży jedynie w tym, co chcemy w sobie rozwijać, co chcemy pamiętać, co chcemy mieć w sobie i co chcemy dawać innym.

Bogda501
07-09-2011, 07:31
Proponujesz pustkę.
Wielce Szanowny Panie "Grabski". Niczego, nikomu nie proponuję i proponować nie będę....
Ankieta nie jest przymusowa, ale sądziłam, że to oczywiste...
A ty próbujesz ożywić dyskusję, kopnąć założycielkę, prawić kazania http://www.iv.pl/images/06563029479535851837.gif (http://www.iv.pl/) czy (jak to masz w zwyczaju)... wprowadzić zamieszanie.?
Bo jak ktoś na samym wstępie ostrzy zębiska niczym forumowy oberżysta Jacuś, "to wiedz, że coś się dzieje...!"
Jeśli więc Wielce Szanownemu Panu wątek nie pasi... to wypad..!

ostatek
07-09-2011, 12:33
Post nr 30 nie zasługuje na odpowiedź. Jest zwyczajnie niegrzeczny, pełen insynuacji i złości, bez argumentów, dlatego zamiast odpowiedzi będą pytania... nie wymagające podejmowania rozmowy, bo i ochoty nie mam na czcze pogawędki przypominające walkę z wiatrakami.


kto dał prawo 'dziesięciokropkowi' wypowiadania się w imieniu innych? czy nie powinien napisać, że On sam ma to wszystko, co wymienił w pierwszym zdaniu, w nosie? bo może inni niekoniecznie?
katolicyzm jako sposób na życie? jw - każdy ma prawo myśleć po swojemu! a może istnieje wiele innych sposobów? nikt się za mnie nie urodził i nikt nie będzie za mnie umierał, więc niech nikt nie mówi jak mam żyć!
ankieta dzieli? czy zakłóca błogostan? zaprzecza przekonaniu, że 'forum starszaków' składa się wyłącznie z katolików (co najwyżej wątpiących)?
ocenianie innych forumowiczów? "Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę?" (św. Paweł List do Rzymian 14, 4). Mało? Dołożę św. Łukasza 6, 37.
żli kapłani niosą pustkę? a może niosą zło? zły nauczyciel przynieść może wyłącznie szkody...
czy założycielka wątku coś komuś proponowała? gdzie i co?
czy do brania i dawania (dobra, oczywiście) niezbędne jest poparcie KK? uściślę - kleru. I czy tylko w/z nim jest możliwe?

Jak napisałam - odpowiedzi nie oczekuję. :(
Fanatyzm, w każdej formie, jest groźny. Najgorsze jest to, że fanatyk nie widzi własnej ułomności, bo jest to ułomność, za to uzurpuje sobie prawa do ocen i krytyki stawiając siebie i swoje przekonania ponad innych. :mad:

Żegnam się z Panem uprzejmie, Panie 'dziesięćkropek'. :D Zdrowia życzę.

Ojanna
07-09-2011, 13:14
Moja mantra :)

http://www.youtube.com/watch?v=iG_lNuNUVd4

Bianka
07-09-2011, 17:24
Może dobrze byłoby najpierw ustalić o jakim Bogu myślimy? Czy o Stworzycielu Nieba i Ziemi (Wszechświata) czy też o Bogu Abrahama i Mojżesza? Dla mnie to jakby różne postacie. Nie zapominajmy też o innych bogach...
Kardynalnym pytaniem może być np. skąd wziął się cały kosmos? Wiem, że odpowiedzi żaden człowiek nie zna. Warto jednak zastanowić się co rozumiemy przez Boga, bo w różnych kulturach te same zjawiska nazywają się i są rozumiane różnie.

ostatek
07-09-2011, 19:35
Mahakala jest tutaj: http://www.klub.senior.pl/showpost.php?timehash=1315416038&p=1073585&postcount=1819

slava
07-09-2011, 19:37
Ostatku, to nie jest ta, którą znalazłam w encyklopedii?
Pozdrawiam.

wankabor
07-09-2011, 19:38
[QUOTE=Bianka].
Kardynalnym pytaniem może być np. skąd wziął się cały kosmos? Wiem, że odpowiedzi żaden człowiek nie zna. 0UQTE]

Dziś wczesnym rankiem oglądałam film na kanale ( jak się nie mylę) National Geographic o powstaniu wszechświata. Film popularno-naukowy ,bardzo ciekawy, a głównym twórcą tej teorii jest Stephan Hawking. Znalazłam iw internecie inny film na ten sam temat, też ciekawy http://www.youtube.com/watch?v=UyG7iQJozDs&NR=1

Jest więc wielu uczonych, którzy z dużym prawdopodobieństwem przekazują nam w jaki sposób powstał wszechświat w tym i życie na ziemi.

ostatek
07-09-2011, 19:58
Ostatku, to nie jest ta, którą znalazłam w encyklopedii?
Pozdrawiam.
Wiesiu, nie wiem... bo nie zaglądałam do encyklopedii. :redface: Wycięłam fragment tapety, którą kiedyś miałam na monitorze. Drugi Mahakala, ten z naszyjnikiem z czaszek, należy od wielu lat do mnie (ups, powinnam napisać, że mnie ochrania przez wiele lat), choć zapewne nie jest jedynym takim samym przedstawieniem strażnika...

PZDR odwzajemniam. :)

slava
07-09-2011, 19:59
Rozumiem. Czytam i staram się jak najwięcej zapamiętać.

Bianka
07-09-2011, 20:30
Jest więc wielu uczonych, którzy z dużym prawdopodobieństwem przekazują nam w jaki sposób powstał wszechświat w tym i życie na ziemi.
To tylko hipotezy. Wielki wybuch itd. A co było Początkiem? Tak w ogóle Początkiem Wszystkiego? A CO BYŁO WCZEŚNIEJ? Możesz sobie to wyobrazić? I czy jest w tym miejsce dla Boga Stwórcy? Jeśli tak - to jakiego? Jesli nie to z czego wszystko powstalo... Jaki jest cel i sens...
Ludzie od tysiecy lat szukaja odpowiedzi i nikt jej nie znalazl. Z calym szacunkiem dla Hawkinga.

wankabor
07-09-2011, 20:52
To tylko hipotezy. Wielki wybuch itd. A co było Początkiem? Tak w ogóle Początkiem Wszystkiego? A CO BYŁO WCZEŚNIEJ? Możesz sobie to wyobrazić? I czy jest w tym miejsce dla Boga Stwórcy? Jeśli tak - to jakiego? Jesli nie to z czego wszystko powstalo... Jaki jest cel i sens...
Ludzie od tysiecy lat szukaja odpowiedzi i nikt jej nie znalazl. Z calym szacunkiem dla Hawkinga.

Bianko, nie jestem taka mądra aby odpowiedzieć na Twoje pytania. Nawet nie potrafię powtórzyć głównych stwierdzeń zawartych w oglądanym dziś filmie. Było tam bardzo wiele naukowych terminów. Oglądając, chwytałam sens i logiczność tej teorii . Zapamiętałam jednak końcowe stwierdzenie, że wszechświat powstał w wyniku praw natury , a nie na skutek interwencji czy woli sił nadprzyrodzonych ( boskich), a więc żaden Bóg nie ma nic wspólnego z powstaniem wszechświata.

Ojanna
07-09-2011, 22:10
To tylko hipotezy. Wielki wybuch itd. A co było Początkiem? Tak w ogóle Początkiem Wszystkiego? A CO BYŁO WCZEŚNIEJ?

Podobno medytacje buddyjskie pozwalają to zrozumieć. Ja w to wierzę, że można zrozumieć nieskończoność i wszechobecność. Po latach ćwiczeń nad umysłem i koncentracją.

slava
07-09-2011, 22:17
Podobno medytacje buddyjskie pozwalają to zrozumieć. Ja w to wierzę, że można zrozumieć nieskończoność i wszechobecność. Po latach ćwiczeń nad umysłem i koncentracją.

Tych lat to dużo nam już nie zostało:)

bronczyk
07-09-2011, 22:24
Wiesiu skąd ten pesymizm. Jak nieskończoność się zrozumie to można poszaleć i lat nie liczyć.

slava
07-09-2011, 22:27
Wiesiu skąd ten pesymizm. Jak nieskończoność się zrozumie to można poszaleć i lat nie liczyć.
Eeee, faktycznie masz rację:D

Ojanna
07-09-2011, 22:42
Kiedyś przysłuchiwałam się dyskusji mojego syna z moim mężem, o zakrzywieniu czasoprzestrzeni...wydawało się, że oni to naprawdę rozumieją, ścisłe umysły. Chyba Wolszczan powiedział, że fizycy są bliżej Boga niż księża. Wolszczan to mój najważniejszy idol :)

..........
08-09-2011, 01:12
Wielce Szanowny Panie "Grabski". Niczego, nikomu nie proponuję i proponować nie będę.... .................................................. .................................................. .................................................. ......................
Jeśli więc Wielce Szanownemu Panu wątek nie pasi... to wypad..!

Wielce Szanowna pani Bogdo.
- w rozmowie na neutralnym gruncie, zwróciłem przebywajacemu tam księdzu(bardzo młodemu) uwagę, by nie wypowiadał się zbytnio na temat słusznosci bądź nie, wprowadzanej ustawy antyaborcyjnej, bo jest to polityka, a nie religia.
Odpowiedź świeżo upieczonego kapłana była krótka:
- ze mam słuchać jego, a jak mi nie pasi, to albo niech zatkam sobie uszy, albo niech pogadam z politykami. Nie znosił gość krytyki i nie dopuszczał w swoim ciasnym umysle tego, ze inny punkt widzenia, nie oznacza złego punktu widzenia.
I?
- jak widzisz, jesteś taka sama, jak ci których krytykujesz.
Szach Mat.

..........
08-09-2011, 01:37
..............................I czy jest w tym miejsce dla Boga Stwórcy? Jeśli tak - to jakiego? Jesli nie to z czego wszystko powstalo... Jaki jest cel i sens...
Ludzie od tysiecy lat szukaja odpowiedzi i nikt jej nie znalazl........................................... ...

- załóżmy że ludzkość znalazła odpowiedź. Wszyscy wierzacy odnaleźli Boga. Wszyscy bez względu na wyznanie, bo wszystkie religie wierzą, ze jest jeden bóg. Moze byc róznie nazywany, dzielony, wyznawany, pomnażany, lecz tak naprawdę wszyscy wierzą w ten jeden jedyny najsprawiedliwszy byt.
I załóżmy, że ci którzy nie wierzą, znaleźli odpowiedź, dlaczego ci którzy wierzą są w błędzie.
Jak myślisz Bianko. Co by sie wówczas stało?
Szlak by trafił wszystkich kapłanów wszystkich religii, być moze runęłyby mury światyń, bo Bogu do kitu potrzebne świątynie budowane. Szlak by trafił proroków. Szlak by trafił przemysł zbrojeniowy, policję. Ludzie by zaczęli zgodnie zyć, nie pozwalali by sobie dmuchać w kaszę i robić wodę z mózgów. Zmienił by się świat. Ludzie chciwi, pyszni i rządni władzy, musieli by się zabrać do roboty.
Wszelkie religie to polityka. Tak było, tak jest i tak będzie, przynajmniej jeszcze przez kilka tysiecy lat. Muszą ludziska poczekać a w okresie wyczekiwania musza zająć się szukaniem odpowiedzi na pytania, które nie istnieją.

Bogda501
08-09-2011, 07:43
jak widzisz, jesteś taka sama, jak ci których krytykujesz.
Szach Mat.
"CI"...... to znaczy KTO..?
Stara jestem... oczęta niedowidzą, IQ ażurowe... Wymień z nicku osobę , którą osądziłam, bym ją mogła przeprosić...
Dopóki tego nie zrobisz, będę twoje wpisy traktować jako chęć wywołania kłótni na wątku.

A przy okazji... jak cię teraz zwać..? Przecież nie "wielokropek".... ?

Szach Mat...? Za chudy w piętach jesteś jak na mojego przeciwnika.
Dyskusję prowadzę jedynie z ludźmi, którzy mają argumenty... tych, którzy chcą się tylko kłócić, traktuję z glana...

Bianka
08-09-2011, 08:02
Bianko, nie jestem taka mądra aby odpowiedzieć na Twoje pytania. Nawet nie potrafię powtórzyć głównych stwierdzeń zawartych w oglądanym dziś filmie. Było tam bardzo wiele naukowych terminów. Oglądając, chwytałam sens i logiczność tej teorii . Zapamiętałam jednak końcowe stwierdzenie, że wszechświat powstał w wyniku praw natury , a nie na skutek interwencji czy woli sił nadprzyrodzonych ( boskich), a więc żaden Bóg nie ma nic wspólnego z powstaniem wszechświata.
Nikt nie jest na tyle mądry,aby umieć objaśnić powstanie Wszechświata. Skąd w ogóle wziąl się materiał do jego powstania? Niektórzy w poszukiwaniach odpowiedzi używają słowa Bóg, inni - siła sprawcza, jeszcze inni - Energia, itd. Nie słowo jest ważne. I nie są to siły nadprzyrodzone, tylko takie, których nie ogarniamy umysłem. Zbyt ograniczone są nasze możliwości poznania.

Bianka
08-09-2011, 08:06
Podobno medytacje buddyjskie pozwalają to zrozumieć. Ja w to wierzę, że można zrozumieć nieskończoność i wszechobecność. Po latach ćwiczeń nad umysłem i koncentracją.
Nawet medytacje nie zawsze prowadzą do oświecenia. Ale prawdą jest, że zmieniają trochę (a może więcej niż trochę) funkcjonowanie mózgu, doskonalą go.

Bianka
08-09-2011, 08:08
... fizycy są bliżej Boga niż księża.
Jestem o tym przekonana.

Bianka
08-09-2011, 08:26
- załóżmy że ludzkość znalazła odpowiedź. Wszyscy wierzacy odnaleźli Boga. Wszyscy bez względu na wyznanie, bo wszystkie religie wierzą, ze jest jeden bóg. Moze byc róznie nazywany, dzielony, wyznawany, pomnażany, lecz tak naprawdę wszyscy wierzą w ten jeden jedyny najsprawiedliwszy byt.
I załóżmy, że ci którzy nie wierzą, znaleźli odpowiedź, dlaczego ci którzy wierzą są w błędzie.
Jak myślisz Bianko. Co by sie wówczas stało?
Szlak by trafił wszystkich kapłanów wszystkich religii, być moze runęłyby mury światyń, bo Bogu do kitu potrzebne świątynie budowane. Szlak by trafił proroków. Szlak by trafił przemysł zbrojeniowy, policję. Ludzie by zaczęli zgodnie zyć, nie pozwalali by sobie dmuchać w kaszę i robić wodę z mózgów. Zmienił by się świat. Ludzie chciwi, pyszni i rządni władzy, musieli by się zabrać do roboty.
Wszelkie religie to polityka. Tak było, tak jest i tak będzie, przynajmniej jeszcze przez kilka tysiecy lat. Muszą ludziska poczekać a w okresie wyczekiwania musza zająć się szukaniem odpowiedzi na pytania, które nie istnieją.
Masz trochę racji. Trochę - bo niektórym ludziom potrzebna jest wiara, daje im oparcie w trudnych chwilach, w jakie obfituje życie każdego z nas. Innych - być może - powstrzymuje przed rozmaitymi niegodziwościami (strach przed nieuchronną karą boską). Jednak niektórzy są silni duchem, na innych nie działają żadne hamulce...
Wiara w rozmaite bóstwa plemienne była (i jest) naiwna, ale być może jest wyrazem pragneiń ludzkich serc, potrzeby sprawiedliwości, opieki i obrony przed niebezpieczeństwami, jakie niesie życie i... inni ludzie. Niemądre? Tak, ale działa na psychikę i o to chodzi.
Zaś polityka i religia to już trochę inne sprawa. To manipulacje masami ludzkimi w celu osiągnięcia korzyści osobistej, lub rządzącej klasy społecznej. I tu przyznaję Ci rację w 100%.

wankabor
08-09-2011, 11:27
Ciekawy ( troszkę długi) wywiad z prof. Wolszczanem, http://wyborcza.pl1,75476,10244029,Prof__Wolszczan__czy_d a_sie_zyc_w_czarnej_dziurze_.html

Przytoczę krótki fragment.
Widzi pan erozję autorytetu nauki i naukowców?
-Widzę rosnący brak zainteresowania tego czym jest nauka, jak funkcjonuje i jakie z niej są korzyści...
Trzeba zdjąć z nauki szatę magii....
Każdemu jest potrzebna metoda naukowa i elementarna zdolność myślenia...
Na czym to polega?
-Przede wszystkim nie przyjmować niczego na wiarę."

Ojanna
08-09-2011, 11:48
Wiara w rozmaite bóstwa plemienne była (i jest) naiwna, ale być może jest wyrazem pragneiń ludzkich serc, potrzeby sprawiedliwości, opieki i obrony przed niebezpieczeństwami, jakie niesie życie i... inni ludzie.

Myślę, że wiara pozwala tłumaczyć sprawy niepojęte. Już w starożytnym Egipcie kapłani zamieniając wiedzę w wiarę kontrolowali poddanych.

Kiedyś oglądałam wywiad z Wolszczanem. Tłumaczył jak mali jesteśmy i nieważni z punktu widzenia wszechświata. To było chyba po filmie Armageddon. To było takie oczywiste, dosłownie czułam jak moje problemy się kurczą i znikają.
Kilka tygodni później spotkałam go na lotnisku w Warszawie. Dziwnym trafem syn miał przy sobie encyklopedię astronomiczną. Poprosiliśmy o autograf :) Na początku myślał, że go z kimś pomyliliśmy, ale jak zobaczył książkę to bardzo się ucieszył. Kapitalny człowiek.

..........
08-09-2011, 13:07
"CI"...... to znaczy KTO..?
Stara jestem... oczęta niedowidzą, IQ ażurowe... Wymień z nicku osobę , którą osądziłam, bym ją mogła przeprosić...
Dopóki tego nie zrobisz, będę twoje wpisy traktować jako chęć wywołania kłótni na wątku.

A przy okazji... jak cię teraz zwać..? Przecież nie "wielokropek".... ?

Szach Mat...? Za chudy w piętach jesteś jak na mojego przeciwnika.
Dyskusję prowadzę jedynie z ludźmi, którzy mają argumenty... tych, którzy chcą się tylko kłócić, traktuję z glana...

Pycha Bogdo. Po tysiąc kroć pycha.

slava
08-09-2011, 13:58
Zdaje się, że po tysiąckroć pisze się razem

Wielkie rozumy rzadko bez wady.

autor: Przysłowie

Bogda501
08-09-2011, 14:27
Pycha Bogdo. Po tysiąc kroć pycha.
Tak samo mi kiedyś powiedział nasz rodzimy proboszczyna... ale on jest na INNYCH prawach...
A gdzie jest nick osoby, którą osądziłam .... czyżby nie istniała..?
Jak na razie to ja jestem osądzana i to przez nazwę dawnego kabaretu... .
Wędrujesz na listę ignora "...wielokropku..." - bym twoich wpisów już nie widziała....:tongue:
I od tej pory radzę trzymać się bliżej tematu...

Kazimierz
08-09-2011, 14:52
Bodaj nigdy człowiek nie był pewny, że Boga nie ma . Dla mnie człowiek będzie Go szukał wiecznie i w tym widzę sens nauki. Wątpienie w swoją dotychczasową wiedzę jest funjdamentem poznania.
Nie tak dawno , nauka odkryła, że takich układów planetarnych jak nasz,jest w naszej tylko galaktyce miliardy, a istot że świadfomością, taką jak my, a nawet wyższą, miliony, a nam się ciagle wydaje, że jesteśmy unikalnii we wszechświecie.
Mówi się, o tym nawet, że w najbliższym czasie, przejdziemy na wyższy poziom świadomości (gęstości) i będziemy mogli "rozmawiać" ze swoją świadomością, poznawać kim naprawdę jesteśmy. Nawet, jeśli to są fantazje, to musimy pamiętać, że każdy postęp w nauce wynikał z ludzkiej fanatazjii.
Istnienie świadomości wiążemy z istnieniem materii , mózgu, i bez niej nie wobrażamy sobie świadomości.
Z drugiej strony, są tacy, którzy uważają, że nasze DNA pochodzi z kosmosu, wszelkie życie w naszym układzie, i w innych podobnych układach, pochodzi z kosmosu, i nauka tego nie wyklucza.
Przed nami ponoć wkrótce ogromne zmiany, nie zawsze przyjemne. Rok 2012, ma być ponoć brzemienny w przemiany.
Ano, może dożyjemy to zobaczymy.

Bogda501
08-09-2011, 15:15
Bodaj nigdy człowiek nie był pewny, że Boga nie ma .
Post przemyślany, tylko dlaczego skierowany akurat do mnie..? :confused:

Kazimierz
08-09-2011, 15:49
:) Post przemyślany, tylko dlaczego skierowany akurat do mnie..? :confused:
Dlaczego uważasz, że do Ciebie. Czy dlatego, że "Bodaj" podobne jest do Bogda ?.:) :)
Ateista=agnostyk, tylko mniej radykalny.

Bogda501
08-09-2011, 15:55
Przepraszam Kazimierzu..! Oczy stare, więc i o pomyłkę łatwiej... :)
Faktycznie, odczytałam "Bogda"...

Kazimierz
08-09-2011, 16:27
Przepraszam Kazimierzu..! Oczy stare, więc i o pomyłkę łatwiej... :)
Faktycznie, odczytałam "Bogda"...
Nie ma sprawy, Bogdo.

ostatek
08-09-2011, 17:57
O potrzebie istnienia religii pisałam w kilku wątkach; nie będę się powtarzać, bo kto chciał... przeczytał... pisałam także o zasadzie wspólnej wszystkim religiom... o religii miłości... przynosząc do któregoś wątku słowa Sai Baby ("Jest tylko jedna religia - religia miłości")...
Dziś fragment wypowiedzi J.Ś. XIV Dalajlamy -
"Niekoniecznie trzeba być wierzącym. Nawet jeśli jesteś niewierzący, bądź dobrą ludzką istotą, człowiekiem ciepłego serca. Życzliwość i serdeczność stanowią według mnie religię uniwersalną. To jest ważne. Z jednej strony istnieje wiara religijna, a z drugiej wrodzona życzliwość i podstawowe ludzkie uczucia, których natura jest w istocie głęboko duchowa. Kiedy te uczucia są żywe, nie ma znaczenia to, czy przyjmie się określoną religię. Szczerze praktykuje się wtedy istotę wszelkiej religii, chociaż można być uważanym za niewierzącego."
Powyższe jest adresowane do tych, którzy twierdzą, że ateiści są gorszą kategorią ludzi, że powinni się wstydzić własnej niewiary, bo żyją bez ładu i sensu i bez prawa do rozwoju duchowego.
/.../ Wiara w rozmaite bóstwa plemienne była (i jest) naiwna /.../
Bóg judaizmu, chrześcijaństwa i islamu był bogiem plemiennym... Jahwe/Bóg/Allach się zmienił?? Nic nie może zmodyfikować czegoś niezmiennego, zmieniły się zatem ludzkie wyobrażenia Boga? :confused:
Czy to chciałaś powiedzieć?

Wandeczko, polecam książkę "Nieskończoność w jednej dłoni" - Matthieu Ricard & Trinh Xuan Thuan. Dialog francuskiego naukowca, który został buddystą i wietnamskiego buddysty, który został naukowcem.
"Kuszące jest wyobrażenie sobie głównego stwórcy, który w perfekcyjny sposób zaplanował przebieg tworzenia i następującej po nim ewolucji. Jego wszechmoc wyjaśniałaby wszystko i wydawałoby się nam bezużyteczne zadawanie sobie pytania na temat pojawienia się niewiarygodnej złożoności Wszechświata, życia i ich zaskakującej harmonii. Pytanie o nasze pochodzenie i przeznaczenie znalazłoby wówczas odpowiedź. Fakt postulowania lub zaprzeczania egzystencji jakiegoś Boga-Stwórcy stanowi podstawową różnicę między wielkimi tradycjami duchowymi świata. Według buddyzmu postulat pierwotnej przyczyny jest pozbawiony sensu. Natomiast w nauce bardzo precyzyjna regulacja około piętnastu stałych fizycznych oraz warunków początkowych Wszechświata jest interpretowana przez niektórych jako owoc czystego przypadku, a przez innych jako dzieło głównego organizatora."
Kazimierzu, jeśli ludzkość znajdzie dowód na istnienie Boga czym się będę interesować? wykopaliskami?? przecież nie będzie żadnej religii ani wiary a jedynie naukowy pewnik, taki jak: Ziemia jest okragła i się obraca...;)
O 2012 roku pisałam w wątku religioznawczym. Nie sądzę byśmy stali się inni, bardziej uduchowieni, z dnia na dzień. Cykl przemian jest powolny i długotrwały. Ponoć rozpoczął się w 1987 roku i potrwa jeszcze 20-30 lat. A kalendarz Majów został źle odczytany/zinterpretowany, o czym pisałam kiedyś (dawno, dawno temu) w blogu.:D

Ojanna
08-09-2011, 20:13
polecam książkę "Nieskończoność w jednej dłoni" - Matthieu Ricard & Trinh Xuan Thuan.

W Merlinie nie ma....podpowiesz gdzie ją można kupić?

slava
08-09-2011, 20:25
W Merlinie nie ma....podpowiesz gdzie ją można kupić?
Można kupić na ALLEGRO, koszt z przesyłką 35 do 40 zł.

Kazimierz
08-09-2011, 21:15
Kazimierzu, jeśli ludzkość znajdzie dowód na istnienie Boga czym się będę interesować? wykopaliskami?? przecież nie będzie żadnej religii ani wiary a jedynie naukowy pewnik, taki jak: Ziemia jest okragła i się obraca...
O 2012 roku pisałam w wątku religioznawczym. Nie sądzę byśmy stali się inni, bardziej uduchowieni, z dnia na dzień. Cykl przemian jest powolny i długotrwały. Ponoć rozpoczął się w 1987 roku i potrwa jeszcze 20-30 lat. A kalendarz Majów został źle odczytany/zinterpretowany, o czym pisałam kiedyś (dawno, dawno temu) w blogu.
W nauce, to mi się podoba, że nic nie jest pewne. Wszystko, co dotychczas odkryliśmy, to, moim zdaniem, materializacja naszego ducha ( świadomości) i chcę w to wirzyć, że nasza świadomość , nasze zmysły, nasze zdolności poznawcze będą coraz większe jeszcze w najbliższych latach, min. dzięki elektronice. A że, człowiek przypisze to wpływom obcych, Bogu, wyższej świadomoścj itp, to co w tym złego. Lubimy cuda, wierzymy w cuda, które sami robimy, bo nie chcemy nawet pomyśleć, że Bóg tkwi w nas, w naszej świadomości.
Rok 2012, będzie początkiem zmian, bo tego chcemy. Zmian, zmian w świecie i w naszych głowach i sercu. Dopiero otatnio dowiedziałem się , że głównym generatorem fal elektro-magnetycznych, jest nasze serce, a nie mózg. Jeśli wierzę w możliwość stworzenia przez człowieka, już w najbliższym czasie, to dlaczego mam nie wierzyć w istoty o wyższej inteligencji, świadomości, niż nasza, ba, nawet świadomości bez materii, wysyłanych do nas fal energii, gdzieś z środka naszej galaktyki.
Związek tych fal z Bogiem, religią, jest żaden, ale niewykluczony.
To nie ma też związku, moim zdaniem, z kalendarzem Majów, czy piramidami, ale wykluczyć tego nie można.
Być może, ma to związek z rokiem !989, bo wtedy mnie "szlag" trafił ? Kto wie, i tak mi nie powie, bo każda interpretacja tych znaków i dat jest możliwa.Nie mów tylko, Ostatku, że zaczynam fiksować, choćby to nawet była prawdą.
Medytując , nietypowo, bo na kanapie, trzeba myśleć, zakładając absolutną swobodę, do bezmyślenia włącznie. Ponoć, żyjemy w transie, myśląc, że istniejemy, albo odwrotnie.
Ja myślę, że doczekam sie tych zmian jeszcze w październiku, i to będzie prezent na moje 75.

wankabor
08-09-2011, 21:29
.
Ja myślę, że doczekam sie tych zmian jeszcze w październiku, i to będzie prezent na moje 75.

Pewny prezent na 75 urodziny otrzymasz z ZUS-u , będzie to dodatek pielęgnacyjny. Ja otrzymuję go już od kwietnia br.:tongue:

Jarosław II
08-09-2011, 21:33
Rok 2012, będzie początkiem zmian, bo tego chcemy. Zmian, zmian w świecie i w naszych głowach i sercu. Dopiero otatnio dowiedziałem się , że głównym generatorem fal elektro-magnetycznych, jest nasze serce, a nie mózg.
Ja myślę, że doczekam sie tych zmian jeszcze w październiku, i to będzie prezent na moje 75.
Kazimierzu, to już dawno odkryto, że mózg to komputer zasilany prądem wytwarzanym przez serce. Sam się o tym przekonałem jak magnez neodymowy przyłożyłem do serca to spadły jego obroty z 80 do 50 "stuków" dłużej nie próbowałem:D
A w październiku nie będzie żadnych zmian.:cool:

Ojanna
08-09-2011, 21:36
Ok, Allegro dziś ma zły dzień ;) ale jutro na pewno będzie lepiej :)

Jarosław II
08-09-2011, 21:37
Dziś fragment wypowiedzi J.Ś. XIV Dalajlamy -
"Niekoniecznie trzeba być wierzącym. Nawet jeśli jesteś niewierzący, bądź dobrą ludzką istotą, człowiekiem ciepłego serca. Życzliwość i serdeczność stanowią według mnie religię uniwersalną. To jest ważne. Z jednej strony istnieje wiara religijna, a z drugiej wrodzona życzliwość i podstawowe ludzkie uczucia, których natura jest w istocie głęboko duchowa. Kiedy te uczucia są żywe, nie ma znaczenia to, czy przyjmie się określoną religię. Szczerze praktykuje się wtedy istotę wszelkiej religii, chociaż można być uważanym za niewierzącego."
Ostatku, bo człowiek to brzmi dumnie :)

Kazimierz
08-09-2011, 21:42
Kazimierzu, to już dawno odkryto, że mózg to komputer zasilany prądem wytwarzanym przez serce. Sam się o tym przekonałem jak magnez neodymowy przyłożyłem do serca to spadły jego obroty z 80 do 50 "stuków" dłużej nie próbowałem:D
A w październiku nie będzie żadnych zmian.:cool:
O tym magnezie neodymowym słyszę też po raz pierwszy od Ciebie. Człowiek się uczy do końca życia, a i tak głupi umrze.
Ale , chyba magnes ?

Jarosław II
08-09-2011, 22:02
O tym magnezie neodymowym słyszę też po raz pierwszy od Ciebie. Człowiek się uczy do końca życia, a i tak głupi umrze.
Ale , chyba magnes ?
Nie chyba tylko na pewno:D

ostatek
08-09-2011, 22:19
Ojanno,:D:D proszę uprzejmie -

http://images41.fotosik.pl/1052/a0eea32b263b268a.jpg (http://www.fotosik.pl)

http://www.galeriatybetanska.pl/nieskonczonosc-w-jednej-dloni-matthieu-ricard-i-trinh-xuan-thuan-p-653.html
http://www.gandalf.com.pl/b/nieskonczonosc-w-jednej-dloni/
http://www.nieznany.pl/Nieskonczonosc-w-jednej-dloni-pbi-348.html

Przy okazji, jak jestem na wizji, Bogdo - 'przewrócona' ósemka na okładce jest właśnie znakiem nieskończoności.

Jeśli mój mózg jest taki sam jak mój 'strucel'... nie zazdroszczę sobie, a wręcz odwrotnie... :(:redface::(

pluto37
09-09-2011, 08:09
Ostatku, bo człowiek to brzmi dumnie :)
Jarosławie!!
Czy jesteś pewien, że ta maksyma sprawdza sie w każdym przypadku????:) :) :)

Bianka
09-09-2011, 08:47
Bóg judaizmu, chrześcijaństwa i islamu był bogiem plemiennym... Jahwe/Bóg/Allach się zmienił?? Nic nie może zmodyfikować czegoś niezmiennego, zmieniły się zatem ludzkie wyobrażenia Boga? :confused:
Czy to chciałaś powiedzieć?
Chciałam powiedzieć, że zmieniło się pojęcie plemienia. Mamy obecnie związek plemienny chrześcijan oraz plemiona różnej maści innowierców, wśród których jak za dawnych czasów działają misjonarze chrześcijańscy. Wyobrażenie Boga i Jego żądań wobec człowieka zatem niezbyt się zmieniło.
Poglądów Jego Świątobliwości Dalajlamy Papież raczej nie podziela.

Ojanna
09-09-2011, 09:21
Poglądów Jego Świątobliwości Dalajlamy Papież raczej nie podziela.

A może powinni się zbliżyć?

http://www.polityka.pl/swiat/analizy/276630,1,budda-i-jezus---co-ich-laczy.read

Bianka
09-09-2011, 10:14
A może powinni się zbliżyć?
Nie mamy na to wpływu. Żadnego.

Ojanna
09-09-2011, 14:02
Ostatku, książka już w drodze, na allegro kupiłam :)

Bogda501
12-09-2011, 18:05
Hej..! Ludzie kochane..!! :icon_eek: Gdzież to was wywiało...:confused:

Ojanna
12-09-2011, 18:11
Ja dziś zajęta byłam jak fiks. Wszystkie lalki się ode mnie wyprowadziły, zażyczyły sobie mieszkać w domu dziecka. Wsiadły do auta i mówią: wieź nas! Jak to? - mówię - Tak bez szykowania? W brudnych sukienkach? No i zeszło się ;)

Ojanna
12-09-2011, 18:30
A i "nieskończoność" dziś przyszła :)

Arti
12-09-2011, 22:28
:D ))))
rozbawiła mnie ankieta
Kim jestem / kim się czuję
dobrze wiedzieć ;) tz myśleć że jest się kimś.
a więc Egoiści ...Ja, ja, Mnie, mnie.
Myślicie i czujecie że jesteście?
Czy po prostu jesteście ze swoimi poglądami, zdaniem, swym czuciem. :D

Jestem egoistką.

Ojanna
12-09-2011, 22:32
Myślę, więc chyba jestem? Cokolwiek dla kogokolwiek to znaczy. Mój pies jest psem, ja jestem człowiekiem (chyba), ale wątpić jest rzeczą ludzką.

Arti
12-09-2011, 22:39
Myślę, więc chyba jestem? Cokolwiek dla kogokolwiek to znaczy. Mój pies jest psem, ja jestem człowiekiem (chyba), ale wątpić jest rzeczą ludzką.

To bez myślenia cię nie ma?
:D ))))) pies nie wie, że jest psem ;)
nie ma świadomości.

Ojanna
12-09-2011, 22:46
To bez myślenia cię nie ma?
:D ))))) pies nie wie, że jest psem ;)
nie ma świadomości.

No tak, masz świętą rację, przepraszam.

Arti
12-09-2011, 23:25
Zapamiętałam jednak końcowe stwierdzenie, że wszechświat powstał w wyniku praw natury , a nie na skutek interwencji czy woli sił nadprzyrodzonych ( boskich), a więc żaden Bóg nie ma nic wspólnego z powstaniem wszechświata.

Tylko zapomniało ci się, że istnieją.

Prawa Boskie.
Prawa natury.
Prawa człowieka.

Ojanna
12-09-2011, 23:45
Tylko zapomniało ci się, że istnieją.

Prawa Boskie.
Prawa natury.
Prawa człowieka.

Opowiedz nam o tych prawach, podziel się z nami wiedzą. Wątek co prawda jest jakoś tam nazwany, ale gwarantuję ci, że nikt nie ma złego nastawienia i wszyscy z ogromną przyjemnością przeczytają sensowne wypowiedzi :)

Więc jak to jest, z tymi prawami? Boskimi, natury i człowieka? No właśnie, czym one się różnią? Dla mnie boskie, naturalne i człowiecze to jedno i to samo. A jednak może być inaczej. Jak to jest Artfilko?

Arti
12-09-2011, 23:54
Praw Boskich nie znam
a o prawach natury i człowieka w szkołach uczą.

:D ))) Filozofia w żartach Very Happy
....Grają w golfa Mojżesz, Jezus i jakiś brodacz.
Mojżesz wybija piłeczkę w kierunku jeziora, Mojżesz podnosi kij golfowy i wody jeziora się rozstępują, niestety piłeczka nie dotacza się do dołka.
Jezus wybija piłeczkę także w kierunku jeziora, nad wodą piłeczka zawisa, Jezus wchodzi na wodę, wybija ją drugi raz, ale nie trafia do dołka.
Brodacz, wybija piłeczkę na ulicę, tam odbija się ona od przejeżdżającego samochodu, upada z powrotem na pole golfowe, żaba łapie piłeczkę i skacze z nią gdzieś w kierunku krzaków, spostrzega ją orzeł, spada na żabę, porywa ją, żaba w powietrzu wypuszcza piłeczkę i ta wpada precyzyjnie do dołka.
Mojżesz odwraca się do Jezusa: Nie cierpię grać w golfa z twoim starym.

Przychodzi Platon do doktora. Filozofia w żartach. Audiobook.

Bogda501
13-09-2011, 07:44
To bez myślenia cię nie ma?
:D ))))) pies nie wie, że jest psem ;)
nie ma świadomości.
Cogito ergo sum... jak rzecze Kartezjusz...
Pies nie musi wiedzieć , że jest psem... ale jemu do szczęścia wystarczy żarcie i ciepła buda... Człowiekowi to nie wystarczy. Człowiek ma świadomość, że jest człowiekiem i ma potrzebę poznawania i samodoskonalenia się... Są wprawdzie ludzie, którym słowo plebana robi za całą wiedzę, ale większość z nich wciąż sądzi , że ziemia jest płaska, ma 6.012 lat i ze Kopernik była kobietą.... To od nas samych zależy- jak myślimy, czym myślimy i czy w ogóle myślimy... Są też tacy, którym wystarczy, że inni myślą za nich...
http://www.iv.pl/images/86804803078743869315.jpg (http://www.iv.pl/)

Kim jesteśmy.. do czego dążymy... w dużej mierze zależy od tego, jaki sposób myślenia wybraliśmy...

A ankieta dotyczy jeszcze innego aspektu myślenia... ale to
-jak widać- nie każdy zrozumiał....

Ojanna
13-09-2011, 08:31
Praw Boskich nie znam


To skąd wiesz, że istnieją?

Bogda501
13-09-2011, 10:55
:D ))))
rozbawiła mnie ankieta
Kim jestem / kim się czuję
dobrze wiedzieć ;) tz myśleć że jest się kimś.
a więc Egoiści ...Ja, ja, Mnie, mnie.
Myślicie i czujecie że jesteście?
Czy po prostu jesteście ze swoimi poglądami, zdaniem, swym czuciem. :D
Jestem egoistką.

***
Między "myśleć kim się jest" a myśleć , że "jest się kimś" .. jest spora różnica... chociaż jak widać- nie dla każdego taka oczywista ...


Może upierdliwa jestem... ale ...
Jesteś egoistką (jak sama piszesz)... Tobie jedno słowo wystarcza za cały opis......

Ja na ten przykład mogę się określić w kilku słowach.. n.p.:
Ja JESTEM: Człowiekiem, Kobietą, Polką, Matką, Babcią, Emerytką, Ateistką, Pasjonatką, Hafciarką...
A do tego kiedyś - dawno, dawno temu byłam: Uczennicą , Córką, Siostrą, Żoną, Wolontariuszką...
Człowiek, czy chce, czy też nie... JEST KIMŚ..!!! A kim się czuje, to już zależy od niego samego...

Ale ta ankieta i wątek dotyczy poglądów religijnych(lub ich braku), przynależności do kościoła.. Dla wszystkich było to jasne, ale jak to w życiu bywa, nie każdy czuje się żabą by od razu kumał... :rolleyes:

Arti
13-09-2011, 19:45
Ja na ten przykład mogę się określić w kilku słowach.. n.p.:
Ja JESTEM: Człowiekiem, Kobietą, Polką, Matką, Babcią, Emerytką, Ateistką, Pasjonatką, Hafciarką...
A do tego kiedyś - dawno, dawno temu byłam: Uczennicą , Córką, Siostrą, Żoną, Wolontariuszką...
Człowiek, czy chce, czy też nie... JEST KIMŚ..!!! A kim się czuje, to już zależy od niego samego...

a więc odgrywanie roli? bo bez niej cię nie ma?

Ale ta ankieta i wątek dotyczy poglądów religijnych(lub ich braku), przynależności do kościoła.. Dla wszystkich było to jasne, ale jak to w życiu bywa, nie każdy czuje się żabą by od razu kumał... :rolleyes:

Co założycielka miała na myśli skąd mi wiedzieć?
hm powiadasz poglądów religijnych?
a do czego komu te wiadomości potrzebne?
Na temat religii nie dyskutuję ale czytam o różnych religiach.
Na świecie istnieje około 10 tys. religii i wyznań http://pl.wikipedia.org/wiki/Religia

ostatek
13-09-2011, 22:13
:D ))))
/.../ Kim jestem / kim się czuję dobrze wiedzieć ;) /.../
Sen motyla. Mędrcowi Zhuangzi przyśnił się motyl. Po przebudzeniu zaczął się zastanawiać czy motyl przyśnił się jemu czy to motylowi śni się, że jest mędrcem Zhuangzi...:)

Ojanna
13-09-2011, 22:45
Labuda chyba czyta seniorka ;) jak na zamówienie: http://opinie.newsweek.pl/nowa-duchowosc,81048,1,1.html

Bogda501
13-09-2011, 23:04
Labuda chyba czyta seniorka ;) jak na zamówienie: http://opinie.newsweek.pl/nowa-duchowosc,81048,1,1.html
Wciepnęłam tekst Basi na bloga, bo nie każdy wchodzi w linki...

Ojanna
13-09-2011, 23:07
A czemu nie wchodzi się w linki?

Bogda501
13-09-2011, 23:16
A czemu nie wchodzi się w linki?
Ja wchodzę... ale nie wszyscy wchodzą, bo nie mają zwyczaju albo się boją....

Ojanna
13-09-2011, 23:19
Ja wchodzę... ale nie wszyscy wchodzą, bo nie mają zwyczaju albo się boją....

Aha, to znaczy nie rozumiem, ale pewnie tak jest. Ale czego się boją? Małej wiary są ;)

Anielka
14-09-2011, 00:16
Aha, to znaczy nie rozumiem, ale pewnie tak jest. Ale czego się boją? Małej wiary są ;)

Nie nie małej wiary,ale różni ludzie ,dziwne rzeczy pod linkami pokazują/ukrywają/, a poza tem najczęściej wnuki lub wnuczki uczą seniorów obsługi i wręćz nakazuja,żey nie otwierac.Ja tez otwieram,mam dobry program antywirusowy,to czego mam się bać.
Pozdrawiam i więcej odwagi zyczę.Dobrej nocy :)

Ojanna
14-09-2011, 09:21
Anielko nie pomyślałam, mnie wirusy nie dotyczą, makowa ze mnie panienka ;)

Bogda501
16-09-2011, 21:56
A co tak cicho na ankiecie..? Wiary chyba nie brakuje...
Tylko -wiary w co...?:rolleyes:
Może aby wątek nie zaginął w przepastnych mrokach archiwum.. wskazane jest poszerzenie tematyki... :confused:

Ojanna
16-09-2011, 23:39
Tylko -wiary w co...?:rolleyes:


W ludzi, brak wiary w człowieka. I to poniekąd jest słuszne i na tym forum zostało udowodnione. I tyle. Nie pogadasz, bo strach blady :(

Ojanna
17-09-2011, 15:23
Islam: Gdzie jest Bóg?

W małym marokańskim miasteczku imam myślał o jedynej studni w tym regionie. Inny muzułmanin podszedł do niego i spytał:
- Co tam jest?
- W studni ukrył się Bóg.
- Bóg ukrył się w studni? To grzech! To, co zobaczyłeś, może być posągiem, który zostawili niewierni!

Imam poprosił mężczyznę, by zbliżył się i zajrzał do wnętrza studni. Muzułmanin zobaczył swoje odbicie w wodzie.
- Widzę siebie!
- No właśnie. Teraz już wiesz, gdzie ukrył się Bóg.

Coelho.

Ciekawe jest dla mnie to, że już spotkałam się z taką interpretacją. Bardzo młody chłopak, który w ogóle nie interesował się religiami i nie chodził do kościoła. Stwierdził, że jeśli Bóg jest wszędzie to jest i w nim.

Ateistą w takim razie był, czy wierzącym?

Scarlett
17-09-2011, 16:40
Biskupi, parafrazując słowa z "Fausta", są częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, zło czyni. Bo przecież robienie skandalu wokół Nergala to promocja dla mnie i dla moich poglądów – mówi Adam Darski.
:rolleyes: :confused: ;) :D :tongue: :icon_eek:

http://muzyka.onet.pl/publikacje/polacy-to-waleczni-glupcy,1,4848569,wiadomosc.html

wuere'le
17-09-2011, 17:02
Zastanawiam się od dawna, czy jest możliwe funkcjonowanie w codzienności bez wiary w cokolwiek.
Tytułowy ateizm nie do końca jest brakiem wiary, jak wynika z definicji,jest brakiem wiary w bóstwa, czyli wierzy w ten brak.
W naszej szerokości geograficznej moralność kształtował przez lata za zgodę, lub bez niej KK. On tez spowodował, że nasze superego mówi nam jak postępować, kontroluje nasze id i ego.
Krótko mówiąc tam, gdzie moralność była kształtowana bez udziału religii, ludzie w co wierzą, na czym opierają swoje superego?
Myślę, ze w coś trzeba wierzyć, mieć jakiś wzorzec, cel, bez tego chyba trudno.
Mam nadzieję, że mi to wytłumaczycie.

Ojanna
17-09-2011, 17:56
Myślę, ze w coś trzeba wierzyć, mieć jakiś wzorzec, cel, bez tego chyba trudno.
Mam nadzieję, że mi to wytłumaczycie.

Chyba ta potrzeba jest punktem wyjścia dla poszukujących i nie akceptujących KK. Nie wytłumaczę nic, bo sama nie wiem. Myślę, czytam i szukam, bo w skórze, w którą mnie ubrano w dzieciństwie, nie czuję się zbyt dobrze.

Ale masz rację, skoro ateista wierzy w to, że nie ma nic boskiego, to jednak w coś wierzy :)

Scarlett
17-09-2011, 17:58
Ateista, szuka odpowiedzi w kosmosie, a nie w Biblii:confused:

Bogda501
17-09-2011, 18:36
Szukanie określenia Ateizmu w Biblii, jest tak samo bezcelowe , jak pytanie, Jakich programów radiowych słuchał Jozue....
I skąd przypuszczenie, że Ateista, to człowiek niewierzący w cokolwiek..? :confused: Kto wymyśla te bzdurne definicje..?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, najpierw trzeba zdefiniować: Kim jest człowiek , który utożsamia się z religią...
Ja jestem Ateistką w pełni tego słowa znaczeniu, ale wierzę...!!!

Scarlett
17-09-2011, 18:40
Ja jestem Ateistką w pełni tego słowa znaczeniu, ale wierzę...!!!
W CO!!!!!!

Bogda501
17-09-2011, 19:23
W CO!!!!!!
Pomyśl... odpowiedź jest w zasięgu ręki. Wystarczy nie myśleć stereotypami...

wuere'le
17-09-2011, 19:25
Szukanie określenia Ateizmu w Biblii, jest tak samo bezcelowe , jak pytanie, Jakich programów radiowych słuchał Jozue....
I skąd przypuszczenie, że Ateista, to człowiek niewierzący w cokolwiek..? :confused: Kto wymyśla te bzdurne definicje..?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, najpierw trzeba zdefiniować: Kim jest człowiek , który utożsamia się z religią...
Ja jestem Ateistką w pełni tego słowa znaczeniu, ale wierzę...!!!

Wg Wikipedii:
Ateizm – odrzucenie teizmu,lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw.

Poza tym ja nie napisałem, że ateista nie wierzy w cokolwiek.

Scarlett
17-09-2011, 19:26
Nie jestem w Twojej duszy, nie mam zamiaru zgadywać. Moge sie pomylić i źle osądzić, bo to są zbyt poważne sprawy, a więc odpowiedz w co wierzysz, będąc Ateistką.

Bogda501
17-09-2011, 19:27
Zastanawiam się od dawna, czy jest możliwe funkcjonowanie w codzienności bez wiary w cokolwiek.

Mam nadzieję, że mi to wytłumaczycie. Tak właśnie napisałeś...

wuere'le
17-09-2011, 19:57
Nie napisałem tego w odniesieniu do ateistów.

Ojanna
17-09-2011, 20:20
Ja jestem Ateistką w pełni tego słowa znaczeniu, ale wierzę...!!!

Przybij piątkę!

Ojanna
17-09-2011, 20:28
a więc odpowiedz w co wierzysz, będąc Ateistką.

Odpowiem za siebie: wierzę w COŚ. Nie wiem co to jest, nadal poszukuję odpowiedzi. Ale nawet, jeśli jest to ogromna, kosmiczna czarna dziura, która nas pochłonie to też chcę się tego dowiedzieć. A jeśli za tym całym bajzlem, w którym żyjemy, stoi jego stwórca, to też chciałabym go poznać. Może wyjaśniłby mi, co miał na myśli dając ludziom taką moc niszczenia. Może był w tym jakiś cel?

A może trzeba jednak spojrzeć z uwagą na prawa natury? I na przykład spostrzec, że planeta Ziemia sama się broni przed ludzkim pasożytem? Tyle tych "może" mam na myśli, że szkoda czasu na ich spisywanie.

ostatek
17-09-2011, 20:47
Spróbuję się zmierzyć z pytaniem, na które sam - w dużej części - dałeś odpowiedź.
Nie tłumacz, że jest to wiara, religia czy psudoreligia, bo ateizm nie jest ideologią ani doktryną, Nie zawiera żadnego systemu wierzeń ani przekonań. Nie jest 'czymś' - wiarą w nieistnienie bóstwa, lecz raczej brakiem czegoś – brakiem wiary religijnej. Jest a-teizmem – brakiem teizmu.

Piszesz, że moralność na naszych ziemiach kształował KK. Może przez ostatnie tysiąc lat, a i to nie do końca, bo wierzenia słowiańskie trzymały się mocno (nadal istnieją, choć nie zawsze pamiętamy o ich genezie) i jednak istniała wieloreligijność i wielokulturowość. Oni wszyscy niemoralni byli?? Dlatego, że religie 'panujące' przywłaszczają sobie moralność? próbują być jej nauczycielem i wyznacznikiem, sięgając po przemoc i dyskryminację. Przejawiają także tendencję do traktowania relacji z innymi grupami społecznymi z pozycji z gruntu wygranej - to inni powinni się posporządkować.

Reasumując: ateista także chce przeżyć dobrze życie. Nie tworzy niemoralności. Hołduje wartościom ludzkim: uczciwość, miłość, szacunek do drugiego człowieka, wolność, piękno, rozum, patriotyzm, etc... z tą różnicą, że nie będzie czcił bóstwa, ani walczył dla niego i o niego.

Scarlett
17-09-2011, 20:48
Odpowiem za siebie: wierzę w COŚ. Nie wiem co to jest, nadal poszukuję odpowiedzi. Ale nawet, jeśli jest to ogromna, kosmiczna czarna dziura, która nas pochłonie to też chcę się tego dowiedzieć. A jeśli za tym całym bajzlem, w którym żyjemy, stoi jego stwórca, to też chciałabym go poznać. Może wyjaśniłby mi, co miał na myśli dając ludziom taką moc niszczenia. Może był w tym jakiś cel?
I w tym jest cały ambaras, że nie dowiemy się tego NIGDY!!!
A jeśli się nie dowiemy, co jest pewne, to po co drążyć i zaprzątać sobie umysł.
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz i pozostaje jeno pamięć.

Ojanna
17-09-2011, 20:51
I w tym jest cały ambaras, że nie dowiemy się tego NIGDY!!!
A jeśli się nie dowiemy, co jest pewne, to po co drążyć i zaprzątać sobie umysł.
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz i pozostaje jeno pamięć.

No proszę cię...jak to nie zaprzątać umysłu? Umysł, jak sama nazwa wskazuje, jest od myślenia. O wszystkim. Nie lubię, jak mi ktoś mówi, co mam myśleć.

I jeszcze wolna wola. jak Bóg przykazał.

Nie przesądzam, że nigdy się nie dowiemy. A może po śmierci? Niektórzy w to wierzą.

Bogda501
17-09-2011, 20:51
odpowiedz w co wierzysz, będąc Ateistką.
Odpowiedź jest prosta.
W co wierzy Ateista..?
Przecież nie w wymyślone przez człowieka bóstwa..., gdyż na postaciach mitycznych czy baśniowych... świat się nie kończy. Bogowie żyją tak długo, jak długo ludzie w nich wierzą... a co potem..? Co się stało z Zeusem, Królową śniegu czy krasnoludkami..?
Ateista wierzy w CZŁOWIEKA i jego możliwości... wierzy w siłę ludzkiego umysłu, w lepszą przyszłość, którą CZŁOWIEK może stworzyć przy pomocy wiedzy a nie "ślepej wiary", w to, że CZŁOWIEK - aby być prawym, nie musi znać dekalogu, gdyż sam wie co jest dobre a co złe....
W to wierzę ... czyli jestem osobą wierzącą...

Ojanna
17-09-2011, 21:08
No tak, bo bóstwa wymyślali ludzie dla ludzi. Jakoś ten świat trzeba było tłumaczyć...i tak to się kręci.

bronczyk
17-09-2011, 21:15
Wiesz Bogdo we współczesnym świecie chrześcijaństwo odcisnęło silne piętno. Nawet ci co nie uznają siły wyższej w swoich ocenach dobra i zła kierują się dekalogiem. Wierzący będą uznawać za autora Biblii Boga, a ateiści ludzkość.
sami z siebie nie będziemy wiedzieć co jest dobre i złe.tę różnicę poznajemy dzięki życiu w społeczeństwie uznającym pewne normy moralne.

Scarlett
17-09-2011, 21:24
Nie przesądzam, że nigdy się nie dowiemy. A może po śmierci? Niektórzy w to wierzą.
Ja w to nie wierzę. Po śmierci kończy się wszystko
i nie ma żadnego życia po śmierci - koniec, kropka i zostają tylko zdjęcia w albumie.

Ojanna
17-09-2011, 21:25
Wiesz Bogdo we współczesnym świecie chrześcijaństwo odcisnęło silne piętno. Nawet ci co nie uznają siły wyższej w swoich ocenach dobra i zła kierują się dekalogiem. Wierzący będą uznawać za autora Biblii Boga, a ateiści ludzkość.
sami z siebie nie będziemy wiedzieć co jest dobre i złe.tę różnicę poznajemy dzięki życiu w społeczeństwie uznającym pewne normy moralne.

Bez przesady, dekalog czy nauki Buddy, co za różnica? A nawet jeśli ich nie znamy to co? Zwierzęta chyba nie znają dekalogu a, obym się myliła, ale tylko ludzie potrafią być naprawdę okrutni.

Ojanna
17-09-2011, 21:28
Ja w to nie wierzę. Po śmierci kończy się wszystko
i nie ma żadnego życia po śmierci - koniec, kropka i zostają tylko zdjęcia w albumie.

Czyli nie wierzysz w nic?

W zdjęcia nie wierzę, to żaden dowód istnienia. Może być tak, że nikt twojego albumu nawet do ręki nie weźmie. Ale w pamięć = energię, tak, wierzę.

Scarlett
17-09-2011, 21:29
Czyli nie wierzysz w nic?
Wierzę w tu i teraz, a reszta to wymysł ludzi o wielkiej fantazji.

Ojanna
17-09-2011, 21:32
Ech, zanucę coś, ok? Nowa piosenka Renaty Przemyk, cudowna poezaja (ocena baaardzo subiektywna):

Jakby nie miało być
Lepiej stracić coś
Niż nigdy nie mieć nic

Tyle treści w tych wersach, że aż trudno unieść.

bronczyk
17-09-2011, 21:47
Zwierzęta mają instynkt, my na ten instynkt nakładamy normy moralne. A pojęcia dobra i zła nie mają nic wspólnego z instynktem, tym najbardziej podstawowym.

Ojanna
17-09-2011, 22:07
Może trochę pokory przydałoby się także wierzącym? Na przykład, żeby wyzbyli się wszelkiej dumy.

Kim jestem i kto stwarza mnie
Uparcie dzień po dniu
Żądza ciekawość nienasycenie
A kiedyś był to Bóg

Słońce jest okiem Boga
A noc jego tchnieniem
Przemoc ludzkie serce ma
Tak mówią kamienie

Przemoc ludzkie serce ma
Gwałt przychodzi od człowieka
Pogarda ma człowieka twarz
Spisek nosi ludzki płaszcz

Myśli zgaszone błyskawice
Noc wychodzi z półcienia
Z odwrócenia i zmęczenia
Sercu się spowiadam

Słońce jest okiem Boga
A wiatr jego tchnieniem
Tak szepczą jaszczurki
Tak mówią kamienie

Słońce jest okiem Boga
A noc jego tchnieniem
Przemoc ludzkie serce ma
Tak mówią kamienie

Przemoc ludzkie serce ma, nawet jeśli ten człowiek wierzy, że czyni dobro.

Ojanna
17-09-2011, 22:28
Pewnie wszyscy wiedzą, skąd mamy takie piękne zabytkowe katedry i kościoły? Ni mniej ni więcej tylko pozostałości dawnej pop kultury. Tak jakby dziś, ktoś nas zaprosił do obiektu, który zaprojektował (niestety Ś.P.) Kuryłowicz, freski byłyby autorstwa Sasnala, kompozytorem byłby ...nie pamiętam, taki blond, ale już się na naturalnego zrobił, grałby to wszystko Nergal a Doda byłaby w chórku. Tak to się działo. Te piękne katedry i freski to tylko opium dla mas. Jakie kiedyś ludzie mieli rozrywki? Odpust raz do roku, jakieś pogańskie, ale zabronione święta? A KK dał im szoł, wielkie, drogie i piękne.

I tylko żeby nie było, że ja w nic nie wierzę ;)

Marii
17-09-2011, 22:32
Pewnie wszyscy wiedzą, skąd mamy takie piękne zabytkowe katedry i kościoły? Ni mniej ni więcej tylko pozostałości dawnej pop kultury. Tak jakby dziś, ktoś nas zaprosił do obiektu, który zaprojektował (niestety Ś.P.) Kuryłowicz, freski byłyby autorstwa Sasnala, kompozytorem byłby ...nie pamiętam, taki blond, ale już się na naturalnego zrobił, grałby to wszystko Nergal a Doda byłaby w chórku. Tak to się działo. Te piękne katedry i freski to tylko opium dla mas. Jakie kiedyś ludzie mieli rozrywki? Odpust raz do roku, jakieś pogańskie, ale zabronione święta? A KK dał im szoł, wielkie, drogie i piękne.

I tylko żeby nie było, że ja w nic nie wierzę ;)
Wierzysz....ciekawa jestec w co????????

Scarlett
17-09-2011, 22:32
Tak, tak, wierzysz Ojanno w człowieka z jego słabościami i tendencją do bycia nieśmiertelnym, ale to były tylko marzenia.
Tak powstały wielkie dzieła, Watykan z jego wspaniałą architekturą, ale to były tylko marzenia do drogi w drugi świat, który nie istnieje.

Ojanna
17-09-2011, 22:35
A dlaczego "ateista" ma nie brzmieć dumnie? Muzułmanin, Świadek Jehowy, Buddysta - to przecież jest akceptowane i nikt się tego nie wstydzi.

Marii
17-09-2011, 22:37
Odpowiedź jest prosta.
W co wierzy Ateista..?
Przecież nie w wymyślone przez człowieka bóstwa..., gdyż na postaciach mitycznych czy baśniowych... świat się nie kończy. Bogowie żyją tak długo, jak długo ludzie w nich wierzą... a co potem..? Co się stało z Zeusem, Królową śniegu czy krasnoludkami..?
Ateista wierzy w CZŁOWIEKA i jego możliwości... wierzy w siłę ludzkiego umysłu, w lepszą przyszłość, którą CZŁOWIEK może stworzyć przy pomocy wiedzy a nie "ślepej wiary", w to, że CZŁOWIEK - aby być prawym, nie musi znać dekalogu, gdyż sam wie co jest dobre a co złe....
W to wierzę ... czyli jestem osobą wierzącą...
Ateista w nic nie wierzy, ateista to czlowiek nie wierzacy. Nie rozumiem z czego tu byc dumnym???

Scarlett
17-09-2011, 22:40
Ateista brzmi dumnie, bo to jest słabość kościoła KK, który
nie ogarnia problemu.
Ja jestem Ateistką i się z tym nie kryję, bo nie dałam się zmanipulować niczemu, co brzmi niewiarygodnie.:rolleyes:

Ojanna
17-09-2011, 22:40
Wierzysz....ciekawa jestec w co????????

To może nie być zbyt uprzejme, ale zapytam, w co Ty wierzysz? Może się okazać, że to jedno i to samo, tylko zupełnie inaczej zdefiniowane :)

Ojanna
17-09-2011, 23:22
Czyli nie wierzysz w nic?
Wierzę w tu i teraz, a reszta to wymysł ludzi o wielkiej fantazji.

Tu i teraz też jest względne, całe teorie powstały na ten temat. Jesteś pewna, że to co widzisz, jest właśnie tym? Przecież inni postrzegają to zupełnie inaczej.

Ojanna
17-09-2011, 23:35
Zwierzęta mają instynkt, my na ten instynkt nakładamy normy moralne. A pojęcia dobra i zła nie mają nic wspólnego z instynktem, tym najbardziej podstawowym.

Ale normy moralne są przecież różne, nie ma niczego uniwersalnego. I diabli wiedzą, co kryje się pod tymi pozorami, którymi są te normy. Człowiek jest przecież najokrutniejszym ze zwierząt.

Marii
17-09-2011, 23:38
To może nie być zbyt uprzejme, ale zapytam, w co Ty wierzysz? Może się okazać, że to jedno i to samo, tylko zupełnie inaczej zdefiniowane :)
Jestem katoliczka i jestem z tego dumna.

Ojanna
17-09-2011, 23:41
Jestem katoliczka i jestem z tego dumna.

Masz łatwiej, męki poszukiwania ciebie nie dotyczą, wątpliwości nie spędzają snu z powiek, szczęściarą jesteś :)

Marii
17-09-2011, 23:54
Zgadzam sie z Toba, jestem szczesciara:)

Anielka
18-09-2011, 10:51
A ja jestem człowiekiem.Człowwiekiem myślacym,poszukijacym ,współczujacym itd.I z tego jestem dumna.Pozdrawiam cieplutko.
A wiara? ,jak juz kiedys pisałam nie ma dla mnie znaczenia,liczy się człowiek.:)

ostatek
18-09-2011, 11:25
A ja jestem człowiekiem.Człowwiekiem myślacym,poszukijacym ,współczujacym itd.I z tego jestem dumna.Pozdrawiam cieplutko.
A wiara? ,jak juz kiedys pisałam nie ma dla mnie znaczenia,liczy się człowiek.:)
Brawo, Anielko. Każdy z nas jest najpierw człowiekiem, dopiero później chrześcijaniniem, judaistą, ateistą, etc.
Bycie człowiekiem jest najważniejsze. :D:D
Podziały religijne wprowadzamy sami i zupełnie nie rozumiem dlaczego np. katolik ma być bardziej dumny niż ateista, a ten drugi bardziej niż np. buddysta.:confused:

quasimodo81
18-09-2011, 23:46
Ankieta na pozór łatwa ale ja jeszcze nie wypełniam, zmusza do przemyślenia wbrew pozorom.

Bogda501
19-09-2011, 09:08
Ankieta na pozór łatwa ale ja jeszcze nie wypełniam, zmusza do przemyślenia wbrew pozorom.
Masz rację... trzeba pomyśleć. Większość ochrzczonych klika, że jest katolikiem, a nie wie, że aby nim być na 100%, trzeba wypełniać wiele warunków, o których zresztą przypominał polski papież... Wielu z nich nawet nie wie, jakie to warunki... Samo bycie ochrzczonym, chodzenie do kościoła czy święcenie potraw wielkanocnych.... - to bardziej tradycja/przyzwyczajenie . Ja też stroję choinkę ... nawet do kościoła wdepnę... (9 października też pójdę...)

ostatek
19-09-2011, 13:18
/.../ Ja też stroję choinkę .../.../
... bo drzewo symbolizuje centrum kosmosu. Tradycja drzew łączących różne światy pojawia się już w paleolicie - jako osi spinającej świat podziemny, ludzki i niebiański. Została przejęta przez chrześcijaństwo.

A wieczerza wigilijna jest pogańską ucztą - tzw. dziady zimowe, wyznaczające początek Szczodrych Godów. Świąt, jak najbardziej, słowiańskich.
http://www.klub.senior.pl/showpost.php?timehash=1316425707&p=535682&postcount=1167
http://www.klub.senior.pl/showpost.php?timehash=1316425707&p=536923&postcount=1169

W 'wielkim świecie' świętowano przesilenie zimowe jako Dzień Sol Invictus - Święto Słońca Niezwyciężonego. Cesarz Konstantyn, chcąc pogodzić kulty pogańskie (był poganinem do końca życia) z chrześcijańskim, przyjął datę (25 grudzień) jako dzień Bożego Narodzenia.
Pierwotne chrześcijaństwo świętowało rocznicę urodzin Pana 6 stycznia. choć niektórzy naukowcy twierdzą, że urodził się w marcu, a powinien we wrześniu. :confused:

Marii
19-09-2011, 13:25
Ankieta na pozór łatwa ale ja jeszcze nie wypełniam, zmusza do przemyślenia wbrew pozorom.
Wydaje mi sie, ze kazdy kto tu pisze ma juz swoje latka i powinien byc pewien w co wierzy a w co nie.........
Przynajmniej mi sie tak wydaje......

Ojanna
19-09-2011, 13:36
Wydaje mi sie, ze kazdy kto tu pisze ma juz swoje latka i powinien byc pewien w co wierzy a w co nie.........
Przynajmniej mi sie tak wydaje......

No właśnie, a ja nie wiem :( Na pewno nie w to, co reprezentuje KK.

Ojanna
19-09-2011, 13:37
Wczoraj jechałam przez Toruń, ale nikt mnie z kropidłem nie gonił ;)

Stalin
19-09-2011, 15:40
Skłaniam się ku twierdzeniu, że wiara to indywidualna sprawa człowieka jest...

Ojanna
19-09-2011, 20:07
Indywidualna jak najbardziej. Nie ma przymusu, żeby o tym rozmawiać, ale jeśli ktoś ma wolę i ochotę, to czemu nie?

To jest dobre: http://www.wprost.pl/ar/261978/W-kwestii-piekla/

Tekst dedykowany wątkom politycznym, ale i tu aktualny :)

Jarosław II
19-09-2011, 20:35
Indywidualna jak najbardziej. Nie ma przymusu, żeby o tym rozmawiać, ale jeśli ktoś ma wolę i ochotę, to czemu nie?
Przecież to nie jest wątek jakie kto ma religijne poglądy jak sugeruje ankieta. To jest wątek o bardzo konkretnej grupie społecznej. Jak wchodzę na forum wędkarskie czy forum Quady to wiem czego się mogę dowiedzieć i czego spodziewać podobnie jak tu, Czytam z zapartym tchem ale coś mało wiary w Was i Waszą niewiarę. Przewodu na tych wiadomościach nie otworzę. A może nie wszyscy chcą się odkryć ze swoją dumą:rolleyes:

maja59
19-09-2011, 20:43
Przecież to nie jest wątek jakie kto ma religijne poglądy jak sugeruje ankieta. To jest wątek o bardzo konkretnej grupie społecznej. Jak wchodzę na forum wędkarskie czy forum Quady to wiem czego się mogę dowiedzieć i czego spodziewać podobnie jak tu, Czytam z zapartym tchem ale coś mało wiary w Was i Waszą niewiarę. Przewodu na tych wiadomościach nie otworzę. A może nie wszyscy chcą się odkryć ze swoją dumą:rolleyes:
Wygląda na to, że mało kto przyznaje się do wiary. Do niewiary sporo.
Poza tym forum wędkarskie jest fascynujące. Pora na pstrągi się skończyła, pewnie idzie jesień.
Quady też są interesujące i na stare lata zaczynam doceniać transport górski inny niż per pedes.
Co do forum KSC to nigdy się nie dowiesz czego możesz się spodziewać i to jest ta maluśka, biedniuśka adrenalinka, wkurzy cię coś czy nie:(

Ojanna
19-09-2011, 21:01
Nie traktowałabym wszystkiego tak bardzo serio. Nikt tu chyba nie spodziewał się przełomowych deklaracji czy materiału na książkę ;)

Chociaż dla mnie wyniki ankiety są zaskakujące. Może po prostu niewiele osób wzięło w niej udział? Jak ktoś wie na czym stoi, to po co ma po wątkach ateistycznych latać? Nadal szukam, jak znajdę dam znać :)

Jarosław II
19-09-2011, 21:04
Wygląda na to, że mało kto przyznaje się do wiary. Do niewiary sporo.
Tylko dlaczego, bo chyba nie ze wstydu, to forum anonimowe. Zresztą wstyd to bawić się ptaszkiem pod kołdrą czy wibratorem, z powodu braku partnera, czy niechęci do płci przeciwnej.

Co do forum KSC to nigdy się nie dowiesz czego możesz się spodziewać i to jest ta maluśka, biedniuśka adrenalinka, wkurzy cię coś czy nie:(
Zara, zara to ja tu jestem dla przyjemności i rozrywki czy aby się wkurzać, to ja już wole innych wkurzać:D

bronczyk
19-09-2011, 21:08
A ja nie uznaję podziału na wątki religijne, ateistyczne, polityczne itp. Bywam wszędzie. Dzięki temu poznaję wiele ciekawych wypowiedzi na różne tematy.
Jarosławie z powodu wibratora się wstydzić? To świadczy o chęci do seksu, a to znów dowód na dobre samopoczucie. Ja w każdym razie uważam, że lepsze coś w pościeli niż cogodzinne mierzenie ciśnienia w celu uatrakcyjnienia dnia lub nocy.

Jarosław II
19-09-2011, 21:09
Nie traktowałabym wszystkiego tak bardzo serio. Nikt tu chyba nie spodziewał się przełomowych deklaracji czy materiału na książkę ;)
Ojanno, na wstępie mojego listu chciałem Cię przeprosić publicznie za prośbę o wykasowanie naszej rozmowy na wątku. To się więcej nie powtórzy i proszę o wybaczenie. A posta przywrócę.

Pozostaję pełen szacunku JarosławII

Jarosław II
19-09-2011, 21:16
A ja nie uznaję podziału na wątki religijne, ateistyczne, polityczne itp. Bywam wszędzie. Dzięki temu poznaję wiele ciekawych wypowiedzi na różne tematy.
No, to pewnie znasz odpowiedź na moje pytanie :D
Bo wszystko się zgadza, tylko nie rozumiem dlaczego to, że ktoś jest ateistą ma brzmieć dumnie, bo duma z definicji to coś innego:
duma
1. «poczucie własnej godności i wartości»
2. «zadowolenie i satysfakcja z własnych lub czyichś osiągnięć»
3. «wygórowane pojęcie o sobie»
4. «coś lub ktoś będący powodem czyjejś dumy»
A może to pojęcie (duma) powstało kiedy jeszcze nie było ateizmu i trzeba go doszlusować? A może ateizm jest taką wartością, która jest ponad wszystkim? Rozumiem, że można być ponad partyjnym w czynieniu dobra społeczeństwu ale czy ateizm jest ponad wszystkim aby aż taką dumą napawał? Może trochę pokory nawet wtedy gdy ma się swoją rację. Ja jestem dumny że jestem Polakiem (nawet łysym :D ) i z reszty co jest w definicji ale nigdy by mi nie przyszło do głowy mówić, że jestem dumny że jestem wierzącym katolikiem, bo to jest we mnie nic nikomu do tego.

bronczyk
19-09-2011, 21:45
Podpisuję się pod twoimi słowami Jarosławie miły. Dumnym być można z powodu odkrycia leku na raka, albo na cholerny katar co to jesienią często mam.
Z bycia Polką bywam dumna, ale bywam. Nie jest to stan nieustający. Niestety.

maja59
19-09-2011, 21:59
Tylko dlaczego, bo chyba nie ze wstydu, to forum anonimowe. Zresztą wstyd to bawić się ptaszkiem pod kołdrą czy wibratorem, z powodu braku partnera, czy niechęci do płci przeciwnej.
Nie mnie pytaj dlaczego wstydzą się ci co to oboje wiemy. Z wrodzonej przekory nie podejmę rozmowy na temat niechęci do płci przeciwnej:).

Ojanna
19-09-2011, 22:02
Myślę, że tu trzeba się w metafory zagłębić. Parafrazy może? "Człowiek brzmi dumnie" nikogo nie dziwi, prawda? A powinno ;) Nie jestem pewna, ale myślę, że taka była idea.

Jarosław II
19-09-2011, 22:06
Podpisuję się pod twoimi słowami Jarosławie miły. Dumnym być można z powodu odkrycia leku na raka, albo na cholerny katar co to jesienią często mam.
Z bycia Polką bywam dumna, ale bywam. Nie jest to stan nieustający. Niestety.
To może na polityce też się pozgadzamy? Na razie zmykam pod kołderkę popatrzyć na "szkiełko", bo jak Ostatek wpadnie to mi kości policzy:D :D

Jarosław II
19-09-2011, 22:11
Myślę, że tu trzeba się w metafory zagłębić. Parafrazy może? "Człowiek brzmi dumnie" nikogo nie dziwi, prawda? A powinno ;) Nie jestem pewna, ale myślę, że taka była idea.
Nie powinno, bo to też człowiek wymyślił, waląc się w klatę w swojej pysze wiedząc, że jest istotą na najwyższym stopniu rozwoju:D :D

maja59
19-09-2011, 22:13
Nie powinno, bo to też człowiek wymyślił w swojej pysze:D :D
A miałeś pod kołderką Szkiełko oglądać:redface:

Ojanna
19-09-2011, 22:20
waląc się w klatę w swojej pysze wiedząc, że jest istotą na najwyższym stopniu rozwoju:D :D

Ja bym powiedziała "wierząc" a nie wiedząc :)

Marii
19-09-2011, 22:22
No właśnie, a ja nie wiem :( Na pewno nie w to, co reprezentuje KK.
Skoro do tej pory nie doszlas do tego, to pewnie nigdy juz nie bedziesz tego wiedziala......

Ojanna
19-09-2011, 22:24
Skoro do tej pory nie doszlas do tego, to pewnie nigdy juz nie bedziesz tego wiedziala......

Dzięki, bardzo mi pomogłaś...

ostatek
19-09-2011, 23:41
/.../ jak Ostatek wpadnie to mi kości policzy
skoro tak prosisz... nie śmiem odmówić... :tongue:
/.../ wszystko się zgadza, tylko nie rozumiem dlaczego to, że ktoś jest ateistą ma brzmieć dumnie, bo duma z definicji to coś innego:
duma
1. «poczucie własnej godności i wartości»/.../
I wystarczy! - «poczucie własnej godności i wartości». Ateista jest pozbawiony godności? Nic nie jest wart?
A może to pojęcie (duma) powstało kiedy jeszcze nie było ateizmu i trzeba go doszlusować? A może ateizm jest taką wartością, która jest ponad wszystkim?

Hm... a co jest taką wartością?
Trudny wybór, prawda? Może rodzina, religia, bogactwo, zdrowie, wiedza, intelekt, patriotyzm, wolność, etc.??
Tak myślę, że trudno jest wybrać jedną wartość, że w każdym człowieku mieści się ich wiele; cały system. Dla ateisty w tym systemie jest także brak wiary. Nie rozumiem, dlaczego ma się wstydzić i czuć się gorszym.
Ja jestem dumny że jestem Polakiem (nawet łysym ) i z reszty co jest w definicji
Bo Ty masz prawo do dumy, inni - myślisz, że... niekoniecznie. A może każdy z nas ma inne powody do dumy, nie tylko te encyklopedyczno-słownikowe...
W czubek własnego nosa jesteś za bardzo zapatrzony, chyba. ;)
/.../ nigdy by mi nie przyszło do głowy mówić, że jestem dumny że jestem wierzącym katolikiem, bo to jest we mnie nic nikomu do tego.
A jednak podkreślasz to (i nie tylko to) w wielu postach. A to znaczy, że duma Cię roznosi. Gdyby była to tylko Twoja sprawa, jak sugerujesz, nic byś nie napisał. Podobnie jak wielu z nas, którzy na temat milczą i chwalą zwyczaj nie pytania o wyznawaną wiarę.
Pewnie, że nikomu nic do tego, ale... czy ktoś kogoś próbuje na coś nawracać???

PS - Jarosławie, nie proś więcej ;);)

Ojanna
19-09-2011, 23:48
No to na dobranoc:

- Społeczeństwa cannabisowe, jak np. w Indiach, są bardziej pacyfistyczne niż społeczeństwa alkoholowe. Nietzsche powiedział, że "Azjatów od Europejczyków różni może właśnie zdolność do dłuższego, głębszego zażywania spokoju. Nawet ich narkotyki działają powoli i wymagają cierpliwości. W przeciwieństwie do obrzydliwie nagłego działania europejskiej trucizny - alkoholu". To motto mojej książki.

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75480,10296812,Kamil_Sipowicz__Bierzcie_i_palcie _wszyscy.html?as=2&startsz=x#ixzz1YRBK3IIX

Jarosław II
20-09-2011, 07:52
I wystarczy! - «poczucie własnej godności i wartości». Ateista jest pozbawiony godności? Nic nie jest wart?
Ostatnio a może tak było zawsze a ja nie przykładałem wagi z założenia, zanim przeczytasz jesteś źle do mnie nastawiona i całkowici żle interpretujesz moje wypowiedzi. Gdzie napisałem, że Ateista jest pozbawiony godności i nic nie jest wart? To właśnie Wy starcie się wywyższyć zupełnie niepotrzebnie bo wszyscy pod względem wiary czy niewiary powinni być równi. To jest tak jakbyście się szykowali do wojny za tysiąc lat:rolleyes:

Hm... a co jest taką wartością?
Trudny wybór, prawda? Może rodzina, religia, bogactwo, zdrowie, wiedza, intelekt, patriotyzm, wolność, etc.??
Tak myślę, że trudno jest wybrać jedną wartość, że w każdym człowieku mieści się ich wiele; cały system. Dla ateisty w tym systemie jest także brak wiary. Nie rozumiem, dlaczego ma się wstydzić i czuć się gorszym.
Znowu obrona poprzez atak. Przed kim i przed czym? To jakieś urojenia. Kościół jest w rozpadzie na własne życzenia. bardziej należy się bać zalewu świata przez islam, bo wtedy oni nie odróżnią katolików od ateistów jak już w historii bywało.

Bo Ty masz prawo do dumy, inni - myślisz, że... niekoniecznie. A może każdy z nas ma inne powody do dumy, nie tylko te encyklopedyczno-słownikowe...
W czubek własnego nosa jesteś za bardzo zapatrzony, chyba. ;)
Znowu to samo po raz czwarty. Czym wam odebrałem prawo do dumy, że napisałem o dumie jako o Polaku. Mało tego jestem dumny, że jestem istotą rozumną i przez to znam znaczenie tego słowa a także ,że coś po sobie zostawię. Od razu aby nie prowokować następnej złej interpretacji nie mówię, że ateiści nic po sobie nie zostawią. Zostawią, co chcą zostawić.

A jednak podkreślasz to (i nie tylko to) w wielu postach. A to znaczy, że duma Cię roznosi. Gdyby była to tylko Twoja sprawa, jak sugerujesz, nic byś nie napisał. Podobnie jak wielu z nas, którzy na temat milczą i chwalą zwyczaj nie pytania o wyznawaną wiarę.
Pewnie, że nikomu nic do tego, ale... czy ktoś kogoś próbuje na coś nawracać???
Ja też nikogo nie chcę nawracać, tylko mi nie wmawiaj, że Wy milczycie, tak samo jak milczą na paradach homoseksualiści milczą jak zachrypną. Znowu nie bierz tego porównania dosłownie:rolleyes:

PS - Jarosławie, nie proś więcej ;);)
:icon_eek: :icon_eek: To tak dwuznacznie napisane przy twojej erudycji, że nie wiem czy mam nie pisać wcale, czy tylko do Ciebie , czy mam coś zwrócić. Niemniej czytać będę, ponieważ właśnie Twoja erudycja pomaga mi pogłębiać swoją wiarę i wcale nie jestem dumny, że dopiero teraz:rolleyes:

Scarlett
20-09-2011, 08:59
Po lekturze zamieszczonego w „Newsweeku” wywiadu z Nergalem pewna pani wyznała na internetowym forum, że pasują jej Nergalowe poglądy, ale chętnie skonfrontowałaby je z moimi, ucieszyłaby się z naszej debaty. Chciałbym wyjaśnić, dlaczego takiej debaty nie będzie.

Po pierwsze dlatego, że nie chcę siadać do rozmowy z kimś, kto zanim się jeszcze spotkaliśmy, sugeruje, że jestem p...lonym hipokrytą oraz amatorem duchowego g...na. Że ma prawo? Ja chyba też mam jakieś prawa i wolałbym, by ich nie naruszano. Przecież Nergal, zarzucając chrześcijanom, że wprowadzają w tym kraju mentalną dyktaturę, sam robi co do joty to samo, stawiając się ponad (proponowaną przez siebie jako alternatywa dla Dekalogu) tzw. złotą zasadą (nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe).



http://opinie.newsweek.pl/szatanskie-bajania,82201,1,1.html

Ojanna
20-09-2011, 09:54
Lubię czytać Szymona, ma swoje przekonania, ale i zdrowy dystans. Nie jest natarczywy.

bronczyk
20-09-2011, 14:26
Hm... poczucie dumy to nic złego. Uważam, że ateista też ma prawo do tego typu poczucia jak też Polak (łysy lub nie), Niemiec i członek klubu poszukiwaczy zaginionych cywilizacji. Hi, hi jak ja byłam dumna z urody swoich psów.tak los sprawił, że z najbrzydszych szczeniaków wyrastały piękności. Naprawdę odczuwałam dumę. Tylko ta duma nie przesłoniła mi problemów tych brzydszych zwierzątek. Jarosław miał na myśli pewną odmianę dumy, tę jej dobrą stronę. Nie tę głupią, napuszoną i bezmyślną, pozbawioną szacunku do drugiego człowieka.

Bogda501
20-09-2011, 16:10
Dysputa weszła na ścieżki boczne i bardzo dobrze. Paluchy na klawiaturze swędzą mnie okropnie i mam ochotę odrobinę poszerzyć tematykę wątku... o sprawę Masonów.
Obracam się w środowisku katolików rang różnych....
Spotykam się często z wyrażeniem, że czemuś winni są masoni, że coś trąci masonerią... że jak masoneria dojdzie do władzy, to koniec świata... Zapytałam kiedyś nieśmiało, o co chodzi, to spojrzano na mnie jak na dziwoląga, który karmi się niemowlętami z rożna i popija płynem Borygo..
Dlaczego środowiska katolickie tak się tego obawiają... co na ten temat wiedzą i czy w ogóle coś wiedzą... Może ktoś z was ma rozeznanie w tej materii...
Czekam na jakąś rzeczową , łopatologiczną odpowiedź.... Linki do stron mnie nie interesują....

Jarosław II
20-09-2011, 16:48
O masonerii jest na wątku Religioznawstwo i Ekumenizm i pewnie wszystko co było do powiedzenia zostało powiedziane:rolleyes:

Jarosław II
20-09-2011, 16:52
Jarosław miał na myśli pewną odmianę dumy, tę jej dobrą stronę. Nie tę głupią, napuszoną i bezmyślną, pozbawioną szacunku do drugiego człowieka.
Dziękuję, jesteś jedyną osobą która właściwie odczytała moje intencje i i zamierzony przekaz a przecież nie napisałem tego hieroglifami:)

Bogda501
20-09-2011, 16:56
O masonerii jest na wątku Religioznawstwo i Ekumenizm i pewnie wszystko co było do powiedzenia zostało powiedziane:rolleyes:
Dzięki ... Nie sadziłam, że tam znajdę odpowiedzi... Myślałam, że tam nie ma łopatologii... Wejdę i może znajdę odpowiedź, dlaczego rodzime mohery filcuję się na dźwięk słowa "mason"...:icon_eek:

Jarosław II
20-09-2011, 16:59
Dzięki ... Nie sadziłam, że tam znajdę odpowiedzi... Myślałam, że tam nie ma łopatologii... Wejdę i może znajdę odpowiedź, dlaczego rodzime mohery filcuję się na dźwięk słowa "mason"...:icon_eek:
Jest od strony 88 mnie też Ostatek wyprostowała choć ja nie moher, bigot ani dewot:rolleyes:

ostatek
20-09-2011, 17:49
Jarosławie , nie będzie przepychanek ani odbijania piłeczki. Zwyczajnie, nie mam na to ochoty.:)
Proszę tylko, nie zawstydzaj mnie i nie ustawiaj do kąta jak niegrzecznej dziewczynki. Trzeba było napisać tak, by matoł/ostatek zrozumiał.
Sprawa druga - nigdzie nie pisałam o moim wyznaniu, czy jego braku. Dlatego proszę, nie zaliczaj mnie do żadnej grupy.
/.../tylko mi nie wmawiaj, że Wy milczycie, tak samo jak milczą na paradach homoseksualiści milczą jak zachrypną. Znowu nie bierz tego porównania dosłownie /.../
Zgodnie z Twoja prośbą pomijam nieszczęsne porównanie... skupiam się na ateistach.
Mówisz, że krzyczą... nie, nie... milczą, bo czasami są zbyt młodzi, bo 'dzieci i ryby głosu nie mają'.
Państwo jest wyznaniowe, o czym wszyscy wiemy. W przedszkolach i szkołach religia. Na ścianach klas (również w urzędach, szpitalach, sądach, więzieniach, wojsku, policji, sklepach, instytucjach) symbole jednej religii. Jak się czuje dziecko ateisty lub innowiercy? Co robi przez godzinę jeśli nie uczestniczy w lekcji?
Ile szkół ma w planach zajęć etykę??
Tak więc dziecko albo nudzi się na korytarzu, albo przymusowo jest katechizowane. W jednym i drugim przypadku wytykane palcami przez szkolne koleżeństwo.
Nieco starsze, może dojść do wniosku, że stopień z religii podniesie średnią ocen. I tak często się dzieje.

Na razie z lekcji religii i symboli religijnych na ścianach zwolnione są wyższe uczelnie. Jak długo jeszcze?

A po wejściu w dorosłe życie... o in vitro, aborcji, eutanazji decyduje KK, bo zawsze można posła lub senatora anatemą postraszyć...

Pomyślcie o tym wszystkim, zanim potraktujecie lekceważąco ateistę, agnostyka, innowiercę. Nie jest łatwo nim być.

Konkordat pomijam, wiele nt. pisaliśmy.
Proszę, nie mówcie, że demokracja jest prawami większości. Co będzie jeśli owłosieni zechcą pozbyć się łysych, szczupli - grubych, bruneci - blondynów... Lub odwrotnie, bo nie wiem kto jest w większości.
Demokracja ma zagwarantować równe prawa wszystkim. Nie wykluczając ani nie krzywdząc żadnej grupy.

PS - Jarosławie, nie chciałam Cię dotknąć; raczej do dyskusji sprowokować.:):)
A więcej nie proś... o rachowanie kości. Nieznajomość anatomii nadrabiam zapałem. I sam widzisz jak się zapalczywość kończy. Sorry. Biję się po piersiach i krzyczę: ostatek! Anathema sit. :redface::(

Jarosław II
20-09-2011, 18:35
Sprawa druga - nigdzie nie pisałam o moim wyznaniu, czy jego braku. Dlatego proszę, nie zaliczaj mnie do żadnej grupy.
Wydawało mi się, że gdzieś się zdeklarowałaś, bo nie można być ambiwalentnym w tym temacie. Samo określenie, że trzeba być człowiekiem jest bardzo ogólne podobnie jak prawo i sprawiedliwość, gdzie teoretycznie wszyscy powinni być "za" :D nie znam takich którzy by tego nie chcieli, a jednak...:D

Państwo jest wyznaniowe, o czym wszyscy wiemy. W przedszkolach i szkołach religia.
A po wejściu w dorosłe życie... o in vitro, aborcji, eutanazji decyduje KK,
Pomyślcie o tym wszystkim, zanim potraktujecie lekceważąco ateistę, agnostyka, innowiercę. Nie jest łatwo nim być.
Bardzo nad tym ubolewam, choć teoretycznie kształtowaniem młodych powinny się zajmować rodzina i szkoła, a czy się zajmują? Gdyby KK był bardziej tolerancyjny a jednocześnie nie narzucał się tak bardzo mógł by też spełniać tą rolę. Ja mam bardzo dobre wspomnienia z religii od podstawówki do końca ogólniaka. Nie były wtedy stopnie wliczane w żadną średnią, która teraz bardzo zniekształca poziom wiedzy.

PS - Jarosławie, nie chciałam Cię dotknąć; raczej do dyskusji sprowokować.:):)
Ostatku, ja za cienki jestem na dyskusje z Tobą:) najwyżej mogę się czepiać jak chcesz i tarmosić za walonki:D
3maj się ciepło bo ta pora na Twoje schorzenia nie jest dobra:( Polecam nalewkę z bursztynu jako wszelkie smarowidła.

maja59
20-09-2011, 18:46
Ja mam bardzo dobre wspomnienia z religii od podstawówki do końca ogólniaka. Nie były wtedy stopnie wliczane w żadną średnią, która teraz bardzo zniekształca poziom wiedzy.

Nie mogłeś mieć szkolnych wspomnień z czasów od podstawówki do końca ogólniaka, religia weszła do szkół na chwilkę w 1956 roku i wyszła rok albo dwa lata później. Katechizacja odbywała się w salkach przy kościele. Bardzo dobrze to pamiętam.

Jarosław II
20-09-2011, 23:08
Nie mogłeś mieć szkolnych wspomnień z czasów od podstawówki do końca ogólniaka, religia weszła do szkół na chwilkę w 1956 roku i wyszła rok albo dwa lata później. Katechizacja odbywała się w salkach przy kościele. Bardzo dobrze to pamiętam.
Masz całkowitą rację tak było i nie zaprzeczam:) Niemniej to były lata szkolne:D

BarbaraK
20-09-2011, 23:34
Nie mogłeś mieć szkolnych wspomnień z czasów od podstawówki do końca ogólniaka, religia weszła do szkół na chwilkę w 1956 roku i wyszła rok albo dwa lata później. Katechizacja odbywała się w salkach przy kościele. Bardzo dobrze to pamiętam.
Pamięć mam może nieco gorszą ,ale ja mialam religię w szkole,do komunii przygotowywała nas katechetka,a było to naprawdę przed 1956 r.Mieszkałam w Łodzi i mimo,że chodziłam do przedszkola do sióstr,to później nie pamiętam abym w kościele uczyla się religii.Do roku szkolnego 55/56 religia na świadectwach jest przedmiotem,a dopiero od roku 56/57 przedmiot nadobowiązkowy.Sprawdzilam w świadectwach szkolnych.

quasimodo81
21-09-2011, 22:46
Wydaje mi sie, ze kazdy kto tu pisze ma juz swoje latka i powinien byc pewien w co wierzy a w co nie.........
Przynajmniej mi sie tak wydaje......
No pocześci masz racje ale popatrz na Jerzego.Waldorffa, czy Jacka Kuronia. Oni nie wierzyli ale też nie negowali istnienia Boga jako takiego.


Moja edukacja religijna to już końcówka lat 80tych i lata 90 te. Oj wiele się działo w tej przestrzeni, rekolekcje. Pierwsze dwie klasy to jeszcze komuna wiec przy kościele w salce a potem już normalnie w budzie. Oj ksiądz nie miał lekko ale tez i nie było jakiegoś chamstwa z naszej strony. Po prostu od młodzieżowe subkultury i trudne pytania. Ale w tym wielu to chyba dla wszystkich normalne. Religia w szkole to mam wrażenie kolejna godzina wychowawcza ino bez wychowawcy a z księdzem. I jak było ładnie to i w piłkę się pograło jak boisko było wolne.

ostatek
22-09-2011, 11:28
/.../ Wydawało mi się, że gdzieś się zdeklarowałaś, bo nie można być ambiwalentnym w tym temacie. Samo określenie, że trzeba być człowiekiem jest bardzo ogólne /.../
Tak - zdeklarowałam się w ankiecie, ale ona anonimowa była. Na forum nie określałam się (otwartym tekstem), bo jest to moja osobista/intymna sprawa. Wyłącznie moja.
Bycie człowiekiem jest bardzo ważne. Rodzisz się człowiekiem i nigdy nie przestajesz nim być. Możesz zmieniać religie, poglądy polityczne, stan majątkowy, wykształcenie... bo wszystko to jest rzeczą wtórną. Podstawową wartością jest człowieczeństwo. Od nas samych zależy zawartość człowieka w człowieku. Z kolei ta zawartość często, acz nie zawsze, warunkuje podziały wtórne.
/.../ teoretycznie kształtowaniem młodych powinny się zajmować rodzina i szkoła /.../
Uściślę. Wychowaniem młodych powinni zajmować się rodzice. Szkoła ma uczyć; wychowywać przy okazji nauczania, ale nigdy tylko wychowywać. Jeśli chodzi o KK - tak myślę, że ten rwie się do wychowywania dzieci, młodzieży nawet starców... i tylko się rwie... bardzo dobrze, że wpływ ten jest troszeczkę ograniczony pomimo chęci nieograniczonych. Wyobrażasz sobie dziecko z rodziny ateistów, agnostyków, buddystów, mormonów, etc. poddane wpływom KK? W szkole katecheta straszy piekłem, w domu dziecko słyszy, że piekła nie ma. Komu wierzyć? Ups, w buddyzmie jest piekło, ale nie wieczne.
Żeby się nie rozpisywać niepotrzebnie - stwierdzę, że w na lekcjach szkolnych uczy się religijności, nie religii. Mój rocznik załapał się na religię, ze stopniem na świadectwie. I pamiętam: obowiązkowe nabożeństwa, pierwsze piątki, rekolekcje i zero wiedzy. Pamiętam jeszcze 'wykład' o stworzeniu świata i człowieka; wykwit kreacjonizmu, bo też ksiądz/katecheta krasomówcą nie był i talentu pedagogicznego nie miał.

W dalszym ciągu twierdzę, że świeckie szkoły powinny takimi pozostać. Nauczanie religii powinno odbywać się w kościołach i innych miejscach stosownych, związanych z kultem.

Quasimodo (w części) popiera mój wywód, pisząc o grze w piłkę i lekcjach wychowawczych. Miejscowy Wielebny ujął sprawę podobnie; nie chodzi o naukę religii, chodzi o zagospodarowanie czasu, by dziecko/młodzież nie zajęło się czym innym, nie poszło na ulicę, nie wpadło w łapy sekt czy ateizmu.
Mam pytanie do Quasi, przedstawiciela młodszego pokolenia i będę wdzięczna za odpowiedź:
- czego się nauczyłeś o własnej religii na katechezach? znasz zasady/teologię, Biblię, historię chrześcijaństwa w różnych jego postaciach (w zarysie choćby), papiestwa... potrafisz stanąć w szranki i obronić własną religię - logicznie i bez emocji - w rozmowie z np. Świadkiem Jehowy? Daję ŚJ jako przykład, gdyż zaliczani są oni do tzw. nurtu badackiego (Badacze Pisma Świętego) i rozmowa z nimi nie jest łatwa.

PS - Jarosławie, nalewka z bursztynu, końska maść, agawa moczona w 'łzach sołtysa' .... i tak SKS wygrywa.... :mad:

zen
22-09-2011, 11:33
Bogda, dziękuję , jestem ciekawa.

Mnie to również interesuje.

wuere'le
22-09-2011, 12:33
Pozwolę sobie wesprzeć Ostatka w wypowiedziach dotyczących nauczania religii w szkole. Jako stary (bardzo) nauczyciel uważam, że nauczanie religii, (poza narzucaniem dzieciom religii) niczego nie uczy.
Wprost przeciwnie , na trudne pytania młodzieży katecheci reagują złością itp.
Znam katechetę, który w dawnych czasach był sekretarzem partii w dużym zakładzie i co on ma do zaoferowania? Jak wygląda biskup, który go do tego powołał?
Moim zdaniem nauczanie religii dla dzieci młodszych powinno się odbywać w salkach katechetycznych po lekcjach, dla chętnych i we właściwy sposób,w gimnazjum powinno to być religioznawstwo a w szkole ponadgimnazjalnej dobrze przemyślane elementy filozofii.
Efekt nauczania religii jest bardzo mizerny i co z tego wynika, wiara po takiej katechizacji niewiele warta. Nietzsche powiedział: Przyzwyczajenie do zasad nieumotywowanych nazywa się wiarą.
Jeśli zaś chodzi o wychowanie , to oczywiście powinni się tym zająć rodzice, przecież 3/4 czasu dziecka spędza ono w domu a tylko 1/3 w szkole. Nie można wiec oczekiwać od szkoły, ze wychowa dziecko. Szkoła, jak słusznie zauważyła Ostatek, ma uczyć a wychowywać przy okazji i tego, czego w domu raczej dziecko nie znajdzie, np. wychowanie seksualne, czy patriotyczne.

Mar-Basia
22-09-2011, 13:01
Wuere'le
Masz duzo racji, Mysle, ze problem jest bardzej skomplikowany. Nauka religii? ???? Zalezy przeciez od oddbiorcy. Pierwszym odbiorca jest dziecko, ktore wielokrotnie nie potrafi samo podejmowac konkretnych decyzji, analizowac. Katecheta robi ich z nich papuge, ktora powtarza bez zrozumienia.

Parenascie lat bylam uczennica w szkole prowadzonej przez zakonnice i przyznam sie szczerze, ze nie wiele korzystalam z nauk religii. Zdecydowanie ich nie lubilam tak samo jak lekcji j.rosyjskiego. Jestem oporna natura i wszystko co jest sila narzucane wzbudza we mnie naturalny sprzeciw.

Wracajac do tematu. Moze byloby lepiej gdyby na religie uczeszczaly dzieci, ktore troche ja czuja....Dom, rodzina - napewno ma tu duza role do odegrania.

Tylko jest znowu "ALE" - wiemy kim byli rodzice naszego pokolenia "seniorow", ludzie, ktorzy przezyli potworna IIWS wielokrotnie dzieki wiarze. Kim sa dzisiejsi rodzice? Co oni sami wiedza o religi/religiach, dogmatach. Wielu z nich nie ma pojecia, ze istnieja inne religie jak chrzescjanska, nawet nie sila sie aby wysunac poza prog kawalek dluzszego czy krotszego nosa. O czym tu mowa?

W wieku szkolnym zdecydowanie bardziej mi przypadly do gustu Mity Greckie. ;)

wankabor
22-09-2011, 14:02
.
Jeśli chodzi o wychowanie , to oczywiście powinni się tym zająć rodzice,. Nie można wiec oczekiwać od szkoły, ze wychowa dziecko. Szkoła, jak słusznie zauważyła Ostatek, ma uczyć a wychowywać przy okazji i tego, czego w domu raczej dziecko nie znajdzie,

A jeśli rodzice są "toksyczni" inaczej mówiąc, rodzina jest mocno patologiczna, lub na skutek różnych okoliczności nie ma się rodziców, to kto ma obowiązek wychować dziecko na przyzwoitego człowieka ?

Jarosław II
22-09-2011, 14:14
Wszyscy się zgadzamy, że religia powinna wrócić do salek katechetycznych w tym celu budowanych, tak jak związki powinny wyjść z zakładów :D. Kościół też powinien za te lekcje płacić katechetom jeśli nie płaci podatków lub płaci symbolicznie, tylko są problemy techniczne związane z konkordatem. Chodzenie na religię też powinno być dobrowolne i nie oceniane do średniej ocen. To co, zaraz po wyborach idziemy palić opony pod sejmem, bo mam ich ponad setkę i nie wiem czy je oddać do cementowni, czy się wstrzymać. A może jest tu ktoś zakamuflowany kto pomoże to nasze chciejstwo rozwiązać bo same trzepaczki do piany nie wystarczą:rolleyes: Co do wychowania to obowiązek mają rodzice, a resocjalizacja to domy poprawcze i wiezienia, czyli państwo, szczególnie sierot emigracyjnych, których rodzice wyjechali za granicę:rolleyes:

Jarosław II
22-09-2011, 14:33
Tak - zdeklarowałam się w ankiecie, ale ona anonimowa była. Na forum nie określałam się (otwartym tekstem), bo jest to moja osobista/intymna sprawa. Wyłącznie moja.
Każdy ma takie prawo, intymność to podstawa, faktycznie nie potrzebnie się otwarłem. Postaram się to naprawić milczeniem, przynajmniej po części. Nie jestem już dumny z niczego nawet że jestem człowiekiem, bo będąc człowiekiem muszę żyć w społeczności a jeśli społeczność jest tak tajemnicza to po cóż mi to. Na razie jestem w RK....a niedługo będę w tajemniczej organizacji....M, bo znalazłem nieoczekiwanie bliskie powiązania, nawet mają wspólne zjazdy. A będąc w M, automatycznie zostanę ....A i dopiero wtedy powiem, jestem dumny, że jestem prawdziwym A:D :D
Trochę to potrwa ale miejcie cierpliwość, wiecie jak to jest z procedurami, wywiad, lustracja, TW i takie inne. W każdym razie będziecie pierwsi, którzy się dowiedzą:D :D

Jarosław II
22-09-2011, 14:35
A jeśli rodzice są "toksyczni" inaczej mówiąc, rodzina jest mocno patologiczna, lub na skutek różnych okoliczności nie ma się rodziców, to kto ma obowiązek wychować dziecko na przyzwoitego człowieka ?
Przyzwoici ludzie już się rodzą, czego przykładem jesteśmy my dwoje:D

wuere'le
22-09-2011, 14:39
Wankabor, moja wypowiedź dotyczyła najszerszego ogółu, kwestia wymienionych przez Ciebie przypadków jest zupełnie odrębną sprawą, wymagającą tak jak reszta, zmian systemowych. Powtórzę w szkole dziecko jest średnio 8 godzin w domu, jaki by nie był, pozostałe 16.
Trzeba by zatem zacząć reformę oświaty od wychowywania rodziców, a przede wszystkim służby socjalne powinny wykazać tu dużo większą aktywność. Wiem to z zawodowych doświadczeń.
Szerzej na ten temat wypowiedziałem się na swoim blogu, którego adres tu:
http://patrze-i-komentuje.blog.onet.pl/O-osobowosci-slow-kilka,2,ID396260315,n
Kto ma ochotę, to zapraszam.

wankabor
22-09-2011, 17:24
Przyzwoici ludzie już się rodzą, czego przykładem jesteśmy my dwoje:D

Już kiedyś pisałam, że każdy rodzi się analfabetą i ateistą. A czy noworodek jest zadatkiem na przyzwoitego człowieka, to jest wielka niewiadoma. Bardzo zacny człowiek - senior, powiedział mi kto to jest przyzwoity człowiek i dla którego ma ogromny szacunek. Otóż jest to człowiek, który nigdy nie był świnią.

wankabor
22-09-2011, 17:35
.
Trzeba by zatem zacząć reformę oświaty od wychowywania rodziców, a przede wszystkim służby socjalne powinny wykazać tu dużo większą aktywność. Wiem to z zawodowych doświadczeń.

Och jak żałuję, że za wcześnie się urodziłam. Za moich dziecięco młodocianych lat nie było służb socjalnych ani systemu kształcenia czy wychowania rodziców. Mimo to wyrosłam na zupełnie przyzwoitego człowieka ( mieszczę się w definicji podanej wyżej):tongue:

Mar-Basia
22-09-2011, 17:38
Romualdzie, dziekuje za linka do Twego bloga. Przeczytalam pare refleksji, ktore mi sie podobaja. Nie na darmo jest powiedzenie: "czym skorupka za mlodu nasiaknie".;)

Jarosław II
22-09-2011, 18:35
Już kiedyś pisałam, że każdy rodzi się analfabetą i ateistą. A czy noworodek jest zadatkiem na przyzwoitego człowieka, to jest wielka niewiadoma. Bardzo zacny człowiek - senior, powiedział mi kto to jest przyzwoity człowiek i dla którego ma ogromny szacunek. Otóż jest to człowiek, który nigdy nie był świnią.
Ty nawet nie wiesz jakie tajemnice ludzie biorą do grobu, morderstwa, zdrady, donosy. Czasem zdążą o tym powiedzieć przed ostatnim namaszczeniem a czasem nie :rolleyes:

wuere'le
22-09-2011, 18:50
Marbela dzięki, Wankabor, mówimy o czasach nam współczesnych, nie o historii. Zauważ łaskawie, ze świat się rozwija, idzie do przodu i nie można dreptać w miejscu.Tak więc i warunki rozwoju człowieka ewaluują, tak jak wymagania w stosunku do człowieka.

wuere'le
22-09-2011, 18:54
Marbela dzięki, Wankabor, mówimy o czasach nam współczesnych, nie o historii. Zauważ łaskawie, ze świat się rozwija, idzie do przodu i nie można dreptać w miejscu.Tak więc i warunki rozwoju człowieka ewaluują, tak jak wymagania w stosunku do człowieka.
Wracając do wypowiedzi Marbeli, można tu powrócić do tematu wątku, jak dziecko zostanie wychowane, jaką wolność myślowa otrzyma, w przyszłym życiu będzie albo bardzo religijny, albo ateistą, albo po prostu samo wybierze swoja drogę rozwoju duchowego.I o to w końcu chodzi.

ostatek
22-09-2011, 19:07
Jarosławie,:)
prawda, skazany jesteś na towarzystwo innych przedstawicieli naszego gatunku, bo w XXI wieku trudno znaleźć pustelnię. Kartuzi? Jest ich kilku w Polsce, nawet ośrodek wczasowo-wypoczynkowy wg reguł zakonnych prowadzą... można pojechać na tydzień lub dwa, zakosztować samotności i spróbować życia eremity...
Można też schować się w sobie, ale to wymaga hartu ducha.

Kilkakrotnie pisałam w wątkach różnych, że sprawa wyznawanej religii jest bardzo osobista. I ktoś może nie chcieć się zwierzać na forum, podobnie jak nie chce ujawniać danych osobowych, wizerunku czy wysokości zarobków.
Nie ma zakazu zwierzania się, ale nie ma także podobnego obowiązku. Społeczność mówi ile chce. I dobrze jest jak wie co mówi, nie tylko mówi co wie.

Marbello, :)
tak już jest, że decyzje za dziecko podejmują rodzice. Często decydują się dziecko ochrzcić i wychować w duchu religijności, mówiąc: dorośnie, wybierze. Wzorzec przenoszony jest na następne pokolenie i jeszcze na następne...
aczkolwiek jest to rozwiązanie połowiczne, nie przeszkadza jednak 'urzędnikom' kościelnym, często zajętym sprawami 'wyższego rzędu'.
Zgadzam się z Wuere'lkiem,:) że w szkołach ponadpodstawowych powinny być podstawy religioznawstwa i elementy filozofii.

Konkordat odpuszczam. Mam nadzieję, że następne pokolenie poradzi sobie z nieszczęsnym aktem prawnym. Religia w szkołach, więc umowa o pracę, która to umowa pociąga za sobą wynagrodzenie, a jeśli nauczyciel i zapłata za pracę - przedmiot tak samo ważny jak inne; więc liczy się do średniej ocen... Proste, jak metr sznurka w kieszeni. Ktoś nie pomyślał czy celowo bubel prawny puścił? O wszystkim tym odrębny wątek zapisaliśmy.

PS - Jarosławie, z tym 'A' mocno przesadziłeś... wywiad, lustracja, TW i takie inne też niepotrzebne... ;)

Jarosław II
22-09-2011, 19:39
Jarosławie,:)
prawda, skazany jesteś na towarzystwo innych przedstawicieli naszego gatunku, bo w XXI wieku trudno znaleźć pustelnię. Kartuzi? Jest ich kilku w Polsce, nawet ośrodek wczasowo-wypoczynkowy wg reguł zakonnych prowadzą... można pojechać na tydzień lub dwa, zakosztować samotności i spróbować życia eremity...
Można też schować się w sobie, ale to wymaga hartu ducha.
Byłem, nie po to by mi był potrzebny, ale próbuję wszystkiego, czasem nawet ze szkodą dla zdrowia:D :D

Kilkakrotnie pisałam w wątkach różnych, że sprawa wyznawanej religii jest bardzo osobista. I ktoś może nie chcieć się zwierzać na forum, podobnie jak nie chce ujawniać danych osobowych, wizerunku czy wysokości zarobków.
Nie ma zakazu zwierzania się, ale nie ma także podobnego obowiązku. Społeczność mówi ile chce. I dobrze jest jak wie co mówi, nie tylko mówi co wie.
Wiem, wiem ja niestety com powiedział, tom powiedział :cool:

PS - Jarosławie, z tym 'A' mocno przesadziłeś... wywiad, lustracja, TW i takie inne też niepotrzebne... ;)
Muszę zdaje się zawsze zanim coś napiszę w "świat" wysłać do Ciebie na priw po korektę i autoryzację swojego tekstu:D

Jarosław II
24-09-2011, 16:23
Wracając do tematu wydaje mi się, że najlepiej jak każdy byłby dumny z siebie za swoje osiągnięcia, sukcesy ale nie koniecznie za wygórowane pojęcie o sobie. I nic tu nie ma do rzeczy, wiara, wyznanie czy ateizm, bo tego najlepiej byłoby nie uzewnętrzniać. Rację ma Ostatek, że sprawa wyznawanej religii jest bardzo osobista. W dzisiejszych czasach kiedy nienawiść ludzka ma różne objawy i dewiacje mogą się tylko wzmagać animozje i podziały. Wystarczy, że w polityce są już podziały nie do zasypania. Łatwiej potem takim narodem manipulować z zewnątrz.

bronczyk
25-09-2011, 21:34
Jarosławie, a czy nie można mieć odmiennego wyznania religijnego i mieć dla siebie szacunek. Można. Jeśli mam szacunek do swojej religii to dzięki niej szukam połączenia z innymi, a nie podziału i nienawiści.

waclaw46
01-10-2011, 21:00
W faktach i Mitach opisana jest sprawa jak papież za posiadanie bibli nakładali ekskomunikę Innocenty III Grzegorz V przy czym Paweł III wysłał na stos samą książkę i popiół pozostał po spaleniu tysięcy egzemplarzy Biblii .Ciekawy artykuł z europejskiej historii i prymitywizmu elit jakim był wyższy kler a pikanterii dodaje to że to ludzie świeci.I sprawa Ner gala http://www.youtube.com/watch?v=i2t9NWbai_k i jego odpowiedz w sądzie http://www.youtube.com/watch?v=8gke8JW3pXI&feature=related . Jeżeli szatan istnieje to można go powołać na świadka i go przesłuchać i ostatecznie wyjaśnić sprawę.
Myślę że w wolnym kraju można mieć inne poglądy a podarcie podręcznika Wielki wybuch czy podręcznika o ewolucji nie rani moich poglądów materialistycznych

waclaw46
08-10-2011, 10:24
http://www.youtube.com/watch?v=u8CAM3NBYyA&NR=1 Wiara czyni czuba tych co zainteresuje całość mogą sobie posłuchać na youtube

Jarosław II
08-10-2011, 10:54
Jarosławie, a czy nie można mieć odmiennego wyznania religijnego i mieć dla siebie szacunek. Można. Jeśli mam szacunek do swojej religii to dzięki niej szukam połączenia z innymi, a nie podziału i nienawiści.
Szacunek powinni mieć wszyscy wobec wszystkich niezależnie od wyznania czy ateizmu.....ale nie mają. Tak samo są winni wierzący dyskryminując niewierzących jak i odwrotnie. Ale gdyby tego nie było to nie było by na świecie wojen i teraz ludzkość by liczyła 20 mld ludzi, coś za coś :rolleyes: Tak, że nie ma co się szanować wzajemnie i umierać z głodu :D

waclaw46
08-10-2011, 12:15
Szacunek powinni mieć wszyscy wobec wszystkich niezależnie od wyznania czy ateizmu.....ale nie mają. Tak samo są winni wierzący dyskryminując niewierzących jak i odwrotnie. Ale gdyby tego nie było to nie było by na świecie wojen i teraz ludzkość by liczyła 20 mld ludzi, coś za coś Wojna religijna nie jest żadnym usprawiedliwieniem , mordowanie w imię wyimaginowanego wyznania jest też nie etyczne. Rozwiązywanie problemów światowych związanych z przeludnieniem poprzez wojny to dobre było w okresie kiedy religie powstawały a nie w społeczeństwie na początku XXI wieku. Etyka też podlega ewolucji i to co kiedyś było nie musi obecnie obowiązywać.

waclaw46
08-10-2011, 12:49
http://www.youtube.com/watch?v=o55kcbGmmbU&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=mloNL_xGyFs&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=u8CAM3NBYyA&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=OmM8MqzUE2I&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=Uolvfx3snn8&feature=related

Wszystkie te filmy poruszają jedną sprawę to wiarę w przekaz pisany przez ludzi na różnym stopniu rozwoju cywilizacji i doktrynalnym podejściu do treści zawartych w tych zapisach.
Zastanawiając się nad tym co poruszone jest w tych filmach i spróbować nie mieszać pojęcia Boga z treściami zawartymi w religijnej beletrystyce.

Jarosław II
08-10-2011, 14:46
Wojna religijna nie jest żadnym usprawiedliwieniem , mordowanie w imię wyimaginowanego wyznania jest też nie etyczne. Rozwiązywanie problemów światowych związanych z przeludnieniem poprzez wojny to dobre było w okresie kiedy religie powstawały a nie w społeczeństwie na początku XXI wieku. Etyka też podlega ewolucji i to co kiedyś było nie musi obecnie obowiązywać.
Jak mało raz przeczytać, to przeczytaj dwa razy. Je też jestem przeciwnikiem wojen, wszystkich nie tylko religijnych. Natomiast Ty jesteś nietolerancyjny wobec wszystkich z jednym małym wyjątkiem :rolleyes:

waclaw46
08-10-2011, 16:18
Ty jesteś nietolerancyjny wobec wszystkich z jednym małym wyjątkiem Tolerancja nie polega na wstrzymywania się od zabierania głosu w sprawach które wynikają z braku wiedzy i odporności na manipulacje.Jeżeli istnieje indoktrynacja od małego dziecka to we wszystko można uwierzyć.Autor filmu porusza sprawy w którym wierzący nie znajdują argumentów na poparcie wątpliwości o których mówi.

Jarosław II
14-10-2011, 08:29
Zastanawiam się, czy Palikot to ateista czy tylko pozer. :D

zen
14-10-2011, 09:43
CZy łatwo być ateistą?Z bardzo długiego swojego życiowego doświadczenia wiem, że nie łatwo.
Pozdrawiam.

Bogda501
14-10-2011, 10:30
CZy łatwo być ateistą?Z bardzo długiego swojego życiowego doświadczenia wiem, że nie łatwo.
Pozdrawiam.
Tego samego zdania jest Abp. Alfons Nossol co przyznał w rozmowie z Mirosławem Ikonowiczem
Czytaj w moim podpisie...

Jarosław II
14-10-2011, 15:33
Tego samego zdania jest Abp. Alfons Nossol co przyznał w rozmowie z Mirosławem Ikonowiczem
Czytaj w moim podpisie...
Niektórzy nawet nie wiedza co to znaczy być ateistą, czasami myślą, że to samo co obrazić się z różnych powodów na KK albo jak Bóg nie spełni prośby wygrania w totka :rolleyes: nikt nie rodzi się ateistą lub wierzącym, tylko życie kształtuje osobowość.

Bogda501
31-10-2011, 10:01
Zanim wątek zniknie w mrocznych czeluściach archiwum... podsumujmy ankietę.. 26 ateistów na 24 katolików to w społeczności seniorów wyniki obiecujące... Pewnie tych katolików jest więcej, tylko dlaczego nie wsparli współwyznawców..?

Marii
31-10-2011, 16:54
Pewnie dlatego, ze nie chcieli sie babrac w tak durnym temacie......

Bogda501
31-10-2011, 17:36
Pewnie dlatego, ze nie chcieli sie babrac w tak durnym temacie......
"Durny Temat"... Nareszcie znalazł się ekspert ...!
Też twierdzę, że przyznawanie się do własnej filozofii życiowej/ wiary/ światopoglądu *)... jest durnotą.
"Normalny" członek społeczeństwa powinien paradować w pancerzu anonimowości oraz zakłamania... Może to nieuczciwe... ale za to jak wygodnie i bezpiecznie...

*)- niepotrzebne skreślić

Jarosław II
31-10-2011, 18:41
Też twierdzę, że przyznawanie się do własnej filozofii życiowej/ wiary/ światopoglądu *)... jest durnotą.
"Normalny" członek społeczeństwa powinien paradować w pancerzu anonimowości oraz zakłamania... Może to nieuczciwe... ale za to jak wygodnie i bezpiecznie...
Prawdę prawisz. Jest durnotą. Człowiek który sam się odkrywa staje się pośmiewiskiem narażonym na szyderstwa "tych drugich" i nic na to nie poradzisz. Jest to aż nadto widoczne tutaj na wszystkich wątkach związanych nawet pośrednio z tematami religijnymi. I lepiej mi paradować w pancerzu anonimowości niż pancerzu defensywnym i odszczekiwać się, bo trudno TU mówić o dyskusjach raczej ujadaniu, w czym sam uczestniczyłem :D Po jednej stronie jest wiara a po drugiej waga aby ja zważyć i to jest durne:D :D Ze swoją wiara jak i intymnymi sprawami nie będę paradował :D A komu obnażanie potrzebne niech to robi.

maja59
31-10-2011, 20:19
Tak samo są winni wierzący dyskryminując niewierzących jak i odwrotnie. Ale gdyby tego nie było to nie było by na świecie wojen i teraz ludzkość by liczyła 20 mld ludzi, coś za coś :rolleyes: Tak, że nie ma co się szanować wzajemnie i umierać z głodu :D
Reasumując; najważniejsza jest właściwa liczba wojen i wynikowa odwrotnie proporcjonalna populacja pozostałej ludności;) . Co do braku szacunku dla oponentów nasze forum jest wspaniałym przykładem walki o dobrobyt.:(

Marii
31-10-2011, 20:43
Ateista- to brzmi dumnie... juz sama nazwa watku jest dla mnie durna...... co dumnego moze byc w tym, ze ktos jest ateista?????

Mar-Basia
31-10-2011, 20:49
Ateista- to brzmi dumnie... juz sama nazwa watku jest dla mnie durna...... co dumnego moze byc w tym, ze ktos jest ateista?????

Dla kogo durny, to durny. Kazdy jest z czegos tam dumny, bo inaczej klops totalny.:rolleyes: :rolleyes:

Bogda501
31-10-2011, 21:49
co dumnego moze byc w tym, ze ktos jest ateista?????
O Polakach mówi się, że są NARODEM DUMNYM ... no właśnie- z czego powinien być dumny statystyczny POLAK..?
Może ktoś podpowie jakie cechy są podstawą tego stwierdzenia, może uzasadni: dlaczego bycie ateistą , nie może być powodem do dumy..?
Ja jestem dumna z tego, że w życiu kieruję się rozumem a nie wiarą... Inni zapewne mają własne kryteria...

Jarosław II
31-10-2011, 23:04
Ja jestem dumna z tego, że w życiu kieruję się rozumem a nie wiarą... Inni zapewne mają własne kryteria...
Jedno drugiego wcale nie musi wykluczać a nawet nie powinno, bo jest jeszcze wolna wola :rolleyes:
Tu nie ma życia w tym wątku. Szkoda mojego czasu, jeśli nikt z zainteresowanych nie odpowiada na posty.

Jarosław II
03-12-2012, 23:15
Ponieważ wątek o ekumeniźmie stał się niszą dla ateistów a tu taki dumny watek spadł do piekła to go wyciągam z czeluści skoro dumny to i w posadach musi być mocny.

Jarosław II
04-12-2012, 06:34
Ponieważ wątek religijny zszedł na kocie choinki sufitowe to nie mam gdzie napisać, że ja też jestem dumny, że nie jestem ateistą. W demokracji to chyba dozwolona wypowiedź.:LOL: Życzę wszystkim odwiedzającym ten wątek pozytywnych emocji.:*

waclaw46
04-12-2012, 13:17
Wszystko zależy o czym się dyskutuje dlatego oceny tematu dyskusji mogą być rozbieżne.Dyskusje o religii którą oparta jest na wierze ograniczają się do przekonania drugiej osoby o swojej racji bez poparcia tego dowodem.Aby osiągnąć efekt potrzeba być dobrym psychologiem i wykorzystywać manipulację.Też jest wygodniej kiedy ten którego przekonywujemy jest niewykształcony i możemy wykorzystać znane prawidła fizyczne do wskazania na obecność cudu, stąd dążenie wyznań religijnych do zaniżania wykształcenia bo głupimi steruje się prościej.Głosząc swoją religię potrzeba ją znać i jak jest z wiedzą trzeba na bieżąco aktualizować.Nie da się o czymś mówić jak nie ma się o tym żadnego pojęcia a tylko powołuje się na antenatów swojego rodu.

Jarosławie II przecież nic nie stoi na przeszkodzie by założyć wątek tu chwalimy Boga /Bogów i każdy będzie mógł pisać peany do swojego Boga nawet do tego /Bóg Kościoła Latającego Potwora Spaghetti (ang. Church of the Flying Spaghetti Monster), inaczej pastafarianizmu, parodii religii/.

Nie powiedziałbym że wątek o ekumenizmie gdzie pisze Ostatek schodzi na psy.
Ekumenizm-ruch w obrębie chrześcijaństwa dążący do przywrócenia pierwotnej jedności pomiędzy rozlicznymi wyznaniami chrześcijańskimi w ramach jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła[2]. Głównym narzędziem ekumenizmu jest dialog i wspólna modlitwa, które nie mają na celu pochopnego zacierania różnic, lecz odkrycie jedności opartej na prawdzie i miłości Chrystusa. Ostatek zajmuje się dialogiem i wyjaśnianiem różnic pomiędzy wyznaniami.Nic nie stoii na przeszkodzie byś zajął się modlitwą wspólną ,wykupił na Skype rozmowy wideo i połączył się z koleżankami i kolegami i wspólnie z dywanikiem lub bez odbywał modlitwy.Myślę że to co piszesz o swojej działalności nie jest konfabulacją

Lila
04-12-2012, 13:35
Wacku, sorki. Nie chcem, ale muszem wziąć Jarosława w obronę.
To gdzie on w końcu może się wypowiedzieć?
Na wątku 'getto katolickie' radziłeś komuś, aby coś tam na katolickim czole sobie wypisywał,
a tu Jarkowi polecasz dywany. Daj chłopie spokój.


ps. Autorkę wątku, którą niezmiennie od lat lubię i szanuję,
przepraszam za wtręt.:)
Znikam w sinej dali..:)

Bogda501
04-12-2012, 16:35
ps. Autorkę wątku, którą niezmiennie od lat lubię i szanuję,
przepraszam za wtręt.:)
Znikam w sinej dali..:)
Daj se luzu i nie przepraszaj. Długo mnie nie było ale teraz znów jestem gotowa podkładać własne odciski pod twoje obcasy... :icon_eek: - (w zamian za małą przysługę..?? )

waclaw46
04-12-2012, 17:00
Na wątku 'getto katolickie' radziłeś komuś, aby coś tam na katolickim czole sobie wypisywał,
a tu Jarkowi polecasz dywany. Tych co się poczuli urażeni moimi sformułowaniami tych do których to było kierowane jak i postronnych czytelników -przepraszam.
Wacław Puchała

Lilu wracając do sprawy wyrażania swoich poglądów i możliwości o tym napisania nie zdarzyło się na forum aby działała jakaś cenzura.Forum SC umożliwia stworzenie dowolnych wątków tematycznych gromadzących ludzi o podobnych zainteresowaniach.Najbardziej emocjonujące i wywołujące najwięcej emocji to religia i polityka.

Politeizm jest mniej nowoczesny od monoteizmu? Czy lepsza religia wypiera gorszą? Czy prawdziwsza zajmuje mniej prawdziwą? Czy o wyższej etyce wypiera tę o mniejszej? Możemy zadawać pytania i próbować na nie odpowiedzieć.Patrząc na dane dotyczące wyznawców religii największą skutecznością okazały się dwa wyznania monoteistyczne Islam i katolicyzm .Pamiętając z historii świata swoją dominację osiągnęły dzięki podbojom i nawracaniem przy pomocy siły miecza potem karabinu.Dopiero w XX wieku zaczęto prowadzić działalność ekumeniczną.I zaczęto drogą przekonywania i działalności misyjnej i zaangażowania środków finansowych dokonywać zmian poglądów ludzi o innych wyznaniach.

Kto nas zaraża wiarą ? Nie kapłani oni są strażnikami wiary ale nasi rodzice nikt tu nie jest winny bo jak przypisać winę za to rodzicom? Przecie rodziców zarazili wiarą ich rodzice i tak możemy się cofać przez pokolenia do Mieszka I.On podjął zmianę wiary ze względów politycznych i chwała mu bo by nasi sąsiedzi w ramach chrystianizacji nas wyrżnęli , dostało się jedynie Prusom. A dlaczego w Egipcie jest islam to samo rozumowanie jak dotyczące Polski można zrobić sięgając do historii.

Jarosław II
04-12-2012, 20:20
Ponieważ temat i zagadnienie ateizmu jest, był i najprawdopodobniej będzie dla mnie mniej ważnym niż moje przekonania, to mam małą wiedzę na ten temat. Jednak w obecnych bardzo trudnych czasach warto poznać swoich przeciwników, żeby nie powiedzieć nieprzyjaciół, trzeba coś o nich wiedzieć, bo jak mówi powiedzenie jak się nie da zwalczyć wrogów należy ich kupić czyli poznać słabe punkty. Na razie ani zwalczać ani kupować nie mam ochoty ani potrzeby ale poznać tak. Jakież było moje zdziwienie jak czytam i okazuje się, że jest tyle podziałów i gatunków ateizmu, że rozprawa filozoficzno naukowa jest potrzebna. Postaram się w skrócie opisać co z tego zrozumiałem, może kiedyś „wgryzę” się głębiej, bo teraz mam ciekawsze sprawy ale te do rozważań są ważne.
A wiec co wyczytałem tak w pigułce dla własnego wyrobienia sobie zdania. Ogólnie ateizm to brak wiary w istnienie bóstw, ale też przypisywano to wierzącym w fałszywych bogów, lub popadłych w konflikt z religiami.
Ateiści sceptycznie nastawieni do wszelkich wierzeń ze względu na brak dowodów nie uznają też zjawisk nadprzyrodzonych.
A teraz podziały, które mnie zastanawiają, kto je stworzył i dlaczego, bo słyszałem tylko o wrodzonym i nabytym a tu jeszcze fura tego. Jest słaby ateizm tak zwany ukryty i mocny zadeklarowany. Ale to nie wszystko, bo jest jeszcze negatywny i pozytywny. To jeszcze nic, bo istnieje praktyczny i teoretyczny, i tu są największe różnice, wręcz fundamentalne. Najbardziej mnie poruszył ateizm epistemologiczny i ontologiczny, który dowodzi, że ludzie nie mogą znać boga lub rozstrzygać o jego istnieniu. Jest jeszcze metafizyczny, praktyczny, pragmatyczny, psychologiczny, socjologiczny i ekonomiczny. Jak już dojechałem do ateizmu praktycznego i teodycejskiego a potem aksjologicznego, to jednak uważam, że podział na sakrum i profanym w mojej prymitywnej wierze jest bardziej trywialny i przystępny, bo jak tu sobie wybrać wiarę ateistyczną mając tylko skończoną freblówkę.

Lila
04-12-2012, 20:22
O kurde!
Za mądre to dla mnie.:(

bronczyk
04-12-2012, 20:37
Od razu widać Jarosławie, że wiedzą ogromną miałeś ochotę błysnąć. Czytaj dalej, ale może już ateizm zostaw.Po co zapamiętywać niepotrzebne nazwy. Są ateiści, są wierzący i widocznie tak musi być. Ja tam z nikim walczyć nie będę i wiara lub niewiara kogoś mnie nie obchodzi. Z takim samym zachwytem przeczytam cudowny wiersz katolika, ateisty, muzułmanina lub wyznawcy nieznanej mi religii. A jak utwór nieporadny i głupi to z powodu takich samych przekonań nie będę go chwalić.

Jarosław II
04-12-2012, 20:42
Od razu widać Jarosławie, że wiedzą ogromną miałeś ochotę błysnąć. Czytaj dalej, ale może już ateizm zostaw
Właśnie o to chodzi, że nie mam żadnej wiedzy i liczę na prawdziwych ateistów, którzy coś o tym wiedzą. W końcu temat jest ambitny. Może o twórczości ateistów też coś znajdę to się podzielę.

maja59
04-12-2012, 20:56
Właśnie o to chodzi, że nie mam żadnej wiedzy i liczę na prawdziwych ateistów, którzy coś o tym wiedzą. W końcu temat jest ambitny. Może o twórczości ateistów też coś znajdę to się podzielę.
Proponuję twórczość Encykopedystów, jest co czytać.
Dla porządku:
Jean Le Rond d'Alembert
Denis Diderot
Louis de Jaucourt
Louis Jean d'Aubenton
Georges-Louis Leclerc Buffon
Etienne Bonnot de Condillac
Jean Condorcet
Claude Adrien Helvétius
Paul d'Holbach
Monteskiusz
François Quesnay
Jan Jakub Rousseau
Anne Robert Turgot
Wolter

Jarosław II
05-12-2012, 09:54
Proponuję twórczość Encykopedystów, jest co czytać.
Dla porządku:
Jean Le Rond d'Alembert
Denis Diderot
Louis de Jaucourt
Louis Jean d'Aubenton
Georges-Louis Leclerc Buffon
Etienne Bonnot de Condillac
Jean Condorcet
Claude Adrien Helvétius
Paul d'Holbach
Monteskiusz
François Quesnay
Jan Jakub Rousseau
Anne Robert Turgot
Wolter
Nie znam jenzykuf opcych. Prymitywni ludzie znają tylko jeden słabo.:LOL:

waclaw46
05-12-2012, 10:41
Jarosławie II po co dzielić wprowadzać podziały na ateistów słabych mocnych i bawić się w dywagacje.Prosty podział na wierzących i niewierzących a po środku mamy niezdecydowanych i może trzymajmy się tego podziału. Mamy z ładnie brzmiącymi wyrazami teistów, agnostyków i ateistów , proste i każdy już z seniorów wie.

Dowody na istnienie boga wymyślali teiści nie ateiści przecież to zadanie teizmu przekonanie wiernego że Bóg/Bogowie/ istnieją z stąd dowód np. ontologiczny.Ateista stwierdza że boga nie ma i każdy dowód istnienia Boga jest dla niego fałszem.Chciałeś lepiej to zrozumieć to przeczytaj http://www.filozofia.umk.pl/pliki/kant_-_prolegomena.pdf Kanta jest to w pigułce to co napisał w Krytyce czystego rozumu. Czy się z Kantem zgadzasz na temat istnienia czy nie istnienia Boga nie wrócę do tej sprawy za miesiąc jak sobie przeczytamy wszyscy i możemy ten temat spokojnie przedyskutować .

Ale wracając do ateizmu i ludzi którzy są przekonani że Boga nie ma opierają się w swoich rozważaniach na nauce i dowodach potwierdzonych badaniami naukowymi czy dowody naukowe przekonują cię do tego ze wszechświat się rozszerza z ziemią która nie jest środkiem wszechświata i nasz układ słoneczny wraz z galaktyką obraca się wokół centrum naszej galaktyki ?

Pytanie zasadnicze po co chodzi wierzący do kościoła rozumiem że do kina aby oglądnąć film do teatru aby zobaczyć sztukę do filharmonii aby posłuchać muzyki a kościół ?

maja59
05-12-2012, 18:33
Nie znam jenzykuf opcych. Prymitywni ludzie znają tylko jeden słabo.:LOL:
Nie przejmuj się, wszyscy są tłumaczeni na polski:) Czy są przetłumaczeni z polskiego na nasze nie wiem:confused:

ostatek
05-12-2012, 19:00
Wrócę do wpisu Jarosława... nie do wiedzy z Wiki a do konkretnego fragmentu z gorącą prośbą by poniższe nie było odebrane jako czepianie się lub - co gorsze - pouczanie. Napisałam tylko to, co na 'wątpiach' mi leży.:)
Ponieważ temat i zagadnienie ateizmu jest, był i najprawdopodobniej będzie dla mnie mniej ważnym niż moje przekonania, to mam małą wiedzę na ten temat. Jednak w obecnych bardzo trudnych czasach warto poznać swoich przeciwników, żeby nie powiedzieć nieprzyjaciół, trzeba coś o nich wiedzieć, bo jak mówi powiedzenie jak się nie da zwalczyć wrogów należy ich kupić czyli poznać słabe punkty. Na razie ani zwalczać ani kupować nie mam ochoty ani potrzeby ale poznać tak.
Stwierdzenia, które nie są aksjomatami, wręcz odwrotnie - wymagają dowodów, ups... w przypadku Jarosława - rozszerzenia:

dlaczego zakładasz, że ateista jest wrogiem religii i wierzącego? Twierdzisz, że ateista wierzy w nieistnienie bogów, ja twierdzę, że on po prostu nie wierzy w istnienie... niby nie ma różnicy, a jednak... w Twoim rozumieniu ateizm jest wiarą, w moim - nie, jest właśnie brakiem wiary, z powodu nieistnienia dowodów. Jak dotąd nikt nie udowodnił istnienia bogów, ale także ich nieistnienia. Jeśli stanie się pierwsze - wiara będzie nauką, drugie spowoduje upadek wszystkich religii. Na razie jest jak jest. Są to osobiste przekonania, możemy o nich rozmawiać, bez brania się za łby.
nie rozumiem dlaczego ateista jest Twoim przeciwnikiem? czy podobnie traktujesz innowierców?
wybór osobistych przyjaciół należy do Ciebie. Ty wybierasz z kim usiądziesz do własnego stołu. Pamiętaj, proszę, że inni mają takie same prawa i stoły. Może nie byłbyś mile widziany przy stole cudzym? Uogólnianie zawsze jest niebezpieczne... także dla stosujących tę metodę.
masz zamiar zwalczać ateistów? W XXI wieku? nono, ogniem i tasakiem? czy tylko słowem ciętym?
a kupowanie ludzi i ich sumień pachnie targiem niewolników. Podobnie poznawanie ich słabych punktów... przecież każdy człowiek je ma, nawet święty. Tak przy okazji - o świętości decydują ludzie, ich osąd może być mylny.
nie masz ochoty, na razie... pocieszenie kiepsko brzmi. A jak ochota Cię najdzie? Ateista! kryj się??
nie znasz ateistów? no nie wierzę, naprawdę nie wierzę.
Wiem, że w odpowiedzi usłyszę: 'jak zwykle nie zrozumiałaś' lub podobne... sorry, czytam to co napisałeś, nie to co miałeś na myśli czy co chciałeś powiedzieć. Dlatego z Twoich postów wyciągnęłam wniosek jednoznaczny, że ateista jest człowiekiem pośledniejszego gatunku. Hm... trochę się dziwię... trochę, bo jednak (o zgrozo!) przyzwyczaiłam się do podobnych myśli i stwierdzeń, choć się z nimi nie zgadzam. Kiedyś odpowiadałam ewangelicznym cytatem: "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni" (Łk 6.37)... dziś, sorki - nie chce mi się, aczkolwiek brzydko to brzmi... cóż, każdy jest mądry we własnych oczach... uszanujmy więc tę mądrość własną ale także cudzą. Dodatkowe podziały nie są potrzebne, nie służą niczemu.

PS - Jeśli pytania są niewygodne lub niegodne odpowiedzi... nie obrażę się za jej brak a pytania potraktuję jako retoryczne lub niewiele znaczący głos w dyskusji. Miałam nie wysyłać wpisu, ale mam takie samo prawo do własnego zdania i wątpliwości jak pozostali userzy. Zwłaszcza do wątpliwości.:)

pluto37
05-12-2012, 20:37
Ostatku!
Moje niskie ukłony. Ładnie i mądrze to napisałaś:)
Było też "Nie będzie Greka i Żyda..." czy jakoś tak co powinno też bardziej tkwić w pamięci wszystkich wojujących anty i klerykałów. A z niezrozumiałych dla mnie powodów nie tkwi. A szkoda.
Pozdrawiam.
P-37

maja59
05-12-2012, 21:30
Czy trudno jest zrozumieć drugiego człowieka, który nie podziela naszych przekonań? Pewnie trudno, jedni słuchają Mozarta, a drugich drażni i przełączają na hip hopa. Też mają prawo, bo im ma być przyjemnie, a nie tym, którzy uważają, że mają prawo narzucać swoją estetykę. Można zachęcić do poszerzenia zainteresowań o Mozarta, ale z narzucania nic nie będzie. Też nie pozwalam sobie narzucić niezrozumiałej dla mnie muzyki chociaż czasem, grzecznościowo słucham jej w samochodzie siostrzeńca. Podobnie jest z wiara czy niewiarą. Misja wielu kościołów polega na bezwzględnym obowiazku nauczania prawd wiary, krzewieniu Ewangelii. A co innego robią Swiadkowie Jehowy, przemierzają kilometry dróg czy klatek schodowych zachęcając do rozmowy na interesując ich temat. Czy można ich za to potępiać, czy wolno ich obrzucać inwektywami przy których kociarze to ciastko z kremem? A czy można wyszydzać niewierzących? Są takimi samymi obywatelami, a zawołanie Polak=katolik wyklucza ze społeczeństwa wszystkich innych. Wszyscy jesteśmy Polakami, zdecydowanie rzadziej widzę niechęć skierowaną do katolików, zaś do niewierzacych lub innowierców bardzo często. Niczego na tym wątku nie naprawimy, nikogo już nie nauczymy zrozumienia i miłosierdzia, ale chociaż możemy przedyskutowac problem. Z każdej dyskusji jest korzyść, można coś wyjaśnić, przedstawić inny punkt widzenia, a że już dla nas za późno to trudno, na nas Swiat się nie kończy:) .

Jarosław II
06-12-2012, 00:04
Wrócę do wpisu Jarosława... nie do wiedzy z Wiki a do konkretnego fragmentu z gorącą prośbą by poniższe nie było odebrane jako czepianie się lub - co gorsze - pouczanie. Napisałam tylko to, co na 'wątpiach' mi leży.:)

Stwierdzenia, które nie są aksjomatami, wręcz odwrotnie - wymagają dowodów, ups... w przypadku Jarosława - rozszerzenia:
[LIST=1]
dlaczego zakładasz, że ateista jest wrogiem religii i wierzącego?

PS - Jeśli pytania są niewygodne lub niegodne odpowiedzi... nie obrażę się za jej brak a pytania potraktuję jako retoryczne lub niewiele znaczący głos w dyskusji. Miałam nie wysyłać wpisu, ale mam takie samo prawo do własnego zdania i wątpliwości jak pozostali userzy. Zwłaszcza do wątpliwości.:)
Trochę potrwa zanim odpowiem, ponieważ temat potraktowałaś bardzo poważnie, poważniej niz ja. Aby Cię nie trzymać w niepewności powiem tylko w skrócie.
Zrzuć z wątpi, bo nie jestem taki zły jak się kreuję.:)
Chciałem trochę zmusić do myślenia tą prowokacją, bo być może tak niektórzy myślą jak napisałem, i czy wtedy warto ich szanować, czy postąpić podobnie w rozumowaniu.
Na pierwsze pytanie najbardziej fundamentalne i najbardziej ważne w tej dyskusji ciągnącej się od początku odpowiem szczerze bez motania, bo kto za dużo mota to jest niemota.:LOL:?
Dlaczego uważam, ze ateista jest moim i mojej religii wrogiem?
Na pewno nie z życia tylko tak to wykreowali ludzie tu piszący i utwierdzili mnie w przekonaniu i doskonale o tym wiesz, tylko jest dużo mgły i samolot nie może wylądować. Ktoś tu robi specjalnie sabotaż i prowokacje aby skłócić ludzi swoimi wypowiedziami. Gdyby wszyscy tak się wypowiadali jak Ty nie było by żadnych problemów, bo do człowieka trzeba trafić. Potrzebne są do tego kompromisy, bo argumentów i dowodów w pewnych sprawach nie będzie na pewno a nie wyszydzanie i złośliwości. A najdziwniejsze jest to, że obydwie strony tego już wydumanego konfliktu mówią, że masz rację, wiec gdzie jest ta najprawdziwsza prawda ukryta. Albo czytać jedni i drudzy nie umieją albo czytają co innego i widzą dwie strony tęczy.
Dobranoc i naprawdę miłych snów.:)

Jarosław II
06-12-2012, 00:09
Czy trudno jest zrozumieć drugiego człowieka, który nie podziela naszych przekonań? Niczego na tym wątku nie naprawimy, nikogo już nie nauczymy zrozumienia i miłosierdzia, ale chociaż możemy przedyskutowac problem. Z każdej dyskusji jest korzyść, można coś wyjaśnić, przedstawić inny punkt widzenia, a że już dla nas za późno to trudno, na nas Swiat się nie kończy:) .
Pewnie to nie do mnie, to przepraszam. Coraz trudniej i ponieważ już tak dużo zostało powiedziane to na miłosierdzie jest już za późno, zresztą co to jest miłosierdzie jest w ciapki, w paski i ile to waży?:LOL:

ŁucjaS
06-12-2012, 06:21
No tak - fajnie się TO czyta i smutno trochę. Podobno młodość jest wojująca i bezkompromisowa a starość cieszy się przywilejem mądrości. Mądrość, zrozumienie, tolerancja.????

pluto37
06-12-2012, 09:19
No tak - fajnie się TO czyta i smutno trochę. Podobno młodość jest wojująca i bezkompromisowa a starość cieszy się przywilejem mądrości. Mądrość, zrozumienie, tolerancja.????

:) :) :)
Powiedz to bojownikom z sekty rydzykowców walących w buzieńkę dziennikarke i fotoreportera pod J.Górą i sympatycznym staruszkom w berecikach miotającym wyzwiska ku bliźnim równie łatwo jak z pieśnią na uściech kłusują na zew proroka z Torunia.
A z drugiej strony masz "ateistę" Kotlińskiego od Palikota, który jest jego -Rydzyka-lustrzanym odbiciem wraz z sektą własnych wyznawców.
Stąd najbardziej rozsądnym, mądrym i tolerancyjnym wydaje się być .....centrum, które całkiem dobrze opanowało pozycję pt Panu B. świeczkę, a diabłu ogarek:) :) :)

ostatek
06-12-2012, 13:44
No tak - fajnie się TO czyta i smutno trochę. Podobno młodość jest wojująca i bezkompromisowa a starość cieszy się przywilejem mądrości. Mądrość, zrozumienie, tolerancja.????
Niekoniecznie wielkie słowa... wśród których 'tolerancja' brzmi jak protekcjonalne poklepywanie po plecach. Myślę, że wystarczy zwykłe człowieczeństwo. Wiedza, że 'ten drugi' to też człowiek. I że człowieczeństwo zobowiązuje.
Rozszerzenie (czyli gadulstwo rozpętane) będzie w odpowiedzi na post Jarosława.
Chciałem trochę zmusić do myślenia tą prowokacją, bo być może tak niektórzy myślą jak napisałem, i czy wtedy warto ich szanować, czy postąpić podobnie w rozumowaniu.
Hm... manipulacja? przyznam się, że tego nie brałam pod uwagę, bo źle o niej myślę. Heh! człowiek się uczy do ostatka.:LOL:

Wracam do meritum postu... czyli do wrogości ateistów do wierzących i odwrotnie. Właściwie mogłabym na tym skończyć, bo tu tkwi gwóźdź niezgody. W tym 'odwrotnie' lub 'nawzajem'. O 'wrogości' ateistów do wierzących napisałeś już wszystko... może czas na spojrzenie z drugiej strony? Państwo powoli acz nieubłaganie staje się wyznaniowe. To jest fakt, a z nim się nie dyskutuje. Uzasadnienie było w innych wątkach. Przestrzeń innowierców i ateistów się kurczy. Przedszkola, szkoły, urzędy, szpitale, nawet więzienia... pod godłem krzyża. Na forum wątki i wpisy o krzywdzonych katolikach. Na bogów wszelkich... kto krzywdzi katolików? no kto?? Spróbuj dla rodzinnego dziecia znaleźć szkołę z etyką zamiast religii... wejdź do urzędu w którym nie wisi krzyż, wskaż uroczystość państwową nie zaczynającą się od mszy, dołóż do tego prawo zgodne z nauczaniem Kościoła, przecież jeśli ten się nie zgodzi, maszynka do głosowania odrzuci, choćby najmędrsze i najsprawiedliwsze prawo i awanturę w szkole wyższej (sic!), w której nowy rektor ośmielił się zdjąć symbol chrześcijaństwa... kota z rzędem stawiam za przekonanie mnie, że jest inaczej. Z gruntu odrzucam argument, że demokracja to prawa większości, jeśli ktoś tak mówi - nie rozumie zasady demokracji.

Kiedyś mądra Pola napisała, że nasze forum jest odzwierciedleniem polskiego społeczeństwa. Żachnęłam się wtedy, dziś przyznaję rację. Tacy właśnie jesteśmy... jako społeczeństwo i jako naród. Zapatrzeni przede wszystkim w czubek własnego nosa, broniący własnych przekonań za wszelką cenę, choć sami nie jesteśmy do nich przekonani w 100% i nie wierzymy w ich moc. Zarzucamy innym grzechy, które popełniamy sami. Cudze lepiej widać... nie mamy żyrafiej szyi, nie umiemy (czyt. nie chcemy) patrzeć z dystansu. Dowody? Prę uprzejmie, nie szukam daleko, kilka postów wyżej: miłosierdzie w ciapki, w paski i ile to waży? Hm, czyją wartością i przywilejem jest miłosierdzie? Jednej religii? Której?? Ateista nie może... no zwyczajnie nie ma do niego prawa, a jeśli jest życzliwy ludziom i pomaga za bezdurno pewnie przez pomyłkę to robi lub dla poklasku... jeśli ateista przebaczy, co się wszak zdarza - natychmiast wierzący szuka drugiego dna, dlaczego? czyżby sam mówił: niech ci Bóg wybaczy, bo ja nie mogę? (uwaga nie jest skierowana imiennie, do nikogo). Ateista nie ma prawa do uczuć? Czyżby wyłącznie chrzest dawał prawo do odczuwania, empatii, miłości, etc...

Nie! nie jest potrzebna tolerancja ani kompromis. Jedno i drugie powinno ustąpić człowieczeństwu. Ono jest najważniejsze... dlatego piszę, że podziały i wzajemne oceny są zbędne i z gruntu nieprawdziwe. Dopóki nie zaczniemy szanować człowieka w innym, będziemy społeczeństwem podzielonym, skłóconym, walczącym o jak największy kawałek podłogi, choć do godnego życia wystarczy nam zaledwie część zajętego miejsca. Jeśli zmienimy się odrobinę... może nie będzie potrzebna jagiellońska świeczka dla Boga i druga dla diabła... choć, swoją szosą - pierwszy Jagiellon na tronie poskim wiedział wtedy co robi mówi... choć wielu próbowało tłumaczyć powyższy gest pogaństwem króla.

Jesteśmy podzieleni także na forum... pomijam wątki polityczne gdzie pierze i puch leci gęsto. Popatrzmy proszę na tytuły wątków związanych z religiami... poczytajmy wpisy... one są dowodem. Czy musi tak być?:confused:

Jarosław II
06-12-2012, 14:06
Obiecałem to odpowiadam na wczorajszy post choć wyrok już zapadł. Jednak potraktuj mnie pobłażliwie, dużo mi już nie zostało.:rolleyes:
Trochę trudno się rozmawia, bo Ty mnie traktujesz jak podsądnego albo świadka w sprawie i analizujesz każde słowo a także sposób wymowy, język ma być prawie urzędowy a na pewno bez zbędnych słów i naleciałości, typowo egzaminacyjny. Ja takim nie umiem, rozmawiam normalnie i nie układam w pamięci słów pod kątem uzasadnienia czy dowodu. Trudno byłoby mnie przesłuchiwać, bo połowę zdań i słów trzeba by wyrzucić z zeznania. Wiem to z autopsji jak nie podpisałem protokołu policyjnego na okoliczność włamania i brak było szczegółów które jak się potem okazało świadczyły na współudział policjanta w kradzieży. Nie będę stosował się do takich reguł. Będę pisał składnie ale jak w luźnej rozmowie. I mało mnie interesują wtrącane offtopy. A co miałem na myśli, to albo inteligentnie trzeba się domyśleć albo pozostawić w domyśle na marginesie. Oczywiście zawsze ma moją korzyść jak w sądzie. :LOL:
To tak na marginesie jak będę „zeznawał” na forum jako świadek będę mówił prawdę, bo jak już będę oskarżony to będę opowiadał bajki niestworzone, bo takie mam prawo i wtedy żadnych argumentów ani uzasadnień proszę nie oczekiwać. Rozmowa będzie luźna jak miedzy posłami na korytarzu sejmowym. :LOL: I teraz sąd a Ty w roli głównej ale tylko do odczytania wyroku. Co z tego że jesteś sprawiedliwa i obiektywna jak tutaj na forum a szczególnie na tych wątkach ważna jest ława przysięgłych i małe ma znaczenie Twój udział, bo wyrok już zapadł i czy będę skazany 5X na karę śmierci czy 10X to nie ma znaczenia, cokolwiek bym nie powiedział. A słowa „wysoki sadzie do winy się nie przyznaję” to śmiech na pustej sali, bo tu nie ma publiczności. :LOL: Tak obiektywnie patrząc to cały mój pobyt tutaj to jeden wielki offtop.

Teraz postaram się odpowiedzieć na pytania jak tylko będę umiał pokrętnie. Nie zgadzam się z Twoimi wnioskami. :LOL: Że ateista jest pośledniejszego gatunku. To Twój wniosek a nie mój. To, że napisałem, że czeka mnie walka to znaczy, że doceniam nieprzyjaciela i przygotowuję się, a co mam się dać zaskoczyć? Subiektywizm został dany człowiekowi po to by z niego korzystał. Przecież na forum też są subiektywne opinie ateistów i czy ktoś się do tego odnosi ? Nie ? Ludzie schodzą z drogi pewnie z braku argumentów na istnienie Boga skoro nikt nie udowodnił jego istnienia(?)
Dlaczego ateista jest moim przeciwnikiem.
Jest na tej zasadzie co w sporcie. Po walce można sobie podać rękę, oczywiście po walce Fair Play. Tu takiej walki nie odczułem pewnie mam ośrodki czucia sparaliżowane niewybrednymi docinkami których nikt nie sprowokował po prostu wyleciały jak przekleństwa z ust menela. Pewnie to umknęło Twojej uwadze, zdarza się.
Przy stole fakt wybieram towarzystwo, ale czasem zdarza się usiąść w nieznanym towarzystwie wtedy delikatnie wybadam i albo się rozsiadam wygodnie i bawię dobrze albo z powodu migreny odchodzę na z góry przygotowane posłanie. Tu podobnie, przeważnie mam migrenę, ale już taki mój urok, że szkoda mi życia i zdrowia na bezsensowne potyczki, które niczego ani w moim życiu ani na świecie nie zmienią. Jako dygresje podam przykład z rozmów z przedstawicielami Jehowy. Jak kiedyś pisałem nachodziły mnie dwie piękne kobiety. Rozmowy były długie i równie bezowocne ale dusza była łakoma. Po rozmowach na temat „Pieśni nad Pieśniami„ straciły wenę a na koniec zapytałem czy miały by do mnie zaufanie jako nowego członka zboru gdybym po 45 latach małżeństwa wziął sobie młodą kochankę i zawitał w ich progi. Zrozumiały aluzję i więcej nie przychodzą. Jak mnie osądzisz? Dobrze potraktowałem innowierców czy źle? Odpowiedź znam. :LOL:
Nie mam zamiaru zwalczać ateistów ani ogniem ani tasakiem ani jakąkolwiek inną bronią, chyba, że……przyjdą zabrać mi moją wiarę albo będą demolować i bezcześcić moje miejsca kultu, bo Ty nie staniesz jako obiektywna w mojej obronie, to wiem na pewno, chyba, że pobłażająco, matczynie pogrozisz paluszkiem jak to bywało na forum „Wacusiu daj spokój„:LOL: Nie chcę takiej obrony. Póki płynie we mnie krew chrześcijańska, sam obronię swoją wiarę lub zginę, nie pierwszy i ostatni.
Nie masz ochoty, na razie... pocieszenie kiepsko brzmi. A jak ochota Cię najdzie? Ateista! kryj się??
Na to pytanie nie odpowiem bo takie trochę nawet nie w na Twoim poziomie, chyba zarząd podpowiedział.:LOL:
I jeszcze jedno, czy znam ateistów?. Nie wiem, nikt się nie przedstawia, że jest ateistą a na wizytówkach też nie pisze. Jak poznam osobiście dowiesz się pierwsza. Jak poznam ateistę, to na pewno nie odrąbię mu głowy na powitanie. Kiedyś ładna kobieta, której się przyglądałem przedstawiła się, że jest lesbijką. Powiedziałem przepraszam i przestałem się przyglądać, widocznie nie chciała.
Napiszesz zgadzam się z tobą, będzie łatwiej umierać. Pisałaś wiele razy, że każdy ma prawo do życia i wyznania, podpisuję się pod tym, nawet z drugiej reki upuściłem kamień.:LOL:

Jarosław II
06-12-2012, 14:17
Dowody? Prę uprzejmie, nie szukam daleko, kilka postów wyżej: miłosierdzie w ciapki, w paski i ile to waży? Hm, czyją wartością i przywilejem jest miłosierdzie?


Jesteśmy podzieleni także na forum... pomijam wątki polityczne gdzie pierze i puch leci gęsto. Popatrzmy proszę na tytuły wątków związanych z religiami... poczytajmy wpisy... one są dowodem. Czy musi tak być?:confused:
Zapomniałem napisać, że o tych ciapkach to był cytat odnośnie mojej duszy, to może miłosierdzie też jest takiego rodzaju, ale...przebaczam, ja nie czekam na Boga.:LOL:
Czy musi tak być? Pytanie retoryczne jak nazwa prawo i sprawiedliwość. Wszyscy go chcemy ale nie w tym wydaniu. Dlatego nie będzie, bo świat jest tak sterowany aby nie było spokoju.

ostatek
06-12-2012, 16:40
Początek bez cytatu, bo i po co... nie upoważniłam Ciebie, także nikogo innego, do publicznych ocen mojego charakteru (wiem, że jest wredny, potwierdzeń nie potrzebuję), ustawiania w roli trybunału nie-sprawiedliwości ani układania w odpowiedniej szufladce. Próbuję coś w sobie zmienić... na lepsze, oczywiście. Przyznaję, trudne, więc efekty żałosne.:redface:
Owszem, analizuję Twoje teksty, zdania a nawet poszczególne słowa. Nie tylko Twoje zresztą. Chcę zrozumieć dokładnie, co piszący powiedział. Słowa pisanego nie można podeprzeć gestem ani uśmiechem. Ono jest jakie jest: suche, czasami wieloznaczne, czasami opaczne. Myślę, że NIKT nie ma o to pretensji... tym bardziej, że wiele razy pytam, staram się uściślić, by zrozumieć właściwie.
Nie odpowiadam za całe forum. KSC nie jest monolitem. Jesteśmy różni. Politycznie, religijnie, obyczajowo, kulturalnie... każdy pisze jak chce i umie... czasami ponuro, czasami żartobliwie; kłamstwo, fałsz, prawdę, żart, uśmiech, udawanie – znajdziemy tutaj wszystko, bo możemy napisać wszystko, klawiatura nie gryzie a monitor nie kopie. Jedni są tutaj dla zabawy, inni dla wymiany poglądów, jeszcze inni po to, by czegoś się dowiedzieć lub bezkarnie kopnąć usera, który pod nogę laptopa się nawinie.

Dawno już przestałam walczyć o ludzką twarz forum. Nie będę robić konkurencji moderatorom, których zadaniem jest dbałość o poprawność. Jestem zwykłą forowiczką... mam prawo do popełniania własnych błędów i do stronniczych opinii na jakiś temat. Myślałam tylko, że poprzez nieocenianie innych zasłużę na to samo. Cóż, nie po raz pierwszy się pomyliłam. Nie szkodzi, nadal będę pisać co mi w dudkach gra, co mnie boli, z czym się nie zgadzam, ale także o radościach i zmianach, które uważam za pozytywne.:)

Nie dzielę ludzi wg religii. Nie jest to kaprys, a wyłącznie przyzwyczajenie albo nawyk. Nie traktuję ateistów jako przeciwników jakiejkolwiek religii, a już zaliczanie ich do nieprzyjaciół w śmiech pusty wpędza. Wkładasz w moje usta opinię, która była wnioskiem wyciągniętym z Twoich postów, acz nie tylko Twoich. Twój/Wasz żal i niechęć do ateistów powinny zostać zmniejszone o Twoją/Waszą wzajemność... jesteście bez winy? hm...
Schodzenie z drogi ateistom i dyskryminację katolików między bajki kładę. Dowody w moim poprzednim poście.

Wielokrotnie proponowałam: odrzućmy wzajemne żale, zapomnijmy, rozmawiajmy normalnie, próbujmy uzasadnić własne zdanie, przekonujmy się wzajemnie zamiast obrzucać błotem... i nie ciągnijmy żmii niezgody z jednego wątku przez całe forum bez dbałości o czas (np. # 248 - myślę, że stwierdzenie zostało już przypisane Tobie z uwagi na liczbę powtórzeń). Nie uważajmy także, że nasza opinia jest wiążąca i najważniejsza. Każdy ma prawo do własnej, odmiennej.

Nie oceniam Twojej odpowiedzi. Masz prawo do własnego zdania. Twój stosunek np. do świadków Jehowy, ‘meneli’ czy lesbijek oceniasz sam, ewentualnie Twój spowiednik, w końcu Twój Bóg. Mnie nic do tego.:)

Tylko... jeśli chodzi o ten nieszczęsny stół biesiadny... przekręciłeś moje zdanie lub (celowo) odpowiedziałeś obok. Zaproszenie do wspólnego stołu jest zaufaniem i gościnnością gospodarza. A ten nie każdego zaprasza. Zanim napiszesz, że usiądziesz 'półgębkiem' i będziesz strzelał oczami badając sytuację... pomyśl, czy w ogóle usiądziesz, bo być może nie jesteś godzien. Każdy ma swoją godność, ona nie jest przypisana tylko niektórym. Nie wiesz więc jak ocenia Cię świat i bogowie. Być może ci lichsi, gorsi i ateiści, zasługują na lepsze noty niż Ty im łaskawie przyznajesz...

Chcesz ginąć za wiarę? W XXI wieku, w środku cywilizowanej Europy? Piszesz poważnie??:LOL: No nie, nie mogę uwierzyć... biedne lwy... pożerać współczesnego człowieka przesiąkniętego mydłem, dezodorantem i perfumą? Okropne, zatrucie pokarmowe pewne. Pod warunkiem, że będą wystarczająco głodne, by się skusić na podobne danie. Heh! kiedyś to były lwy... teraz wszystko spsiało... nawet deszcz nie pada, tylko woda z nieba leci...:LOL: :* :LOL:
Daruj żart... sorry, nie mogłam potraktować tego poważnie.ROTFL Od dawna Europa nie morduje za wiarę.

Jeszcze jedno – z uporem powtarzasz insynuację o mitycznym zarządzie. Nie tylko w postach skierowanych do mnie. Przysięgam, ostatni raz to robisz; ostrzeżenie jeszcze grzeczne... proszę weź je nie do serca a do rozumu i klawiatury. Następną razą nie będzie letko, a że słowa z reguły dotrzymuję...:mad:

PS – pesymistycznej wizji świata nie popieram.:) Jestem optymistką.

Pozdrawiam miło.:)

waclaw46
06-12-2012, 18:19
Przywykliśmy rozpatrywać wszystko w postaci konfliktów polaryzując poglądy po dwóch przeciwnych stronach. Szablony te wynikają z obserwacji sceny politycznej i spotkań ludzi w mediach gdzie dwóch oponentów spiera się , rolą redaktora pełniącego rolę moderatora jest odpowiednio ich podpuścić. Kasa leci za program bo od sekundy płatny a w zależności od ich krzyków tłuszcza rozsądzi mamy przecież radiotele i jeszcze forsa kapnie za to głosowanie od operatora komórkowego. Czy nie można się pozbyć polityki w temacie teizm ateizm ? Ojca Rydzyka , Berety , PiS , Kaczyński Oświecony Katolicyzm , Fakty i Mity ,Palikot, Sztuczne autorytety.

Watek Ateista to brzmi dumnie stał się na Forum S.C. jednym z częściej oglądanych i czytanych dzieki kontrowersyjnym sformulowaniom. Do tego już nie wracam bo już na ten temat już dużo napisano . Zaczynając pisać o ateizmie , popatrzyłem na ankietę którą ci co zaglądnęli na ten wątek i ją wypełnili , ciekawe jest to , czy nasze preferencje za rok się zmieniły. Może nasza koleżanka ją przemyśli i ją powtórzy w pewnym okresie czasu. Zastanawiajace jest dlaczego na wątku Religioznawstwo i Ekumenizm wyznawcy innych religii wyznań o swoim wyznaniu nie piszą tak jak by się bały wychylić. Czy to wynika też z płytkiego poznania tego co wyznają? Ostatek też na pewno byłby ciekawy jako religioznawca poznać poglądy autentycznych wyznawców.

Ale nie uzdrawiajmy innych , wracam do ateizmu .Ateizm jest uwieńczeniem pewnego procesu poznawczego który my dzięki poszerzaniu wiedzy zastanawianiu się nad tym co czytamy dyskutujemy dochodzimy do innych konkluzji niż teiści. Ci z nas którzy nie są wyznawcami żadnej doktryny religijnej typu mitologicznego zdanie Bóg istnieje uważamy za fałszywe. Ale też zdajemy sobie sprawę że wielu ludzi mitologiczną doktrynę religijna może przeżywać doznając różnych przeżyć od uwielbienia do strachu. Dla ateisty Bóg to wyraz taki sam jak inny posiadający określone znaczenie i może być też pisany przez małe b bo niczym się nie wyróżnia. Amon, Baal ,Jahwe ,Shiva Zeus, Afrodyta, Światowid itd. Dla ateisty poświęcanie 1 godziny na stanie w synagodze kościele meczecie zborze to 70x365/7=3650 godzin które można wykorzystać na co innego. Ale o tym decyduje nasza wola dokonując wyboru na podstawie przesłanek.