PDA

View Full Version : Satyra W KrÓtkich Majteczkach


arczia
11-07-2007, 09:47
na pewno macie ciekawe historyjki, lub powiedzonka z życia waszych milusinskich - może poczytamy troche i pośmiejemy się?
zaczynam - od siebie :)

mój synek w wieku 2 lat poszedł ze mną do koscioła wieczorem na "mały paciorek" Trwała msza i ksiadz własnie zaintonował - W imię Ojca i Syyyyyna.... na to moja pociecha wybiegajac na sam środek pośród ciszy gromko zawołała - " SYNA JEST TATUSIOWA!!! " Wszystkie głowy obróciły się na nas ! :))

Basia.
11-07-2007, 10:14
Wyjechałam na wczasy ze swoją Mamą i 3-letnim Piotrusiem. Pierwszego dnia na stołówce "przydzielono" nam stolik, przy którym oprócz nas miało spożywać posiłki małżeństwo z jednym dzieckiem. Pierwsze śniadanie, do stolika podchodzą małżonkowie z dzieckiem, mówimy sobie dzień dobry, uśmiechamy się do siebie. Piotruś nas bacznie obserwuje i mówi do Pani: wyjmij ząbki, zrobiła się cisza /Pani faktycznie mogła zakładać i wyjmować sobie ząbki/ i to był nasz pierwszy i ostatni wspólny posiłek przy "wspólnym stole". Mijaliśmy się na stołówce.

arczia
11-07-2007, 10:24
ha ha ha! dzieci są szczere do bólu! :))

Dzidka
11-07-2007, 10:29
Kiedy mój synek miał ok.3 lat pojechaliśmy na Mazury. Siedzimy w piękny sierpniowy dzień nad jeziorem wpatrzeni w wodę.Nagle zza horyzontu wyłonił się samolot. Ktoś z naszego towarzystwa zażartował: "Co to by było,gdyby ten samolot spadł do wody?".A mój syn na to: "Ale by nas ochlapał!"

Nika
11-07-2007, 11:26
3703różnica wieku między moimi dziecmi wynosi 9 lat.Trzyletni synek odkrywał właśnie tajemnice ludzkiego ciała.Kidyś niechcący wszedł do łazienki i zobaczył nagą siostrę.Przybiegł zaaferowany ,krzycząc-mamo,tato,Misia nie ma kaczorka,tylko 2 pupy!!

Ewita
11-07-2007, 11:47
Kiedy ogłaszano stan wojenny, mój kilku(wtedy)letni syn czekał na teleranek. Pojawił się pan generał, zaczęliśmy słuchać uważnie i... Michał w płacz. Tak rozpaczliwie łkał, że aż się zanosił. Ki diabeł? Przecież pięcioletnie dziecko nie może mieć żadnych przykrych skojarzeń!!! Pytam, czemu płacze. A on, pokazując język postaci w telewizorze, z olbrzymią pretensją w głosie: "Już nie mieli kiedy tego stanu wojennego ogłosić, tylko kiedy dzieci na teleranek czekają? Trzeba temu panu wytłumaczyć, co jest ważniejsze..."

Nika
11-07-2007, 13:05
Moja córeczka tez wtedy zareagowała płaczem na wystąpienie generała,wołając -mamusiu,pan mówi,że jest wojna...to przykre wspomnienie.

Honorka1949
11-07-2007, 15:37
Bylismy z nasza wowczas 2 letnia corka nad jeziorem. Siedzielismy na polanie gdzie bylo pelno motyli. Mala biegala i w pewnym momencie podeszla do mnie kobieta mowiac ; pani corka morduje motyle jak tak mozna.Podeszlam do corki i pytam co robi; a ona z pelna buzia - dobre miesko z tymola.Poprostu ona je jadla... Nawet nie mialam sily jej wlac.

Basia.
11-07-2007, 15:44
Bylismy z nasza wowczas 2 letnia corka nad jeziorem. Siedzielismy na polanie gdzie bylo pelno motyli. Mala biegala i w pewnym momencie podeszla do mnie kobieta mowiac ; pani corka morduje motyle jak tak mozna.Podeszlam do corki i pytam co robi; a ona z pelna buzia - dobre miesko z tymola.Poprostu ona je jadla... Nawet nie mialam sily jej wlac.
Dzieci są niesamowite!!!!!!!! Kiedyś moje 5- letnie dziecię licytowało się "na słowa" z kolegą, w pewnym monencie kolega powiedział: "a moja mamusia ma 28 lat", na to odpowiedział mój Piotruś: "moja mamusia ma 20 lat", nie wytrzymałam i zgarnęłam smarkacza do domu.

bogda
11-07-2007, 19:48
Mój syn miał około 4 lat kiedy zmarł nasz kuzyn, będąc u zmarłego wszysczy odmawiali różaniec i kiedy kolejny raz zaczęli "zdrowaś Mario"...mój syn nie wytrzymał i powiedział "to już było", nikt nie zareagował i dalej się modlili, więc on znowu "to już było"....i wbrew smutkowi wszyscy się roześmiali....

Karol X
11-07-2007, 20:25
W pewnej dzielnicy miasta,gdzie mieszka nasza szwagierka,mieszkala pewna kobieta z szerokim,czerwonym wiecznie nosem.Ludzie przezywali ja "truskawka".
Nie wiem ,czy ta kobieta byla swiadoma swego przezwiska,ale takim przydomkiem okreslali ja wszyscy mieszkancy dzielnicy.
Ktoregos dnia bedac w przepelnionym autobusie,gdzie bylo rowniez kilka osob z dzielnicy,syn szwagierki (4 lata)dojrzal te pania w autobusie i krzyknal:
-O mamo.. pani "truskawka" tam jedzie!


Jechalismy pozna noca ze Swinoujscia w kierunku Czestochowy.W samochodzie byla zona,ja i na tylnym siedzeniu dwojka naszych malych wtedy chlopcow,ktorzy spali.
Na rogatkach Poznania dostrzeglem milicjanta,ktory "lizakiem"
dawal znak,abym zjechal do krawedzi drogi.
Powiedzialem glosno:
-Czego chce ten gliniarz? i zaczalem zjezdzac z drogi na pobocze.Opuscilem szybe i czekalem.
Milicjant(wtedy byla jeszcze milicja)podszedl do okienka, zasalutowal i poinformowal mnie o kontroli drogowej,zadajac prawa jazdy.
W trakcie czynnosci sluzbowych milicjanta ,syn nasz mlodszy,ktory widocznie nie spal,zapytal glosno:
-Co ten "gliniarz" chce?
Myslalem,ze wraz z zona zapadniemy sie ze wstydu pod ziemie.Moja malzonka parsknela smiechem.
Milicjant chrzaknal,popatrzal do tylu samochodu ,oddal prawo jazdy,ktore dla niego bylo i tak zupelnie obce i zyczyl spokojnej jazdy.
Kiedy ruszylem - wybuchnalem smiechem,ktory dusilem w sobie.
-

Anielka
11-07-2007, 21:31
Któregoś dnia,mój /chyba siedmioletni/ syn przychodzi do domu,w którym kilkoro naszych znajomych siedzi,popijamy kawkę.A on podchodzi ,grzecznie mowi dzień dobry.Ciocia zdaje pytanie .I co tam Maciusiu na dworze.On odpowiada :Wróciłem bo tam przed domem panowie chuligani bardzo brzydko mówia.Towarzystwo gruchnęło smiechem.:)

Lila
11-07-2007, 21:33
A mój synek poczucie humoru okazał nieco przedwcześnie.
Otóż każdego księdza w sutannie nazywał...''pan dziad''..

Ach,gdybyż to teraz.....

BUNIA
11-07-2007, 21:38
Mierszkalam w wiezowcu zx bardzo kaprysna winda.Po przyjezdzie z zakupow gramolac sie z zakupami mowie do syna wowoczas 3 letniego Tuniu przywolaj winde .. po chwili slysze <windo chodz szybko wiiiiinndoooo !

inka-ni
11-07-2007, 21:59
moja mala siostrzenica,slysząc w radiu,że duży korek na ulicy.....a ona na to ,dlaczego nie ominą malego korka,albo nie podniosą,też ryknęlyśmy z siostrą ze smiechu.

arczia
12-07-2007, 09:54
mój mały synek -6 lat otrzymał w prezencie Biblię w obrazkach. tak był zafascynowany historiami tam zawartymi, że w krótkim czasie opanował zawartość dzieła. Aliści któregos dnia zapragnął, by nasza sunia miała młode szczeniaki. Tłumaczylismy, że jest na to stanowczo za stara już - a on na to powaznie - Elzbieta (św.) w podeszłym wieku juz była i dziecko powiła!

Kundzia
12-07-2007, 10:33
Mój syn w wieku 5 lat zaczął zastanawiać się nad rozróżnianiem płci u zwierząt,wiedział już ,że są samce i samice,tak jak kobiety i męższczyżni.Pewnego dnia przyjechała odwiedzić mnie koleżanka z zakonu i pytała go czy jest mama w domu.Grzesiu wpada do mieszkania i woła -mamo,jakiś ksiądz samica do ciebie!

arczia
12-07-2007, 19:26
pomysłowosć maluchów nie zna granic - w tamtych czasach mój syn - uczeń pierwszej klasy nosił w tornistrze również -papier toaletowy. Kiedy przyszedł po lekcjach do domu okazało się, że własnie skonczył się zeszyt i pociecha resztę lekcji zanotowała na tymże papierze w rolce:)

Ala-ma-50
19-07-2007, 20:32
Naście lat temu ...moich dwóch synów bawiło się krótkofalówkami ..siedząc obok siebie na tapczanie
-Młodszy woła...007 zgłoś się..
-Starszy nic...cisza..
-Na to młodszy ponownie..007 zgłoś się..słyszysz mnie?
-Z drugiej strony znowu cisza
-Młodszy już zdenerwowany wrzeszczy ...ty ...007 słyszysz mnie?
-Na to starszy jak nie wrzaśnie...nic cię nie słyszę..nie widzisz głupku, że mam wyłączoną krótkofalówkę?

arczia
20-07-2007, 19:26
:)) fajne dzieciaki

destiny
20-07-2007, 19:33
Moi dwaj synowie za nic nie chcieli uczęszczać do szkolnej świetlicy. Pozostał im więc tylko ...klucz do domu zawieszony na szyi.
Kiedyś zastałam kartkę w drzwiach tej treści...
(Pisał 7-latek do starszego syna...)
"Seba...klucz jest pod wycieraczką. Jestem u pani Ż."

Pani Ż. mieszkała piętro niżej :D :D :D

Karteczkę zachowałam do dzisiaj :)

bogda
20-07-2007, 20:04
:D No widzisz Desti...jaki miał pomysł, przecież nikt nie wiedział gdzie mieszka pani Z....tylko wtajemniczeni....a klucze to tak "mało ważny " drobiazg...:D

destiny
20-07-2007, 20:10
nazwisko pani Ż. było napisane w całości... :(

Przyjaźniliśmy się z tą rodziną, co było powszechnie wiadome.

Pomyslowość dzieci ...nie zna granic.

Miałam jeszcze jedną...ale bardzo smutną w konsekwencji przygodę spowodowaną roztargnieniem i nieuwagą syna...a dziś nie mam nastroju :(
Może przy okazji...

Karol X
20-07-2007, 20:18
To dobrze Desti,ze Ty znalazlas pierwsza ten klucz a nie np...zlodziej.
Bo mogla byc i druga karteczka:
"Obrobilem mieszkanie.Klucz jest pod wycieraczka.Pozdrawiam.
Zlodziej"

Ala-ma-50
20-07-2007, 21:36
Zbliżały sie moje urodziny..i ciocia uczyła z tej okazji średniego syna wierszyka:

Kiedy rano wstałem
W okienko spojrzałem
Usłyszałem głos ptaszyny
Że dziś mamy urodziny

Dziecko dzielnie się uczyło..ale...

Rankiem syn stanął przede mną z kwiatkiem i zaczął mówić
wyuczony wierszyk

Kiedy rano wstałem
W okienko spojrzałem....
i...i....i...
zobaczyłem ptaszysko

Do dziś jak przypomnę sobie.. to śmieję się w głos

Dreamka
23-07-2007, 19:13
Dorzuce i ja kamyczek do wesolego ogrodka wspomnien.

Moja corcia miala 4 lata, gdy mojej przyjaciolce urodzil sie synek. W sobote poszlysmy w odwiedziny, a gdy Irenka go przewijala, moja Aga zadala pytanie:
- co on tam ma?
- Nie wiem, to synek cioci, jej zapytaj - zwalilam problem na przyjaciolke.
Irena nie zastanawiajac sie wiele powiedziala:
- Byl niegrzeczny, plakal i urosl mu drugi nos.
- Acha - odpowiedziala moja mala rezolutnie i temat sie skonczyl.

Po powrocie do domu moja mala zjadla kolacje i jak nigdy zaczela ziewac i natentychmiast chciala sie polozyc spac.
Zwyczajem bylo, ze to tata kladl sie z nia i opowiadal jej bajke na dobranic. Tak sie stalo i tym razem.

W niedziele rano, przy sniadaniu Aga pyta:
- tato? A jak byles maly byles grzeczny?
- Bylem bardzo grzeczny - maz bez mrugniecia powieka udzielil pozytywnej dla siebie odpowiedzi
- mamus? Tata naptawde byl grzeczny? - pytanie skierowane bylo do mnie, wiec potwierdzilam, ze byl naj, naj...
A wtedy Aga zamaszystym ruchem odsunela talerzyk od siebie, wylala kakao na obrus, odskoczyla od stolu jak oparzona i zaczela wrzeszczec:
- KŁamce! KŁamce dwa ! Tato nie byl grzeczny, bo ma drugi nos!
Zaniosla sie placzem i uciekla do swojego pokoju.

Po pierwszym bezruchu i wyjasnieniu sobie skad sie wzielo to wielkie poranne zamieszanie, maz spasowial i powiedzial mi, ze wieczorem Aga wiercila sie niemozebnie i kilka razy jej nozki wedrowaly w okolice "drugiego nosa..."
Sprawdzala !?