PDA

View Full Version : zjawiska paranormalne


arczia
11-07-2007, 10:10
macie jakieś "doświadczenia" w tym temacie? jakieś doznania niewytłumaczalnych i dziwnych sytuacji? sny prorocze itp , albo "czy u was może straszy?"

ja miałam takie doświadczenie - jako 20 latka w bardzo wietrzny dzień szybko szłam chodnikiem - w pewnej chwili, nie wiem dlaczego, zwolniłam znacznie kroku. Kilka sekund później pod moje nogi posypały się ostatnie odłamki szkła, bo w epicentrum dostała bym się idąc dalej tak szybko. Wiatr spowodował runięcie dużej szyby na piętrze - na chodnik!

Basia.
11-07-2007, 10:31
Wracałam do pracy od lekarza /7 miesiąc ciąży/, szłam Nowym Światem w kierunku Pl. Trzech Krzyży /Warszawa/ moje biuro mieściło się w budynku słynnej "cenzury" na ul. Brackej róg Mysiej. Po przeciwnej stronie róg Brackiej i Mysiej jest bank, który ma elewację z ogromnych płyt piaskowca. Przy banku stał kiosk Ruchu i jeszcze była ławeczka. Byłam w połowie drogi do Mysiej i widziałam kobietę, która podeszła do kiosku nagle zobaczyłam ogromną płytę lecacą z góry wprost na tę kobietę. Kobieta zginęła na miejscu, ławeczka została roztrzaskana, kioskowi nic się nie stało. Gdybym szła troszeczkę szybciej zginęłybyśmy obie /w tym miejscu zawsze skręcałam do pracy/.

Dzidka
11-07-2007, 10:39
Każdy ma swojego Anioła Stróża. Mój Anioł troszczy się o mnie wyjątkowo dobrze. Wiele razy uniknęłam niebezpiecznych sytuacji,które mogły zakończyć się tragicznie.

Lila
11-07-2007, 11:06
Mój się sprawdził 3 lata temu,gdy cało wyszłam z wypadku,podczas którego dostałam uderzenie boczne z ogromną szybkością,kierownica wyleciała mi z rąk a samochód poszybował poprzez pas zieleni na drugą stronę .
Poza potłuczeniem,nic mi się nie stało,bo jadący z naprzeciwka TIR zdążył wyhamować...

No,Anioł trafił mi się sumienny.Nigdy mu nie dam wymówienia.Nawet go pokochałam od tamtej chwili,choć nie wiem jak wygląda.

Nika
11-07-2007, 11:17
Pisałyśmy już na ten temat w innym wątku,więc nie chcę się powtarzać.

Lila
11-07-2007, 11:22
Sorry,ale ja piszę pierwszy raz .

No chyba,że załapała mnie ,jak ja to mówię,sklerozka-bieriozka ????:)

Basia.
11-07-2007, 11:36
W 1988 roku wysiadł mi kręgosłup i z tego powodu znalazłam się w szpitalu na odziale neurologicznym. Po radikulografii /nie wiem czy poprawnie napisalam/ okazało się, że kontrast dopływa do określonego miejsca dalej jest blokada, powiedziano mi że powinnam poddać się operacji. Wyraziłam zgode i zostałam przeniesiona na neurochirurgię /nowopowstały oddział/. Kiedy zjawiłam się na tym odziale zrobiło mi się dziwnie bo przedtem w tym miejscu był oddział torakokardiochirurgii, na którym operowano mojego chorego na raka męża. Przydzielono mi salę i znowu szok, znalazłam się na tej samej sali co mój mąż przed laty nawet moje łóżko stało w tym samym miejscu co kiedyś jego łóżko. Piotrek był biały jak ściana kiedy odwiedził mnie po raz pierwszy na tym oddziale. Ustalono termin mojej operacji, dzień przed operacją na obchodzie ordynator jeszcze raz się ze mną umówił na sali operacynej, nagle poczłam jakieś ukłucie pobiegłam do łazienki i okazało się że chyba ze strachu o 2 tygodnie wcześniej dopadła mnie nasza babska przypadłość. Lecę za ordynatorem, mówię mu co się stało i on stwierdził że operacji w tym czasie nie powinno się robić. Przedstawił mi 3 warianty do wyboru: czekam na jego powrót z urlopu na oddziale, wybieram innego operatora, idę na przepustkę i wracam na oddział za 2 tygodnie razem z nim. Wybrałam innego operatora bo chciałam mieć jak najszybciej temat z głowy. Moje znajome z sali wróciły z bloku operacyjnego i dostały bardzo wysokiej gorączki, wieczorem wzywa mnie do siebie lekarz dyżurny i prosi mnie żebym wzięła przepustkę na 2 tygodnie bo na bloku operacyjnym dzieje się coś złego. Wzięłam przepustkę, kiedy po 2 tygodniach wróciłam na oddział i na tę samą salę moje "towarzyszki" jeszcze były w szpitalu i jeszcze gorączkowały /na bloku operacyjnym wykryto gronkowca/. Operację miałam robioną 17 marca 1988 r. w dniu imienin mojego nieżyjącego męża, operacja się udała 2 tygodnie po niej byłam już w domu.

Basia.
11-07-2007, 12:54
Mieszkałam wtedy w Radziejowicach, postanowiłam własnoręcznie zrobić tam remont. Tyrałam jak wół, miałam wszystkiego dosyć, 20 lipca 1994 r. zatelefonował do mnie mój brat i zapowiedział się z wizytą, mówił że koniecznie musi się ze mną tego dnia zobaczyć. Wyraziłam zgodę chociaż w duchu klęłam bo brakowało mi 1 dnia do uwolnienia się od roboty która sama sobie na kark zwaliłam. Przyjechał do mnie brat, spędziliśmy ze sobą cały dzień, wieczorem Tazio odwiózł go do domu. Położylismy się spać, nie wiem czemu wyłączyłam telefon /nigdy tego nie robię/, rano włączyłam telefon i dowiedziałam się że mój brat nie żyje umarł godzinę później po powrocie ode mnie. Przyjechał się ze mną pożegnać, żył 56 lat.

Nika
11-07-2007, 13:26
Lilu,ten wątek nazywał się "Niesamowite historie",załozyła go Desti,wpisałas tam kilka ciekawych postów/ patrz dzial -Różności/.Dlatego nie chciałam powtarzać swej historii o proroczym śnie/śmierc mego mężą/.

Basia.
11-07-2007, 13:39
Sorry,ale ja piszę pierwszy raz .

No chyba,że załapała mnie ,jak ja to mówię,sklerozka-bieriozka ????:)
Nie złapała, w tamtym wątku pisałaś o przezabawnych sytuacjach, które Ciebie spotkały. Nika z kolei opisywała sen jaki miała przed śmiercią męża. Ja z kolei nie pamiętam co tam napisałam, nie chce mi się szukać.

arczia
11-07-2007, 14:00
tak sie składa, że niektóre wątki sa "pokrewne" i nie sa konkurencja dla siebie - niesamowite - to równiez przezabawne - a ja raczej chciałam coś o zaświatach:) wróżbach, przeczuciach itp

Basia.
11-07-2007, 14:06
tak sie składa, że niektóre wątki sa "pokrewne" i nie sa konkurencja dla siebie - niesamowite - to równiez przezabawne - a ja raczej chciałam coś o zaświatach:) wróżbach, przeczuciach itp
Te wątki nie są konkurencją dla siebie.

Malgorzata 50
11-07-2007, 14:56
jakos nie bardzo wierze w sytuacje nadprzyrodzone ...chocia.z ile razy znajdę się w naprawdę poważnych tarapatach ...jakos udaje mi się ujść cało -może ,mam jednak jakiegoś bardzo cierpliwego Anioła Stróża -który niestety strasznie musi być bojowy ,żeby utrzymać, stanowisko ochroniarza osoby tak całkowicie i dokładnie niewierzącej jak ja...zawzięty jakiś ideowiec z niego musi być

POLA
11-07-2007, 15:20
Może komuszek? nawrócony rzecz jasna, ale charakter mu został:)

Pani Slowikowa
11-07-2007, 15:32
jakos nie bardzo wierze w sytuacje nadprzyrodzone ...chocia.z ile razy znajdę się w naprawdę poważnych tarapatach ...jakos udaje mi się ujść cało -może ,mam jednak jakiegoś bardzo cierpliwego Anioła Stróża -który niestety strasznie musi być bojowy ,żeby utrzymać, stanowisko ochroniarza osoby tak całkowicie i dokładnie niewierzącej jak ja...zawzięty jakiś ideowiec z niego musi być
ale W CO ty nie wierzysz????

Malgorzata 50
11-07-2007, 16:42
Slowiczkowo -wybacz kochana ,ale nie odpowiem ci na to pytanie .O religii i polityce nie dyskutuje już więcej na tym forum
Polu nie sadze ,żeby on był komuszkiem bo musiałby by być koszmarnie zdeterminowanym ochroniarzem ,pełnym ideałów ponad podziałami.Wyciąga mnie z tarapatów i koniec.

Nika
11-07-2007, 17:25
Od tego jest przecież....

inka-ni
11-07-2007, 19:28
A może ten aaaaaaaAniol to pracocholik i lubi być tam gdzie niesforne dusze

lonia1
12-07-2007, 13:18
Od lat zajmuję się radiestezją i innymi metodami z zakresu paranauki, dlatego dla mnie to już normalne, bez "para" :D Jak to się mówi, są na świecie rzeczy o których nie sniło się nawet filozofom, dlatego lubię poznawać rzeczy, które otwierają nasz umysł i pomagają nam w zyciu.
A co do jakos nie bardzo wierze w sytuacje nadprzyrodzone ...chocia.z ile razy znajdę się w naprawdę poważnych tarapatach ...jakos udaje mi się ujść cało -może ,mam jednak jakiegoś bardzo cierpliwego Anioła Stróża -który niestety strasznie musi być bojowy ,żeby utrzymać, stanowisko ochroniarza osoby tak całkowicie i dokładnie niewierzącej jak ja...zawzięty jakiś ideowiec z niego musi byćmam wrażenie, że Opiekun Duchowy jak rodzic kocha niesforne dzieci a przecież miłość może wszystko.

Pani Slowikowa
30-07-2007, 17:43
:D

http://www.youtube.com/watch?v=FVWTAR7Rh00&mode=user&search=