menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Generacja 50Plus > Humor, zabawa > Humor, zabawa - wątki archiwalne
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Humor, zabawa - wątki archiwalne Humor, zabawa - wątki archiwalne (ostatni post starszy niż 60 dni oraz poprzednie części aktualnie aktywnych wątków)

 
Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #1  
Nieprzeczytane 19-04-2007, 19:33
destiny's Avatar
destiny destiny jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 12 002
Post Niesamowite historie


Może zechcecie się podzielić historią, która wydarzyła się naprawdę ?
...a była w jakiś sposób dziwna czy niesamowita ?
Byliście jej uczestnikiem lub obserwatorem...
Zapraszam do pisania wszystkich uczestników Forum

Ja może zacznę od takiej...może później coś mi się przypomni
Pewien wdowiec, 65-latek, popadł w "amory" do 28-letniej kobiety.
Uczucie zakończyło się narodzinami ślicznej córeczki.
Tatuś uznał dziecko i cieszył się córka przez ok. 5 lat.
Odszedł ze świata po wylewie, zostawiając córce świadczenia (renta).
Nie znam dalszych losów dziecka, ponieważ zmieniłam miejsce zamieszkania.
__________________
You never have this day again...
  #2  
Nieprzeczytane 19-04-2007, 19:49
Wilhelmina's Avatar
Wilhelmina Wilhelmina jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: Kraków
Posty: 2 190
Domyślnie

Tak szczerze mówiąc, Desti, to akurat w tej historii, nie widzę nic niesamowitego. Aaa..gdyby to ten facet urodził dziecko i jeszcze w dodatku to dziecko miałoby od razu zęby, to byłoby to niesamowite.
Oczywiście to był żart. A na poważnie; takich tatusiów jest dość sporo, Nie jest to u mężczyzny wiek wykluczający prokreację.
__________________
"Miłość nie jest słaba.
Miłość nie jest ślepa".
-Phil Bosmans
  #3  
Nieprzeczytane 19-04-2007, 23:39
Lila's Avatar
Lila Lila jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Miasto: Polska
Posty: 49 951
OK jak znam życie

a znam nieco,to niesamowitość historii Desti tkwi w tym pewnikiem,że ów pan tatuś zszedł był radośnie ,w przeświadczeniu iż jest dzielnym inseminatorem...A pewnie prawda była inna,tylko badania DNA nie tak dostępne jak obecnie...
I pewnie jako zjawa w szlafmycy przychodzi straszyć wiarołomną.Choć może - jako duch- jest wielkoduszny i tego nie robi.Miejmy taką nadzieję.W końcu uwierzył,niech mu będzie...

A profesor z historii Kazia ?
Biedaczysko.Na co mu wolność? Bo o ile dobrze zrozumiałam,jako że historia mocno zawiła a i prawość profesora nie udzieliła się jego figlarnym uczniom,zacny belfer został sam.
Czyli bez żony i obiadków,oraz smarowania pierwszej krzyżowej w czasie deszczowej pogody.A także bez dziewczyny i dziecka.
No chyba ,że cwaniaczek przygarnął dziewczyninę z przychówkiem i alimentami ,które przydałyby się do budżetowej pensji.A takowych małżonka w żaden sposób by mu nie zapewniła...
  #4  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 00:11
Basia.'s Avatar
Basia. Basia. jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Miasto: Polska
Posty: 13 157
Post Niesamowita, nie wiem.

No to teraz ja Wam opowiem swoja historię, 26 maja 2002 r. mieszkałam w Radziejowicach /to jest wieś 47 km od W-wy/, przyjechało do mnie moje dziecię żeby złożyc mi życzenia z okazji dnia Matki. O godz. 20 odprowadziłam go do bramy i wróciłam do domu /mój Tadzio spał jak suseł/, zadzwonił telefon to byli nasi sąsiedzi zakomunikowali, że przy bramie stoi dwóch bandziorów i koniecznie chcą się dostać na posesję strzelają do kłódki. Powiedzieli żebym broń Boże nie wychodziła z domu tylko zadzwoniła na policję. Takie teksty to nie do mnie, schowałam do kieszeni komórkę i oczywiście wyszłam na zewnątrz /psy zostawiłam w mieszkaniu żeby ich czasem nie postrzelili/. Zobaczyłam 2 osiłków ogolonych "na pałę" mocujących się z brama, myślałam że na mój widok przestaną i pójdą w diabły ale nic z tych rzeczy dalej walczyli z bramą. Nie wyrobiłam i powiedziałam do nich "won stąd", wtedy jeden z nich wyciągnął broń i do mnie strzelił, odskoczyłam w bok i zatelefonowałam na policję. Policjantom zakomunikowałam, że 2 bandziorów stoi przy mojej bramie, jeden z nich do mnie strzela a ja jestem przy zdrowych zmysłach więc niech szybko przyjeżdżają. Poniewaz te typy nie dawały za wygraną i dalej "siłowały" się z moją bramą kazałam im się wynosić /nie wiedziałam, że mam taki talent w puszczaniu wiązanek/, padło znowu kilka strzałów. Wydawało mi się, że upłynęło bardzo dużo czasu od mojego telefonu na policję ale postanowiłam nie dać za wygraną. Z wściekłości gotowa byłam dać się postrzelić żeby bandzory poszły do pudła. Podjechał wreszcie radiowóz i policjant zdążył wyrwać bandziorowi pistolet z ręki przed oddaniem kolejnego strzału do mnie. Następnie bandziory zostali obezwładnieni,położeni twarzą do ziemi i skuci kajdankami. Podeszłam do policjantów i zapytałam z czego te syny do mnie strzelali czy z broni ostrej czy może to był jakiś korkowiec albo diabli wiedzą co. Jeden z tych policjantów był blady jak ściana i patrzył na mnie jak na nienormalną, powiedziałam że obudzę męża i otworzę bramę żeby mogli spisać moje zeznania. Poszłam do domu, obudziłam Tadzia i zakomunikowałam mu że bandyci leżą na ziemi skuci kajdankami i wszystko jest w porządku. Tadzio zbaraniał /w domu mieliśmy legalnie rewolwer, pistolet i karabin/, gdybym go obudziła doszłoby do strzelaniny. Zeszliśmy na dół, chcemy otworzyć bramę i nie możemy "ruska" kłódka zdała egzamin i nie dała się przestrzelić, kule zrobiły w niej wgłębienia i dlatego nie mozna było otworzyc bramy. Facet, który do mnie strzelał był policjantem z W-wy, jego kolega miał za kilka miesięcy zasilić szeregi policji też w W-wie. Nie będe opisywała przesłuchań, wizji lokalnych to było dno. Dali mi spokój dopiero następnego dnia o godz. 20, bandzior siedzial w areszcie tymczasowym do sprawy 9 miesięcy, został skazany na 2 lata więzienia. Posiedziałam jeszcze na tej wsi kilka miesięcy i postanowiłam wrócic do domu do W-wy. Zostawiliśmy niezamieszkały dom z meblami /nie zmieściłyby się w obecnym mieszkaniu/ i od chwili powrotu do domu moja noga nie stanęła w Radziejowicach. Kłódkę sąd mi po zakończeniu sprawy przysłał w paczce i wisi ona na honorowym miejscu obok zegarów

Ostatnio edytowane przez Basia. : 20-04-2007 o 00:15.
  #5  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 00:33
hannabarbara's Avatar
hannabarbara hannabarbara jest offline
Stały bywalec
Moderator
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: Olsztyn
Posty: 18 641
Domyślnie Kto nie pozwolił mi dokończyć opowieści

A ja przed chwilą opisywałam straszną przygodę z udziałem ducha, w czarnej, taftowej i szeleszczącej sukni. Historia była dość długa. W chwili, gdy zbliżałam się już do pointy, na poście Basi, pojawiły się jakieś dziwne napisy,a ja po chwili miałam przed oczami swoją tapetę z kotkiem na zielonej łączce.Weszłam jeszcze raz do klubu, ale z opisu już nie pozostał żaden ślad. Za nic w świeci drugi raz już jej nie opowiem.
  #6  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 02:39
Malgorzata 50 Malgorzata 50 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2007
Miasto: Warszawa
Posty: 9 624
Domyślnie

To ja wam opowiem historie niesamowita i bardzo smutna >rzecz dzieje sie w Szwecji moja kolezanka mieszka tam od 15 lat .Ma syna (14-to latka) i dorosla 20-paro letnia corke ,studentke.Corka przywieziona ,syn urodzony tamt na skutek malzenstwa ze Szwedem ,ktory wkrotce po narodzinach dziecka wyrzucil moja kolezanke z domu i wlasciwie synem sie nie interesowal.M pare lat temu pojechala do niego ,zeby porozmawiac i naklonic go do kontaktow z dzieckiem ...zatrzasnal jej drzwi przed nosem.
Od jakiegos czasu z jaj synem zaczely sie dziac niepokojace rzeczy -uzaleznil sie od gier komputerowych ,zachowania jak narkoman,zaczely sie kradzieze,demolowanie domu ,agresywne zachowania .Chlopak jest emocjonalnie na poziomie 11-to latka ,ma ADHD co sygnalizowala szkola i trener.Zalecono zrobienie badan ,tyle ze nie wiadomo gdzie i kto je ma przeprowadzic.Pewnego dnia kiedy syn zdemolowal mieszkanie i zamierzal sie na nia M wezwala pomoc socjalna.
W wyniku postepowania jej syn zostal skierowany do rodziny zastepczej na "terapie" okazalo sie ze "terapia"polega na tym iz mlodzian dostaje swiadczenia finansowe ,nikt od niego niczego nie wymaga,przychylnie wysluchiwane sa jego skargi jak to on nienawidzi matki ,nie ma nawet porzadnego terapeuty -bo ten co sie nim niby "opiekuje" jest wolontariuszem.M.jest stopniowo odsuwana od kontaktow z dzieckiem ,ten w miedzyczasie zalicza dwie kradzieze w sklepie i demolke samochodu -o czym nawet jej nie informuja ,podczas wizyt u syna nie dochodzi do kontaktu bo on permanentnie ucieka.Natomiast tatus pojawia sie na chwile ,po czym oswiadcza przy synu ,ze jej nienawidzi i ze wyjezdza z obecna zona do Tajlandii a jak wroci to moze zajmie sie synem.W rezultacie odbieraja jej prawa rodzicielskie i czynia z chlopca spolecznego sierote nie udzielajac rodzinie zadnej pomocy-podobno ADHD sobie wymyslila,uzaleznien od gier nie ma ,a ona jest zagrozeniem dla syna.Wyobrazacie to sobie!!!!!
__________________
Bo jesli kochac to nie indywidualnie
  #7  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 06:51
urszula-kol's Avatar
urszula-kol urszula-kol jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2006
Miasto: Wrocław
Posty: 3 064
Domyślnie

To co opisała Malgorzata 50 to jakieś chore, dziwna terapia, która ma na celu oddalić dziecko od matki.Nie mogę pojąć jak tam w Szwecji potrafią krzywdzić rodzinę.
To co opisała hannabarbara zniechęciło mnie, a właściwie przestraszyło przed opisaniem historii z duchem mojej ciotki, a chciałam to zrobić.
Basia - jaka to dzielna i mądra kobietka, tyle stresów przeżyła.Ja nigdy w życiu nie podeszłabym do tej bramy.
  #8  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 07:00
hannabarbara's Avatar
hannabarbara hannabarbara jest offline
Stały bywalec
Moderator
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: Olsztyn
Posty: 18 641
Domyślnie

I tak opowieść Małgosi jest jeszcze jednym dowodem na to jak ,my polacy' jesteśmy traktowani w krajach o ponoć bardzo wysokiej kulturze i ugruntowanej demokracji.Telewizja pokazywała podobne historie z Niemiec. A obozy pracy we Włoszech?
  #9  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 07:04
hannabarbara's Avatar
hannabarbara hannabarbara jest offline
Stały bywalec
Moderator
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: Olsztyn
Posty: 18 641
Domyślnie

Nie rób tego Urszulo! Bo jeszcze w nocy wydawało mi się, że słyszę jakieś odgłosy pochodzące z wyłączonego komputra
  #10  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 07:13
urszula-kol's Avatar
urszula-kol urszula-kol jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2006
Miasto: Wrocław
Posty: 3 064
Domyślnie

Cytat:
Napisał hannabarbara
Nie rób tego Urszulo! Bo jeszcze w nocy wydawało mi się, że słyszę jakieś odgłosy pochodzące z wyłączonego komputra

Masz rację, duchy lepiej zostawić w spokoju.
  #11  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 07:35
Nika's Avatar
Nika Nika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: Małopolska,Kraków
Posty: 36 760
Domyślnie nie potrafię wytłumaczyć...

krzyż i róża.gifw lipcu 1979 roku zostałam sama z 15 miesięczną córeczką,gdyż mąż wyjechał za granicę.Małej szły ząbki,marudziła w nocy,więc spałam "wyrywkowo".Nagle obudziłam się spocona jak mysz,bo przestraszył mnie dziwny sen-stałam przed dużym lustrem i przymierzałam żałobny strój-czarny kostium,czarne pończochy i gustowne buciki,a potem takiż kapelusz z szerokim rondem i woalką.Co dziwne-czułam,że mi ładnie w tym ubraniu,więc się obudziłam,bo ta myśl mnie przeraziła.Spojrzałam na zegar-była 3 rano. Nazajutrz dostałam telegram,ze mój mąż zginął w Austrii w wypadku samochodowym o 2.45....
  #12  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 07:47
hannabarbara's Avatar
hannabarbara hannabarbara jest offline
Stały bywalec
Moderator
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: Olsztyn
Posty: 18 641
Domyślnie

O jej! Niko! Myślałam,że już się nie boję, rzeczy niewyjaśnialnych. A tu taka historia! Gdy ją czytałam, to ciarki przechodziły mi po skórze. Muszę zaraz sprawdzić, kto rozpoczął ten niesamowity wątek.
  #13  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 09:39
Lila's Avatar
Lila Lila jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Miasto: Polska
Posty: 49 951
Domyślnie wierzę

w takie historie,coż ja zrobię.Choć na codzień jestem bardzo konkretna.
Ale to co zdarzyło się Nice,było przybliżeniem przyszłych wydarzeń, w cząstce zaledwie.Bo musiała założyć te czarne rzeczy.I wiele razy coś nam się w snach marzy,tylko nie przywiązujemy do tego wagi.
Hannabarbara _______napisz koniecznie o tym duchu w taftowej sukni ,ale pisz w dzień ,gdy będzie słonko.W pełnym słońcu nawet najbardziej ponury duch,jest wesolutki jak wróbelek w sadzwce..

Małgosiu,Twoja historia jest bardzo prawdziwa i bardzo smutna.Matka traci syna przez system.Tatuś Szwed wyjeżdża nie bojąc się tsunami,a trudów wychowawczych nie chce podjąć.
No,my już mamy raczej pozamiatane ,ale morał jest jeden dla mnie______NIE WYCHODZIć ZA SZWEDA.I mówię to z całą odpowiedzialnością ,spod murów Jasnej Góry,gdzie naród ten dał również plamę,uszkadzając nam wały jasnogórskie.
Zawsze mieli ciężkie kolubryny i ciężki dowcip i rozum,o le !!!

A innym razem może opowiem Wam moją historię,jak 30 lat temu przydarzyła mi się w Istambule cholera.A mimo to ,ja zwyciężyłam i tu z Wami piszę,zamiast leżeć zwrócona twarzą do Mekki.
Ale z mojej historii to można się tylko skręcać ze śmiechu,więc mogę ją opisać nawet o północy...

Ostatnio edytowane przez Lila : 20-04-2007 o 12:53.
  #14  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 10:51
Basia.'s Avatar
Basia. Basia. jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Miasto: Polska
Posty: 13 157
Post Niesamowita? Tragiczna.

Małgosiu nóż się w kieszeni otwiera po przeczytaniu historii Twojej koleżanki.
Był taki okres kiedy w szkołach podstawowych rok szkolny rozpoczynał się w sierpniu, moje dziecko wróciło z wakacji17 sierpnia 1980 r, następnego dnia t.j 18 sierpnia zamiast o godz. 8 rano wyszłam do biura ogodz. 10. Zdążyłam usiąśc przy biurku, zadzwonił telefon i kobiecy głos poinformował mnie żebym zgłosiła się do szpitala na oddział dziecięcy zatkało mnie i zapytałam co się stało Pani odpowiedziała "rana postrzałowa, przestrzelone płuco". Rzuciłam słuchawkę i nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Za chwilę dzwoni telefon i kolega Piotrka płacząc przeprasza mnie, że naprawdę niechcący zabił Piotrka. Zapytałam z czego strzelał bo u nich w mieszkaniu widziałam wiatrówkę, odpowiedział mi z pistoletu tatusia /tatuś był milicjantem/ nogi się pode mna ugięły bo już zrozumiałam grozę sytuacji. Zostawiłam portfel na biurku, i pojechałam samochodem służbowym do szpitala /nie zapytałm tej babki w jakim szpitalu Piotrek leży/, zwolniłam kierowcę ide na izbę przyjęć tam nic nie wiedzą. Wpadłam na oddział dziecięcy Piotrka nie ma i nikt nic nie wie. Wróciłam na izbe przyjęc i zdałam sobie sprawę, że jestem bez grosza, nie wiem co się dzieje z moim dzieckiem. Z izby przyjęć zadzwonili na policję i okazało się , że dziecko ze względu na cięzki stan zostało odwiezione do szpitala najbliższego miejsca zamieszkania. Piotrek miał przestrzelona prawe płuco, strzaskane 5 i 8 żebro. Początkowo chcieli mu to płuco usunąć ale lekarz postanowił wyciąc tylko uszkodzona część i czekac na rozwój wypadków. Na krew czekaliśmy 5 godzin /B Rh-/ nigdzie jej nie było. W czasie transfuzji zafundowali dzieciakowi żółtaczkę, To co przeżylismy to było coś potwornego. Piotrek wyszedł pięknie z tej całej tragedii, na komisji wojskowej dostał kat. A, grał w reprezentacji Politechniki w koszykówkę jest bardzo sprawny fizycznie. Dwa lata później chowałam jego ojca i potem miałam jeszcze kilka tragicznych przeżyć, z których wyszłam na razie obronną ręką.
Wszystko opisałam w duzym skrocie, gliniarz przez 2 lata nie miał dostać awansu ani nagrody /taką karę dostał pierwotnie/ usiłowali zatuszować sprawę, więc wziełam sprawę w swoje ręce i mu "pomogłam w karierze" /to był rok 1980/. Chłopiec, który strzelił mówi do mnie ciociu, jest dla Piotrka jak brat, był świadkiem na jego ślubie.
Nie brałam żadnych "uspokajaczy", kiedy dziecko leżało w szpitalu musiałam skonczyć remont mieszkania /zaczęłam go na 2 dni przed wypadkiem/, Tatusia Piotrusia wnosili mi pijanego jak bele do mieszkania jego koledzy.

Ostatnio edytowane przez Basia. : 20-04-2007 o 11:03.
  #15  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 11:21
ammi1952's Avatar
ammi1952 ammi1952 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Nov 2006
Miasto: Grodzisk Maz
Posty: 5 177
Domyślnie

Basieńko czy ty opisujesz te Radziejowice koło Grodziska Mazowieckiego?? Pozdrawiam Grażyna
  #16  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 11:51
Basia.'s Avatar
Basia. Basia. jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Miasto: Polska
Posty: 13 157
Uśmiech

Cytat:
Napisał ammi1952
Basieńko czy ty opisujesz te Radziejowice koło Grodziska Mazowieckiego?? Pozdrawiam Grażyna
Tak, Radziejowice k/Grodziska Mazowieckiego. Byłam "sławna", sprawę opisywano w lokalnych mediach.
  #17  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 12:51
Nika's Avatar
Nika Nika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: Małopolska,Kraków
Posty: 36 760
Domyślnie wierzyć snom?

anioły.gifnajdziwniejsze jest to,że przez kolejne trzy lata mój Tatuś, który również zginął w tym wypadku pojawiał się w moich snach zawsze wtedy,gdy dzień później zdarzyło się coś przykrego np,choroba dziecka.Dopiero po pewnym czasie dostrzegłam związek i zrozumiałam,że ostrzega mnie, jak dobry anioł opiekuńczy...więc po takiej nocy pilnie uważałam na siebie i otoczenie.Potem to się nagle skończyło..Są jednak rzeczy, o którym nie śniło się filizofom,niewytłumaczalne, trudne do zrozumienia...
  #18  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 14:22
ammi1952's Avatar
ammi1952 ammi1952 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Nov 2006
Miasto: Grodzisk Maz
Posty: 5 177
Domyślnie

Nika ,ja tez tak mam jak mi się śnią moi najbliżsi ,to zawsze traktuje to jako ostrzezenie,a człowiek ostrzezony to ubezpieczony jak ja to mówie i wtedy jakoś można szybciej ze złego wybrnąć albo choć łatwiej znależć drogę ewakuacji.
  #19  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 17:42
hannabarbara's Avatar
hannabarbara hannabarbara jest offline
Stały bywalec
Moderator
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: Olsztyn
Posty: 18 641
Domyślnie

Lili! Rozczarowałam się bardzo, że nie opowiedziałaś swojej historyjki.Czyżbyś o mały włos nie została turczynką lub arabką?Mam nadzieję, że zdecydujesz się ją nam przekazać, zanim wygaśnie ten wątek. Serdecznie pozdrawiam!
  #20  
Nieprzeczytane 20-04-2007, 18:52
bogda's Avatar
bogda bogda jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Miasto: Częstochowa
Posty: 50 166
Domyślnie Lila...

do roboty, bierz się za pisanie. Najpierw nas zaciekawisz, rozdrażnisz... a póżniej cisza.... hallo, słyszysz nas???042 piszący email.gif
 

 



Podobne wątki
Wątek Autor wątku Senior Cafe Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Nasze historie rodzinne Ewita Rodzina bliższa i dalsza 111 23-10-2007 14:10
historie przedmiotami pisane Nika Różności - wątki archiwalne 20 10-08-2007 13:24

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:10.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.