menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Generacja 50Plus > Humor, zabawa > Konkursy
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Konkursy Konkursy w Klub Senior Cafe. Aktualny konkurs: Majowe skojarzenia

Odpowiedz
Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #41  
Nieprzeczytane 11-01-2014, 20:19
Teri Teri jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Posty: 1
Domyślnie Sylwestrowe historie

Sylwester, który uważam za najlepszy spędziłam w górach w leśniczówce 37 lat temu
Pamiętam , że
Byliśmy sami
Objął mnie czule
Przycisnął do piersi
Wnet oddech nasz stawał się coraz głębszy
Serce zaczęło nam bić nie spokojnie,
Dreszcz objął nasze ciała pływając swobodnie
W oczach znienacka żar się pojawił,
Uczucie rozkoszy natychmiast rozpalił
I tak oboje pływaliśmy w objęciach
On był zdumiony
Ja wniebowzięta....
Wnet zaczął me usta namiętnie całować
Pieścić rozkosznie, po szyi wędrować
Ziemia zadrżała... tuż, tuż pod nami
Podobno w górach spadł śnieg z lawinami
A on mnie mocno wciąż obejmował i ciało...
Aż... jak delikatnie calutkie całował
Szepnął mi do ucha:
Wyjdź za mnie kochana
i po chwili przede mną padł na kolana
a ja rozanielona ochoczo się zgodziłam
i do dziś 37 lat z nim wspólnie spędziłam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #42  
Nieprzeczytane 11-01-2014, 22:26
okulary okulary jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Legnica
Posty: 9
Domyślnie Najciekawsza zabawa sylwestrowa powitanie Nowego Roku

Sylwester który uważam za najciekawszy, spędziłam na zabawie w hucie miedzi na pięknej sali .To było parę lat temu, wybraliśmy się z mężem i paczką naszych znajomych,ponieważ chodziliśmy razem bo tak było nam miło i przyjemnie i panował wspaniały nastrój. Był wspaniały zespół pięknie grał stare i nowe melodie,więc nogi rwały się do tańca.
Jedzenia wyśmienitego było pod dostatkiem .Między czasie
wydarzyła się śmieszna historia ,szła pani z toalety przechodziła koło naszego stolika trochę nierówno się trzymała na nogach i wpadła na nasz stolik,wódka była nalana w kieliszkach rozlała się do talerzy,wszystko pływało .Pani obsługująca musiała wszystko na stoliku na nowo zmieniać.Myśmy w tym czasie tańczyli ale jedna osoba od nas to spostrzegła Przed północą kolega męża otwierał szampana" tak akuratnie"że aż prysnął jak fontanna na głowę mojego męża.Głowa się skąpała wydawało mu się że wyszedł od fryzjera z ekstra modną fryzurą.Utkwił nam tak ten sylwester ,że wspominamy go do dzisiaj jako nietypowy,lecz
ciekawie-zabawny.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #43  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 03:09
zielarka zielarka jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Pyskowice
Posty: 1
Domyślnie

Sylwester, który uważam za najlepszy spędziłam w pociągu - czyli w naszym kochanym PKP!
Pamiętam zimę 1978 roku była ona wyjątkowo ciepła, ale 31 grudnia temperatura nagle spadła do minus 20 stopni Celsjusza i zaczął sypać niespodziewany, gęsty śnieg!
Silna zawierucha - więc na ulicach szybko zrobiły się wielometrowe zaspy.
Miałam zaproszenie na zabawę sylwestrową do mojej przyjaciółki z Krakowa, bardzo się cieszyłam!
Impreza stanęła jednak pod znakiem zapytania! Co robić?
Ale co mi tam!!! Jadę
Postanowiłam dotrzeć koleją i stało się, utknęliśmy gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody, w totalnych zaspach, nieustannie przysypywani śnieżykiem białym
Najpierw ludzie wkurzeni, zniecierpliwieni, bo przecież każdy miał jakieś plany Sylwestrowe, ale kiedy wiadomo było, że nowy rok powitamy właśnie w PKP, dało się wyczuć pogodzenie z losem.
Ludzie stopniowo zaczynali wyciągać wałówkę i coś mocniejszego, co w tamtych czasach wiadomo było, że każdy wybierający się w dalszą podróż posiada. Z każdą chwilą zaczęło się robić weselej Ktoś zaczął grać na gitarze, z innego przedziału dochodziły melodyczne dźwięki organek.
Potem już było tylko bardzo sympatycznie, wesoło i solidarnie!!! Wszyscy dla siebie nadzwyczaj mili, serdeczni i pomocni, jednym słowem - szczęśliwa. wielka rodzina pasażerska. O północy wystrzeliły radzieckie szampany, a pyszny toast wypiłam z emaliowanego garnuszka Życzeniom nie było końca
Staliśmy nie wiem ile godzin, nikt właściwie czasu nie liczył.
Wszyscy poddali się chwili. Na miejsce dotarliśmy gdzieś nad ranem.
Był to jeden z moich najlepszych Sylwestrów, a na pewno najbardziej oryginalny i niezapomniany
Odpowiedź z Cytowaniem
  #44  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 10:28
ela444444 ela444444 jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Medynia Głogowska
Posty: 1
Domyślnie

Najpiękniejszy Sylwester spędziłam w tropiku,
na bezludnej wyspie Atlantyku.
W nieodkrytym pięknie natury,
gdzie króluje ocean oraz góry.
Na gorącej plaży piaszczystej,
przy widoku wody krystalicznej.
Gdzie ocean ma barwę szafiru,
i czuć tylko powiew zefiru.
A wokoło same palmy i bambusy,
Moja wysepka ma tylko plusy.
W głębi wodospady i potoki,
oraz zapierające dech widoki.
W towarzystwie mego ukochanego,
Ten Sylwester był niezapomniany
bo nie brakowało mi niczego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #45  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 11:42
LucyLucy LucyLucy jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Bydgoszcz
Posty: 1
Domyślnie Ku szczęściu :)

Rok 2012, początek wieczoru spędziłam w filharmonii z kolegą. Było pięknie, kocham muzykę, zaproponowałam to wyjście i oboje bawiliśmy się wspaniale. Koncert skończył się o 22. Po powrocie do jego domu, jak by ręką odjął nastrój sylwestrowy, a że był to standard tej znajomości, nie wytrzymałam i o 23.50 postanowiłam, że moje noworoczne postanowienie będzie brzmiało – bądź szczęśliwa! Ubrałam kurtkę, życzyłam wszystkiego dobrego i wyszłam, dosłownie zamykając za sobą drzwi. Nie martwcie się o kolegę, przed wyjściem spokojnie i z pełnym zrozumieniem popatrzyliśmy sobie w oczy, oboje czuliśmy, że dalsze bycie jest na siłę. Szłam w fajerwerkach noworocznych, serdecznie składając przechodniom życzenia noworoczne. To nie jest smutna historia ale opowieść o odwadze, która i mi i mojemu koledze dała wolność. Następny Rok był udany dla mnie i dla niego Oboje jesteśmy w nowych, udanych związkach. Mam 59 lat, ale nigdy nie jest za późno na szczęście!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #46  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 14:17
gondela gondela jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Krosno
Posty: 1
Domyślnie

Lat temu dziesięć, piętnaście…

Nie, to było w czasach, gdy sklepy świeciły pustkami, a mieszkanie dawali razem z pracą. To było dawno temu, choć serce nieposłuszne chciałoby, by ten moment trwał niby nigdy niekończąca się historia.
Uśmiecham się do siebie, a może Ciebie, Staruszku? Do tego mrozu, który skrzypiał pod stopami, do odrapanej Sali w odcieniu dojrzałej moreli, wreszcie do poczciwego radia tranzystorowego.
Tamten autobus zwany potocznie ogórkiem i kierowca z sumiastym wąsem. W momencie, gdy silnik zaczął potwornie rzęzić, w końcu prychnął i zamilkł… To ten wąsacz oznajmił, że czas wysiadać.
Ale jak? Ale gdzie? Przecież wszyscy kierowali się ku krakowskiej „metropolii” na zabawę końcoworoczną w towarzystwie Smoka Wawelskiego.
Zamiast tego, na szybko zorganizowana sala gimnastyczna, zamiast rozgwieżdżonego nieba odrapany sufit, w miejsce tłumu ludzi garstka nieszczęśników.
Czy mi się wydaje, czy to wtedy pierwszy raz otarłeś moją łzę? Chłopak w kraciastej koszulce, z długimi włosami, choć dzieckiem kwiatem nie byłeś.
-Nie smutaj, tu też może być fajnie! – powiedziałeś z szelmowskim uśmiechem!
Z szarego papieru wygrzebałeś swojską kiełbasę, nie pamiętam już, skąd się wzięła namiastka samogonu, co by toast wznieść za uśmiechnięte jutro.
Ludzie dzielili się tym wszystkim, co mieli. Było potwornie zimno, ale zarazem jakże mocno te momenty rozgrzewała tamta atmosfera serdeczności.
Poprowadziłeś mnie w wir tańca, a ja jeszcze nie wiedziałam, że w tym uścisku pozostaniemy na długie lata…
Czego Ty mi wówczas życzyłeś??? Chyba niepsujących się… ogórków!
Autobus ruszył, i owszem, następnego dzionka. Wtedy już trzymałeś moją dłoń w swojej, wtedy już miałeś w kieszeni mój adres.
To była nasza podróż na spotkanie z przeznaczeniem, a Ty do dziś żartujesz, parafrazując: Przybyłem, zobaczyłem… pokochałem!

Lat temu dziesięć, piętnaście…
Odpowiedź z Cytowaniem
  #47  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 15:11
AgaWojtk AgaWojtk jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: OPOLE
Posty: 3
Domyślnie Wyjątkowy ostatni dzień roku;-)

Od wielu lat jakkolwiek, to Sylwestra spędzam z moją połówką i parą przyjaciół! Praktycznie za każdym razem organizowaliśmy go sobie tak, by różnił się od poprzednich! Ten w zeszłym roku też był zupełnie inny, ale dla tego, że Kasia była w 9 miesiącu ciąży, więc nie było mowy o jakimś wielkim ucztowaniu! Postanowiliśmy zorganizować sobie małą domówkę i posiedzieć razem! Na dwa dni przed Sylwestrem okazało się jednak, że nasi panowie oboje muszą iść na służbę, więc plan się zmienił o tyle, że zrobiłyśmy sobie totalnie babski wieczór! Przygotowałam różne smakołyki, Kasia zadbała o repertuar filmowy i w ciepłych piżamkach obłożone jedzonkiem zaległyśmy sobie w łóżku, by obejrzeć zaległości na dvd! Koło północy Kasia krzyknęła, że to już, bo odeszły jej wody i ma skurcze!!! Obleciał mnie dreszcz i zalały poty ze zdenerwowania! Wiedząc, że jej Marcin nie dojedzie na czas stwierdziłam, że wezwę karetkę! Niestety dyspozytorka powiedziała nam, że wszystkie karetki są w terenie i nie wie za ile jakaś będzie mogła przyjechać! Kazałam Kasi usiąść wygodnie, powoli oddychać i liczyć odstępy między skurczami! Po chwili zaczęła dyszeć i wołać, żebym jej pomogła, bo dłużej nie da rady czekać! Szczerze mówiąc nie wiele pamiętam z przebiegu porodu! Cokolwiek zaczęło do mnie docierać dopiero jak pojawiło się pogotowie, a lekarz pogratulował mi dobrej roboty;-)! Kiedy przyjaciółka z dzidziusiem pojechali do szpitala, ja siadłam na fotel i poczułam, jak schodzi ze mnie cały stres, a wychodzi zmęczenie, tak ogromne, jakbym co najmniej była po solidnym godzinnym joggingu!:-) Tego Sylwestra na pewno jeszcze długo będę wspominać ze wzruszeniem, a tych niesamowitych emocji z tamtego dnia nigdy nie zapomnę!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #48  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 15:33
agata17ko agata17ko jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Zator, małopolska, Polska
Posty: 1
Domyślnie Sylwestrowy czar Wiednia

W 2013 roku idealny Sylwester spędziłam,
i długo jeszcze długo będę się nim szczyciła!
Pierwszy raz bowiem pojechałam za granicę
i na samo wspomnienie czerwienią mi się lice!

Czerwienią się na wspomnienie tych wszystkich wspaniałości
od tego sympatycznego przywitania winem gości,
Od tego zwiedzaniu budynków dech zapierających
i od pocałunków mego ukochanego gorących!

Spontaniczny to był wypad na ostatnią chwilę
może dlatego właśnie wspominam go mile
Last minute niska cena budżetu nie nadszarpnęła
A niezwykłą przygodę w Wiedeńskim mieście zaczęła!

Ratusz, zamek Schönbrunn i piękne kamienice
czyste i uporządkowane ulice,
Walc Mozarta zagrał o północy
A ja z zachwytu ciągle otwierałam oczy!

Pyszna mélange cafe w restauracji
z nutką rumu tak dla kuracji
Spacery, smaki i widoki
Niesamowite sylwestrowe wspomnienia - wiedeńskie uroki!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #49  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 21:37
rozapysza rozapysza jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Poznań
Posty: 1
Domyślnie Mój Sylwester

Sylwester, który uważam za najlepszy spędziłam w 1998 roku, kiedy to mój chłopak wraz ze znajomymi ze studiów zorganizował wyjazd do Zakopanego. Tam, po roku znajomości, ku zdziwieniu wszystkich biesiadników, o godz 00 w noc sylwestrową uklęknął na kolano i poprosił mnie o rękę wręczając przepiękny pierścionek. Wszyscy zamiast składać sobie życzenia patrzyli na nas z wielkimi oczami, czekając na moja odpowiedź. Nie wspomnę o moich oczach , które nie były wielkie , tylko zlały się łzami ze wzruszenia i nie mogąc wydobyć z siebie ani słowa, przytaknęłam tylko głowa i rzuciłam mu się w ramiona, przewracając się z nim na podłogę. Moje łzy szczęścia teraz zamieniły się w łzy bólu, bo upadłam na kolano i strasznie bolało.Wszyscy zaczęli się oczywiście śmiać , bo raczej wyglądało to komicznie. Od tego pamiętnego Sylwestra minęło 15 lat, a od ślubu 14. Kolano oczywiście przestało do ślubu boleć w myśl powiedzenia " do wesela się zagoi".
Odpowiedź z Cytowaniem
  #50  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 22:21
AgaWojtk AgaWojtk jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: OPOLE
Posty: 3
Domyślnie Wyjątkowy ostatni dzień roku;-)

Od wielu lat jakkolwiek, to Sylwestra spędzam z moją połówką i parą przyjaciół! Praktycznie za każdym razem organizowaliśmy go sobie tak, by różnił się od poprzednich! Ten w zeszłym roku też był zupełnie inny, ale dla tego, że Kasia była w 9 miesiącu ciąży, więc nie było mowy o jakimś wielkim ucztowaniu! Postanowiliśmy zorganizować sobie małą domówkę i posiedzieć razem! Na dwa dni przed Sylwestrem okazało się jednak, że nasi panowie oboje muszą iść na służbę, więc plan się zmienił o tyle, że zrobiłyśmy sobie totalnie babski wieczór! Przygotowałam różne smakołyki, Kasia zadbała o repertuar filmowy i w ciepłych piżamkach obłożone jedzonkiem zaległyśmy sobie w łóżku, by obejrzeć zaległości na dvd! Koło północy Kasia krzyknęła, że to już, bo odeszły jej wody i ma skurcze!!! Obleciał mnie dreszcz i zalały poty ze zdenerwowania! Wiedząc, że jej Marcin nie dojedzie na czas stwierdziłam, że wezwę karetkę! Niestety dyspozytorka powiedziała nam, że wszystkie karetki są w terenie i nie wie za ile jakaś będzie mogła przyjechać! Kazałam Kasi usiąść wygodnie, powoli oddychać i liczyć odstępy między skurczami! Po chwili zaczęła dyszeć i wołać, żebym jej pomogła, bo dłużej nie da rady czekać! Szczerze mówiąc nie wiele pamiętam z przebiegu porodu! Cokolwiek zaczęło do mnie docierać dopiero jak pojawiło się pogotowie, a lekarz pogratulował mi dobrej roboty;-)! Kiedy przyjaciółka z dzidziusiem pojechali do szpitala, ja siadłam na fotel i poczułam, jak schodzi ze mnie cały stres, a wychodzi zmęczenie, tak ogromne, jakbym co najmniej była po solidnym godzinnym joggingu!:-) Tego Sylwestra na pewno jeszcze długo będę wspominać ze wzruszeniem, a tych niesamowitych emocji z tamtego dnia nigdy nie zapomnę!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #51  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 22:31
Nulek Nulek jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Grodzisk Wielkopolski
Posty: 1
Domyślnie

Reminiscencja sylwestrowa 2013/2014

Jeśli ktoś mnie zapyta, jak w tym roku spędziłam sylwestra, odpowiem, zadzierając wysoko mój, i tak nieco zadarty, nos, że byłam w teatrze. Brzmi nieźle, tak nobliwie, prawda? Nie minę się przy tym z prawdą, bo naprawdę przesiedziałam dziś w moim ulubionym przybytku sztuki sporo czasu - rano w biurze, wieczorem zaś - na spektaklu, w którym technicznie biorę udział, czyli na "Misterze Barańczaku"...

Teraz zaś siedzę sobie wygodnie na mojej ulubionej kremowej kanapie i popijam wino, prósząc na wszystko dookoła złocistymi drobinkami brokatu (nikt nie umknął dziś naszym garderobianym, uzbrojonym w lakier z tym jakże sylwestrowym dodatkiem...). Tuż obok leżą sobie "Upiory" Jo Nesbø, podczytywane partiami od samego rana. Za oknem coraz liczniejsze wybuchy petard i fajerwerków zwiastują, że już za chwilę kalendarz na ścianie nad łóżkiem straci ważność, a ja przez najbliższe tygodnie będę musiała uważać przy wpisywaniu dat rocznych, by się przypadkiem nie pomylić.

Otulona ciepłem i muzyką, w samotności żegnam mój pierwszy rok w Poznaniu.
Dobry, choć niezmiernie trudny rok.

Długo zastanawiałam się, co ze sobą zrobić w ten wieczór. Pojawiło się kilka zaproszeń na imprezy i spotkania, co mnie dość pozytywnie zaskoczyło, bo nie przypuszczałam, że ktokolwiek będzie chciał witać nowy rok w moim towarzystwie. Jednak od jakiegoś czasu narastała we mnie potrzeba spędzenia tego czasu... inaczej. Samotnie. I w spokoju (względnym bo przecież huk petard daje się we znaki wszystkim mieszkańcom tej planety...). W ulubionej pidżamie w serduszka, w kapciach, bez makijażu, wymyślnej fryzury (no, poza tym nieszczęsnym brokatem) i strumieni alkoholu.

Nie tylko dlatego, że po śmierci babci w sierpniu nie czuję się wciąż jeszcze na siłach, by balować beztrosko na imprezach. Nie tylko dlatego, że wciąż jeszcze nie umiem włożyć na siebie kolorowych ciuchów bez poczucia nieodpowiedniości tego stroju. Nieodpowiedniości - nie dla innych. Dla mnie.

Nie.

Chciałam spędzić ten wieczór samotnie, by wreszcie zrobić coś dla siebie, nie dla innych.

Udało się. Pierwszy raz jestem naprawdę sama w sylwestra. Bez rodziców, bez znajomych czy chłopaka. Sama ze sobą. Sama dla siebie. To całkiem dobre towarzystwo. :-)

Jutro pokuszę się pewnie o podsumowanie innych pierwszych razów - było ich trochę w 2013 roku. Na razie jednak chcę nacieszyć się samotnością, spokojem i lekturą... Zapracowałam sobie na to solidnie.

...

I już. Stało się. Kanonada na niebie oznajmiła wszystkim dookoła, że nadszedł czas nowych obietnic, postanowień, marzeń i złudzeń. Witajcie w 2014 roku. :-) Niech Wam w nim będzie dobrze, pięknie i owocnie - pod każdym względem! Cokolwiek to dla Was znaczy!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #52  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 23:00
jwts jwts jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Bydgoszcz
Posty: 1
Domyślnie

Sylwester, który uważam za najlepszy spędziłem z wybranką mojego serca. A konkretnie zaprosiłem ją na bal. Jednak nie spodziewałem się, że to dopiero początek moich problemów. Bal balem, ale ubrać się w co nie miałem. Na szczęście z pomocą koledzy przyszli. Jeden pożyczył mi swój ślubny garnitur i buty. Inny załatwił malucha. Chłopaki poduczyli mnie swoich (nie)sprawdzonych technik uwodzenia i tak przygotowany ruszyłem na podbój serca Ukochanej. Na balu tańczyliśmy bez przerwy. Muzyka grała jakby dla nas, a my jedynie kołysaliśmy się na wietrze niczym dmuchawce wiosną. Krótko przed 24 porwałem Ukochaną do miejsca z którego było widać całe miasto. Z tego wzniesienia oglądaliśmy sztuczne ognie. Wyglądały tak pięknie, że nie mogliśmy się napatrzeć, a moja Ukochana tak zmarzła, że nie pozostało mi nic innego niż objąć ją swoimi gorącymi ramionami. Musiały być wyjątkowo gorące, bo do dziś dopełnia ich wyjątkowość.
Zanim to napisałem opowiedziałem żonie jak pamiętam tamtą noc. Powiedziała, że zapomniałem dodać, że garnitur był na mnie za duży, ja nie potrafiłem tańczyć, a maluch po Sylwestrze nie odpalił. Mimo to zakochała się we mnie na zabój.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #53  
Nieprzeczytane 12-01-2014, 23:53
Saloema Saloema jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Śląsk
Posty: 1
Domyślnie

Obudziłam się w ciemnym, trochę ciasnym - bo nosem zahaczałam o sufit, ale bardzo wygodnym wnętrzu. Jak ja się tutaj znalazłam? Gdzie jestem? Na zewnątrz ewidentnie hulał wiatr i to w sposób, którego nigdy dotąd nie słyszałam. Postanowiłam przyjrzeć się tej niecodziennej aurze pogodowej i otworzyłam wieko mego dziwnego łoża... Mym oczom ukazała się bieluśka jak okiem sięgnąć kraina. Przerzuciłam nogi na zewnątrz i zamknęłam swoje kompaktowe posłanie, które jak się okazało było moją starą walizką! Hm.. jak to się stało... - pomyślałam w pierwszej chwili, ale zaraz potem przypomniało mi się, że wykonałam przecież mój coroczny rytuał... Zawsze pod koniec roku wkładałam do pustej walizki karteczkę, na której widniało jedno największe marzenie... Tym razem na karteczce napisałam "Chcę spędzić Sylwestra w Laponii, ze Świętym Mikołajem". Wiedziałam, że to niezwykła walizka, już na pierwszy rzut oka wyróżniała się wśród pozostałych, ale nigdy, przenigdy nie sądziłam, że drzemią w niej takie moce!!! )) Z nieba padały płatki śniegu tak wielkie, że zajmowały całą dłoń, a wiatr szeptał: Kieruj się na północ... Zrobiłam kilka kroków, ale buty grzęzły mi w białym puchu.... Wzięłam więc szybki rozpęd, metodą na Małysza wskoczyłam na grzbiet leżącej walizki i pobiłam swój rekord w saneczkowej jeździe na brzuchu.... Wydawało mi się, że walizą kierują jakieś dziwne moce, bo skręcała bez mojej pomocy, zgrabnie omijała przeszkody, kierując się w stronę małej chatki, z której wydobywała się stróżka dymu. Tuż przed jej drzwiami zrobiła mały drift i spokojnie zaparkowała koło...stojących przed chatką... reniferów! Nieco oszołomiona śnieżną jazdą wstałam z walizki, otrzepałam się, a w międzyczasie drzwi otworzył.... Święty Mikołaj! We własnej osobie! Był taki, jak go sobie wyobrażałam - ogromny brzusio, szeroki pas, zacny, biało - czerwony kubraczek, czapa z bąbelkiem no i dłuuuga broda! Ho, ho ho! - rzekł w iście mikołajowy sposób.... Cieszę się Jadziu, że w końcu dotarłaś! Zdążyłem zaparzyć już herbatkę... chodź, zapraszam w me skromne progi... Nieśmiało weszłam do środka. W pokoju panowała sielska atmosfera, mnóstwo prezentów uginało się pod swym ciężarem, piękne lampeczki iskrzyły tysiącem kolorów, a w kominku pląsał ogień. Z kuchni wyszła uśmiechnięta od ucha do ucha Pani Mikołajowa przynosząc mi talerz gorącej zupy. Wieczór upłynął na długich rozmowach o życzeniach dzieci z całego świata, o tym jak pewien pies prawie pokrzyżował prezentową misję Świętego Mikołaja i o tym.... dlaczego się właściwie tutaj znalazłam. "Wiesz Jadziu, marzenia się spełniają, a Ty przecież chciałaś spędzić ze mną Sylwestra z tego, co pamiętam?" O rany! - pomyślałam. To dzisiaj Sylwester? No tak! Przecież wrzuciłam do walizki karteczkę.... O północy obejrzeliśmy najbardziej kolorowy na świecie pokaz fajerwerków, a potem to już tylko tańce do białego rana... Było... zacnie! Cóż, teraz już wiem na pewno: w przyszłego Sylwestra też lecę do Laponii - poimprezować ze Świętym !
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

 



Podobne wątki
Wątek Autor wątku Senior Cafe Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Sylwestrowe drinki – w czym je podać? - komentarze Lila Ogólny 7 29-12-2009 21:44
Prawdziwe historie o ludzkiej miłości Sunshine Miłość, przyjaźń, związki, samotność 15 18-08-2009 16:09
Niesamowite historie destiny Humor, zabawa - wątki archiwalne 68 25-06-2008 22:49
Nasze historie rodzinne Ewita Rodzina bliższa i dalsza 111 23-10-2007 14:10
historie przedmiotami pisane Nika Różności - wątki archiwalne 20 10-08-2007 13:24

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:42.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
 

  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X