menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Kultura > Książka, literatura, poezja
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Książka, literatura, poezja Literatura, dyskusje, własne próby pisarsko-poetyckie.

Odpowiedz

 

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #361  
Nieprzeczytane 18-11-2020, 23:00
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie Bruno Ferrero

ANIOŁY SĄ NA ZIEMI...
- Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych?
– zapytał dziecięcy głos.
- Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?
- Zgubiłem mamę. Jest może u was?
- A możesz ją opisać?
- Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.
- No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?
- Z domu dziecka nr 3.
- Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.
Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.
- Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taka siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!
…Chłopca obudził jego własny krzyk. Takie sny miał praktycznie co noc. Wsadził rękę pod poduszkę i wyciągnął zdjęcie dziewczyny, które znalazł rok temu na podwórku domu dziecka. Od tamtej pory trzymał zdjęcie pod poduszką i wierzył, że to jego mama. Wpatrywał się teraz w ładną twarz dziewczyny, aż wreszcie zasnął.
Rano dyrektorka domu dziecka, o wielce obiecującym imieniu Aniela, jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.
- Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.
- Znalazłem na podwórku. To jest moja mama, – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.
Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie posiada męża.- Cóż, – powiedziała dyrektorka. – Skoro to twoja mama, to wszystko zmienia.
Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia.
- Proszę, – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.
- Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?
- Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.
- Po raz pierwszy mam taki przypadek, – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?
- Tak, jestem.
Mały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.
- Mama! Mamusiu!
Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.
- Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.
- Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.
- Zabieram syna od razu, – stanowczo oznajmiła dziewczyna.
- Dobrze, – machnęła ręką dyrektorka. – Jutro i tak zaczyna się weekend, a w poniedziałek przyjdzie pani i dokończymy formalności.
Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi. Wychowawczyni pakowała jego rzeczy, wokół stał personel, niektórzy dorośli ukradkiem wycierali łzy. Kiedy chłopiec wraz z dziewczyną wyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:
- Mamo… a lubisz koty…?
- Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.
Chłopiec uśmiechnął się i pewnym krokiem ruszył z mamą w stronę swojego domu.
Pani dyrektor Aniela spoglądała przez okno na oddalające się sylwetki dziewczyny i chłopczyka. Potem usiadła i wykonała jeden telefon.
Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.
Podwórze domu dziecka wypełniało ciepłe słoneczne światło i bawiące się dzieciaki. Odłożyła słuchawkę i podeszła do okna. Lubiła patrzeć na te maluchy, prostując za plecami ogromne, białe jak śnieg skrzydła…
Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #362  
Nieprzeczytane 05-01-2021, 12:30
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie


Bajka o pięknej Peroli i zaczarowanym pałacu

W wiosce Altos Ares na wyspie Terceira (Terceira = „Trzecia”, wśród wysp archipelagu Azorów) żyła niegdyś piękna dziewczyna, której nadano imię Perola, czyli Perła. Gdy dorastała, była rzeczywiście jak rzadka perła wśród innych panien w wiosce, tak wielki był urok jej niezwykłej urody. Była radością swojego domu i całej społeczności, a jej usposobienie było równie piękne jak jej twarz.

Pewnego wiosennego poranka Perola poszła jak zwykle po wodę do studni na głównym placu wioski. Gdy pochyliła się i zajrzała do środka uśmiechnęła się do swojego odbicia. Nie wiedziała, że w środku mieszka wodna wróżka, która widząc jej wielką urodę wypowiedziała zaklęcie i rzuciła na nią urok. Dziewczyna zamarła i po chwili zsunęła się do środka studni.

Gdy w wiosce zorientowano się, że Perola zniknęła zrobiło się wielkie poruszenie. Nikt nie wiedział co się z nią mogło stać. Wszyscy wieśniacy szukali jej po całej okolicy, a jej matka modliła się żarliwie o jej bezpieczny powrót w miejscowym kościele św. Rocha.

Azory - zaczarowany pałacNa północy wyspy znajdują się w morzu grupy małych skał, które z racji swojego kształtu nazywane są Biscoitos, czyli ciastka. Mieszkała tam stara kobieta, znana na całych Azorach ze swej mądrości.

– Chodźmy zapytać mędrczyni z Biscoitos – zaproponował jeden z młodzieńców po długich i bezowocnych poszukiwaniach.

Oto co im powiedziała:

– Wasza piękna perła nie da się nikomu złowić. Jest ukryta w zaczarowanym pałacu z marmuru, kości słoniowej i masy perłowej na środku wyspy.

Rzeczywiście, wodna wróżka zaprowadziła Perolę poprzez podziemne przejście, które łączyło studnię z pięknym zaczarowanego pałacem pod jeziorem Ginjal i tam ją ukryła. Wróżki nigdy nie przypuszczały, że ktokolwiek może odgadnąć, gdzie się znajduje.

Kierując się słowami mądrej kobiety, mieszkańcy Altos Ares zorganizowali nową wyprawę, tym razem szukając zaczarowanego pałacu. Po długim czasie, w dniu św. Jana, kiedy dni i noce są jednakowej długości dotarli do brzegów jeziora Ginjal w głębi wyspy. Miejsce to było tak piękne, że uznali, że właśnie tutaj musi znajdować się pałac z marmuru, kości słoniowej i macicy perłowej.

– Jak mamy się do niego dostać i uratować Perolę? No i jak przełamać urok, który ją tam trzyma? – pytali

Zdecydowali rozbić obóz nad brzegiem jeziora i wspólnie się zastanowić. Nie wiedzieli, że o tej samej godzinie matka Peroli była w kościele św. Rocha w Altos Ares, modląc się żarliwie o bezpieczny powrót córki.

Usłyszała dziwny głos, który powiedział jej:

– Twoja modlitwa i wytrwałość mieszkańców wioski wygrały. Jutro o zachodzie słońca twoja córka zostanie ci zwrócona, a jej zaklęcie zostanie złamane.

Gdy wieść dotarła do obozujących nad brzegiem jeziora, wznieśli tak wielki okrzyk radości, że dotarł aż do zaczarowanego pałacu i obudził Perolę.

Wyznaczonego dnia Perola pojawiła na środku jeziora w łodzi z kości słoniowej, ciągniętej przez śnieżnobiałego łabędzia. Równie piękna jak w dniu, w którym zniknęła z małej wioski Altos Ares.

Taka jest historia jeziora Ginjal. Całkiem możliwe, że w jego wodach nadal się znajduje zaczarowany pałac wodnych wróżek.

Ta portugalska bajka pochodzi z książki „Legends, Folk and Fairy Tales from the Azores” Elsie Spicer Eells z 1922 roku

/Znalezione w intern./
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #363  
Nieprzeczytane 01-03-2021, 23:29
Bess's Avatar
Bess Bess jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Polska
Posty: 6 059
Domyślnie

„OSTATNIE MIEJSCE.”
Piekło było już prawie całkiem zapełnione, a przed jego bramą oczekiwało jeszcze na wejście wiele osób. Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji jak tylko zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.

– Pozostało tylko jedno miejsce, i jak się rozumie, może je zająć tylko ktoś z was, kto był największym grzesznikiem, powiedział.

– Czy jest wśród zgromadzonych jakiś zawodowy morderca?

Ale nie słysząc pozytywnej odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania wszystkich stojących w kolejce grzeszników.

W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich, który umknął wcześniej jego uwadze.

– A ty, co zrobiłeś?, zapytał go.

– Nic. Jestem uczciwym człowiekiem a znalazłem się tutaj jedynie przez przypadek.

– Niemożliwe. Musiałeś jednak coś zawinić.

– Tak. To prawda, powiedział zmartwiony człowiek – starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu. Widziałem jak jedni krzywdzili drugich ale sam nie brałem w tym udziału. Widziałem dzieci umierające z głodu i sprzedawane a najsłabsze z nich traktowano jak śmieci. Byłem świadkiem, jak ludzie czynili sobie wzajemne świństwa i oskarżali się. Jedynie ja wolny byłem od pokus i nic nie czyniłem. Nigdy.

– Naprawdę nigdy?, zapytał z niedowierzaniem diabeł – Czy to rzeczywiście prawda, że widziałeś to wszystko na swoje własne oczy?.

– Jak najbardziej!.

– I naprawdę nic nie zrobiłeś, powtórzył jeszcze raz diabeł.

– Absolutnie nic!.

Diabeł zaśmiał się ze zdziwienia: – Wejdź, mój przyjacielu. Ostatnie wolne miejsce należy do ciebie!.

Pewien święty, przechodząc kiedyś przez miasto, spotkał dziewczynkę w podartym ubranku, który prosiła o jałmużnę. Zwrócił się wtedy do Boga: - Panie, dlaczego pozwalasz na coś takiego? Proszę Cię, zrób coś.
Wieczorem w dzienniku telewizyjnym zobaczył mordujących się ludzi, oczy konających dzieci i ich biedne wycieńczone ciała. I znów zwrócił się do Boga: - Panie, zobacz ile biedy. Zrób coś!.

Nocą, święty człowiek usłyszał głos Pana, który mówił: – Zrobiłem już coś: stworzyłem ciebie!



Bruno Ferrero
__________________
Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.''Mały Książę''
Odpowiedź z Cytowaniem
  #364  
Nieprzeczytane 03-03-2021, 22:49
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie Tradycyjna bajka z południa Indii.

w odległej wiosce mieszkało małżeństwo. Mąż, pomimo swojego bogactwa, znany był z wielkiego skąpstwa. Kobieta była z kolei znana z tego, że wierzyła we wszystko, co jej powiedziano. Kiedy ludzie czegoś od niej chcieli, przychodzili i schlebiali jej. Musieli tylko robić to pod nieobecność męża. Gdy go nie było, żebracy oraz zwykli oszuści przychodzili do żony i prosili o pomoc. Dzięki pochlebstwom często im się to udawało. Kiedy mąż się o tym dowiadywał kończyło się to wielką awanturą, aż w końcu żona musiała porzucić swe dobroczynne skłonności.

W pobliskiej wsi mieszkał wyjątkowo przebiegły oszust, który dobrze wiedział co działo się w rodzinie bogatego skąpca. Pewnego dnia, kiedy mąż pojechał konno, aby obejrzeć swoje ziemie, przyszedł do żony i zaraz od progu upadł wyczerpany.
Kobieta podbiegła do niego, pomogła wstać i zapytała, kim jest.

– Przybywam z miasteczka Kailasa, z którego pochodzi Twój mąż. z wiadomościami od jego rodziców – po czym podał imiona rodziców jej męża, których dowiedział się od sąsiadów.

– Jakże szczęśliwy byłby mój mąż, gdyby tu był i Cię spotkał! Usiądź proszę i odpocznij chwilę, aż wróci. Jak się miewają? Czy dobrze im się powodzi?

Te i tysiące innych pytań zadała łotrowi, który ze swojej strony chciał uciec jak najszybciej, ponieważ doskonale wiedział, jak zostanie potraktowany, gdyby skąpy mąż wrócił do domu.

– O Matko! Nie ma słów, by opisać nieszczęścia, jakie przeżywają. Nie mają nawet szmaty do okrycia się, a od sześciu dni nic nie jedli i żyli tylko na wodzie. Gdybyś ich zobaczyła, złamałoby ci to serce.

Żałosne słowa łotra całkowicie oszukały dobrą kobietę, która mocno wierzyła, że przybył z Kailasa, wysłany do niej przez staruszków.

– Dlaczego mieliby tak cierpieć – powiedziała – kiedy ich syn ma dużo do jedzenia i pieniądze na wszelkie zbytki.

Po tych słowach poszła do domu i zaraz wróciła z dwoma pudełkami zawierającymi ubrania jej i męża i oddała wszystko polecając, by zanieść je swoim biednym staruszkom w Kailasa. Dała mu też szkatułkę z biżuterią dla swojej teściowej.

– Ale sukienka i klejnoty nie napełnią ich głodnych żołądków. – powiedział tamten.

Prosząc go, żeby trochę zaczekał, kobieta poszła jeszcze po pieniądze schowane przez męża. Łotrzyk wychwalał w tym czasie jej dobroć i wielkoduszność po czym jak najszybciej zabrał się do drogi.

Po krótkim czasie wrócił do domu mąż. Żona od razu zaczęła opowiadać mu o wszystkim co się stało. Była pewna, że jest ciekaw co u jego rodziców. Mężczyzna zorientował się szybko w sytuacji i złość jego była wielka. Gdy jednak dowiedział się, że łotrzyk dopiero co odszedł powstrzymał się i tylko spytał w którą stronę. Wskoczył na konia, krzyknął, że chce coś jeszcze rodzicom przekazać i galopem ruszył za oszustem.

Jechał bardzo szybko i z daleka już zobaczył łotra idącego z łupami. Ten widząc, że ucieczka nie ma sensu wspiął się na pobliskie drzewo figowe.

Nie widząc szansy, że łotrzyk nie zejdzie na ziemię po dobrej woli i ponieważ nie było nikogo do pomocy, nasz bohater przywiązał swojego konia do drzewa i sam również zaczął się wspinać. Szubrawiec tylko na to czekał. Gdy tylko mężczyzna był już wysoko, rzucił swój łup na ziemię i przeskakując z gałęzi na gałąź błyskawicznie zszedł z drzewa. Potem zebrał rzeczy, wskoczył na konia i ruszył z kopyta.

Mąż miał już swoje lata i nie mógł równać się z łotrem. Dużo wolniej zszedł na dół i przeklinając swoją głupotę wrócił powoli, na piechotę do domu. Żona czekała na jego przybycie z uśmiechem i powiedziała:

– To piękny gest z Twojej strony, że zdecydowałeś się oddać rodzicom również swojego konia. Potrafisz być czasami taki wielkoduszny!

Mężczyzna tylko zagryzł zęby, pochylił głowę i nic nie powiedział. Wielu jest na świecie takich, którzy gdy coś stracą, wolą powiedzieć, że to z własnej woli, niż przyznać się do własnej głupoty.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #365  
Nieprzeczytane 18-11-2021, 22:42
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie Włodzimierz Borucki /1906-1988/

Wł.Borucki - aktor, poeta, satyryk i tłumacz literatury rosyjskiej, z miłości do psa wysłał wiersz do Pankracego
/Piątki z Pankracym - program dla dzieci/:

PIESKOMANIA
Pies – to poczciwe, wierne zwierzę,
Chcę zabrać głos w obronie psa…
Bo czemu pies – skąd to się bierze?
Jest często synonimem zła?
Ludzie traktują go nieładnie,
Choć bogu ducha winny jest…
Gdy coś nie wyjdzie, lub przepadnie,
To zaraz mówi się: „Zdechł pies!”
Gdy w tobie krąży krew gorąca,
Gdy się posprzeczasz – już cię znam,
Ofukniesz groźnie: „Pies cię trącał!”
Pies? A dlaczego? Trąć się sam!
Spadł deszcz… Epitet obelżywy,
Niezwłocznie już na ustach masz:
„Pogoda psia!” A pies poczciwy,
Macha ogonkiem, patrzy w twarz.
Pies to oddane, dobre zwierzę,
Ja kocham psa, on kocha mnie,
I nigdy, psiakrew nie uwierzę,
Że człowiek go z rozmysłem klnie.
Nie będę klął go nadaremnie,
Od dzisiaj jedno tylko wiem:
Gdy będzie dobrze mi, przyjemnie,
Pomyślę: „Czuję się pod psem!”.


I wierszyk Pankracego:

Pies uśmiecha się ogonem,
To jest taki uśmiech psi.
Kiedy pies się z czegoś cieszy,
Chciałby mieć ogony trzy!
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #366  
Nieprzeczytane 16-02-2022, 21:18
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie Bruno Ferrero

Pewna kobieta, która dużo się modliła, któregoś dnia rano podczas modlitwy usłyszała głos Jezusa, który mówił, że dziś ją odwiedzi. Pani bardzo się ucieszyła. Szybko zaczęła sprzątać dom, upiekła ciasto, wystroiła się w najlepszą sukienkę usiadła na fotelu i czeka. Po chwili słyszy dzwonek do drzwi, otwiera, a tam sąsiadka z drugiego piętra przyszła z prośbą by zaopiekować się jej dziećmi przez godzinkę, bo ona musi iść do lekarza.
- Kochana, ja chętnie bym ci pomogła, ale dziś nie mogę. Czekam na bardzo ważnego gościa - powiedziała pani i zamknęła drzwi.
Siada w fotelu i czeka dalej. Po chwili znów dzwonek do drzwi. Przekonana, że to Jezus, biegnie, otwiera, a tam jakaś bezdomna prosi, żeby poszła z nią na dół do sklepu i kupiła jej kawałek chleba.
- Kochana ja bym chętnie ci pomogła, ale nie dziś. Czekam właśnie na bardzo ważnego Gościa i nie mogę wyjść z domu - powiedziała i zamknęła drzwi.
Znów siedzi i czeka i znowu dzwonek. Myśląc, że tym razem to na pewno Jezus biegnie, otwiera, a tam jej wnuczek prosi by babcia poczytała mu bajkę.
- Kochanie wiesz, że ja zawsze chętnie ci czytam, ale dziś nie mogę. Czekam na ważnego gościa. Wracaj do mamy - powiedziała i zamknęła drzwi.
W końcu nadszedł wieczór, a Jezusa nie ma. Klęka do modlitwy i mówi z pretensją, że przecież obiecał jej, że przyjdzie i nie dotrzymał słowa. Na co słyszy:
- Trzy razy przychodziłem do Ciebie, ale za każdym razem zruno Ferreroamykałaś mi drzwi przed nosem.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #367  
Nieprzeczytane 26-03-2022, 19:46
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie

"Pewien mężczyzna o zachodzie słońca wybrał się na spacer opustoszałym brzegiem morza. Nagle zobaczył jakiegoś innego mężczyznę, który wciąż się schylał, podnosił rozgwiazdy wyrzucone przez morze i wrzuca je z powrotem do wody: - Co robisz? - zapytał mężczyznę - Był odpływ i morze wyrzuciło te rozgwiazdy na brzeg więc jeśli nie wrzucę ich do morza umrą z braku tlenu. - Ale przecież rozgwiazd jest na tej plaży tysiące a takich plaż setki. W żaden sposób nie uratujesz wszystkich. Nie sądzisz więc, że to co robisz nie ma znaczenia? Mężczyzna uśmiechną się, schylił się po kolejną rozgwiazdę i wrzucił ją do wody mówiąc: - Ma znaczenie dla tej."
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #368  
Nieprzeczytane 26-03-2022, 23:24
Bess's Avatar
Bess Bess jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: Polska
Posty: 6 059
Domyślnie

Piękna opowieść Danusiu. Powie ktoś;to tylko rozgwiazdy,
ale to właśnie życie. Tak można ratować każde życie,
dziś tak aktualny temat życia ludzkiego.
Na medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata
widnieje napis „Kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat”. Jest on parafrazą jednego ze zdań z Talmudu: „jeśli człowiek niszczy jedno życie, to jest tak, jak gdyby zniszczył cały świat. A jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat”.

Dziś Polacy znów ratują, tym razem już miliony uciekających
przed okrutną wojną ludzi z Ukrainy.

Miejmy nadzieję,że uda się naprawdę świat uratować.
__________________
Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.''Mały Książę''
Odpowiedź z Cytowaniem
  #369  
Nieprzeczytane 29-03-2022, 19:15
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie Bernadko

Ciekawe - nie wiedziałam.
Uczymy sie do starości - a przesłanie można odnieść do różnych sytuacji życiowych.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #370  
Nieprzeczytane 08-06-2022, 19:45
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie Ignacy Krasicki



CZAPLA, RYBY I RAK


Czapla stara, jak to bywa,
Trochę ślepa, trochę krzywa,
Gdy już ryb łowić nie mogła,
Na taki się koncept wzmogła.

Rzekła rybom: "Wy nie wiecie,
A tu o was idzie przecie".
Więc wiedziec chciały,
Czego się obawiać miały.

"Wczora
Z wieczora
Wysłuchałam, jak rybacy
Rozmawiali: wiele pracy
Łowić wędką lub więcierzem;
Spuśćmy staw, wszystkie zabierzem,
Nie będą mieć otuchy,
Skoro staw będzie suchy."

Ryby w płacz, a czapla na to:
"Boleję nad waszą stratą,
Lecz można temu zaradzić,
I gdzie indziej was osadzić;
Jest tu drugi staw blisko,
Tam obierzecie siedlisko,
Chociaż pierwszy wysuszą,
Z drugiego was nie ruszą".

"Więc nas przenieś!" - rzekły ryby:
Wzdrygnęłą się czapla niby;
Dała się na koniec użyć,
Zaczęłą służyć.
Brała jedną po drugiej w pysk, niby nieść mając,
I tak pomału zjadając.
Zachciało się na koniec skosztować i raki.

Jeden z nich widząc, iż go czapla niesie w krzaki,
Postrzegł zdradę, o zemstę się zaraz pokusił.
Tak dobrze za kark ujął, iz czaplę udusił.

Padła nieżywa:

Tak zdrajcom bywa.

__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #371  
Nieprzeczytane 10-06-2022, 22:28
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie

"Bajka o osiołku.
Pewnego dnia do studni wpadł osioł rolnika. Nie został ranny, ale sam nie mógł się wydostać. Dlatego zwierzę płakało głośno godzinami, podczas gdy rolnik zastanawiał się, co robić.
W końcu rolnik podjął okrutną decyzję: doszedł do wniosku, że osioł jest już za stary, a studnia naprawdę wyschła, trzeba ją jakoś przykryć. Więc nie warto było zawracać sobie głowy wyciąganiem osła ze studni. Wręcz przeciwnie, zatrzymał sąsiadów, aby pomogli mu pogrzebać żywcem osła. Każdy z nich wziął łopatę i zaczął wrzucać ziemię do studni.
Osioł długo nie wiedział, co mu robią i płakał z rozpaczy. Ale ku zaskoczeniu wszystkich, po kilku łopatach osioł pozbył się brudu, który był na nim.
Rolnik w końcu spojrzał na dno studni i zastanawiał się, co widzi. Z każdą łopatą, która spadła na jego grzbiet, osioł otrząsał się, robiąc krok po ziemi, która spadła na ziemię.
Tak więc w mgnieniu oka wszyscy zobaczyli, jak osłu udało się dotrzeć do krawędzi studni, przejść przez krawędź i wydostać się stamtąd, przeciwstawiając się wszystkiemu.
Życie wyrzuci na twoje plecy dużo brudu. Zwłaszcza jeśli jesteś już w studni. Sekret wydostania się ze studni polega na otrząsaniu leżącej na plecach ziemi i przechodzeniu po niej.
Każdy z naszych problemów jest krokiem, który prowadzi nas do góry. Możemy wydostać się z najgłębszych dziur, jeśli nie poczujemy się przegranymi.
Skorzystaj z szansy, aby przejść dalej."


Znalezione w internecie.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #372  
Nieprzeczytane 21-06-2022, 00:01
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie

Dobro zawsze wraca...
Pewnego dnia do kleryka podszedł ubogi człowiek i zapytał, czy „księżulek nie kupiłby mi trochę rzeczy do jedzenia?". Wyjaśnił, że znalazł się w trudnej sytuacji. Adam wysłuchał i zgodził się. „Gdy kasjerka podliczyła koszyk wyszło prawie 400 złotych. To wszystko, co miałem w portfelu na cały miesiąc” 🍞🥕🫑🧅
Gdy weszli do Biedronki powiedział: „Niech pan weźmie ile panu potrzeba”. Ubogi mężczyzna zaczął wkładać towary do wózka. Gdy dojechali do kasy, po podliczeniu wyszło 394 złote. Prawie wszystko, co Adam miał na opłacenie kolejnego miesiąca i na drobne wydatki. Ale pomyślał, że skoro obiecał to przecież teraz się nie wycofa… 🙏
Dziś po latach, gdy ks. Adam o tym opowiada, zawsze dodaje trochę żartobliwie: „Łatwo jest powiedzieć, że się pomoże, ale gdy musisz oddać wszystko, co masz… to wtedy zaczynasz się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze zrobiłeś...". 😇
Słowo się rzekło. Ubogi mężczyzna podobno podziękował i obiecał modlitwę. Adamowi zostało w portfelu 6 zł. Za bieżący miesiąc już nie zapłacił. Wiedział też, że będzie „w plecy” o jeden miesiąc. Trudno, uzbiera i odda dług w wakacje.
Gdy po miesiącu kleryk poszedł opłacić czesne usłyszał: „Nie musisz płacić. Przyjechał pewien ksiądz, który nie chce, abyś poznał jego nazwisko. Z góry opłacił twoje czesne do końca roku akademickiego”.

Z internetu.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #373  
Nieprzeczytane 28-09-2022, 22:01
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 904
Domyślnie

"Dziewczynka trzymała w rękach dwa jabłka. Jej matka delikatnie i z uśmiechem zapytała swoją małą księżniczkę:
- Kochanie, możesz dać mamie jedno z dwóch jabłek?
Dziewczynka przez kilka sekund patrzyła na swoją matkę i nagle ugryzła jedno jabłko, a potem szybko drugie.
Kobieta poczuła, że uśmiech zamarza na jej twarzy i bardzo mocno starała się nie okazywać rozczarowania. Była zdenerwowana, że jej ukochana córka nie chciała się z nią podzielić.
Nagle dziewczynka wyciągnęła jedno z ugryzionych jabłek i powiedziała:
- Mamo, weź to, smakuje lepiej!
MORAŁ: Nieważne jak dojrzały, doświadczony i kompetentny jesteś, nigdy nie spiesz się z osądzaniem innych. Daj im szansę na wytłumaczenie się."


/znalezione w wiadomościach/
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

 



Podobne wątki
Wątek Autor wątku Senior Cafe Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Stare niezapomniane bajki naszego dzieciństwa Małgosia B. Książka, literatura, poezja 108 21-11-2021 17:21
Bajki, piosenki i inne interesujące strony dla dzieci Melissa Jestem babcią, jestem dziadkiem 23 19-12-2012 16:12
Bajki I Legendy Dla Dorosłych ! inka-ni Humor, zabawa - wątki archiwalne 6 19-06-2010 19:36
Opowiadania kresowe Lotka Książka, literatura, poezja 1 29-05-2010 12:04

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:57.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.