menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Kultura > Książka, literatura, poezja
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Książka, literatura, poezja Literatura, dyskusje, własne próby pisarsko-poetyckie.

Odpowiedz
Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #541  
Nieprzeczytane 07-04-2017, 18:20
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie

Vika - jakze piekne są nasze dawne pieśni, nie powinny ulec zapomnieniu.
Dziekuję.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #542  
Nieprzeczytane 08-05-2017, 21:41
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 548
Smutny Autor i utwór bardzo zapomniany...

Jan Kochanowski
Zgoda
  • Ja, Zgoda, która sporne planety sprawuję,
    Ziemię, wodę, wiatr, ogień w żywiołach miarkuję,
    Stróż rzeczypospolitych, zdrowie i obrona
    Miast wysokich - przyszłam tu, chocia nie proszona
    Do was, o potomkowie Lecha słowieńskiego,
    Lutując niefortuny państwa tak zacnego,
    Które, od przodków waszych pięknie założone,
    Prze wasz rozterk domowy mdleje roztargnione.
    Chwała Pańska nie idzie w zgodzie, a w jedności,
    Jako sam Pan przykazał, ale w wszeteczności.
    I bluźnierstwa pełne są zbory chrześcijańskie,
    Czego nigdy nie słyszą bóżnice pogańskie.
    Więc jako w wierze, tak i w Pospolitej Rzeczy,
    Każdy swą porze, każdy swoje ma na pieczy,
    A dobro pospolite prze wnetrzną niezgodę
    Odnosi ciężką żałość i okrutną szkodę.
    Sądy milczą i prawa; a czym się chlubicie,
    One tak piękną wolność niebacznie tracicie.
    Bo w tym nierządzie chudzi u pana w niewoli,
    A w jednym prawie siedząc, okrutnie to boli.

    A o nieprzyjaciołach swoich co trzymacie,
    Których tak wiele wokół, ile sąsiad macie?
    Myślą o dobrym waszym, a patrzą pogody,
    Jakoby was pozbawić do końca świebody.
    A otuchę im czyni nie siła, nie zbroja,
    Ale tylko niezgoda sławna, Polsko, twoja.
    Niech się miasto otoczy trojakimi wały,
    Trojakimi przekopy i mocnymi działy:
    Kiedy przyjdzie niezgoda, uniżą się mury
    I wnidzie nieprzyjaciel nie szukając dziury.
    Jakiego państwa za swą dzielnością był dostał
    Królewic macedoński i jemu był sprostał!
    Gdy przyszło na potomki, wnet się powadzili
    I w tym zacne królestwo marnie spustoszyli.
    A Rzym, którego pożyć nie mógł Pyrrus mężny,
    Nie mógł chytry Hannibal ani król potężny
    Antijochus, nie mogli śmieli Francuzowie,
    Niemcy nieuśmierzem, gwałtowni Cymbrowie,
    Upadł prze dwu niezgody jedno, że równego
    Jeden cierpieć nie umiał, a drugi wysszego.
    Ale czemu tak dawne dzieje wspominamy?
    Aza świeżych przykładów w Grecyjej nie mamy,
    Gdzie Turek one wszytkie niezgodne książęta
    Po jednemu pozbierał jakoby kurczęta?
    Tym sposobem Węgierska Korona zniszczała,
    Bo, dwu panów obrawszy, trzeciego dostała.
    Który, tuszę, tak łacno z Budzynia nie zjedzie,
    Jako wjachałi a ty czuj o sobie, sąsiedzie,
    Bo siła miast bogatych spalił w krótkim czesie,
    A ten pożar i rzekę, i górę przeniesie.

    Lepiej się tedy zgadzać, a w spólnej miłości
    Radzić o tym, żebyście w cale tej wolności
    I swobody potomkom swoim dochowali,
    Jaką wam prawie w ręce ojcowie podali,
    Ale nic gruntownego stawić nie możecie,
    Póki tego korzenia złego nie wyrwiecie,
    Na którym sporny rozterk i niezgoda roście,
    A chcecie li mię słuchać, powiem ja wam proście;
    Wszyscyście odstąpili od swego urzędu,
    Więc też gdzie się obrócisz, wszędy pełno błędu.
    Świątobliwość żywota, którą świecić mieli,
    Zgasła prosty w duchownych, bo się wdać woleli
    W rozkoszy nieprzystojne i prózne biesiady,
    A proste ludzi gorszą ich te złe przykłady.
    Drudzy do gospodarstwa wszytkę myśl skłonili,
    A w pieniądzach nawyssze dobro położyli.
    Więc też tam rychlej najdziesz rejestra na stole,
    A spleśniałą Bibliją strzygą w kącie mole.
    A jakoż uczyć mają nie umiejąc sami?
    Muszą pewnie nadłożyć kazania baśniami.
    Świetcy, widząc ich nierząd, w rzeczy poprawili,
    Jęli się sami kazać i żony wćwiczyli.
    Więc teraz wszyscy każą, a żaden nie słucha.
    Spytajże, skąd apostoł? - "Duch - pry - gdzie chce, dmucha".

    A rycerskie rzemiosło, którym Polska stała,
    Tak że się nieprzyjaciół swych nigdy nie bała,
    Staniało miedzy ludźmi: zbroje zardzewiały,
    Drzewa prochem przypadły, tarcze popleśniały.
    Wszytkie granice puste, a Tatarzyn bierze,
    Kiedy się wy nalepiej wzgadacie o wierze.
    Ale uczyńcie aby ten porządek lichy;
    Wy każecie, wyprawcież na Podole mnichy!
    ,,A cóż, kiedy źle każą?" - To sąd nie mej głowy,
    A boję się, ani twej; próżne nasze mowy.
    Kościół to musi sądzić, który jako żywo
    Uznawał, co w tej mierze prosto, a co krzywo.
    Na tej twardej opoce rozbił się Arijus,
    Marcyjon, Samosaten, Manech, Nestorijus
    I wszyscy, którzykolwiek wnieśli co nowego,
    Targając świętą zgodę Kościoła Pańskiego.
    Oto teraz w Trydencie biskupi zasiedli,
    Aby lud roztargniony ku zgodzie przywiedli;
    Tam się stawcie wy wszyscy, którzy powiadacie,
    Że u siebie naukę gruntowniejszą macie.
    Tam się stawcie, jeśli nie rozterku pragniecie,
    Ale tylko dla Pańskiej chwały spór wiedziecie.
    A wy tymczasem bądźcie, Polacy, cierpliwi,
    Aż się jawnie pokaże, gdzie prawi, gdzie krzywi.
    Ogrodziwszy sumnienie, ostatka czekajcie,
    A nazbyt tych wolności swych nie wyciągajcie.
    Bo tam dalej rozpusta, wszeteczność, swawola;
    A kędy się to rodzi, nieszczęsna to rola.

    Nie możecie przodkom swym dać żadnej przygany,
    Że stan duchowny jest tak bogacie nadany;
    Bo to świętym umysłem i bacznie czynili
    A szpitale dla was je samych założyli,
    Aby Rzeczpospolita tę podporę miała,
    Skąd by posługi godnym ludziom nagradzała.
    Bo gdzie zapłaty nie masz cnocie albo złości,
    Tam się trzeba nadziewać prędkich odmienności.
    Na toć waszy cnotliwi przodkowie patrzali,
    Kiedy swe majętności kościołom dawali.
    Lecz wy, nie wynalazszy pierwej nic lepszego,
    Nie chcecie zgoła trzymać porządku dawnego.
    Aza tego nie waszyż bracia używają
    I was wiele stąd naprzód dobre mienie mają?
    Aleście ten chleb sobie teraz ohydzili,
    A na skarby Korony raczej się rzucili.
    Zabraliście jej własność, którą z dawna miała,
    A ona (jako mówią) na koszu została.
    I ubezpieczyliście naprzód dzieci swoje,
    Że, mając wieczność albo dożywocie troje,
    Mogą się poczciwymi służbami nie bawić.
    A którzy chętni byli gardł swoich nadstawić
    Ku posłudze koronnej, nie będą snąć chcieli,
    Boście je do wszytkiego dawno ubieżeli,
    Prze wasz tedy postępek, prze te wasze sprawy,
    Zginęły wszytkie prawie poczciwe zabawy,
    A nastało łakomstwo i swawola wielka,
    Wzgarda sadów, zuchwalstwo i wszeteczność wszelka,
    Na koniec, Pospolita Rzecz nie ma obrony,
    Tak wiele nieprzyjaciół mając z każdej strony.

    To by trzeba naprawić i przywieść w swą klubę,
    Byście potym Korony nie przywiedli w zgubę,
    Każdy niechaj przestrzega swego zawołania:
    Duchowni niech Pańskiego uczą przykazania,
    A ludziom prostym dają dobry przykład z siebie,
    Jakoby i ten, i ów byli społem w niebie;
    Świetcy niechaj się w cudzy urząd nie wdawają,
    Ale rycerskim sprawom znowu przywykają.
    Nie bylić kaznodzieje ani doktorowie,
    Co w Prusiech tęgo dali Krzyżakom po głowie.
    Na swym każdy przestawaj, a dla zysku swego
    Nie szkodź ani umniejszaj dobra koronnego.
    Można Rzeczpospolita i was ubogaci;
    A gdzie się ta powinie, tam swe każdy traci.

    A naprzód starajcie się o społecznej zgodzie:
    W tejci samej nadzieja, że się przy swobodzie
    Swej dawnej zostoicie i drogę najdziecie,
    Jako w pierwszy porządek wszytko przywiedziecie.
    Barziejci kędy indziej rzeczy więc zachodzą,
    A przedsię mądrzy ludzie łatwie w to ugodzą,
    Że przywiodą w swą miarę, co się wykroczyło,
    Ale trzeba, żeby tam uporu nie było.
    Ten zgoła wykorzeńcie, a wszytkie swe sprawy
    Do pożytku spólnego obróćcie naprawy.
    To czyńcie, a nie będziem wszyscy żałowali:
    I ja, że radzę - i wy, żeście mię słuchali.
__________________
Nie wystarczy urodzić się człowiekiem, trzeba nim być! - Ks. kard. Stefan Wyszyński

''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #543  
Nieprzeczytane 09-05-2017, 13:00
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie Jan Kochanowski

Jakże ciągle wszystko się powtarza.
Przecież trzeba posłuchać poety...) " a wszytkie swe sprawy
Do pożytku spólnego obróćcie naprawy.
To czyńcie, a nie będziem wszyscy żałowali:
I ja, że radzę - i wy, żeście mię słuchali".
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #544  
Nieprzeczytane 13-10-2017, 20:59
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie Martwe liście

Śpiewa Edith Piaf

Autumn leaves - https://www.youtube.com/watch?v=Lez45CctMzk

Kompozytor - Joseph Kosma
Autor tekstu polskiego - Henryk Rostworowski

Przecież nie można zapomnieć takiego wykonania.

Stoisz przy oknie i patrzysz gdzieś w dal
Patrzysz tak smutno i czegoś ci żal
Wiem że odejdziesz za chwilę ot tak
Zatrzymać cię chciałam lecz nie mam jak

Stoisz przy oknie i patrzysz na świat
Patrzysz i czegoś ci brak
Tak jeszcze nie dawno kochałeś mnie
Dzisiaj się boisz powiedzieć mi – nie

Miłość się w tobie skończyła
Widocznie miało tak być
Dziękuję za wszystko co było
Jak musisz iść proszę idź

Nie mów mi nic wszystko rozumiem
Nie mów mi nic bo szkoda słów
Nie wierzę już kłamać nie umiesz
Nie wierzę już że wrócisz znów

Choć mi będzie źle nie myśl o tym
Tak musi być więc szkoda słów
Ja rozumiem ciebie i przebaczam
Tylko proszę nie mów mi nic

Choć mi będzie źle nie myśl o tym
Tak musi być więc szkoda słów
Ja rozumiem ciebie i przebaczam
Tylko proszę nie mów mi nic
Tylko proszę nie mów mi nic


Spiewa Barbara Muszyńska - https://www.youtube.com/watch?v=UCN-uHQHkdc
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan

Ostatnio edytowane przez nutaDo : 13-10-2017 o 21:18.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #545  
Nieprzeczytane 13-10-2017, 23:16
kpwalski kpwalski jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Dobre Miasto
Posty: 772
Domyślnie

Smutny wiersz ale jaki piękny, aż do rozpaczy.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #546  
Nieprzeczytane 11-11-2017, 15:46
Włóczka Włóczka jest offline
Początkujący
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Miasto: Puławy
Posty: 1
Uśmiech Pamiętam :)

Pamiętam i dziękuję Pani za ten tekst. Babcia mi to śpiewała. Od kilkunastu lat poszukuję jakiegokolwiek śladu po tej piosence, nikt w rodzinie nie pamięta, ewentualnie jakieś fragmenty. Melodia gdzieś majaczy, ale bardzo słabo. A szkoda, bo to piękny utwór. Pozdrawiam.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #547  
Nieprzeczytane 07-01-2018, 00:20
zCentrum's Avatar
zCentrum zCentrum jest offline
Zagląda prawie codziennie
 
Zarejestrowany: May 2017
Miasto: Polska
Posty: 226
Domyślnie

Cytat:
Napisał nutaDo
wpis 29-09-2016, 11:28
Ogniska już dogasa blask ...
.......
Tekst piosenki jest poezją Roberta Burnsa /1759-1796/szkockiego poety.Tłumacz Jerzy Litwiniuk
Muzyka ludowa.

W szkockiej wersji
https://www.youtube.com/watch?v=to1xT93IlUI

i André Rieu - Auld Lang Syne
https://www.youtube.com/watch?v=11wYCgYms2I
__________________
Janusz
.......................................
„Ani smuć się zanadto, ani wesel za szybko. Jedno i drugie zawsze na nas czeka”

Ostatnio edytowane przez zCentrum : 07-01-2018 o 11:18.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #548  
Nieprzeczytane 08-01-2018, 18:18
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie

Cytat:
Napisał Włóczka
Pamiętam i dziękuję Pani za ten tekst. Babcia mi to śpiewała. Od kilkunastu lat poszukuję jakiegokolwiek śladu po tej piosence, nikt w rodzinie nie pamięta, ewentualnie jakieś fragmenty. Melodia gdzieś majaczy, ale bardzo słabo. A szkoda, bo to piękny utwór. Pozdrawiam.

Nie bardzo wiem o jaki tekst chodzi. Czy o "Autumn leaves" Kosmy?
Cieszę się, że mamy trochę radości w piosenkach. Nie pozwólmy aby zostały zapomniane.
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do wklejania.
Danuta
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #549  
Nieprzeczytane 08-01-2018, 18:19
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie Zaproszenie

Cytat:
Napisał Włóczka
Pamiętam i dziękuję Pani za ten tekst. Babcia mi to śpiewała. Od kilkunastu lat poszukuję jakiegokolwiek śladu po tej piosence, nikt w rodzinie nie pamięta, ewentualnie jakieś fragmenty. Melodia gdzieś majaczy, ale bardzo słabo. A szkoda, bo to piękny utwór. Pozdrawiam.

Nie bardzo wiem o jaki tekst chodzi. Czy o "Autumn leaves" Kosmy?
Cieszę się, że mamy trochę radości w piosenkach. Nie pozwólmy aby zostały zapomniane.
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do wklejania.
Danuta
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #550  
Nieprzeczytane 09-01-2018, 23:27
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 548
Domyślnie

Ty, któryś słowem z nocy światło stworzył,
Coś życie w ziemię, w morza, w niebo włożył!
Oto Twe dzieci modlą się do Ciebie:
Ojcze nasz wieczny, który jesteś w niebie.
Czołem uderzcie, stworzone natury!
Nieba i ziemie, łączcie wasze chóry.
Niech Anioł, człowiek, robak, słońca, zdroje
Razem śpiewają: Święć się Imię Twoje!
Oto Królestwo prawdy, światła, cnoty,
Gdzie prysną więzy błędu i ciemnoty,
W ogniu miłości spłoną niepokoje,
O to prosimy: Przyjdź Królestwo Twoje.
Kiedy nas łudzi zmysłów obłąkanie,
Ty kieruj sercem, rządź rozumem, Panie!
Jeżeli Ciebie mamy być godnymi,
Bądź wola Twoja w niebie i na ziemi!
Wszystko, co żyje, Twoje żywią dłonie!
Skała kwiat karmi, pszczółkę kwiatów wonie.
I nam, Opatrzny, dajesz, co potrzeba:
Daj nam i dzisiaj powszedniego chleba!
Jeśli namiętność ślepa porwie wodze,
Jeśli na ostrej padnie człowiek drodze,
Sądź nas, jak ojciec sądzi swoje syny!
Odpuść, jak braciom odpuszczamy winy!
Słabe jest ciało, a sił cnocie trzeba,
Już i Aniołów wyrzucały nieba:
I człek upadnie, ułomne stworzenie;
Więc odwiedź od nas złego pokuszenie!
Gdy prawem Twoim nieba, ziemie stoją,
Światłość Twą szatą, prawda drogą Twoją,
Tyś Bóg jedyny, więc Najwyższy Panie:
Zbaw nas od złego! I niech tak się stanie!

Józef Dionizy Minasowicz /1822 r./
__________________
Nie wystarczy urodzić się człowiekiem, trzeba nim być! - Ks. kard. Stefan Wyszyński

''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #551  
Nieprzeczytane 11-01-2018, 17:31
Stefan's Avatar
Stefan Stefan jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Gdańsk
Posty: 2 256
Domyślnie

Napisałaś:
"Stare ballady - jakże przybliżają dawne obyczaje, życie.
Proszę wklejaj - niech nie ulegną zapomnieniu.
"

Danusiu, jaki wartościowy wątek!
Kiedyś już go odwiedzałem, coś tu wklejałem.
A teraz odkryłem go na nowo. I teraz szalenie mi się spodobał.
Dlaczego. Gdyż znalazłem wreszcie miejsce na tym forum, gdzie mogę powspominać.
Wiesz, na starość człowiek staje się sentymentalny. A równocześnie mamy tyle pięknych wspomnień z naszej młodości...
I chciałoby się tyle przekazać.. Zostawić...
Ale do rzeczy. Teraz chciałbym wspomnieć moją wspaniałą Mamę.
Napisałem o latach mojego dzieciństwa, o mojej Mamie w wątku "Życie samotnych seniorów" - http://www.klub.senior.pl/milosc-prz...374-10701.html - #7469 (i sąsied.),

Oraz w wątku "Przedwojenni" - http://www.klub.senior.pl/roznosci/t...ge6-12624.html - 118-120.
Idź tam, poczytaj, to lata wojny....
Tata był wtedy w niewoli niemieckiej. Jako jeniec wojenny. Całe pięć i pół lat rozłąki - z Mamą i czwórką dzieci. Wśród nich ja.
Właśnie w niewoli, w barakach późnymi wieczorami, strudzeni ciężką pracą Tato z towarzyszami śpiewali "Wieczorny dzwon".
Tato po powrocie do nas po wojnie nam ją śpiewał. I stąd ją znam.
Dziękuję Ci ogromnie , żeś tu ją przypomniała!

Otóż moja Mama znała i śpiewała w domu taką starą, ludową piosenkę. Właściwie balladę.
O synu marnotrawnym. Jej tytuł: "Za późno". Jest bardzo długa. Jest smutna, i ma morał. Większe słowo to "przesłanie".
Przed śmiercią Mama z pamięci zapisała ją w zeszycie. I podarowała mi.
Pokazuję pierwsze trzy zwrotki rękopisu mojej Mamy. Wybaczcie pismo Mamy, starała się jak mogła, w tym wieku....



Tej ballady nie sposób znaleźć w YouTube, szukałem dokładnie.
Więc mam prośbę - może Ty, albo ktoś z odwiedzających wątek potrafiłby ją znaleźć, odtworzyć.
Ja mam tylko jej tekst.

Pozdrawiam Ciebie, i odwiedzających ten wątek b. serdecznie .
S.

Ostatnio edytowane przez Stefan : 11-01-2018 o 17:43.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #552  
Nieprzeczytane 11-01-2018, 18:26
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 31 564
Domyślnie

Stefanie, zdecydowanie na starosc czlowiek robi sie sentymentalny. Zastanawiam sie tylko, czy to forum jest wlasciwym miejscem na sentymenty, sekrety duszy?
Nie wiemy przeciez "do konca" jakie intencje maja czytajacy, w jaki sposob wykorzystaja sentyment ludzki.
Kpina, szyderstwem , zlosliwoscia?

Opisales piekna historie rodzicow. Troche Ci zazdroszcze.

Masz duzo szczescia, ze Twoj Tata po powrocie z niemieckiej niewoli potrafil jeszczed spiewac i opowiadac co go spotkalo. Inni mieli mniej szczescia. Ludzie, ktorzy cudem uratowali glowy z hitlerowskich obozow koncentracyjnych zamkneli sie w sobie, milczeli. Wiele tajemnic zabrali do grobu, nie zdarzyli przekazac ich dzieciom.
Cos o tym wiem. Szukalam, szperalam...az pewnego dnia , nie tak dawno temu trafilam zupelnie przypadkowo na pewien slad. Niesamowite co odkrylam.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #553  
Nieprzeczytane 11-01-2018, 19:54
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie Stefanie

Znalazłam pełny tekst tej ballady, warto go przytoczyć:

Wieczorem, w niedzielę, przy
wiejskim kościele
Dziad stoi i bije we dzwony;
Wtem młodzian nieznany, dostatnio odziany,
Nadchodzi i słucha zdziwiony,

I pyta nieśmiele: „mój dziadku, w tem siele
Któż ziemskie opuścił mieszkanie?”
– Smutne to są sprawy, lecz jeśliś ciekawy,
Posłuchaj, opowiem ci panie.

Przed kilku latami żył we wsi tej z nami
Kmieć z kmiecia, zamożny, poczciwy –
Ni soli, nie chleba nie było tam trzeba,
Był czczony, kochany, szczęśliwy.

A było ich troje: on z żoną we dwoje,
A synek jedynak był trzeci;
Wesoły, rumiany, przystojnie odziany,
Zwyczajnie jak bywa u kmieci.

Raz ojciec z wieczora wróciwszy ze dwora
Z westchnieniem powiada do żony:
„Mój Boże, mój Boże! Jak to tez we dworze
Stan kmiotka maluczki, wzgardzony.

Prostaczek w tym tłumie, gdzie każdy coś umie,
Nie znaczy nic pracą czy wiekiem;
I nam Bóg dał dziecię czemuż by też oprzecie
I owe nie było człowiekiem?

Przydajmy dwa woły, niech idzie do szkoły,
A kto wie, co się z nim stanie?
Może się przy dworze umieści, a może,
A może i księdzem zostanie”.

Jak rzekli, zrobili, lecz grubo zbłądzili
Bo szczęście i w kmiecym jest stanie.
Dobra jest nauka, lecz kto jej szuka
Nie z pychy, wszak prawda mój panie?

Co rok więc ma szkoły z ojcowskiej stodoły
Szło zboże, z obory dobytek.
Syn wzrastał w rozumie, lecz także i w dumie
Na smutny rodzicom pożytek;

I przeszło lat wiele, a nikt go w tym siele
Nie widział w zagrodzie rodzica,
A z cicha mówiono, że w mieście tam pono
Waszmości udaje szlachcica.

Że w głowie ma państwo, nie święte kapłaństwo,
Że ojca się wstydzi w sukmanie;
A Bóg się tym brzydzi, kto ojca się wstydzi –
Nie prawda? Cóż wam to mój panie?

Tymczasem oknami (jak mówią) i drzwiami
Do niskiej się bieda pcha strzechy;
Ucieka dostatek, przybywa zaś latek,
A znikąd pomocy, pociechy.

Starcowi i niwa w młodości życzliwa
Kąkole wydaje i głogi,
Więc nieraz w potrzebie na syna i siebie
Zapłakał ów człowiek ubogi.

Aż pracą znużony i bólem strawiony
Raz upadł przy pługu na łanie,
I zasnął na wieki i nikt mu powieki
Nie zamknął; płaczecie mój panie?

O! Powieść nie cała wszak matka została,
A matka biedniejsza na świecie;
Bo biada każdemu człekowi samemu,
Lecz stokroć samotnej kobiecie.

Więc pisać kazała do syna, błagała:
„Rzuć miejskie wesołe to życie;
Uczcij ma siwiznę, wróć na ojcowiznę!
O! Prędzej przyjeżdżaj tu dziecię!”

Ba! Panie kochany! Groch rzucaj o ściany;
Trza było z rodzinnej wyjść ziemi,
I rękę przy drodze wyciągnąć niebodze
Gdzieś z dala pomiędzy obcemi.

A dzisiaj ją rano nieżywą zastano
W jej dawnej zagrodzie przy ścianie;
Z litości w tej chwili jej my to dzwonili –
Dla Boga, cóż wam to mój panie?

A młodzian nieznany wzrok toczył zbłąkany
I krzyczał z oschłemi powieki:
„Jam jest ten zabójca i matki i ojca
I szczęścia mojego na wieki.

Jam trwonił grosz krwawy na fraszki, zabawy,
Na stroje, rozrywkę przyjemną.
A rodzice mili dni w nędzy kończyli;
O Boże! Zmiłuj się nade mną!

Dziś wracam w te strony zbolały, skruszony
Osłodzić im życia ostatki,
Nagrodzić im troski, żyć z nimi wśród wioski,
A nie ma ni ojca ni matki”.

I upadł na ziemi i łzami krwawemi
Oblewał swe winy, zbłąkanie.
Dziad oczy skrył w dłonie, a idąc na stronie
Rzekł z cicha: „za późno mój panie!”


Utwór śpiewany na melodię Ballady o dwóch żołnierzach, lecz nie ma takiego nagrania.
Można też śpiewać na melodię "W więziennym szpitalu"
https://www.youtube.com/watch?v=RiIlpCWtkhU

Pozdrawiam Cię serdecznie - cieszę się, że zapomniane ballady można jeszcze przywrócić.

Przeczytałam Twoje wspomnienia - warto wspominać czasy, warunki w jakich sie żyło - dla potomnych.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan

Ostatnio edytowane przez nutaDo : 11-01-2018 o 20:27.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #554  
Nieprzeczytane 11-01-2018, 20:08
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 212
Domyślnie

Basiu i te "ślady" może warto ocalić, przekazać.
Czas jest nieubłagalny, odchodzą Ci co przeżyli tragedie wojenne, a świat współczesny nieświadomy tych nieszczęść, powinien ku przestrodze poznać losy tamtych ludzi.
Wybacz, że pozwalam sobie na takie uwagi.
Danuta
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #555  
Nieprzeczytane 11-01-2018, 20:38
Stefan's Avatar
Stefan Stefan jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Gdańsk
Posty: 2 256
Domyślnie

"Wieczorem, w niedzielę, przy wiejskim kościele
dziad stoi i bije we dzwony.
Wtem młodzian nieznany, dostatnio odziany,
nadchodzi i słucha zdziwiony.

I pyta nieśmiało, cóż we wsi się stało
komóż to dzwonicie..."


Danko.
Prawda, że bardzo piękna ballada? I taka mądra.
Ten pełny tekst ja mam. Więc nie muszę już zamieszczać.
Ale niestety melodia, którą podałaś nie pasuje do niej. Nie taką śpiewała moja Mama.
A ta Animalsów z "Dom wschodzącego słońca" absolutnie się do niej nie nadaje.


Basiu
Cytat:
Nie wiemy ...jakie intencje mają czytający...
Nie obchodzi mnie to.
Ty mnie rozumiesz, Danusia także. I to mi wystarczy.
Zresztą ja piszę tak trochę "sobie a muzom".
W każdej chwili mogę odejść.

A to nagroda dla Ciebie.
Legendarny Leonard Cohen:
https://www.youtube.com/watch?v=fUM_hiU3p3w

Pozdrawiam serdecznie.
S.

Ostatnio edytowane przez Stefan : 12-01-2018 o 10:46.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #556  
Nieprzeczytane 12-01-2018, 12:27
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 548
Domyślnie

Jan Kochanowski zwany ojcem literatury polskiej
w Trenie XIX daje wyraz miłości do zmarłej córeczki,
ale także przedstawia piękny obraz miłości matki nawet
z wieczności .......Może warto przypomnić,
''ocalić od zapomnienia.............''


TREN XIX - ALBO SEN

Żałość moja długo w noc oczu mi nie dała

Zamknąć i zemdlonego upokoić ciała ;

Ledwie mię na godzinę przed świtaniem swymi

Sen leniwy obłapił skrzydły czarnawymi.

Natenczas mi się matka włamie ukazała,

A na ręku Orszulę moję wdzięczną miała,

Jaka więc po paciorek do mnie przychodziła,

Skoro z swego posłania rano się ruszyła.

Giezłeczko białe na niej, włoski pokręcone,

Twarz rumiana, a oczy ku śmiechu skłonione.

Patrzę, co dalej będzie, aż matka tak rzecze:

"Śpisz, Janie? czy cię żałość twoja zwykła piecze?"

Zatym-em ciężko westchnął i tak mi się zdało,

Żem się ocknął. - A ona, pomilczawszy mało,

Znowu mówić poczęła : "Twój nieutolony

Płacz, synu mój, przywiódł mię w te tu wasze strony

Z krain barzo dalekich, a łzy gorzkie twoje

Przeszły aż i umarłych tajemne pokoje.

Przyniosłam ci na ręku wdzięczną dziewkę twoją,

Abyś ją mógł oglądać jeszcze, a tę swoją

Serdeczną żałość ujął, która tak ujmuje

Sił twoich i tak zdrowie nieznacznie twe psuje,

Jako ogień suchy knot obraca w perzyny,

Darmo nie upuszczając namniejszej godziny.

Czyli nas już umarłe macie za stracone

I którym już na wieki słońce jest zgaszone?

A my, owszem, żywiemy żywot tym ważniejszy,

Czym nad to grube ciało duch jest szlachetniejszy.

Ziemia w ziemię się wraca, a duch, z nieba dany,

Miałby zginąć ani na miejsca swe wezwany?

O to się ty nie frasuj, a wierz niewątpliwie,

Że twoja namilejsza Orszuleczka żywie.

A tu więc takim ci się kształtem ukazała,

Jakoby się śmiertelnym oczom poznać dała.

Ale między anioły i duchy wiecznymi

Jako wdzięczna jutrzenka świeci, a za swymi

Rodzicami się modli, jako to umiała

Z wami będąc. choć jeszcze słów nie domawiała.

Jesliżeć też stąd roście żałość, że jej lata

Pierwej są przyłomione, niżli tego świata

Rozkoszy zażyć mogła? O biedne i płone

Rozkoszy wasze, które tak są usadzone,

Że w nich więcej frasunków i żałości więcej!

Czego ty doznać możesz sam z siebie napręcej!

Ucieszyłeś się kiedy z dziewki swej tak wiele,

Żeby pociecha twoja i ono wesele

Mogło porównać z twoim dzisiejszym kłopotem?

Nie rzeczesz tego, widzę! Także trzymaj o tem,

Jakoś doznał, ani się frasuj, że tak rana

Twojej ze wszech namilszej dziewce śmierć zesłana!

Nie od rozkoszyć poszła; poszłać od trudności,

Od pracej, od frasunków, od łez, od żałośni,

Czego świat ma tak wiele, że by też co było

W tym doczesnym żywocie człowieczeństwu miło,

Musi smak swój utracić prze wielkość przysady,

A przynamniej prze bojaźń nieuchronnej zdrady.

Czegóż płaczesz, prze Boga? Czegóż nie zażyła?

Że sobie swym posagiem pana nie kupiła?

Że przegróżek i cudzych fuków nie słuchała?

Że boleści w rodzeniu dziatek nie uznała?

Ani umie powiedzieć, czego jej troskliwa

Matka doszła : co z więtszym utrapieniem bywa,

Czy je rodzić, czy je grześć? - Takieć pospolicie

Przysmaki wasze, czym wy sobie świat słodzicie! -


W niebie szczere rozkoszy, a do tego wieczne,

Od wszelakiej przekazy wolne i bezpieczne;

Tu troski nie panują, tu pracej nie znają,

Tu nieszczęście, tu miejsca przygody nie mają,

Tu choroby nie najdzie, tu nie masz starości,

Tu śmierć, łzami karmiona, nie ma już wolności.

Żyjem wiek nieprzeżyty, wiecznej używamy

Dobrej myśli, przyczyny wszytkich rzeczy znamy.

Słońce nam zawżdy świeci, dzień nigdy nie schodzi

Ani za sobą nocy niewidomej wodzi.

Twórcę wszech rzeczy widziem w jego majestacie,

Czego wy, w ciele będąc, prózno upatrzacie.

Tu w czas obróć swe myśli, a chowaj się na te

Nieodmienne, synu mój, rozkoszy bogate!

Doznałeś, co świat umie i jego kochanie;

Lepiej na czym ważniejszym zasadź swe staranie!

Dziewka twoja dobry los, możesz wierzyć, wzięła,

A własnie w swoich rzeczach sobie tak poczęta,

Jako gdy kto, na morze nowo się puściwszy,

A tam niebezpieczeństwo wielkie obaczywszy,

Woli nazad do brzegu. Drudzy, co podali

Żagle wiatrom, na ślepe skały powpadali;

Ten mrozem zwyciężcny, ten od głodu zginął,

Rzadki, co by do brzegu na desce przypłynął.

Śmierci zniknąć nie mogła, by też dobrze była

Onę dawną Sybillę wiekiem swym przeżyła.

To, co mimo być potym, uprzedzić wolała;

Tymże mniej tego świata niewczasów doznała,

Drugie po swych namilszych rodzicach zostają

I ciężkiego siroctwa, nędzne, doznawają.

Wypchną drugą za męża leda jako z domu,

A majętność zostanie, sam to Bóg wie komu.

Biorą drugie i gwałtem, a biorą i swoi,

Ale i w hordach część się wielka ich zostoi,

Gdzie w niewoli pogańskiej i w służbie sromotnej

Łzy swe piją czekając śmierci wszytkokrotnej.

Tego twej wdzięcznej dziewce bać się już nie trzeba,

Która w swych młodych leciech wzięta jest do nieba

Żadnych frasunków tego świata nie doznawszy

Ani grzechem dusze swej drogiej pomazawszy.

Jej tedy rzeczy, synu - nie masz wątpliwości -

Dobrze poszły, ani stąd używaj żałości! -

Swoje szkody tak szacuj i omyłki swoje,

Abyś nie przepamiętał, że baczenie twoje

I stateczność jest droższa! W tę bądź przedsię panem,

Jako się kolwiek czujesz w pociechy obranem.

Człowiek urodziwszy się zasiadł w prawie takim,

Że ma być jako celem przygodom wszelakim;

Z tego trudno się zdzierać! Pocznimy, co chcemy,

Jesli po dobrej woli nie pójdziem, musiemy,

A co wszystkich jednako ciśnie, nie wiem, czemu

Tobie ma być, synu mój, naciężej jednemu.

Śmiertelna jako i ty twoja dziewka była;

Póki jej zamierzony kres był, póty żyła.

Krótko wprawdzie! ale w tym człowiek nic nie włada,

A wyrzec też, co lepiej, niełacno przypada.

Skryte są Pańskie sądy; co się Jemu zdało,

Nalepiej, żeby się też i nam podobało.

Łzy w tej mierze niepłatne; gdy raz dusza ciała

Odbieży, prózno czekać, by się wrócić miała.

Ale człowiek nie zda się praw szczęściu w tej mierze,

Że szkody pospolicie tylko przed się bierze,

A tego baczyć nie chce ani mieć w pamięci,

Co mu też czasem padnie wedle jego chęci.

Tać jest władza Fortuny, mój namilszy synie,

Że nie tak uskarżać się, kiedy nam co zginie,

Jako dziękować trzeba, że wżdam co zostało,

Bo to wszytko nieszczęście w ręku swoich miało.

A tak i ty, folgując prawu powszechnemu,

Zagródź drogę do serca upadkowi swemu

A w to patrzaj, co uszło ręki złej przygody;

Zyskiem człowiek zwać musi, w czym nie popadł szkody

Na koniec, w co się on koszt i ona utrata,

W co się praca i twoje obróciły lata,

Któreś ty niemal wszytkie strawił nad księgami,

Mało się bawiąc świata tego zabawami?

Teraz by owoc zbierać swojego szczepienia

I ratować w zachwianiu mdłego przyrodzenia!

Cieszyłeś przedtym insze w takiejże przygodzie:

I będziesz w cudzej czulszy niżli w swojej szkodzie?

Teraz, mistrzu, sam się lecz! Czas doktór każdemu,

Ale kto pospolitym torem gardzi, temu

Tak póznego lekarstwa czekać nie przystoi!

Rozumem ma uprzedzić, co insze czas goi.

A czas co ma za fortel? Dawniejsze świeżymi

Przypadkami wybija, czasem weselszymi,

Czasem też z tejże miary; co człowiek z baczeniem

Pierwej, niż przyjdzie, widzi i takim myśleniem

Przeszłych rzeczy nie wściąga, przyszłych upatruje

I serce na oboję fortunę gotuje.

Tego się, synu, trzymaj, a ludzkie przygody

Ludzkie noś; jeden jest Pan smutku i nagrody."


Tu zniknęła. - Jam się też ocknął. - Aczciem prawie

Niepewien, jeślim przez sen słuchał czy na jawie.

_______________________________________________

Wiersz długi,ale warto uważnie przeczytać,ileż tu refleksji
dla nas żyjących..............
Nie myślimy o tym,gdy wszystko świetnie się układa,
ale gdy w oczy zajrzą zmartwienia,może takie studium
choć trochę ukoi............
__________________
Nie wystarczy urodzić się człowiekiem, trzeba nim być! - Ks. kard. Stefan Wyszyński

''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

 



Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:33.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
 

  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X