menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

strona 17
02-29-2012 09:36 PM

- Wracajmy, w obozie może biegać swobodnie. Dzieci go bardzo lubią i on je kocha! – powiedziałam i zawróciłam. Uszliśmy kilkanaście kroków, zobaczyłam jak Kazan postawił uszy, wiedziałam co to znaczy. Zaczęłam się rozglądać, Adam też.
- Kazan, do nogi! – powiedział rozkazująco. Usiadł przy jego nodze ale patrzył w stronę lasu. Zobaczyliśmy rowerzystę z plecakiem.
- Robert!! – krzyknęłam ucieszona na jego widok.
- Aga, witam, całuję najsłodsze łapki na świecie! – zawołał i zatrzymał się przy nas, zsiadł z roweru i uściskał mnie serdecznie.
- To jest Adam, to Robert – przedstawiłam sobie panów, uścisnęli sobie dłonie.
- Agunia, Alinka mnie oczekuje? – zapytał Robert.
- Oczywiście! Już wszystkich powiadomiła o twoim przyjeździe – pocieszyłam go. Spojrzałam na Adama, szedł obok nas i milczał.
- Jak wam leci, Aguniu? – znów zapytał Robert i starał się trzymać mnie za rękę.
- Fajnie było! Ale jutro wracam do domu – poinformowałam go. Kazan obwąchał Roberta dokładnie, doszedł do wniosku, że jest „swój" i biegał spokojnie.
- Kazan, szukaj Alinkę! – kucnęłam przy nim, patrzyłam w psie oczęta i tłumaczyłam, zamrugał oczami, zrobił minkę jakby się uśmiechnął, pomerdał ogonem, szczeknął, dał mi znak że zrozumiał, zakręcił „młynka" i pobiegł do obozu.
- Aguniu, to ten „ZNAJDA" ? Pisała Alinka, chwaliła go! Pisała, że nawet jakby miał na imię Znajda, też byłoby mu do twarzy – mówił i śmiał się jak zwykle.
- Mój Znajda okazał się wspaniałym psem, w dodatku ma wspaniałego pana! – chwaliłam moich podopiecznych, wyraźnie byłam z nich dumna. Adam wsunął palce w moją dłoń, uścisnęłam je i zatrzymałam w swojej dłoni. Zobaczyliśmy Alinkę i Kazana jak biegną w naszą stronę. Robert stanął, przezornie zdjął plecak z ramion, obejrzał się gdzie mógłby oprzeć rower. Adam spostrzegł o co mu chodzi, wziął go pod opiekę. Były to ostatnie sekundy, bo Alinka rzuciła się na szyję Roberta.
- Jak fajnie!!! – krzyczała i ściskała go za szyję. Złapał ją w pół i kilka razy obrócił się wokół siebie.
- Aga, zapoznałaś panów? – prawie krzyczała z radości.
- Oczywiście, już się znamy – szybko odpowiedział Adam. Alinka puściła Roberta i mogliśmy ruszyć do obozu. Adam prowadził rower, Robert dźwigał plecak, Alina trzymała go za rękę i bez przerwy o coś go pytała. Podeszłam do Adama i teraz ja wsunęłam dłoń w jego dłoń, spojrzał na mnie, uśmiechnął się delikatnie uścisnął ją i zatrzymał w swojej dłoni. Szliśmy spacerkiem za Aliną i Robertem. Nagle Alina przystanęła, patrzyła na nas jakoś podejrzanie. Zmieszałam się, myślałam, że będzie się śmiać ze mnie, że trzymam Adama za rękę?
- Aga, w październiku bierzemy ślub! Mamy nadzieję, że będziecie naszymi drużbami, to znaczy, ty druhną, a pan Adam drużbą? – mówiła to tak, jakby zapraszała nas na podwieczorek. Spojrzałam w oczy Adama, uśmiechał się szczęśliwy.
- Ja chętnie, Alinko – obiecałam szczerze.
- Ja też! – szybko przyrzekł Adam.
- Fajnie! To my pójdziemy wam za świadków do waszego ślubu – powiedziała Alinka tak, jakby Adam oświadczył się, został przyjęty, ustalony termin ślubu. Szybko wysunęłam rękę z dłoni Adama, poprawiłam włosy, spojrzałam na niego, zrobił smutną minę, czułam, że sprawiłam mu przykrość.
- Trzymam za słowo, pani Alinko! – powiedział Adam. Spojrzał na mnie i wyciągnął do mnie rękę, przybliżyłam się do niego, objął mnie ręką przez plecy, przytulił i delikatnie pocałował w policzek. Czułam jak płoną mi policzki, opuściłam głowę, ale stałam przy nim. Czułam się cudownie!
- Aguniu, masz coś przeciw temu, żeby byli świadkami na naszym ślubie? – zapytał Adam i przytulił mnie do swego boku. Spojrzałam w jego oczy, chwilę patrzyłam i cicho powiedziałam – Mogą być –



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:28.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.