menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

06-11-2018 11:57

Jesień. Pełno liści, które psy do domu przynoszą, a my koty wąchamy. Ech, polecieć gdzieś po tych szeleszczących, kolorowych dywanach, poczuć zapach wolności. Łka kocia dusza za swobodą, ale zaraz sobie przypomina głód, zimno, mokrości, brak miejsca na drzemkę.Co z tego, że tej swobody było po kokardę, gdy życie w zagrożeniu wielkim upływało. Ciągle coś trąbiło, zgrzytało, świeciło światłami i jak kot miał pospać. Nawet po czterdziestej piątej ucieczce przed psem, złym ktosiem, jeżdżącą maszyną nie mogłem odpocząć. Musiałem być czujny jak żołnierz na warcie w okopach. A teraz mruczę, nucę sobie na mięciutkim posłanku pieśń sytego miauczka. Sam decyduję kiedy podjeść , kiedy spać, kiedy się z Duśką poganiać. Tyle wolności mi wystarczy. Wszyscy mamy pewne ograniczenia wolnościowe. Kto myśli, że jest inaczej bardzo się myli. Nie martwię się za co komorne zapłacić, co do garnka włożyć, więc żyje sobie dobrze. To żyje rymuje mi się z tyję, ale co to to nie. Nie jestem gruby, ba nawet znajomi twierdzą, że schudłem. Fakt, brzuch mam mniejszy i sylwetkę smukłą. Halinka zamierzała udać się do znanej nam lecznicy i tam naukowo odnaleźć zagrożenia zdrowotne. Na szczęście dla mnie Waleria (jeż pigmejski) ze trzy dni nie hasała na kołowrotku, więc pierwszy śledczy całą uwagę skupił na kolczastym. Osobiście uważam, że iglasta panienka nie jest zachwycona czujnością człowieka. Jak opiekunka dyskretnie ( według ludzkich standartów dyskrecji) zagląda do klateczki zaraz słyszy syki i pomrukiwania i widzi igły postawione na baczność. Gdyby ta podejrzliwa kobieta nie przeżyła pełnych grozy dni w czasie, których Waleria zdecydowanie odmawiała kontaktu z kimkolwiek to kto wie czy stworzonko nie byłoby przebadane na różne sposoby. Nasi medyczni opiekunowie doskonale sobie poradzili z jeżową chorobą. Było dramatycznie. Zwierzątko schudło, oczy mu się schowały, pojawiły się rany na łapkach, nie jadło, nie piło. Tylko leżało jak jakaś ściereczka, no łachmanik niepotrzebny, a nie żywa istota. Wtedy do pracy przystąpili ratownicy. Były zastrzyki i kroplówki, dożywianie na siłę i Waleria wróciła do nas. Długo jednak nie mogła wybaczyć Halince medycznych tortur. No bo jak to tak, żeby ta co miała chronić i bronić sama igłą wielką delikatne ciało jeża kaleczyła. Mnie, Mamrotkowi trudno zaimponować, ale temu stworkowi udało się wzbudzić mój podziw konsekwencją postępowania. Dwa miesiące się gniewała ta kolczasta dama. Teraz opiekunka sto razy pomyśli zanim jeża wsadzi do torby i pogna z nim do lecznicy. Chciałbym być taki uparty, ale chyba zbyt uczuciowy jestem, serce na dłoni to ja. Jak się rozgniewam np. za obcinanie pazurów i schowam za kanapę to nie wysiedzę w tym kącie nawet paru minut. Lecę się przytulać i mruczeć pieśń szczęścia, że mi łap nie obcięła.

27-09-2018 12:35

Myślałem, że jak już powrócę z Afryki to dopadnie mnie szczęście niezwykłe. Pławił się w nim będę jak mądry ( głupi mi nie pasuje, wszak kot jestem) i podziwiał siebie w tym szczęściu niezwykłym jak inni gwiazdy filmowe. " Mierz siły na zamiary"- znam tekst, tylko zastosować nie potrafię. Marzę sobie, cichutko , po kociemu o nieustającym błogim spokoju. Ba , próbuję realizować życiowe motto . Efekt? Jak zwykle. Drobinka radości wszechogarniającej i buuum. Rzeczywistość obwieszcza swe istnienie zgrzytem, wizgiem, wyciem lub szczekaniem. Duży kot jestem, taki się urodziłem, więc potrzebuję wręcz tłumów do miziania. A co los mi zaoferował? Halinkę. Na dodatek dorzucił do tego mnóstwo komórek tęskniących. Moje ciało składa się chyba tylko z nich. Dla ścisłości i uczoności mojej dodam, że posiadam komórki wątrobowe, sercowe, nerkowe, a nawet mózgowe, ale w każdym z moich organów rozrastają się smutne, zamyślone siedliska żalu za czymś co nie wróci. Naukowcem nie jestem, uniwersytetów nie kończyłem , ale odkryłem jako samouk zresztą, że istoty myślące na dwóch lub czterech łapach mają podwójną strukturę. Fizycznie można zbadać serce, nogi , uszy i odnaleźć przyczynę niedomagania. Gorzej gdy choroba dotknie coś co dane jest tylko tobie, jednemu. Tu żadne przyrządy nie pomogą. Nie widać przecież na żadnym najczulszym tomografie rozpaczy, a ona fizycznie dokucza, zmienia psa, kota, człowieka. Nie, nie mam żalu do życia, że obdarowało mnie bogactwem komórek tęskniących. Nawet jestem zadowolony, wyróżniony się czuję. Czuję, więc jestem. Nie tam myślę i jestem. Jak kot wspomina rzewnie to przecież nie myśli zbyt wiele. Skupia się na przeniesieniu w ten dawny moment. Szuka jego barw, zapachu, nastroju. Ha, ale to chyba już myślenie.
Marociuniu zostaw zawiłości wiedzy. Mądrzejsi od ciebie niech się tym zajmą.- szepcze Halinka.
Dobra, dobra, tylko jak się rozryczysz to nie wołaj mnie albo Innej tylko sobie mądrzejszych zawołaj. Już widzę jak ci wielcy, mądrzy przylatują do ciebie i mruczą przyjaźnie dla zapomnienia chwili , gdy świat ci się zawalił. Tylko my to potrafimy. Tylko my.

20-08-2018 22:05

Jakimś cudem Halince udało się bez naszej wiedzy niepostrzeżenie wywieźć nas z kraju dobrego klimatu do Afryki gorącej, parnej i dusznej. Bez paszportu i wiz zresztą. Taa, jak taki grzeczny kotek Mamrotek spotka się z lwem, tygrysem lub hipopotamem to o papierach będzie myślał. W życiu. Dziki kuzyn paszczę otworzy i po malutkim, grzeczniutkim, europejskim burasku bez różnicy z paszportem , czy bez. Uciekać nie warto. Moje nóżki zbyt krótkie na wyścigi. Mogłem się urodzić chartem, to nie wolałem być dachowcem. Gdybym znał przyszłość, wiedział, że wyląduję na równiku ... ale nie znałem i wybrałem na swoje nieszczęście uroczy kształt mruczka. W trudnej walce o przetrwanie uroda, czar , wdzięk się nie liczą. Są jakby opakowaniem cennego białka. Dlatego teraz żałuję, że mięśni nie ćwiczyłem. Nawet nie wiem czy mam jakieś szczątkowe bicepsy. Od jutra to ja się muszę zmobilizować i jak tylko się obudzę z osiemdziesiąt razy mieszkanie okrążę. Dzisiaj to zjem jeszcze pyszny pasztecik. Jem. Po co ja obiadek ze smakiem pałaszuje. Zostawię trochę. Lwom i tygrysom, mordercom nie będę robił przyjemności. Niech się udławią kośćmi moimi.
W domu cisza wielka panuje. Psy ledwo dysza, kocica też kryję w ciemnych kątach. Wszyscy wyglądamy jakbyśmy na ostatnich oparach powietrza trwali. Ba, nawet jeż pigmejski zresztą (czyli afrykański gorąc w genach ma zapisany) ochłody szuka i wodę pije jak smok. Wyznam, że jest to nasz wspólny wysiłek w maskowaniu. Liczymy, że kobiecie znudzi się nieznośny upał, spakuje manatki i wrócimy radośnie " do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych". Boimy się, że jak zbyt głośno zaczniemy wyrażać niezadowolenie z powodu dużej dawki słońca to opiekunka pstryknie palcami ( czarownica zła) i zaraz znajdziemy się na Antarktydzie. A tam białe niedźwiedzie i łód. Na sawannie możemy liczyć na ukrycie się, ucieczkę na palmę ( jeśli taka będzie w okolicy), a w tej bezlitosnej bieli to co łyżwy sobie przypnę i piruetem zadziwię drapieżnika w białym futrze. Już to widzę. Wibrysy zamarznięte, z ust mi szron się wydobywa, a ja tańcuję jak najszczęśliwszy ktoś na świecie.
Gdyby ktoś miał pocieszające wiadomości o pogodzie. Słyszał o ochłodzeniu to napiszcie.

28-06-2018 21:45

Układamy sobie życie ramię w ramię ze smutkiem. Niestety w tej dziedzinie nie jesteśmy profesjonalistami. Ciągle nam się coś wali, rzeczywistość już nie skrzeczy, a dusi jak zmora jakaś. Psują nam się rzeczy np. komputer, kran, żaluzje i radość życia. A to wszystko przez to, że wieczność nie słucha poetów i krzywdę kotom wyrządza posługując się w tym celu chorobami i śmiercią. Jest kot w luksusach, ma wszystko i nagle znika mu ktoś kochany, dający mu rajskie spanka i przytulanki. Mam co jeść, na głowę mi nie pada, a żyje mi się jakby za karę. Próbowałem miauczeniem żałosnym dotrzeć wysoko, gdzie trzeba. Uzyskałem jedynie bardziej chlipiącą i mokrą Halinkę. Chciałem ją zmusić do działania, do poszukiwań. Uciekałem na klatkę. Byłem pewien, że jak dobrze się rozejrzę to trafię na pańcia. Zostały mi jeszcze dwa piętra i parter do przeszukania. Niestety opiekunka zawsze mnie złapie i do domu wniesie. Ja ją przechytrzę któregoś dnia i sprawdzę niedostępne do tej pory miejsca. Zrobię to. Muszę. Wtedy powróci to co było i co czasem się kotu śni. Uwielbiam te senne marzenia, w których znów razem drzemiemy – ja i mój opiekun, albo oglądamy mecz. Nie znoszę sportu, ale dla przyjaciela wszystko można polubić. Zresztą mnie wcale nie interesowały rzuty piłki i latanie ludzi na ekranie. Ważna była bliskość kota i człowieka, poczucie, że ja Mamrocio ważny jestem dla kogoś. Wiem, Halinka też mnie kocha, ale inaczej. Nie tak spokojnie i pewnie. A to wielka różnica. Sama jedna musi kobieta obdzielić uwagą nas wszystkich. Stara się, choć parę uwag krytycznych wobec niej mam. Rozumiem, że musi pospacerować z psami. One nie mają kuwety. Po co jeszcze sama gdzieś lata no po co. Jak ona znika z mieszkania to jeden pies przemieszcza się i przemieszcza, a duży jest to go słychać, dwa małe szczekacze stoją pod drzwiami i nasłuchują, a ja tuż przy nich jak zaczarowany wpatruję się w klamkę. Kocica siada z boku, aby Inna jej nie nadeptywała i całe towarzystwo czeka. A w głowach jedno, jedyne pytanie. Czy wróci? Wraca. Czy zawsze tak będzie? Tego nie wiemy, więc każde jej wyjście przeżywamy. My wiemy, że można nie wrócić. Ja to od miesięcy nie kładę się na kanapie, na której tyle szczęśliwych chwil spędziłem. Jak pojawi się najważniejszy dla mnie człowiek to się położę, to nie zejdę z mebla nawet na jedzenie. Informuję więc wszystkich – kot czeka.

30-11-2017 19:50

Kupili nam nowe spanka. Stare trochę były obgryzione i wyglądały mało ozdobnie. A Halinka jeszcze zażyczyła sobie ochrony naszych kocich plecków przed zimnem wiejącym z uchylonych okien. Niby straszne rzeczy mogłyby się dziać z ciałkami jak taki podmuch minusowego powietrza dopadnie zwierzęce futerko i jej prozdrowotne wyczyny szlag by trafił. Mamy budkę, dużą bardzo i wygodną. Uznałem, że to miejsce jest tylko dla mnie. Niestety Dusia ma podobne zdanie. Koleżanka zresztą pierwsza sprawdziła walory posłanka. Ja będąc z natury przezorny ( nie mylić z lękliwością) przy wszelkich pomysłach opiekunki stosuję zasadę spokojnego przeczekania. Każdą nowość z pewnej odległości oglądam, wyszukuję pułapek, długo obchodzę, wącham i czekam na reakcje kocicy. Jak ona się zasiedzi, zaprzyjaźni z tym czymś nowym to ja czuję się z racji płci, albo charakteru powołany sprytnego do zabrania jej zabawki, kocyka, czy innej rzeczy. Tak jest i tym razem. Jak Dusia smacznie śpi w bezpiecznej, ciepłej, dużej budce to ja chodzę wzdłuż wejścia. Ona syczy. Nie będę przecież szarpał kobiety, więc niby to chcę zajrzeć na półeczkę obok i ściany spanka opadają, kocica przygnieciona moim ciężarem wypada na zewnątrz i ja kładę się na miękkościach. Przecież ona ma inne miejsca do snów. Nigdy jej nie zabieram leżaczka. Próbowałem, ale ono zapada się pod dużym kotem jak jakiś składak i usnąć nie można mając wątrobę koło nosa. Drugie nowe legowisko też niech ma koleżanka. Nie mogę przecież być jednocześnie w dwóch miejscach. No to chyba krzywdy nikt nie ma, a ja bez wyrzutów sumienia mogę ugnieść budkę i uznać ją za swoją. Nie pomyślała Halinka, że jak coś nie ma sztywnej konstrukcji to ja to według swego uznania i potrzeb zmodyfikuję. Praktyczny jestem. Dusia nie chce drzemać w tak zmienionym środowisku. I o to chodzi. Opiekunce pozostało, więc narzekanie, że urok zakupu jej niszczę. Nie widać wejścia w kształcie ślicznej kociej mordki, tylko coś zgniecionego. Popatrzyłem jej w oczy i zrozumiała, że jej ładne nie musi być moim ładnym. Proste.

Strona 1 z 18:
 1 
 > 
Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:32.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
 

  X   Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych, marketingowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w Polityce Prywatności. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane w pamięci Twojego urządzenia, możesz to zmienić za pomocą ustawień przeglądarki.   X