menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

07-09-2018 21:55

Jeszcze gdzieś w latach 80 urzekły mnie narożne kamienice Lwowa. Każda inna.
Są w różnych stylach - od zbliżonego do rococo do secesji. Gdybym wówczas nie miała dzieci,
gdyby nie realia socjalistyczne - pojechałabym do Lwowa aby zrobić album fotografii tych kamienic.
Tym razem też patrzyłam z nostalgią na te budowle, a zwiedzaliśmy zgodnie z przyjętym zwyczajem
głównie starówkę, pomniki i zabytki. Byliśmy też na Cmentarzu Łyczakowskim u Marii Konopnickiej,
u Gabrieli Zapolskiej, Stefana Banacha (matematyka) i wielu innych osobistości ,
no i oczywiście na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

Nie będę tu przedstawiać katalogu zabytków, zwiedziliśmy trochę więcej niż poleca ten blog
https://eloblog.pl/zabytki-lwowa-atr...sca-we-lwowie/ Obejrzyjcie też zdjęcia na blogu, bo moje fotki są duże i przed hostingiem muszę je zmniejszać, a to trochę trwa.

Zwiedzaliśmy na luzie, przysiadając gęsto w cieniu parasoli licznych kawiarni i restauracji.
Namierzyliśmy jedną knajpkę z genialnym chlebnym kwasem i jedną z dobrą soljanką,
jedną z polecenia godnym barszczem ukraińskim i polecalibyśmy też coś z grilla w zaułku ( uliczce) Krywa Lipa. itp.
Jakby się kto wybierał do Lwowa - służę adresami.

15-06-2018 07:28

Byłam dziś u specjalisty od starości, chciałam, żeby popatrzył całościowo na człowieka,
bo teraz to kardiolog widzi tylko serce, neurolog tylko stan unerwienia,
reumatolog jedynie stan kości, gastrolog tylko jelita itp, itd;
a każdy zapisuje garść tabletek. W proch się obracam po tych prochach, a żołądek wraz z mózgiem się skręcają z powodu tak wybiórczego traktowania..
Tłumaczyłam geriatrze to, co tłumaczenia nie wymaga - że człowiek jest całością, a stary człowiek jest też całością, ale ma gorzej, bo jest trochę podobny do antycznego mebla. Nie można poddać renowacji tylko prawej nogi u stoła, bo go oszpecimy. Raczej oczekujemy delikatnej renowacji po całości. Może wzmocnijmy organizm, albo podleczmy to co jest najgroźniejsze, a inne schorzenie możemy zaniedbać, bo ono nie zabija.Ograniczmy ilość tabletek do minimum.

Geriatra dziwnie popatrzył i kazał mi przyjść za pół roku,
Mam poczekać, jak się odpowiednio zestarzeję, może zmienię wymagania czy cooo?

25-03-2018 11:40

O tym dowiedziałam się dziś z Przekroju:
Większość ssaków pozostaje zimą aktywna, choć dostępność pokarmu jest znacznie niższa, a dla niektórych nie ma go wcale. Rośliny zielne, trawy, liście – to wszystko znika. Pozostają suche resztki, kora i pędy drzew. Dlatego nawet te zwierzęta, które nie hibernują podczas mroźnych, ciemnych miesięcy gromadzą wcześniej pod skórą zapasy tłuszczu. „Mają różne strategie przetrwania najzimniejszej pory roku, Niektóre, np. żubry, mają grube futro i są dokarmiane. Inne, tak jak kuny leśne, próbują jednak oszczędzać energię, zmniejszają swoją aktywność czy migrują sezonowo jak łosie. W niezwykły sposób radzą sobie z zimą ryjówki, najmniejsze polskie ssaki. Wielkość powierzchni ich ciała w stosunku do ciężaru jest bardzo duża, przez co tracą dużo ciepła – żeby żyć, ryjówki potrzebują więc mnóstwo energii, czyli jedzenia. Zimą, kiedy ryjówkowej karmy: bezkręgowców, dżdżownic jest zdecydowanie mniej, nasze najmniejsze ssaki robią się… jeszcze mniejsze”.
Zjawisko to opisał założyciel białowieskiego instytutu prof. August Dehnel.

Zjawisko Dehnela polega więc na zimowym zmniejszaniu się ciała i narządów wewnętrznych ryjówki, w tym – co chyba najbardziej intrygujące – czaszki. Jak zauważył prof. Dehnel – u ryjówki aksamitnej czaszka zimą jest mniejsza o 15%, a ciężar mózgu zmniejsza się o 30%
Zjawisko Dehnela zostało też potwierdzone u innych gatunków, np. u łasic, których wydłużone ciało również sprzyja dużym stratom energii.
Ciekawa jestem co z ludźmi. Mnie w zimie też zawsze tłuszczu przybywa...
Ale może to jest lepsze wyjście niżby miało komórek szarych ubyć

07-01-2018 12:18

Agnieszka była już bardzo chora i świadoma kresu życia. Ten wiersz jest podsumowaniem jej postawy jako człowieka, niejako testamentem.

Jeżeli miłość jest

Na naszą słabość i biedę
niemotę serc i dusz
na to że nas nie zabiorą do lepszych gór i mórz
na czarnych myśli tłok
na oczy pełne łez
lekarstwem miłość bywa jeżeli miłość jest
jeżeli jest możliwa

na ludzką podłość i małość
na ostry boży chłód
na to ze nic się nie stało a zdarzyć miał się cud
na szary mysi strach
bliźniego wrogi gest
lekarstwem miłość bywa jeżeli miłość jest
jeżeli jest możliwa


tu kukły ludźmi się bawią tu igra z nami czas
tu wielkie młyny nas trawią i pył zostaje z nas
na to, że z pyłu pył i za początkiem kres
ratunkiem miłość bywa jeżeli miłość jest
jeżeli jest możliwa

na krajów nędzę i smutek, na okazałość państw
policję, kłamstwo, nudę, potęgę małych draństw
na nocny serca ból, że człowiek żył jak pies
ratunkiem miłość bywa jeżeli miłość jest
jeżeli miłość jest...

22-12-2017 09:34

Z calusieńkich świąt najbardziej lubiłam kolędy i tak mi już pozostało.

Do stołu zasiadała rodzina, zwykle sześć, siedem osób: dziadkowie, wujowie, moi rodzice i ja.
Zawsze były też obecne przy kolacji pies i kot.
Najpierw przystępowano do dzielenia się opłatkiem i życzeń. Potem szły potrawy:
podawano barszcz grzybowy, kaszę jaglaną ze śliwkami, ze trzy rodzaje pierogów,
kapustę z grochem, kluski z makiem.Ostatnią potrawą były pączki z kompotem z suszonych owoców.
Nie było ryb. Moja babka i mama nie znosiły ryb.

Wszyscy obżarci kolacją, rozleniwieni.... Raczono się herbatą i winem, rozmawiano,
nasłuchiwano skąd psy szczekają i kolędowano.
Babcia siadała pod piecem,gdzie było najcieplej i śpiewała stare pastorałki.
Niektóre z nich były bardzo śmieszne, jak to pasterze gubili dary i przewracali się w drodze do stajenki.
Przy ówczesnym stanie dróg wydawało się naturalne, ze ktoś nogę złamał
jak biegł z koźlęciem pod pachą.
Dziadek wychodził do stajni i obory z kolorowymi opłatkami dla zwierząt.
Po podzieleniu się opłatkiem z gospodarzem bydlęta przemawiały ludzkim głosem.
Rozmawiały sobie na różne tematy.
Dla dziadka najważniejsze było co powiedziała jego ulubiona klacz Baśka,
a ja próbowałam wyobrazić sobie, czy Baśka mówi głosem damskim,czy męskim.
Dziadek nigdy mi tego nie wyjaśnił.
Mówił nawet, że nie powinno się słuchać zwierzęcych rozmów, bo od tego można umrzeć.


Baśka była łagodna, stara, ulubiona i zasłużona.
Z Baśką wiąże się taka anegdota: Na wsi często uważano, że dziecko przynosi sobie imię.
Urodziłam się czwartego grudnia, na Barbary.
Powinnam więc nazywać się Basia, ale młodziutka wtedy kobyłka była tak ważna,
że uznano, iż dwie Baśki w domu to za dużo.


Po kolacji przychodzili kolędnicy...

Strona 1 z 17:
 1 
 > 
Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:00.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
 

  X   Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych, marketingowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w Polityce Prywatności. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane w pamięci Twojego urządzenia, możesz to zmienić za pomocą ustawień przeglądarki.   X