menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

30-03-2020 13:30

Co nas nie zabije, to nas wzmocni…?
Żyjemy w cywilizacji, która nauczyła nas nie wymawiać słowa śmierć. Mówi się, że koronawirus CEVID-19 eliminuje słabszych, starszych i schorowanych. Więc z całą pewnością wielu z nas WYELIMINUJE, a co potem?
Zastanawiam się czy nas JAKO SPOŁECZEŃSTWO wzmocni ta pandemia i tu jestem mocno sceptyczna. Niby to historia nauczycielką narodów, niby to jakoś wyciągamy wnioski z różnych hekatomb, a w istocie ich nie wyciągamy. Po I Wojnie Światowej mówiono przecież, że „już nigdy więcej”. Po czym z miejsca ruszyły lokalne wojny bałkańskie, jakieś konflikty graniczne, jakieś najazdy - no i doszło do II Wojny Światowej. Ta wojna przestraszyła ludzkość na ponad półwiecze. Niby jakieś wnioski z tego wyciągnęliśmy - powołano Unię Europejską i pakty wojskowe. Niby to w mentalności społecznej zaszły zmiany, ale jakże ograniczone, połączone z bezwzględną obojętnością wobec nieszczęść setek tysięcy ofiar wojen i głodu spoza „naszego, zachodniego” kręgu.
Historia uczy nas tylko tyle, że nigdy nikogo niczego nie nauczyła. I ponownie zbroi się świat, tylko czyni to inaczej. W miarę upływu lat, w miarę postępu technicznego przeznacza się niewyobrażalne sumy na arsenały broni: nuklearnej, rakietowej, informatycznej, która może zabijać i ranić wszędzie. Tysiące sztucznych szpiegowskich satelitów penetruje każdy zakątek Ziemi. Satelity mogą wykrywać plagi na plantacjach, mierzą zadymienie, wysokość fal morskich i wysokość upraw na polach. Satelity zobaczą wzmożony lub zamarły ruch uliczny, ale nie widzą ludzkich wirusów.
. Pojawia się problem, czy światowe reżimy zrozumieją, że bezpieczeństwo ich obywateli nie opiera się o zasoby arsenałów broni? A gdyby tak część tych pieniędzy przeznaczyć na bariery przynajmniej trochę zabezpieczające nas przed niebezpieczeństwami niedającymi się przewidzieć, jak obecna pandemia? Czy kolejne polskie rządy znowu będą wydawać krocie dolarów na wojenne zabawki niczym te samoloty F-16 stacjonujące w Polsce? Polakom potrzebne były inwestycje w porządną medycynę, która okazuje się teraz dziurawa, niesprawna, która żebrze o podstawowe zaopatrzenie epidemiologiczne. Nie lepiej było wydać te pieniądze na szpitalnictwo, na personel medyczny i instytuty naukowe?
Żyliśmy w dobie sytości, reklam, spełniania zachcianek. Więcej, więcej, szybciej, szybciej…
Poziom życia przeciętnego Polaka można bez mała porównać do luksusu jakim w historii otaczani byli królowie: nie chodzili po błocie, byli wożeni, kąpani, komnaty były ogrzewane, na sukniach błyszczały cekiny i kamienie, jadło było obfite, wino dostępne itd. Syte społeczeństwa chcą wydawać, bawić się, budować sobie pomniki. Toteż ochoczo ulegają rozmaitym fanaberiom. Radośnie więc przyzwalają na budowę gigantycznych stadionów, widmowych lotnisk, czy budowę pomników w każdym mieście. A przecież nie jest to tańsze od budowy i remontów szpitali. Miliony zarabiają bankierzy, płacimy kolosalne pieniądze gwiazdom sportu, płacimy członkom komisji od spraw najróżniejszych, a nie chcemy płacić godziwych pensji medykom, pielęgniarkom, ratownikom i uczonym. Pandemia obnażyła więc - aż do bólu - tę straszliwą widmowość podejmowanych przez rządy i społeczeństwa wyborów. Bo to w końcu my przyzwalamy na to, kto nami rządzi i jak rządzi. Dano nam igrzyska - disco polo, sylwestra w Zakopanem, historyczne seriale i politykę historyczną byśmy patrzyli wstecz i to w dodatku przez różowe okulary. Demokratyczna większość była zadowolona. I gdyby nie ten cholerny koronawirus…

22-03-2020 10:07

Tak sobie myślę w czasie zarazy.

Gdybym wierzyła, to rzekłabym, ze już niedługo wyślę duszę w kierunku nieśmiertelności.
Dziwny jest taki stan zagrożenia, a dla mnie stan oczekiwania na kres życia.
Myślę czy i jakie wskazówki pozostawić córkom i wnukom. Może pozostawić jaką chwytliwą myśl lub hasło?
Jeżeli to tylko to o życiu. Że jest piękne dla młodych, trudne dla dorastających, ciekawe dla dociekliwych, a dla starych jest takie, że już nie czuję się do niego szczególnie przywiązana.
Pandemia się nasila, ludzie okopali się w domach razem z nadzieją, że wirus ich nie znajdzie. Nie znajdzie na wiosnę, to być może poszuka dokładniej w jesieni, jak ongiś hiszpanka.
Wielu wyznaje nową wiarę . Nie w Boga, który zsyła zdrowie lub chorobę, lecz w to, że jeszcze trochę, a naukowcy znajdą szczepionkę przeciwko koronawirusowi CEVIT-19.
Opustoszały kościoły, zapełniły się apteki i sklepy internetowe. Życie kulturalne przeniosło się do Internetu i przed odbiorniki mediów. W kryzysie każdy łaknie dobrego słowa, nadziei, ze ma przed sobą jakąś przyszłość.

Gdy świat stał się wrogi i nieprzyjazny łaknę pięknego słowa. Czytam poezję, szukam sztuk teatralnych, słucham muzyki.
Zmieni się świat po pandemii. Zmieni się wiara wierzących, zmieni się filozofia życia. Może pójdzie to w stronę ekologii i poszanowania nauki, a może wprost przeciwnie - nastanie nowe średniowiecze?
Zmieni się gospodarka, systemy administracyjne przeniosą się w większej mierze do komputerów. Ludzie docenią cyfryzację, która umożliwia zdalną pracę i naukę, wymianę wytworów sztuki, literatury, prezentację muzyki.

07-09-2018 21:55

Jeszcze gdzieś w latach 80 urzekły mnie narożne kamienice Lwowa. Każda inna.
Są w różnych stylach - od zbliżonego do rococo do secesji. Gdybym wówczas nie miała dzieci,
gdyby nie realia socjalistyczne - pojechałabym do Lwowa aby zrobić album fotografii tych kamienic.
Tym razem też patrzyłam z nostalgią na te budowle, a zwiedzaliśmy zgodnie z przyjętym zwyczajem
głównie starówkę, pomniki i zabytki. Byliśmy też na Cmentarzu Łyczakowskim u Marii Konopnickiej,
u Gabrieli Zapolskiej, Stefana Banacha (matematyka) i wielu innych osobistości ,
no i oczywiście na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

Nie będę tu przedstawiać katalogu zabytków, zwiedziliśmy trochę więcej niż poleca ten blog
https://eloblog.pl/zabytki-lwowa-atr...sca-we-lwowie/ Obejrzyjcie też zdjęcia na blogu, bo moje fotki są duże i przed hostingiem muszę je zmniejszać, a to trochę trwa.

Zwiedzaliśmy na luzie, przysiadając gęsto w cieniu parasoli licznych kawiarni i restauracji.
Namierzyliśmy jedną knajpkę z genialnym chlebnym kwasem i jedną z dobrą soljanką,
jedną z polecenia godnym barszczem ukraińskim i polecalibyśmy też coś z grilla w zaułku ( uliczce) Krywa Lipa. itp.
Jakby się kto wybierał do Lwowa - służę adresami.

15-06-2018 07:28

Byłam dziś u specjalisty od starości, chciałam, żeby popatrzył całościowo na człowieka,
bo teraz to kardiolog widzi tylko serce, neurolog tylko stan unerwienia,
reumatolog jedynie stan kości, gastrolog tylko jelita itp, itd;
a każdy zapisuje garść tabletek. W proch się obracam po tych prochach, a żołądek wraz z mózgiem się skręcają z powodu tak wybiórczego traktowania..
Tłumaczyłam geriatrze to, co tłumaczenia nie wymaga - że człowiek jest całością, a stary człowiek jest też całością, ale ma gorzej, bo jest trochę podobny do antycznego mebla. Nie można poddać renowacji tylko prawej nogi u stoła, bo go oszpecimy. Raczej oczekujemy delikatnej renowacji po całości. Może wzmocnijmy organizm, albo podleczmy to co jest najgroźniejsze, a inne schorzenie możemy zaniedbać, bo ono nie zabija.Ograniczmy ilość tabletek do minimum.

Geriatra dziwnie popatrzył i kazał mi przyjść za pół roku,
Mam poczekać, jak się odpowiednio zestarzeję, może zmienię wymagania czy cooo?

25-03-2018 11:40

O tym dowiedziałam się dziś z Przekroju:
Większość ssaków pozostaje zimą aktywna, choć dostępność pokarmu jest znacznie niższa, a dla niektórych nie ma go wcale. Rośliny zielne, trawy, liście – to wszystko znika. Pozostają suche resztki, kora i pędy drzew. Dlatego nawet te zwierzęta, które nie hibernują podczas mroźnych, ciemnych miesięcy gromadzą wcześniej pod skórą zapasy tłuszczu. „Mają różne strategie przetrwania najzimniejszej pory roku, Niektóre, np. żubry, mają grube futro i są dokarmiane. Inne, tak jak kuny leśne, próbują jednak oszczędzać energię, zmniejszają swoją aktywność czy migrują sezonowo jak łosie. W niezwykły sposób radzą sobie z zimą ryjówki, najmniejsze polskie ssaki. Wielkość powierzchni ich ciała w stosunku do ciężaru jest bardzo duża, przez co tracą dużo ciepła – żeby żyć, ryjówki potrzebują więc mnóstwo energii, czyli jedzenia. Zimą, kiedy ryjówkowej karmy: bezkręgowców, dżdżownic jest zdecydowanie mniej, nasze najmniejsze ssaki robią się… jeszcze mniejsze”.
Zjawisko to opisał założyciel białowieskiego instytutu prof. August Dehnel.

Zjawisko Dehnela polega więc na zimowym zmniejszaniu się ciała i narządów wewnętrznych ryjówki, w tym – co chyba najbardziej intrygujące – czaszki. Jak zauważył prof. Dehnel – u ryjówki aksamitnej czaszka zimą jest mniejsza o 15%, a ciężar mózgu zmniejsza się o 30%
Zjawisko Dehnela zostało też potwierdzone u innych gatunków, np. u łasic, których wydłużone ciało również sprzyja dużym stratom energii.
Ciekawa jestem co z ludźmi. Mnie w zimie też zawsze tłuszczu przybywa...
Ale może to jest lepsze wyjście niżby miało komórek szarych ubyć

Strona 1 z 18:
 1 
 > 
Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:50.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.