menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Nazwa użytkownika
Awatar użytkownika jasonhuntjasonhunt
O mnie
Brak informacji.
Moje zainteresowania
Nie podano żadnych zainteresowań.
Album
Brak zdjęć.
Informacje kontaktowe
Brak informacji kontaktowych.
Zdjęcie
Zdjęcie użytkownika jasonhunt
 
Szybkie komentarze
Brak komentarzy.
Ostatnie wpisy do bloga
12-07-2017

Według planów NASA zadaniem wyprawy Gemini 6 stać się miało dokonanie pierwszej operacji zbliżenia i połączenia w kosmosie z innym statkiem kosmicznym. Do wykonania tej tak ważnej z punktu widzenia przyszłej wyprawy księżycowej próby, przygotowano specjalnego bezzałogowego satelitę cel. Był to górny stopień rakiety nośnej amerykańskich satelitów wojskowych. Agena, bo taką nazwę nosił ów stopień, zaopatrzona była w główny silnik napędowy pracujący na ciekłych materiałach pędnych: niesymetrycznej dwumetylohydrazynie i kwasie azotowym.

Po przeciwnej stronie walcowatego kadłuba Ageny zainstalowano kołnierz do cumowania statku Gemini. Satelitę wyposażono w system radarowy, urządzenie do śledzenia obiektu w kosmosie i udoskonalony system sterowania położeniem. Jak to jednak często bywało w początkowym okresie podboju przestrzeni kosmicznej, życie poważnie zmodyfikowało te plany. Start pojazdu Gemini 6, zaplanowany na 25 października 1965 r„ nie doszedł do skutku. Astronauci Walter Schirra I Thomas Stafford siedzieli już w fotelach swego statku na szczycie rakiety Titan II, stojącej na stanowisku nr 19 na Przylądku Kennedyego, podczas gdy z wyrzutni 14 wystartowała rakieta Atlas z satelitą-celem Agena.

Niestety po około 6 minutach lotu ośrodek naziemny na Cape Kennedy stracił łączność telemetryczną z bezzałogowym pojazdem. Jak się wkrótce okazało, Agena eksplodowała na krótko przed osiągnięciem orbity okołoziemskiej. Zawiedzeni astronauci musieli opuścić statek start odwołano. Niepowodzenie to nie zraziło jednak specjalistów NASA. Już dwa dni później powstała nowa propozycja, aby zamiast spotkania pojazdu Gemini z bezzałogowym satelitą-celem wykonać spotkanie dwóch statków Gemini. Połączenie obu pojazdów było niemożliwe (opracowanie węzłów cumowni-. czych byłoby zadaniem zbyt trudnym do zrealizowania w czasie kilku tygodni). ale większość z celów lotu Gemini 6 mogłaby zostać spełniona.

Zaplanowano, że jako pierwszy wystartuje Gemini 7 z załogą złożoną z astronautów: Franka Bormana i Jamesa Lovella, która już od dawna przygotowywała się do odbycia lotu długotrwałego mającego trwać aż 14 dni. Po ponad miesięcznych perypetiach związanych z ustalaniem nowych procedur technicznych między NASA a wytwórcami pojazdów kosmicznych i rakiet nośnych udało się pomyślnie przeprowadzić start Gemini 7. Borman i Lovell opuścili Przylądek Kennedyego 4 grudnia punktualnie o 14:30:03 czasu wschodnioamerykańskiego, a ich statek wszedł na orbitę o perigeum 161,2 km i apogeum 327 km. Pierwszą operacją wykonaną przez Gemini 7 na orbicie był manewr zbliżenia do drugiego członu własnej rakiety nośnej. Pod koniec pierwszego dnia na orbicie załoga zaobserwowała przez okna pojazdu kilka sztucznych satelitów poruszających się w dość dużei odległości.

W celu podwyższenia najniższego punktu orbity ze 1 61 do 222 km Gemini 7 wykonał trwa|ący 75 sekund manewr silniczkami korekcyjnymi. Tymczasem na opustoszałe stanowisko startowe nr 19 w błyskawicznym tempie przybyły ekipy remontowo-naprawcze, rozpoczynając prace nad przygotowaniem wyrzutni do startu kolejnego Gemini. Uszkodzenia wyrzutni nie byty poważne, wymagała ona jednak szczegółowego sprawdzenia. Spawacze przez noc naprawiali stalowe konstrukcje rusztowań, podczas gdy technicy kontrolowali stan ramion pomostów, okablowania elektrycznego, linii instalacji chłodzącej itp. 5 grudnia rano na wyrzutni ustawiono w pozycji pionowej pierwszy stopień nowego Titana.

Kolejno zainstalowano drugi stopień i statek kosmiczny Gemini 6-A. Przebywający na orbicie Borman i Lovell po raz pierwszy w lotach amerykańskich statków kosmicznych mogli rozebrać się ze skafandrów ciśnieniowych, pozostając w lekkich kombinezonach. Interesującym obiektem ich obserwacji stało się wystrzelenie rakiety Polaris z zanurzonego u wybrzeży Florydy atomowego okrętu podwodnego marynarki amerykańskiej USS „Benjamin Franklin". 7 grudnia Borman wykonał kolejny manewr silniczkami ustalając orbitę o parametrach 188,3 x x 301,7 km, przygotowując się jednocześnie do przejścia na orbitę kołową, na której nastąpić miało spotkanie ze statkiem Gemini 6-A (oznaczenie Gemini 6 zmieniono na Gemini 6-A). 9 grudnia było już wiadomo, że Gemini 6-A wystartuje dzień wcześniej, niż pierwotnie planowano. Tego samego dnia astronauci Gemini 7 w manewrze trwającym 78 sekund dokonali zmiany orbity swego statku podwyższając perigeum do 299 km, a po przeleceniu połówki orbity, 15-sekundowym manewrem obniżyli apogeum do 303 km. Orbita przybrała tym samym nieomal kołowy kształt.

Nadszedł wreszcie dzień 12 grudnia, w którym po starcie Gemini 6-A po raz pierwszy dwa amerykańskie statki załogowe miały znaleźć się jednocześnie na orbicie i dokonać bezpośredniego zbliżenia. Start wyznaczono na godzinę 9:54:06. Do ostatniej sekundy wszystko przebiegało normalnie. Gdy jednak silniki Titana rozpoczęły pracę z gniazda w podstawie pierwszego członu, przedwcześnie wypadła wtyczka kabla zasilania elektrycznego. Awaria została ujawniona po upływie zaledwie 1,17 s i silniki wyłączyły się automatycznie. Tymczasem znajdujący się na szczycie rakiety Schirra i Stafford z przerażeniem obserwowali wskaźniki na tablicy przyrządów. Zapaliły się światła oznaczające, że silniki pracują i wytwarzają siłę ciągu. Powinny one zgasnąć w chwili, gdy zostanie wytworzone 77% ciągu. Tymczasem świeciły się one jeszcze wtedy, gdy wskazówka zegara odmierzającego czas misji ruszyła z położenia zerowego (ruszała ona w momencie wypadnięcia wtyczki). Poruszająca się wskazówka w połączeniu ze świecącymi się lampkami kontrolnymi silników oznaczały tylko jedno katastrofę. Astronauci mieli prawo przypuszczać, że rakieta oderwała się od ziemi bez osiągnięcia wymaganego ciągu i z chwilę w płomieniach zwali się na stanowisko startowe Schirra powinien w tym momencie pociągnąć za dźwignię katapultowania foteli.

Na szczęście intuicja wzięta górę nad rutyną: doświadczenie podpowiadało, że gdyby rakieta istotnie oderwafa się od wyrzutni zjawisko wznoszenia byłoby wyraźnie odczuwalne. Poza tym wskazówka zegara ruszyła nieco wcześniej niż powinna, co nie uszło uwadze Schirry. Po dwóch godzinach oczekiwania na szczycie wypełnionej materiałami pędnymi rakiety astronauci musieli opuścić kabinę Gemini 6-A. W tym czasie przebywający na orbicie Borman i Lovell pobili poprzedni 8-dniowy rekord długotrwałości lotu, należący do załogi Gemini 5. 14 grudnia astronauci Gemini 7 zaobserwowali wlot w atmosferę głowicy rakiety międzynkontynentalnej Minuteman wystrzelonej z bazy Vandenberg AFB w Kalifornii w kierunku poligonu na atolu Einwetok na Pacyfiku. 15 grudnia rankiem, o godzinie 8:37:27 Gemini 6-A wreszcie wystartował. Po 6 minutach lotu Schirra i Stafford byli już w kosmosie lecąc w odległości 1992 km od Bormana i Lovella. Po wykonaniu manewru przejścia na orbitę kołową, Gemini 6-A znalazł się 24 km poniżej orbity Gemini 7 i 306 km w linii prostej od siostrzanego statku.

Operacja rendez-vous przynajmniej w teorii wyglądała dość prosto. Oba pojazdy znajdowały się na orbitach kołowych, z tym, że statek „aktywny" Gemini 6-A na niższej, a tym samym szybszej. Na podstawie obliczeń komputera pokładowego załoga Gemini 6-A uruchamiała w odpowiednich momentach silniczki manewrowe, co pozwoliło na zbliżenie obu statków na odległość umożliwiającą obserwację radarową, a następnie wzrokową. 5 h 15 min. po starcie Gemini 6-A rozpoczęła się ostatnia faza zbliżania. Gdy Stafford zameldował przez radio, że odległość między pojazdami wynosi zaledwie 120 stóp (37 m), w centrum kierowania lotem w Houston wybuchł entuzjazm. Kontrolerzy lotu wstali od swych stanowisk przy komputerowych konsolach powiewając miniaturowymi flagami USA. Gemini 6-A zbliżył się do Gemini 7 na najmniejszą odległość 1 stopy (ok. 30 cm).

Kolejno pojazd Schirry i Stafforda orkążył pojazd Bormana i Lovella, a następnie oba Gemini zamieniły się rolami: Gemini 7 okrążał Gemini 6-A. Astronauci widzieli swoje twarze przez iluminatory, wymieniali żartobliwe uwagi na temat swego wyglądu i bez przerwy fotografowali nawzajem statki. Oba pojazdy leciały tuż obok siebie przez kolejne 4 okrążenia Ziemi. Później kolejny manewr silniczkami odsunął je od siebie na odległość 30 km. Gemini 6-A powrócił na Ziemię pierwszy. 16 grudnia impuls silnika hamującego zmniejszył prędkość kapsuły o 100 m/s. Sterowany przez komputer pokładowy pojazd opadł po krzywej balistycznej w gęste warstwy atmosfery. Od wysokości 24 km poruszał się on już pionowo w dół. Dzięki temu po raz pierwszy ekipom odbiorczym udało się odzyskać oprócz właściwego statku także jego przednią część odłączaną przy otwarciu spadochronu. Gemini 6-A dotknął powierzchni oceanu w odległości zaledwie 16 km od oczekującego go lotniskowca USS „Wasp". Rekordowa załoga Gemini 7 wodowała dwa dni później, rankiem 18 grudnia w odłegłości 12 km od tego samego okrętu. Na pokładzie „Waspa", Bormana i Lovella poddano szczegółowym badaniom lekarskim mającym zbadać wpływ blisko dwutygodniowego przebywania w kosmosie na organizm ludzki. Dopiero ten lot wykazał jak niewielkie są następstwa stwierdzonym poprzednio objawów przebywania w nieważkości (utrata wapnia z kości, utrata czerwonych krwinek, zwolnienia tętna i obniżenie ciśnienia), które stabilizują się po kilku dniach nie zagrażając zdrowiu.

0 komentarzy
21-09-2015

Do lamusa więc odejść mogą zwyczaje, gdy widz klika pilotem po kanałach szukając ciekawej dla siebie audycji. I jest to pewnie sygnał do tego, by i tradycyjna telewizja zaczęła się nieco zmieniać. A.W darmowa bramka sms Kilka lat temu Polacy raczej niechętnie korzystali z możliwości zmiany sieci komórkowej. Zwłaszcza ci, którzy płacili abonamenty. Dlaczego? Powodów gry na androida było wiele. Jako jeden z najważniejszych eksperci wymieniali konieczność zmiany numeru podczas takiej operacji. Bo wiązało się to z utratą części kontaktów. Gdyby jednak móc zmienić operatora, ale nie numer, sytuacja mogłaby się odwrócić – przewidywali.

W unii stracili cierpliwość Niestety, przedstawiciele sieci komórkowych wychodzili chyba z tego samego założenia i nie śpieszyli się z wprowadzaniem usługi, która mogła pozbawić ich części klientów. Nie przejmowali się nawet przepisami, które nakazywały Polsce wymóc na operatorach taką możliwość wraz z przystąpieniem naszego kraju do Unii Europejskiej. Zawsze bowiem na drodze do wprowadzenia tej możliwości stał jakiś problem. W 2004 roku – to że polskie prawo przewidywało jedynie taką możliwość dla abonentów sieci stacjonarnych. Potem – brak koncepcji jak rozwiązać to technicznie, a gdy znalazła się już ona – przedłużające się testy. I tak pod koniec 2005 roku urzędnicy Komisji Europejskiej stracili cierpliwość. Oświadczyli, że zastanawiają się nad skierowaniem sprawy przeciwko Polsce. Na szczęście, rozeszło się po kościach, bo 16 stycznia ubiegłego roku pierwsi klienci mogli już to zrobić. Chętnych tylko garstka Determinacji UKE w boju o przenaszalność mógłby pozazdrościć niejeden państwowy urząd. Niestety, walka z operatorami po roku działania usługi okazała się przysłowiową burzą w szklance wody. Bo skorzystała z niej zaledwie garstka klientów.

Na 35 milionów polskich użytkowników, w zeszłym roku dotychczasowych operatorów komórkowych postanowiło opuścić wraz z numerem telefonu zaledwie około 30 tysięcy. Spośród dwóch sieci – Orange i Era (bo Plus nie przekazał nam danych) sytuacja gorzej wyglądała w tej drugiej firmie. Bilans ujemny wyniós ł 3 tysiące klientów.

0 komentarzy
06-08-2015

Pierwsza myśl – skąd ma moje GG? Zaraz później znajduję odpowiedź – przecież, jak każdy sprzedający, podałem w swoich aukcjach oraz na stronie „O Mnie” podstawowe dane kontaktowe dla potencjalnych klientów. Pan był bardzo miły, zgodził się wysłać paczkę kurierem, ale nie zgodził się na wysyłkę za pobraniem. Z reguły, kupując przez sieć towar za kwotę powyżej 500 zł wymagam przesłania za pobraniem darmowa bramka sms. Sprzedający posiadał jednak niemal setkę pozytywnych komentarzy i żadnego negatywnego, do tego zgodził się, abym wpłacił mu część pieniędzy na podane konto, a po odebraniu paczki miałem przelać resztę. Moje szczęście, że przerwało się połączenie z Internetem i postanowiłem zadzwonić pod numer telefonu, który otrzymałem w autoresponderze potwierdzającym wygranie aukcji. Osoba, która odebrała telefon, jak się okazało, nigdy w życiu nie korzystała z komunikatora Gadu Gadu gry na androida, a tym bardziej nie rozmawiała za jego pomocą ze mną… Morał: Wszelką korespondencję ze sprzedającym staraj się przesyłać za pomocą kanału kontaktowego Allegro bądź na adres mailowy podany w autoresponderze. Wszelkie umowy pozaaukcyjne, omawiane za pomocą komunikatorów, potwierdzaj ostatecznie telefonicznie przez numer podany w Allegro. Wydruki z moich rozmów z oszustem zaniosłem na policję, niestety komisarz nie uznał tego jako zgłoszenie próby oszustwa, ponieważ do oszustwa faktycznie nie doszło. Kilka tygodni później, w jednym z ogólnopolskich dzienników, przeczytałem o złapanej szajce ze Śląska działającej właśnie w ten sposób. Oszukała ona 150 osób na ponad ćwierć miliona złotych.

0 komentarzy
09-03-2015

Z kolei odtwarzacz Creative Zen Mozaic wyróżnia się wyglądem oraz pojemnością do 16 GB, która robi wrażenie, ale, niestety, za to się już słono płaci. Podstawowe funkcje zwykłego odtwarzacza są jak u każdego Creative’a, do tego dostajemy niezwykle intuicyjne oprogramowanie. Łatwość planowania playlisty daje nam swobodę słuchania muzyki, co nie jest standardem wszystkich odtwarzaczy. Creative to także niesamowite osiągnięcie, jeśli chodzi o pracę na baterii przez 32 godziny. Creative zadbał o jeszcze jedno – budzik, niby drobnostka jednak bardzo przydatna. Do tego dodano głośnik, który może nie jest zbyt wielki, ale jako o jednym z niewielu mogę powiedzieć, że coś z niego słychać. Podsumowując, odtwarzacz MP3 Zen Mozaic firmy Creative ma niezwykły wygląd i wbudowany głośnik, który umożliwia wspólne słuchanie muzyki. Oryginalny układ sąsiadujących klawiszy nadaje mu niezwykły wygląd, który zdecydowanie go wyróżnia. A co proponuje nam firma Pentagram? Najciekawszym produktem z tej grupy jest Vanquish ICER. Jest to elegancki odtwarzacz, zamknięty w aluminiowej, bardzo wytrzymałej obudowie. Urządzenie ma wyświetlacz LCD 2,4 cala o rozdzielczości QVGA (320x240) z 262 tys. kolorów. Vanquish ICER jest praktycznie dla każdego, z uwagi na prostą obsługę, chociażby nie wymaga konwersji plików video, po prostu kopiujesz film do pamięci playera i natychmiast możesz go oglądać. Jeśli będziesz musiał przerwać odtwarzanie filmu, możesz je potem wznowić w miejscu, w którym przerwałeś, dzięki funkcji „kontynuacja odtwarzania”. Player ma również wbudowany czytnik kart microSD/ SDHC. I co ciekawe, jest jednym z nielicznych odtwarzaczy, który ma takie złącze. Dzięki temu gdziekolwiek będziesz, możesz mieć przy sobie dużo więcej ulubionych filmów i muzyki oraz wygodnie i niewielkim kosztem rozszerzyć dostępną pamięć o dodatkowe gigabajty. Utwory znajdujące się w pamięci playera możesz sortować według kilku kryteriów lub przeszukiwać zbiory, używając nazw katalogów. Jedyne czego mi tu brakuje to wyjście TV, bo mimo tak dobrego oprogramowania filmów nie da się oglądać na tak małym urządzeniu, a przynajmniej jest to męczące. Oprócz standardowych plików graficznych w odtwarzaczu możesz spokojnie odtworzyć animacje flash, na co właściwie pozwala tylko ten model. W Pentagramie możesz zmienić praktycznie wszystko: tapety, czcionki, wielkość liter. A co dla mnie najważniejsze, urządzenie można dostosować dla osób leworęcznych – wystarczy obrócić obraz o 180 stopni, i jest to jedyne urządzenie, które na to pozwala. Do sterowania wszystkimi najważniejszymi funkcjami używany jest tylko wygodny, czterokierunkowy jog. Dodatkowo na obudowie znajdują się dwa wspierające klawisze funkcyjne. Wszystko to daje nam niezwykłą łatwość nawigacji urządzenia i sprawia, że urządzenie jest naprawdę wygodne dla każdego. Obudowa Vanquish ICER wykonana jest w całości z trwałego stopu aluminium. Podsumowując, trudno przyczepić się do czegokolwiek, bo nawet słuchawki są dużo lepsze niż np. w modelach Creative’a. Czas słuchania 10 godzin nie jest rewelacyjny, ale zadowalający. Dlatego bez żadnego przymrużenia oka polecam ten odtwarzacz. Duży, większy, największy W urządzeniach z tej grupy najważniejszym elementem jest ekran. Pojawiają się już dotykowe urządzenia, jednak ciągle jest to wyjątek i nie są jeszcze dopracowane. Do segmentu tego należą dwa Pentagramy – Eon Cineo P 5116 i Eon Slide-R Twin Core P 5117. Zaczniemy od drugiego, który dysponuje 2,8-calowym ekranem QVGA zbudowanym w najnowocześniejszej technologii AMOLED (Active Matrix/Organic Light Emitting Diode). Charakteryzują się kontrastem 10000:1 (do 30 razy więcej niż LCD), kątem widzenia sięgającym 180 stopni (do dwóch razy więcej niż LCD) oraz nieporównywalnie silniejszym nasyceniem barw. Darmowa Bramka SMS niż prędkość filmu, dlatego są idealne do oglądania szybkich sekwencji video. Ponadto są mniej energochłonne i cieńsze, dzięki temu player ma tylko 6,5 milimetra grubości – to najmniej wśród wszystkich MP4 na rynku. Jeżeli chodzi o odtwarzanie, to nie ma problemu z żadnym formatem audio czy video, ale dotyczy to zarówno tego, jak i każdego następnego przedstawianego odtwarzacza. To co wyróżnia ten model to zdecydowanie dźwięk i wyodrębniony wzmacniacz słuchawkowy Wolfson 8750BG, który odpowiada za czystość i moc brzmienia. Slide-Ra można zamienić w konsolę do gier. Ma on bowiem wbudowany emulator 8-bitowych konsol Nintendo Entertainment System (NES), Game Boy, Game Boy Color i Sega Master System. Jednak z żadnym odtwarzaczem nie miałem tylu problemów z obsługą, brak w tym jakiejkolwiek logiki i coś, co mogło być jego zaletą stało się wadą i to poważną. W Eon Slide-R jak i w jego „bracie” Cineo

0 komentarzy
Znajomi
Lista znajomych jest pusta.
Akcja
Akcje dostępne są po zalogowaniu.
Oceń
Oceny dostępne są po zalogowaniu.
mielziuk49 Sąsiadujące profile monkz


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:35.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.
 

  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X