07-09-2010
No i proszę bardzo, znalazłam PRABABCIĘ. Nareszcie!! Niech żywi nie tracą nadziei
nawet jak są staruszkami.
Staruszka staruszką, ale pomyślałam sobie, że jak jadę na wycieczkę do Wrocławia
i spotkam się ze znajomymi z dawnych czasów muszę się odmłodzić. Nie używam
żadnych kremów, do kosmetyczek nigdy nie chodzę. Sama jestem sobie sterem,
żeglarzem, okrętem. Cerę mam tłustą, sama w nocy się naoliwia.
No, ale! Kupiłam krem Vichy z przeceny, jakże by inaczej, za 65 zeta. Kupiłam
szczoteczkę do mycia bużki, normalnie. Codziennie rano myję bużkę szczoteczką i
kupionym żelem, normalnie kupionym. Potem smaruję, wklepuję i...... czekam.
Po dwu dniach już jestem piękniejsza. Nie da się ukryć, widzę to. Pięknieję, z godziny
na godzinę. Chyba zrobię jakąś reklamę przecenionym Vichom.
Co będzie po tygodniu? Ciekawa jestem bardzo. Obym tylko nie wpadła w euforię.
Z powodu swojej urody podkreślonej kremem Vichy na dzień.
Rano, wypiwszy kawkę, pojechałam środkami publicznej komunikacji na bazar.
Kupowałam schab, dzisiaj wnuczek zażyczył sobie na obiad plus zupa pomidorowa
z łazankami, oczywizda babcinej roboty. Inne nie przechodzą przez gardło.
Przy stoisku dyskusja!
klientka: niedługo będziemy kości oblizywać , takie drogie będzie mięso.
ja, diabeł mnie podkusiuł, raczej kawa zadziałała: trzydzieści lat temu to ja już kości
oblizywałam (bez sensu mi się
wyrwało)
klientka: ja kości nigdy nie oblizywałam, zawsze miałam mięso, a taka to się
wypasła w komunie i teraz schab kupuje.
ja: argumentu nie miałam, zamilkłam, ale zaczęłam liczyć. Trzydzieści lat temu?
Nie, to było 60 !!!!!!!!!lat temu jak o czwartej rano chodziłam zająć kolejkę po chleb.
Nie do wiary jakie refleksje mnie naszły po tej dyskusii.
60 lat temu! Trudno mi było w to uwierzyć. Prawda jest okrutna.
Co tam, deprecha z tego powodu mnie nie bierze. Zaszalałam, dosłownie,
z frywolitkami. Kupuję narządy, przyrządy, sprowadzam książki, nawlekam, pruję
(to najczęściej) i oblepiona kremem Vichy czekam na cud. Cud ma się objawić
w postaci pięknej serwetki jakiej nawet pan Stawasz ze Słupska (słynny specjalista
od frywolitkowych cudów) nie dokonał i pięknej bużki promieniejącej brzoskwiniową
cerą.
Czekam! Napiszę! Jakem frywolna senioritka!
