menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

27-10-2011 07:18

Jeszcze chwila, jeszcze trochę a zacznie się ten najbardziej smutny czas w roku. Aby przeżyć listopad i grudzień to potem będzie tylko lepiej.Tymczasem jesień jest sprzyjająca. Słońce jeszcze wyziera, nie huczą wiatry, nie pada nieustanny deszcz. Jeszcze moje dęby nie zrzuciły wszystkich liści a w ogródeczku jakby na przekór zbliżającej się jesieni kwitną róże i te białe, czerwone, różowe. Już są okryte, przygotowane na czas zimy. Kwitną chryzantemy i czekają na swoją ostatnią podróż, aby mogły przykryć grób mojej mamy i taty, babci Antosi i cioci Walesi. Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że te moje chryzantemy są ważniejsze niż inne piękne, ale kupione i wyhodowane rękami obcego człowieka.

Dla mnie 1 listopad, zaczyna się znacznie wcześniej,i to nie chodzi o sprzątanie i porządkowanie grobów. Moi wszyscy umarli przychodzą i są we mnie. Wędruje z nimi przez życie aby zakończyć ich pogrzebem. Czy wszystkie pamiętam chyba nie, ale niektóre są tak głębokie, że nie sposób wyzwolić się od tej pamięci.

Wujek Roman – kondukt pogrzebowy ciągnął się 5km.Dzisiaj powiedzieliśmy, że cała ta ceremonia była niesłuszna, bo wujek był komunistą, takim prawdziwym komunistą, który całe swoje życie poświęcił innym.

Grób Benka – leżą tu prochy młodego chłopca walczącego z bandami UPA.Dzisiaj to nie bandy tylko ugrupowania walczące o niepodległą Polskę.Wówczas cała rodzina była dumna z jego bohaterskiej śmierci.Może i dobrze, że Jego Rodzice nie muszą już o tym wiedzieć, że Benek wcale nie był bohaterem i że nie walczył po słusznej stronie.

Zbiorowa mogiła żołnierzy radzieckich. Pamiętam ich ekshumacje a potem pochówek. Jedyna pociecha dla mnie to kwiaty i znicze na tej mogile i to nie tylko we Wszystkich Świętych. Okazuje się, że „dobrze” się stało, że polegli w Zagłębiu Dąbrowskim. Tutaj ludzie nie są małostkowi.

Cmentarze znajomych na Ziemiach Zachodnich, których zapewne już nigdy nie odwiedzę. Z nimi spędziłam najpiękniejsze moje lata. Z nimi pracowałam, bawiłam się, tańczyłam. Znałam ich życie i ich rodzin, bo były to czasy gdy obowiązkiem nauczyciela było znać bliższe i dalsze środowisko ucznia. Znałam ich i kochałam.

Cmentarze w Sosnowcu moich najbliższych - moi Rodzice, babcie (dziadkowie grobu nie mają- dlaczego, co się z nimi stało?)ciotki, wujkowie, kuzyni, znajomi z ulicy, koleżanki i koledzy ze szkoły, nauczyciele, znajomi z mego dzieciństwa i wczesnej młodości. Każdy z nich to osobne życie to osobna historia.Mam wrażenie, że na mnie ze spokojem czekają. Szczególnie czeka mój ojciec, który bardzo bał się śmierci i uspokoił się wtedy gdy Mu powiedziałam, że będziemy przecież razem we wspólnym grobie. Myślę, że z utęsknieniem czeka moja dobra, mądra i racjonalna Mama i ja czekam aby przytuliła mnie.

Cmentarze kieleckie najbliższe mego obecnego zamieszkania zapełniły się bardzo. Tu leży moja siostra z mężem, z dalekiej Gdyni przybył Mirek ich syn,Przyprowadzili się moi współpracownicy, znajomi, sąsiedzi, koledzy przewodnicy.A w tych dniach niezapomniany Stefan i Jerzy.
Nie sposób zliczyć tych, którzy przeszli na drugą stronę.

Bliskich i znajomych co raz mniej.a Ci którzy zostali są starzy i chorzy. Co raz rzadsze są spotkania, co raz mniej mamy siły, zbliżamy się……

20-10-2011 16:28

O tym wydarzeniu miałam napisać już we wrześniu, ale tak jakoś schodził dzień za dniem, i nie mogłam się zabrać do pisania, chociaż myśli powracały nieustannie.
Każdego roku w naszej miejscowości w Chęcinach obchodzone są uroczystości związane z ostatnią drogą Żydów chęcińskich do Treblinki. W tym roku uroczystości trwały 3 dni. Ja uczestniczyłam w dniu drugim. W dawnej synagodze a obecnym Domu Kultury odbyła się wystawa poświęcona Żydom kieleckim, następnie był wykład pana Marka Maciągowskiego na ten sam temat, w końcówce oglądaliśmy przedwojenny film żydowski w języku idisz.
Przed wejściem na salę każdy z uczestników otrzymał książkę autorstwa M. Maciagowskiego „Przewodnik po żydowskich Kielcach”- śladami cieni.

Natychmiast zabrałam się do czytania.Chciałam dowiedzieć się o tych ludziach którzy zamieszkiwali to miasto, żyli, pracowali i tworzyli kulturę.
W przeciwieństwie do takich miasteczek jak Chmielnik, Chęciny, Szydłowiec, Ostrowiec, które rozwijały się dzięki aktywności żydowskiej w rzemiośle i handlu, Kielce rozwijały się znacznie wolniej, były bowiem miastem biskupów i inne nacje niż polska, nie miały tutaj wstępu. Dopiero w roku 1833 Rada Administracyjna Królestwa Polskiego pozwoliła „starozakonnym” osiedlać się w mieści. Zatem historia Żydów w tym mieście nie jest zbyt stara. W ciągu wieku miasto zmieniło się i to głównie dzięki Żydom, którzy tworzyli zręby przemysłu i handlu.Stanowili 1/3 społeczeństwa kieleckiego tzn. 18 tys. W sto lat później Niemcy tutejszych Żydów wywieżli z getta do Treblinki.

Dzisiaj śladów po tym narodzie prawie nie ma. Postanowiłam jednak te nieliczne miejsca znaleźć i odwiedzić.Zapraszam również moje seniorkowe koleżanki z Kielc a i innych na małą wycieczkę.

Dom Modlitwy Herszta Zagajskiego ul. Słowackiego 3
Zachował się tylko dlatego, że po wojnie mieścił się tu magazyn spółdzielni kominiarskiej.
W okresie międzywojennym w Kielcach było 35 domów modlitwy i 20 hasydzkich sztili.

Synagoga ul Warszawska 17.
Zbudowana w XX w, była miejscem modlitwy i domem nauki. Tutaj odbywały się zebrania i uroczystości patriotyczne..Podczas wojny służyła jako magazyn zrabowanego mienia żydowskiego i miejsce aresztu. Po wojnie przebudowana, obecnie mieści się tutaj archiwum miejskie. W pobliżu głaz poświęcony ofiarom zagłady oraz mur z cegły z tabliczkami 80 Sprawiedliwych Wśród Narodów Swiata.

Szpital Żydowski ul. Kościuszki
do chwili obecnej jest częścią szpitala miejskiego.

Cmentarz Żydowski ul. Pakosz
powstał w XIXw. Kieleckie macewy wykonane były z marmuru, piaskowca, granitu, posiadały piękne zdobienia.W okresie okupacji miejsce zbiorowych zbrodni na Żydach i Polakach.
Tutaj pochowano 43 ofiary pogromu z roku 1946. W latach 1986-87 staraniem Fundacji Rodziny Nisenbaumów i ziomkostwa kieleckich Żydów z diaspory cmentarz został odrestaurowany i ogrodzony.

Miejsce złej sławy ul. Planty 7-
miejsce pogromu z 4 lipca 1946r,.podburzony tłum zaatakował i zamordował mieszkających tam Żydów, którzy wrócili do Kielc z Zagłady.Niewyobrażalna tragedia i hańba dla tych którzy tego czynu dokonali.

Dom z Getta ul. Nowy Świat 15.
Niepozorny parterowy dom w samym sercu getta żydowskiego. Mieszkała w nim rodzina Goldszajnów z 17 letnią córką Hanką. W roku 1939 miała 17 lat. W pierwszych latach wojny pisała i wysyłała listy do swojej najbliższej rodziny, która była na Syberii. Kartki, listy i fotografie cudem ocalały w zawierusze wojennej, dzisiaj są jedynym świadectwem życia w gettcie kieleckim.
W marcu 2008r. grupa izraelskiej młodzieży przyjechała do Kielc, specjalnie po to, by zobaczyć dom, w którym mieszkała Hanka autorka listów, które przeczytali dzięki swemu koledze na lekcjach w szkole (listy wydane w Izraelu w książce „Listy z getta”

Menora pamięci ul. IX wieków Kielc
Stalowy pomnik, przedstawiający żydowską menorę zapadającą się lub wystającą z bruku kieleckiego getta . Autorem pomnika jest potomek żydowski Marek Cecuła, którego ojciec cudem ocalał dzięki przekazanym papierom przez Polaka po zmarłym bracie. W Izraelu uczył się ceramiki i w podzięce wykonał ten pomnik.

Zapraszam do zwiedzania Kielc, śladami cieni.

PS Aparat fotograficzny jeszcze nie naprawiiony

07-10-2011 15:38

Dość długo nie „pisałam” ( co to zresztą za pisanie) gdyż powód był ten sam co poprzedni. Szpital.Tyle że bliżej i sympatyczniej jeżeli można tak określić szpitalne leżenie.

Jeden jedyny szpitalny epizod spowodował, że chcę się z Wami podzielić.

W godzinach popołudniowych przywieziono na salę nową pacjentkę. Na noszach zobaczyłam maleńką, zwiniętą w kłębek staruszkę.Syn z synową szybko opuścili salę a przedtem nie omieszkali powiedzieć do pielęgniarek, które zaczęły uwijać się przy chorej,jak gdyby co to proszę dać znać.
Leżałam naprzeciwko, trudno było nie zaobserwować wielkich czarnych odleżyn na pośladkach i stopach.Pielęgniarki ze znajomością rzeczy wykonywały szybko i sprawnie co należało.Pojawili się lekarze, którzy zlecali badania i lekarstwa.Wielka batalia o życie pacjentki rozpoczęta w godzinach popołudniowych trwła bez ustanku do rana, Drzwi się nie zamykały. Wchodziły pielęgniarki z kroplówkami, małymi, wielkimi i średnimi, było ich co mniej 20. Laborantki co chwila pobierały materiał do badań, co chwilę zaglądał lekarz i konsultował przypadek z innym lekarzem. Podłączano tlen i różne urządzenia, których nie znam. Całą noc nikt nie spał, lekarz, pielęgniarki i my pacjentki.Mnie laikowi wydawała się cała ta akcja bezprzedmiotowa, wydawało mi się, że jeszcze chwila i biały parawan zasłoni łóżko. A jednak rano pacjentka żyła i nawet zaczęła kwilić.
Zupełnie niechcący usłyszałam, że poziom cukru u pacjentki wynosił 600 jednostek (zdrowy człowiek do 100 jednostek), a przecież synowa mówiła głośno i wyraźnie do wszystkich, że babcia była zdrowa, dopiero parę dni temu jak zaczęła słabnąć.
Patrzyłam na nich gdy przyszli w dniu następnym, byli zdziwieni. Nie chcę osądzać, ale miałam wrażenie że zawiedzeni poprawiającym się stanem zdrowia babci.

Po raz pierwszy byłam świadkiem walki, o życie. To była frontalna bitwa
W której brał udział cały personel medyczny. Jestem dla nich pełna podziwu, dla ich fachowości, umiejętności i wielkiej determinacji wygrania tej walki ze śmiertelnym wrogiem.Nie liczyły się środki, koszty, liczył się człowiek.

Wychodząc ze szpitala jeszcze raz spojrzałam na nowo powstałe obiekty, które
w sposób piękny i harmonijny dobudowane zostały do stojącego szpitala a budowanego w latach 60-tych.

Za dwa dni wybory, przez cały czas mojego szpitalnego pobytu nie usłyszałam jednego słowa na ten temat. Były to niezwykle odległe tematy, jakby nierealne w świecie choroby.

Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:25.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.