menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

22-11-2010 15:19



Mój burmistrz uzyskał 90% poparcie. Zosia też weszła do Rady! Hura!!!

21-11-2010 14:14

Każdego tygodnia w mojej skrzynce listowej znajduje się szara, duża koperta a w niej Gazeta Ubezpieczeniowa, gazeta mojej córki. Przeglądam, bo mimo największej chęci całej nie czytam bo to tematyka nie dla mojej duszy, ale szukam artykułów, które napisała córka i wnuczka Ola.Te czytam z wielką uwagą.W jednym numerze listopadowym, w Trzecim oku, który redaguje właśnie córka, widzę tytuł napisany dużą czcionką…”.17 listopada Dniem bez długów.” Można by powiedzieć święto tych którzy nie zadłużają się a może nawet oszczędzają. Zatem było to moje święto ( o czym wcześniej nie wiedziałam) bo czego jak czego, ale wszelkich pożyczek tym bardziej rat na prawdę nie lubię. Wystrzegam się jak diabeł święconej wody.

Czytając ten artykuł natychmiast przed oczyma stanął mi” zegar Balcerowicza” z którego wynika, że nasz dług publiczny, czyli to, co są winne instytucje publiczne wierzycielom, co sekundę rośnie o ok. tysiąc złotych, co godzinę - o 6,5 mln, a w ciągu doby - o 156 mln zł.

Każdy może sprawdzić, jak szybko się pogrążamy - prof. Leszek Balcerowicz i jego fundacja FOR uruchomiły w centrum Warszawy, przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich elektroniczny zegar odliczający dług. Gdy o 13 uruchomiono go, zadłużenie wynosiło 724 mld 259 mln 822 tys. 418 zł, czyli 19 tys. i 13 zł na Polaka.
Profesor nie jest moim ulubieńcem, ale w tym wypadku wierzę Mu.
Ręce mi opadły gdy czytam, że ja jako obywatel , winna jestem prawie 20tys.zł, mój mąż tyleż samo, zatem całe 40 tys. wisi nad nami jak nóż Damoklesa.

Jeszcze zegar nie zniknął, a już pojawiły mi się znajome twarze osób o których wiem, że są zadłużone. Pół biedy gdy mają z czego spłacać, ale te osoby o których właśnie myśłe już nie mają z czego.Jeden z nich niegdyś wziął pożyczkę w banku, dzisiaj nie bardzo wie już na co, bo zapewne nie na ważną inwestycje skoro nie pamięta. Od dłuższego czasu nie może spłacać. Emeryturę, którą w międzyczasie zmniejszono mu (zgodnie z prawem) o pewien procent, w znacznej części zabiera komornik. O żadnym końcu mowy nie ma. Popada w coraz większą rozpacz, bo kto wie czy nie będzie musiał opuścić zajmowane mieszkanie.

Znam i innych, którzy z trudem spłacają raty a reszta zostaje na nędzne przeżycie.

Można powiedzieć, każdy jest kowalem własnego losu, ale różni są kowale, nie zawsze przewidujący. Wielu z nich myśli życzeniowo, a banki na okrągło zachęcają by wziąć pożyczkę, bo rata będzie minimalna, właściwie nawet nie rata tylko ratka.A tu półki uginają się od wszelakiego dobra, samochody stoją w salonach, nowe mieszkania czekają na właścicieli. Wszystko zachęca i mówi „Weź pożyczkę, weź”!!!

Jak dobrze, że zostały mi stare z „komuny” przyzwyczajenia. Odłóż, zaoszczędź i kup.


18-11-2010 10:25

Kupiłam Przegląd. Okładka niezwykła. Dużymi czerwonymi literami pisze „Kogo wybierzemy z pośród 250 tys. kandydatów do rad wszystkich szczebli?”
Czy oszustów, cwaniaków, pracowitych, fachowców, menedżerów, społeczników, hochsztaplerów, naprawiaczy, kuglarzy, oszustów, przebierańców, wizjonerów, skutecznych, odpowiedzialnych, rzetelnych, krewnych, kliki? No kogo? Myślę, że wszystkich po trochu.

Ale ja już wiem na kogo zagłosuje w mojej gminie i dlaczego. Ludzi poznaje się po czynach a nie po słowach, a czynów w ostatniej kadencji było dużo. Rada dawniej skłócona z burmistrzem, w tej kadencji działała zgodnie. Plan jaki został postawiony wykonano z nawiązką. Przyczyniły się do tego nie małe pieniądze z Unii Europejskiej, ale o nie trzeba skutecznie zabiegać, samo nie przyjdzie. A oni umieją.

Idąc do dentysty (oj zęby, moje zęby!) uliczkami, Rynkiem Dużym i Małym widzę co się zmieniło w ciągu ostatnich 4 lat. Nie do wiary!Stąpam po nowych chodnikach, widzę nowe drogi, pięknie odrestaurowany kościół parafialny,budynek Zakonu Bernardynek, zakończono renowację Niemczówki- domu z XVI wieku. Piękne wyglądają stylowe lampy oświetleniowe, są ławki, i ławeczki, Na Orliku grają chłopcy w piłkę, nowe osiedla domków jednorodzinnych rozrasta się i pięknieje, powstały parkingi itd.itd.

Tylko na mojej ulicy zwanej Czerwona Góra położono nowy asfalt, zmodernizowano i unowocześniono szerokie zejście prowadzące do Domu Opieki.
Wiem również, że w nowej kadencji wymienione zostanie oświetlenie, poprawione zostaną wszystkie schody prowadzące do naszych domów, powstanie plac zabaw dla dzieci, zadba się o większa estetykę ulicy i różnych zakątków.

Burmistrz i rada dbają nie tylko o nasze miasteczko ale z taka samą dbałością o całą gminę. W większości wsi i osiedli powstały nowe drogi i chodniki.Cała gmina będzie zwodociągowana, skanalizowana i zgazyfikowana, będzie oświetlona.

Można by pisać jeszcze wiele, np. o imprezach kulturalnych, które mają na celu pielęgnowanie historii, tradycji i kultury. Sama uczestniczyłam w Dniach Chęcin, w Festiwalu Kultury Żydowskiej, podziwiałam Plenery Malarskie itd.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że burmistrzowi Panu Robertowi Jaworskiemu i naszej radnej Zosi wierzę, bo kiedy mówią to dotrzymują słowa.

Ciesze się, że tutaj żyję i że mogę patrzeć jak z roku na rok mój Subregion Chęciński rozwija się i pięknieje.

12-11-2010 07:22

Można by opisać w kilku zdaniach a właściwie w kilku słowach. Zachorowałam, pogotowie, szpital, badania, diagnoza (może nie zupełna), leczenie, jestem w domu.

Dzisiaj rankiem kiedy leżę we własnym łóżku, we własnym pokoju, a nie w 10 osobowej sali, w ciszy i spokoju (jeszcze nie wiecznym) przypominam sobie ten ranek i staram się odtworzyć moje odczucia, moje myśli, które mi wtedy towarzyszyły i opisać to nowe doświadczenie jakiego w tedy nabyłam.

Jak zwykle budzę się i jak zwykle mam zamiar wstać. Coś jednak nie tak, ale co? Głowa nie boli gorzej niż zazwyczaj. Podnoszę się, nie mogę. Podnoszę się jeszcze raz, stawiam jedną potem drugą nogę na podłodze.Podpieram się, jeszcze raz próbuję i dalej nie mogę. Nie popadam jednak w w popłoch ani w trwogę, myślę sobie, to zapewne po tym antybiotyku na zęba, który brałam dnia poprzedniego, przecież w ulotce pisało, że mogą być zawroty głowy. Uspakajam się.
Leżę. Po jakimś czasie znowu próbuję. Jedna noga, druga, podpórka i znowu bez efektu. Patrzę przed siebie, w wielkim lustrze (drzwi od szafy), pojawia się dziwny, jakiś pokraczny człowiek, który próbuje zejść z łoża. Nie wygląda na to, że to ja. Nie ma mowy. Nie dam rady.Chyba trzeba wzywać pomocy.

Może jednak jeszcze nie. Myśle sobie do „trzech razy sztuka”. I kiedy trzecia próba zawodziła w drzwiach pojawił się Tadek.Bierze pod rękę, próbuje pomóc i doprowadzić do wyprostu. Nic z tego. Padam na łóżko. Już wiem, że ani o własnych siłach ani z pomocą innych nie wstanę.

A potem przy pomocy moich „osobistych świętych” Tereski i Bogusi wszystko nabiera przyspieszenia.Telefon, konsultacja, karetka, izba przyjęć itd.itd. Obowiązuje pozycja leżąca. Przenoszą mnie z noszy na nasze, z łóżka na łóżko. Jednakże przytomnie oceniam sytuację, nie panikuje, poddaje się wszystkim zabiegom i czekam na lepszą przyszłość.

I kiedy po paru dniach miałam wychodzić ze szpitala, już nie na leżąco a na siedząco wysłuchałam rad lekarskich. Nie przemęczać się, mało pracować, nie nosić, nie dźwigać, nie zawieszać firanek,nie nachylać się gwałtownie, wstawać po większym zastanowieniu się,nie kręcić głową, nie tego, nie owego, nie, nie, nie…

W szkole byłam zdolną uczennicą, ale dzisiaj mam wrażenie, że staje się osłem. Przecież się tego wszystkiego nie nauczę, moje stare lata na to nie pozwolą. Tyle nauki i to jakiej!!! Przesada.

Zastanawiające, ale czuję, że w miarę upływu czasu, koło mnie kręci się co raz więcej świętych (czyżby to miało coś oznaczać?). Nie do wiary, jak takiego ateusza jak ja, może otaczać ich tylu.Bo do Tereski dołączyła Bogusia, Ania, Ela, nie mówię już o mojej córuni Miruni.

02-11-2010 10:26

Wróciłam z tych dalekich i tych bliżej położonych cmentarzy.Tak jak każdego roku (oby jak najdłużej) odwiedziłam Ich, paliłam światła, układałam kwiaty i myślałam co po Nich mi zostało, co najbardziej zapamiętałam, co było charakterystyczne dla nich, jak po
latach wspominam ich wpływ na mnie i na moje życie.

Grób Rodziców a w przyszłości i to chyba niedalekiej mój
Mama – zwykła, prosta, mądra i z wielkim sercem. To największa miłość mojego życia.
Tato – zawsze dążący do zmian.

Grób żołnierzy radzieckich – czuje jeszcze swąd ich ciał, gdy w 1945r. następowała ekshumacja i przenoszono ich do tego właśnie grobu.

Grób cioci Walesi i wujka Walka – On gra i śpiewa pięknym tenorem
Ona mówi: „ w domu ten rządzi kto jest mądrzejszy”

Grób babci Antosi – widzę ją gdy z daleka przychodzi wczesnym rankiem, puka w okno i mówi. :”Czesiu, przyszłam okopać Twoje kartofle”
A do mnie ” Nie choć dziecko do tej szkoły (Liceum Pedagogiczne RTPD)bo tam mówią, że Matka Boska od małpy pochodzi.

Grób Zosi i Jej rodziców – „pani Wolska – mówi Zosia- niech się pani troszke podniesie, bo sama nie dam rady” (pomagała w opiece gdy mama była już bardzo chora)
Jej mama – rankiem po nocy wyszła do……i tam została.

Inny cmentarz - grób wujka Leona i jego żony – praca, praca, oszczędzanie, i jeszcze raz oszczędzanie było jego wezwaniem.
Myśląc o wujence Władzi widzę stertę upieczonych dużych i okrąglutkich pączków, którymi z radością nas częstowała.

Nie starczyło sił by iść na trzeci cmentarz, a bywały czasy, że odwiedzałam i czwarty.

Po jednodniowym odpoczynku jadę na ten bliższy cmentarz, Stary Cmentarz Kielecki
Grób mojej siostry Irenki, jej męża i syna. Wątków wiele. Myśli ogromnie dużo.
Jestem razem z Nią na starym zdjęciu, robionym w czasach okupacji. Uczy mnie tańczyć fokstrota. Robi na drutach przepiękne stroje dla swojej córki Ani.Ostatni dzień przed pójściem do szpitala skąd już nie wróciła.

Mirek – przynosi wiadro jagód uzbieranych w Błędnych Skałach. Jedziemy na przysięgę, Mirek staje się oficerem Marynarki Wojennej. Wiadomość Mirek nie widzi.

Grób Sybiraków.

Tablica umieszczona na murze wśród rumowiska gołoborza, poświęcona przewodnikom świętokrzyskim.Czytam nazwiska. Jest ich co najmniej 50. Wielu znam, razem chodziliśmy na kurs przewodnicki. Ostatnia na niej Jasia Piwko.

I znowu musiałam „odpuścić”. Nie starczyło siły aby iść na cmentarz partyzancki, żołnierzy radzieckich i pod pomnik katyński.

Ewo Ty też musisz poczekać, przyjdę innego dnia.


Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:12.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.