menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

20-09-2011 15:57

Byłoby zbyt pięknie gdybym w sposób normalny wróciła z sanatorium. W pierwszych dwóch tygodniach wszystko przebiegało jak należy, pogoda nadrobiła swoje zaległości, czułam się dobrze. Baseny, gimnastyki i inne zabiegi pomagały bardzo. Mogłam na własnych nogach przejść do parku zdrojowego a nawet dalej. Nawiązałam nowe kontakty, rozmowy były przyjazne i ciekawe, nadrabiałam zaległości kulturalne.

I tak było do piątku, ale rankiem poczułam, że coś się zaczyna ale próbowałam wierzyć, że to dolegliwość przemijająca. Niestety nie minęło. Nie mogłam podnieść się, nie mogłam wstać z łóżka ani zrobić paru kroków. I jak w takich sytuacjach, pogotowie przywiozło mnie do najbliższego szpitala, do Morawicy na oddział neurologiczny. Jak zwykle kroplówki i inne medykamenty podawane 3 razy dziennie.Czekałam na poprawę a kiedy nastąpiła po paru dniach , patrzyłam „trzeźwymi” oczami na to co mnie otacza.

Szpital stary a oddział od dłuższego czasu szykuje się do przeprowadzki. Na ten temat każdy ma inne zdanie, pracownicy protestują nie chcą iść do nowego miejsca a to nowe będzie w Kielcach, po kapitalnym remoncie.Jak znam dyrektora wojewódzkiego szpitala i inne placówki budowane i remontowane przez niego, będzie to oddział a właściwie centrum neurologii na właściwym poziomie. Wreszcie chorzy nie będą musieli codziennie jeździć na rezonanse i badania dopplerowskie do Kielc.Ale jak widać nie wszystkim się to podoba.Mnie bardzo.Oczywiście nie chciałabym być jego pacjentem, ale myśle o tych wszystkich chorych, (o sobie również) którzy muszą korzystać z leczenia. Przecież lepiej w nowym, pięknym, dobrze wyposażonym z dobrą kadrą medyczną niż w starym, z konieczności zaniedbanym.

W ostatnich dniach mogłam nawiązać kontakt z chorymi, mogłam także z rozumieniem czytać.O dziwo w kiosku szpitalnym znalazł się Przegląd. Przeczytałam go od deski do deski a wśród artykułów zainteresował mnie wywiad z prof. Radosławem Markowskim socjologiem i politologiem Krajobraz przed bitwą. Oczywiście chodziło o nadchodzące wybory. Polska wg. profesora, dzieli się na Polskę „platfomerską” i Polskę „pisowską”.
Ta pierwsza to Polska ciężko pracujących ludzi – od ludzi korporacji, przez drobnych rzemieślników, po rolników i inteligentów oraz administrację.
Polska „pisowska” żyje w swej ogromnej masie z redystrybucji – rent, emerytur, zasiłków.Nie może się obejść bez Polski „platfomerskiej”, która wnosi do budżetu ogromne środki. W Polsce „pisowskiej” koncentruje się tzw. klasa transferowa, która czeka na pieniądze od listonosza.
Jest to niby prawdziwe i oczywiste, ale czytając poczułam się źle. Nie chcę należeć do Polski „pisowskiej” ale w niej jestem bo właśnie do mnie co miesiąc przychodzi listonosz ( w przenośni, bo pieniądze pobieram z banku).

Poczułam się jak wyzyskiwacz na którego pracuje mąż mojej sąsiadki leżącej po lewej stronie, bo prowadzi firmę brukarską a i pani farmaceutka właścicielka apteki w Chmielniku i pani z prawej strony bo pracowała prywatnie i płaciła odpowiednie podatki.

Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:20.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.