menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Generacja 50Plus > Różności
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Różności ... czyli tematy, które "nie pasują" gdzie indziej

Odpowiedz

 

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #701  
Nieprzeczytane 23-11-2017, 20:33
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

41 lat temu, 21 listopada 1976 roku w Warszawie, zakonczyl tragicznie zycie Adam Pawlikowski – jedna z najbarwniejszych postaci warszawskiej bohemy lat 50. i 60. Bon vivant, erudyta, wirtuoz okaryny, żołnierz AK, gawędziarz i popularny aktor, który nigdy nie przekroczył progu szkoły aktorskiej. Znał wszystkich, był uwielbiany przez publiczność, krytyków i środowisko. Wykreował wiele niezapomnianych ról.



Niesamowite, że tak niewiele wiadomo o jego przeszłości. Urodził się i wychowywał w Warszawie.

W czasie II wojny światowej wstąpił do Armii Krajowej. Wraz z bratem Leszkiem walczyli razem w Powstaniu Warszawskim , podczas którego Adam został ranny, potem znalazł się w niewoli niemieckiej. Wojenne losy rzuciły go do Włoch, gdzie przez dwa lata studiował medycynę. Przerwał jednak naukę, wrócił do Polski i zaczął kolejne studia – muzyczne. W tym czasie zajmował się także dziennikarstwem i krytyką filmową. Studiow muzycznych też nie skończył, ale to właśnie muzyce zawdzięcza karierę filmową….a wlasciwie okarynie.

Zagrał w wielu filmach zaliczanych do tzw. nurtu polskiej szkoły filmowej, m.in. w „Kanale” Andrzeja Wajdy, „Zezowatym szczęściu” Andrzeja Munka oraz „Do widzenia, do jutra” Janusza Morgensterna.
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych jego ról jest rola Andrzeja w „Popiele i diamencie” w reżyserii Wajdy. Do historii polskiej kinematografii przeszła scena z filmu, w której Pawlikowski – wraz ze Zbigniewem Cybulskim – wspominając poległych akowców podpalił w barze alkohol w kieliszkach.



Ostatnią rolę filmową („Portret czyli jak być kochanym”) zagrał w 1974 r. Od tego czasu zmagał się z problemami natury psychicznej.

Kobiety go uwielbiały. Jego wielka miloscia byla Teresa Tuszynska, z ktora poznal sie na planie filmu “Bialy Niedzwiedz”.



On mial 34 lata, ona 17. Nie byl to szczesliwy dla Adama zwiazek. “Tetetka”, tak ja nazywano w srodowisku aktorskim, romansowala czesto z przyjaciółmi Pawlikowskiego.. . Zbyszkiem Cybulskim i innymi. “Na zlosc” wyszła za mąż za hrabiego Jana Zamoyskiego, którego przedstawił jej Pawlikowski.


(Film “Dowidzenia do jutra” – Adam Pawlikowski I Teresa Tuszynska)

Rok 1967, nie byl dla niego szczesliwym rokiem. Zostal wplatany jako swiadek w sprawe procesu autora pamfletu na rządy Władysława Gomułki pt. „Cisi i gęgacze”. Środowisko artystów błyskawicznie odwróciło się od Pawlikowskiego. Nie tylko skazali go na towarzyski ostracyzm. Pojawiły się historie o tym, że był narkomanem i morfinistą, któremu UB płaci za donoszenie na znajomych. We wszystkich tych historiach bylo duzo klamstw i fabulacji, na ktore Pawlikowski nie zasluzyl. I tak czlowiek, ktory kochał ludzi, zostal sam z paroma odanymi mu, nielicznymi przy jego boku, miedzy innymi – Andrzejem Wajda, bratem Teresy Tuszynskiej, Janem Zamoyskim, ktory po rozwodzie z Tuszynska opiekowal sie Pawlikowskim, no i jego najlepszym przyjacielem " Wujem", lub ”Rzeszotem”, ktory go przyjal pod swoj dach.
Na skutek tych wydarzen odezwala sie w Adamie Pawlikowskim, rodzinna choroba i trafil do zaklady psychiatrycznego. Po wyjsciu, 17 stycznia 1976 roku wyskoczył z oka mieszkania, ktorego wlascicielem byl Andrzej Rzeszotarski, znajdującym się na siódmym piętrze w Alejach Jerozolimskich. Jego smierc byla szokiem dla osob, ktorego go znaly i cenily. Na pogrzebie “Dudusia”, bo tak go nazywali przyjaciele, na Cmentarzu Powazkowskim, wielu uczestnikow stalo ze spuszczonymi glowami, mozna bylo uslyszec szepty, ze zostal zamordowany przez UB aby prawda nie ujrzala swiatla dziennego. Cos w tym bylo, moze jednego dnia cala afera wyjdzie na jaw.

Nota bene, kilka dni po pogrzebie Adama Pawlikowskiego z tego samego okna wyskoczyl wlasciciel mieszkania, Andrzej Rzeszotarski, ktory, rowniez mial spore konta do wyrownania z UB. Najdziwniejsze w tym wszystkim, ze jego piękne mieszkanie w Alejach Jerozolimskich zostało zajęte przez kierownika wydziału lokalowego,a pozniej przez firme poloniją. Mimo, ze Andrzej Rzeszotarski, ktory byl zonatym czlowiekiem, mial zone, corke Milunie i syna Jacka .

Popiół i diament 1958
https://youtu.be/Yj9dzw3h768
"Biały niedźwiedź"/"The White Bear"
https://youtu.be/6HS5oBwA11M
"Do widzenia, do jutra"
https://youtu.be/JB-sNuMkBNc

Miała być wielką gwiazdą, ale "na niczym jej nie zależało" – o Teresie Tuszynskiej
https://youtu.be/t8n-LVnX1Xk
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!

Ostatnio edytowane przez Mar-Basia : 24-11-2017 o 10:36.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #702  
Nieprzeczytane 23-11-2017, 20:50
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

22 listopada 2016 roku w Pałacu Buckingham ambasador RP Arkady Rzegocki podarował królowej Elżbiecie II szopkę krakowską.



W szopce połączone zostały elementy polskie i brytyjskie. Znalazła się w niej m.in. wieża Big Ben, która od 2012 r. nosi oficjalną nazwę Wieży Elżbiety, oraz figurka gwardzisty królewskiego. Dzieło to, specjalnie na uroczystość w Pałacu Buckingham, wykonał znany krakowski szopkarz Jan Kirsz.




Szopka krakowska, w swej zminiaturyzowanej formie, nawiązuje do wieloletniej tradycji chodzenia z przenośnym teatrzykiem, która popularna była w Krakowie podczas świąt Bożego Narodzenia. Jej kształt i architektura są ściśle związane z Krakowem. Miasto to, zwane małym Rzymem, posiada dziesiątki kościołów oraz niezliczone zabytki i malownicze kamieniczki. Jest także miejscem tworzenia i kultywowania przeróżnych tradycji i wydarzeń zarówno religijnych, jak i świeckich. Szopka wręczona królowej Elżbiecie II jest dokładnym tego odbiciem. Widzimy w niej elementy architektury krakowskiej, takie jak wieża Kościoła Mariackiego z jej charakterystycznym zwieńczeniem i kopuła barokowa drugiej wieży. W centralnej części widnieje perła architektury renesansowej w postaci Kopuły Zygmuntowskiej ze słynnymi złotymi łuskami. W dolnej części szopki umieszczone zostały dwie bramy i ganek z balustradą nawiązujące do świeckiej architektury starego Krakowa. Na pierwszym poziomie, oprócz Świętej Rodziny z nowonarodzonym Jezusem i Trzema Królami, po lewej stronie widnieją kosynierzy nawiązujący do Powstania Kościuszkowskiego, zaś z prawej scenka z Lajkonikiem i jego świtą upamiętniająca najazd Tatarów na Kraków.
Niezmiernie ważne w szopce są symbole narodowe. Na środkowej wieży umieszczone zostało godło Polski – biały orzeł, a na bocznej – biało-czerwona flaga. A co wyróżnia tę szopkę od innych i czyni ją niepowtarzalną? Umieszczono w niej też kilka symboli brytyjskich – wieżę Big Ben, flagę brytyjską oraz żołnierza Gwardii Królewskiej.

Zrodlo:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/3...kowska-zdjecia

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #703  
Nieprzeczytane 25-11-2017, 21:02
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

"Całe moje życie streściło się w tej wielkiej alternatywie: wszystko albo nic. Wybrałem wszystko". (Stanisław Przybyszewski)


90 lat temu, 23 listopada 1927 zmarł w Jarontach pod Inowrocławiem, Stanisław Przybyszewski – młodopolski powieściopisarz, dramaturg, eseista, ale przede wszystkim jeden z największych propagatorów estetyki modernistycznej, która odzwierciedlała się z haśle głoszonym przez niego: "sztuka dla sztuki".Pisarz, który równie mocno interesował czytelników własną twórczością, jak i stylem życia, który wciąż wzbudza kontrowersje i emocje, zarówno u czytelników jak i badaczy.



Stanisław Przybyszewski, zwany też "smutnym szatanem", za czasów Młodej Polski był prawdziwą gwiazdą. Kochała go niemiecka bohema, na rękach jak proroka nosiła krakowska cyganeria. Jego manifest pt."Confiteor" z 1899 r. miał zapoczątkować epokę Młodej Polski, o czym uczą w szkołach na lekcjach języka polskiego. Inteligentny, błyskotliwy stanowił pożądane towarzystwo na salonach. Poza tym lubił wypić, był kobieciarzem i płodził dzieci, których losem zbytnio się nie przejmował, co razem sprawia, że jego biografia jest dziś chętniej czytana niż same dzieła.


(Stanislaw Przybyszewski wg Wyspianskiego)

Przybyszewski prowadził bogate życie uczuciowe. Nie przejmował się małżeństwem ani skandalami. Był kochliwy i podatny na zdrady. Głosił odrzucenie konwencjonalnej moralności i potrzebę artystycznego oraz erotycznego wyzwolenia

W historii polskiej literatury nie da sie nie docenić znaczenia dzieł Przybyszewskiego oraz jego wpływu na rozwój prądów artystycznych Młodej Polski.
Każda z jego książek wywoływała gorącą reakcję społeczną - głównie z powodu naruszenia tabu obyczajowego i (zamierzonej) prowokacji moralnej. Powieści i eseje tłumaczone były na wiele języków (m.in. angielski, włoski, rosyjski, czeski, bułgarski, serbsko-chorwacki, jidisz) i wywarły duży wpływ na literaturę tego okresu - szczególnie skandynawską i środkowoeuropejską. Był indywidualistą, który był zbuntowany przeciwko życiu społecznemu jako takiemu.
Na przełomie wieków przeszedł przez wszystkie kierunki ideowe, które wówczas miały miejsce w Europie. Całkowicie popierał hasło "sztuka dla sztuki", interesował się wiedzą tajemną, inspiracji szukał w gotyku, był prekursorem polskiego ekspresjonizmu.
Jednoczesnie jako człowiek zapisał się w historii jako diabelskie monstrum. Osiagając swoje egoistyczne cele truł kochających go ludzi. Zniszczył życie licznym kobietom, z którymi był związany I które go kochaly, a także swoim dzieciom. Zwano go „smutnym szatanem”, „mężczyzną fatalnym” , „inspiratorem zła”.

Urodzony w 1868 roku Przybyszewski pochodził z inteligenckiej rodziny - jego ojciec był nauczycielem. Ukończył niemieckie gimnazjum w Toruniu. Od 1889 studiował w Berlinie architekturę i medycynę. W 1892 redagował wychodzący w Berlinie polski tygodnik socjalistyczny "Gazeta Robotnicza".
Gdy w 1889 r. Stanisław Przybyszewski przyjechał na studia do Berlina, miasto było artystycznym centrum tej części kontynentu, przyciągającym barwne międzynarodowe towarzystwo. Spotykali sie w malych miniaturowych lokalach, winiarenkach, jedna z nich byla „Pod Czarnym Prosiakiem”, gdzie spotykali się berlińscy dekadenci, skupieni wokół szwedzkiego dramaturga Augusta Strindberga. Tu Stanisław Przybyszewski poznał Dagny.
Pojawiła się w marcu 1893 r. jako kochanka malarza Edwarda Muncha, z którym przybyła do Niemiec z rodzinnej Norwegii. Jej uroda intrygowała, a poglądy, talenty i zainteresowania budziły fascynację. Munch szybko poszedł w odstawkę na rzecz słynnego szwedzkiego dramatopisarza Strindberga, ale gdy pojawił się Przybyszewski, Dagny bez wahania rzuciła 44-letniego Szweda i związała się z 25-letnim Polakiem.




W chwili nawiązania romansu z Dagny, pisarz związany był z Martą Foerder, - córka żydowskiego kupca, ktora poznali się w 1888r w Berlinie. I z którą doczekał się trójki dzieci.
Syna - Bolesia, i córki - Mieczysławy. Marta kochała Stacha, jednak ich relacje uległy pogorszeniu, gdy poznał Dagny. W lutym 1895 urodziło się ich trzecie dziecko - Janina (mimo tego, iż dwa lata wcześniej ożenił się z Dagny). Zakochana kochanka, zwodzona wiecznie przez poetę, żyjąc w nędzy, 9 czerwca 1896 popełniła samobójstwo, osieracając trójkę swych nieślubnych dzieci.
Przybyszewski, nie interesował się losem osieroconych dzieci. Najstarszym, chłopcem, zaopiekowali się rodzice poety, a jego siostrzyczki trafiły do przytułku.

Dagny była zakochana w Przybyszewskim i ślubem 18 sierpnia 1893 roku przypieczętowała swój tragiczny los.




Małżeństwo nie było jednak szczęśliwe. Towarzyszyła mu podążająca za obojgiem aura skandalu i niechęci. Przybyszewski mimo początkowego zapału miłosnego nie potrafił dochować kobiecie wierności. Problemy nasiliły się po przeprowadzce z Berlina do Krakowa. Wtedy też, zarówno Dagny jak i Stanisław stali się obiektem szerokiego zainteresowania bohemy artystycznej. W swym mieszkaniu przy ulicy Krupniczej, nowy redaktor Życia urządzał liczne przyjęcia, którym towarzyszyły, nie tylko jego muzyczne wystąpienia, alkoholowe libacje, dysputy literackie, ale też skandaliczne zachowania, przełamujące konwencje.




W tym samym czasie związek między Przybyszewskimi rozluźnił się. Mężczyzna wplatał się w romans z Jadwigą, żoną Kasprowicza oraz malarką Anielą Pająkówną. Sytuacja życiowa Dagny i Stacha wciąż była daleka od stabilizacji, gdy w październiku 1897 r. pojawiło się ich drugie dziecko, córka Ivi. Rodzina Dagny, ktora przesyłała pensję, z niepokojem obserwowała artystyczną szamotaninę corki. Odetchnęli, gdy w 1898 r. poecie zaproponowano objęcie redakcji krakowskiego „Życia”.
Na Przybyszewskiego czekało w Krakowie całe grono wyznawców, do których od lat z zagranicy docierały słuchy o „genialnym Polaku” i jego płomiennowłosej muzie Dagnie.
Przybyszewski podczas pobytu w Krakowie wywołał wiele kontrowersji. Pisarz w bardzo skandalicznych okolicznościach rozstał się z żoną Dagny. – Połączyło go uczucie z żoną Jana Kasprowicza, Jadwiga. Skończyło się to wszystko tragicznie.
Dagna nie miała z Przybyszewskim łatwego życia. Jego beztroska w sprawach finansowych, pijaństwo, zdrady, sprawiały, że Dagny słabła. Jednak zawsze znajdowała w sobie siłę, by pogodzić się z mężem. Urodziła mu dwójkę dzieci: Zenona - 28 września 1895 oraz Iwi - 5 listopada 1897. Była muzą Przybyszewskiego i obiektem westchnień większości mężczyzn obracających się w ich towarzystwie.


(Dagna z synkiem Zenonkiem)

Dagny odsunęła się od męża, jednak wciąż miała nadzieję na unormowanie ich relacji. Do tego jednak nie doszło, gdyż w czasie swej podróży do Tbilisi w towarzystwie synka Zenona i zakochanego w niej, młodego mężczyzny Władysława Emeryka, 21-letniego Władysława Emeryka, bogatego syna właściciela kopalni miedzi i manganu na Kaukazie.

5 czerwca 1901 została przez niego zastrzelona.



Przybyszewski nie przyjechał na pogrzeb żony, który odbył się dokładnie w dniu jej 34 urodzin. Oficjalnie epatował wielkim cierpieniem, ubolewając nad tragicznym losem żony. W opublikowanym w prasie tekście adresowanym do Zenonka i Iwy ojciec rysował pełen miłości portret matki, nazywając ją „egzotycznym kwiatem, który był zbyt dobry dla tego świata”. Jednocześnie w listach słanych do Jadwigi Kasprowicz narzekał na koszty związane z pochówkiem i „sprawą tyfliską”.

W latach 1901-1905 Przybyszewski mieszkał w Warszawie, oddając się działalności literackiej.

Od 1906 do 1918 przebywał w Monachium. W latach 1917-1918 był współpracownikiem ekspresjonistycznego pisma "Zdrój", wychodzącego w Poznaniu.

Po wybuchu rewolucji przeniósł się z Jadwigą do Torunia. Tam poddał się kuracji odwykowej. Z problemem alkoholowym mierzył się do końca życia. Po wojnie próbował osiąść w wielu miejscach w Polsce i za granicą – wszędzie bez skutku.
Pracował na stanowiskach państwowych w Poznaniu i Gdańsku. W tym czasie rozwinął aktywną działalność społeczną; był m.in. inspiratorem i organizatorem budowy gimnazjum polskiego i Domu Polskiego w Gdańsku. W 1924 został zaangażowany do Kancelarii Cywilnej Prezydenta Rzeczpospolitej. Otrzymał Krzyż Oficerski i Komandorię Orderu Polonia Restituta. Do końca życia aktywny jako literat, był autorem ogromnej ilości publikacji i cieszących się dużym powodzeniem prelekcji publicznych.

Pod koniec życia powrócił na rodzinne Kujawy i osiadł w pobliżu miejsca narodzin, w okolicach Inowrocławia. Zmarł 23 listopada 1927.

Pochowany został w miejscowości Góra na Kujawach. Trumna, umieszczona na czterokonnym wozie, ozdobiona była insygniami państwowymi. Kondukt ciągnął się na kilometr, znajdowali się w nim dostojnicy państwowi i kościelni, rektorzy szkół wyższych, pisarze i dziennikarze. Nad grobem oddano salwę honorową. Następne cztery lata trwała społeczna zbiórka pieniędzy na okazały grobowiec, który zachował się do dzisiaj.
Na jego grobie wyryto inskrypcję „Meteor Młodej Polski”.

Przybyszewski odegrał ważną rolę w polskim życiu kulturalnym, zarówno jako artysta, myśliciel, jak i wielki prowokator łamiący tabu obyczajowe. Tworząc także w języku niemieckim, był jednym z najbardziej znanych w Europie polskich pisarzy. Dzisiaj interesuje głównie historyków literatury i kultury, a także wielbicieli epoki Młodej Polski. Teatry rzadko sięgają po jego dramaty.

Ten "genialny Polak", jak określał go Strinberg, jeszcze za życia okrzyknięty został legendą. Nie tylko z powodu swojej twórczości - uważano go za prekursora współczesnego satanizmu intelektualnego i często określano pojęciem kapłana "synagogi szatana".


Zrodla:
https://www.polskieradio.pl/39/156/A...ii-krakowskiej
http://zientek.blog.pl/2014/02/03/me...-go-kobietach/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis..._Przybyszewski
http://culture.pl/pl/tworca/stanislaw-przybyszewski
http://stachu-przybyszewski.pl/3-Kobiety.html
http://ciekawostki-abc-rodziny.pl/ne...og,nId,2361529





STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI - LIST DO DAGNY 1893 R
https://youtu.be/Bl-j79xJEWc

STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI - MOI WSPÓŁCZEŚNI - O MATCE
https://youtu.be/iw30LHt2D2Y

Muza, Rosja 2007
https://youtu.be/ANZoPy7e0tk
Cytat:
Początek XX wieku. Do gorącego Tyflisu przyjeżdża zagadkowa para - Sofia Przybyszewska, towarzyszka życia Edwarda Muncha, Augusta Strindberga i była żona Stanisława Przybyszewskiego, oraz jej towarzysz, Eszenbach. Dzieli ich wszystko: ona - „królowa berlińskiej cyganerii", piękna, spontaniczna, bywalczyni artystycznych salonów adorowana przez tłumy wielbicieli. On jest jej przeciwieństwem: zimny, podejrzliwy i szaleńczo zazdrosny. Zderzenie dwóch tak odmiennych światów zakończy się tragedią...


**

Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #704  
Nieprzeczytane 26-11-2017, 16:23
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

"Dlaczego tylko mężczyźni mają prawo do przyjemności?" - to pytanie, które Zofia Potocka zdawała się zadawać przez całe życie.
Jej ostatnim życzeniem było spojrzeć na przystojnego mężczyznę.


195 lat temu, 24 listopada 1822 roku w Berlinie, zmarla Zofia Konstantynowna Glavani primo voto Witt secundo voto Potocka, za młodu okrzyknięto ją najpiękniejszą kobietą Europy. Przedstawiała się także jako Sophie de Tchelitche (Celice)- stambulska kurtyzana pochodzenia greckiego, według legendy niewolnica sułtana, słynna metresa wielu osobistości, szpieg. Ulubienica europejskich salonów; jedna z interesujących postaci polskiej historii, do której przeszła jako kobieta słynąca z wyjątkowej urody (La Belle Phanariote), intelektu i licznych romansów. Znana także z przebiegłości i braku skrupułów.



Zofia Glavani stała się bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski. Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.


(Zofia Glavany, ca 1780 rok)

W międzyczasie zabawiała się z mnóstwem kochanków – byli wśród nich francuscy książęta krwi, m.in. z hrabia Prowansji, późniejszy król Ludwikiem XVIII, jego brat, hrabia Artois, znany z twórczości Mickiewicza Polakożerca Nikołaj Nowosilcow oraz słynny ksiaze Grigorij Potiomkin, po ktorego smierci , na balu imieninowym carycy Katarzyny, wydanym 6 grudnia 1791 roku, poznała targowiczanina, pana na Tulczynie, Stanisława Szczęsnego Potockiego. Zostawszy jego kochanką, towarzyszyła mu w latach dziewięćdziesiątych w kolejnej podróży po Europie.

Dzięki pomocy Potockiego – rozwiodła się z Józefem Wittem i wyszła za mąż za swego protektora. Ślub odbył się 17 kwietnia 1798 r. w Tulczynie zarówno w obrządku katolickim, jak i prawosławnym (jako wyraz lojalności wobec carycy Katarzyny). Zofia, nim formalnie została żoną Potockiego, urodziła mu trójkę nieślubnych dzieci: Konstantego, Mikołaja i Helenę, które zmarły w dzieciństwie. Z formalnego związku miała piątkę dzieci: Aleksandra , Mieczysława , Zofię (Kisielew), Olgę (Naryszkinę) i Bolesława ,który najprawdopodobniej nie był synem Stanisława Potockiego, tylko jego wnukiem ze związku z pasierbem Szczęsnym Jerzym Potockim.




Zamieszkali w okazałym tulczyńskim pałacu, wypełnionym dziełami sztuki, jednak na cześć ukochanej Szczęsny postanowił jeszcze stworzyć w Humaniu najwspanialszy w Europie park, miejsce, które obecnie znajduje się na terenie Ukrainy, nazwał Zofiówką. Posadzono w nim 512 gatunków drzew z całego świata, wykopano sztuczne stawy, zbudowano amfiteatr, sztuczne groty, mostki i altanki a w najlepszych włoskich i francuskich pracowniach zamówiony rzeźby i popiersia. Fanaberia hrabiego zakochanego w najpiękniejszej kobiecie Europy była gigantyczną inwestycją.


(SOFIJÓWKA - (Ukraina) - dzisiaj)

Wiele lat po śmierci Stanisława Szczęsnego jego syn, Aleksander, wziął udział w powstaniu listopadowym, za co car Mikołaj I ukarał jego rodzinę konfiskatą pięknego parku.

Stanisław Trembecki napisał na zamówienie zakochanego Szczęsnego poemat "Sofiówka", w którym lirycznie oddał piękno parku i jego właścicielki.


(Zofia Potocka, pastel Salvatore’a Tolciego, koniec XVIII wieku, Biblioteka Narodowa)


SOFIJÓWKA
Witaj, kraino, mlekiem płynąca i miodem!
W twych łąkach wiatronogów rżące mnóstwo hasa;

(…)
Kto gajów tuskulańskich smakował ochłody,
Kto uwieńczał Tyburu spadające wody ,
Kto straszne Pausiłypu przebywał wydroże,
Jeszcze i Sofijówcc zadziwiać się może,
I wyzna, jeśli szczerość usty jego włada:
Czym tamte w częściach słyną, ta razem posiada.

Warto miejsce nawiedzin, a wspomnienia dziejów
Gust, możność, koszt, użytych tłumy Bryarejów.
Ważąc pracy niezmierność i zdobienia liczne,
Rzeką późni: Było to dzieło monarchiczne.

Lecz te miejsca, Sofijo, więcej zdobisz sama,
Podobniejsza niebiankom niż córkom Adama.
Ciebie to spuścił Olimp, chcąc trudy nagrodzić,
I chcąc takiego męża ważne troski słodzić
Godne są w jego domu wiek utwierdzać złoty
Twe wdzięki, twe piękności, twe łagodne cnoty;
A póki między rodem ludzkim raczysz gościć,
Pół świata czcić cię będzie, drugie pół zazdrościć.


Caly tekst tutaj:
http://literat.ug.edu.pl/~literat/sofiowka/001.htm

Jak nie zgubić się w ogrodzie, czyli o „Sofijówce” Stanisława Trembeckiego.
http://rcin.org.pl/Content/49738/WA2...kowiec-jak.pdf

Zamówienie dotyczyło - jak wspomnieliśmy - utworu opiewającego uroki niezwykłego ogrodu, zaprojektowanego przez Ludwika Metzella w pobliżu Tulczyna i Humania, nad rzeczką Kamionką, w miejscu malowniczego jaru. Marzenie Szczęsnego i ideę jego architekta wcielały w życie tysiące chłopów pańszczyźnianych, owe ..tłumy Bryjarejów '. o których napomknął Trembecki w zakończeniu poematu. Koszty budowy Sofiówki były olbrzymie: prawie dziesięć milionów złotych. Klasycystyczny ogród, założony ku czci niedawno poślubionej trzeciej żony Potockiego. Zofii - pięknej Greczynki o awanturniczej przeszłości, miał być swego rodzaju pomnikiem rodu.
Zrodlo:
(SOFIJÓWKA, WPROWADZENIE DO LEKTURY, OGRÓD ZNACZEŃ)
http://ibl.waw.pl/1bppoocr.pdf

Mimo tego daru Zofia nie umiała dochować wierności jednemu mężczyźnie i zaczęła sypiać z młodszym od niej o 16 lat synem Szczęsnego i Józefiny Jerzym Szczęsnym. To prawdopodobnie on był ojcem jej ostatniego dziecka, Bolesława.
Szczęsny Potocki zmarł w 1805 r. w Tulczynie, a po jego śmierci Zofia miała jeszcze co najmniej jeden burzliwy romans - tym razem z Nikołajem Nowosilcowem, w przyszłości prześladowcą wileńskich filomatów.

Długie i burzliwe życie zakończyła w cierpieniach, wygnana z posiadłości po mężu przez syna, Mieczysława Potockiego, którego w zamian publicznie nazwała bękartem. Wyjechała do Petersburga, gdzie próbowała ułożyć sprawy spadkowe. Twierdząc, że tamtejszy klimat był dla niej niekorzystny, postanowiła wyjechać do Wiednia. Ze względu na zły stan zdrowia dotarła jedynie do Berlina, gdzie mieli się nią zająć specjaliści.
W stolicy Prus hrabina Potocka poczuła, że śmierć jest blisko. Choroba niemal przykuła ją do łóżka. Zdążyła jeszcze spotkać się córkami, Zofią z Potockich Kisielew i Olgą Potocką. Zmarła 24 listopada 1822 roku w wieku około 62 lat. Jednak ostatnia podróż była jeszcze przed nią. ..podróż, podczas której zwłoki kobiety… stały się kukłą, udającą żywą osobę.
Hrabina Zofia wyraziła wolę, by zostać pochowaną w należącym do Potockich Humaniu. Miejscowość ta leżała wówczas w Imperium Rosyjskim. Zatem, by spełnić życzenie zmarłej, trzeba było przewieźć zwłoki przez prusko-rosyjską granicę. Gdy już car zgodził się na ich transport do Rosji, władze pruskie ciągle zwlekały ze względów sanitarnych. Jak wspominał później administrator dóbr Potockich, córka i zięć Zofii poradzili sobie tak:
Cytat:
Ciało zabalsamowano, ubrano strojnie, do ręki włożono wachlarz i bukiet, i odmłodzoną blanszami i różem umieszczono w karecie, w której odbyła podróż do Tulczyna, awizowana na granicy jako osoba żyjąca .
Zrodlo:
Jerzy Łojek, "Dzieje pięknej Bitynki"
Zofia-Dudu Potocka została pochowana blisko Zofiówki, miejsce to do dziś jest uważane za jeden z najpiękniejszych parków w Europie.

Polecam ksiazki:



Ogród Afrodyty
Ewa Stachniak
Cytat:
Niezwykła historia życia Zofii Potockiej, najpiękniejszej kobiety Europy.

Ogród Afrodyty to porywająca powieść o silnej i niezależnej kobiecie, która dokonała rzeczy niemożliwej – w patriarchalnym świecie podziałów społecznych, na zawsze określających życiowe szanse jednostki, odmówiła zgody na przypisany jej los i wygrała
.
http://ciekawostkihistoryczne.pl/201...grod-afrodyty/

oraz

Dzieje pięknej Bitynki. Opowieść o życiu Zofii Wittowej-Potockiej”
Jerzy Łojek
Opowieść o życiu Zofii Wittowej-Potockiej napisana barwnym piórem Jerzego Łojka. Ciekawa ilustracja epoki końca XVIII wieku.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieje...99knej_Bitynki

"Potomkowie Szczęsnego. Dzieje fortuny Potockich z Tulczyna 1799-1921"
Jerzy Łojek
"Potomkowie Szczęsnego" to historia rodu i fortuny Potockich z Tulczyna, losy potomków Szczęsnego Potockiego, którzy rozjechali się po całym świecie, chwilami przypominająca pełen napięcia romans awanturniczy o barwnym kolorycie obyczajowym.



Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zofia_Potocka
https://kobieta.wp.pl/zofia-dudu-pot...2322916029569a
http://www.wilanow-palac.pl/perly_pieknej_zofii.html


Софиевка
https://youtu.be/aR8gHuYOCyU
Sofiyivka, Beauty of Ukraine, Uman
https://youtu.be/g4P7avKfw6c

Ukraina - Tulczyn
https://youtu.be/DcsfiAegn5E

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #705  
Nieprzeczytane 01-12-2017, 22:20
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

74 lata temu, 1 grudnia 1943 w ambasadzie radzieckiej zakończyła się Konferencja Teherańska bedaca pierwszym spotkaniem tzw. Wielkiej Trójki, a więc przywódców trzech największych mocarstw w gronie koalicji alianckiej - Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. W trakcie konferencji reprezentowali je odpowiednio premier Winston Churchill, prezydent Franklin Delano Roosevelt i dyktator Józef Stalin. Głowy państw były wspomagane przez liczne delegacje polityków i wojskowych, którzy ustalali szczegóły współpracy między członkami sojuszu antyfaszystowskiego. W praktyce jednak najważniejsze decyzje były podejmowane w ramach ustaleń trzech przywódców.


(Wielka trójka, od lewej: Stalin, Roosevelt, Churchill)

Był to kluczowy moment II wojny światowej. Stalin, niedawny sojusznik Hitlera, teraz był sojusznikiem Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta i zaczął uzurpować sobie szczególe prawa i stawiać żądania.
Od początku wydawało się, iż w centrum wydarzeń będzie przywódca radziecki, o którego względy szybko zaczęli zabiegać politycy zachodni. Nie zdecydowali się oni na utworzenie wspólnego anglosaskiego frontu przeciwko polityce sowieckiej, co w dużej mierze podkopało zamiary Churchilla. Jeszcze 28 listopada Churchill i Stalin dyskutowali w dwuosobowym gronie na temat możliwości ustalenia zachodniej granicy Związku Radzieckiego. Premier brytyjski wydawał się być przekonany, iż racja w sporze polsko-sowieckim leży po stronie Sowietów. Dlatego też wypowiedział się w ciepłym tonie na temat planów radzieckich i zapowiedział ustalenie granicy gwarantującej bezpieczeństwo Związku Radzieckiego na zachodzie. W praktyce oznaczało to skazanie Polaków na linię Curzona. Znacznie częściej dochodziło do rozmów w cztery oczy na linii Roosevelt-Stalin, ponieważ delegacja amerykańska przyjęła zaproszenie Sowietów do ambasady radzieckiej, gdzie rzekomo miało być bezpieczniej. Amerykanie, mimo protestów Churchilla, zgodzili się na przenosiny, a Roosevelt mógł bez przeszkód porozumiewać się z Wujkiem Joe, jak Stalina nazywali Amerykanie, za plecami Brytyjczyków. Konferencję zdominowały tematy strategiczno-wojskowe. Zastanawiano się przede wszystkim nad otwarciem drugiego frontu przez aliantów zachodnich. W konsekwencji nacisków Stalina datę rozpoczęcia działań we Francji ustalono na maj 1944 roku.
Rozmowy dotyczące przyszłości Rzeczypospolitej, nastąpiły 1 grudnia. Oczywiście, kwestia polska przewijała się kilkukrotnie podczas wcześniejszych rozmów, ale miało to raczej charakter wzmiankowy niż ustaleniowy. 1 grudnia miał być przedostatnim dniem spotkania, a w ciągu dwóch końcowych spotkań Wielka Trójka zdecydowała się poruszyć przede wszystkim kwestie polityczne. Sprawa polska, stała się najtrudniejszym zagadnieniem, które rozwiązać musieli politycy alianccy w Teheranie. Harry Hopkins, doradca prezydenta Roosevelta, określił ją "politycznym dynamitem", do którego stale wracano, ale wciąż nie uzyskano konsensusu. Szczególnym orędownikiem rozwiązania kwestii polskiej był Churchill, starający się powracać do tematu przy każdej nadarzającej się ku temu okazji. Premier brytyjski nie miał wątpliwości, iż dyplomaci Rządu Emigracyjnego nie ustąpią w sprawie granic i zmian terytorialnych, dlatego też postanowił wysondować Stalina i Roosevelta, podjąć odpowiednie ustalenia i dopiero w dalszej kolejności skonsultować wszystko z Polakami. W zasadzie było to skuteczne postawienie Rządu Emigracyjnego przed faktami dokonanymi, które chcąc, nie chcąc, musiał zaakceptować. Jednocześnie starał się uzyskać maksimum w kwestiach politycznych, obawiając się, iż po wojnie do władzy w Polsce dojdą komuniści. Podczas rozmów z Amerykanami Churchill wyraził obawy przed "skomunizowaniem tych krajów europejskich, w których znajdzie się armia radziecka". Jego plany krzyżowały posunięcia Roosevelta, który jeszcze przed rozpoczęciem czwartego posiedzenia plenarnego udał się do Stalina, aby.. przedyskutować sprawę Polski. Bez ogródek oświadczył Stalinowi, iż zgadza się z postulatami radzieckimi, czyli przesunięciem Rzeczypospolitej w granice od Odry po linię Curzona. To ustne uzgodnienie miało na razie pozostać w tajemnicy, a jego trzej autorzy bez skrupułów określili nowe terytorium Polski zrywając jej historyczne i etniczne więzy z ziemiami wschodnimi dawnej Rzeczypospolitej. Był to w istocie pierwszy akt wydania Polski przez teoretycznych sprzymierzeńców w ręce jej jawnego wroga.
Uzgodnienia dotyczące granic Polski nie zostały upublicznione, głównie ze względu na wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 1944 roku. Rooseveltowi zależało bowiem na głosach ok. 6-7 mln wyborców polskiego pochodzenia.
I tak Polska została sprzedana przez jej oficjalnych sojuszników.

Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfer...ehera%C5%84ska
http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id...ja_w_teheranie

Konferencja teherańska
https://youtu.be/ZdopNL7Cht4
Kalendarz Historyczny 28.XI TEHERAN 1943: POLSKA DLA STALINA
https://youtu.be/6q-uJOKzNIw

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #706  
Nieprzeczytane 02-12-2017, 17:24
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

Żadne okrucieństwo nie dorównuje potwornością okrucieństwu wobec dziecka”. (Vladimir Nabokov)

Julian Tuwim mawiał, że “milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować”.


Ulica Przemysłowa w Łodzi - w czasie okupacji hitlerowskiej właśnie tu, umiejscowiono obóz dla polskich dzieci. Wydzielono go z terenu łódzkiego getta, izolując w ten sposób to miejsce kaźni jeszcze bardziej od świata zewnętrznego.
Obóz koncentracyjny „na Przemysłowej”przypomina o jednej, szczególnie mrocznej karcie z historii okupowanej Łodzi - dziecięcym obozie pracy.
Zginęły tam setki polskich dzieci, o których jeszcze do dziś mało kto wie. Poznajmy i upamiętnijmy ich losy.

Tak naprawdę winą tych dzieci było to, że urodziły się Polakami. Dlatego też, pod różnymi pretekstami, trafiały do obozu „wychowawczego”, a właściwie — zagłady.

75 lat temu 1 grudnia 1942 r. na wyodrębnionym terenie Litzmannstadt Ghetto w Łodzi Niemcy utworzyli obóz dla polskich dzieci i młodzieży.
Obóz koncentracyjny „na Przemysłowej” był hitlerowskim tworem, obozem koncentracyjny dla dzieci – prawdopodobnie jedyny w Europie w okresie II wojny światowej - do którego zwożono polskie dzieci z całego kraju. Powstał w Łodzi na rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera w grudniu 1942 roku. Jego nazwa wzięła się stąd, że właśnie ulicą Przemysłową dowożono transporty dzieci i na jej skrzyżowaniu z Bracką była pamiętna, wjazdowa brama.


(Apel w Obozie wychowawczym dla młodych Polaków Policji Bezpieczeństwa w Łodzi)

Więziono w nim dzieci osierocone wojną, skazane przez niemieckie sądy choćby za przerzucanie chleba do getta, handel czymkolwiek, zbieranie węgla na torach, czy szmuglowanie lub kradzież jedzenia. Wielką grupę stanowiły dzieci bohaterów podziemia antyhitlerowskiego, głównie z Wielkopolski. Wyjątkowość tego miejsca polega na tym, że był to jedyny lager na polskim terenie wcielonym do Rzeszy, w którym więziono wyłącznie dzieci. Jedynymi dorosłymi, z jakimi miały one kontakt, byli starannie dobrani oprawcy. Szczególnym okrucieństwem wykazali się Edward August, Sydonia Bayer (oboje skazani na śmierć za liczne zbrodnie) oraz Eugenia Pohl. Co znaczące – dzieci, które docierały na Przemysłową w transportach z Oświęcimia, płakały i chciały wracać.



Obóz utworzony został z rozmysłem na terenie łódzkiego getta, za „podwójnym murem”, by zapobiec ucieczkom. Dziennie przebywało tam średnio około tysiąca lub więcej więźniów w wieku od niemowlęctwa do 16 lat.




Nękano je apelami w środku nocy na zimnie, pełną separacją od rodziny, ciągłym biciem, nieludzkimi karcerami, wymyślnymi torturami – przymus patrzenia na słońce, obcinanie chłopcom jąderek scyzorykiem, wieszanie za nogi i spuszczanie twarzą do beczki ze zużytym smarem, polewanie zimną wodą na mrozie, kopanie po głowie… Dzieci umierały, ale wcześniej musiały jeszcze pracować dla Rzeszy w warsztatach – rymarskim, szewskim, krawieckim itp. Mieszkały w drewnianych, zimnych barakach z pryczami piętrowymi bez sienników. Nie miały dostępu do ciepłej wody ani do mydła. Miały szare uniformy, drewniane trepy i numery zamiast imion. Wedle różnych źródeł i zeznań zginęło w nim 12-15 tysięcy polskich dzieci. Śmiertelność była niepoliczalna (dokumentacja była fałszowana i prowadzona celowo niechlujnie), dzieci dziesiątkował tyfus, praca ponad siły, głodzenie i śmiertelne pobicia. Ich zwłoki wywożono nocą pod szczelnymi plandekami ciężarówek lub rękami kolegów przenoszono za mur, na teren nekropolii żydowskiej. W styczniu 1945 roku znaleziono tam jeszcze około 900 malców, w większości ciężko chorych, poodmrażanych i nieodwracalnie przerażonych. Do lat 70. XX wieku dotrwało ich przy życiu nieco ponad 300. Nieliczni żyją do dziś, z bliznami na ciele i głęboką traumą.

Obóz został opuszczony przez uciekających Niemców 18 stycznia 1945 roku. Część więźniów rozpierzchła się po nieznanym sobie mieście. Znajdowano ich w opuszczonych domach, sklepach, piwnicach czy bramach – głodnych i przemarzniętych. Niektórymi zaopiekowali się mieszkańcy Łodzi, inni ruszyli w dalszą drogę, w poszukiwaniu swojego domu. Około 230 błąkających się po łódzkich ulicach trafiło do Miejskiego Pogotowia Powrót do normalnego życia był trudny. Uraz psychiczny doznany w obozie objawiał się w wielu dziedzinach życia. Nieludzkie doświadczenia odcisnęły piętno na całym dorosłym życiu byłych więźniów. Zrujnowane zdrowie, a przede wszystkim skutki psychicznych okaleczeń dają o sobie znać nawet wiele lat później.
Po wojnie na terenie byłego obozu dla dzieci powstały bloki mieszkalne, stąd niewiele zachowało się po nim świadectw na tym terenie. Niewiele też mówiono o tym, czym było to miejsce. Z czasem Polen-Jugendverwahrlager został zapomniany. Władze PRL negowały jego istnienie.

Dopiero pod koniec lat 60. narodziła się myśl, by upamiętnić dziecięce męczeństwo, w efekcie czego w 1971 r. odsłonięto w pobliskim parku (dziś im. Szarych Szeregów) niezwykle wymowny pomnik Martyrologii Dzieci. Monument usytuowany nieopodal terenu byłego hitlerowskiego obozu nazywany jest również pomnikiem “Pękniętego Serca”. Pęknięte Serce, jak również jest nazywany pomnik, jest hołdem dla dzieci i młodzieży, którzy zostali osadzeni i zamordowani w obozie „wychowawczym”, utworzonym przez Niemców na terenie łódzkiego getta.



Ośmiometrowy pomnik przypomina pęknięte serce, do którego przytula się mały, chudy chłopczyk. Z jednej strony widać pustą przestrzeń w kształcie dziecka, z drugiej strony serca postać wychudzonego dziecka, stojącego plecami do widza. Obok znajduje się tablica z napisem: „Odebrano Wam życie, dziś dajemy Wam tylko pamięć”.



Niebywale smutne miejsce, przypominające o trudnej historii.



Pomnik Pękniętego Serca
https://youtu.be/vVh8Z8G9x4o

Dzisiejsza młodzież w większości nie wie nic o tamtych wydarzeniach, ale nieliczni pozostali świadkowie zbrodni nie chcą, by poszła ona w zapomnienie. Bo nie wolno nam zapomnieć.

Cytat:
Łódź nie opowiada o tym obozie, nie próbuje go wpisać na historyczne mapy. Wiedza łodzian na temat dziecięcego obozu „na Przemysłowej” jest zupełnie nieadekwatna do rozmiaru zbrodni tam dokonanych. Znam człowieka, lekarza, który dowiedział się o obozie z mojego felietonu, a przez 4 lata uczył się w liceum, jakie mieści się przy ul. Mostowskiego (dziś to gimnazjum), czyli w samym centrum terenu obozu. Klęska edukacji. Łodzianie, zwłaszcza jeśli chcą pretendować do elity tego miasta, muszą poznać to miejsce i jego tragiczne dzieje. Póki co jedyna rzetelna książka o obozie jest „białym krukiem” (Józef Witkowski: „Hitlerowski obóz koncentracyjny dla małoletnich w Łodzi”, Ossolineum 1975)), bo nakład mikry i nie ma wznowień. W historycznym miejscu bramy wjazdowej nie ma nawet kamyczka, a najważniejszy zabytek na Przemysłowej 34 – siedzibę zarządu obozu (Verwaltung) – zamieniono w sierpniu na apartamentowiec. We współczesnych publikacjach roi się od nieścisłości, w muzeum na Radogoszczu na tablicy poświęconej obozowi nawet w jego nazwie jest błąd (o kłamliwych danych liczbowych nie wspomnę), a pod pomnik Pękniętego Serca przyjeżdżają wycieczki młodzieży z Izraela, bo mówi się im, że to monument ku czci dzieci żydowskich. To wszystko – i ta amnezja i te fuszerki.
Na terenie dawnego obozu brakuje oznaczeń, co tłumaczy się tym, że nie należy mieszkańcom robić przykrości i przypominać, że mieszkają na swoistym cmentarzu. Sam pomnik poświęcony ofiarom „Przemysłowej”, zwany Pękniętym Sercem, mieści się poza historyczną granicą lagru. Obóz to obecnie zwykłe blokowisko. Dreszcze przeszywają tych, którzy znają jego dziejową tkankę. Idąc tam, zawsze biorę mapę opracowaną przez więźniów i odtwarzam w wyobraźni całą, zdewastowaną infrastrukturę. Dla mnie to miejsce jest święte.

https://wpolityce.pl/polityka/170349...z-calego-kraju

Tuż po wojnie parkan i większość drewnianych budynków rozebrano (m.in. na opał), a kilka lat później powstało na tym terenie osiedle mieszkaniowe. W 1945 r. dwoje „wychowawców”: Sydomia Bayer i Edward August zostało skazanych na karę śmierci. Natomiast jedna z nadzorczyń – Eugenia Pohl (po wojnie zmieniła nazwisko na Pol) mieszkała w Łodzi i pracowała w przedszkolu aż do 1974 r., kiedy to rozpoznał ją w kolejce do sklepu jeden z byłych więźniów. Została skazana na 25 lat więzienia, zwolniono ją już po 2 latach.

Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ob%C3%...j_w_%C5%81odzi
http://uczyc-sie-z-historii.pl/pl/projekty/zobacz/9
http://dzieje.pl/aktualnosci/75-lat-...skich-dzieci-i
http://nowahistoria.interia.pl/polsk...zi,nId,1566897
https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IH...zemyslowa.html

Nigdzie w Europie nie stworzono obozu koncentracyjnego w którym byłyby same dzieci .... tylko w Polsce ! Pamięć o tym miejscu nie powinna nigdy zaginąć !

W roku 1970 Zbigniew Chmielewski nakręcił film fabularny „Twarz anioła”, którego bohaterem jest jedenastoletni więzień obozu przy ul. Przemysłowej. Jego fabułą jest relacja pomiędzy więźniem a oprawcą.

"Twarz anioła" 1970 Cały film
https://youtu.be/9zYTWMwu7LU
ODEBRANO NAM CAŁE DZIECIŃSTWO
https://youtu.be/dpK5KrAijAI
Cytat:
Odebrano Nam całe dzieciństwo Niniejszy dokument przedstawia historię zapomnianego niemieckiego obozu koncentracyjnego przy ul. Przemysłowej w Łodzi, do którego zwożono polskie dzieci z całego kraju. Film jest zapisem ogromu cierpień dzieci w okresie okupacji niemieckiej podczas II Wojny Światowej oraz wyrazem pamięci i hołdu wobec najmłodszych ofiar i bohaterów.
1942-1945 Niemiecki obóz dla polskich dzieci, Łódź, ul. Przemysłowa
https://youtu.be/f6sEumwqxz0
Niemiecki Obóz Zagłady Dla Dzieci
https://youtu.be/kCcNYugrkQI
Łodzkie piekło - wspomnienie zamordowanych w czasie wojny dzieci
https://youtu.be/jRtL9okUQZM


Boze gdzie byles ?????
Nigdy wiecej!


**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #707  
Nieprzeczytane 02-12-2017, 19:47
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

62 lata temu, 1 grudnia 1955, w Montgomery w stanie Alabama, czarnoskóra Rosa Parks stała się symbolem walki z segregacją rasową, po tym jak 1 grudnia 1955 odmówiła ustąpienia miejsca w autobusie białemu mężczyźnie.



Zasady dotyczące przejazdu autobusem były w Montgomery jasno określone – pierwsze 10 rzędów siedzeń było zarezerwowane dla białych pasażerów, Rosa Parks usiadła więc w jedenastym rzędzie. Kiedy autobus wypełnił się pasażerami, kierowca polecił Parks i trzem innym pasażerom (cała czwórka była czarnoskóra) przejście na tył pojazdu. Ona jedyna odmówiła, twierdząc iż nie znajduje się w części zarezerwowanej dla białych pasażerów.



Kierowca autobusu, Joseph Blake, uważał iż ma on prawo przesunąć linię oddzielającą białych i czarnych pasażerów pojazdu, lecz prawo pozostawiało tę kwestię niedoprecyzowaną. Na wezwanie odpowiedzieli policjanci Day i Mixon, natychmiast aresztując Rosę Parks.
W policyjnym areszcie kobietę spisano, pobrano jej odciski palców oraz na krótki czas zatrzymano. W raporcie z zajścia postawiono jej zarzut odmowy wykonania polecenia kierowcy.


(Autobus, w którym Rosa Parks odmówiła zmiany miejsca, zachowany jako eksponat w Henry Ford Museum (fot. Cornischong, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).)

Kiedy przebywała w areszcie za otwarte stawienie oporu względem polityki segregacji rasowej w przestrzeni miejskiej, jej rodzina była przerażona powagą sytuacji i ryzykiem w jakim się znalazła.

Rosa Parks nie była pierwszą kobietą którą aresztowano za pogwałcenie praw segregacji w autobusach w Montgomery. Jej aresztowanie stanowiło jednak kluczowy punkt, wokół którego społeczność murzyńska zorganizowała proces bojkotu transportu publicznego, który podtrzymywano przez bardzo długi czas. Marthin Luter King Junior, 26-letni pastor Kościoła Baptystów na Dexter Avenue, wyłonił się jako lider dobrze zorganizowanego, pokojowego bojkotu, który trwał 381 dni i przykuł uwagę całego świata. Właśnie podczas tego protestu wielebny King po raz pierwszy zyskał ogólnokrajową sławę, demonstrując swoją erudycję i krasomówstwo.
Po porażce Rosy Parks w sprawie przed sądem miejskim jej prawnik złożył wniosek o apelację. Podczas gdy jej sprawa utknęła w martwym punkcie przed stanowym sądem ds. apelacji, trzech sędziów w sądzie stanowym ogłosiło iż wyrok w innej sprawie dotyczącej segregacji rasowej był niezgodny z konstytucją. Sprawa ta, znana jako Browder v. Gale, rozstrzygnęła się 4 czerwca 1956 roku, a decyzja ta została podtrzymana przez Sąd Najwyższy 13 października.



Podczas swojego życia Rosa Parks otrzymała wiele wyróżnień i nagród, takich jak Nagroda im. Martina Luthera Kinga oraz Spingarn Medal, najwyższe odznaczenie
9 września 1996 r. ówczesny prezydent Bill Clinton uhonorował ją Prezydenckim Medalem Wolności, największym wyróżnieniem przyznawanym przez władzę wykonawczą Stanów Zjednoczonych. Rok później otrzymała ona Złoty Medal Kongresu – najważniejszy medal jaki może nadać władza legislacyjna USA.


(Złoty Medal Kongresu Stanów Zjednoczonych, jakim Rosa Parks została odznaczona w 1999 roku.)

W 1999 r. magazyn „Time” umieścił ją na liście najbardziej wpływowych ludzi XX wieku.



24 października 2005 r., w wieku 92 lat, Rosa Parks zmarła w swoim mieszkaniu w Detroit w stanie Michigan. Jej ceremonię pogrzebową upamiętniono kilkoma memoriałami, a jej prochy wystawiono w rotundzie Capitolu, gdzie pożegnać ją przyszło około 50 tys. ludzi. Została ona pochowana pomiędzy mężem a matką w Detroit Woodlawn Cemetery, a kaplica w której spoczęła nazwano Kaplicą Wolności im. Rosy L. Parks.
Dzięki swojemu aktowi cichego buntu, Rosa Parks została nazwana „Matką Ruchu Praw Obywatelskich”.

Zrodla:
https://www.archives.gov/education/lessons/rosa-parks
https://en.wikipedia.org/wiki/Rosa_Parks
https://www.biography.com/people/rosa-parks-9433715
http://www.history.com/topics/black-history/rosa-parks

The Rosa Parks Story
https://youtu.be/3tlgi5DRswM



The Rosa Parks Story - FULL VIDEO!!!
https://youtu.be/gDZK09AUXT8
Rosa Parks
https://youtu.be/yjbYg6fAu50
A Tour of the Rosa Parks Museum
https://youtu.be/Ep2jUJklJ2Q
Rosa Parks Bus
https://youtu.be/2p6Ci2csqi4

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #708  
Nieprzeczytane 02-12-2017, 21:10
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

163 lata temu, 1 grudnia 1854 roku, urodzila sie w Anglii Maude Branscombe (Maude) – modelka, pierwsza pin-up girl, której uśmiech i spojrzenie powielano na niezliczonych pocztówkach. W latach 1877 – 1882 była najczęściej fotografowaną osobą świata.



Wlasciwie nikt nie wiej o niej wiele, nie zna dokladnie jej daty urodzenia. Grzebiac w roznych dokumentach, najprawdopodobniej urodzila sie 1 grudnia 1854 roku.



Próbowała sił na scenie jako aktorka, śpiewaczka oraz , tancerka. Grywała w marnych burleskach ale jej występy przechodziły bez echa.




(Maude Branscombe – szkocki malarz Alexander Maclean (1840-1877) - z kolekcji Garrick Club w Londynie)


W marcu 1876 roku zagrala role Ophelii w Hamlecie, ktorego wystawiono w St. George Hall, Langham Place, Regent Street.





Utrzymywała się z pozowania do zdjęć i to właśnie one przyniosły jej popularność „najpiękniejszej kobiety świata” – jasnookiej panny o kręconych włosach, drobnych ustach i rysach, które uznano za wcielenie ówczesnego ideału kobiecego piękna.



Zrodla:
https://www.facebook.com/maude.branscombe/
https://cabinetcardgallery.wordpress...y-and-actress/
https://www.facebook.com/maude.branscombe/
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #709  
Nieprzeczytane 04-12-2017, 12:26
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 899
Domyślnie Józef Konrad Korzeniowski /1857-1924/

160 lat temu – 3 grudnia 1857 roku urodził się w Berdyczowie Konrad Korzeniowski, pisarz znany jako Joseph Conrad, autor m.in. "Jądra ciemności" i "Lorda Jima". Sejm RP ustanowił bieżący rok Rokiem Josepha Conrada.




Na zarzuty m.in. ze strony Elizy Orzeszkowej, że zdradził kulturę swoich korzeni, wyrzekł się polskości w najciemniejszym momencie rozbiorów, odpowiedział:
(...) Jest jasno wiadomym, że Polakiem jestem i że Józef Konrad są dwa chrzestne imiona, z których drugie używam jako nazwisko, by mi mojego cudzoziemskie usta nie wykrzywiały – czego znieść nie mogę. Nie zdaje mi się, bym krajowi był niewierny dlatego, że Anglikom dowiodłem, że szlachcic z Ukrainy może być tak dobrym marynarzem jak i oni i mieć coś do powiedzenia im w ich własnym języku. Uznanie, takie, jakie sobie zdobyłem, właśnie z tego punktu widzenia oceniam i cichym hołdem składam, gdzie należy".
Z trzech jego synów jeden - Robert zginął w Powstaniu Styczniowym, Hilary zmarł na zesłaniu na Syberię, a najmłodszy - Apollo, pracował, jako administrator majątków, a także pisał patriotyczne dramaty i komedie krążące po okolicznych dworach w rękopisach.http://niezalezna.pl/210374-160-lat-...-ciemnosciquot

[IMG][/IMG]

Bark Otago pod pełnymi żaglami, drobnicowiec, którego był kapitanem w latach 1888-1889. Ilustracja z pierwszego wydania Zwierciadła morza (1906) sporządzona według wskazówek autora

Na początku 1894 roku Korzeniowski porzucił karierę marynarza i poświęcił się pisarstwu[9]. Ukończył Szaleństwo Almayera w 1895 roku, a niespełna rok później, 24 marca 1896, wziął ślub[9]. Wybranką została Jessie George[9] (zm. 1936[10]). Z tego małżeństwa urodziło się dwóch synów – Borys (15 stycznia 1898) i John (1906)[9].

Mimo uznania krytyki nie był pisarzem znanym – dopiero w 1916 roku wraz z ukazaniem się Gry losu zdobył popularność i wydobył się z nękających go problemów finansowych.

Choć jest uznawany za jednego z największych stylistów w całej angielskiej literaturze, to do końca życia mówił po angielsku z silnym, obcym („polskim”) akcentem. Conrad znał biegle francuski, którego używał stosując ulubiony, marsylski akcent. Znał też niemiecki. Pod koniec życia nosił się z zamiarem powrotu do Polski, ale zbyt wiele spraw trzymało go w Anglii. Wypowiadał się o sprawach polskich w publicystyce. Poparł m.in. pożyczkę, rozpisaną w 1920 roku w USA przez rząd walczącej z bolszewikami Polski.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #710  
Nieprzeczytane 05-12-2017, 14:29
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

184 latata temu, 2 grudnia 1833 w Saint-Servan urodzil sie Édouard Riou – francuski malarz i ilustrator, autor ilustracji do książek Juliusza Verne'a, Waltera Scotta i Aleksandra Dumasa. Odznaczony Legią Honorową.



Przypomnijmy sobie jego ilustracje do pierwszej powieśći Verne’a, napisana w Paryżu w 1862 - « Cinq semaines en ballon ” (“Pięć tygodni w balonie” - inne wersje tytułów polskich przekładów: Podróż powietrzna po Afryce, Pięciotygodniowa podróż balonem nad Afryką, Podróż balonem, Pięć tygodni na balonie, Balonem ponad Afryką, czyli podróż z przygodami trzech Anglików według notatek d-ra Fergussona).

Pięć tygodni w balonie - Juliusz Verne
https://youtu.be/HrzQPfEHvIA

Kiedy Verne chcial wydac ksiazke, wydawcy, do których zwrócił się z rękopisem, odmówili druku tej powieści nowego typu. Wreszcie książka ukazała się w wydawnictwie Pierre'a Jules'a Hetzla, a Verne podpisawszy z wydawcą pierwszy z wieloletnich kontraktów stanął u progu sławy.









« Voyage au centre de la Terre » (Podróż do wnętrza Ziemi - inne wersje tytułów polskich przekładów: Podróż do środka ziemi, Podróż podziemna: Przygody nieustraszonych podróżników, Wyprawa do wnętrza Ziemi).



Podróż do Wnętrza Ziemi
https://youtu.be/VpsZ4CuvbWg


“Les Enfants du capitaine Grant 2 (Dzieci kapitana Granta, Między niebem i ziemią)



Édouard Riou byl rowiez autorem cyklu pieknych akwareli wydanych w albumie « L’Isthme de Suez » autora : Marius’a Fontane – z okazji otwarcia Kanalu Suez.



**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #711  
Nieprzeczytane 05-12-2017, 21:02
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

« Sade odznaczał się jedną szczególną cechą: on nie szukał tylko rozrywki, satysfakcji seksualnej, przeżycia perwersyjnego. On w jakiś sposób badał naturę ludzką » (Źródło: prof. Jerzy Łojek, Wiek markiza de Sade).

Sade - oto nazwisko, które znają wszyscy, a którego nikt nie wymawia; ręka drży, gdy musi je napisać…Autor: Jules Janin, 1834

203 lata temu, 2 grudnia 1814 zmarł markiz Donatien-Alphonse-François de Sade, francuski pisarz libertyński. To od jego naziska wywodzi się termin sadyzm.



Znany z seksualnej rozpusty i okrucieństwa markiz, był nie tyko seksualnym zwyrodnialcem, ale i wziętym pisarzem i filozofem.

Donatien de Sade, choć był wychowankiem jezuitów, to stał się zaprzeczeniem wszelkich cnot i powszechnie znanym symbolem zła. W ciagu swego 74-letni żywota napisał wiele poczytnych dzieł sławiących okrucieństwo, zło i występek.


(Portret w zaawansowanym wieku)

Najsławniejsze z nich to „120 dni Sodomy” (1785)





„Justyna, czyli o nieszczęściu cnoty” (1791 – napisana i anonimowo opublikowana już po Wielkiej Rewolucji)



„Filozofia w buduarze” (1795) i „Juliette” (również z roku 1795). Wszystkie wywoływały skandale i uznawane były od razu za pornografię. De Sade wielokrotnie trafiał za kraty za rozmaite przestępstwa, w tym za rozpustę, pobicie prostytutki i służby, sodomię, trucicielstwo, wywołanie skandalu i spędził w sumie prawie 30 lat swego życia w izolacji. Raz skazany został na śmierć, choć wyroku nie wykonano, gdyż udało mu się zbiec.

Po wyjściu z zakładu dla obłąkanych w 1790 r. opublikował anonimowo kilka powieści. W 1801 r. Napoleon Bonaparte wydał rozkaz aresztowania autora « Justyna czyli o nieszczęściu cnoty” .Markiza bez procesu znów zamknięto w zakładzie dla obłąkanych, gdzie w 1814 roku dokonał żywota jako osobisty niemal wróg cesarza Napoleona I. W swym testamencie prosił, by pochowano go w sekretnym miejscu, zacierając wszelkie ślady grobu. Tak też uczyniono. Slady po nim zaginely ale jego filozofia przetrwała. Sade dał pożywkę dla dalszych rozmyślań Schopenhauera, Nietzschego, Freuda, Michela Foucaulta.


Książki zakazane ale mimo zakazów czytamy je wszyscy !

Jedna z nich jest: 120 dni Sodomy - najsłynniejsze dzieło markiza de Sade. Co ciekawe autor nie był świadomy, że jego książka przetrwała atak na Bastylię – wierzył, że przepadła na zawsze. Książkę opublikowano dopiero na początku XX wieku. Szybko została przetłumaczona na wiele języków, w tym: japoński, angielski, hiszpański, niemiecki i rosyjski. Jest uznawana za wysoce kontrowersyjną, a część krajów całkowicie jej zakazało przez tematykę wyraźnej przemocy seksualnej i ekstremalnego okrucieństwa, np. Australia w 1957 roku. Mimo to książka nadal pozostaje ważnym dziełem dla literaturoznawców i historyków.
https://pl.wikipedia.org/wiki/120_dn...a_libertynizmu

Donatien Alphonse François de Sade, dwieście lat po śmierci doczekał się on rehabilitacji.
Francja postanowila hucznie świętować dwusetną rocznicę śmierci pisarza, filozofa i rewolucjonisty.




W Musée d'Orsay w Paryżu otwarto wystawe “Attaquer le soleil” ktorej tematem byl wpływ markiza na malarzy, pisarzy i poetów.



« Attaquer le soleil », musée d'Orsay - Paris styczen 2015
https://youtu.be/6apCMis0HvA

Visite de "Sade. Attaquer le soleil" avec Laurence des Cars, co-commissaire de l'exposition
https://youtu.be/6gjGgXFYgvA

W jego zamku w Prowansji odbyl się festiwal, a prestiżowa seria Bibliotheque de la Pléiade wzbogacila się o tom jego listów do żony, ktore potomek markiza w szostym pokoleniu - Hrabia Hugues de Sade znalazl w archiwum markiza ukryte za ścianą w bibliotece rodzinnej posiadłości Château de Condé w Szampanii. Byly to stosy listów schowane w wielkich kufrach zrobionych z wikliny. Nic skandalicznego. Były zupełnie zwyczajne listy pokazujace, że de Sade był zwykłym człowiekiem.
Rowniez zamek de Sade'a w Prowansji , którego właścicielem jest projektant mody Pierre Cardin, otwarto dla zwiedzających.

Château de Marquis de Sade von Pierre Cardin
https://youtu.be/h6-pyeftvxU
Château du Marquis de Sade à Lacoste en Luberon
https://youtu.be/vzMlMyAybEc
Pierre Cardin Fashion 2016 Inside the Marquis de Sade Castle
https://youtu.be/93_nnbhdWgY

Markiz De Sad
https://youtu.be/12wI3OGqYnA


Zrodla:
https://en.wikipedia.org/wiki/Marquis_de_Sade

http://naukowy.blog.polityka.pl/2009...i-i-pornograf/
https://historia.org.pl/2013/09/30/m...niec-morderca/


Wiek markiza de Sade” - prof. Jerzy Łojek,



Cytat:
"Nazwisko Sade'a znane jest jedynie z plotek i z hasła "sadyzm" (...). Może nieco przesadził Cocteau, gdy napisał, że "najmniejsza powieść kryminalna wstydliwej Ameryki jest bardziej szkodliwa niż najśmielsza ze stronic Sade'a".

Jerzy Łojek w "Wieku markiza de Sade" zajmuje się twórczością głównie trzech pisarzy: Crebillona (syna), Retifa i Sade'a. Książka aż trzeszczy w szwach od cytowanych dokumentów (m.in. od raportów inspektora paryskiej policji, Marais). Tak, że jej myśl przewodnia: twórczość Sade'a jest nieodrodnym owocem wieku libertynizmu, znalazła obszerne udokumentowanie. Łojek lubi przy tym zaskakiwać czytelnika, działać na jego wyobraźnię. Bo czyż nie zaskakującym (...) jest stwierdzenie, iż osławiony gorszyciel, markiz de Sade, jest potomkiem - w trzynastym pokoleniu - Laury de Noves, tej samej, do której wzdychał Petrarka?" ("Opole", 1976, nr 12)

Magdalena Cieśluk - “Sade oczami współczesnych Polaków – krytyka literacka, filozofia, kultura masowa”

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #712  
Nieprzeczytane 06-12-2017, 10:30
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

100 lat temu, 3 grudnia 1917 roku W Żywcu urodził się Wilhelm Brasse, były więzień KL Auschwitz, nr 3444, fotograf, który na zlecenie SS prowadził tajną dokumentację fotograficzną.



Była wnukiem przybyłego do Polski Alberta Karola Brasse, kolonisty pochodzącego z Alzacji. Matka Wilhelma była Polką, zaś ojciec miał niemieckie korzenie. Brasse czuł się silnie związany z naszym krajem, na dowód czego w roku 1920 postanowił uczestniczyć w wojnie z bolszewikami.
Do zawodu fotografa przyuczyła go w swojej pracowni "Foto-Korekt" ciotka z Katowic, u której pracował od roku 1935. Specjalizował się w portretach, zdjęciach do dokumentów oraz w fotografiach ślubnych.
Brasse, jako że posiadał niemieckie korzenie, otrzymał propozycję podpisania volkslisty, co było związane ze zgodą na wstąpienie do armii niemieckiej. Zamiast tego, postanowił przedostać się do Francji, by wstąpić w szeregi kształtujących się tam oddziałów wojska polskiego. Nie udało mu się. Zadenuncjowany przez miejscowych Łemków za Komańczą podczas pieszej przeprawy przez Bieszczady, aresztowany trafił 31 sierpnia 1940 do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.
W czasie drogi do Oświęcimia ponownie odmówił podpisania volkslisty, która tym razem miała uchronić go od obozu zagłady. Przydzielono mu numer 3444 i skierowano do pracy przy kopaniu dołów pod fundamenty powstających budynków oraz do budowania drogi od krematorium do dworca.
Dzięki znajomości języka niemieckiego, awansował na tłumacza kapo. Pracował także w kartoflarni oraz w komandzie zajmującym się przeładowywaniem węgla i koksu.
Kiedy Niemcy dowiedzieli się o jego doświadczeniu zawodowym, Wilhelm Brasse otrzymał posadę głównego fotografa obozu. 5 lutego 1941 zaczął pracę w komandzie rozpoznawczym Wydziału Politycznego (gestapo) pod kierownictwem Bernarda Waltera.



Do głównych obowiązków obozowego fotografa należało portretowanie nowo przybyłych więźniów (w trzech różnych ujęciach: w nakryciu głowy, pod kątem i z profilu), co było potrzebne do tworzenia dokumentacji. Brasse wspomina, że zdarzało mu się pracować całymi nocami. Musiał wykonywać setki zdjęć, by zdążyć przed przybyciem kolejnych, porannych transportów. Szacował, że w czasie całej swojej pracy w obozie wykonał ponad 50 tysięcy fotografii.



Przychodzili do niego także przedstawiciele służby obozowej. Ci życzyli sobie zdjęć robionych według ich własnych wytycznych. Niejednokrotnie były to po prostu ich portrety, które Niemcy wysyłali rodzinom. Jednak, by zrozumieć z czym stykał się obozowy fotograf, wystarczy przypomnieć postać Josefa Mengele, który kazał Brasse dokumentować m.in. eksperymenty przeprowadzane na kobietach.



W 1945 roku w obawie przed zbliżającymi się bolszewikami, podjęto decyzję o ewakuacji obozu. Wiezień nr 3444 dostał rozkaz spalenia wszystkich zdjęć. Początkowo posłusznie zaczął wykonywać polecenie, jednak po opuszczeniu pomieszczenia przez przełożonego, zadusił ogień... Brasse wywieziono do Mauthausen, a następnie do Melk i Ebensee, gdzie 6 maja 1945 roku doczekał się wyzwolenia przez armię Amerykańską.



Pomimo propozycji zmiany obywatelstwa i pozostania w granicach Niemiec, postanowił wrócić do Żywca. Chciał ponownie podjąć pracę fotografa, jednak okropności życia w obozie odcisnęły na nim tak silne piętno, że nie był w stanie wykonywać swojego zawodu. W końcu zatrudnił się jako rzemieślnik.
Przez blisko sześćdziesiąt lat nie wspominał o swojej obozowej funkcji. W końcu prawdę o nim odkryli historycy z Izraela. Ich odkryciem zaciekawił się twórca filmów dokumentalnych, Ireneusz Dobrowolski. To dzięki jego uporowi powstał film "Portrecista", w którym można zobaczyć materiały archiwalne oraz usłyszeć, zdającego straszliwą relację, fotografa z Auschwitz Birkenau.



Wilhelm Brasse zmarł 23 października 2012 roku. Ocalone przez niego zdjęcia (było ich ponad 40 tys.) stały się dowodami w procesach hitlerowców.

Zrodlo:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_Brasse

Portrecista PL
https://youtu.be/Mh3LTBRNek4
Fotografować piekło - Wilhelm Brasse
https://youtu.be/2V8DA9FUPnI

Auschwitz Portraits - Photographing Prisoners
https://youtu.be/scqEBJ3Ppxs

Prawda o Auschwitz okiem fotografa. Trailer nr 5.
https://youtu.be/UY0w2kv4f9s


NIGDY WIECEJ !
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #713  
Nieprzeczytane 06-12-2017, 12:28
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

W 1919 roku alianci podjęli decyzję o zakończeniu swojej misji na północnych krańcach ogarniętej wojną domową Rosji i ewakuacji swoich wojsk. Rozkaz dotyczył również Polaków, którzy wyruszyli z portu w Archangielsku. 1 grudnia opuścili Szkocję na statku Helena, który miał przetransportować ich do Gdańska, do odradzającej się Polski. Z powodu nieprzewidzianych wydarzen dotarli do Szczecina 4 grudnia i tej samej nocy przesiedli się na pociąg do Poznania. Granicę polską przekroczyli pod Krzyżem, 6 grudnia dotarli do Poznania, a stamtąd do Modlina, gdzie inspekcji oddziału dokonał gen. Haller.

Jako etatowy członek oddziału wyruszyła do Polski również Baśka... nie kobieta, lecz … biała niedźwiedzica, która miała nawet okazję osobiście poznać Józefa Piłsudskiego.



Urodziła się „pod ciemną gwiazdą polarną.” W 1919 r. na targu w rosyjskim Archangielsku kupił ją jeden z przebywających tam polskich żołnierzy. Chciał w ten sposób zaimponować kobiecie, o której względy konkurował z włoskim kapitanem. Nie przewidział jednak, jak daleko idące skutki może mieć to zdarzenie. Baśka zadarła z psem dowódcy wszystkich wojsk Ententy na Murmanie. W efekcie przydzielono ją do Baonu Wojska Polskiego (zwanego Baonem Murmańskim) jako „córkę regimentu”. Tam została wytresowana przez jednego z kaprali i z czasem stała się jednym z żołnierzy, zachowującym się jak oni. Wraz z nimi przypłynęła parowcem do Gdańska, a stamtąd trafiła do Twierdzy Modlin. Tu mieszkała wraz z wojskowymi i zażywała kąpieli w wodach tutejszych rzek. Podczas wojskowej defilady na warszawskim Placu Saskim salutowała przed samym Piłsudskim. Baśka zginęła tragicznie. W okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego została zabita przez chłopa, który chciał z niej zrobić futro dla swojej żony.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%9Bka_Murma%C5%84ska

Cytat:
Niestety sława Baśki trwała krótko, ponieważ zginęła w tragicznych okolicznościach. Na początku 1920 roku przewodnik zabrał ją nad Wisłę, by popływała w lodowatej wodzie. Zerwał się łańcuch, na którym była uwiązana, a zwierzak niesiony nurtem rzeki przepłynął na drugi brzeg. Tam niedźwiedzica ruszyła w kierunku najbliższych zabudowań. Była przyzwyczajona do obecności ludzi i nie wiedziała, że z ich strony grozi jej jakieś niebezpieczeństwo.
Zauważył ją niejaki chłop Wawrzon. Wpadł na pomysł, że z niedźwiedzicy może zrobić wspaniałe futro dla żony i duży zapas mięsa. Razem z synami rzucili się na zwierzę z widłami. Niespodziewająca się ataku Baśka została zakłuta na miejscu. W tym czasie murmańczycy zorganizowali łódź, na której przeprawili się na drugi brzeg Wisły w poszukiwaniu zaginionego członka formacji. Gdy dotarli do pierwszych zabudowań gospodarczych, ujrzeli swoją ulubienicę obdzieraną ze skóry na oczach zgromadzonych mieszkańców wsi. Złość ogarnęła żołnierzy. A ponieważ chłopi nie chcieli oddać nawet martwej Baśki, kapral Smorgoński i jego towarzysze roztrzaskiwali na ich głowach wyrwane z płotu sztachety. Na szczęście nie mieli przy sobie broni.
Legendarna Baśka Murmańska została wypchana i przez całe dwudziestolecie międzywojenne stała w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Ocalała w powstaniu warszawskim, ale w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła z ekspozycji po II wojnie światowej i nikt nie wie, co się z nią stało. Znane są natomiast dalsze losy murmańczyków. Zostali oni skierowani jako 3 Batalion do 64 Grudziądzkiego Pułku Strzelców. Jeszcze raz zmierzyli się z Armią Czerwoną, w wojnie polsko-bolszewickiej - brali między innymi udział w bitwach nad Dnieprem oraz Prypecią i o miejscowość Dywin. W 1938 roku jednostka z Grudziądza została przemianowana na 64 Pomorski Pułk Strzelców Murmańskich, a podobizna Baśki została uwieczniona na błękitnej tarczy formacji noszonej na mundurach.





Zrodlo:
„Dzieje Baśki Murmańskiej. Historia białej niedźwiedzicy.” Autor: Eugeniusz Małaczewski (murmańczyk)

Losy Baśki Murmańskiej spisał Eugeniusz Małaczewski. Dzięki niemu wiemy dziś, że Baśka (to imię nadał jej pewien kapral) miała na swoim koncie liczne i jakże ciekawe przygod.
Jeszcze na Murmanie Baśka zadarła z dowódcą wojsk Ententy, uczestnicząc - mimo woli - w żołnierskich konkurach o serce pewnej damy. W Polsce za to - to jej urokowi uległ sam Marszałek Piłsudski.
Swoje najszczęśliwsze miesiące Baśka spędziła w Twierdzy Modlin. Żyła tu czas wraz z wojakami, którzy byli dla niej jak rodzina. Ona sama zresztą nauczyła się zachowywać tak, jak oni. Umiała chodzić na dwóch łapach, salutować (przed Piłsudskim), a nawet bić się (incydent w Gdańsku). Kochała ludzi, choć - jak się na końcu okazało - nie wszyscy tę miłość odwzajemniali.

Wiecej w ksiazce – wersja pdf do pobrania na ponizszym linku :
„Dzieje Baśki Murmańskiej. Historia białej niedźwiedzicy.” Autor: Eugeniusz Małaczewski (murmańczyk)
http://www.baskamurmanska.pl/pliki/M...urmanskiej.pdf



















Zrodla:
http://www.baskamurmanska.pl/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%9Bka_Murma%C5%84ska

https://wiadomosci.wp.pl/biala-niedz...9341035451009a

Baśka Murmańska Polarna Niedźwiedzica
https://youtu.be/RMRvbb--LPM

Baśka Murmańska na Placu Saskim 1919
https://youtu.be/Sx02gczyZIQ
Baśka Murmańska
https://youtu.be/LcL_ZVNCyt8

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #714  
Nieprzeczytane 06-12-2017, 20:36
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

6 lat temu, 5 grudnia 2011 roku w Lewinie Kłodzkim zmarła Violetta Villas, pełne nazwisko: Czesława Maria Gospodarek z domu Cieślak, piosenkarka, typowana przez wielu na gwiazdę sceny operowej podjęła zgoła inną decyzję trafiając na estradę. Była pełna sprzeczności. Wamp, gwiazda PRL. Pierwsza celebrytka komunistycznej Polski.

W 1960 roku zadebiutowała w Polskim Radiu. Jedna z jej pierwszych piosenek - "Dla ciebie miły" - biła rekordy popularności, co spowodowało zaproszenie Villas na festiwal w Sopocie, w 1961 roku.


(Lata 60-te)

Violetta Villas/Dla ciebie miły
https://youtu.be/HRX3pga6BcA

We włosach kliwii kwiat, dla ciebie miły,
kolczyków ciepły blask, dla Ciebie miły.
Pudruję nosek i węgielkiem czernię brwi,
szal cienki jakby z mgły, dla ciebie miły.

Korali sznurki trzy, dla ciebie miły,
dobrze, że siostry mi pożyczyły.
Pierścionek miota skry i jak prawdziwy lśni,
lusterko powiedz czy nie ładnie mi?

Od tego momentu zaczął się jej tryumfalny pochód przez estrady Polski i świata. W Polsce szturmem podbiła publiczność nie tylko na festiwalach w Sopocie, ale też w Opolu.
Zaczęła też wyjeżdżać na festiwale i imprezy zagraniczne. W 1965 roku brała udział w III Festival International des Variétés et Music-Halls w Rennes, gdzie zdobyła Grand Prix International d'Interpretation. W tym samym roku wystąpiła z Czesławem Niemenem i Piotrem Szczepanikiem w Teatrze Fontaine. Na przełomie 1965/1966 często dawała koncerty w Paryżu, m.in. w słynnej Olympii. Stamtąd już tylko krok dzielił ją od wyjazdu do USA, gdyż we Francji poznała znanego impresario, Frederica Apcara, na zaproszenie którego wyjechała do Las Vegas.
Od grudnia 1966 przez kilka sezonów była gwiazdą rewii Casino de Paris, gdzie śpiewała piosenki, arie operetkowe i operowe w dziewięciu językach. Występowała m.in. z Frankiem Sinatrą, Paulem Anką, Charles'em Aznavourem, Earthą Kitt, Deanem Martinem, Sammym Davisem. Podpisała też kontrakt z wytwórnią filmową MGM, zagrała nawet kilka niewielkich ról w filmach, pojawiając się w scenach z takimi gwiazdami jak: Lee Marvin, Bob Hope czy Glenn Ford.
Na początku lat 70. wróciła do Polski. Tu jednak, choć była wielką gwiazdą, napotykała więcej wyrazów krytyki niż entuzjazmu.


(Portret Violetty Villas autorstwa Zbigniewa Kresowatego)

Krytycy rzadko skupiali uwagę na jej znakomitym głosie, częściej zaś na wyglądzie i gwiazdorskim zachowaniu. Mimo to Violetta Villas jakoś odnajdywała się w szarej komunistycznej rzeczywistości. Grywała w teatrach - Syrena i Roma, koncertowała w kraju i za granicą, jednak większe uznanie zdobywała poza Polską. Z czasem w latach 90. występów było coraz mniej, a w 1998 roku Villas opuściła swój dom w podwarszawskiej Magdalence i wróciła do domu rodzinnego w Lewinie Kłodzkim.


(Rodzinny dom V. VIllas w Lewinie Kłodzkim)

Coraz mniej koncertowała - głównie pokazując się publiczności na benefisach, koncertach charytatywnych na czyjąś rzecz albo na własne schronisko dla zwierząt.


(Pod pomnikiem psiej wierności, Kraków 8 września 2005)


Ludzie niekoniecznie odwdzięczali jej się za serce sercem, zaś stworzone przez nią schronisko dla zwierząt upadło. Wpłynęło to znacząco na jej kłopoty finansowe co doprowadziło Villas, że w końcu 2006 roku była hospitalizowana w szpitalu psychiatrycznym. Od kiedy opuściła go w 2007 roku - nie koncertowała, nie pojawiała się publicznie, choć było wiadomo, że zmaga się z kłopotami finasowymi.

Wszystko co robiła - robiła z sercem i z pewną naiwnością, ale płaciła za to wysoką cenę. Pod koniec życia mieszkała w domu w Lewinie, powoli zmieniającym się w ruinę i wymagającym remontu. W kłopotach finansowych wspierali ją artyści koncertujący na jej rzecz oraz Ministerstwo Kultury.

Kochały jej piosenki miliony Polaków. Wykonawczyni przebojów "Do ciebie, mamo", "Nie ma miłości bez zazdrości", "Przyjdzie na to czas", "Szczęście" i "Oczi cziornyje", umarła w biedzie i zapomnieniu w swoim domu w Lewinie.
Zostala pochowana na Warszawskim Cmentarzu Powazkowskim.



Violetta Villas - Do ciebie mamo (Unikatowe nagranie ze studia nagraniowego 1965)
https://youtu.be/f2-ZIQ9KJhI

Violetta Villas - Nie ma miłości bez zazdrości
https://youtu.be/qOqKff5VsBE

Violetta Villas - Przyjdzie na to czas (live)
https://youtu.be/Cs7-vHzNaoI

Dwa dni mnie zna dopiero
już chce na spacer iść
przy swoim się upiera
nie jutro lecz dziś
a w parku, w cieniu drzew
całować chciałby mnie
wolnego chłopcze, nie spiesz się


Violetta Villas Szczęście (live) Kołobrzeg 86'
https://youtu.be/gh7BlivAYRk

VIOLETTA VILLAS - Oczy czarne (z filmu "Dzięcioł")
https://youtu.be/fp-dMMbikOo

Oczi cziornyje, oczi dziwnyje,
oczi strasnyje i priekrasnyje...
Kak lublu ja was, kak bajus' ja was...
Ja uwidieł was w niecharoszij czias.


Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Violetta_Villas
http://www.se.pl/wiadomosci/polska/v...na_465000.html
http://www.poranny.pl/magazyn/art/54...otow,id,t.html

Violetta Villas - List do matki - Chicago 1989
https://youtu.be/EdxRfKOkzJ0
Violetta Villas - Strangers in the Night
https://youtu.be/qRfR2W5ZDsY
My Heart Belongs to Daddy, Violetta Villas
https://youtu.be/c1VbtxTjOOI
Violetta Villas ~ Traviata ~ 1970
https://youtu.be/VcgMFE7OSfY
Violetta Villas - Całuj gorąco
https://youtu.be/tcw-qy3G6oY

VIOLETTA VILLAS POWĄZKI
https://youtu.be/QXOHsm48DEg
Pogrzeb Violetty Villas - Melancholli śpiewa Grzegorz Wilk
https://youtu.be/KQY8yl2fdLw

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #715  
Nieprzeczytane 06-12-2017, 23:26
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

Święty Mikołaj zmarł 6 grudnia około roku 350 i został pochowany w Myrze ( dzisiaj znanej jako Demre w Turcji). Święty Mikołaj jest jednym z tych świętych, których życiorys dokumentują tylko nieliczne fakty historyczne. Być może dlatego, postać ta obrosła szeregiem mitów i legend.
Postać i legenda świętego Mikołaja przedstawianego jako grubasek w czerwonym kożuchu z długą białą brodą w saniach zaprzęgniętych w renifery powstała prawdopodobnie w latach 20-tych naszego wieku na zlecenie koncernu Coca-Cola.



Święty Mikołaj nie latał saniami zaprzęgniętymi w renifery. Nie miał też czerwonego stroju i czapki. Święty Mikołaj był biskupem Miry i w ikonografii przedstawiany jest w infule na głowie i z pastorałem w ręku.

Historia św. Mikołaja w Polsce sięga aż IX wieku. Czczony był on jako cudotwórca i święty. Współczesne tradycje mikołajkowe dotyczą raczej obdarowywania się prezentami i wspólnie spędzanego czasu z najbliższymi.



W rocznicę jego śmierci, 6 grudnia, obchodzimy mikołajki – dzień obdarowywania się prezentami.





Mikołaj, biskup Miry urodził się w Patarze na terenie obecnej Turcji około 270 roku. Od najmłodszych lat Mikołaj był bardzo pobożny i chętnie pomagał ubogim, co było o tyle łatwiejsze, że jego rodzice byli bardzo zamożnymi ludźmi.
Pewnego dnia Mikołaj dowiedział się, że jeden z mieszkańców Patary popadł w biedę. Wychowywał on trzy córki, które z braku pieniędzy nie mogłyby wyjść za mąż. Mikołaj wrzucił im przez okno sakiewkę z pieniędzmi, co uchroniło je przed biedą. Gdy został biskupem zasłynął wśród wiernych jako dobroczyńca i gorliwy duszpasterz. Mikołaj uratował przed śmiercią trzech drobnych złodziejaszków upraszając w Konstantynopolu cesarza Konstantyna I Wielkiego o darowanie im życia.
Te i wiele innych cudownych historii o życiu biskupa Miry przyczyniły się do jego beatyfikacji i na zawsze rozsławiły imię Mikołaja jako orędownika biednych i potrzebujących pomocy. Niewiele osób wie, że św. Mikołaj jest także patronem marynarzy. Podczas jego pielgrzymki do Jerozolimy na morzu rozpętała się potężna burza. Wokół biskupa zgromadziła się cała załoga prosząc o wstawiennictwo do Boga. Ten wysłuchał modlitw i statek ocalał.
W całym chrześcijańskim świecie kult świętego Mikołaja zaczął szybko się rozpowszechniać. Świadczy o tym przede wszystkim liczba kościołów, które nazywane były jego imieniem. W samym Rzymie jest ich jedenaście, w Polsce 327. Popularyzację wizerunku świętego Mikołaja zawdzięczamy Holendrom. Św. Mikołaj był patronem Amsterdamu i otaczano go tam szczególną czcią. Przedstawiany był jako stary człowiek w szatach biskupa, który jeździł na ośle.
Od XVI wieku świętego Mikołaja wyobrażano sobie przypływającego statkiem zza Oceanu i jeżdżącego na białym koniu. W Holandii zapiski o świętowaniu 6 grudnia pochodzą już z XIV wieku. Wówczas uczniowie, członkowie chóru kościelnego dostawali kieszonkowe i mieli wolny dzień. Kiedy Brytyjczycy zajęli kolonię holenderską Nowy Amsterdam i założyli Nowy Jork, mieszkający tam Holendrzy w dalszym ciągu kontynuowali tradycję obdarowywania się prezentami.
Zwyczaj wręczania sobie prezentów w dzień św. Mikołaja przyjął się szybko także wśród innych mieszkańców, a 6 grudnia 1804 roku urządzono pierwsze mikołajki. Wzmianki o tej tradycji w Polsce można znaleźć w tekstach z XVIII wieku. Ówczesne podarki były skromniejsze od dzisiejszych. Grzeczne dzieci dostawały jabłka, złocone orzechy, pierniki i drewniane krzyżyki. Jednak w miarę upływu czasu mikołajki nie były już kojarzone z rocznicą śmierci świętego, tylko z rubasznym, starszym panem w czerwonym stroju. Ten wizerunek świętego Mikołaja narodził się w Stanach Zjednoczonych w latach 30. ubiegłego wieku i przetrwał do dzisiaj.



Zrodlo:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82ajki_(zwyczaj)
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #716  
Nieprzeczytane 07-12-2017, 18:17
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

96 lat temu, 6 grudnia 1921 roku we Lwowie (ale podawal jako miejsce urodzenia Raszkow), urodzil sie Marian Kołodziej, wybitny artysta plastyk, scenograf teatralny i filmowy.



Był to człowiek o bogatej osobowości. Można także użyć stwierdzenia, że nieco tajemniczy, bowiem nigdy nie ujawnił swej prawdziwej tożsamości. Posługiwał się imieniem i nazwiskiem oraz datą urodzin swego przyjaciela, który został zamordowany w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Oficjalnie podawał więc datę urodzenia: 6 grudnia 1921 r. oraz miejscowość Raszków, w której miał przyjść na świat.

Wiadomo, że uczęszczał do gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim. Działał tam w ruchu harcerskim (drużynę prowadził ks. Lech Ziemski „Siwy Sokół”). Po wybuchu drugiej wojny próbował wraz z kilkoma kolegami uciec z kraju do Francji, by wstąpić do formującej się armii gen. Sikorskiego. Ochotnicy mieli spotkać się w Krakowie. Niestety gestapo udaremniło ich plany – wpadli w zasadzkę i zostali aresztowani. Wraz z nimi Marian Kołodziej. Osadzono go w obozie koncentracyjnym Auschwitz (wysłano go tam 14 czerwca 1940 roku wraz z pierwszym transportem więźniów). Otrzymał numer obozowy 432.



Stamtąd przerzucano go do innych obozów koncentracyjnych: Gross-Rosen, Buchenwaldu, Sachsenhausen i Mauthausen-Gusen. W obozach przebywał aż do zakończenia wojny. W międzyczasie został skazany na śmierć za „szpiegostwo przeciwko Rzeszy”, gdyż w obozie wstąpił do konspiracji. Rysował plany obozu, przemycane potem na Zachód. Dzięki pomocy współwięźnia ocalał.

W 1945 r. podjął studia na Wydziale Scenografii krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jednym z profesorów-pedagogów na tej uczelni był w tamtym czasie Karol Frycz – malarz, scenograf, reżyser teatralny (1877 – 1963), a innym – prof . Czesław Rzepiński, artysta malarz.


(Rok 1975)

W 1950 r. po ukończeniu studiów Marian Kołodziej przyjechał do Gdańska i od tamtej pory, aż do emerytury, pracował w gdańskim Teatrze „Wybrzeże”.


(Tablica pamiatkowa poswiecona artyscie w kamienicy przy ulicy Mariackiej 12)

Wykonywał scenografie do spektakli dramatycznych i operowych wystawianych w różnych miastach w Polsce np. Poznaniu, Warszawie: Teatrze Na Woli, Teatrze Nowym, Ateneum; w Teatrze Nowym w Łodzi, Teatrze Śląskim w Katowicach; oraz za granicą: Sarajewie, Helsinkach, Brnie, Tampere, Pradze i Oslo.
Współpracował z takimi reżyserami jak Adam Hanuszkiewicz, Kazimierz Kutz, Stanisław Różewicz.
W latach 1957-70 projektował scenografie i kostiumy do trzydziestu dwóch filmów np. „Wolne Miasto”, „Westerplatte”, „Krzyż Walecznych”, „Głos z innego świata”, „Samotność we dwoje”, „Ludzie z pociągu”. Produkcje te powstawały pod kierunkiem takich reżyserów jak: Kazimierz Kutz, Janusz Morgenstern, Tadeusz Różewicz i Wanda Jakubowska.
W latach siedemdziesiątych był orędownikiem otwarcia w Gdańsku Muzeum Scenografii, do czego nie doszło.
Projektował ołtarze na uroczystości związane z wizytą Jana Pawła II w Gdańsku w latach 1987 i 1999 (i nadzorował ich wykonanie). Ołtarz z 1987 r. – słynny „Okręt Kościoła”, który stanął na gdańskiej Zaspie – wielki średniowieczny żaglowiec z trzema masztami w formie krzyży; dla Papieża projektant przewidział miejsce na mostku kapitańskim.



Z kolei ołtarz z sopockiego hipodromu przypominał gigantyczną wyspę lub skałę zabudowaną figurami ludowych świątków i kaplic (w sumie sto pięć rzeźb wykonanych przez ludowych, kaszubskich twórców). Za projekt i realizację tego drugiego ołtarza otrzymał w 2000 r. Pomorską Nagrodę Artystyczną.
W 1989 r. przeszedł na emeryturę.

Za swą pracę otrzymał wysokie odznaczenie: Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, jednak odmówił jego przyjęcia z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

W tym samym roku otrzymał honorowe obywatelstwo miasta Gdańska, zaś w 2006 r. przyznano mu Złoty Medal Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”, a w 2007 r. został Gdańszczaninem Roku. Ponadto w 1985 r. otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Sztuki I stopnia, w 1991 – nagrodę wojewody gdańskiego za całokształt twórczości, w 1995 – nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska, w 1996 r. nagrodę teatralną wojewody gdańskiego za całokształt twórczości, w związku z 50-leciem Teatru „Wybrzeże”, w 1999 r. nagrodę „Koryfeusz scenografii polskiej”.


Na początku lat dziewięćdziesiątych zachorował, wystąpił u niego udar mózgu. Po tym incydencie zaczął rysować dzieło swojego życia: „Klisze pamięci – labirynty Mariana Kołodzieja”, w którym zawarł swoje przerażające wspomnienia z czasu, kiedy przebywał w obozach koncentracyjnych. Był on dla artysty sposobem na oczyszczenia; bardzo osobistym wyznaniem, dlatego długo wahał się, czy zaprezentować go publiczności.



Cykl ten został w latach dziewięćdziesiątych zaprezentowany w kościele św.Trójcy; obecnie znajduje się w Harmężach koło Oświęcimia, w Centrum św. Maksymiliana Kolbego (w miejscu dawnego podobozu KL Auschwitz Harmense). Niektóre rysunki zostały utrwalone na płótnie i zaprezentowane we Włoszech.



W 2004 w Nadbałtyckim Centrum Kultury przedstawił wystawę cyklu portretów „A to Polska właśnie. Theatrum Mariana Kołodzieja”, przedstawiających znanych polityków, biznesmenów i artystów, pokazując ich w krzywym subiektywnym zwierciadle swojej sztuki.
Cytat:
Tym razem sportretował postaci, do których należy kilkadziesiąt osób z pierwszych stron gazet, między innymi: Paweł Adamowicz, Mirosław Baka, Jolanta Banach, Renata Beger, Krystyna Chwin, Stefan Chwin, Małgorzata Dydek, Roman Giertych, Jerzy Hausner, Paweł Huelle, Roman Jagieliński, Aleksandra Jakubowska, Krzysztof Janik, ks. Henryk Jankowski, Andrzej Januszajtis, Wojciech Jaruzelski, Jarosław i Lech Kaczyńscy, Marek Kamiński, Jacek Karnowski, Jan Kozłowski, Ryszard Krauze, Jan Kulczyk, Grzegorz Kurczuk, Jan Ryszard Kurylczyk, Kazimierz Kutz, Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy, Andrzej Lepper, Jerzy Limon, Mariusz Łapiński, Adam Małysz, Dorota Masłowska, Dariusz Michalczewski, Stanisław Michalski, Adam Michnik, Leszek Miller, Leszek Możdżer, Tomasz Nałęcz, Maciej Nowak, Józef Oleksy, Bogumił Osiński, Jerzy Owsiak, Longin Pastusiak, Marek Pol, Jan Rokita, Lew Rywin, Rudi Schubert, Krzysztof Skiba, Tadeusz Skutnik, Bruno Synak, Wojciech Szczurek, Michał Targowski, Donald Tusk, Lech Wałęsa, Michał Wiśniewski, Jan Zarębski...... i inni.

Zmarł 13 X 2009 r. w Gdańsku. Jego prochy znajdują się w Harmężach.

Ksiazka autorstwa profesora Józefa Borzyszkowskiego – „Pro Memoria. Marian Kołodziej (1929-2009)”, wydana przez Instytut Kaszubski.



Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Ko%C5%82odziej
http://www.gdanskstrefa.com/tajemniczy-scenograf/
http://dzieje.pl/kultura-i-sztuka/ma...znia-auschwitz

"Między piekłem a Niebem" wizja Auschwitz w twórczości Mariana Kołodzieja
https://youtu.be/numjz6SsmlI
Klisze pamięci - Labirynty Mariana Kołodzieja, Harmęże, Franciszkanie OFMConv
https://youtu.be/8xf0_JMXAMo
Żona Mariana Kołodzieja wspomina swego męża.
https://youtu.be/byOjSlAuiS8

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #717  
Nieprzeczytane 10-12-2017, 19:28
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

"Nie komplikować" ("Keep it simple") – często powtarzane motto Alfred’a Eisenstaedt’a.

119 lat temu, 6 grudnia 1898 roku w Tczewie (ówczesnym Dirschau – Prusy Zachodnie) urodził się Alfred Eisenstaedt, "Eisie” – niemiecki i amerykański fotograf, ojciec „fotożurnalizmu”. Był pionierem fotografii reportażowej.

Alfred Eisenstaedt przyszedł na świat w rodzinie żydowskiego kupca Josepha Eisenstaedta oraz Reginy z domu Schoen. Według aktu urodzenia wpisanego w księdze narodzin pod numerem 503 stało się to około godziny 14-tej w domu przy Marienburger Strasse 16 (dziś Chopina 33).


(Akt urodzenia Alfreda Eisenstaedta)

W wieku 8 lat rodzina Eisenstaedta (rodzice Alfreda wraz z trzema synami) opuściła Tczew i przeprowadziła się do Berlina.
Zdjęcia zaczął robić jako nastolatek, prosty aparat Kodaka dostał, gdy miał 14 lat. W rozwoju pasji fotograficznej pomógł mu wypadek. Wcielony do niemieckiej Armii, walczył na froncie. W 1918 roku został poważnie ranny w obie nogi. Miał szczęście - był jedynym z całej jego kompanii, który przeżył tę potyczkę. Miesiace trudnej rehabilitacji, kiedy o kulach chodził do muzeów, studiowal kompozycję i poznawal tajniki sztuk, zbliżyły go do fotografii.
Pierwsza fotografia, którą zrobil W 1927 roku spędzajac wakacje w Czechosłowacji. Sprzedal ja za 3 marki niemieckiemu magazynowi "Die Welt Spiegel".
Mając 30 lat zaczął współpracę z berlińskim oddziałem agencji Pacific and Atlantic Photos. Trzy lata później pracował juz dla Associated Press.
W 1935 roku wraz rodzina - z powodu rodzącego się w Niemczech faszyzmu - wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkał aż do śmierci.
O tym jak trafna była decyzja o emigracji świadczy los jego krewnej, Charlotte Eisenstaedt też urodzonej w Tczewie która zakonczyla zycie w obozie koncentracyjnym Stutthof po deportacji z Berlina.



W Stanach Eisenstaedt od razu został zatrudniony przez wydawcę, Henry'ego Luce do pracy przy tajemniczym projekcie, zwanym "Project X", ktory okazal sie projektem powstania magazynu “Life” i ukazal sie dopiero 23 listopada 1936. Alfred przez 36 lat pracował jako fotograf dla magazynu Life. Był autorem 92 okładek tego magazynu i 2500 ilustracji. Sophia Loren, Winston Churchill, Ernest Hemigway oraz dziesiątki innych osob zostaly uwiecznione jego obiektywem swojej 35mm kamery marki “Leica”, rewolucyjny jak na tamte czasy aparat - mały, na klisze 35mm – ktora kupil majac 30 lat.





Nie bedac obywatelem amerykańskim, kiedy wybuchła II wojna swiatowa, Alfred nie mógł pojechać jako korespondent na front. Zdecydowal sie jeździc po USA, robiąc zdjęcia żonom żegnającym jadących na wojnę mężów i matki rozpaczające po stracie synów. Dzieki temu, ze zostal “na miejscu” w Stanach zrobił "zdjęcie swojego życia", fotografię, która przeszła do historii i do dziś jest "ikoną".

"VJ Day - The Kiss" ("Pocałunek") "Eisie" zrobił 15 sierpnia 1945 roku na nowojorskim Times Square. Pośród tłumu wracających z frontu żołnierzy fotograf zobaczył marynarza, który w euforii biegał i rzucał się na szyję każdej napotkanej kobiecie. Moment, w którym marynarz całuje przypadkowo napotkaną pielęgniarkę uchwycił na kliszy, przenosząc ją tym samym do historii.




W 1942 roku Eisenstaedt stał się pełnoprawnym obywatelem USA i zaraz po wojnie zaczął jeździć po świecie, fotografując jej skutki. Japonię zwiedzał z cesarzem Hirohito, który oceniał stan kraju po wybuchu bomb atomowych - tam zrobił inne słynne zdjęcie, pokazujące matkę z dzieckiem na tle zgliszcz.
Korea, Włochy, Wielka Brytania - to kraje, które zwiedzał z aparatem, fotografując zwykłych obywateli i ich życie tak samo jak głowy państw i medialne gwiazdy.


Do Niemiec "Eisie" pojechał od wyjazdu po raz pierwszy w 1979 roku, mając 81 lat. Wielka wystawa, którą tam mu zorganizowano, okazała się sukcesem, podobnie jak każda ekspozycja w USA. Albumy z jego zdjęciami sprzedawały się "na pniu" - "Eisie" stał się rozpoznawalny i sławny, a jego zdjęcia uwielbiane. Były bezpretensjonalne, pokazywały ludzi podobnych do innych, bez niepotrzebnego zadęcia czy gwiazdorstwa. Alfred Eisenstaedt był jednym z najczęściej nagradzanych fotografów, ma na koncie też wiele odznaczeń państwowych - praca w najbardziej poczytnym magazynie zrobiła z niego bohatera narodowego.
Jeden z wydawców "Life'a" tak podsumował sukces "Eisiego": "On nigdy nie robił zdjęć, żeby podobały się wydawcom. Robił tylko te zdjęcia, które podobały się jemu samemu".
Sam Alfred określał swój sposób pracy: "Przez całe życie trzymałem się jednego sposobu fotografowania: starałem się ludzi do niczego nie zmuszać. Musiałem często być bardziej dyplomatą niż fotografem".
Prawie do ostatnich dni życia "Eisie" przychodził codziennie do redakcji (mieszkał bardzo niedaleko). Był całkowicie oddany pracy, uwielbiał ją. Był z całą pewnością fotografem z powołania. Zmarł 24 sierpnia 1995.

Najsłynniejsze zdjęcie AlFreda Eisenstaedta ma swoja ciekawa historie. Jest to zdjęcie marynarza całującego pielęgniarkę na Times Square w Nowym Jorku wykonana dokładnie 14 sierpnia 1945 roku, w chwili kiedy oboje usłyszeli wieść o poddaniu się Japonii i zakończeniu II wojny światowej. Ten pamiętny dzień Amerykanie określają mianem V-J Day (Victory over Japan Day — dzień zwycięstwa nad Japonią).

Faktem, który niestety zaburzyl tę romantyczną chwilę, bylo to, że moment później marynarz został potraktowany przez oburzoną kobietę sążnistym ciosem w twarz.

Szkoda, że Eisenstaedt nie doczekał momentu wyjaśnienia się historii słynnego zdjęcia. Zmarł 24 sierpnia 1995 roku w wieku 97 lat w swoim domu na ulubionej wyspie Martha's Vineyard, gdzie od 50 lat spędzał lato.

Bohaterów zdjęcia przez wiele lat nie udało się jednoznacznie zidentyfikować. Wydarzenia z 14 sierpnia 1945 r. działy się tak szybko, że żaden z fotografów nie miał czasu porozmawiać z fotografowanymi osobami. Za osoby ze zdjęcia podawały się 3 pielęgniarki i 11 marynarzy. Dopiero po wielu latach uznano, że na fotografii zostali uwiecznieni Greta Friedman i George Mendosa.



14 sierpnia 2005, przypadła 60 rocznica kapitulacji Japonii, a dla Stanów Zjednoczonych — zakończenia II Wojny Światowej. Aby uczcić to wydarzenie, po 60 latach na Times Square zgromadził się tłum ludzi odtwarzających scenę pamiętnego pocałunku. Nad ich głowami górowała 7-metrowa rzeźba słynnej pary autorstwa artysty Seward’a Johnson.



(Nowojorski tłum odtwarza scenę ze zdjęcia pod 7-metrową rzeźbą)


Grupowe odtwarzanie sceny ze zdjęcia zostało zorganizowane dzięki kampanii społecznej "Keep the Spirit of 45 Alive". Wszystkie pary przybrały podobną pozę, mężczyźni dodatkowo mieli charakterystyczne białe czapki marynarskie.




Na ścianie bloku przy al. Zwycięstwa 1 w Tczewie, miescie gdzie urodzil sie “Eisie” powstał mural przedstawiający marynarza całującego pielęgniarkę.



Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Eisenstaedt
https://fotoblogia.pl/4234,historia-...arny-pocalunek
http://niewiarygodne.pl/kat,131874,t...icaid=6 1a604

Alfred Eisenstaedt.
https://youtu.be/3D3JBGGsizI

Alfred Eisenstaedt: The man behind the camera
https://youtu.be/EbzBruGjUIE

ALFRED EISENSTAEDT - PHOTOGRAPHY
https://youtu.be/EgFHehxuthI

Alfred Eisenstaedt BBC Master Photographers (1983)
https://youtu.be/xdfOo4yh6c0

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #718  
Nieprzeczytane 16-12-2017, 10:08
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

No cóż, prokuratorze, dowodów nie ma,
ale my sędziowie nie od Boga.
I bez dowodów zasuniemy karę śmierci, jak trzeba.

(wypowiedź jednego z sędziów z lat PRL)


65 lat temu, 16 grudnia 1952 roku w Warszawie, w Więzieniu Mokotowskim, wykonano wyrok smierci na komandorze Stanisławie Arturze Mieszkowskim. Miał wówczas zaledwie 49 lat i bardzo wiele jeszcze energii, którą tak jak to czynił przez całe swoje dorosłe życie zamierzał spożytkować w interesie Polskiej Marynarki Wojennej. Jego zwłoki zostały przez organa bezpieczeństwa publicznego potajemnie pogrzebane na tzw. „Łączce” na terenie Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.



Stanisław Mieszkowski (1903–1952), był komandorem Marynarki Wojennej. Już jako kilkunastoletni chłopiec na ochotnika wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, następnie zdał maturę i wstąpił do elitarnej Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie, której nie ukończył.



W 1924 r. zgłosił się do Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej, którą skończył w stopniu podporucznika. Do 1939 r. był oficerem artylerii na niszczycielach „Grom" i „Błyskawica". Brał udział w misjach nadzorczych budowy zamówionych przez Polskę okrętów, m.in. niszczycieli „Grom" i „Błyskawica". We wrześniu 1939 dowodził kanonierką „Generał Haller", uczestnicząc w obronie polskiego wybrzeża przed lotnictwem niemieckim, a następnie 3 września wraz z załogą okrętu wzmocnił załogę Helu, walcząc w obronie półwyspu do kapitulacji 2 października.
Przez całą okupację przebywał w niemieckich obozach jenieckich, po czym w styczniu 1945 r. został uwolniony przez Armię Czerwoną. Cztery miesiące później rozpoczął służbę w Głównym Urzędzie Morskim, otrzymując stanowisko kapitana portu w Kołobrzegu. Na początku 1946 r. został skierowany do Marynarki Wojennej w Gdyni. Pełnił kolejno funkcje dowódcy Flotylli Trałowców, następnie organizował Oficerską Szkołę Marynarki Wojennej w Gdyni (na Oksywiu), został p.o. komendanta tej szkoły. Od 1947 r. był szefem Sztabu Głównego Marynarki Wojennej, zaś 15 listopada 1949 r. został dowódcą Floty.



Aresztowany został 20 października 1950 r. przez oficerów Zarządu Informacji Marynarki Wojennej w Gdyni pod nieprawdziwym zarzutem szpiegostwa.
Rozprawa (sygn. Sn. 14/52), zwana „procesem komandorów” odbyła się w dniach 15-19 lipca 1952 r. przed Najwyższym Sądem Wojskowym. Skład sędziowski stanowili: pułkownik Piotr Parzeniecki, podpułkownik Juliusz Krupski, major Teofil Karczmarz.

Wyrokiem Najwyższego Sądu Wojskowego z 21 lipca 1952 r. został on skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 16 grudnia 1952 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

W wyniku wznowionego postępowania NSW decyzją z 24 kwietnia 1956 r. uchylił wyrok z 1952 r., stwierdzając całkowitą niewinność Stanisława Mieszkowskiego i innych oskarżonych. Dwa dni później „postępowanie karne przeciwko Mieszkowskiemu postanowieniem Naczelnej Prokuratury Wojskowej z dnia 26.04.1956 r. umorzono z braku dowodów winy”.

Rodzina przez dziesięciolecia starała się odnaleźć miejsce pochówku Stanisława Mieszkowskiego i wnioskowała o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej winnych mordu sądowego.

Szczątki kmdr. Stanisława Mieszkowskiego odnaleziono wiosną 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.

Odznaczony m.in. Orderem Krzyża Grunwaldu III klasy, Srebrnym Krzyżem Zasługi i pośmiertnie Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. 22 stycznia 2016 r. Prezydent RP Andrzej Duda na wniosek MON mianował Stanisława Mieszkowskiego pośmiertnie na stopień kontradmirała. Jest on m.in. patronem skweru i ulic w Bydgoszczy, Gdyni i Piotrkowie Trybunalskim.


(Pomnik komandora w Kolobrzeskim porcie)




Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis...aw_Mieszkowski
http://www.amw.gdynia.pl/title,Aktua...year,2017.html

Proces komandorów. Jak władza ludowa "nagrodziła" polskich bohaterów
https://youtu.be/g8Fy4k2KI8o
Pod pomnikiem komandora Mieszkowskiego
https://youtu.be/TMlhonLBUKI


Wieczna Chwała Bohaterom. Mamy ich w naszej historii tylu, że brakłoby ulic, placóów i parków, żeby każdemu jeden poświęcić.

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #719  
Nieprzeczytane 16-12-2017, 17:25
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie Gorzko, gdy w imię Ojczyzny mordują bohatera…

No cóż, prokuratorze, dowodów nie ma,
ale my sędziowie nie od Boga.
I bez dowodów zasuniemy karę śmierci, jak trzeba.

(wypowiedź jednego z sędziów z lat PRL)


65 lat temu, 16 grudnia 1952 roku w Warszawie, w Więzieniu Mokotowskim, zostal pozbawiony życia strzałem w tył głowy kmdr por. Zbigniew Przybyszewski. Jego zwłoki zostały przez organa bezpieczeństwa publicznego potajemnie pogrzebane. Mial tylko 45 lat kiedy go zamordowano.

Zbigniew Przybyszewski – polski komandor porucznik oraz żeglarz. , "Zbyszko z Kruszwicy" - jak go nazywano w Marynarce Wojennej, najsłynniejszy obrońca Helu, tak bliski wielu Polakom –postać, obok której nie można przejść obojętnie.

Urodził się 22 września 1907 r. w Giżewie pod Kruszwicą, w rodzinie ziemiańskiej w ktorej odebrał staranne, patriotyczne wychowanie.



W 1927 r. zdał konkursowy egzamin do Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej w Toruniu.



Cztery lata później rozpoczął służbę na ORP „Krakowiak”. Następnie służył na ORP „Wilk” oraz ORP „ Mazur”, pełniąc na nim funkcję zastępcy dowódcy okrętu.
Przybyszewski niezależnie od pracy w wojsku zajmował się aktywnie jachtingiem, piastował kierownicze stanowiska w Ośrodku Szkolenia Jachtingu Morskiego i kilkakrotnie brał udział w regatach na Bałtyku.

W 1937 r. zdobył sławę artylerzysty morskiego na kontrtorpedowcu „Burza”, gdy załoga okrętu zdobyła mistrzostwo floty w strzelaniu artyleryjskim. Stopień kapitana otrzymał służąc na ORP „Błyskawica”.
Ze względu na znakomitą opinię, którą wyrobił sobie jako oficer i świetne wyniki strzelań artyleryjskich dowodzonych przez niego marynarzy-artylerzystów został, już jako kapitan marynarki mianowany pod koniec 1938 roku dowódcą 31 Baterii Artylerii Nadbrzeżnej, podstawowego trzonu obrony Wybrzeża, najpotężniejszej polskiej baterii 4 dział Boforsa o kalibrze 152,4 mm, znajdującej się na helskim cyplu.
W chwili wybuchu wojny miał 32 lata i opinię jednego z najlepszych artylerzystów morskich we flocie. To on w trakcie kampanii polskiej w 1939 r. walcząc na Helu prowadził skuteczny ogień przeciwko pancernikom „Schleswig-Holstein” i „Schlesien” i jednostka, którą dowodził, do końca obrony Wybrzeża zachowała zdolność operacyjną.

Po kapitulacji Helu dostał się do niewoli. Początkowo przebywał w obozie w Nienburgu, później został przeniesiony do obozu w Spittal, a następnie do oflagu II C Woldenberg. W niewoli działał strukturach konspiracyjnych. Dwukrotnie podejmował nieudane próby ucieczki.

Po wyzwoleniu obozu, w którym przebywał, 25 stycznia 1945 r. przez oddziały Armii Czerwonej powrócił do Polski i rozpoczął pracę w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni. W tym samym roku wstąpił do formującej się Marynarki Wojennej.

Szybko awansował do stopnia komandora podporucznika i objął obowiązki dowódcy kompanii w Szkole Specjalistów Morskich na Oksywiu I mianowano go dowódcą 31 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej w Redłowie. Nastepnie awansowano go na stopień komandora porucznika. W 1949 r. objął stanowisko szefa Służby Artyleryjskiej w Dowództwie Marynarki Wojennej,a następnie szefa Wydziału Marynarki Wojennej przy Sztabie Generalnym Wojska Polskiego.




18 września 1950 r. został aresztowany. Oskarżono go wraz z grupą innych oficerów o stworzenie w Marynarce Wojennej dywersyjno-szpiegowskiej organizacji, „mającej na celu walkę o obalenie władzy ludowej”.

Śledztwo przeciwko nim prowadził Główny Zarząd Informacji WP, jednak część zadań śledczych i operacyjnych wykonywał również Zarząd Informacji Marynarki Wojennej, którym kierował kmdr Jerzy Szerszeń (jego sowieckim doradcą był kmdr por. Nikołaj Prystupa).

W czasie trwających dwa lata wyjątkowo brutalnych przesłuchań kmdr por. Przybyszewski poddawany był torturom fizycznym i psychicznym.
Cytat:
Samo aresztowanie nie wystarczyło oprawcom, wkrótce żona Helena z córką musiała opuścić dom, który skonfiskowano, a który był własnością państwa Przybyszewskich. Otrzymała również nakaz opuszczenia pod groźbą kary więzienia na zawsze wybrzeża na odległość nie mniejszą niż 100 km.
Kmdr Przybyszewski świadom zakłamaniu i bezprawiu, które go spotyka hardo odmówił złożenia prośby o rewizję wyroku czy też o łaskę. Prośby składane przez Jego rodzinę, od której został tak nagle oderwany, dotarły do samego prezydenta Bieruta - i zostały odrzucone. Jego żona Helena zadzwoniła do słynnego Tuwima z prośbą o pomoc, gdyż dowiedziała się, że ten ma dojście do Bieruta…
Tuwim przez telefon wyzwał ją od najgorszych i rzucił słuchawką…

Mała córka komandora Danusia Przybyszewska pisemnie błagała prezydenta Bieruta o litość dla swego tatusia słowami:

"Obywatelu Prezydencie!
Wiem, że tatuś kochał swój Naród i swoją pracę! Jak ja teraz będę mogła uczyć się i żyć bez Tatusia, mojego kochanego Tatusia?
Tatusia wszyscy będą żałować, bo znają go i czytali jak bronił Helu.
Mamusia też już pisała do Ciebie Obywatelu Prezydencie i ja proszę – ocal Tatusia!
"
https://www.kruszwica.tk/news.php?readmore=245

21 lipca 1952 r. wyrokiem Najwyższego Sądu Wojskowego skazany został wraz z czterema innymi oficerami na karę śmierci. Prezydent RP Bolesław Bierut nie skorzystał wobec kmdr por. Przybyszewskiego z prawa łaski. Miejsce pochówku zamordowanego oficera nie było znane. W 2013 r. szczątki kmdr. por. Zbigniewa Przybyszewskiego zostały odnalezione na tzw. "Łączce" na Powązkach w Warszawie, w 2014 r. zidentyfikowano je.

Decyzją Naczelnego Sądu Wojskowego z 24 kwietnia 1956 roku postępowanie karne zostało wznowione i po ponownym rozpatrzeniu sprawy uchylono wyrok z 1952r., stwierdzając całkowitą niewinność skazanych. Wdowie po komandorze zwrócono skonfiskowany dom.


(Symboliczny grób kmdr por. Zbigniewa Przybyszewskiego w Panteonie – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie)


Komandor Zbigniew Przybyszewski został po rehabilitacji pośmiertnie odznaczony Orderem Virtuti Militari za dowodzenie baterią cyplową na Helu w 1939 roku.


Imieniem Komandora Zbigniewa Przybyszewskiego nazwano ulice w Gdyni, w Helu i w Kruszwicy. Nosi je również 6 Harcerska Drużyna Żeglarska w Rybniku. Jego pamięci poświęcono tablice w kościele ojców Franciszkanów w Gdyni-Wzgórzu Św. Maksymiliana oraz w kościele św. Michała Archanioła w Gdyni-Oksywiu.




W 2011 ukazała się książka autorstwa Krzysztofa Zajączkowskiego "Bohater Obrony Helu kmdr. por. Zbigniew Przybyszewski 1907-1952"



Zrodla:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Przybyszewski
https://www.kruszwica.tk/news.php?readmore=245
http://dzieje.pl/postacie/zbigniew-przybyszewski
http://www.helmuzeum.pl/63-obiekty-m...-przybyszewski


Cytat:
Nic nie jest w stanie przywrócić mu życia, nic nie zatrze strasznych lat, które zgotowała swoim obywatelom polska władza reprezentowana przez Informację Wojskową, UB i sądy kapturowe - z torturami, ale za to bez świadków, bez dowodów, bez prawa do obrony.

Pojedynek niemieckich pancerników z artylerzystami "Zbyszka z Kruszwicy" Bohatera obrony Helu 1939
https://youtu.be/2Xp6eVpvFDk
Cytat:
Wymiana ognia między 31 Baterią Artylerii Nadbrzeżnej im H. Lakowskiego, którą dowodził komr.por. Zbigniew Przybyszewski ''Zbyszko z Kruszwicy'' z niemieckimi pancernikami "Schlezwig-Holstain" i "Schlessien" w dniu 25 września 1939 roku.
Obrona Helu. Piękna i tragiczna historia walki o polski cypel
https://youtu.be/s4fn9-Df6uc

**
Watek ten jest zbiorem przeróżnych artykułów, fotografii znalezionych w Internecie i prasie oraz ksiazkach historycznych. Wpisy zawierają źródła i odnośniki.
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #720  
Nieprzeczytane 26-12-2017, 21:37
Mar-Basia's Avatar
Mar-Basia Mar-Basia jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Miasto: Europa
Posty: 33 587
Domyślnie

78 lat temu.....Wigilia w roku 1939

Parenascie godzin temu swietowalismy wszyscy Boże Narodzenie, koledowalismy, spiewalismy pastoralki.

Jezeli chodzi o mnie, jedna koleda byla i jest mi bliska sercu, a mianowicie, wzruszająca „Kolęda warszawska 1939”, ktora Stanisław Baliński napisal podczas Wigilii w roku 1939 spędzonej w paryskim mieszkaniu Jana Lechonia, w otoczeniu przyjaciół i pisarzy, którzy również opuścili kraj po wybuchu wojny. Tej nocy Paryż był zaciemniony, aby utrudnić niemieckim samolotom bombardowanie miasta, a podzielona na dwie części między agresorów Polska zniknęła z map. Podczas tej smutnej Wigilii Baliński napisał „Kolędę warszawską 1939”, wyraz nieznośnej tęsknoty za miastem, do którego miał już nigdy nie powrócić.

O, Matko, odłóż dzień Narodzenia
Na inny czas,
Niechaj nie widzą oczy Stworzenia,
Jak gnębią nas.

Niechaj się rodzi Syn najmilejszy
Wśród innych gwiazd,
Ale nie u nas, nie w najsmutniejszym
Ze wszystkich miast.

Bo w naszym mieście, które pamiętasz
Z dalekich dni,
Krzyże wyrosły, krzyże i cmentarz,
Świeży od krwi.

Bo nasze dzieci pod szrapnelami
Padły bez tchu.
O, święta Mario, módl się za nami,
Lecz nie chodź tu.

A jeśli chcesz już narodzić w cieniu
Warszawskich zgliszcz,
To lepiej zaraz po narodzeniu
Rzuć Go na Krzyż.


Wzruszającą kolędę po latach śpiewały między innymi Sława Przybylska i Justyna Szafran, a w 2015 r. swoją wersję nagrała piosenkarka Margaret. Stanisław Baliński nie zobaczył już Warszawy innej, niż tej targanej wojną – po wojnie został w Londynie, gdzie zmarł w 1984 r. w wieku 86 lat.

MARGARET - KOLĘDA WARSZAWSKA
https://youtu.be/KOHNeBsRhYI
__________________
Kozła bój się z przodu, osła z tylu, a złego człowieka ze wszystkich stron.
Szczęśliwego człowieka nie można obrazić. Można go tylko rozśmieszyć
Dla zasady robie screeny wszystkich moich wypowiedzi!
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

 



Podobne wątki
Wątek Autor wątku Senior Cafe Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
ROCZNICE Klubikowe cz.VI jolita Różności - wątki archiwalne 506 06-01-2010 22:54
Rocznice. cz.IV jolita Różności - wątki archiwalne 545 04-05-2009 23:38
Rocznice cz.II jolita Różności - wątki archiwalne 508 02-12-2008 14:50
Wydarzenia i rocznice Karol X Społeczeństwo - wątki archiwalne 143 03-04-2008 10:53
Rocznice jolita Różności - wątki archiwalne 496 28-02-2008 22:25

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:22.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.