Wyświetl Pojedyńczy Post
  #5  
Nieprzeczytane 15-01-2010, 23:08
Karol X's Avatar
Karol X Karol X jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 5 420
Domyślnie Trzy dni i dwie noce piekla.

Chyba niewiele osob wie,co sie wydarzylo we wrzesniu 9r.ne w lesie leutoburskim.
Tereny te byly wowczas zamieszkale przez plemiona Cheruskow i Tempterow(dzisiejsze tereny Niemiec),bedace pod wladaniem Cesarstwa Rzymskiego,ktore to Cesarstwo mialo kontrole az do linii Wisly.
Wielu Germanow sluzylo wowczas w armii rzymskiej,a jednym z nich byl Arminius,ktory za swe zaslugi dla wszechpoteznego Imperium Rzymskiego zostal obdarzony tytulem rycerskim i mogl powrocic do swego plemienia Cheruskow i objac dowodztwo nad nim.
Posiadal on zdolnosc panowania nad swoim plemieniem oraz byl w zdawaloby sie dobrych stosunkach z pelnomocnikiem i wodzem rzymskim na Germanie - Publiusem Quinctiliusem Warusem.
Nie przypuszczal Warus,ze legiony rzymskie "wyhoduja" czlowieka,ktory bedzie dla nich zguba.

Arminius wiedzial doskonale,ze legiony rzymskie beda na czas zimy przemieszczac sie wzdluz rzeki Ren na oboz zimowy i postanowil wprowadzic swoj niecny plan w czyn.
Poza plecami Rzymian zawarl uklady z roznymi plemionami germanskimi,zawierajac koalicje przeciw najezdzcom z Rzymu.
Wybral sie tez szybko do obozu Rzymian informujac ich o wybuchu powstania skierowanym przeciw wladzy cesarskiej,o kilka dni marszu od obozu.
Warus nie czekal dlugo z odpowiedzia.Zarzadzil wymarsz legionow,by stlumic powstanie.
Sprytny Arminius orzekl,ze wyrusza wczesniej,by zebrac lojalnych wladzy rzymskiej ludzi i przybyc z posilkami,by pozniej moc polaczyc sie z legionami.
Warus mu zaufal.

Maszerujace w obcej,wrogiej ziemi,w strugach ulewnego wrzesniowego deszczu, legiony rzymskie w sile trzech legionow(XVII,XVIII i XIX,szesciu kohort cudzoziemskich i trzech ali kawalerii - lacznie w sile 30 000 ludzi)grzeznac,po blotnistej waskiej sciezce,weszli do lasu teutoburskiego.
Zmuszeni do przerwania szyku bojowego,rozciagnieci po lesnych bezdrozach,majac po lewej stronie zalesione wzgorze "Kalkrieser berg",a po prawej bagna i szuwary,brneli na dlugosci ok.15 km.poruszajac sie w ciezkich zbrojach,trzymajac potezne tarcze i oszczepy,gotowe w kazdej chwili do walki...
Kiedy ostatni zolnierz rzymski zamknal ten korowod i zniknal w lesnych duktach - splynela z gor armia odzianych w skory,z toporami,mieczami,wloczniami wojownikow,zamykalac jedyna wiodaca przez las droge.W tym miejscu bylo ich 7000.
Inna armia germanska w sile 5000 ludzi obsadzila odcinek wzdluz drogi,obserwujac z gory marsz Rzymian w dole.
Ukryci za drzewami w rowach,rozpadlinach,miedzy wzgorzami,czekali niczym przyczajona pantera na swoja ofiare.
Tuz za ich plecami,nieco wyzej rozsiana byla wsrod drzew nastepna armia germanska,zamykajaca droge marszu Rzymianow na przedzie w sile nastepnych 5000 ludzi.
30 000 ludzi przemierzalo lesny trakt nie przeczuwajac niczego zlego i nie wysylac wczesniej zwiadowcow - brnac w blotnistej mazi,szlo ku zatraceniu....

Istny grad oszczepow spadl na glowy Rzymian,zewszad z lewej strony ruszyly na nich wsciekle gromady uzbrojonych,germanskich plemion.
Zaskoczenie bylo ogromne.
Swietnie wyszkolone oddzialy rzymskie,tu w lesnych ciasnych przestrzeniach,ciezko uzbrojone nie zdawaly egzaminu.
Bitwa przeszla w faze masakry.Gdy zapadly ciemnosci wycofaly sie oddzialy germanskie.Rzymianie obwarowali miejsce postoju oszczepami,tarczami,wozami i czym sie tylko dalo - tworzac cos w rodzaju warowni.
Tak tkwili przez noc cala,czekajac z trwoga na dzien nastepny...
Ranek dnia nastepnego ukazal niezwykle pobojowisko.Wszedzie walaly sie trupy - w wiekszosci legionistow rzymskich.
Niedlugo tez trzeba bylo czekac na atak plemion germanskich,ktore uderzyly na Rzymian z potworna sila,nienawiscia.
Warus probowal uderzyc i przeforsowac linie przeciwnika,co tez zaczelo mu sie udawac,gdy nagle z gor splynela nastepna fala plemion nieprzyjaciela.To dopelnilo czare kleski,ktora teraz byla juz tylko rzezia Rzymian.
Wieczorem,nie widzac szans na przebicie sie i realna grozba dostania sie do niewoli,popelnia Warus wraz z kilkoma oficerami rzymskimi samobojstwo,pchajac sobie miecze w brzuch.Dzien nastepny to kolejny atak nieprzyjaciol i dobijanie tych,ktorzy,przezyli noc.
Z 30 tys.legionistow przyzyli tylko nieliczni,ktorzy ryzykujac zycie postanowili ratowac sie ucieczka przez bagna.Dobieglszy ukradkiem do obozu rzymskiego,opowiedzieli o calym zdarzeniu.

Wiesc o klesce w lesie teutoburskim rozeszla sie lotem blyskawicy po calym Imperium Rzymskim,docierajac do Rzymu i cesarza Octawiana Augusta,ktory wlasnie wydawal przyjecie na czesc zwyciestw legionow w Dalmacji.Zaloba pokryl sie Rzym.Sam cesarz przywdzial czarne szaty,przestal sie golic.Twarz jego pokryla dluga broda,a on sam chodzil po komnatach zawodzac:
"QUinctili Vare,leggiones redde!" - Quintiliusie Warusie zwroc mi legiony!
Najswietniejsze legiony rzymskie 10% calej armii- powierzone zawsze niebezpiecznej Germanii przestaly istniec.

Kiedy szesc lat pozniej w pogoni za Arminiusem dotrze do lasu teutoburskiego mezny,odwazny,lubiany przez zolnierzy wodz rzymski Germanicus,by pomscic legiony XVII,XVIII I XIX - oczom jego ukazy sie straszny widok.
Pisarz i kronikarz Tacitus napisze,ze zolnierze rzymscy byli ogromnie poruszeni widokiem stert ludzkich kosci,ludzkich czaszek,ktore wisialy na drzewach,lezaly porozrzucane po lesie.Zauwazono tez pobudowane rusztowania dla ofiar poswieconych bogom.
Germanicus nie dopadl nigdy Arminiusa.Wezwany zostal do Rzymu,ze wzgledu na zbyt kosztowna dla Cesarstwa Rzymskiego walke z plemionami germanskimi,mimo,ze osiagnal tam wiele sukcesow militarnych.
Los jednak bywa zawsze najsprawiedliwszym sedzia.
Arminius upojony zwyciestwem w lesie teutoburskim,chciwy przejecia wladzy w calej Germanii i pelen pychy,stal sie niewygodny dla lokalnych wodzow plemion i prawdopodobnie zostal zabity.

Dlugo szukano miejsca owej bitwy.Nie udalo sie go dokladnie zlokalizowac,mimo wielu poszukiwan.
Dopiero w roku 1987 brytyjski poszukiwacz skarbow - amator - Tony Clunn - pytajac miejscowych chlopow,ktorzy znalezli rzymskie monety w okolicy,dotarl do miejsca,gdzie przy pomocy detektora metalu natrafil na monety rzymskie.Znalazl tez szczatki amunicji olowianej z katapult.Pozniej przeprowadzono tam badania archeologiczne,natrafiajac na duze ilosci wykopalisk potwierdzajace miejsce rozegranej przed 2000 lat bitwy - masakry.
__________________
Kazdy przezyty dzien - to dar od serca.