menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Kultura > Sztuka, kulturoznawstwo
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Odpowiedz

 

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #1  
Nieprzeczytane 06-01-2021, 02:09
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie Klechdy i bajanie, anegdoty, baśnie i mity, legendy i gawędy.


Wątek ten będzie zbiorem baśni, opowieści, gawęd i anegdot, historii legendarnych lub wymyślonych.
Serdecznie zapraszam.
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Nieprzeczytane 06-01-2021, 03:11
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

O Lechu
 Dawno już, bardzo dawno, może z tysiąc lat temu, trzech braci, Lech, Czech i Rus, rozeszło się w trzy strony świata, aby założyć sobie nowe państwa.
 Lech udał się na północ. Szedł długo przez wielkie, nieprzebyte puszcze, które okrywały wówczas naszą ziemię, przedzierał się przez gąszcze, przebywał moczary, kierując się jedynie słońcem lub biegiem wód, aż wyszedł na równinę nad brzegami Warty. Zachwycony pięknością kraju, żyznością ziemi, obfitością ryb i zwierzyny, postanowił tu się zatrzymać i gród sobie zbudować.
 Grodem nazywano wówczas miejsce zabezpieczone, gdzie można się było bronić przed napaścią nieprzyjaciela. Były to najczęściej drewniane domy, otoczone ostrokołem, to jest jakby parkanem z ostro zakończonych kołów, a niekiedy rowem i wodą. Kiedy więc ścinano drzewa na budowę grodu, znaleziono całe gniazdo białych orłów. Lech wziął to za dobrą wróżbę i białego orła obrał sobie za znak wojenny, a gród, który zbudował, nazwał Gnieznem.



O Popielu
Legenda o Popielu przenosi nas do potężnego warownego średniowiecznego grodu Kruszwica nad jeziorem Gopło. Mieszka tu słowiański król zwany Popielem. Jest władcą złym i podłym, a do najokrutniejszych czynów zachęca go jego żona, piękna i niezwykle podstępna Niemka, Gerda. To ona również podsyca jego chciwość oraz skłonność do wystawnego i kosztownego życia, przez co władca coraz bardziej łupi swych podwładnych. Jedyny głos rozsądku stanowi rada starszych, w której zasiadają stryjowie Popiela, ale królowi nie w smak dawać im posłuch. Konflikt między nim a radą coraz bardziej narasta, a żona pieczołowicie go podsyca. Na dodatek krewni grożą Popielowi usunięciem go z tronu. To ogromne zagrożenie dla okrutnego władcy.
W końcu król wraz z Gerdą postanawiają pozbyć się stryjów podstępem. W tym celu Popiel wysyła do krewnych zaproszenie, informując ich, że jest bardzo chory i przed śmiercią chce się z nimi pojednać oraz przekazać władzę w ręce najgodniejszego z nich. Wkrótce stryjowie gromadzą się wokół łoża rzekomo umierającego władcy, a ten, z pomocą żony, częstuje ich trunkiem zaprawionym trucizną. Mężczyźni zbyt późno orientują się w podstępie i w krótkim czasie konają w męczarniach.
Po tych wydarzeniach nad Kruszwicą przez trzy dni i trzy noce szaleje niezwykle gwałtowna burza. Gdy żywioł w końcu odpuszcza, od strony Gopła nadciągają myszy, które wylęgły się z niepogrzebanych zwłok. Walka z gryzoniami nic nie daje, Popiel wraz z żoną ucieka podziemnym przejściem w stronę jeziora, po czym przeprawia się czółnem na wyspę i chroni w wieży, sądząc że tam będzie bezpieczny. Niestety, myszy docierają i tam. W parę chwil po królu Popielu i jego żonie zostaje zaledwie korona królewska.


Jednym z poddanych Popiela był kołodziej Piast.
Wkrótce Piast stał się władcą Kruszwicy i rządził mądrze i sprawiedliwie.



Król Popiel – kim był legendarny władca?

Król Popiel, to legendarny władca Polan (czy też raczej Goplan, uważanych za protoplastów Polan), żyjący w IX wieku. Był synem Popiela I, wywodzącego się z dynastii Popielidów, potomka Leszka III i Julii – siostry Juliusza Cezara. Przedpiastowski władca w licznych przekazach figurował również pod imionami Pąpiel, Pumpil bądź Popel. W przeciwieństwie do swojego ojca był władcą demonicznym i okrutnym, przedstawianym zgodnie przez wszystkich kronikarzy w bardzo złym świetle. Gall Anonim wspomina o nim w swej Kronice.
Legenda o Popielu pojawia się również w Kronice Wincentego Kadłubka, który umiejscawia ją nad jeziorem Gopło.
Późniejsza ''Kronika wielkopolska'' podaje nawet, iż miejscem śmierci Popiela była Mysia Wieża w Kruszwicy, przekaz ten powtarzają także takie kroniki, jak ''Kronika polsko-śląska'' czy ''Kronika książąt polskich''.
Jednakże zapis ten niewiele ma wspólnego z realiami historycznymi, gdyż Mysia Wieża została wybudowana jako fragment zamku wzniesionego dopiero w XIV wieku z rozkazu Kazimierza Wielkiego.
Dalsze wątki legendy o Popielu pojawiają się również u Jana Długosza, w jego ''Rocznikach''.
Okrutny władca został również kluczową postacią ''Starej Baśni'' – powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego.

__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Nieprzeczytane 06-01-2021, 23:22
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

O Albercie Einsteinie




Einstein objeżdżał uniwersytety amerykańskie, gdzie miał wykłady o swej teorii względności. Podróżował w limuzynie z kierowcą. Pewnego dnia, w czasie jazdy kierowca rzekł do uczonego:
– Panie doktorze, ja już słyszałem pana wykład ze trzydzieści razy. Znam go na pamięć i słowo daję, sam bym mógł go wygłosić.
– Świetnie! Można spróbować. Tam, dokąd teraz jedziemy, nikt mnie osobiście nie zna. Ja włożę pana czapkę, pan przedstawi się za mnie i wygłosi wykład – odrzekł Einstein. Gdy kierowca skończył wykład i zbierał się do odejścia, zatrzymał go jeden z profesorów obecnych na wykładzie, prosząc o odpowiedź na wielce skomplikowane pytanie, pełne wzorów matematycznych. Kierowca bez namysłu odpowiedział:
– Odpowiedź na to pytanie, profesorze, jest tak prosta, iż nie mogę się nadziwić, że je pan zadał. Aby pana przekonać jak bardzo prosty jest ten problem, zwrócę się do mego kierowcy, aby go rozwiązał.


__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Nieprzeczytane 08-01-2021, 00:24
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Sabała

rys. Stanisław Witkiewicz

Przenieśmy się do wieku XIX. W 1809 roku w Kościelisku na świat przyszedł Jan Krzeptowski, najbardziej znany jako „Sabała”; postać barwna, późniejszy przyjaciel Chałubińskiego. Jego historia nie jest jednoznacznie pozytywna od samego początku. Młody Sabała przez krótki czas zajmował się zbójnictwem i kłusownictwem.
Takie zapędy szybko jednak mu przeszły, a przyszłość… w niej Krzeptowski zapisał się jako kultowa i legendarna osoba związana z Zakopanem i Tatrami.
Początkowo nazywał się Jan Gąsienica, a dlaczego zdecydował się na zmianę nazwiska, nie wiadomo do dziś. Nie wyklucza się możliwości, że zrobił to, by odróżnić się od rodów góralskich noszących te same nazwiska, między którymi charakterystyczne pozostawały jedynie przydomki.


W roku 1846 Krzeptowski wziął udział w Powstaniu Chochołowskim, a po jego upadku przez krótki czas przebywał w austriackim więzieniu.
Nie tylko ze względu na powstańczą przeszłość nasz bohater stał się kultową osobistością Podhala.
Sabała brał udział w licznych wyprawach w Tatry.
Często towarzyszyli mu Witkiewicz (nazywał Krzeptowskiego „Homerem Tatr”) i Chałubiński. Ten drugi z biegiem lat stał się jego bliskim przyjacielem. Nazwisko Sabały nieodłącznie kojarzy się dziś z symbolem góralszczyzny. Przez większość życia zajmował się nie tylko przewodnictwem, ale tez gawędziarstwem i muzykowaniem.


Co ciekawe, Sabała nie potrafił pisać ani czytać, a jedynie składać swój podpis.
Gawędy góralskie (autorstwa Sabały lub powtarzane przez niego) zostały spopularyzowane przez Stanisława Witkiewicza, Henryka Sienkiewicza, Wojciecha Brzegę oraz opublikowane w licznych zbiorach.


Jan Krzeptowski zmarł w 1894 r. w willi „Zacisze” w Zakopanem.
Do dnia dzisiejszego na Podhalu znajduje się chata Sabały, w której urodził się słynny muzykant, gawędziarz i myśliwy.


Buntownik za młodu, ciekawa osobowość, której rejon Tatr wiele zawdzięcza.

Idziy se Sabała popod zieleniny!

Gwizdo, podśpiywujy pojod niedźwiedziny!

Sabała zaśpiywoł Krywań mu łodpedzioł,

bo ło jego sprawak nik wiyncyj nie wiedzioł!

Czeba by siy spytać starego Sabały:

Ftorymi wiyrskami koziny chodzały?!

Umar nom Sabała dej mu Boze niebo!

Kto se bedziy growoł na złóbcockach jego?

Sabała, Sabała, sabałowe dzieci,

Kie Sabała umre syćko sié uozleci!




__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Nieprzeczytane 08-01-2021, 01:56
ewelina117's Avatar
ewelina117 ewelina117 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2016
Miasto: Łódź
Posty: 1 621
Domyślnie

Witam To może teraz trochę o Smoku Wawelskim
Dawno temu, gdy polskimi ziemiami rządził król Krak, w Krakowie pojawił się smok. Było to ogromne zwierzę, o zielonej skórze, długim ogonie i paszczy wypełnionej ostrymi zębami. Smok zadomowił się w jamie pod zamkiem i żądał, aby raz w tygodniu składano mu ofiarę w postaci krowy. Jeżeli nie spełniono jego zachcianki, porywał ludzi.
Na mieszkańców Krakowa padł blady strach, jednak znalazło się kilku śmiałków, którzy twierdzili, że zdołają pokonać smoka. Niestety żaden z nich nie wracał z wyprawy do jamy potwora. Zarówno król, jak i poddani stracili już nadzieję na ratunek. Co tydzień stada bydła boleśnie się kurczyły, gdyż smok wymagał zawsze najdorodniejszych sztuk. Martwiono się, co będzie, gdy pożre już wszystkie krowy.
Gdy wydawało się, że wszystko już stracone i lud Krakowa czeka zagłada, na dworze Kraka pojawił się ubogi szewczyk.
- Panie mój, myślę, że jestem w stanie pokonać dręczącego Was smoka - zwrócił się do króla, nisko się kłaniając.
W królewskiej sali rozbrzmiały śmiechy rycerzy.
- Patrzcie go, śmiałek się znalazł.
- Nie wiesz, że smoka nikt nie jest w stanie pokonać?
- Zabił już wielu wybitnych wojaków! Jak możesz się z nimi równać?
Jednak Krak był mądrym władcą i wiedział, że nie można marnować żadnej szansy na uwolnienie się od groźnej bestii.
- Dobrze, szewczyku. Pokonaj smoka, a zostaniesz sowicie nagrodzony.


Szewczyk ukłonił się i odszedł, obmyślając swój plan. Niebawem wszystko miał już przygotowane. Zabił najdorodniejszego barana, jakiego udało mu się znaleźć, a potem wypchał go siarką i dokładnie zaszył. Zarzucił sobie go na plecy i udał się w kierunku smoczej jamy. Najciszej jak tylko potrafił zakradł się do samego wejścia, rzucił wypchanego barana i uciekł. Wkrótce z groty wyszedł smok, zwabiony zapachem świeżego mięsa i dostrzegając barana, natychmiast go pożarł. Siarka ukryta w zwierzęciu od razu zaczęła działać, powodując u smoka ogromne pragnienie. Rzucił się w kierunku Wisły i pił, pił, pił, pił...Wydawało się, że jeszcze chwila i wypije całą Wisłę! I wtedy nagle rozległ się ogromny huk. Smok wypił tak dużo wody, że po prostu pękł. Pomysłowy chłopiec został bohaterem całego miasta, a król sowicie go wynagrodził.


Źródło: https://www.bajkowyzakatek.eu/2010/1...wawelskim.html
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Nieprzeczytane 09-01-2021, 02:02
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Witaj Ewa ! Do opowieści o Smoku Wawelskim najbardziej pasuje legenda o :

Królu Kraku

Kilka pokoleń po śmierci Lecha, pośród jego potomków, zarządców wielkich miast Lechitów narodził się chłopiec, który miał zjednoczyć wszystkie plemiona.

Matka chłopca będąc brzemienną wyjechała z rodzinnej osady, aby spotkać się z mężem wracającym z bojów. Kobiecie towarzyszyła drużyna wojów i kilka młodych dziewcząt, los chciał, iż karawanę zaatakował oddział germańskich zbójów, którzy wracali z Czech przez kraj Polan. Księżniczka zdołała zbiec a wraz z nią jedna z opiekunek.

Na domiar złego, księżniczka zaczęła rodzić. Zbliżał się wieczór, kiedy na świat przyszedł chłopiec, a na niebie pojawiło się stado kruków.
Nagle z zarośli wynurzyli się żołnierze jej męża. Natychmiast zaopiekowano się matką i dzieckiem.
Radości nie było końca.
Wojowników zwabiło krakanie kruków, które okazało się zbawienne. Dlatego ojciec chłopca postanowił nadać mu imię Krak.



Chłopiec dorastał w zdrowiu i pod dobrą opieką. Kiedy skończył osiemnaście lat zebrał własną drużynę i opuścił rodziców. Wędrowali przez kilka tygodniu, aż dotarli nad wielką rzekę o której opowiadali im inni wojownicy.
Tutaj też Krak postanowił założyć nową osadę, którą jego wojowie nazwali „Grodem Kraka”.

Młody władca szybko zjednał sobie miejscową ludność broniąc jej przed najadami wrogich ludów.
Wielu też wojów chciało szkolić się i walczyć u jego boku. W wieku trzydziestu lat wiec obwołał Kraka królem Wiślan.
Nowy król obrósł w tak wielką sławę iż sąsiednie ludy bały się walczyć przeciwko jego wojsku.

Krak poślubił młodą Wiślankę, która urodziła mu dwóch synów Lecha i Kraka oraz córkę Wandę.
Kiedy synowie dorośli na Gród Kraka spadło ogromne nieszczęście, nieopodal miasta wylądował smok, tak wielki i straszny, że jednym płomieniem mógł spalić cały gród.

Krak posłał do walki swoich synów, aby zgładzili bestię i udowodnili iż są godnymi następcami ojca.

Tego dnia nieszczęście spadło na dwór królewski, młodszy z braci, postanowił raz na zawsze pozbyć się konkurenta do ojcowskiego tronu. Zanim bracia doszli do jaskini smoka, zaatakował brata, ugodził go mieczem, odbierając mu życie.

Po tym haniebnym czynie młodszy syn, natychmiast udał się na zamek, gdzie oświadczył iż smoka nie dał rady pokonać, a ten pożarł jego brata Lecha.

Niedaleko jaskini kręcił się chłop, który chcąc zobaczyć smoka, ujrzał zbrodnie bratobójstwa. Przerażony natychmiast doniósł swemu królowi, o tym co zobaczył.



Zrozpaczony Krak skazał na banicję swojego jedynego syna. Nie mając następcy na tronie, Krak ogłosił, że kto zabije Smoka ten otrzyma rękę Wandy i królestwo po jego śmierci.
Smoka udało się zabić, a dokonał tego szewczyk Skuba, który poślubił piękną Wandę.



Wydawało się, że nieszczęścia opuściły ród Kraka na zawsze.
Złudne jednak to były nadzieje.
Dzielny szewczyk Skuba zginął podczas bitwy z plemieniem Gallów, które najechało kraj Wiślan z południa.
W trzy lata później król Krak zmarł ze zgryzoty za stratą ukochanych synów i zięcia, w którym pokładał nadzieję na ratunek rodu. Ciało zostało pochowane w kopcu usypanym z ziemi, noszonej przez wiernych swemu królowi, mieszkańców Krakowa.

Krak do dnia dzisiejszego spoczywa pod kopcem, który od jego imienia nazywany jest kopcem Kraka.



Kiedy powstało miasto Kraków ?
Musimy cofnąć się o „zaledwie” 1,4 tys. lat, czyli do VII wieku. Archeolodzy przypuszczają, że to jest data powstania zalążków miasta Kraków.
Prawdopodobnie właśnie wtedy wzniesiono kopce Kraka oraz Wandy, a więc legendarnego fundatora miasta i jego córki.



__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Nieprzeczytane 11-01-2021, 23:39
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Pan Twardowski



Mistrz Twardowski, zwany polskim Faustem – postać szlachcica polskiego, który, wedle podania, zaprzedał duszę diabłu. Jest głównym bohaterem kilku baśni i legend, z których niemal każda przedstawia odmienną historię. Jedna z najbardziej znanych głosi, że obecnie przebywa on na Księżycu.

Polskie legendy zrealizowane na miarę XXI wieku ...
https://www.youtube.com/watch?v=hRdYz8cnOW4
Legendy Polskie. Film TWARDOWSKY.
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Nieprzeczytane 16-01-2021, 09:04
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

O dwóch braciach i dwóch wieżach

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jedna z wież kościoła Mariackiego jest niższa?



Rzecz ta działa się bardzo dawno temu. Krakowianie chcieli mieć piękną świątynię, której wielkość pokazywałaby całemu światu pobożność mieszkańców miasta. Kościół został poświęcony imieniu Najświętszej Marii Panny, a potocznie zwano go mariackim.



Do jego budowy zatrudniono dwóch braci. Budowa przebiegała bardzo sprawnie i szybko dotarła do etapu wznoszenia wież. Starszy brat zajął się budową wieży południowej, a młodszy północnej. Początkowo prace szły bardzo równo lecz po pewnym czasie wieża starszego z braci zaczęła górować nad wieżą młodszego.

Na takie chwile tylko czeka diabeł. Przyleciał do młodszego brata i szepcze mu do ucha:

- Nie możesz pozwolić, żeby Twój starszy brat był lepszy od ciebie. Musisz coś z tym zrobić. Nie będziesz przecież pośmiewiskiem dla mieszkańców Krakowa.

Słowa te ogłupiły chłopaka, który wspiął się po wieży do brata. Gdy tylko go zobaczył sięgnął za nóż i przebił mu serce. Wtedy też opamiętał się, uświadomił sobie swój czyn i z rozpaczy rzucił się z wieży.

Mieszkańcy Krakowa zakończyli po tych wydarzeniach budowę kościoła. Obie wieże mimo nierównej wielkości przykryli dachem, a nóż, który posłużył do zabójstwa powiesili w bramie Sukiennic, aby był pamiątką i przestrogą.


Nóż w bramie Sukiennic


Brama


Sukiennice i kościół Mariacki


Kościół Mariacki
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Nieprzeczytane 16-01-2021, 10:18
kobra5's Avatar
kobra5 kobra5 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Miasto: Podkarpacie
Posty: 3 000
Domyślnie

Witam i ja ...bardzo ciekawy wątek..niosę legendę z miejsca niedaleko ode mnie...

Działo się to w roku 1683, gdy po udanej odsieczy wiedeńskiej, gdzie klęskę zadano potędze tureckiej, powracały do ojczyzny oddziały polskie. Witano ich w granicach kraju chlebem i solą, bo radość wielka panowała w narodzie. Jeden z powracających oddziałów zatrzymał się w podjasielskiej Bieździedzy. Tu postanowiono dać wytchnienie koniom. Wojsko rozbiło się obozem, a żołnierze w cieniu dębu się pokładli dla odpoczynku. Dowódca wraz z kilkoma podkomendnymi udał się do miejscowego proboszcza w gościnę. Opowiedzieli mu o bitwie, o tryumfie, o dziwach, które tam widzieli i swej nadziei na spokojne już czasy. Dziękowali też Najświętszej Panience, że powrócić im do ziemi ojczystej pozwoliła. Wzruszył się proboszcz bardzo i z tej radości mszę odprawił na powietrzu dziękczynną. Była też procesja w której całe wojsko uczestniczyło. Po mszy wszyscy udali się przed kościół i tam na pamiątkę tego pobytu dwóch żołnierzy miecze swe wbiło, w drzewo tam rosnące. Niebawem odział ruszył dalej ku stolicy, a mieszkańcy wsi jeszcze długo wspominali ich pobyt. Wbite w pień dębu dwa miecze do dziś są świadectwem dawnej potęgi Polski i wiary w czasy pokoju.



Rękojeść jednego z mieczy widać po dziś dzień w drzewie, drugi jest już niewidoczny.
Sam dąb liczy sobie ponad 600 lat.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Nieprzeczytane 16-01-2021, 13:15
Lulka's Avatar
Lulka Lulka jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Posty: 24 683
Domyślnie

Dzień dobry, bardzo ciekawy wątek

Tatarska branka z Radruża czyli prawdziwa legenda o pięknej wójtowej ...
W czasie zwiedzania pięknej cerkwi w Radrużu, na Kresach wschodnich (najstarsza cerkiew drewniana w Polsce z XV wieku) usłyszałam od przewodniczki taką opowieść:

Na cmentarzu przy cerkwi znajduje się krypta właścicieli Radruża – rodziny Andruszewskich.
Na szczególną uwagę zasługuje płyta nagrobna na tyłach cerkwi, w miejscu najbardziej wyeksponowanym,
leży tam Katarzyna Eliaszowa Dubniewiczowa, pochowana w 1682 roku. Katarzyna pochodziła z ważnej
Radruskiej rodziny wójtowskiej Dubniewiczów.

Z cerkwią i samym Radrużem związana jest niezwykła legenda, znajdująca potwierdzenie w historycznych faktach,
o Marii Dubniewiczowej, pięknej żonie wójta.
Kiedy w roku pańskim 1672 upadł Kamieniec Podolski i wraz z nim poniósł śmierć jego obrońca, mały pułkownik z wąsikiem Michał Wołodyjowski, zagony tatarskie zalały wschodnie rubieże Rzeczypospolitej.

Zanim hetman Sobieski dotarł z odsieczą, 6-7 października tegoż roku Tatarzy podeszli pod Radruż.
Pojawiło się niebezpieczeństwo spalenia wsi i cerkwi ... jedni opowiadają, że Turkom spodobała się piękna wójtowa i wytargowała u nich zgodę na zabranie jej w niewolę w zamian za obietnicę pozostawienia wsi w spokoju. Inne przekazy mówią, że pozostawiła w zaroślach dwóch synów, wybiegła naprzeciw Turkom, aby odciągnąć ich od dzieci ... wieś i tak została spustoszona, z tatarskim najeźdźcą nie było mowy o układach czy umowach.

Tymczasem piękna Maria trafiła wraz z innymi na targ niewolników w Kamieńcu, gdzie została sprzedana.
Maria już jako niewolnica ruszyła w dalszą drogę, która wiodła przez Jassy, Cecorę, przeprawa przez Dunaj.
Potem wybrzeżem Morza Czarnego, przez Bułgarię aż dotarli do Konstantynopola.
1200 km drogi, 2-3 miesiące wędrówki ... tutaj Maria została sprzedana ponownie tureckiemu dostojnikowi.

Aby przetrwać realia tureckiego haremu, należało podjąć ostrą walkę o względy władcy-męża, trzeba było zapomnieć "imię,wiarę, ojczyznę, matkę", i w tym wypadku "męża".
Marii udało się przetrwać, haremowe intrygi, pasza na łożu śmierci obdarował ją glejtem, pozwalającym na powrót do kraju.
Maria Dubniewiczowa zdecydowała się wrócić do kraju po 27 latach tureckiej niewoli.
Obdarowana kosztownościami, ukryła je w wydrążonym dyszlu chłopskiego wozu i w przebraniu, w łachmanach wróciła do Radruża.
Ale życie nie stało w miejscu, minęło tyle lat. Wójt już dawno uznał żonę za zmarłą i ożenił się ponownie z Katarzyną.

Nie wiadomo dokładnie, która żona zmarła pierwsza i kto komu ufundował płytę nagrobną.
Idąc tropem dat zachowanych na płycie nagrobnej Katarzyny, czyli drugiej żony wójta, co niektórzy mówią, że Katarzyna szczęśliwie zmarła przed powrotem Marii, i że to Maria ufundowała Katarzynie tę płytę.

Napis na płycie, położonej przy prezbiterium cerkwi, mówi:

"Tu położone jest ciało sławetnie urodzonej Jekateriny Iliaszowej Dubniewiczowej wójtowej radruskiej odeszłej od życia udręki roku 1682 miesiąca marca dnia 20 przeżywszy dotąd lat 24 i miesięcy 4 do Pana odchodzi Amen"

(informacje częściowo zaczerpnęłam z bloga http://naszepogorze.blogspot.com/201...uza-czyli.html)









__________________
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #11  
Nieprzeczytane 16-01-2021, 17:06
kobra5's Avatar
kobra5 kobra5 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Miasto: Podkarpacie
Posty: 3 000
Domyślnie

Legenda o Diablim kamieniu
"Dawno, dawno temu, gdy w okolicy Folusza nie było żadnej świątyni głęboko wierzący ludzie bardzo cierpieli z tego powodu. Cieszyły się za to diabły, bo nie było słychać dzwonów, na dźwięk których bardzo bolały je brzuchy i musiały uciekać z powrotem do piekła. Diabły rozzuchwaliły się do tego stopnia, że ciągle kusiły ludzi do złego, tak, że ci bali się z domu wychodzić. Ludzie wreszcie postanowili sprzeciwić się złu i szybko zapadła decyzja o tym, że wybudują kościół w niedalekim Cieklinie, a na jego dzwonnicy osadzą dzwony wytopione z czystego srebra. Wszyscy zabrali się do pracy. Chłopi ścieli drzewa i zebrali najodpowiedniejsze kamienie z okolicznych potoków, zaopatrzyli się też w piach i wapno. Bardzo szybko wybudowano świątynię, a dzwony do niej zamówiono w Przemyślu. Były tak ogromne i ciężkie, że do ich przewiezienia potrzeba było aż ośmiu par koni. Mieszkańcy osadzili dzwony na wieży kościoła i czekali tylko na przyjazd biskupa, który miał całość poświęcić.

Diabły się zbuntowały, bo ich los rysował się w ciemnych barwach. Poszły więc do najstarszego po poradę, a ten poskrobał się po głowie i poradził tak: 'Niech najsilniejszy z diabłów wejdzie na wysoką górę z ciężkim kamieniem i ciśnie głazem w kościół. Zniszczy go i będzie po problemie.' Aby tak magiczna sztuka się udała diabeł musi to zrobić zanim o poranku kury zapieją, bo potem straci swą diabelską moc.

Diabły wybrały więc spośród siebie najsilniejszego, który chwycił ciężki kamień i ruszył przed siebie. Męczył się strasznie, bo kamień ciężki, a droga pod górę. Sapał, dyszał, ale kamienia nie upuścił. A gdy przechodził koło Folusza spostrzegł go pewien szewc. Od razu zauważył, że szykuje się coś niedobrego. A, że znał zwyczaje diabłów i wiedział, że nie są odporne na pianie kogutów, bo dnia nie lubią tylko noc, to pobiegł jak najszybciej do kurnika. Dźgnął szydłem największego koguta jakiego znalazł, a ten zapiał wniebogłosy. Diabeł naraz stracił swą moc, kamień mu wypadł i potoczył się do foluskiego lasu. Niedługo później biskup poświęcił kościół i diabły na dobre musiały wyprowadzić się z tej okolicy. Pozostał po nim tylko ogromny kamień na którym ponoć można jeszcze odnaleźć ślady pazurów najsilniejszego z nich, który uległ mądremu szewcowi."

[IMG][/IMG]
Czy Wy też widzicie ślad czarciego kopyta?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #12  
Nieprzeczytane 17-01-2021, 00:50
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Kobra, Lulka - piękne opowieści.
-----------------------------------------------

A ja chciałam opowiedzieć historie niejakiego Józefa Dietla.
Posłuchajcie :

W wieku XIX wyjazd do Krakowa był dla Polaków wyprawą na teren obcego państwa. Wymagał posiadania paszportu, wiązał się z dreszczem emocji przy przekraczaniu granicy, wywoływał wielkie wzruszenie i trudną do opisania radość.

Rozbiory podzieliły naród polski. Utrzymywanie kontaktów między mieszkańcami poszczególnych zaborów nie było łatwe. Pewną odmianę przyniosła druga połowa XIX wieku
.

Józef Dietl - prezydent Krakowa


Józef Dietl w latach 50 tych XIX wieku

Lata młodości upłynęły mu na nauce i zdobywaniu pozycji zawodowej. Studiował w Wiedniu i tam też pokonywał pierwsze szczeble kariery lekarskiej.
Dopiero po czterdziestce ożenił się i po kilku latach wyruszył do Krakowa, gdzie miał objąć posadę w klinice uniwersyteckiej.


Kiedy Józef Dietl przeprowadzał się z Wiednia do Krakowa, dawna stolica Polski była zapadłą dziurą.
Jego młoda żona za nic nie mogła wytrzymać w brudnym, zaniedbanym mieście.
Dziewiętnaście lat młodsza małżonka nie mogła znaleźć swojego miejsca w Krakowie i opuściła męża, by wrócić do Wiednia, a to rozstanie pozostawiło w nim trwały ślad.

Czy to dlatego, gdy później został prezydentem Krakowa tak bardzo starał się poprawić jego wygląd?

Nie pociągały go myśli o zrywach narodowych, był konserwatystą i przekonywał do roztropności i namysłu w działaniu.

Zaniedbany, brudny i śmierdzący Kraków

Dla Krakowa lata pięćdziesiąte XIX wieku to bez wątpienia jeden z najgorszych okresów w historii. Po powstaniu z 1846 roku zlikwidowano niezależność Rzeczypospolitej Krakowskiej, a dawna stolica Polski zaczęła mocno podupadać.
Kraków był zaniedbany, źle skomunikowany i ciasny — z ogromnymi problemami wiązanymi z utrzymaniem czystości i stałym zagrożeniem epidemiologicznym.
Trudno się więc dziwić, że przywykła do wiedeńskiego sznytu młoda żona profesora źle się tu czuła.

Pierwszy prezydent Krakowa

Funkcję prezydenta miasta Dietl objął w 1866 roku.
Wyborowi Dietla na prezydenta Krakowa sprzyjała sytuacja polityczna w tej części Europy. Austria została osłabiona w wojnie z Prusami, Wiedeń był bardziej skłonny do ustępstw wobec prowincji.

Za jego prezydentury wyremontowano część kanałów miejskich i wybudowano nowe, a prezydent rozpoczął starania o to, by do miasta wprowadzić sieć wodociągową — dotychczas wodę pobierano z setek studni rozlokowanych w całym mieście.

Wśród istotnych problemów, dostrzegalnych wówczas dla wszystkich, było zagrożenie epidemią cholery. Dietl przystąpił do jego likwidowania, podejmując trud zasypania dawnego koryta Wisły, które obfitowało w doły ze stojącą brudną wodą wymieszaną z nieczystościami.

Przez większość swojego pobytu w Krakowie Józef Dietl mieszkał w kamienicach przy Rynku, najdłużej w szesnastowiecznej kamienicy Hetmańskiej. Na co dzień doświadczał więc tego, jak życie miejskie pozbawione odpowiedniej dbałości obniża estetykę tej części Krakowa, która mogłaby być ozdobą.
Jego staraniem wybrukowano więc Rynek.

Sypiące się Sukiennice



Główną troską prezydenta w zakresie estetyki okazały się jednak Sukiennice. W tamtym czasie poważnie rozważano ich wyburzenie.



Położony w sercu Rynku budynek był bowiem w opłakanym stanie — sypał się podpierany wspornikami z drewna, a obu stron przylegały do niego byle jak posklecane kramy.
Batalia o Sukiennice, które Dietl chciał uratować i odrestaurować, była dla niego jednym z większych wyzwań.

Zaskakującym i wyjątkowo trudnym przeciwnikiem stały się krakowskie przekupki, które naturalnie nie chciały dopuścić do żadnych zmian, żyjąc z handlu w nieestetycznych budach.



Prezydent radził sobie w ministerstwach wiedeńskich, negocjacjach z Radą Miejską, dozorcami kamienic, ale to przekupki spędzały mu sen z powiek.
Żartowano nawet, że sprawa Sukiennic tak przesłoniła mu wszystkie inne zagadnienia, że gdy pewna pacjentka w czasie wizyty w gabinecie zapytała go o to, do jakich wód ma jechać na leczenie, zamyślony odpowiedział: „Jedź pani do Sukiennic”.



Józef Dietl był prezydentem Krakowa przez niepełne dwie kadencje, do roku 1874r.
W drugich wyborach, zdobył już tylko 52% głosów. Był to koszt intensywnej pracy nad zmianą miasta, która musiała przynieść utratę popularności.
Nie udawało mu się już tak dobrze jak wcześniej pozyskiwać do planów członków samorządu, spotykał się z obojętnością i marazmem. W czerwcu 1874 roku złożył więc dymisję.




Pozdrawiam
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #13  
Nieprzeczytane 18-01-2021, 10:10
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Średniowiecze

Mieszko I – książę z dynastii Piastów.



Mieszko I według Jana Matejki


Urodził się około roku 935. Władzę po ojcu, Siemomyśle, przejął w latach pięćdziesiątych X wieku.
* Szybko wplątując się w trudną wojnę z zachodnim sąsiadem – związkiem słowiańskich plemion określanych wspólną nazwą Lutyków.
* Zdecydował się na sojusz z księciem Czech, Bolesławem Okrutnym.
* W 965 roku poślubił czeską księżniczkę Dobrawę, a w 966 – najprawdopodobniej za jej namową – zdecydował się przyjąć chrzest.
* Odprawił grono wcześniejszych żon, czy też nałożnic – wedle kronikarskiej notatki ( Gall Anonim ) było ich łącznie siedem.
* Na skutek zwycięskiej wojny z Lutykami książę zajął część Pomorza.
* Prawdopodobnie na początku swojego panowania podbił też Mazowsze.

Za sprawą granicznych utarczek i sojuszu z Czechami wdał się w konflikt z władcami Niemiec: Ottonami I i II. W 972 roku wygrał potyczkę pod Cedynią z niemiecki margrabią Hodonem, a w 979 najpewniej odparł cesarską inwazję na swój kraj.

Uwaga, tekst tylko dla czytelników o mocnych nerwach !
https://ciekawostkihistoryczne.pl/20...-piastowie-18/
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #14  
Nieprzeczytane 20-01-2021, 14:13
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Bajka o carze Sałtanie

Aleksander Puszkin


Urocza bajka Puszkina opowiada o carze Sałtanie, o jego synu księciu Gwidonie Sałtanowiczu i o pięknej księżniczce Łabędzicy.

Trzy siostry rozmawiają o tym, co by każda uczyniła, gdyby poślubił ją car Sałtan. Pierwsza obiecuje nakarmić ludzi chlebem, druga – utkać dla wszystkich szaty, trzecia – urodzić carowi syna bohatera.
Sałtan, który podsłuchuje rozmowę, wybiera na żonę najmłodszą prządkę. Wraz z nią na dwór udają się jej siostry, które planują zgubić carową.
Starsza zostaje kuchtą, średnia – tkaczką.
Urażone w swej dumie starsze siostry knują za pomocą swatki Babarychy intrygę.
Car podążający na wyprawę wojenną, otrzymuje fałszywą wiadomość, że carowa Militrysa powiła mu nie bohatera, jak obiecywała, lecz potwora.

Sałtan wydaje więc dyspozycję: umieścić Militrysę z synkiem Gwidonem w beczce i wrzucić do morza.
Po jakimś czasie wygnańcy lądują na wyspie Bujan.

Gwidon, który wyrósł już na młodzieńca, ratuje Łabędzicę zaatakowaną przez drapieżnego ptaka. Łabędzica okazuje się zaczarowaną królewną.
Łabędzica odwdzięczyła się carewiczowi wyczarowując na wyspie piękne miasto, w którym Gwidon razem z matką obejmuje rządy. W mieście tym nie brakuje cudowności, o których wieść idzie w świat.

O niezwykłym mieście opowiadają Sałtanowi kupcy, a on postanawia popłynąć na wyspę i na własne oczy zobaczyć cuda, o których bajają podróżnicy. Jednak kucharka, tkaczka i Babarycha wynajdują powody, by zatrzymać cara w domu.
Czy car Sałtan uda się w końcu na wyspę rządzoną przez Gwidona i odnajdzie ukochaną żonę i syna?

Tymczasem tęsknota za ojcem każe Gwidonowi wybrać się do niego i uświadomić mu jego pomyłkę.
Książę Gwidon dzięki zaklęciu Łabędzicy zostaje zamieniony w trzmiela i w tej postaci trzykrotnie odwiedza dwór swego ojca. Widzi knowania ciotek i wściekły, mści się na miarę owadziej postaci .....

Poniżej "Bajka o carze Sałtanie" Aleksandra Puszkin - wierszowana baśń :


https://literatura.wywrota.pl/wiersz...-saltanie.html

Bajki mają tę przewagę nad życiem, że intrygi zostają ujawnione i wszystko kończy się szczęśliwie...


Na podstawie tej baśni powstała opera Nikołaja Rimskiego-Korsakowa.
"Lot trzmiela" z opery Rimskiego-Korsakowa, to właśnie kniaź Gwidon udaje się na dwór swego ojca - cara Sałtana.

Lot trzmiela
https://www.youtube.com/watch?v=Q3jBhSFZTDM

Fragment Lot trzmiela usamodzielnił się i wszedł na estrady koncertowe jako jeden z najpopularniejszych utworów. Istnieją jego przeróżne opracowania: na fortepian, na instrument solowy z fortepianem, na zespoły kameralne i orkiestrowe.

https://www.youtube.com/watch?v=RbvJPV4CCUQ
Marek Tomaszewski & Wacław Kisielewski - Lot Trzmiela
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #15  
Nieprzeczytane 21-01-2021, 13:30
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Mahabharata
Epos opowiada o historii starożytnych Indii.



Mahabharatakhajana – „wielka opowieść o walce Bharatów”.

prywatne serwery plemiona

Epos znany jest pod trzema nazwami: Dźaja, Bharata i Mahabharata.



W Mahabharacie znajduje się legenda o tym jak bóstwa położyły na jednym ramieniu szalki cztery Wedy, a na drugim dzieło Wjasy, po czym poemat okazał się cięższy od razem wziętych Wed, toteż widząc wielkość tego dzieła, bóstwa i mędrcy zatytułowali je Mahabharata, po czym stało się ono najsłynniejsze.



Mahabharata – jeden z dwóch głównych hinduistycznych poematów epickich (obok Ramajany), i należący do głównych dzieł literatury indyjskiej.



Utwór jest często uznawany za najdłuższy epos na świecie. Jest dziesięć razy dłuższy od Odysei i Iliady razem wziętych.



W Mahabharacie znajduje się opowieść o tym, jak Wjasa podczas odbywania ascezy i medytacji w Himalajach ułożył cały poemat w myślach.



Wjasa zbierając opowieści pierwszych świętych ludzi, stworzył pierwowzór eposu.

Wjasa: Autor eposu Mahabharaty.
Znany również pod imieniem Kryszna-dwajpajana-wjasa, ponieważ był koloru czarnego oraz urodził się na wyspie.



Cytat:
Tadeusz Kornaś
Uniwersytet Jagielloński


Mahabharata
jest najdłuższym zachowanym do naszych czasów eposem, a może i najdłuższym kiedykolwiek zapisanym czy wygłaszanym. W popularnym odbiorze często mówi się o niej jako o świętej księdze hinduizmu.

Kiedy powstała Mahabharata? To poważny problem, niemożliwy jednak do precyzyjnego rozstrzygnięcia. Klaus Mylius twierdzi, żeierwsze wyraźnie przekazane ślady świadczące o znajomości eposu możemy odczytać z Aśwalajanagryhjasutry, którą przypuszczalnie wolno jest datować na V wiek przed Chr. Z całą jednak pewnością Mahabharata nie jest dziełem jednego autora (tradycyjnie przypisuje się ją Wjasie) i nie powstała od razu w całości.

Ale Mahabharata to nie kronika historyczna. Wojna w niej przedstawiona ma bowiem strukturę zdecydowanie przekraczającą ludzką perspektywę. Choć walczący nie są tego świadomi, wywołał ją Brahma, pragnąc w ten sposób uwolnić Ziemię od nadmiaru wciąż mnożących się ludzi, a Kriszna, wcielenie boga Wisznu, uczestniczy w bitwie jako woźnica zaprzęgu Ardźuny. Jak pisze Mircea Eliade: „Mahabharata opisuje koniec jednego świata, po którym następuje nowy świat”.
I dalej: odbywa się „gigantyczna bitwa między siłami «dobra» i «zła», (...) zagłada na miarę kosmiczną”.
Mahabharata była niegdyś rozpowszechniana przede wszystkim przez królewskich pieśniarzy nadwornych (suta) oraz wędrownych pieśniarzy (kuśilawa), którzy wprawdzie zajmowali niższą pozycję społeczną, ale mieli o wiele większą siłę oddziaływania, recytowali bowiem dla bardzo szerokiego grona osób. Tutaj też kryje się jedna z tajemnic Mahabharaty – była ona najczęściej właśnie recytowana, a nie czytana.
Mnemotechniczne umiejętności wykształcone przez braminów czy pieśniarzy były niezwykłe, często połączone z gestami, i pozwalały zapamiętać ogromne partie tekstów.

Niektóre historie z Mahabharaty są adaptowane jako opowieści dla dzieci, inne śloki służą jako pouczenia duchowe dla poszukujących wiedzy i jogi. Mahabharata po prostu jest jednym z centralnych mitów Indii.

Mahabharata ukazuje czas przełomu: spór, wojnę i przechodzenie do kolejnej, mrocznej ery ludzkości. Bez względu na działania bohaterów ta zmiana będzie nieodwołalna i się dokona.




Mahabharata w reżyserii Petera Brooka :
Peter Brook – brytyjski reżyser teatralny, filmowy oraz operowy, a także pisarz i producent.

Cytat:
Film Mahabharata (1985r.) Petera Brooka jest dziełem wyjątkowym, niezwykle pięknym i ambitnym artystycznie. Czy jednak reżyserowi udało się stworzyć dzieło multikulturowe, rozumiane i cenione przez wszystkich? Można mieć wątpliwości. W Indiach film został przyjęty ze sporą rezerwą. Obejrzała go tylko nieliczna grupa widzów. Przyczyn było wiele, między innymi sposób przedstawienia boga Kriszny. Można jednak dodać, że z podobną rezerwą i niezrozumieniem są w Europie traktowane indyjskie adaptacje Mahabharaty. Czy więc w ogóle możliwe jest stworzenie dzieła międzykulturowego, przekroczenie barier tradycji, religii, obyczajowości?


__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #16  
Nieprzeczytane 26-01-2021, 09:26
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !



Do lekarza zgłosiła się Olga Boznańska, narzekając na silny rozstrój nerwowy. Lekarz zalecił jej dietę, unikanie podniet, picia alkoholu i palenia.
- Ponadto niech się pani trzyma z daleka od osób, które działają pani na nerwy, i proszę się zgłosić za dwa tygodnie.
Minął miesiąc, a artystka się nie zgłosiła. Lekarz spotyka ją przypadkowo i pyta:
- Dlaczego pani nie przyszła?
- Miałam się trzymać z daleka od ludzi, którzy działają mi na nerwy...



Jeszcze w czasach carskich poszedł Józef Pankiewicz do urzędu załatwić jakąś sprawę.
- Wasza familia? - pyta urzędnik.
- Pankiewicz - usłyszał odpowiedź.
- Dobrze, dobrze, każdy Polak to pan. Piszy Kiewicz - zwrócił się do kancelisty.



Pewnego razu Mieczysław Karłowicz wybrał się na ryby, łowił jednak w głuchym ustroniu, gdyż nie posiadał urzędowego zezwolenia. Nagle jak spod ziemi wyrasta strażnik i surowym tonem pyta:
- Jakim prawem łowi pan tutaj pstrągi?
- Mój przyjacielu - odpowiada Karłowicz z niezmąconym spokojem - czynię tak pod nakazem nieodpartej przemocy niezgłębionego, intuicyjnego geniuszu ludzkiego nad upośledzoną nędzną kreaturą..
- Wybaczy pan - mówi zmieszany strażnik, zdejmując czapkę i kłaniając się nisko - ale kto by tam znał te wszystkie nowe zarządzenia.
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #17  
Nieprzeczytane 26-01-2021, 09:33
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Karol Darwin został kiedyś zaproszony na obiad. Przy stole jego sąsiadką była piękna młoda dama.
- Panie Darwin - zwróciła się do niego dama - pan twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy. Czy to mnie również dotyczy?
- Oczywiście - odpowiedział uczony - lecz pani nie pochodzi od zwykłej małpy, ale od czarującej.






Teoria ewolucji do dziś budzi spory. W momencie, kiedy Darwin ją ogłosił, spotkał się między innymi z zarzutami o herezję.

W 1836 roku Karol Darwin wrócił z wyprawy badawczej dookoła świata okrętem HMS Beagle, podczas której udało mu się zgromadzić cenny materiał geologiczny – szczątki wielu wymarłych gatunków zwierząt (m.in. szczątki 12 wymarłych gatunków zięb z Galapagos) – który szybko zapewnił mu pozycję wybitnego geologa. Jednak dał się przekonać, że nie można żyć samą nauką. I tak 29 stycznia 1839 roku wziął ślub z Emmą Wedgwood. Przeżyli szczęśliwie 40 lat, doczekali się 10 dzieci (troje z nich zmarło w dzieciństwie). Przetrwali także burzę związaną z oskarżeniami o herezję, z którymi Darwin spotkał się po publikacji w 1859 roku swojego najważniejszego dzieła, czyli „O powstawaniu gatunków”. Głęboko wierząca Emma mimo wszystko nie odwróciła się od męża i wspierała go w trudnych chwilach .....



Pozdrawiam
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #18  
Nieprzeczytane 01-02-2021, 09:02
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Daleko, daleko, za górą, za rzeką, za zielonym borem, za modrym jeziorem, ...........



Baśń o pięknej Parysadzie i o ptaku Bulbulezarze

Bolesław Leśmian




https://www.litres.ru/boleslaw-lesmi...chitat-onlayn/




Cytat:

Ta jedna z Klechd sezamowych Bolesława Leśmiana, opartych na Księdze tysiąca i jednej nocy, łączy tajemniczą atmosferę Orientu z nieposkromioną wyobraźnią wielkiego polskiego poety. Bohaterką opowieści jest rozkapryszona księżniczka, która dla błahej zachcianki wyprawia braci w nadzwyczaj niebezpieczną podróż. Kiedy jednak ulegają złym mocom i zostają obróceni w kamień, w Parysadzie budzi się odwaga i gotowość do poświęceń: rusza na ratunek, nie zważając na jakiekolwiek przeszkody. Czy zdoła ocalić ukochanych braci i dowiedzieć się, co tak naprawdę jest w życiu ważne?
__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
  #19  
Nieprzeczytane 01-02-2021, 20:47
ewelina117's Avatar
ewelina117 ewelina117 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2016
Miasto: Łódź
Posty: 1 621
Domyślnie

Witam Bolesław Leśmian napisał również swoją wersję przygód Sindbada Żeglarza z "Księgi tysiąca i jednej nocy".
Sindbad Żeglarz mieszka z wujem Tarabukiem – poetą, w Bagdadzie. Pewnego dnia, zachęcony przez Diabła Morskiego, postanawia wypłynąć w świat. W swojej podróży przeżywa wiele przygód.

Odpowiedź z Cytowaniem
  #20  
Nieprzeczytane 03-02-2021, 16:41
Martyna321's Avatar
Martyna321 Martyna321 jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Feb 2019
Miasto: Sosnowiec, polska
Posty: 4 814
Domyślnie

Witam !

Witaj Ewa ! Pozdrawiam.
____________________________

Dzisiaj będzie o :

Czarownice z Gór Świętokrzyskich




"Podania przekazują, że w Górach Świętokrzyskich od dawna zamieszkiwały czarownice, które różne czary czynić umiały.



Poczesne miejsce zajmuje w tych podaniach Łysa Góra, ubarwiona fantastycznymi legendami o sabatach wiedźm, które zlatują się tu na miotłach, unoszących się dzięki tajemniczym i dość zabawnym słowom: ,,Płot – nie płot, słota – nie słota, wieś – nie wieś, a ty biesie nieś!”



Czarownice zsyłały na ludzi śmierć i chorobę, marnowały mienie, odbierały mleko krowom, zatruwały trzodę i drób, wywoływały burzę, odbierały miłość mężów i kochanków.



O północy siadały na miotły, wymawiały słowa zaklęcia, i niesione wiatrem przylatywały na umówione polany. Kiedy wichura szalała na świecie, łamiąc drzewa i zrywając strzechy, wiadomo było, że na Łysej Górze wiedźmy wyprawiają wesele.

Czarownice zajmowały się również rzucaniem uroków i zbieraniem ziół, które były im potrzebne do odprawiania czarów. Chowały skrzętnie znalezione pióra wronie, kawałki gwoździ, kopyta końskie, sierść bydlęcą i kosie rogi. Do rozmaitych guseł używały podobnie jak owczarze, frędzli od kościelnych chorągwi, stuł czy ręczników z ołtarzy oraz kawałków świec. Najchętniej jednak posługiwały się chrząstkami ze skrzydeł nietoperzy, na które polowały w noc świętojańską. Dotknięciem widełkami wiedźmy mogły zmienić psa w mysz, a kota w kartofel.



Kobiety z okolic, aby poznać trochę rzemiosła czarownic, spotykały się z wiedźmami z Łysej Góry i Łysicy, ponieważ one miały najbliższe z diabłem stosunki, i od nich można było nauczyć się tajemnicy rzucania uroków czy dostać specjalne zioła.

Ludzie z Gór Świętokrzyskich uważali, że czarownice mogą woźnicę i konia omamić, iż pod wpływem czarów nie dojadą do celu.

Wiedźmy do swoich guseł używały także rogów jelenia, lub ciasta na chleb, do którego wsypywały proszek z różnych trujących ziół utarty.



W lasach świętokrzyskich rośnie ziele podobne do mięty, nazywane zielem świętego Jana. Czarownice wędrowały po nie na Łysicę w noc Kupały. Uszczknięty czubek tego ziela ma ponoć moc czarodziejską, dlatego wiedźmy starały się tej nocy – co zapewniało skuteczność czarów – zerwać go jak najwięcej.

Czarownicami były nie tylko stare, samotne kobiety, ale również i młode, nieraz zamężne chłopki, ukrywające przed mężem swoje niecne postępki. Zdarzały się ponoć przypadki, że wiedźmami były nawet gospodynie księży. Przed jazdą na miotle nacierały się pod pachami specjalną maścią, sporządzoną z jaszczurek i węży, wróblich piórek i żabiego skrzeku – według tajemnych recept.

Wyfruwały z komina, lub wzbijały się w górę na rozstajach dróg.






Minął już bezpowrotnie świat czarownic, wiedźm,
topielic, diabłów, biesów, czartów, wiedźm i strzyg, które rodzą się z zębami.



Ale czy zupełnie zaginęły? "





__________________
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

 



Podobne wątki
Wątek Autor wątku Senior Cafe Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Mity, legendy i baśnie w malarstwie Bianka Sztuka, kulturoznawstwo 191 28-12-2020 21:25
Koniec legendy rocka. R.E.M. zakończyła działalność - komentarze 83.26.90.xxx Ogólny 1 22-09-2011 14:13
Co śmieszy seniora cz. III - anegdoty, dowcipy, obrazki... :)) zenio Humor, zabawa - wątki archiwalne 525 21-09-2010 17:24
Bajki I Legendy Dla Dorosłych ! inka-ni Humor, zabawa - wątki archiwalne 6 19-06-2010 19:36
Co śmieszy seniora - anegdoty, dowcipy, rzarty :-) zenio Humor, zabawa - wątki archiwalne 512 15-06-2009 19:27

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:18.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.