menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe > Kultura > Książka, literatura, poezja
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

Książka, literatura, poezja Literatura, dyskusje, własne próby pisarsko-poetyckie.

Odpowiedz
Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
  #301  
Nieprzeczytane 25-11-2016, 09:54
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 004
Domyślnie

Orzeł siedział sobie na drzewie, odpoczywał i nic nie robił.
Mały królik zobaczył orła i zapytał:
- czy ja też mogę sobie tak usiąść i nic nie robić?
Na to orzeł:
- Pewnie dlaczego nie.
Więc królik usiadł pod drzewem i odpoczywał.
Nagle pojawił się lis, skoczył na królika i zjadł go.

Morał: Żeby siedzieć i nic nie robić, trzeba siedzieć odpowiednio wysoko!


Z kalendarza
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #302  
Nieprzeczytane 20-12-2016, 22:01
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 004
Domyślnie Bruno Ferrero

Dawno temu żył stary pasterz, który lubił wpatrywać się nocami w gwiazdy i dobrze znał ich wędrówki. Wsparty na swojej lasce, z wzrokiem utkwionym w gwiazdy, pasterz stał kiedyś długo bez ruchu.
– On przyjdzie! – powiedział.
– Kiedy przyjdzie? – spytał go wnuczek.
– Niedługo!
Inni pasterze śmiali się z niego.
– Niedługo! – szydzili. – Mówisz tak od tylu lat!
Starzec nie dbał o ich szyderstwa, zasmucała go jedynie wątpliwość, jaką dostrzegał w oczach własnego wnuka. Gdyby umarł, kto powtarzałby przepowiednie proroka? Oby On nadszedł szybko! Serce starca przepełnione było oczekiwaniem.
– Czy On nosić będzie złotą koronę? – pytanie wnuczka przerwało jego rozważanie.


– Tak!
– A srebrny miecz?
– Tak!
– A płaszcz purpurowy?
– Tak, tak!
Wnuczek był zadowolony. Chłopiec siedział na kamieniu i grał na flecie. Starzec słuchał. Malec grał każdego dnia lepiej, jego muzyka stawała się coraz czystsza. Ćwiczył rano i wieczorem, codziennie. Chciał być gotów, gdy nadejdzie Król.

Nikt nie umiał grać tak jak on.
– A czy zagrałbyś również królowi bez korony, bez miecza i bez purpurowego płaszcza? – zapytał starzec.
– Nie! – odpowiedział wnuk. Król bez korony, miecza i purpurowego płaszcza, jak mógłby wynagrodzić jego granie? Z pewnością nie złotem i srebrem! Król z koroną, mieczem i płaszczem purpurowym mógłby uczynić go bogatym, a wtedy inni zdumieliby się ogromnie i zazdrościli mu.
Stary pasterz był smutny. Ach, dlaczego przyrzekł wnukowi to, w co sam nie wierzył? W jaki sposób miałby Król przybyć? Na chmurach z nieba? Z wieczności? Czy byłby dzieckiem? Biednym czy bogatym? Z pewnością bez korony, bez miecza i bez purpurowego płaszcza a jednak byłby możniejszy od wszystkich innych królów.Jak przekonać o tym wnuczka?
Pewnej nocy na niebie pojawiły się znaki, których dziadek od dawna poszukiwał. Gwiazdy świeciły jaśniej niż zazwyczaj. Nad miastem Betlejem świeciła wielka gwiazda. Ukazali się aniołowie i powiedzieli:
– „Nie bójcie się! Dziś narodził się wasz Zbawiciel!”
Chłopiec pobiegł naprzód, ku światłu. Pod płaszczem na piersi miał flet. Biegł jak tylko mógł najszybciej. Przybiegł jako pierwszy i patrzył na Dziecko, które leżało w żłobie i zawinięte było w pieluszki. Mężczyzna i kobieta wpatrywali się w Nie z radością. Inni pasterze, którzy dotarli za nim, uklękli przed Dzieciątkiem. Dziadek adorował je. Czy to był właśnie Król, którego przyrzekł mu dziadek?
„Nie, to musi być pomyłka! Nie będzie tu grał”. Odwrócił się rozczarowany i pełen złości. Odszedł nocą. Nie zobaczył ani ogromu nieba, ani aniołów, które przelatywały nad stajenką. Ale potem posłyszał płacz Dziecka. Nie chciał go słuchać. Zatkał sobie uszy i uciekł. Ale ten płacz prześladował chłopca, chwytał za serce, aż wreszcie zmusił do powrotu, do stajenki. I oto znalazł się tam po raz drugi. Zobaczył, że Maryja, Józef i pasterze byli przestraszeni i starali się pocieszyć płaczące Dzieciątko. Ale na próżno. Co mogło stać się dziecku?
Wyciągnął flet spod płaszcza i zaczął grać. Dziecko uspokoiło się natychmiast. Ucichło łkanie. Spojrzało na chłopca i uśmiechnęło się.
Wówczas pastuszek uradował się i poczuł, że ten uśmiech ubogacił go bardziej od całego złota i srebra świata.
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan

Ostatnio edytowane przez nutaDo : 20-12-2016 o 22:06.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #303  
Nieprzeczytane 22-12-2016, 10:30
oliku oliku jest offline
Czasem zajrzy
 
Zarejestrowany: Feb 2015
Posty: 105
Domyślnie

W sam raz na Boże Narodzenie.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #304  
Nieprzeczytane 02-01-2017, 17:12
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie

__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #305  
Nieprzeczytane 03-01-2017, 19:31
elizka's Avatar
elizka elizka jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Polska
Posty: 10 594
Domyślnie

Cztery świece




Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiały.

Pierwsza powiedziała: - Ja jestem POKÓJ.

Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić. Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć.

I płomień tej świecy zgasł.

Druga: Ja jestem WIARA.

Niestety nie jestem nikomu potrzebna. Ludzie nie chcą o mnie wiedzieć, nie ma sensu, żebym dalej płonęła.

Ledwie to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją.

Trzecia: Ja jestem MIŁOŚĆ.

Nie mam już siły płonąć. Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć. Nienawidzą najbardziej tych, których kochają - swoich bliskich.

I nie czekając długo i ta świeca zgasła.

Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece.
Przestraszone zawołało:
- Co robicie? Musicie płonąć!
Boję się ciemności!

I zapłakało.

Wzruszona czwarta świeca powiedziała:
- Nie bój się! Dopóki ja płonę zawsze możemy zapalić tamte świece.

Ja jestem NADZIEJA.

Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma, dziecko wzięło świecę i zapaliło pozostałe świece.


Dopóki płonie NADZIEJA zawsze można rozpalić pokój, miłość i wiarę.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #306  
Nieprzeczytane 04-01-2017, 22:41
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie

Dawać innym nadzieję


Zbyt wiele jest przemocy na świecie, zbyt wiele przemocy wśród ludzi. Światowe mocarstwa mogą w każdej chwili wysadzić świat w powietrze: wystarczy tylko zapalić jeden lont. W dawniejszych czasach następstwa ludzkiej głupoty i krótkowzroczności były ograniczone przez techniczną niemożność. Dzisiaj mogą być katastrofalne. Między cywilizacyjnym postępem człowieka, a jego moralnym rozwojem powstała ogromna przepaść.


Idźmy nowymi drogami.
Użyczajmy sobie nawzajem nadziei.
Bo nadzieja istnieje.
Słońce nigdy nie jest znużone
i wstaje każdego poranka na nowo.
Jeszcze rodzą się dzieci
ze śmiejącymi oczyma.
Jeszcze istnieje wielu ludzi,
w których piersiach bije wrażliwe serce.
Dać nadzieję, znaczy nieraz tyle,
co przywrócić życie drugiemu,
czuć się za drugiego odpowiedzialnym.
Gdzie jeden kwiat znowu może zakwitnąć,
pewnego dnia rozkwitną ich tysiące!
Phil Bosmans
__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #307  
Nieprzeczytane 08-01-2017, 19:44
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie

Jak sól


Żył sobie kiedyś pewien król, który nosił szlachetne imię Henryk Mądry. Posiadał trzy córki, o imionach: Alba, Bettina i Szarlota. W skrytości król najbardziej uwielbiał Szarlotę. Będąc zmuszony do tego, aby zdecydować o tym, która z nich będzie następczynią tronu, wezwał je wszystkie do siebie i zapytał: "Moje kochane córki, jak bardzo mnie kochacie?".
Najstarsza odpowiedziała mu: "Ojcze, kocham cię jak światło dnia, jak słońce, które obdarowuje drzewa swoim ciepłem. Ty jesteś moim światłem!".
Szczęśliwy król, kazał usiąść Albie przy swojej prawicy, po czym zawołał drugą córkę. Bettina powiedziała mu: "Ojcze, kocham cię jak największy skarb świata, twoja mądrość jest o wiele cenniejsza od złota i drogocennych kamieni. Ty jesteś moim bogactwem!".
Pocieszony i uszczęśliwiony wyznaniem córki ojciec, kazał jej usiąść po swojej lewicy. Potem zawołał Szarlotę. "A ty, moja malutka, jak bardzo mnie kochasz?" - zapytał ją z czułością. Dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała bez żadnego wahania: "Ojcze, kocham cię tak bardzo jak sól kuchenną!".
Król zaniemówił: "Co powiedziałaś? Ojcze, kocham cię jak sól kuchenną?".
Król nie zdołał powstrzymać swego gniewu i krzyknął ze złością: "Niewdzięcznico! Jak śmiesz traktować mnie w ten sposób ty, która byłaś jasnością moich oczu. Precz ode mnie! Pozbawiam się mojego ojcostwa i każę ci się wynieść!".
Biedna Szarlota, nie mogąc powstrzymać się od płaczu, musiała opuścić dwór i królestwo swego ojca. Zaczęła więc pracować w kuchni ościennego króla. A że była piękna, dobra i umiała wspaniale gotować, już w niedługim czasie została główną kuchmistrzynią króla.
Pewnego dnia przybył z wizytą do pałacu król Henryk. Wszyscy mówili o nim, że był bardzo smutny i samotny. Miał trzy córki, ale pierwsza z nich uciekła z pewnym kalifornijskim gitarzystą. Druga wyjechała do Australii, aby hodować kangury, a najmłodsza z nich została wygnana przez samego króla. Szarlota natychmiast rozpoznała swojego ojca. Poszła zaraz do kuchni i zaczęła przygotowywać najwspanialsze potrawy. Jednak zamiast dodawać do nich soli dosypywała cukier.
Podczas całego obiadu wszyscy kręcili nosami i robili miny: każdy próbował jakieś danie i w chwilę po tym w nieprzyzwoity sposób wypluwał je w serwetkę. Rozwścieczony król nakazał przywołać do siebie kucharkę. Wezwana Szarlota powiedziała wtedy spokojnie: "Kiedyś mój ojciec wygnał mnie z domu za to, że powiedziałam mu, iż kocham go jak sól kuchenną, która nadaje smaku wszystkim potrawom. Właśnie dlatego nie chcąc mu robić kolejnej przykrości dodałam do wszystkich potraw cukier".
Król Henryk podniósł się ze łzami w oczach: "To sól mądrości przemawia przez twoje słowa, moja córko. Przebacz mi i przyjmij moją koronę".
Zarządzono wielkie przyjęcie, a wszyscy zaproszeni płakali z radości: ówczesne królewskie kroniki zaświadczają, że wszystkie ich łzy były słone.



"Jesteście solą ziemi" (Mt 5,13).

Bruno Ferrero
__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #308  
Nieprzeczytane 13-01-2017, 20:12
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 004
Domyślnie Konrad Dziennik

Bajka o pewnej kozie

Pewna koza z małej wsi
o dorodnym capie śni
że odnajdzie go w swym życiu
o tym marzy wciąż w ukryciu
w koło capów trochę żyje
jeden pije drugi tyje
a ten trzeci się nie myje!
Ona capa chce dobrego
a nie kozła ofiarnego
co pomoże i doradzi
z inną kozą jej nie zdradzi
co opieką ją otoczy
na pastwisku czymś zaskoczy
domu trzymać się on będzie
tak cap serce jej zdobędzie
czy to dużo czy to wiele?
ma być kozioł a nie ciele
ma być capem a nie ciapą
albo jakąś fajtłapą
ma być silny na pastwisku
a nie tylko mocny w pysku
Daje wszędzie ogłoszenia
szukam kozła nie jelenia
szukam jego samotnego
a nie capa fałszywego
Dałam szansę nie jednemu
lecz odchodzą nie wiem czemu
może ze mną coś nie tak
Boże proszę daj mi znak
Trudna sprawa będę sama
będę jadła załamana
albo zrobię coś dla siebie
z tego stanu się wygrzebie
Tak nam koza lata żyła
o najlepszym capie śniła

Jaki morał z tego płynie?

Każda koza chce mieć capa
gdy mijają kozom lata
dobry nawet fajtłapa.

__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #309  
Nieprzeczytane 22-01-2017, 18:14
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie

Cytat:
Napisał nutaDo


Każda koza chce mieć capa
gdy mijają kozom lata
dobry nawet fajtłapa.


Nutko,świetna bajka morałem
__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #310  
Nieprzeczytane 22-01-2017, 18:19
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie z świętokrzyskich legend

Legenda o źródle świętego Franciszka



Bardzo dawno temu stał na Łysicy okazały zamek, jaśniejący z daleka na tle granatowego kożucha rozległych borów. W komnatach urządzonych tak przepięknie, że oczy bolały od patrzenia na te wszystkie wspaniałości, mieszkały dwie siostry. Starsza - kruczowłosa, energiczna, w której krew kipiała od nadmiaru energii, i młodsza, będąca jej przeciwieństwem - o złocistych włosach, spokojna, często samotnie snująca się po lesie.

Pewnego dnia do zamku przybył rycerz, szukający noclegu. Zmęczony całodzienną wędrówką, załomotał do bramy i został gościnnie przez siostry przyjęty. Urzeczony ich urodą, jakby zapomniał o celu podróży i przedłużał swój pobyt w zamku. Także obie dziedziczki zadurzyły się w urodziwym młodzieńcu i zabiegały o jego względy. Rycerz był w rozterce - nie wiedział, którą obdarzyć swoim uczuciem.
W tej rywalizacji zwyciężyła energiczna i zalotna starsza siostra. W końcu młodzieniec ją właśnie umiłował. Dni i noce spędzali we dwoje. Młodsza wyraźnie posmutniała i już wczesnym rankiem wymykała się na leśne ścieżki Łysicy. Kruczowłosą, zazdrosną o kochanka, drażniła obecność pięknej siostrzyczki, więc postanowiła pozbyć się rywalki. Po długich namowach nakłoniła wreszcie rycerza do zrzucenia siostry w przepaść. Ten zbrodniczy zamiar nie powiódł się - nie zastali dziewczyny w komnacie, bo o wschodzie słońca wyszła do lasu.
Zła myśl nadal prześladowała wyrodną siostrę. Postanowiła dolać trucizny do miodu i podać spragnionej, gdy z boru powróci.
Czara miodu zaprawionego jadem była przygotowana, gdy niewinna siostra wracała do zamku. Drobnymi stopami strącała z traw i paproci krople porannej rosy. Krople — parując — zamieniały się w puszyste chmury i unosiły ku słońcu. Ale po chwili obłoki poczerniały, skłębiły się i ruszyły śladem dziewczyny. Nagle zrobiło się ciemno i ponuro. Zerwała się straszna burza. Gromy uderzały raz po raz.
Już dobiegała do bram zamku, gdy ogromna błyskawica rozdarła niebo i oślepiła wszystko co żyło. Potężny huk gromu potoczył się po puszczy, gwałtownie zadrżała góra i strzeliste jodły. Przewrócona na ziemię dziewczyna z przerażeniem zobaczyła, że zamek rozpadł się w gruzy. Pozostały po nim jedynie potężne głazy na stoku Łysicy. Podniosła się i podbiegła do rumowiska, ale na próżno szukała ciał kochanków. Zapłakała rzewnie, a jej łzy spływały po kamieniach, jakby chciały zmyć grzech siostry.

Łez nazbierało się tak dużo, że do dziś zasilają źródełko, nazwane źródłem świętego Franciszka, od stojącej obok kaplicy. Wylane z prawdziwej rozpaczy - mają cudowną moc leczenia oczu. Rankiem każdego dnia, strącając krople rosy z ogromnych paproci, nieznany ,,ktoś" wskazuje drogę do źródła. Krynica wypływa u stóp Łysicy, na skraju Puszczy Jodłowej, zaledwie kilkaset metrów od klasztoru w Świętej Katarzynie.
W dawnych czasach obfite źródło wylewało się na pobliskie ścieżki leśne. Obecnie jest obudowaną kwarcem studnią, w której, jak w lustrze, przeglądają się stare jodły. Woda w niej oddycha wydobywającymi się na powierzchnię i pękającymi bańkami gazu, a na dnie gotuje się, jakby pod spodem czarownice z gołoborza swoje miotły paliły. Źródło od dawien dawna ma stałą temperaturę i nigdy nie zamarza.
Przyjeżdżali tu ludzie z dalekich stron, by wodą ze źródła leczyć choroby oczu, odwiedzali krynicę niewidomi. A szczególnej właściwości tego źródła doświadczyły na sobie niektóre kobiety, gdyż ilekroć napiły się z niego wody, zaraz nabierały chęci do życia i... rodziły synów.
Gdy już zmarł pustelnik Wacławek, który wzniósł tu drewniany kościół Świętej Katarzyny, biskup krakowski Jan Rzeszowski postanowił zbudować murowany klasztor na polanie niedaleko źródła świętego Franciszka. Robotnicy powbijali kołki wytyczające miejsce budowy, zwieźli kamienie i drzewo. Pracowali w pocie czoła cały dzień, a następnego ranka nawet śladu nie znaleźli po wczorajszej robocie. Zdziwili się wielce, ale w końcu wszystko odszukali: budulec leżał dokładnie w tym miejscu, gdzie dziś stoi klasztor. Przewieźli wszystko raz jeszcze i znów zaczęli budować. Trzeciego dnia ponownie zastali polanę pustą. Orzekli: — To pewnie czarty przeszkadzają! — i znów zwieźli budulec.
Ale kiedy nadal tajemniczym sposobem znikały ślady ich pracy - ustąpili i zbudowali klasztor tu, gdzie stoi obecnie.


__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #311  
Nieprzeczytane 19-02-2017, 19:22
elizka's Avatar
elizka elizka jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Polska
Posty: 10 594
Domyślnie

Nie wiek jest najważniejszy

Nie za młody, nie za stary

Jakość życia to nie kwestia chronologii.
Zanim uznasz, że jesteś za stary lub za młody na nowe przedsięwzięcie czy nowe wyzwanie, weź pod uwagę życie paru osób, które nie pozwoliły, by wiek stanął im na przeszkodzie w osiąganiu zamierzeń.

- George Burns zdobył swego jedynego Oscara, mając osiemdziesiątkę.

- Golda Meir została premierem Izraela, mając siedemdziesiąt jeden lat.

- Mozart miał siedem lat, gdy opublikowano jego pierwszą kompozycję.

- Babcia Moses zaczęła malować po osiemdziesiątce. Przez resztę życia namalowała ponad 1500 obrazów, z czego jedną czwartą mając setkę na karku.

- Benjamin Franklin opublikował pierwszy artykuł prasowy, kiedy miał szesnaście lat, a współtworzył konstytucję Stanów Zjednoczonych, gdy miał lat osiemdziesiąt jeden.

- Michał Anioł malował freski w Kaplicy Sykstyńskiej w wieku siedemdziesięciu jeden lat.

- S. I. Hayakawa w wieku siedemdziesięciu lat przestał pełnić funkcję rektora uniwersytetu stanowego w San Francisco, a następnie został wybrany do senatu.

http://adonai.pl/opowiadania/
Odpowiedź z Cytowaniem
  #312  
Nieprzeczytane 19-02-2017, 20:44
nutaDo's Avatar
nutaDo nutaDo jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 6 004
Domyślnie

Cebulka

Była sobie kiedyś zła baba, no i umarła. I nie zostało po niej ani jednego dobrego uczynku. Uchwycili ją diabli i rzucili do ognistego jeziora. Zaś anioł stróż stoi i medytuje: "jaki by tu znaleźć jej dobry uczynek, by Panu Bogu powiedzieć". Naraz przypomniał sobie i rzekł do Pana Boga: "Ona, powiada, z warzywnika cebulkę wyrwała i dała żebraczce". I odpowiedział Pan Bóg: "Weź, mówi, tę cebulkę, wsadź do jeziora, niech się baba za cebulkę chwyci, a ty ją pociągnij; jeśli ją wyciągniesz z tego jeziora, to niech sobie do raju idzie, jeżeli się cebulka oberwie, to niech zostanie tam, gdzie jest".

Pobiegł anioł do baby, podał jej cebulkę: "Naści, powiada, babo, złap się i trzymaj". I począł ją ostrożnie wyciągać; już, już miał ją wyciągnąć, gdy inni grzesznicy w jeziorze, zobaczywszy, że ją wyciągają, dalejże czepiać się jej, aby razem z nią się wydostać. A baba była zła, bardzo zła, i dalejże nogami wierzgać. "Mnie wyciąga, nie was; moja cebulka, nie wasza." Ledwo to powiedziała, cebulka się urwała. I wpadła baba do jeziora i gore po dziś dzień. A anioł zapłakał i odszedł.


Fiodor Dostojewski
__________________
'Wznieś serce nad zło" J. Cygan
Odpowiedź z Cytowaniem
  #313  
Nieprzeczytane 30-03-2017, 19:44
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie

Dom


Ernestyna Schuman-Heink nie jest pierwszą osobą,
która zapytała: "Cóż to takiego dom?".
Lecz jej odpowiedź należy do najpiękniejszych, jakie zostały spisane:
"Dach, który chroni przed deszczem.
Cztery ściany, które osłaniają od wiatru.
Podłogi, które bronią przed zimnem.
Tak, lecz dom to coś znacznie więcej.
To śmiech dziecka, matczyna pieśń, ojcowska siła.
Ciepło kochających serc, blask szczęśliwych oczu, dobroć, lojalność, koleżeństwo.
Dom, to dla młodych pierwsza szkoła i pierwszy kościół.
Tu uczą się, co jest właściwe, dobre i co miłe.
Miejsce, gdzie odnajdują pociechę, gdy są zranione albo chore.

Gdzie matkom i ojcom okazuje się miłość i szacunek.

Gdzie dzieci są upragnione.

Gdzie najzwyklejsze jedzenie jest godne królów, bo zarobiono na nie własną pracą.

Gdzie nie tyle pieniądze są ważne, co pełna miłości dobroć.

Gdzie nawet czajnik na herbatę wyśpiewuje ze szczęścia.

To właśnie jest dom. Niech Bóg go błogosławi."
__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
  #314  
Nieprzeczytane 19-04-2017, 22:19
Vika's Avatar
Vika Vika jest offline
Stały bywalec
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Miasto: świętokrzyskie
Posty: 5 263
Domyślnie Proza i poezja...słowa

Z książki '' Odpowiedzialność i styl''

''Opowiadają, że w Nowym Jorku na Brooklińskim moście stał ślepy żebrak. Pewnego dnia ktoś go zapytał, ile, przeciętnie biorąc, dają mu przechodnie w ciągu dnia. Biedak odparł, że suma ta rzadko dochodzi dwóch dolarów. Nieznajomy wziął tabliczkę zawieszoną na szyi żebraka, gdzie była wzmianka o jego kalectwie. Odwrócił ją i po drugiej stronie napisał parę słów. Potem zwrócił ją ślepcowi mówiąc: „Dopisałem tu zdanie, które poważnie podniesie twoje dochody. Wrócę za miesiąc. Powiesz mi wtedy, jaki był skutek”.
Po miesiącu żebrak powiada: „Jak mam panu dziękować? Dostaję teraz dziennie dziesięć do piętnastu dolarów. To cud prawdziwy. Co pan tam dopisał, co to za zdanie, któremu zawdzięczam tyle datków?” – „To bardzo proste – odparł ów człowiek – zamiast: «Ślepy od urodzenia», napisałem: «Przyjdzie wiosna, a ja jej nie zobaczę.»”

Roger Caillois
__________________
''Bądź człowiekiem wśród stworzeń, bratem między braćmi” św.Franciszek
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

 




Podobne wątki
Wątek Autor wątku Senior Cafe Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Stare niezapomniane bajki naszego dzieciństwa Małgosia B. Książka, literatura, poezja 101 03-12-2013 22:41
Bajki, piosenki i inne interesujące strony dla dzieci Melissa Jestem babcią, jestem dziadkiem 23 19-12-2012 15:12
Bajki I Legendy Dla Dorosłych ! inka-ni Humor, zabawa - wątki archiwalne 6 19-06-2010 18:36
Opowiadania kresowe Lotka Książka, literatura, poezja 1 29-05-2010 11:04

Narzędzia wątku Przeszukaj ten wątek
Przeszukaj ten wątek:

Zaawansowane wyszukiwanie

Zasady pisania postów
Nie Możesz: tworzenie nowych wątków
Nie Możesz: odpowiadanie na posty
Nie Możesz: wysłanie załączników
Nie Możesz: edytowanie swoich postów

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:00.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.
 

  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X