menu

senior.pl - aktywni w każdym wieku

Wróć   Klub Senior Cafe
Zarejestruj się FAQ / Pomoc Szukaj Dzisiejsze Posty Oznacz Fora Jako Przeczytane

26-03-2014 11:29

Zadzwoniła rankiem Mirunia.Pod koniec rozmowy powiedziała: „napisz mamuś o Nim kilka słów, przecież zasłużył sobie na dobre wspomnienia”. Po dłuższym namyśle, głębokim zastanowieniu, posłuchałam Ją.

Miałam lat 15, chodziłam do drugiej klasy Państwowego Liceum Pedagogicznego RTPD (Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci) w Sosnowcu, on miał lat 17. Było to w roku 1950. W tym czasie w kraju trwała walka ze spuścizną Polski przedwojennej i okupacji, analfabetyzmem.Wszyscy kto tylko mógł przyłączał się do tej akcji. Ja jako dobra uczennica i członek ZMP skierowana zostałam do nauki młodych analfabetów, którzy przebywali w tym czasie w Brygadach Służba Polsce.

Mnie skierowano do 8 Brygady SP w Mysłowicach- Szabelnia. Chłopcy Ci budowali magistralę piaskową Pustynia Błędowska – Śląsk. Po dniówce, obiedzie, przychodzili w zwartym szyku na naukę polskiego i rachunków.

Ja po skończeniu własnej nauki, czekałam na „moich junaków”, którzy idąc na naukę śpiewali:

Znów się pieśń na ustach rwie –SP, hej SP
Nierozłączne siostry dwie –młodzież i SP.
Szumem wabi morza siny brzeg, wzywa pieśń Warszawy,
Rytmem łopat rozdzwonimy wnet piastowskie szlaki sławy

Z ramienia Brygady SP tymi uczącymi się junakami, zajmował się instruktor do spraw szkolenia analfabetów, Kazimierz Frydrych. Z tego powodu kontakty moje jak i innych nauczycieli analfabetów, były z nim stałe. Był to chłopak szczupły, wysoki, z blond czupryną. W mundurze wyglądał wprost zabójczo. Spodobał mi się natychmiast, Michalinie również (moja koleżanka z ławki szkolnej).

Kiedyś przyniósł nam bilety na spektakl w teatrze sosnowieckim, brali w nim udział junacy, głównie przodownicy pracy i nauki. Gdy spostrzegłam w szatni wiszącą jego pelerynę, serce natychmiast zaczęło mi bić mocniej. I biło znacznie dłużej niż istniały brygady SP. Trudno byłoby zliczyć spotkania, odprowadzania na stację kolejową, seansów filmowych i listów.

Potem wszystko się zmieniło, poznałam Tadzia. Znajomość z Kazikiem nigdy się jednak nie skończyła. Pamiętaliśmy o swoich urodzinach, świętach, ważniejszych wydarzeniach i tak to trwało…trwało….trwało – 64 lata.

3 tygodnie temu zadzwonił, informując mnie że jest po rakowej operacji twarzy i że ma skierowanie do hospicjum. Nie był tam ani jednego dnia, umarł w samotności w warszawskim szpitalu, w ten piątek.

Dla mnie to bardzo smutne dni. Nie będę nawet na pogrzebie bo wcześniej zaplanowany był wyjazd do Kudowy- Zdroju.

Powitają go na cmentarzu Rakowickim w Krakowie, kwiaty ode mnie i Miruni. Żegnaj Kaziu, żegnaj przyjacielu.

11-03-2014 09:42

Okazuje się, że manifa w Kielcach była 5-ty raz. Dla mnie pierwszy.

Przebieg – zbiórka przy pomniku Sienkiewicza, obok cudnego Kieleckiego Centrum Kultury. Mnóstwo kobiet z czerwonymi balkonikami i tulipanami. Pani prof. jak zwykle stylowo ubrana, rozmawiała z wszystkimi. Kobiety młode i stare, przegląd różnych w tym najnowszych kreacji. Kapelusze, czapki, szale, szaliki, kurteczki, płaszczyki i płaszcze na tle baloników i kwiatów wyglądały pięknie.

Przemarsz ul. Sienkiewicza, najładniejszą i historyczną ulicą Kielc. Piosenki, hasła, radość, dużo radości.

Kino Moskwa przyjęło nas z otwartymi ramionami. Góry kanapek, ciasteczek, gorąca kawa i herbata.

Krótkie przemówienie pani prof. na temat gender, innej młodej pani ( nie znam i nie słyszałam o Niej) na temat różnic w pracy i płacy między kobietami i mężczyznami, przemówienie młodego pana o kobietach, mężczyznach i wzajemnej potrzebie wspierania się itd. itd.

Film Pompeje. Straszny, okrutny ( nie wiem czy to dobre na Dzień Kobiet) i wielka, prawdziwa miłość a to wszystko na to tle nieobliczalnego Wezuwiusza.Kto jeszcze nie wiedział jak wygląda wybuch wulkanu, to tu zobaczy i zapamięta do końca życia.

PS Manifa była wspaniała, ale przebił ją i wszystkie inne poseł Kopyciński idąc ulicami Krakowa, ręka w rękę z posłanką Pawłowicz.

08-03-2014 09:48

Wczoraj wracając ze swoich zajęć, na ulicach mojej „metropolii” czyt. Kielc zobaczyłam wielu panów, młodszych i starszych, którzy trzymali w rękach kwiaty. W Lidlu, gdzie najczęściej robię zakupy, kwiatów było co niemiara i zdecydowanie więcej kupujących. Panowie kupowali tulipany, róże, które zapewne dzisiaj wręczą swoim paniom z życzeniami.

Wiedząc, że kwiatów nie dostanę,bo od kogo, kupiłam sobie sama amarelisa. Wstawiłam do wody i patrząc na rozwijający się kwiat przeniosłam się myślami do czasów dawnych, czasów o których dla zasady należy mówić źle, w dobrym tonie też jest wyśmiewanie goździka i rajstopy. Ja nie tylko, że nie wyśmiewam, ale z sentymentem patrzę na nie i czasami kupuję.

Przy okazji święta myślę o tych którzy życzeń złożyć mi już nie mogą, bo są chorzy, albo leżą w ciemnym grobie. To ta najsmutniejsza strona starości. Odchodzą bliscy i ważni. Świat chociaż wielki staje się dla mnie jakoś mniejszy, co raz mniejszy.

Walczę ze smutkiem i dlatego w Dniu Kobiet sama postanowiłam sobie zrobić przyjemność. Idę na manifę organizowaną przez europosłankę Panią Joannę Senyszyn

PS. W tej chwili odezwał się telefon. To życzenia od mojego zięcia. Okazuje się, że będą kwiaty tylko w nieco póżniejszym terminie.Z tego wynika, że jestem człowiekiem małej wiary.

Archiwum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:28.

 
Powered by: vBulletin Version 3.5.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.